67
Niebawem egzekucja polskości na Wileńszczyźnie

Zdaniem litewskich urzędników, prywatnie zawieszone na prywatnych posesjach tabliczki z polskimi nazwami ulic muszą być bezapelacyjnie usunięte Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63381

Zdaniem litewskich urzędników, prywatnie zawieszone na prywatnych posesjach tabliczki z polskimi nazwami ulic muszą być bezapelacyjnie usunięte Fot. Marian Paluszkiewicz

W ubiegłym tygodniu minął termin, do kiedy z polskich domów na Wileńszczyźnie miały zniknąć tablice z polskimi nazwami ulic. Takie orzeczenie litewskiego sądu miał wykonać Polak Bolesław Daszkiewicz, dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego.
 
Nie wykonał. Za to został ukarany przez litewski sąd horrendalną grzywną — ponad 40 tys. litów.
Nie zapłacił. Dlatego teraz egzekucją „litewskiej sprawiedliwości” zajmą się jej komornicy. Obłupią Daszkiewicza z zarobków i majątku, żeby spłacić litewskiej Temidzie przysądzoną mu karę grzywny, a po drodze zwrócić koszty swojej roboty, co Daszkiewicza będzie kosztowało prawie drugie tyle co grzywna.
Potem zabiorą się za polskie tabliczki — będą zdzierały ich ze ścian nie zważając na to, że stanowią własność prywatną umieszczoną na prywatnych posesjach.

Jeśli któryś z gospodarzy odważy się stanąć w obronie swojej własności, to na pewno nie zawahają się użyć przeciwko niemu przemocy. Niedawny przykład ze szturmu domu rodziny Kedysów dowodzi, że komornicy potrafią użyć policyjne oddziały antyterrorystyczne przeciwko bezbronnemu dziecku, żeby tylko wyegzekwować wykonanie każdego orzeczenia sądu.
A jak już wcześniej pisaliśmy, orzeczenie sądu ws. polskich tabliczek należy do absurdów prawnych litewskiej sprawiedliwości co najmniej z kilku powodów.
Po pierwsze, właściciele posesji, którzy umieścili na swoich domach polskie tablice, nie byli stroną postępowania sądowego. A jak w swoich komentarzach do sprawy zauważa Europejska Fundacja Praw Człowieka, sąd może w orzeczeniu nałożyć obowiązki jedynie na te osoby, które były stroną postępowania.
„Tylko takie osoby powinny wykonywać orzeczenie sądowe i podporządkować się komornikowi. Tym samym orzeczenie sądowe nie dotyczy tych, którzy nie byli stronami sporu i tym samym nie mają prawnego obowiązku realizacji takiego orzeczenia” — czytamy w wyjaśnieniu Fundacji.

Tymczasem litewscy urzędnicy w tym przypadku interpretują prawo po swojemu. Według stanowiska Urzędu Przedstawiciela Rządu na Okręg Wileński (który to złożył pozew sądowy ws. polskich tabliczek), kwestia nazewnictwa ulic jest prerogatywą państwa i mieszkańcy muszą temu się podporządkować.
Wyjaśnienie to nieco koliduje z postanowieniem rządu sprzed lat, które stanowi, że tablice z nazwami ulic są umieszczane na skrzyżowaniach ulic, na ich początku lub końcu — na specjalnych słupach.
I faktycznie za wykonanie tego postanowienia są odpowiedzialne administracje samorządów. Samorządy nie mogą zmusić właściciela prywatnej posesji do umieszczenia tablicy na ścianie jego domu. Tymczasem litewski sąd domaga się, żeby urzędnicy bez pozwolenia właścicieli zdejmowali z ich domów ich prywatne polskie tablice. Czym to się może skończyć? Ano karą za zniszczenie mienia prywatnego.

Za polskie tablice litewscy komornicy obłupią Daszkiewicza z pieniędzy i majątku Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63382

Za polskie tablice litewscy komornicy obłupią Daszkiewicza z pieniędzy i majątku Fot. Marian Paluszkiewicz

