6
Wileńskie kościoły zwracane. Kościoły (nie) zbudowane

Przed kilkoma dniami Katedra Wileńska obchodziła 25-lecie rekonsekracji Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63330

Przed kilkoma dniami Katedra Wileńska obchodziła 25-lecie rekonsekracji Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed kilkoma dniami jedna z najważniejszych świątyni katolickich na Litwie — Katedra Wileńska — obchodziła 25-lecie rekonsekracji.

Wielu mieszkańców stolicy, szczególnie starszego pokolenia, doskonale pamięta rok 1988, kiedy to Kościołowi katolickiemu na Litwie została zwrócona katedra wileńska. Był to na owe czasy fakt wart cudu. Cudu bardzo oczekiwanego przez wiernych, którzy tu się zaczęli modlić od 5 lutego 1989 roku. Co prawda, Polacy oczekujący na Msze święte w języku polskim, tak się ich i nie doczekali.
Obecny arcybiskup Archidiecezji Wileńskiej Gintaras Grušas w przedbożonarodzeniowym wywiadzie dla „Kuriera” zaznaczył, że Msze święte w języku polskim, jak też innych, mogą być odprawiane, jeżeli pielgrzymi zwrócą się z tym do proboszcza.

Ale przecież wierni Wileńszczyzny nie są pielgrzymami, by za każdym razem chcąc się pomodlić w swym języku ojczystym zwracać się z taką prośbą do proboszcza tej najważniejszej świątyni katolickiej na Litwie.
Wilno od wieków nazywane było miastem kościołów. I jest to rzeczywiście nazwa w pełni uzasadniona, kościołów naliczamy ponad trzydzieści. Co prawda, bynajmniej nie każdy z nich jest czynny. Wiele z nich jest nadal, tak jak i za czasów władzy sowieckiej, niedostępna. Wymienię poniektóre: kościół pw. Matki Boskiej Pocieszenia i św. Augustyna, który jest ostatnim barokowym kościołem w Wilnie i jedynym z pojedynczą wieżą, swym wyglądem przypominający kowieński Ratusz.
Nadal też jest nieczynny kościół pw. św. Jerzego Męczennika, kościół pw. św. Stefana, Kościół pw. Pana Jezusa, kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego, inaczej zwany Misjonarzy. W pomieszczeniach klasztornych tego ostatniego w latach sowieckich był szpital. Wraz z nadejściem niepodległości zaistniała też nadzieja, że odzyska swe podstawowe przeznaczenie, tym bardziej, że szpital stąd przeniesiono.

Na tym to wzgórzu, zwanym Górką Zbawiciela, miał być ustawiony pomnik Jana Pawła II. Miejsce to wytypowała specjalnie powołana grupa Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63331

Na tym to wzgórzu, zwanym Górką Zbawiciela, miał być ustawiony pomnik Jana Pawła II. Miejsce to wytypowała specjalnie powołana grupa Fot. Marian Paluszkiewicz

Tuż po śmierci naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II zaczęła się rodzić idea, aby w tym miejscu, na podwórzu, postawić pomnik Papieżowi, a samo pomieszczenie klasztorne przystosować jako Dom Opieki i nadać imię Papieża.Doskonale pamiętamy marzec roku 2006, kiedy specjalnie powołana komisja, w składzie której byli też nasi przedstawiciele, radni Polacy, wyruszyła na penetrowanie miasta w celu ustalenia, jaki obiekt najbardziej by upamiętnił wielkiego człowieka. Padały najprzeróżniejsze propozycje. Akcja Wyborcza Polaków Litwy proponowała wybudować nowy kościół w Wilnie i nadać imię Papieża, mer Wilna Artūras Zuokas podsunął myśl, by odbudować kościół pw. Serca Jezusowego przy ulicy Wiwulskiego i z czasem, o ile Ojciec Święty zostanie beatyfikowany, nadać temu kościołowi imię Jana Pawła II. Niestety, propozycji tej nie poparł ówczesny kardynał Audrys Juozas Bačkis motywując, że w tym miejscu (Stare Miasto) jest i tak dużo kościołów.
Owszem, było dużo. Ale… nieczynnych. Bo przecież wtedy, jak zresztą też i dziś, przypominamy, nieczynny jest kościół Misjonarzy, kościół pw. Matki Boskiej Pocieszenia i św. Augystyna, kościół Serca Jezusowego, czyli Wizytek przy więzieniu na Rossie i in.

