19
Telewizja publiczna fałszuje historię

SONY DSC
image-62209

Zasłaniając się rzekomymi atakami kremlowskiej propagandy litewska telewizja publiczna próbuje zakłamywać niewygodne fakty z najnowszej historii kraju Fot. Marian Paluszkiewicz

Zakłamując fakty oskarża się w nim miejscowych Polaków o oczernianie Litwy (sic!) wespół z propagandą kremlowską.
Sprawa, o której za „Savaitė” w tym tygodniu pisały prawie wszystkie litewskie media, dotyczy historii sprzed 20 lat, ale chodzi tu nie o samą sprawę, lecz o przedstawienie jej przez wileńskiego prawnika Jarosława Skudera w wydanej w Rosji książce o konfliktach na tle narodowościowym w krajach bałtyckich.
„Kolejny konflikt rozgorzał 27 kwietnia 1993 roku, kiedy do pacyfikacji miejscowej ludności przybyły oddziały wojskowe. (…) Kiedy okazało się, że akcja zastraszania nie powiodła się, w stronę 282 protestujących padły strzały. Cudem udało się uniknąć ofiar. Na ścianach okolicznych domów pozostało wiele odcisków kul. Tak wygląda pokazowa »litewska demokracja«” — napisał wileński autor w rozdziale „Polacy na Litwie: historia konfliktu”.

Widocznie zastraszony utożsamieniem z rosyjskimi służbami specjalnymi autor nie potrafił wyraźnie wyjaśnić reporterom telewizji publicznej, że opisuje historię sprzed 20 lat, która wydarzyła się w Gudelach w gminie mejszagolskiej, co też jest ważnym faktem w całej historii. „Kurier” przedstawił ją szczegółowo w wydaniu z 6 kwietnia tego roku. Przedstawiliśmy historię opartą na relacjach świadków i uczestników tamtych wydarzeń, kiedy miejscowa ludność obroniła swoją ojcowiznę przed nomenklaturą władzy niepodległej Litwy, choć władza ta nie zawahała się użyć wojska przeciwko cywilnej ludności. Niestety, historia walki litewskich Polaków o swoją ziemię zna też inne wydarzenia z innych Gudel pod Wilnem. Tam mieszkańcy zostali ograbieni z ziemi przez nową nomenklaturę.

Tymczasem „Kurierowi” udało się dowiedzieć o historii jeszcze jednych Gudel, które leżą na skraju Puszczy Rudnickiej w rejonie solecznickim. Jak ustaliliśmy, instytucje rządowe zaniepokoiły się opisaną przez Skudera historią znacznie wcześniej niż opowiedzieli o niej w „Savaitė”. Odpowiednim instytucjom zlecono wyjaśnienie, czy zajście z wojskiem faktycznie miało miejsce. Wyjaśniający sugerowali się jednak „solecznickim” tropem przedstawionym w książce i wyjaśnili, że faktycznie, w opisywanym okresie w okolicach solecznickich (sic!) Gudel doszło do konfliktu z udziałem wojskowym na pobliskim poligonie. W wyjaśnieniu stwierdza się, że był to konflikt między wojskowymi, a miejscowa ludność nie brała w nim żadnego udziału.

„Analityczny program” telewizji publicznej całą sprawę jeszcze bardziej zagmatwał, bo choć w reportażu przedstawił obrazki z właściwych Gudel — tych w gminie mejszagolskiej, to jednak autorzy „Savaitė” stwierdzili, że żadnego konfliktu z udziałem wojska nie było. Co więcej, powołując się na nieprzedstawione w programie relacje świadka tamtych wydarzeń, byłego prezesa Związku Polaków na Litwie Ryszarda Maciejkiańca oraz na przedstawionej ale wyrwanej z kontekstu pociętej telefonicznej wypowiedzi byłego nadkomisarza policji rejonu wileńskiego Mieczysława Popławskiego, reporterzy „Savaitė” stwierdzili, że w Gudelach w ogóle nie było żadnego wojska. Prowadząca program Nemira Pumprickatė, która wcześniej grzała fotel na stanowisku rzeczniczki rządu, podkreśla, że w okresie przewodnictwa Litwy w Unii Europejskiej z sąsiedniej Rosji nieustannie płynie propaganda oczerniająca kraj.

akt1 Gudele1 06
image-62210

Przygotowując reportaż o „gudelskich manewrach” telewizja publiczna nawet nie raczyła popytać miejscowych świadków wydarzeń sprzed 20 lat Fot. archiwum

