2
Oko Wielkiego Brata czuwa nad Wilnem

Rolandas Šepetys twierdzi, że nagrania z kamer mogą być wykorzystywane w procesach sądowych Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60784

Rolandas Šepetys twierdzi, że nagrania z kamer mogą być wykorzystywane w procesach sądowych Fot. Marian Paluszkiewicz

Wilno, Plac Katedralny. Mężczyzna z dużym plecakiem fotografuje dzwonnicę, przebiega na żółte światło na skrzyżowaniu, wchodzi do kiosku, kupuje sobie kawę, wychodząc, liczy resztę ― 7 litów.

Nie, „Kurier” nie zajął się prześladowaniem turystów. Ten epizod widzieliśmy na jednym z monitorów w centrum obserwowania Wilna, znajdującym się w Głównym Komisariacie Policji Okręgu Wileńskiego. W ciągu całej doby trafia tam informacja z 95 kamer zainstalowanych na głównych stołecznych ulicach.

― Dany system monitorowania miasta jest bardzo przydatny w celu zabezpieczenia mieszkańców, turystów i czuwania nad porządkiem publicznym ― mówi nam Rolandas Šepetys, kierownik wydziału działalności operatywnej Głównego Komisariatu Policji Okręgu Wileńskiego. ― W Europie praktykuje się to już od dawna. W naszym mieście zainstalowaliśmy system przed 10 laty. Zaczęliśmy od 24 kamer na dworcu autobusowym i kolejowym oraz w centrum miasta.
Obsługą techniczną sieci kamer miejskich na całej Litwie zajmuje się firma „Fima”. W porównaniu z innymi europejskimi stolicami kamer obserwacyjnych w Wilnie nie jest zbyt dużo. Na przykład, w Warszawie podobno jest ich około 400. Natomiast praktycznie wszechwidzącym Wielki Brat jest w Londynie ― szacuje się bowiem, że kamer jest tam tak wiele, że przeciętny londyńczyk jest nagrywany około 300 razy na dobę.

System obserwowania miasta jest przydatny w celu zabezpieczenia mieszkańców i turystów Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60785

System obserwowania miasta jest przydatny w celu zabezpieczenia mieszkańców i turystów Fot. Marian Paluszkiewicz

― Nie mamy tak dużo aparatów, jak by się chciało, bo są bardzo drogie, a nasze miasto nie jest zbyt bogate. Jednak tych 95 kamer wystarcza, aby obserwować najliczniej przez turystów zwiedzane części miasta, największe i awaryjne skrzyżowania oraz niebezpieczne rejony. Na przykład 4 kamery są zainstalowane w taborze cygańskim ― tłumaczy Šepetys.
Rozmówca przyznaje, że po upływie 10 lat system monitorowania stał się przestarzały. Stołeczny samorząd jednak już rozpoczął nowy etap jego rozwoju. Obecnie właśnie odbywa się przetarg w sprawie kupna nowych kamer dla miasta. Co prawda, przedstawiciel komisariatu na razie nie prognozuje, kiedy na ulicach mogą pojawić się nowe aparaty.
― Technologie nie stoją na miejscu i, oczywiście, chcemy z nimi nadążyć. Jednak obecnie posiadane kamery, chociaż już nienowe, są bardzo dobrej jakości ― mówi Šepetys.
Kamery (których większość obserwuje obszar pod kątem 360 stopni) mogą przybliżyć obiekt do 250 razy. Pozwala to więc łatwo rozpoznawać twarze, numery samochodów i różne drobniejsze akcenty, na przykład ― jak już upewniliśmy się ― nominale pieniężne.

Nagrania z kamer monitorowania są przechowywane w komisariacie do 2 tygodni. Jednak jeżeli będzie taka potrzeba, poszczególne nagrania są chronione dłużej. Na przykład, jeżeli są potrzebne podczas procesu sądowego. Rolandas Šepetys zaznacza, że nagrania nie są traktowane jako główny i bezpośredni dowód winy. Jednak są bardzo pomocne w celu przedstawienia obiektywnego widoku sytuacji.
― Dotychczas pamiętam smutne wydarzenie, które miało miejsce przed kilku laty. Zostało sfilmowane przez jedną z kamer na dworcu ― wspomina Šepetys. ― Taksówkarz przywiózł klienta. Okazało się, że tamten był narkomanem, niemającym przy sobie pieniędzy. Nie zapłaciwszy, wybiegł z auta, z kolei kierowca zaczął go ścigać. Gdy go dogonił, był śmiertelnie zraniony ciosem noża w serce. Człowiek został zabity, jednak dzięki nagraniu całej sytuacji przestępca był skazany na więzienie.

