1
Echa tragedii na Łotwie — oby się nie powtórzyła

Wielkie obiekty spełniają wymagania techniczne Fot. Marian Paluszkiewicz
image-62015

Wielkie obiekty spełniają wymagania techniczne Fot. Marian Paluszkiewicz

Katastrofa budowlana w Rydze, która miała miejsce 21 listopada 2013 roku około godziny 18.00 w dzielnicy Zolitūde, wstrząsnęła całym światem.

W wyniku zawalenia się dachu supermarketu „Maxima” śmierć poniosły 54 osoby, a 38 zostało rannych. Była to największa tego typu katastrofa na Łotwie od odzyskania przez nią niepodległości w 1991 roku.

Tragedia w Rydze przypomniała o ofiarach katastrofy sprzed ponad siedmiu lat, do której doszło na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich. 28 stycznia 2006 roku podczas wystawy gołębi zawalił się dach hali w MTK. Zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych.
— To, co się stało w Rydze, to wielka tragedia. Człowiekowi od samego początku jego istnienia towarzyszyły różne rodzaje zagrożeń. W miarę rozwoju cywilizacji oraz postępu technicznego zmieniał się tylko charakter i skala zagrożenia. W ciągu stuleci z różnych przyczyn dochodziło do katastrof budowlanych. Od żadnego nieszczęścia nikt na sto procent nie jest zabezpieczony — powiedział „Kurierowi” Valentinas Mazuronis, minister ochrony środowiska.

Jak zaznaczył, prawdopodobieństwo wystąpienia awarii lub katastrofy budowlanej konstrukcji wiąże się z błędami na każdym etapie procesu budowlanego. Teraz najważniejsze jest doczekać się wyników ekspertów, co było przyczyną tej tragedii.
— Po otrzymaniu wyników trzeba będzie sprawdzić, czy u nas nie popełniono takiego błędu. Musimy zapobiec wszelkim niebezpieczeństwom. Na Litwie w ciągu ostatnich lat do takich tragedii nie dochodziło. Ostatnią większą katastrofą, która zdarzyła się w kraju, to zawalenie się dachu „Pałacu lodowego” („Ledo rūmai”) o powierzchni ok. 200 mkw w 2002 roku. Na szczęście ofiar śmiertelnych nie było — powiedział Valentinas Mazuronis.

Minister twierdzi, że na razie nie zna takich obiektów, którym groziłaby katastrofa budowlana. Nie należy straszyć ludzi. Jeżeli sprawdzać, to nie tylko sieć supermarketów „Maxima”, ale i inne.
— Wielkie obiekty spełn

Valentinas Mazuronis Fot. Marian Paluszkiewicz
image-62016

Valentinas Mazuronis Fot. Marian Paluszkiewicz

iają wymagania techniczne. Zdarzają się przypadki, że padają balkony, ale za to są odpowiedzialni sami mieszkańcy bloków. Jeżeli ktoś zauważy jakieś pęknięcia, od razu o tym muszą zawiadomić. Do katastrof może doprowadzić wyburzanie ścian w blokach wielkopłytowych, jeżeli właściciel mieszkania robi to sam, bez pisemnego zezwolenia — powiedział minister.
Aby wyburzyć ścianę, należy mieć projekt sporządzony przez specjalistów. Potrzebna jest także zgoda sąsiadów mieszkających na wyższym piętrze.
Dr doc. Vidmantas Jonas Jokūbaitis, z wydziału budowlanego Wileńskiego Uniwersytetu Technicznego im. Giedymina twierdzi, że przyczyn katastrof budowlanych jest bardzo dużo.
— Trudno jest dzisiaj stwierdzić, co było przyczyną katastrofy w Rydze. Na ile wiem, jest ona już znana, ale na razie nikt o tym głośno nie mówi. Moim zdaniem, przyczyną były prowadzone prace na dachu. Możliwie, że dach nie był przystosowany do takiego ciężaru — powiedział „Kurierowi” Vidmantas Jonas Jokūbaitis.

Jak zaznaczył, awarie i katastrofy niewynikające ze zdarzeń losowych, najczęściej powstają na skutek: błędów projektowych, złego stanu technicznego, wadliwego wykonawstwa, błędów w trakcie rozbiórki, wadliwej eksploatacji. Z przyczyn losowych może także dojść do katastrofy. Najczęstszymi przyczynami są: spowodowane silnym wiatrem, wywołane wybuchem gazu, wywołane osuwiskiem, spowodowane pożarem, uderzeniem samochodu lub innego pojazdu w budynek, wywołane innymi zjawiskami.
— Bardzo ważna jest także prawidłowa eksploatacja budynku. Sami właściciele muszą o nie zadbać. Nie można pozwolić, żeby przez dłuższy czas były zacieki na ścianach. Należy w czas usuwać śnieg z dachu — powiedział specjalista.

Jedna odpowiedź do Echa tragedii na Łotwie — oby się nie powtórzyła

  1. Lubomir mówi:

    W tym całym dramacie łotewskim, pokazał się polityk z klasą, łotewski premier Waldemar Dąbrowski, to tak po polsku…Faktycznie premier Republiki Łotewskiej nazywa się Valdas Dombrovskis i szczyci się polskimi korzeniami. Premier jako włodarz państwa, poczuł się współwinnym zaniedbań. Ile potrzeba mieć wewnętrznej kultury i hartu ducha, żeby uderzyć się we własne piersi a nie w piersi obywateli?. Swoją drogą to piećdziesięciotysięczna armia łotewskich Polaków, najczęściej potomków Polaków mieszkających tam od czasów, kiedy Inflanty były polskim krajem, powinna wspólnymi siłami z RP zorganizować swój ‘Kurier Ryski’.

Leave a Reply

Your email address will not be published.