13
Rządowy chaos wokół dwujęzycznych nazw

04_wrzesien_tabliczki
image-60554

Sądy nakazują zdjęcie tabliczek po polsku Fot. Marian Paluszkiewicz

Lewica nie wie, co czyni… lewica. Tak parafrazowanym słynnym powiedzeniem można określić działania rządu Algirdasa Butkevičiusa w stosunku do kwestii dwujęzycznych, litewsko-polskich, tablic z nazwami miejscowości i ulic.

Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius oświadczył, że nieprawdą jest, że jakoby rząd jest przeciwny rozwiązaniu tej kwestii. Z kolei wcześniej premier twierdził właśnie, że rząd jest przeciwnikiem rozwiązania tej kwestii.

„W programie rządu wyraźnie napisano, że będziemy dążyli do rozwiązania tej kwestii. Rozpoczynając od oryginalnej pisowni nazwisk: trwają konsultacje, została utworzona grupa robocza, którą kieruje Ministerstwo Sprawiedliwości. Później zajmiemy się kolejnymi sprawami. Programu rządu nikt zmienić nie może” — powiedział dla portalu DELFI szef litewskiej dyplomacji.

Z kolei w niedzielę Algirdas Butkevičius, premier i partyjny kolega Linkevičiusa twierdził, że nie będzie przyzwolenia rządu na dwujęzyczne tablice. „Moim zdaniem, powinniśmy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy obywatelami Litwy. Wszyscy obywatele Litwy powinni mieć jednakowe warunki. To znaczy, że tablic z dwujęzycznymi napisami być nie powinno, jeśli szanujemy swoje państwo, swoją Konstytucję i ustawy swego państwa” — w wywiadzie mówił premier.

W swym wywiadzie Algirdas Butkevičius nic jednak nie wspomniał o tym, że jego własny rząd w swym programie zobowiązał się do rozwiązania kwestii dwujęzycznych napisów oraz oryginalnej pisowni polskich nazwisk. Również sami socjaldemokraci zapisali obietnicę wprowadzenia na Litwie dwujęzycznych napisów do programu wyborczego, z którym w ubiegłym roku wygrali wybory parlamentarne.

Prawa do dwujęzycznych, litewsko-polskich tablic z nazwami miejscowości i ulic oraz możliwości oryginalnej pisowni nazwisk od ponad dwudziestu lat domagają się litewscy Polacy. Właśnie na żądanie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie te postulaty znalazły się w programie obecnego rządu. Prawo do dwujęzycznych tablic gwarantują między innymi Konwencja Ramowa Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych oraz Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy.
Polacy w rejonach wileńskim i solecznickim sami na własnych domach wywieszają tablice z nazwami ulic po litewsku i po polsku. Litewskie sądy nakazują jednak zdjęcie tabliczek po polsku. Z kolei litewska mniejszość narodowa w Polsce od lat na mocy ustawy o mniejszościach narodowych korzysta z prawa do dwujęzycznych napisów w miejscowościach zwartego zamieszkania.

Inf. wł.

13 odpowiedzi to Rządowy chaos wokół dwujęzycznych nazw

  1. miejscowy mówi:

    Ciekawa polityka. W 1991 roku zmienili odwieczną nazwę wsi Łoźniki na Karklenaj. A teraz, że nie powinno być podwójnych nadpisów miejscowości? To może niech najpierw przywrócą tradycyjne nazwy, a nie narzucone przez dzisiejszą lituanizację na każdym kroku.

  2. józef III mówi:

    gadał dziad do obrazu …

  3. pruss mówi:

    artykul dla tych co jeszcze jakies zludzenia maja

  4. Kresowiak mówi:

    nie poddamy się

  5. Witold mówi:

    “Lewica nie wie, co czyni… lewica.”
    Albo wie doskonale, bo działa z pełną premedytacją – taką strategię wszystkie litewskie rządy stosują od ponad 20-tu lat. Obiecują załatwienie tzw. polskich postulatów, potem przeciągają rozstrzygnięcia, po drodze zasłaniają się trudnościami prawnymi (a to konstytucja, a to ustawa o języku państwowym, a to inne bzdety…), jeszcze pogarszają położenie mniejszości narodowych (np. ustawa oświatowa z 2011, brak ustawy o mniejszościaach narodowych), wreszcie zaczynają bezczelnie lawirować i kręcić jak teraz premier pospołu z szefem MSZ. I już niemal na pewno wiadomo, że jak zwykle nic z tego nie będzie…

  6. kartownik mówi:

