1
Zwykła niezwykła Połąga

Taka teatralna „rodzina Tyszkiewiczów” przed pałacem w Połądze  Fot. archiwum
image-59901

Taka teatralna „rodzina Tyszkiewiczów” przed pałacem w Połądze Fot. archiwum

Kilka wczasowiczek z Polski bezradnie rozgląda się w Połądze w poszukiwaniu najstarszej apteki, gdzie po dziś dzień, jak mówią, można kupić słynną litewską „trojankę” — nalewkę sporządzoną na bazie trzech smaków z dwudziestu siedmiu ziół.

Chętnie udzielam informacji, że poszukiwana przez nich apteka znajduje się przy ulicy Vytauto 33.
Ten drewniany budynek, w którym po dziś dzień działa apteka został wzniesiony w roku 1827.
Co prawda, mam trochę wątpliwości, że receptura tego tak popularnego dziś napoju została opracowana właśnie tu, bo tyle to legend, podań, opowiadań łączy się z tym najpopularniejszym uzdrowiskiem litewskim, które na okres letni staje się letnią stolicą kraju, że trudno odróżnić co jest prawdą, a co legendą.

Sięgam po przewodnik autorstwa Jadwigi Siedleckiej „Połąga i okolice”, gdzie jest informacja o tym, że rzeczywiście to właśnie farmaceuta pracujący w tej aptece  przed z górą 150 laty wymyślił skład „trojanki” na Litwie obecnie nazywanej „Trzy dziewiątki”. Doszedł do tego po wielu latach prób. Na sporządzeniu nalewek stracił majątek i… zdrowie. Wdowie pozostawił w spadku jedynie recepturę mieszanki ziołowej. Aptekarzowa przygotowała „trojankę” na stypę. Zachwyceni smakiem nalewki, goście poradzili, by zaczęła produkować większe ilości „trojanki”. Za pieniądze ze sprzedaży aptekarzowa wybudowała kilka wilii w Połądze.

Mimo że Połąga od dawna jest bardzo modnym uzdrowiskiem (konkretnie od lat osiemdziesiątych XIX wieku), a ostatnio zabudowana jest super nowoczesnymi budowlami — jednak nadal przykuwają wzrok stare XIX-wieczne drewniane wille znajdujące się w centrum dzisiejszego uzdrowiska.  Właścicielką kilku była między innymi Zofia z Horwattów Tyszkiewiczowa. A jak zahaczyliśmy o to nazwisko — to przecież z nim kojarzy się rozwój tego dziś tak słynnego uzdrowiska, bo wiele lat od roku 1824 Połąga należała do Tyszkiewiczów.
Wielu mieszkańców Połągi pamięta ostatniego z Tyszkiewiczów Alfreda, honorowego obywatela miasteczka, który każdego lata przyjeżdżał z Warszawy do ulubionej Połągi.

Widok starej apteki przy ulicy Vytautasa 33 Fot. archiwum
image-59902

Widok starej apteki przy ulicy Vytautasa 33 Fot. archiwum

Kochał Połągę i jej mieszkańców. Miał marzenie, które, niestety, zostało zrealizowane po jego śmierci.  A mianowicie chciałby gdzieś, na dużym placu czy łące, zebrać wszystkich mieszkańców Połągi i zorganizować dla nich piknik…
Niestety, pikniku nie zdążył zorganizować. Ale po jego śmierci, 10 sierpnia 2008 roku, miał konsolację zaiste hrabiowską, w której wzięli udział absolutnie wszyscy, kto chciał z nim pożegnać się. Zebrały się dosłownie tłumy, tak był kochany i szanowany. Tu, na miejskim cmentarzu został pochowany.

Zawładnęły mną wspomnienia. Zresztą, jak mają nie zawładnąć, przecież mam znów okazję, jak co roku zresztą, latem spacerować w tym starym parku, który otacza pałac Tyszkiewiczów. Od kilku lat realizowany jest tu projekt „Restauracja historycznej części Połągowskiego Parku Historycznego i przystosowanie go do potrzeb współczesnych”. Na pierwszym etapie tych prac odnowiono aleje, stare schody na Górze Birutė, urządzono nowy system polewania trawników itd. Słowem wydano 3,5 miliona ze środków UE. Tyle też się wyda w czasie drugiego etapu, po którym park będzie doskonale oświetlony, ogrodzony, wyczyszczone zostaną stawy itp.

W dniach, kiedyśmy odwiedzili ten obiekt, trwały tu prace przy wymianie pokrycia dotychczasowego blaszanego dachu na dachówkę ceramiczną, więc wejście do pałacu, w którym znajduje się najbogatsze na świecie Muzeum Bursztynu — było wzbronione.  Opasany wstęgą ochronną był też ulubionym dziecięcym obiektem — lew znajdujący się w niszy przy schodach wejściowych. Ileż to wczasowiczów ma w swych albumach takie zdjęcie z tym przesympatycznym lwem.
Ale Połąga ma tak dużo atrakcji, że zdjęcie można robić tu co krok. Na przykład, z przechadzającą się po parku rodziną…  Tyszkiewiczów. Co prawda, „rodzina” do zdjęć staje niechętnie, bo „wypoczywa”. Jeździ starymi rowerami, pcha jeszcze starszy wózek dziecięcy pochodzący z tego okresu, kiedy rzeczywiście rodzina hrabiowska tu żyła.