— Płynie kłamstwo i fałszuje się historię — stwierdzają autorzy „Savaitė”, a jej prowadząca z „ubolewaniem” dodaje, że do kremlowskiej propagandy są chętni miejscowy pomagierzy, a jednym z nich jest właśnie Jarosław Skuder. Dla pełni intrygi dodano też, że Skuder jest działaczem Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, choć AWPL w swoim oświadczeniu odcięła się ot tego stwierdzenia.
— Tym razem w obiektywie „Savaitė” znalazł się działacz Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, który ogłosił światu, że Polacy na Wileńszczyźnie są dyskryminowani, a przed 20 laty do pacyfikacji miejscowych w konflikcie o ziemię użyto nie tylko policji, ale też wojska. Rzekomo padły wtedy strzały. Okazuje się, że nic podobnego wtedy nie było — stwierdza prowadząca programu. A jak było? Autorzy „Savaitė” nie tylko nie wyjaśnili, ale nawet nie pokusili się przedstawić swojej wersji wydarzeń. A wystarczyłoby im sięgnąć chociażby po materiały autorstwa Ryszarda Maciejkiańca, na którego rzekome zaprzeczenia powołują się autorzy programu: „Apogeum walk i przesilenie przyniósł dzień 27 kwietnia 1993 roku.

Zrzeszonym w kooperatyw budowlany strażnikom porządku i kierownictwu budowlanej firmy »Savy«, z powodu przeciągającego się oporu mieszkańców wsi, widocznie puściły nerwy. Do rozprawy z obrońcami swojej placówki wezwali więc oni grupę policjantów i oddział wojska, który rzekomo prowadząc ćwiczenia, co i raz tyralierką ruszał w stronę grupy mieszkańców blokujących samochody i traktory, strzelając w powietrze i paląc dymne zasłony, próbując zastraszyć obrońców placówki. Walerianowi Romanowskiemu, jako przywódcy, policjanci zaczęli załamywać ręce, grożąc jak najsurowszymi karami.

Jak wyjaśniła wtedy »Nasza Gazeta« w publikacji pt. »Gudelskie manewry« z dnia 4 maja 1993 roku, oddziałem Ochotniczej Służby Ochrony Kraju (SKAT) dowodził A. Žiauberis, a »manewry« odbywały się na wskazanie pułkownika J. Gečesa. I tego już nie dało się ukryć — zbyt oczywiste i zbyt groźne było łamanie prawa. Tym bardziej, że na sygnał z Gudel w najbardziej napiętej chwili na »pole walki« przybyło dwóch posłów na Sejm RL, którzy następnie złożyli oświadczenie w Sejmie, a informacja o użyciu wojska przeciwko bezbronnym mieszkańcom szeroko została naświetlona przez środki masowego przekazu. Przybyły na miejsce rejonowy komisarz policji Mieczysław Popławski również w kategorycznym tonie domagał się wycofania z terenu przywiezionych z miasta policjantów i wojska”. — R. Maciejkianiec („Nasz Czas” 29/2003 (618))

 

 

 

 

19 odpowiedzi to Telewizja publiczna fałszuje historię

  1. xawery mówi:

    lol!
    Trochę “nieposkładany” ten artykuł, ale być może jego treść spowoduje dyskusję polityczną na temat roli telewizji publicznej w państwie litewskim.

  2. Maur mówi:

    Szanowny autorze!
    Dużo tu informacji ale tak poplątanych, że trudno dociec gdzie i i co naprawdę się wydarzyło.
    Czy nie można tak prościej napisać: dnia tego i tego tu i tu zdarzyło się to i to. Fakty, zdarzenia, skutki, świadkowie i nastepstwa. Człowiek miałby jasność co do zdarzenia i późniejszej manipulacji faktami.
    Teraz ma do czynienia z pietrową manipulacją i na końcu, chyba, częściowym opisem faktów. Co w tym jest prawdą? Dalibóg nie jestem pewien…

