0
Rosja prowadzi wojny gospodarcze z sąsiadami

Kilometrowe kolejki litewskich TIR-ów tradycyjnie zwiastują kolejną wojnę gospodarczą Rosji przeciwko litewskim eksporterom Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60836

Kilometrowe kolejki litewskich TIR-ów tradycyjnie zwiastują kolejną wojnę gospodarczą Rosji przeciwko litewskim eksporterom Fot. Marian Paluszkiewicz

Rosja wprowadza sankcje ekonomiczne przeciwko towarom i usługom z krajów ościennych. Objęły one eksport ukraiński, mołdawski i białoruski.

Teraz na celowniku rosyjskich służb celnych i fitosanitarnych znaleźli się litewscy przewoźnicy oraz eksporterzy żywności. Teraz jest o włos od wojny gospodarczej między Rosją i Polską.
Oficjalnym powodem rosyjskich sankcji jest ochrona rodzimych konsumentów i producentów przed „nierzetelną” konkurencją z zagranicy. Tymczasem obserwatorzy z krajów dotkniętych rosyjskimi embargo nie mają wątpliwości, że Moskwie chodzi o zaplanowany w listopadzie w Wilnie szczyt Partnerstwa Wschodniego. Decyzje, które na nim ewentualnie zapadną, mogą w dłuższej perspektywie nakreślić nową geopolityczną mapę Europy, na której Rosja nie będzie miała wpływów, jakimi do dziś jeszcze może cieszyć się.

Minister spraw zagranicznych Litwy, sprawującej prezydencję w Unii Europejskiej, Linas Linkevičius, wczoraj oświadczył, że resort nie ma bezpośrednich dowodów na to, że rosyjskie zachowanie determinuje zbliżający się szczyt Partnerstwa Wschodniego i litewska prezydencja w UE, nie wykluczył jednak, że właśnie te dwie kwestie są kontekstem dla rosyjskich sankcji gospodarczych przeciwko swoim sąsiadom.

W każdym razie resort spraw zagranicznych uważa, że działania Rosji przeciwko litewskim przewoźnikom oraz eksporterom produktów mlecznych nie ma uzasadnienia prawnego, jak też narusza umowy międzynarodowe, których Rosja zobowiązała się przestrzegać, przystępując w ubiegłym roku do Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Zdaniem litewskiej strony, rosyjskie zachowanie wobec Litwy należy również traktować, jako działania przeciwko całej Unii Europejskiej, toteż szef litewskiej dyplomacji wczoraj, 17 września, zwrócił się o pomoc do europejskich instytucji.

W liście wysłanym do szefowej europejskiej dyplomacji Catherine Ashton, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej i komisarza ds. transportu Sima Kallasa oraz do komisarzy KE Algirdasa Šemety, Karela De Guchta i Štefana Fulei, zaznacza się, że prowadzona od 11 września przez rosyjski Departament Ceł szczegółowa kontrola litewskich przewoźników szkodzi wzajemnym relacjom handlowym oraz systemowi przewozów towarów. Podobne praktyki kontroli Rosjanie stosują również na granicy z obwodem kaliningradzkim, kiedy szczegółowej kontroli są poddawane samochody osobowe z litewską rejestracją.

„Takie środki są nieuzasadnione, dyskryminacyjne i niekorzystnie wpływające na konkurencyjność systemu transportowego i wymiany handlowej nie tylko Litwy, ale też całej Unii Europejskiej” — napisano w liście ministra Linasa Linkevičiusa do władz Unii Europejskiej. Szef litewskiej dyplomacji ma nadzieję, że interwencja władz unijnych potrafi poskromić zachowanie się Rosji, jednak nie liczy na to, że nastąpi to w najbliższym czasie.
— Nie mamy iluzji, że wszystko natychmiast rozstrzygnie się. Wszystko odbywa się nie tak szybko, jednak to, że na wstępie są starania i jakieś polityczne deklaracje, napawa nadzieją, że po tym nastąpią też jakieś działania — powiedział wczoraj Linas Linkevičius podczas spotkania z sejmową opozycją ws. rosyjskich sankcji.