Wyglądało, że Dom Opieki, jaki ma być założony właśnie w pomieszczeniu należącym do kościoła Misjonarzy, upamiętni to imię. Bo samo miasto nie zrobiło absolutnie nic, aby to imię upamiętnić. A imię to żyło i żyje w Wilnie. Nosi je szkoła, gimnazjum, no i… skwer. Co prawda, będący nie upamiętnieniem pobytu w Wilnie Ojca Świętego (1993 r.) a dosłownie pohańbieniem jego pamięci. A przecież, kiedy na tron papieski wkroczył Polak, nie tylko my, rodacy, byliśmy dumni z tego faktu. Byli też dumni Litwini wynajdując nawet w rodowodzie papieża jakieś korzenie litewskie. Po śmierci tego wielkiego człowieka nikt o tym nie pamięta, a o upamiętnieniu — trudno mówić. Ileż to tych propozycji było. I spływało na niczym.

Na Antokolu, w pobliżu domku św. Faustyny, planowane było zbudowanie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63332

Na Antokolu, w pobliżu domku św. Faustyny, planowane było zbudowanie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego Fot. Marian Paluszkiewicz

Dosłownie przed kilkoma tygodniami zapadła decyzja o przekazaniu kościoła Misjonarzy dla samorządu miasta Wilna. A ten zaproponował, by w tym miejscu urządzić salę koncertową na wzór takiej, jaką to funkcję pełni obecnie kościół pw. św. Katarzyny znajdujący się w samym centrum Wilna, przy ulicy Wileńskiej, obok którego jest pomnik słynnego polskiego kompozytora Stanisława Moniuszki. W czasach sowieckich kościół ten zamieniony był na magazyn i bardzo z tego powodu ucierpiał. Po zakończeniu renowacji w 2006 roku stał się centrum kultury Wilna. Główna nawa kościoła pw. świętej Katarzyny jest przystosowana do organizacji koncertów. W podziemiach świątyni odbywają się wystawy. Podobne funkcje będzie pełnił kościół Misjonarzy. Z tym tylko, że znajdą się tu też pomieszczenia dla prób niektórych zespołów artystycznych, w tym chóru „Ąžuoliukas”.
Nie przeprowadzaliśmy bynajmniej żadnych sondaży, aby prognozować, czy rzeczywiście sale koncertowe stolicy są tak przepełnione, by kościoły w nie przekształcać.
Przecież te dwie funkcje: świątyni i sali koncertowej można pełnić jednocześnie, co właściwie prawie wszystkie kościoły stołeczne czynią.

Można tu wymienić kościół pw. św. Kazimierza, gdzie po Mszach świętych organizowane są koncerty muzyki organowej, kościół akademicki pw. św. Janów itd. Co prawda, ani w jednym, ani w drugim Mszy świętych w języku polskim nie ma. No, ale to inne zagadnienie.
Z drugiej zaś strony, skoro Kuria przekazuje swe obiekty dla samorządu miasta Wilna — to widocznie ma w tym swoje racje. A jedną z takich racji jest budowanie nowych kościołów w nowych dzielnicach miasta . W tym miejscu przypomnimy, że za okres odrodzenia niepodległości w Wilnie powstały tylko trzy świątynie: kościół pw. bł. Jerzego Matulewicza w Wirszuliszkach, kościół pw. św. Jana Bosko w Lazdynai oraz kościół pw. św. Józefa w Zameczku (Pilaitė). Wszystkie przy ogromnym wsparciu parafian.

Ale oczywiście ich nie wystarcza, bo w wielu nowych dzielnicach kościołów nie ma. I dlatego jeszcze w roku 2006, kiedy zaczęto mówić o upamiętnieniu Jana Pawła II, ówczesny metropolita, kardynał Audrys Juozas Bačkys zaproponował zbudować nową świątynię i nadać jej imię Jana Pawła II. W jakiejkolwiek z dzielnic. Wybór padł na Poszyłajcie, bo tam akurat też była własnościowa parcela Kurii. Piękna idea.
Jak wygląda jej realizacja? Wkroczyliśmy w rok 2014. Rok, w którym Jan Paweł II zostanie wyniesiony na ołtarze. Nastąpi to 27 kwietnia, czyli czasu zostało bardzo mało. Miejsce między ulicami Medeinos a Žemynos — puściuteńkie. Nic nie wskazuje początku prac, które miały jakoby być rozpoczęte tuż po zakończeniu konkursu na najlepszy projekt świątyni, który ogłosiła służba ekonoma Kurii Wileńskiej, a organizował ten konkurs Związek Architektów Litwy. Wtedy to zwyciężył projekt grupy architekta Donaldasa Trainauskasa.