I to kolejny absurd tej sytuacji. Przekonał się o tym jeden z uczestników „patriotycznego” reality show w litewskiej telewizji LNK. W świetle reflektorów kamer zerwał on polską tablicę z jednego z domów w Ejszyszkach w rejonie solecznickim. Sprawa trafiła do sądu, za co ten ukarał telewizyjnego „patriotę” za niszczenie mienia prywatnego, czego swoją drogą sądy domagają się od Daszkiewicza oraz Lucyny Kotłowskiej, dyrektorki administracji samorządu rejonu wileńskiego, gdzie sytuacja wokół polskich tabliczek jest nie mniej napięta niż w rejonie solecznickim.
Emocje podsycają politycy, bo powielają frazes, że orzeczenia sądów muszą być wykonywane. Nic natomiast nie proponują w zamian, żeby rozładować sytuację. Co więcej, wszystkie polskie postulaty, w tym też o prawie do podwójnych nazw ulic i miejscowości, politycy przypisują kolejnej kampanii wyborczej. Przewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych, poseł Benediktas Juodka, wyraził przekonanie, że mniejszości narodowe na Litwie nie mają problemu, zaś eskalacją tego tematu zajmuje się „jedynie Akcja Wyborcza Polaków na Litwie”, która w ten sposób rzekomo chce zjednoczyć swój elektorat. Przewodniczący Komitetu zapomina przy tym, że co najmniej od ponad roku polskie postulaty są też częścią programu rządowego, a nie tylko punktami programu wyborczego AWPL. To właśnie obecne władze, których przedstawicielem jest poseł Juodka, zobowiązały się do przyjęcia Ustawy o Mniejszościach Narodowych, którą w 2010 roku zlikwidował poprzedni rząd konserwatywno-liberalny. Właśnie na mocy obowiązującej wcześniej ustawy Polacy mogli umieszczać na swoich domach polskie nazwy ulic. Dziś za to są oni prześladowani.

67 odpowiedzi to Niebawem egzekucja polskości na Wileńszczyźnie

  1. Bohatyrowicz mówi:

    Taktyka przyjęta przez AWPL jest dobra. Trzeba trwać i walczyć o swoje prawa na Litwie, nagłaśniać sprawę na forum międzynarodowym i w Polsce bo racja i traktaty międzynarodowe są po naszej stronie. Litwa je podpisała i ratyfikowała, trzeba teraz zmusić z pomocą międzynarodową władze litewskie do wdrożenia je w życie, co uczynić Litwa musi bo jest to jej obowiązkiem a nie dobrą wolą jak sugerują to nacjonaliści lietuviscy. Czekamy na komorników, akcje zrywania dwujęzycznych tablic z prywatnych domów trzeba nagrywać i puszczać w świat choćby przez youtube, będzie to megaskandal a i Polska będzie musiała zdecydowanie zareagować na prowokacyjne niszczenie polskości. Sytuacja staje się podobna do niemieckich prowokacji nazistowskich na Śląsku. Potrzebna jest mocna reakcja na to i w żadnym razie nie wolno szovinistom lietuviskim ustąpić. W tej sytucji musimy okazać wielką jedność i poparcie dla AWPL i jej przewodniczącego Waldemara Tomaszewskiego. W JEDNOŚCI SIŁA!!!

  2. Litwa łamie traktaty mówi:

    Sytuacja na Wileńszczyźnie stanowi szczególny przykład ignorancji ze strony władz państwowych wobec standardów unijnych, promujących wielokulturowość, wieloetniczność i wielojęzyczność. Zakazywanie używania języka polskiego, jako języka pomocniczego, w rejonach wileńskim i solecznickim, gdzie odpowiednio mieszka 60 i 80 procent Polaków z ogólnej liczby mieszkańców, zakrawa na skandal z daleka pachnący dyskryminacją. Zwłaszcza, że Polacy są mniejszością autochtoniczną, zamieszkującą te tereny od wieków. Mimo to walka litewskich władz z dwujęzycznymi nazwami ulic trwa od lat. A ustawa o języku państwowym przewiduje nazewnictwo wyłącznie w języku litewskim. Jest to sytuacja nader kuriozalna, gdyż do niedawna na dwujęzyczność pozwalała ustawa o mniejszościach narodowych, której po 19 latach obowiązywania, w roku 2010, nie przedłużono (sic!). Doszło w ten sposób do niespotykanego w Unii przypadku, gdzie w kraju członkowskim o znacznym odsetku mniejszości narodowych zlikwidowano przewidzianą dla nich ochronę prawną. To ewidentny regres prawny, niezgodny z zaleceniami OBWE i Komisji Weneckiej. A co najważniejsze, niezgodny z duchem prawa międzynarodowego. Traktat z Lizbony także kładzie wielki nacisk na ochronę dziedzictwa kulturowego i językowego, wspierając różnorodność językową jako jedną z zasad podstawowych Unii Europejskiej. Jest to prawo przyznane obywatelom Unii w art. 21 i 22 Karty praw podstawowych, co oznacza, że próba wprowadzenia wyłączności danego języka stanowi ograniczenie i naruszenie podstawowych wartości Unii. Samo zaś pojęcie różnorodności językowej obejmuje w prawie unijnym zarówno języki urzędowe jak też „współurzędowe”, regionalne oraz języki, które nie są oficjalnie uznane na terenie państwa członkowskiego. To ważna definicja w kontekście haniebnego, urzędowego zwalczania wielojęzyczności na Litwie. Warto jeszcze wspomnieć Traktat z Polską, w którym Litwa zobowiązała się do zapewnienia swobodnego posługiwania się językiem mniejszości narodowej w życiu prywatnym i publicznym, a z którego do dzisiaj się nie wywiązała.

