14
Litewsko-rosyjska wojna o mleko i media

Zakazane rosyjskie programy docierają na Litwę bez ograniczeń w odbiorze satelitarnym<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
image-61329

Zakazane rosyjskie programy docierają na Litwę bez ograniczeń w odbiorze satelitarnym
Fot. Marian Paluszkiewicz

Nikt już nie wątpi, że po zwróceniu się do Światowej Organizacji Handlu (WTO) ws. rosyjskiego embarga na litewski nabiał oraz po sądowym zakazie nadawania rosyjskich programów telewizyjnych na Pierwym Bałtijskim Kanale (PBK), między Rosją i Litwą trwa prawdziwa wojna gospodarcza i informacyjna.

Nasz kraj wydaje się jednak nie ma potencjału, żeby wygrać tę wojnę. Prowadzona przez ostatnie lata przez władze Litwy konfrontacyjna polityka zagraniczna nie pozostawiła też przyjaciół, którzy mogliby pomóc jej w zmaganiach z Rosją.

Spełzła na niczym podjęta w ubiegłym tygodniu próba dogadania się z „Rospotrebnadzorem” o odwołaniu embarga na litewską produkcję mleczarską. Przedstawicielom branży na czele z doradcą premiera Litwy Antanasem Vinkusem, byłym ambasadorem Litwy w Rosji, udało się dogadać się z szefem „Rospotrebnadzoru” Genadijem Oniszczenko o wizytacji rosyjskich inspektorów w litewskich zakładach.

Liczono, że po ich kontroli Rosja odwoła decyzję o wstrzymaniu eksportu litewskiego nabiału. Z takimi sugestiami wystąpił też Oniszczenko, który w ubiegłym tygodniu oświadczył, że jeśli litewskie przedsiębiorstwa mleczarskie uwzględnią zastrzeżenia jego służby co do jakości produktów, to ograniczenia na ich wwóz do Rosji zostaną odwołane. W tym czasie z inicjatywy prezydent Dali Grybauskaitė litewskie władze skierowały wniosek do WTO, w którym oskarża się Rosję o łamanie umowy o wolnym handlu. Rosja od roku jest członkiem WTO. W Wilnie liczono, że umiędzynarodowienie i upolitycznienie rosyjskich działań zmusi Rosję do odwołania embarga. Tymczasem reakcja Moskwy okazała się wręcz odwrotna.

W tym tygodniu szef „Rospotrebnadzoru” oświadczył, że skierowanie przez Litwę wniosku do WTO oraz włączenie do sporu o nabiał Komisji Europejskiej może odroczyć powrót litewskich produktów na rosyjski rynek.

— Zwrócenie się Litwy do WTO przedłuży cały proces na nieporównywalnie dłuższy czas. Zamiast otwierać granice, będą uruchomione logiczne zachowania i będą wykonywane jakieś wirtualne procedury — powiedział Oniszczenko. Dodał też, że choć w ubiegły piątek z litewską delegacją uzgodniono wyjazd rosyjskich ekspertów do zakładów mleczarskich Litwy, to jednak teraz nie wiadomo, kiedy do tej wizytacji dojdzie. W praktyce to oznacza, że rosyjskie embargo potrwa co najmniej do czasu wyjaśnienia sporu z Rosją na forum WTO. Dziś jednak nikt nie przewiduje, ani kiedy ten spór zostanie zakończony, ani też jakim będzie jego wynik.

Tymczasem jak kula śnieżna nakręca się kolejny spór litewsko-rosyjski, tym razem na froncie informacyjnym. Litewska Komisja ds. Radia i Telewizji wstrzymała transmisję na Litwie rosyjskich programów nadawanych przez Pierwyj Bałtijskij Kanał. Decyzję Komisji poparł sąd. Była to reakcja litewskiej strony na propagandowy program „Człowiek i Prawo”, w którym podważono wyniki litewskiego śledztwa ws. wydarzeń styczniowych 1991 r. W programie odpowiedzialnością za ofiary 13 stycznia obarcza się domniemanych litewskich bojówkarzy, a nie żołnierzy sowieckiego „specnazu”, jak to ustaliła litewska prokuratura.