Ale z realizacją Kuria nie śpieszyła. Tłumaczono to złym stanem ekonomicznym, ale oczywiście plany nie są zapomniane. Wierzyli w to też architekci. Wierzyli, że te czasy lepsze jednak nadejdą i że ich projekt zostanie prędzej czy później zrealizowany.
Dopóki nie zaskoczyły ich pogłoski, że budowa będzie rozpoczęta, ale nie według ich projektu, a według innego, który przygotował były kierownik Związku Architektów Kęstutis Pempė. No, a gdzie nianiek sześć…
I tu się zaczęło. Architekci, którzy wygrali konkurs, prezentowali go również na międzynarodowej wystawie na Węgrzech. Zdobył on między innymi nagrodę w stolicy Litwy jako najlepszy projekt roku 2009 współczesnej architektury. Nie mogą zrozumieć, dlaczego nie jest realizowany.
Wilnianie też nie wiedzą, dlaczego budowa, o której tak dużo mówił były metropolita Audrys Juozas Bačkis, za jego kadencji nie została nawet rozpoczęta.

Koscioł św. Stefana od lat tylko z zewnątrz odrestaurowany. Nadal nieczynny Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63333

Koscioł św. Stefana od lat tylko z zewnątrz odrestaurowany. Nadal nieczynny Fot. Marian Paluszkiewicz

Swą ideę tak i niezrealizowaną przekazał dla swego następcy. Jednakże, prawdopodobnie decyzja w sprawie budowy nowego kościoła jak i terminów nawet nie zapadła. Prawdopodobnie, gdyż mimo kilkudniowego starania nie udało się nam uzyskać na ten temat odpowiedzi z Kurii.
A pogłoski dochodzą, że może być w ogóle nie rozpoczęta, albowiem potrzeby tej dzielnicy, a i całego Wilna, są znacznie większe — potrzebny jest raczej Dom Parafialny, gdzie by się rozlokowały pomieszczenia dla działalności dobroczynnej, dla potrzeb inwalidów. A budowę kościoła zostawić na później.

Słowem, o nowej świątyni tylko marzyć. Tak samo jak na razie nie widać realizacji idei budowy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie. Jak pisał już „Kurier”, została też stworzona grupa robocza, samorząd miasta Wilna zatwierdził środki budżetowe na opracowanie studium możliwości wzniesienia nowej świątyni. Jednym z takich miejsc jest domek św. Faustyny przy ul. Grybo na Antokolu.
Projekt ten uzyskał również poparcie mera Wilna Artūrasa Zuokasa, który jest pewien, że nowe sanktuarium dobrze wpłynie na sektor turystyczny, co przyniesie dodatkowe dochody dla miasta.
Ale, znów ale… Ostateczną decyzję ma wydać Kuria. Co się tyczy nowych tego rodzaju budów, nadania imion, w tym upamiętnienia Jana Pawła II w Wilnie, jak dotąd pozostaje tylko w snach — u jednych w różowych ciągle nieziszczonych, u innych w ponurych i szarych, bo zawsze jakiś problem wynika.

