1
„Świeżo malowany” wernisaż w Solecznikach

„Kozioł Picassa” to nie lada wyzwanie<br>Fot. Anna Pieszko
image-60144

„Kozioł Picassa” to nie lada wyzwanie
Fot. Anna Pieszko

W Solecznikach skończyły się zajęcia Letniej Szkoły Artystycznej pt. „Świeżo malowane — zabawy technikami plastycznymi i gawędy o sztuce”. 2 sierpnia zwieńczył je w auli Centrum Kultury niezwykły wernisaż, na który złożyły się prace dzieci i młodzieży.

Dzieło rąk swych pociech przybyli obejrzeć licznie zgromadzeni rodzice, dziadkowie oraz przyjaciele, przywitani przez Annę Szpadzińską-Koss, artystkę-plastyk i pedagog z Gdańska, która w ciągu dwóch ostatnich tygodni prowadziła zajęcia plastyczne dla młodzieży z Solecznik.

 

— Córka już wie, co to jest perspektywa i martwa natura — mówiła Erika Szarkowska, mama 6-letniej Oliwii, która była najmłodszą, ale bardzo zdolną uczennicą.

— Te i inne pojęcia poprzez zabawę, w bardzo łatwy i przystępny sposób córka już sobie przyswoiła. Podekscytowani uczestnicy warsztatów przybyli na końcową wystawę w pomysłowych przebraniach, wykonanych własnoręcznie. Następnie wszyscy mogli podziwiać umieszczone na ścianach, na podłodze i pod sufitem kolorowe, niepowtarzalne, pomysłowe prace dzieci.

 

Na warsztatach dzieci zaczerpnęły też trochę teorii z historii sztuki. Poznały pismo ze starych ksiąg, następnie ozdabiały pierwszą literę swojego imienia; wykonały ekspresyjne prace biało-czarne, jak również martwą naturę, malowaną w trzech tylko kolorach; była rzeźba „Kozioł Picassa”, aniołowie z gliny i 3 tysiące klocków do budowania budowli przestrzennej; były wiszące prace, na wzór twórczości Joana Miro, próbowano też wykonać obraz przestrzenny inspirowany Diego Velazquezem.

— Dzieci są bardzo artystyczne. Warto inwestować w tych wszystkich młodych ludzi. Są mądre, zdolne, inteligentne — przemawiała na wernisażu Anna Szpadzińska-Koss, dziękując dzieciom i ich rodzicom.

Tegoroczna Letnia Szkoła Artystyczna zaprosiła dzieci z Solecznik do przygody za sztuką już po raz 10. Warsztaty co roku się rozrastały, zarówno liczebnie, jak i geograficznie. Jeżeli w pierwszych zajęciach udział wzięło 10 uczestników, to w tym roku ich liczba wyrosła do 64 osób, tak że nie sposób było przyjąć wszystkich chętnych. Drugi rok z rzędu takie zajęcia odbyły się także dla dzieci z Janczun, gdzie również cieszyły się wielkim zainteresowaniem.

— Ten rok był inny — mówiła dla „Kuriera” Anna Szpadzińska-Koss — troszeczkę zmieniłam formułę, zostawiłam więcej miejsca na wyobraźnię przestrzenną, nie tylko malarską. Uczestnicy musieli pomyśleć, jak zbudować jakieś formy architektoniczne czy zrobić rzeźbę. Były też oczywiście prace malarskie czy chociażby wiszące formy, które wykonywaliśmy inspirując się hiszpańskim malarzem Joanem Miro, który z kolei inspirował się bardzo mocno malarstwem dziecięcym. Dużym wyzwaniem dla dzieci były „Kozły Picassa”, trzeba było jakoś poukładać karton, otoczyć folią i poprzyklejać, żeby ten kozioł jakoś wyszedł. Pani Anna opowiedziała im też bajkę o zaczarowanym koźle (pisze też troszeczkę bajki dla dzieci), a potem one miały zrobić ilustrację.

— Myślę, że to są wyzwania dla dzieci, gdyż edukacja artystyczna w ogóle kuleje — mówi pani Anna. — Czasami coś nie wychodziło. Trudno było z gliną, gdyż glina jest materiałem plastycznym, a te małe rączki mają problem z ukształtowaniem formy. Ale jak widać tutaj na wernisażu — poradziły sobie. Dorośli troszkę zazdroszczą dzieciom możliwości radosnego tworzenia i już padają z ich strony nieśmiałe prośby warsztatów także dla malarzy od lat 9 do 99. 7-letni Ernest Prowłocki uczestniczy w warsztatach po raz drugi. Bardzo je lubi, codziennie wstawał bardzo wcześnie i przychodził razem z mamą do pracy, która pracuje w Centrum Kultury. Bo też trzeba było zapewnić zaplecze organizacyjne dla warsztatów, więc dziewczyny z Centrum Kultury — Bożena Tietianiec, Justyna Sworobowicz — wykonały masę niewidocznej pracy, Józef Bocewicz pomógł przy zawieszaniu prac. Jolanta Prowłocka służyła pomocą dodatkowo jako tłumaczka z polskiego na litewski dla dzieci litewskojęzycznych.

Kwiaty dla Anny Szpadzińskiej-Koss od wdzięcznych artystów<br>Fot. Anna Pieszko
image-60145

Kwiaty dla Anny Szpadzińskiej-Koss od wdzięcznych artystów
Fot. Anna Pieszko

— Syn chodzi na warsztaty już 8. (!) rok z rzędu (kiedyś także maluchy mogły tu przychodzić). Lubi malować, obcować z panią Anią. Co roku pilnuje, kiedy już wreszcie rozpoczną się zajęcia. Zwłaszcza że każdego roku jest inaczej, ciekawie — pani Ania szykuje niespodzianki, intryguje, bo nie ma powtarzających się zajęć — mówi mama 12-letniego Sylwestra Suckiela.

Czy mieszkańcy Solecznik mogą liczyć na następne spotkanie za rok?

— Zazwyczaj po telefonie Grażynki (Zaborowskiej — dyrektorki Centrum Kultury w Solecznikach — od aut.) w okresie zimowym, spokojniejszym, kiedy mogę rozmyślać, dojrzewa we mnie jakiś temat. W następnym roku — jak gwiazdy i aniołowie mi pozwolą — to jeszcze przyjadę — mówi Anna Szpadzińska-Koss.

Idea warsztatów nabrała realnych kształtów za inspiracją dyrektor Centrum Kultury w Solecznikach Grażyny Zaborowskiej, a za wsparciem finansowym Centrum Kultury w Solecznikach, Samorządu rejonu solecznickiego i Urzędu Miasta Gdańska.

Jedna odpowiedź do „Świeżo malowany” wernisaż w Solecznikach

  1. schlange mówi:

    fajowe i inspirujące

Leave a Reply

Your email address will not be published.