Również premier Algirdas Butkevičius, odpowiadając wczoraj na pytanie dziennikarzy, litewskiego radia publicznego, nie mógł powiedzieć, kiedy zostaną uregulowane kwestie związane z rosyjską kontrolą. Premier zapewnił, że przedstawiciele rządu prowadzą stałe rozmowy i konsultacje nie tylko z rosyjską placówką dyplomatyczną w Wilnie, ale również bezpośrednio z odpowiedzialnymi urzędnikami w Moskwie, jednak strona rosyjska nie przedstawiła konkretnych odpowiedzi, kiedy zaprzestanie szczegółowej kontroli litewskich przewoźników.

— Mamy jedyną odpowiedź, że ta kontrola odbywa się w ramach pewnego programu, ale nie wiemy, jaki to jest program i kiedy on się skończy — powiedział premier. Algirdas Butkevičius zaprzeczył doniesieniom prasowym, że Rosja ogranicza litewski eksport produktów mlecznych. Wcześniej pogłoski te zdementowała Służba Kontroli Żywności i Weterynarii.

Algirdas Butkevičius Fot. Marian Paluszkiewicz
image-60837

Algirdas Butkevičius Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem rosyjskimi sankcjami fitosanitarnymi są zagrożeni polscy eksporterzy artykułów spożywczych. Rosyjska strona zagroziła, że wprowadzi zakaz polskiego eksportu produktów mięsnych i mlecznych. Żeby uniknąć nowej wojny handlowej z Rosją, Polska zgodziła się prowadzić szczegółową kontrolę eksportu do Rosji.

Z takimi zapewnieniami do Moskwy udał się w tym tygodniu polski wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Tadeusz Nalewajk. Polski eksport produktów mięsnych zajmuje 16 proc. rosyjskiego rynku, toteż wprowadzenie sankcji byłoby poważnym zagrożeniem egzystencji polskich producentów. Ostatnio podobne sankcje wobec Polski strona rosyjska zastosowała w 2005 roku.

Embargo na polską żywność zostało zniesione dopiero w 2007 roku.
Przed kilkoma laty Litwa również była dotknięta rosyjskimi sankcjami. W 2009 roku Rosja zamknęła faktycznie przejście graniczne z Łotwą, wobec czego w wielokilometrowych kolejkach utknęły tysiące litewskich TIR-ów.

Analitycy zauważają, że prowadzenie wojen handlowych z krajami sąsiednimi dla Rosji jest dziś jedynym sposobem na wywieranie wpływu na politykę globalną, zwłaszcza w kontekście Partnerstwa Wschodniego i ewentualnego podpisania przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE. W tym kontekście Rosja próbuje blokować nie tylko Ukrainę, ale również Litwę jako państwo sprawujące prezydencję w UE oraz Polskę, która w Unii jest adwokatem Partnerstwa Wschodniego.

Wobec litewskich obserwatorów, rosyjskie naciski na Litwę oraz kraje objęte Partnerstwem będą nasilały się aż do listopadowego szczytu w Wilnie. Wilno w najbliższym czasie będzie musiało też zmierzyć się z rosyjskim naciskiem ws. cen gazu. W piątek rosyjski „Gazprom” złożył litewskiemu rządowi swoje propozycje. Strona litewska ich nie komentuje. Premier Butkevičius liczy jednak, że cenę i to niższą, uda się wynegocjować jeszcze przed początkiem sezonu grzewczego. Litwa liczy tu również na pomoc instytucji unijnych. Tymczasem na razie UE nie ma wypracowanego mechanizmu, żeby skutecznie bronić kraje członkowskie przed rosyjską dyskryminacją gospodarczą.

Leave a Reply

Your email address will not be published.