    Przy poprzednim artykule na ten temat połowa wpisów na forum to ostateczne ustalanie trasy jaką czołgi mają przejechać do Wilna. Chyba jeszcze nie czas na wypowiadanie wojny. Ta sprawa jest mocno zastanawiająca. Przecież co coś niepotykanego aby w ciągu jednego dnia premier wypowiedział się dla prasy a jego minister spraw zagranicznych natychmiast od wypowiedzi szefa się odciąć. Przede wszystkim należy się zastanowić czy obaj panowie nie grają wspólnie z jakąś grę. Jeżeli nawet tak nie jest to warto się zastanowić dlaczego premier tak nagle i jednoznacznie odcina się od sformułowanego na piśmie programu własnego rządu i to bez uzgodnienie z partnerami koalicyjnymi. Może chlapnął coś spontanicznie pokazując co mu naprawdę leży na sercu, a może chce celowo wywołać kryzys rządowy. A może wypowiedź nie jest podyktowana przyczynami wewnętrznymi a na jakąś zagrywkę w stosunkach z Polską? Przecie Litwini już pokazali, że jak nadarzy się okazja bezkarnego upokorzenia polskiego dygnitarza to nie mogą sobie tej przyjemności odmówić. Jak doszli do wniosku, że Kaczyński nie ma szans na powtórną reelekcje to wykombinowali sobie że mogą bezkarnie upokorzyć prezydenta znienawidzonej Polski i podczas jego cokwartalnej wizyty uchwalili ustawę o pisowni nazwisk. Może więc na przykład jest tak, że poważnie obawiali się solidnej reprymendy za chroniczne niewywiązywanie się z obowiązku wydawania odpowiedniej kwoty na wojsko a tutaj podczas wizyty pani Prezydent u Obamy nic złego z tego powodu się im nie stało. Odwrotnie w związku z sytuacją wokół Syrii i zadrażnieniami z Rosją Amerykanie przyjęli ich ciepło i zapewnili o wiecznej przyjaźni i opiece. Polska więc przynajmniej na jakiś czas stała się niepotrzebna jako przyjazne państwo. Czyli można Lachom pokazać środkowy palec. W każdym razie jest ciekawa sytuacja oto premier został publicznie, w drażliwej sprawie przywołany do porządku przez podległego mu ministra. Albo więc przejdzie do porządku dziennego nad całą sprawą udając że nic się nie stało i tracąc sporo z autorytetu albo wywali ministra co jednak będzie najmocniejszą demonstracją nieprzejednania wobec Polski i Wilniuków . Takie wykopanie topora otwartej wojny też jest co najmniej kłopotliwe i świadczy o małych zdolnościach dyplomatycznych. Tak czy siak rząd wyszedł z całej sprawy osłabiony a Grzybowska pokazała, że potrafi narzucić antypolski kierunek

  7. Wilk mówi:

    Dzisiaj Trusewicz w “salonie politycznym” radia ZW rozstawił kropki nad “i’i dał nadzieję że problem powinien być pozytywnie załatwiony.Ale czas wszystko pokaże.

  8. LT-PL mówi:

    Antypolskość jest podstawowym warunkiem istnienia Lietuvy, każdy Lietuvis ci to powie, wie o tym również Algirdas Butkevičius, dlatego na dzisiejsze spotkanie z szefem Gazpromu przyniesie mu w zębach zaogniony konflikt polsko-lietuviski.

  9. x mówi:

    Jeszcze jakiś czas temu miałem sympatie dla Litwinów. Teraz juz jej nie mam. Nawet nie nazywam ich już inaczej jak Litowcy bo to dla mnie nie są Litwini. Brak dobrej woli w załatwieniu problemu jest dla mnie oczywisty. Czas już zacząć stosować metodę wzajemności. Szkoda mi tylko tych Polaków mieszkających tam i mam żal do naszego rządu o to że nie pomaga naszym rodakom na kresach.

  10. Wereszko mówi:

    @ x, Wrzesień 4, 2013 at 14:06
    “Nasz rząd” nie pomaga Polakom w Polsce a ty oczekujesz,że będzie pomagać Polakom wileńskim?

  11. no com mówi:

    jesli ktos jeszcze ma jakies iluzje co do lietuviu porzadnosci w rozwiazywaniu problemow Wilenszczyzny, ktore powstaly wylacznie z ich wlasnej winy, to wspulczuje bardzo i zycze uzdrowienia:)

  12. x mówi:

    To ,że nasz rząd pomaga tylko sobie to wiem. Mam nadzieje , że juz niedługo to się zmieni razem z rządem oczywiście. Bywam na kresach i widzę , że nasi rodacy potrzebuja pomocy ale równierz chcą wierzyć , że my Polacy nie zapomnieliśmy o nich. W miarę swoich możliwości wspomagam ich. Co do rządu napisze krótko – juz czas na zmianę. I to też jest w naszej gestii, zyjemy w społeczności więc powinnismy dyskutowac o tym jaka powinna byc Polska i przekonywać do naszej jej wizji.

  13. LT-PL mówi:

    Nie myślę ,że jest to chaos polityczny,Algirdas Butkevičius pokazał to, co już w Warszawie dobrze wiedzą. Klucz do rozwiązania problemów Polaków na Litwie leży nie w Wilnie, ale w Moskwie. Tak więc nie należy się spodziewać rozmów na wysokim szczeblu,spotkań, dyskusji, czy negocjacji, co najwyżej rozmów na poziomie Ambasada RP-Kancelaria Premiera LR, tym bardziej,że funkcję ambasadora w Wilnie przejął specjalista od spraw wschodnich, doświadczony dyplomata p. Jarosław Czubiński.

Leave a Reply

Your email address will not be published.