Wyłączenie z tego powodu PBK Rosja określiła przesadną reakcją litewskiej strony, a autorzy programu „Człowiek i Prawo” w jego ostatnim wydaniu przypomnieli Litwie, że jest ona niepodległym państwem dopiero od 20 lat, natomiast częścią składową imperium Rosyjskiego Litwa była aż 200 lat. Przypomniano też, że tylko dzięki działaniom Związku Sowieckiego Litwa otrzymała Wileńszczyznę „i nie zwróciła jej Rosji i Białorusi” po wyjściu ze Związku Republik Radzieckich.

W tej medialnej, a raczej propagandowej wojnie z Rosją, Litwa nie może już liczyć na pomoc organizacji międzynarodowych. Co więcej, wyłączenie rosyjskiego kanału spotkało się z krytyką Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunja Mijatović oświadczyła, że decyzja o wyłączeniu rosyjskiego kanału zagraża wolności słowa oraz ogranicza pluralizm. Mijatović przyzwała Komisję ds. Radia i Telewizji do zmiany swojej decyzji, którą przedstawicielka OBWE nazwała „skrajną”. Jednak według ekspertów, nawet ta „skrajna” decyzja tylko w pewnym stopniu ogranicza działanie PBK na Litwie, ponieważ rosyjski Pierwyj Kanał, którego PBK jest tylko regionalną adaptacją, jest dostępny w Internecie oraz za pośrednictwem anten satelitarnych, jak też w naziemnej transmisji w przygranicznych rejonach z Białorusią i Rosją.

Zdaniem litewskich komentatorów, PBK jest propagandowym narzędziem Kremla wymierzonym w Litwę i w pewnych wypadkach państwo ma prawo ograniczać wolność wypowiedzi, jeśli te wypowiedzi godzą w podstawowe interesy kraju.

14 odpowiedzi to Litewsko-rosyjska wojna o mleko i media

  1. swoj chłop mówi:

    i dupa mokra
    To sobie prezydentowa poskakała łącznie z Sadem
    Jaki Sad litewski to wszyscy wiedza a najlepiej Polacy…Brawo tylko tak dalej a Rosja zarzada zwrotu tego co nie litewskie – Wileńszczyzny Baćka Łukaszenka już zaciera ręce…
    BRawo Brawo

  2. Ryś mówi:

    Rosja działa momentalnie.A kiedy Polska stanie w obronie swoich dawnych,wiernych obywateli,których wyzuli z ojcowizny i nadal dyskryminują ich potomków i drwią w oczy niezaradnym politykom polskim,ignorują ustawy Unii Europejskiej?

  3. zozen mówi:

    I to są właśnie “Polacy” na Wileńszczyźnie. Tiry stoją – cieszą się, nabiał blokowany – cieszą się, ich ulubiony PBK nie pokazuje – oburzają się.

  4. jasio mówi:

    Moze nie ciesza sie,ale krytykuja bezdarna polityke Litwy.Wstretna baba rozwala wszystko co moze…Bieda ze honory litewskie sa ponad wszystko..a weszyscy zli,a przyjaciol nie ma,a Unie to w dupie mieli z jej ustawami….

  5. Warmiak mówi:

    do 3.
    Nie waż się pisać o Polakach z Wileńszczyzny w cudzysłowie.
    Patriotyzmu to nie Oni od koroniarzy powinni się uczyć, ale koroniarze od Nich.

  6. kolo mówi:

    A kto ogląda PBK gdy na satelici ma TVP Kultura i TVP historia i TV disco i TVR ITV Puls i ESka Tv

  7. też Wilniuk mówi:

    zozen, Październik 16, 2013- oj zezowaty z ciebie człowiek- to w Polsce tak zwani pseudopatryioci ciesza sie że Lietuva nie może handlować z Rosją- my tutejsze z ruskimi żyjemi-pracujemi jak napisano przeszło 200 lat

  8. Maur mówi:

    Zastanawia mnie dlaczegóż to Litwa miałaby zwracać Wileńszczyznę Rosji i Białorusi?
    Toż nie kto inny jak jedyny prezydent ZSRR powiedział, że przyjdzie oddać Wilno Polakom,
    1/3 Wileńszczyzny po stronie RL i 2/3 po stronie RB to tereny zrabowane Polsce i tam powinny wrócić.