  3. LT-PL mówi:

    Na początku lat 90 Lietuvisy nie ośmielili się już zwyczajnie zamęczyć i zamordować miejscowej ludności w celu zrabowania ziemi a przecież w 1941 to było normą,że przestrzeń życiową dla lietuviskiego narodu wyrąbywało się karabinem i siekierą.Materiał historyczny jest przerażający i poruszający. Świadczy on o wydarzeniach tamtych dni i pokazuje, do czego może prowadzić nienawiść i teorie rasowe.Chciałbym przypomnieć, że jednostki lietuviskie wkroczyły w 1941 roku zaraz po przetoczeniu się frontu na tereny Wileńszczyzny i “zasłynęły” z rabunków mordów i gwałtów nie tylko na obywatelach polskich narodowości żydowskiej, ale zbrodnie dotyczyły również Polaków , Białorusinów. W lipcu 1941 roku lietuviskie oddziały rozstrzelały dziesiątki Polaków i Białorusinów w Nowych Święcianach i wielu innych miejscowościach. Oczywiście nie da się tego porównać do gehenny Żydów, którzy byli zarąbywani siekierami przez lietuviskich sąsiadów.Dla mnie symbolicznym miejscem Holocaustu zgotowanego przez Lietuvisów jest wieś Žeimelis obok Szawli, miejsce w którym do wojny mieszkało ok. 50 żydowskich rodzin. W dniu 8 sierpnia 1941 roku ludność lietuviska w bestialski sposób zamordowała wszystkich Żydów, nie licząc Abrahama Shulhoffa, którego uratował ksiądz, z pochodzenia Polak.
    Smutne jest to,że dzisiaj, odbywają się demonstracje młodych ludzi pod hasłami : “odrodzić państwo lietuviskie na Wileńszczyźnie”. Ci młodzi ludzie nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć,że z podobnymi hasłami na ustach ich dziadkowie mordowali siekierami sąsiadów.

  4. Znad Solczy mówi:

    Żałośnie ten Skuder wyglądał, jąkał się ze strachu. A propos,dlaczego milczy AWPL? Dlaczego nikt nic nie mówi o wypadku w Jaszunach, gdy zostali pobici ludzie przez przybyłych wojskowych (po dowództwem Jezerskasa), w tym i kobieta w ciąży, a pewnemu chlopakowi złamali rękę. O tym pisała i “Nasza Gazeta”. AWPL nie umie , a może nie chce walczyć propagandowo. Szkoda. Za tchórzy nie ma chęci głosować

  5. Jurgis mówi:

    Przez tyle lat udaje się milczeć o zbrodni Ponarskiej i bagatelizuje udział bezpośredni Litwinów w eksterminacji Polaków narodowości żydowskiej i polskiej podczas Holocaustu,a ponadto śmiesznie zaniżać realną liczbę sprawców bo jak wiadomo na Litwie powstały 22 pomocnicze bataliony policji, z których dziewięć było zaangażowanych w mordowanie .Kto jak kto ale Litewskie Centrum Badań Ludobójstwa potrafi temu zaprzeczać wbrew faktom i istniejącym dokumentom .Szefa Centrum Szymona Wiesenthala w Izraelu dr Efraim Zuroff znowu ostatnio musiał przypomnieć:„Rząd w Wilnie ukrywa fakt, że Litwini odegrali bardzo ważną rolę w dokonywaniu mordów . Udowodnił też, że na Litwie powstały 22 pomocnicze bataliony policji, z których dziewięć było zaangażowanych w mordowanie Żydów, w tym na terenie lasu w Ponarach pod Wilnem, gdzie w latach 1941-1944, Niemcy, wspomagani przez ochotnicze oddziały litewskie, wymordowali ok. 100 tys. ludzi. Wśród nich było około 60-70 tys. Żydów, kilka tysięcy Polaków – inteligencji wileńskiej, żołnierzy AK, a także Romów, Rosjan, Litwinów.
    Na marginesie tego widać jak można manipulować i dodatkowo wykorzystywać telewizję i to w kraju który jest członkiem UE.

  6. do 4 mówi:

    Nie oszukuj ,czytaj wczorajszy komunikat AWPL.Z kolei zgadzam sie z opinia o Skuderze.

  7. LT-PL mówi:

    Jurgis
    Na temat ilości lietuviskich batalionów policji w czasie wojny jest polska prawda, żydowska prawda i lietuviska prawda.
    Powtórzę jeszcze raz wg danych Litewskiego Archiwum Państwowego ( Lietuvos centriniame valstybiniame archyve-LCVA), f.R-691, ap.1, b.28,l.63. wynika,że w latach 1941-1944 powstało 36 batalionów policyjnych. Nosiły one numery 1.-15., a w 1942r. przydzielono im jeszcze dodatkowo numery 251.-265.
    Każdy batalion składał się etatowo z 3-4 kompanii i liczył od 350 do 750 żołnierzy. Cała ich kadra była miejscowa, a przy dowództwie batalionu działa dwuosobowy niemiecki sztab łącznikowy złożony z oficera kontrolującego oraz urzędnika policyjnego( podoficera)Lietuviskie jednostki policyjne były zrównane praktycznie pod względem formalnym z analogicznymi jednostkami niemieckimi.

