0
Ogród Bernardyński po rekonstrukcji będzie… zamknięty na klucz

Napis na bramie: „Park nieczynny. Trwa rekonstrukcja” widnieje od ponad roku Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60249

Napis na bramie: „Park nieczynny. Trwa rekonstrukcja” widnieje od ponad roku Fot. Marian Paluszkiewicz

Pani Maria prawie codziennie zagląda przez szpary ogrodzenia z nadzieją, że może wreszcie koniec prac. I że ten tak bardzo umiłowany przez nią zakątek Wilna znów będzie mogła odwiedzać. Mieszka za Wilenką.

Jako mała dziewczynka przychodziła tu z koleżankami, by pojeździć na karuzelach, nacieszyć wzrok słonikami, z których trąb leciała woda. Ileż to razy oglądając się na strony (by postronni nie zobaczyli) właziły z koleżankami do tego wyłożonego kamykami stawu i rozkoszowały się przyjemną kąpielą.
Dawno te lata przeleciały i sama się dziwi, że do takich psikusów była zdolna. Ma też wspomnienia z okresu młodości, kiedy na dyskoteki do pawilonu rozlokowanego tuż obok bramy wejściowej przychodziła, czy też w kinie „Vasara” oglądała filmy, a w lodziarni rozkoszowała się lodami. Nigdy mówiąc o tym ogrodzie nie mówiła inaczej jak Bernardyński — chociaż w czasach sowieckich nazywał się Młodzieżowy, a ostatnio Serejkiski.

Ale ponieważ historycznie miał nazwę Ogród Bernardyński, to zarówno ona, jak i jej rodzina inaczej o tym zakątku nie mówili jak Bernardyński. Bo i faktycznie został założony w 1469 r. przez zakonników bernardynów, którzy mieli tu swój browar i wytwórnię miodów pitnych. Później podarowali go miastu.
Dlatego z taką radością przyjęła wiadomość, że po rekonstrukcji zostanie przywrócona mu nazwa historyczna. Co się tyczy samej rekonstrukcji, to nie tylko nasza bohaterka, ale wielu zapewne wilnian straciło nadzieję, że kiedykolwiek ten park położony w sercu wileńskiej Starówki — zostanie oddany do użytku.

Najwięcej prac jest obecnie związanych z zazielenieniem ogrodu Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60250

Najwięcej prac jest obecnie związanych z zazielenieniem ogrodu Fot. Marian Paluszkiewicz

Nic w tym dziwnego, prace planowano latami, odkładano, znów planowano i znów odkładano. Aż wreszcie w roku 2010 przyszli tu robotnicy i zaczęli od… wycinania drzew. Chyba rzadko która inicjatywa stołeczna wywołała tyle dyskusji, ludzie dosłownie „bombardowali” listami, telefonami samorząd miasta Wilna (gospodarza parku), by powstrzymać takie barbarzyństwo. Ale okazuje się, że to określane przez wilnian „barbarzyństwo” błogosławione zostało przez autorów projektu, którzy motywowali, że drzewa były stare i że na ich miejscu zasadzi się nowe.

No cóż, z biegiem lat się wyjaśni, ile w tym było racji, ale jedno jest pewne, że zaniedbany przez ostatnie lata park ożyje.
I że brama wejściowa we dnie zostanie otwarta dla wilnian. Zaznaczamy we dnie, gdyż wieczorem park będzie zamykany, tak jak między innymi jest w wielu miastach Europy i że będzie strzeżony.
Co się tyczy terminów prac, to park miał być oddany do użytku w końcu roku ubiegłego, ale tegoroczna długa zima, jak też bardzo ciekawe znaleziska archeologiczne prace przedłużyły.

Na dzień dzisiejszy w ogrodzie pracuje około 50 robotników Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60251

Na dzień dzisiejszy w ogrodzie pracuje około 50 robotników Fot. Marian Paluszkiewicz

Archeolodzy nie mogą się nacieszyć, że rekonstrukcja tego obiektu przyniosła dla nich rewelacyjne odkrycie. Podczas wykopalisk znaleziono fundamenty średniowiecznej dzielnicy miasta — odkryto fragmenty studni, domów, drogę wyłożoną kamieniami. Udało im się także wykopać fragmenty muru obronnego miasta, na którym później była zbudowana ściana Ogrodu Bernardyńskiego.
Zdaniem archeologa Mindaugasa Mačiulisa odnalezienie fragmentów średniowiecznego Wilna pozwoliło otworzyć nową stronicę w historii miasta.
„Do tej pory myślano, że w średniowieczu teren Ogrodu Bernardyńskiego nie był zabudowany. Odnaleźliśmy ulicę, która prawdopodobnie należy do jednej z dzielnic miasta. Prawdopodobnie dzielnica była zburzona podczas powodzi w XVII wieku” — mówi Mačiulis.