Rolandas Šepetys twierdzi, że w ciągu roku bywa nagranych średnio 1 200-1 300 naruszeń. Wśród nich poważniejsze przestępstwa stanowią około 15-20 proc. Większość to naruszenia administracyjne, takie jak picie alkoholu w miejscach publicznych czy łamanie przepisów ruchu drogowego. Czasami dochodzi też do zabawnych kuriozów.
― Na szczęście teraz to już nie jest „modne”, jednak wcześniej bardzo często cwaniarze lubili wlewać płyn do mycia naczyń do fontann w centrum miasta. Fontanny ciągle były zapienione, mieszkańców ten widok zabawiał, a my regularnie kogoś zatrzymywaliśmy. Niestety, ludzie długo nie chcieli rozumieć, że takie „bajery” psują fontanny, a płyn potem bardzo trudno usuwać ― opowiada Šepetys.
Dodaje, że od czasu do czasu młode pary są przyłapywane w dosyć pikantnych sytuacjach w publicznych miejscach.
― Jakoś nawet szkoda tej młodzieży, bo można pomyśleć, że nie mają więcej gdzie się zajmować swoimi sprawami. Ale porządek przecież musi być! ― uśmiecha się Šepetys. ― Byłoby dobrze zamontować przy kamerach głośniki, żeby do romantycznie nastawionych par wołać: „Spokojniej, jesteście filmowani!”.

Informacja z kamer trafia do centrum monitorowania w Głównym Komisariacie Policji Okręgu Wileńskiego Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60786

Informacja z kamer trafia do centrum monitorowania w Głównym Komisariacie Policji Okręgu Wileńskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem pracownicy centrum monitorowania przyznają, że z powodu specyfiki swojego zawodu na miasto zaczęli patrzeć zupełnie innymi oczyma. Wiedzą, gdzie i kiedy bywają największe korki, wypadki, w jakich miejscach lepiej nie spacerować w nocy, ile kosztują towary na straganach w Starym Mieście. Stają się świadkami różnych scen z życia wilnian, od weselnych zabaw do ulicznych bijatyk czy nawet załatwiania się w publicznych miejscach.
― Po scenach, które widziałam w tych monitorach, chyba już nie odważę się usiąść na którejś z ławeczek na przystankach na dworcu! ― głośno śmiejąc się, mówi nam jedna z pracowniczek i dodaje, że praca wpływa także na sposób spędzania wolnego czasu. ― Pracujemy w trzy zmiany po 8 godzin. Wróciwszy do domu, nie bywa więc żadnej chęci włączyć telewizor. Po pierwsze, oczy męczą się od monitora. Po drugie, prawdziwych telenowel można napatrzeć się już tutaj ― mówi.

Oprócz sektora monitoringu publicznego w stolicy rozwija się również sektor prywatny. Statystyka dowodzi, że coraz więcej mieszkańców decyduje się na zainstalowanie kamer przy własnych domach czy mieszkaniach. Wśród nich znalazła się 43-letnia wilnianka Regina. Kobieta zainstalowała 4 kamery w lipcu tego roku.
― Rejon, w którym mieszkam, jest dosyć bezpieczny. Niestety, nie powiodło się z sąsiadami… ― przyznaje pani Regina. ― To nie są jacyś asocjalni ludzie, mają pracę, ładny dom i ogród jednak sumienia nie mają. Od kilku lat ciągle konfliktujemy.

Ulice Wilna są obserwowane poprzez 95 kamer Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60787

Ulice Wilna są obserwowane poprzez 95 kamer Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmówczyni mówi, że problemy z sąsiadami zaczęły się po tym, gdy kobieta nie zgodziła się sprzedać dla nich kawałek swojej działki.
― Niestety, nasze konflikty już nie ograniczają się sprzeczkami. Wiosną ktoś próbował otruć mojego psa. Domyślam się, kto to był, jednak nie mam żadnych dowodów. Boję się, że ludzie, którzy odważyli się na coś takiego, mogą pójść jeszcze dalej. Dlatego zapłaciłam prawie 1 500 litów za 4 kamery, filmują mój dom i działkę ze wszystkich stron ― opowiada pani Regina.

Kobieta może obserwować wszystko, co się dzieje przy jej domu nawet wtedy, gdy jest daleko. Kamery są podłączone do Internetu, można więc byle kiedy sprawdzić sytuację za pomocą komputera czy telefonu komórkowego. Wilnianka twierdzi, że już sam fakt istnienia kamer na ścianach sprawił, że sąsiedzi zachowują się spokojniej.
― Kamery to nie tania przyjemność. Ale poczucie bezpieczeństwa jest ważniejsze niż pieniądze ― mówi.

DLACZEGO „WIELKI BRAT”?

Wielki Brat (ang. Big Brother) ― postać stworzona przez George’a Orwella w antyutopii „Rok 1984”, a także jedna z ikon popkultury. Postać Wielkiego Brata nawiązuje do totalitarnej propagandy: naród jest jak rodzina, przywódca to wybitny kolos stojący na straży i kontrolujący życie mieszkańców.
Obecnie to również nazwa popularnego telewizyjnego programu „Big Brother”, emitowanego w około 20 krajach. Program polega na ty, że grupa uczestników mieszka w jednym domu naszpikowanym kamerami, a ich życie jest ciągle filmowane. Dlatego też nazwy Wielkiego Brata często używa się, mówiąc o dowolnych kamerach monitoringowych.

2 odpowiedzi to Oko Wielkiego Brata czuwa nad Wilnem

  1. Bardzostarypielgrzym mówi:

    A na fotce moja piękna wileńska znajoma Ala – Alu, daj znak! Całuski!

  2. Ufoludek mówi:

    A gdzież to się podzieli stali dyskutanci? Na grzyby poszli?

Leave a Reply

Your email address will not be published.