  8. Ryś mówi:

    Do ZNAD SOLCZY.
    AWPL swój komunikat wydała w prasie co się tyczy bezczelnej propagandy lietuviskiej.Czytaj prasę i nie denerwój się panie.Ajeżeli masz materiał o wydażeniach w Jaszunach,napisz o tym z zaciekawieniem o tym przeczytamy.O podobnych wydażeniach czasami warto odswieżyć pamięć.

  9. Jurek mówi:

    To się nadaje do zgłoszenia do litewskiego ekwiwalentu Komisji Etyki Mediów.

  10. Połaniec mówi:

    Gudele w rejonie wileńskim ale w rejonie solecznickim to Gudełki! Mamy coraz więcej problemów z przeinaczaniem nazw miejscowości – a Gudełki to skądinąd sympatyczna miejscowość!
    Ukazał się po półtrorocznej przerwie nowy numer miesięcznika SOLECZNIKI polecam!

    http://www.soleczniki.pl/soleczniki-miesięcznik-zpl

  11. Jurgis mówi:

    W dawnym Gmachu Sądów przy pl.Łukiskim
    siedzibę swoją miło Gestapo i NKWD.
    Obecnie jest tu siedziba Muzeum Ludobójstwa.Na ściana zewnętrznych tego budynku poumieszczane są tablice z nazwiskami Litwinów którzy byli ofiarami przesłuchań i tortur.Jak wiadomo tu byli torturowani członkowie polskiego ruchu oporu z lat 1939-45. Głównie lecz nie jedynie byli to AK-owcy , tu byli katowani w czasie przesłuchań i również tu umierali. Ich nazwiska powinny znajdować się również na ścianach tego budynku.A co do nazwisk na tablicach już tu umieszczonych warto byłoby sprawdzić ilu z nich zginęło z rąk NKWD w czasie przesłuchań z oskarżenia o współpracę z Gestapo.Ponadto warto byłoby przywrócińą

  12. Jurgis mówi:

    dokończenie mojego wpisu Jurgis, Grudzień 6, 2013 at 16:13
    Ponadto warto byłoby przywrócić w dawnym miejscu na tym gmachu tj od narożnika przy ul.Ofiarnej tabliczkę upamiętniającą powstańców styczniowych.

  13. Bardzostarypielgrzym mówi:

    Skąd my to znamy? Z PO-lski! Ale roSSyjSSka agentura w Wilnie kwitnie na całego, jak i na wileńskim forum na Facebooku, fakt! Wymieniony w tekście Ryszard Maciejkianiec to dawny (obecny?) agent KGB!

  14. Polka mówi:

    O prawdziwych wydarzeniach należy mówić głośno.Szczególnie młodzi ludzie powinni o tym być upominami,aby nikt nie śmiał ich zakłmywać i tworzyć nowej historii, w której Polacy zawsze są pomijani,albo co jeszcze gorzej,pokazywani wrogami Litwy.

  15. Wereszko mówi:

    Pierwsze słowa tekstu p.Tarasiewicza:
    “Zakłamując fakty oskarża się w nim miejscowych Polaków o oczernianie Litwy wespół z propagandą kremlowską.”
    “Oskarża się w nim…” tzn. w kim,w czym? Pan umiesz pisać logicznie po polsku?

  16. Edmuk mówi:

    do 10 Połaniec:
    przejeżdżałem tej jesieni przez Gudelki, rej. Solecznicki, i… jak byki, stoją tablice drogowe “GUDELIAI” przy Wisińczy i na górce.

  17. Swoj mówi:

    Zlodzei muszą klamac.

  18. Połaniec mówi:

    To Edmuk!

    W czasach II RP były Gudełki i tego będę się trzymał!

    http://www.solczniki.pl
    Jest kolejny numer miesięcznika Soleczniki

  19. Kmicic mówi:

    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/konieczne-sa-plany-konkretne-propozycje-dla-polskiej-polityki-wschodniej
    ,,…udzielić zdecydowanej pomocy dyplomatycznej i prawnej Polakom na Litwie w ich dążeniach do odzyskania własności, równego traktowania i do prawa posługiwania się językiem polskim jako językiem rodzinnym.,,

Leave a Reply

Your email address will not be published.