6
Rosja już wpuszcza tiry z Litwy, ale bez nabiału

Po odwołaniu rosyjskiej blokady ruszyły kilometrowe kolejki litewskich TIR-ów na przejściach granicznych z Rosją Fot. Marian Paluszkiewicz
image-61261

Po odwołaniu rosyjskiej blokady ruszyły kilometrowe kolejki litewskich TIR-ów na przejściach granicznych z Rosją Fot. Marian Paluszkiewicz

Od czwartku, 10 października, rosyjskie służby celne odstąpiły od wzmożonej kontroli litewskich TIR-ów oraz ciężarówek załadowanych litewskim towarami lub na Litwie. Rezygnacja z kontroli nastąpiła na bezpośrednie zlecenie prezydenta Rosji Władimira Putina, który o sytuacji litewskich przewoźników „dowiedział się” od gubernatora obwodu kaliningradzkiego.

Putin miał z nim robocze spotkanie w środę, 9 października. Po tej rozmowie Putin zlecił służbom celnym poluzować kontrolę Litwinów na granicy. Według zrzeszenia litewskich przewoźników LINAVA, sytuacja na granicy rzeczywiście poprawiła się, ale tylko na przejściach z rosyjską enklawą nad Bałtykiem, gdy tymczasem na granicy bezpośrednio z Rosją (z unią celną, którą tworzą Rosja, Białoruś i Kazachstan) sytuacja pozostaje wciąż niejasna. Informacja, czy litewskie towary i ciężarówki są nadal szczegółowo kontrolowane na punktach celnych wewnątrz Rosji, na Litwę dotrze dopiero w piątek, kiedy służby celne i przewoźnicy otrzymają stamtąd czwartkowe sprawdzania.

Dyrektor Departamentu Ceł Antanas Šipavičius poinformował w czwartek dziennikarzy, że ruch TIR-ów i samochodów osobowych na przejściach granicznych z obwodem kaliningradzkim wzrósł o 10-25 proc. i wraca do przepustowości sprzed blokady.
— Możemy wnioskować, że sytuacja normalizuje się, ale jaka ona jest na wewnętrznych punktach celnych, o tym dowiemy się dopiero jutro — powiedział Antanas Šipavičius. Dodał też, że dopiero po analizie czwartkowej sytuacji będzie można stwierdzić, czy rosyjska strona zaniechała wzmożonej kontroli litewskich ciężarówek i towarów.

O ile w sprawie litewskich przewoźników od czwartku sytuacja jakkolwiek się zmienia, o tyle sprawa blokady litewskiego eksportu produktów mleczarskich do Rosji wciąż jest skomplikowana. Nie powiodły się bowiem środowe i czwartkowe próby przedstawicieli litewskich władz skontaktowania się z głównym decydentem ws. rosyjskiej blokady, szefem „Rospotrebnadzoru” Genadijem Oniszczenką. Sam Oniszczenka zresztą oświadczył wcześniej, że nie ma o czym rozmawiać z litewskimi politykami i do rozmowy zaprasza litewskich producentów.
W czwartek po południu szef „Rospotrebnadzoru” poinformował, że otrzymał prośbę premiera Algirdasa Butkevičiusa o spotkanie z litewską delegacją przedsiębiorców na czele z ambasadorem Litwy w Moskwie Antanasem Vinkusem.

Genadij Oniszczenko, szef „Rospotrebnadzoru” Fot.archiwum
image-61262

Genadij Oniszczenko, szef „Rospotrebnadzoru” Fot.archiwum

Litewska delegacja w piątek, 11 października, ma spotkać się w Moskwie z ekspertami „Rospotrebnadzoru”, a dopiero potem z kierownikiem tej instytucji kontrolującej. Oniszczenka uprzedził, że samo spotkanie i konsultacje niczego nie przesądzą ws. odwołania blokady litewskiego eksportu.
— O wszystkim zadecyduje to, z jakimi materiałami litewska delegacja przyjechała do Moskwy — powiedział szef „Rospotrebnadzoru”.
Tymczasem strona litewska, głównie politycy, bardziej niż Rosjan, próbują przekonywać partnerów europejskich, że litewski nabiał spełnia wymogi kontroli jakości, a rosyjska blokada litewskiego nabiału jest aktem politycznej zemsty za aktywne działania Litwy przed szczytem Partnerstwa Wschodniego. Większość litewskich, jak też zachodnich analityków zgadza się z taką opinią.

Są jednak tacy, którzy przekonują, że wojna celna i mleczna Rosji z Litwą nie ma głębszego podłoża politycznego, lecz jest wyrazem rosyjskiego protekcjonizmu chroniącego interesy rosyjskich przedsiębiorców. Świadczyć o tym może postawa Oniszczenki, który nie chce negocjacji z litewskimi politykami, lecz wyłącznie z przedsiębiorcami. Nie można więc wykluczyć, że podczas tej rozmowy litewscy eksporterzy nabiału otrzymają od strony rosyjskiej propozycję „nie do odrzucenia” — podzielić się rynkiem zbytu i inwestycjami w rosyjski sektor mleczarski.

Rosja ma bowiem ambitne plany zostać największym na świecie producentem mleka i produktów mlecznych. Jednak żeby zaspokoić nawet swoje potrzeby na poziomie 40 mln ton mleka, Rosjanie muszą importować około 8 mln ton. Rosyjski rząd już zainwestował w rozwój sektora mleczarskiego ponad 100 mld rubli i nadal inwestuje, ale tych starań wciąż jest za mało, żeby sprostać wyznaczonym planom.

Nie można więc wykluczyć, że blokując litewski eksport nabiału Rosjanie chcą zmusić litewskich producentów do przeniesienia przynajmniej częściowej produkcji do Rosji. Podobną protekcją Rosja wcześniej obejmowała swoje sektory — motoryzacyjny, chemiczny oraz naftowy.

6 odpowiedzi to Rosja już wpuszcza tiry z Litwy, ale bez nabiału

  1. józef III mówi:

    nabiał litewski jest wyśmienity !

  2. BANITA mówi:

    LITEWSKI NABIAŁ JEST WYŚMIENITY,ALE NADAJE SIĘ NA ŚMIETNIK.SKĄD ONI MAJĄ WZIĄĆ MLEKO,JAK JEGO TAM NIE MA.LITWINI TYLKO PRZEPAKOWUJĄ PRODUKTY Z INNYCH KRAJÓW I PISZĄ ŻE SĄ LITEWSKIE.

  3. marek mówi:

    No więc my powinniśmy wpuszczać nabiał, ale bez ciężarówek. Ciężarówki niech jadą przez Szwecję (strategicznego partnera lietuvisów).

  4. SKA mówi:

    Sąsiad wczoraj opowiadal: ” Moje wnuczęta widzialy na žywo žyrafa, widzialy slonia, lwa, delfina. Krowę widzialy tylko na rysunku. W zoo krow nie ma, na polu tež rzadkosc”.
    Pytanie – skąd mleko? Chyba jak i piwo – z proszku.

  5. zozen mówi:

    kur na polach też nie ma, a jaj w sklepach pełno. Skąd się biorą? Zdradzę tajemnicę – jaja produkuje się obecnie w zakładach chemicznych i petrochemicznych, z ropy naftowej.

  6. też Wilniuk mówi:

    SKA, Październik 11, 2013 at 09:28 – karouku mozno popatrzec w TV ona tam filetowa

Leave a Reply

Your email address will not be published.