    Tak swoją drogą, w obecnej sytuacji warto przytoczyć stare polskie przysłowie: “Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”.
    Przyszła bieda na Litwę. A tu przyjaciół wszystkich przepędzono kijami rabując, gwałacąc i grabiąc ich pierwej…

  9. Czarek mówi:

    do Zozen:
    Nie trudno zauwazyc ten brak “milosci ” miedzy polska ludnoscia na Wilenszczyznie i panstwem litewskim ( i vice versa ).Pomijajac powody ,nie jest to zdrowe dla obu stron i nalezy tylko miec nadzieje ze kiedys sie to odmieni.
    do Maur ,post 8
    Jesli masz atlas to popatrz sie na mape Polski . Ja to robie prawie co dzien . Mysle wtedy ” jaka piekna jest nasza ojczyzna .Mamy wszystko ; morze ,wiele rzek ,gory i doliny ,przepiekne miasta i wspaniale ziemie . Grzechem zwanym Pazerstwo byloby wyciagac rece po wiecej. Popatrz sie na ksztalt Polski .Perfekt. Zmiana tych konturow ,w jaki kolwiek sposob, byloby spartaczeniem doskonalosci .

  10. Kresy mówi:

    Do Czarka. Specjalistami od malowania cudzych granic byli zawsze Brytyjczycy. Linia Curzona była tak szeroko propagowana ze nawet Stalin w nią uwierzył i przejął czysto polskie tereny – chociaż było wiele nie-polskich terenów na Kresach. Chce jednak zwrócić na pokojową walkę Rosjan w 1945 roku o granice na Nysie Łużyckiej bo według Brytyjczyków miała to być Nysa Kłodzka o 100km na zachód. Temat jest doskonale udokumentowany. W jednym z dokumentów Stalin powiedział: Zabraliśmy im polskie Wilno, damy im ziemie “zachodnie” choćby po trupie Churchilla. W sierpniu 45 roku Niemcy zaczęli wracać na wschodnia stronę Odry i Nysy ale Rosjanie szybko im wstrzymali tą repatriację. Jeżeli dzisiaj mamy “ładne” granice to dzięki historycznym wydarzeniom z lat 40tych.

  11. Anonim mówi:

    Mała poprawka: w programie “Człowiek i prawo” było powiedziane nie “i nie zwróciła jej Rosji i Białorusi” tylko “i nie zwróciła jej Białorusi i Polsce”.

    Autor tego artykułu widocznie znalazł ten cytat na delfi, gdzie dane zostały umyślnie sfalsyfikowane.

  12. Ali mówi:

    Jak by na to nie patrzeć Rosjanie powiedzieli Litwinom prawdę. Wileńszczyzna nie jest ziemią etnicznie litewską,a Litwa otrzymała ją w darze od Stalina. Do Polski już nie wróci,chociaż nigdy nie są do końca zbadane wyroki Opatrzności. Tak czy siak kłopotów z Wileńszczyzną Litwini k nie pozbędą się tak łatwo. Jak nie miejscowi Polacy, to Rosjanie będą przypominali im XX-wieczną historię tej ziemi.
    Jak najlepiej temu zaradzić ? Pójść Polakom na ustępstwa. Spowodować, aby poczuli się obywatelami Litwy takiej samej kategorii co rdzenni Litwini. Wtedy nie będą oglądali się na sąsiada zza wschodniej granicy. Nawet autonomia Wileńszczyzny nie byłaby dla Litwinów w szerszej perspektywie złym rozwiązaniem.
    Do takich wniosków trzeba jednak dojrzeć, a dzisiejsi Litwini przypominają raczej otumanionych ksenofobią nastolatków.

  13. trybuna ludu mówi:
  14. http://www./ mówi:

    A relationship is a relationship is a relationship. It’s not a nametag defining your person or a pricetag showing your value. It’s a part of life. A great one, but far from being the most important one.

Leave a Reply

Your email address will not be published.