6 odpowiedzi to Wileńskie kościoły zwracane. Kościoły (nie) zbudowane

  1. Powiłas mówi:

    Odrobinkę historii “Kościoła Zamkowego”Po zawaleniu się wieży nad Kaplicą Częstochowską w 1769 roku (zginęło wtedy sześciu księży ) co spowodowało częściowe zawalenie sklepień, katedrę zamknięto, a nabożeństwa tymczasowo przeniesiono do kościoła św. Jana. Odbudowę podjęto w 1777 roku z inicjatywy biskupa Massalskiego, który wysłał projekt architekta Wawrzyńca Gucewicza do akceptacji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po akceptacji króla rozpoczęto budowę nowej katedry w stylu klasycystycznym, która to budowa trwała z przerwami do 1801 roku. Po śmierci Gucewicza ostatnie prace prowadził Michał Szulc. Nowa katedra zachowała trójnawowy układ wywodzący się jeszcze z gotyckiej katedry. Wschodnia fasada ozdobiona została sześciokolumnowym portykiem, a u szczytu fasady wznoszą się figury św. Kazimierza i św. Stanisława. W kolumnadzie fasady południowej ustawiono posągi królów polskich i wielkich książąt litewskich, które wykonał Kazimierz Jelski. W głównym ołtarzu znajduje się obraz Franciszka Smuglewicza Zamordowanie św. Stanisława przez Bolesława Śmiałego. Przy końcu naw bocznych umieszczono posągi Miłość Bliźniego i Miłość Boga, których autorem Tommaso Righi. Righi jest także autorem posągów w zewnętrznych niszach katedry oraz rzeźb na tympanonie i fryzu nad wejściem. Na filarach od strony głównej nawy znajdują się obrazy pędzla Franciszka Smuglewicza przedstawiające dwunastu apostołów. Na ścianach bocznych znajduje się 16 obrazów Constantina Villaniego. Świątynię otacza 11 kaplic, z czego dwie zachowały się z poprzedniej katedry: wyżej wspomniana kaplica św. Kazimierza oraz kaplica Wołłowiczowska (zwana też Królewską lub Niepokalanego Poczęcia).W 1838 roku ułożono nową kamienna posadzkę. W 1858 roku odnowiono Kaplicę św. Kazimierza. Po powodzi w 1931 r. przy okazji remontu odkryto w podziemiach katedry zapomniane grobowce królewskie (m.in. Aleksandra Jagiellończyka oraz Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny – żon Zygmunta Augusta). Pochowany tu był też m.in. Olbracht Gasztołd (ojciec Stanisława, pierwszego męża Barbary Radziwiłłówny, najbogatszy człowiek na Litwie w swojej epoce), złożono tu też serce Władysława IV Wazy. Wtedy też założono pod katedrą mauzoleum dla prochów królewskich.Podczas rządów sowieckich katedra została w 1950 roku zamknięta i przekształcona na magazyn. Wtedy właśnie 29-30 czerwca 1950 roku wysadzono w powietrze figury świętych stojące na szczycie fasady. Usunięto także liczne tablice pamiątkowe w języku polskim. Potem odbywały się tutaj koncerty organowe. 4 czerwca 1956 roku otwarto galerię obrazów. [ na podstawie Wilkipedii]

  2. Czytelnik mówi:

    Jestem mieszkancem Paszilaicziai w ktorej mieszka okolo 40tys.osob oraz dalej rozbudowuje sie,wiec kosciol tu jest jak najbardziej potrzebny.Bardzo szkoda ze autorka nie potrafila zasiegnac informacji na ten temat w kurii piszac tylko to co mowia pogloski.

  3. duchowny mówi:

    Dziękujemy za przypomnienie historii “zamkniętych świątyń, klasztorów”. To jest wciąż potrzebne PODRĘCZNIKOM NAJNOWSZEJ HISTORII! Wola polityczna RL i Kurii Wil. co do dziedzictwa wiernych narodowości polskiej – jest od 25 lat niezmienna! Drapieżne przejęcie i desakralizacja!!! Odkręcanie tego nurtu – zaczyna być mrzonką na horyzoncie…, lecz TRZEBA WALCZYĆ O REANIMACJĘ TYCH ŚWIĄTYŃ! WALCZYĆ O JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA I DOBRO WIERNYCH, A NIE WYSPRZEDAŻ CZY WYNAJEM SKARBÓW WILEŃSKIEGO KOŚCIOŁA, CO KURIA CZYNI BEZ SUMIENIA WOBEC WSZYSTKICH, WOBEC STOLICY APOSTOLSKIEJ! ATEIZACJA POSZŁA OD WEWNĄTRZ… NIE TRAĆMY DUCHA I WIARY! PISZMY I MÓWMY GŁOŚNO O TYCH DRAMATACH WILNA!

  4. ViP mówi:

    Nie do pomyślenia, w żadnej kulturze, by w Katedrze Narodów nie było nabożeństwa języku Świętego Młodzianka Kazimierza Królewicza, w języku Tych, którzy LITWIE dali chrześcijański znak Krzyża – CHRZEST!

  5. Lubomir mówi:

    Do większości urzędów publicznych kandydują zbyt często jacyś kandydaci z planety małp. Kandydaci deklarujący swoje pochodzenie od małpy. Czy takie człekokształtne stwory zawalczą o miejsce dla religii w obszarze publicznym, czy o renowację chrześcijańskich świątyń?. Z pewnością nie. To permanentni wywrotowcy. Oni potrafią tylko burzyć a nie budować.

  6. Miro mówi:

    Trzeba drugiego Piłsudskiego bo polska władza nie ma jaj i nie może poskromić jazgotu tego litewskiego kundla. Litwo !Ojczyzno moja! -Tak mawiał Polski Wieszcz A, Mickiewicz!Polacy od wieków mieszkali na Wileńszczyźnie i od wieków są u siebie ale zgraja obłudnych żmudzinów tworzy nową wypaczoną historię. Przeszkadzają im Polacy, przeszkadza kościół katolicki.. Przeszkadzają msze w j.polskim. Świadczy to małostkowości i mentalność władz okupacyjnych dzisiejszej Litwy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.