Takie widoki ujrzycie, jeżeli przyjdziecie tu w każdy czwartek o godzinie 18. Prawie półtora godziny trwa ta przepiękna akcja teatralna odtwarzająca dawne dzieje i dawne postacie. Autorka tego projektu reżyser Aušra Latonienė mówi, że nie chodzi tu o grę aktorską, a o same zaskoczenie dla kuracjuszy, którzy w takiej naturalnej scenerii mogą obejrzeć, jak wyglądały stroje z okresu Tyszkiewiczowskiego, rowery, łódki itd. Jest to niesamowita lekcja historii i jakże przyjemnych wzruszeń sentymentalnych.
Ten stary park ma też tradycję sięgającą okresu równo 110 lat, a mianowicie koncertów orkiestr dętych, które odbywają się w czwartki, piątki, soboty.
Połąga ma wiele do zaproponowania w dziedzinie muzycznej. Nie tylko tej hałaśliwej, która każdego wieczora wabi kuracjuszy do kawiarenek rozlokowanych przy alei Basanavičiusa, ale bardzo poważnej — serenad w parku, koncertów autorskich w letniej sali koncertowej itd.

Widok ogólny plaży w pogodne (o ile się trafią) dnie Fot. archiwum
image-59903

Widok ogólny plaży w pogodne (o ile się trafią) dnie Fot. archiwum

Koncerty, wystawy i liczne atrakcje — to bardzo dobrze, ale faktycznie przyjeżdżamy do tego uzdrowiska, by nacieszyć się piaszczystymi plażami ciągnącymi się od Niemirsiety aż do Šventoji — ponad 15 kilometrów — pooddychać nasyconym jodem i ozonem morskim powietrzem.
Jak nie ma dużego wiatru, to oczywiście usiąść bliziutko morza, jak dmie — w wydmach, na szczęście takie opalanie w Połądze nie jest zabronione. Wieczorem, oczywiście — spacer na molo. W odróżnieniu od mola w Sopocie — bezpłatny.
Ale kurort litewski pieniądze lubi. Tygodniowy wypoczynek kosztuje prawie tyle samo, a czasami nawet drożej niż skromny tygodniowy wypoczynek w Turcji. Owszem łóżko można znaleźć i za 25 litów, ale dalej od centrum, dalej od morza, w tak zwanej nowej Połądze. Ale jeżeli się chce mieć minimalny komfort — pokój, mini kuchenkę, balkon, wygody — to za taki trzyosobowy pokój trzeba zapłacić 150 litów. Doba. I to jest bardzo skromna opłata w porównaniu z apartamentami w nowoczesnych domach wypoczynkowych.
Dziecięce rozrywki z każdym rokiem coraz droższe — nic za darmo — tylko piaseczek i woda. Reszta atrakcji od 5 litów do 10. Za dosłownie kilka minut.

Handel uliczny oferuje jak zwykle lody, watę cukrową, gofry, popcorn, racuszki z wszelkim nadzieniem. W tym roku po raz pierwszy co krok można kupić świeżo smażone pączki z twarogiem. W cenie od 4-10 litów za plastikowe litrowe wiaderko.
Nowością jest też oferta co krok najprzeróżniejszych gatunków kawy, w tym z napojami alkoholowymi.
Pijanych w dzień nie widać. Ale „czuje się” ich obecność od samego rana na plaży, w wydmach, bo nie tylko, że młodzież, która przyjeżdża na kilka dni tak się „bawi” — to jeszcze pozostawia ten „spadek” po sobie ku udręki sprzątaczy.
Jest jednak nadzieja, że powoli musi taki stan się zmieniać.  Niedaleko czytelni miejskiej — powstała kawiarnia bezalkoholowa. Jak mówią jej założyciele: Bronius Vaitkus, Vytautas Buzas, Rūta Jonaitytė i Monika Kuzmickaitė, że sami nawet nie podejrzewali, że ich pomysł — obcowanie bez alkoholu — zostanie tak dobrze zaakceptowany.

Przesympatyczny lew chwilowo nie pozuje Fot. archiwum

Przesympatyczny lew chwilowo nie pozuje Fot. archiwum

Słowem, każdy w Połądze znajdzie to, czego chce i kto, jaki wypoczynek woli. Z tradycyjną butelką piwa na plaży czy też na dróżce rowerowej, korcie tenisowym. Te ostatnie są bardzo modne.  Niestety, przyjemność nie należy do tanich. Na kortach w pobliżu hotelu „Tenisas” godzina kosztuje 45 litów, w pobliżu hotelu „Žilvinas” – 30 litów. Jeżeli nie macie rakietki, to jeszcze dodatkowo 15 litów, a cztery piłeczki 10 litów.
Ach, znów te ceny. I znów, kto, jaki odpoczynek woli. Bo dla stałych bywalców, których, jak mówią starzy mieszkańcy Połągi, z roku na rok coraz mniej — wystarcza plaża, park i spacer uliczkami, niby tymi samymi, ale ciągle wabiącymi jak magnes.
Wabiącymi ostatnio coraz więcej przyjezdnych z Rosji, Łotwy, Estonii, Polski. Mieszkańcy Litwy na dłużej jadą raczej odpoczywać za granicę, tu natomiast przyjeżdża młodzież na weekendy.

Przypomniał mi się pobyt w tym uzdrowisku jeszcze z lat sowieckich, kiedy to odpoczywające tu Rosjanki tak mówiły jedna do drugiej:
„Ach, jaka piękna jest ta nasza Połąga. Szkoda tylko, że tak dużo tu Litwinów”.
Teraz tego powiedzieć nie mogłyby. Litwinów jest coraz mniej, a w kawiarniach rozbrzmiewa co krok muzyka rosyjska i widnieją ogłoszenia: „Potrzebny jest pracownik(ca) znający język rosyjski”.
Połąga lubiąca pieniądze, tak przyciąga bogatych wczasowiczów z Rosji…

Jedna odpowiedź do Zwykła niezwykła Połąga

  1. schlange mówi:

    wybiorę się do Połągi na 3 trzy dni w zapiątek, by porozmawiać z Rosjankami 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.