Podczas wykopalisk archeologicznych, prowadzonych w związku z odrestaurowywaniem parku, odnaleziono również kolekcję monet, kafli, fundamenty domów, fragmenty muru obronnego miasta.
Niestety, zarówno nasz rozmówca, jak też jego koledzy nie kryją rozczarowania, że z powodu braku funduszy prace badawcze nie tylko, że nie były kontynuowane, ale dosłownie te znaleziska zakopano z powrotem do ziemi z nadzieją, że kiedy środki się znajdą i do badań się wróci.

Tu będzie jedna z czterech fontann w tym ogrodzie Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60252

Tu będzie jedna z czterech fontann w tym ogrodzie Fot. Marian Paluszkiewicz

Miasto i gospodarz stolicy mają swoje racje — budżet rekonstrukcji (w większości środki UE) nie jest gumowy. Tym niemniej zaplanowane 18 mln litów zostały przekroczone o półtora miliona i na dodatkowe badania nie ma pieniędzy.
Plany wyeksponowania oraz możliwej odbudowy fundamentów średniowiecznej dzielnicy Wilna legły w gruzach. Justinas Kulakauskas, dyrektor firmy „Vilniaus planas” powiedział, że początkowa wizja, dotycząca znaleziska i odsłonięcia warstw archeologicznych, nie będzie rozpatrywana z powodów finansowych. „Uznano, że restauracja nie jest konieczna. Wszystko zostało przeniesione na mapy, zarejestrowane i pewnego dnia, gdy Litwa będzie bogatym państwem, wykopaliska będzie można wznowić” — powiedział Kulakauskas.
Zdaniem dyrektora, pod miastem jest dużo wartych uwagi obiektów archeologicznych, jednak nie ma możliwości wyeksponowania wszystkiego. Obiekty wartościowe zazwyczaj znajdują się 4-5 metrów pod ziemią, natomiast zainstalowanie oświetlenia, wentylacji, urządzeń ochronnych kosztuje ogromne pieniądze. Czasami, zwłaszcza jeżeli nie ma możliwości finansowych, należy ograniczyć się do ich zarejestrowania.

Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego. Projekt restauracji parku został przygotowany na podstawie materiałów ikonograficznych z ubiegłych wieków, a w większości oparto się na pracach znanego malarza, fotografika Aleksandra Straussa, który między innymi był synem burmistrza Wilna. Restauratorzy starają się maksymalnie odtworzyć minioną świetność zabytkowego parku, z drugiej zaś strony przystosować go do potrzeb współczesnych odwiedzających, stworzyć tu wspaniałe warunki do rekreacji i kulturalnego odpoczynku.
Na 9-hektarowym terytorium zostanie urządzony ogród botaniczny, oranżeria, alpinarium. Odrodzone zostaną fontanny, wykopane sadzawki, urządzone placyki zabaw. A jak już o nich mowa, to będą dwa dla różnych wiekowo dzieci. Jeden dla maluchów do lat sześciu, drugi — do lat 12. Zostaną one odpowiednio zabezpieczone przed ewentualnymi urazami dzieci.

Niektóre połacie ogrodu zostały już zasadzone Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60253

Niektóre połacie ogrodu zostały już zasadzone Fot. Marian Paluszkiewicz

Ale oczywiście ogród to przede wszystkim odpowiednie zazielenienie, o które dbać będzie stale ogrodnik. W ogrodzie będą rosły nie tylko krzewy i drzewa egzotyczne, ale też jabłonie, śliwy, kasztany, jarzębiny, porzeczki, będą kwitły róże (założy się tu rozarium).
Projektanci uwzględnili też małe formy architektury: fontanny-źródełka, ławki, oświetlenie. Mówiąc o oświetleniu szczególnie atrakcyjnie będzie wyglądał ogród wieczorem, gdyż zostaną podświetlone krzewy i drzewa, przez co ich wygląd będzie bardziej romantyczny.
W miejscu, gdzie były słoniki, będzie brodzik wyłożony kamieniem z pływającą fontanną. Rowerzyści otrzymają dróżki rowerowe, a leniwi wilnianie — łączki, gdzie będą mogli odpocząć, urządzać pikniki.

Nawet sama wyliczanka świadczy o tym, że ogród będzie nowoczesny, zadbany, a jednocześnie atrakcyjny ze względu na roślinność. Przy każdym prawie krzaczku znajdzie się informacja o tej roślinie.
Jak nadmieniliśmy, prace dobiegają już końca — prawdopodobnie otwarcie parku nastąpi w pierwszych dniach października. Piszemy prawdopodobnie, gdyż terminy nieraz już zawodziły, gdyż zakres prac jest obszerny.
Nie zostaną też prace zakończone wraz z otwarciem, gdyż ogrodnicy będą urządzać ocieplaną oranżerię, na wzór działającej w Kretyndze, która ma stać się jeszcze jednym wabikiem ściągającym tu wilnian i gości stolicy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.