0
Litwa nie stanie się drugim Kuwejtem?

Na Litwie prawdopodobnie nie ma gazu łupkowego, toteż widoki z wieżami wiertniczymi raczej nie upodobnią litewski krajobraz do drugiego Kuwejtu<br>Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60157

Na Litwie prawdopodobnie nie ma gazu łupkowego, toteż widoki z wieżami wiertniczymi raczej nie upodobnią litewski krajobraz do drugiego Kuwejtu
Fot. Marian Paluszkiewicz

Wczoraj, 6 sierpnia, w Taurogach odbyła się konferencja przeciwko wydobyciu na Litwie gazu łupkowego, tymczasem nieco wcześniej pojawiły się nowe oceny ekspertów, że na Litwie gazu łupkowego w ogóle nie ma i być nie może. O tym oświadczył odchodzący ze stanowiska dyrektora Służby Geologicznej przy Ministerstwie Środowiska Juozas Mockevičius. W jego ocenie, w głębi litewskiej ziemi nie ma warunków do powstania gazu łupkowego, ponieważ skały łupkowe znajdują się tu na głębokości zaledwie około 2 km, tymczasem płynne węglowodany przekształcają się w lotną substancję pod ciśnieniem znajdującym się na głębokości 3-4 km.

— Najwyżej możemy mówić o wydobyciu ropy łupkowej, ale na pewno nie gazu — stwierdził szef Służby Geologicznej po tym, jak złożył rezygnację ze stanowiska. Mockevičius nie ukrywał, że jego odejście jest związane, między innymi, z rozgłosem w ocenie perspektywy łupkowej z ministrem ochrony środowiska Valentinasem Mazuronisem, który jest jednym z największych entuzjastów rewolucji łupkowej na Litwie.

Jak już pisaliśmy, na Litwę gorączka łupkowa dotarła przed ponad rokiem po pesymistycznych prognozach i poczynaniach poszukiwawczych gazu łupkowego w Polsce. Wtedy też egzaltowano się ocenami amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej, która oszacowała litewskie złoża gazu łupkowego na ponad 100 mld m3, co ewentualnie zabezpieczałoby krajowe zapotrzebowanie w ten surowiec na perspektywę 30-50 lat. O tym mówił jeszcze w lutym 2012 r. podczas wileńskiej konferencji „Shale Gas and Oil as Potential Game Changers in the Energy Market in the Baltic States and Poland” („Gaz i ropa z łupków jako potencjalny gracz zmian na energetycznym rynku krajów bałtyckich i Polski”) minister energetyki poprzedniej ekipy rządzącej Arvydas Sekmokas. Już wtedy główny geolog kraju nie podzielał tego optymizmu, bo jak mówił podczas konferencji, należy liczyć się z tym, że do wydobycia będzie nadawało się zaledwie 10 proc. gazu z amerykańskich szacunków. Dziś Mockevičius, który nie ukrywa, że po rezygnacji ze stanowiska może mówić bardziej otwarcie, mówi wprost, że gazu łupkowego nie ma i być nie może.

— Na Litwie łupki znajdują się niezbyt głęboko — średnio na głębokości 1,8-1,9 tys. metrów, a tam nie może być wystarczająco wysokiego ciśnienia oraz temperatury, aby materiał organiczny przekształcił się w gaz. Znajduje się on tutaj w fazie ciekłej, a więc można go nazwać ropą łupkową. Wygląda na to, że jeszcze przed kilkoma laty należało doprecyzować pojęcia i terminy. W Polsce łupki te znajdują się na głębokości 3-4 kilometrów, a tam ciśnienie i temperatura są wyższe, dlatego ciecz już się przekształciła w gaz” — powiedział główny geolog w wywiadzie dla biznesowego dziennika „Verslo žinios”.

Nie można też wykluczyć, że z powodu pesymistycznych prognoz amerykańska spółka „Chevron” straciła wcześniejszy zapał do penetracji litewskich łupków w poszukiwaniu gazu. Choć jeszcze niedawno przedstawiciele spółki zapewniali, że nie zrezygnują z walki o litewską koncesję, to dziś proszą litewskie władze, żeby powstrzymały się z przyznaniem tej koncesji. Prośba taka zbiegła się właśnie z czerwcowymi, znacznie gorszymi niż dwa lata wcześniej amerykańskimi ocenami litewskiego potencjału łupków. Aczkolwiek jeszcze w maju Amerykanów nie zraził afront litewskiego parlamentu, który w trakcie trwającego przetargu na koncesję zmienił prawo wydobywcze zwiększając w nim bezpieczniki środowiskowe.

Tymczasem główny geolog kraju uważa, że amerykańską spółkę mogła zrazić do litewskiej koncesji nie tylko zmiana prawa, ale też ustalenie na poziomie 40 proc. podatku od wydobycia węglowodorów ze źródeł niekonwencjonalnych.

Jak już pisaliśmy, decyzja w przetargu na koncesję poszukiwawczą złóż gazu łupkowego miała zapaść jeszcze w lipcu. Oczekiwano, że zostanie ona przyznana spółce „Chevron”, jedynej która zakwalifikowała się do przetargu. Rządowa komisja postanowiła jednak wstrzymać proces przyznania koncesji. Przewodnicząca komisji Daiva Matonienė podała, że ogłoszenie wniosku odroczono na prośbę spółki „Chevron”, a także z powodu toczącej się sprawy sądowej na wniosek spółki „Perkūno naftos”, która wcześniej została wyeliminowana z przetargu. Matonienė wyjaśniła, że wniosek spółki „Chevron” jest umotywowany koniecznością zapoznania się z majową regulacją prawną, która zaostrza wymogi środowiskowe.

Premier Litwy Algirdas Butkevičius zapowiadał jeszcze przed lipcową decyzją, że wydobycie gazu łupkowego na Litwie rozpocznie się za 4-5 lat. Teraz pod znakiem zapytania staje nie tylko ten termin, ale w ogóle perspektywa wydobycia gazu łupkowego. Tymczasem na pocieszenie Mockevičius mówi, że litewskie łupki mogą być bogate w złoża ropy, która mogłaby na długie lata zabezpieczyć wszystkie potrzeby energetyczne Litwy. Jednak jak wynika z oświadczeń firm wydobywczych, nie są one zainteresowane eksploatacją złóż ropy łupkowej z powodu potrzeby wielkich inwestycji, jak też opinii społecznej przeciwnej szczelinowaniu skał łupkowych. Co więcej, nawet przy ewentualnym wydobyciu ropy łupkowej należałoby ją w całości eksportować, bo jedyna na Litwie, jak też w krajach bałtyckich rafineria „Orlen Lietuva” w Możejkach nie jest przygotowana do przetwórstwa ropy łupkowej.

Te okoliczności powodują, że litewski sen o drugim Kuwejcie pozostaje tylko snem, zaś w rzeczywistości w całości swoich potrzeb Litwa nadal będzie musiała sprowadzać surowce energetyczne z zagranicy, głównie z Rosji.

Leave a Reply

Your email address will not be published.