  3. Rębajło mówi:

    Wilno-Warszawa wspólna sprawa. Nie możemy pozwolić aby lietuviski zaściankowy i nieeuropejski nacjonalizm niszczył polskość na Wileńszczyźnie i nasz polski język. Europa i Polska musi powiedzieć STOP lietuviskiemu faszyzmowi.

  4. Witold mówi:

    “Komornicy (…) zabiorą się za polskie tabliczki — będą zdzierały ich ze ścian nie zważając na to, że stanowią własność prywatną umieszczoną na prywatnych posesjach.
    Jeśli któryś z gospodarzy odważy się stanąć w obronie swojej własności, to na pewno nie zawahają się użyć przeciwko niemu przemocy…”

    Nie chciałbym być złym prorokiem. Ale jeśli scenariusz zarysowany przez redaktora by się zaczął realizować, to jego konsekwencją mogą być nie tylko gwałtowne protesty i zamieszki, ale nawet rozlew krwi. Do tego prowadzi lietuviski zaczadzony szowinistyczny antypolonizm. A ewentualną krew na rękach będą mieć duchowi przywódcy tej antypolskiej krucjaty, skrajni nacjonaliści z Landsbergisem i Grybauskaitė na czele.
    Wypada tylko mieć nadzieję, że wśród lietuvisów w porę nastąpi otrzeźwienie i opamiętanie, nim będzie za późno.

  5. Koroniarz mówi:

    Zbiry! Podpisaliście na siebie wyrok! Prawdy o tej ziemi nie zedrze żaden komornik! Jeszcze Polska nie zginęła!

  6. Kmicic mówi:

    W razie prób jakichkolwiek aktów przemocy ze strony antypolskich LT i lt władz należy przede wszystkim nagrać to bezprawie( na komórkach) i rozpowszechnimy to w Europarlamencie i w międzynarodowych mediach.
    Będzie sensacja na miarę międzynarodową( państwo od dawna w UE dopuszcza się takich czynów)…

  7. LT-PL mówi:

    Chciałbym zauważyć,że i Amerykanom nie wystarczyłoby policyjnych sił antyterrorystycznych na zabezpieczenie akcji zrywania polskich tabliczek na Wileńszczyźnie, tym bardziej, że osobiście znam kilku postawnych mieszkańców, którzy powiedzieli,że nie pozwolą nikomu zdjąć tabliczek ze swoich chałup, nawet jeśli przyjdzie się im bić z policją a podobnie myślących są setki jeśli nie tysiące.

  8. Litwa łamie konwencje mówi:

    Ale to, co najbardziej pokazuje złą wolę Litwy, to fakt kompletnego ignorowania Ramowej Konwencji Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych, którą władze litewskie podpisały i ratyfikowały. Wbrew zasadom i dobrym obyczajom międzynarodowym, nie implementowały jej do swojego systemu prawnego i tym samym nie przestrzegają jej. A Konwencja mówi wprost, że w rejonach tradycyjnie zamieszkałych przez znaczącą ilość osób należących do mniejszości narodowej będą umieszczane również w języku mniejszości nazwy lokalne, nazwy ulic i inne oznakowania topograficzne o charakterze publicznym. Nadto zapewnia się możliwość używania języka mniejszości w stosunkach pomiędzy mieszkańcami a organami administracyjnymi. Umów należy dotrzymywać, to jedna z podstawowych norm w stosunkach międzynarodowych, potwierdzana w wielu aktach prawa międzynarodowego. W konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów zapisano, że każda umowa jest wiążąca, powinna być wypełniona w dobrej wierze i nie można złamania umowy usprawiedliwiać postanowieniami prawa wewnętrznego. A to właśnie czyni Litwa, usprawiedliwiając swoje działania prawem wewnętrznym. Czy władze litewskie znają tę zasadę? A jeśli tak, to dlaczego nie przestrzegają prawa międzynarodowego? Jest jeszcze jedna, ważna konwencja, o której Litwa nie chce słyszeć. To Europejska Karta Języków Regionalnych i Mniejszościowych. Litwa należy do niechlubnego grona nielicznych państw posiadających dużą ilość mniejszości narodowych, które nie ratyfikowały Karty. W tej sprawie zdecydowane stanowisko zajął w lipcu tego roku Parlament Europejski. W specjalnej rezolucji dotyczącej różnorodności językowej wezwał państwa, które tego nie uczyniły, do podpisania i ratyfikowania tejże Karty. Wezwał również do potępienia wszelkich praktyk, które poprzez dyskryminację językową lub poprzez narzuconą bądź ukrytą asymilację zwracają się przeciwko językowi i tożsamości innych wspólnot. Jeśli Litwa chce być lojalnym i pełnowartościowym członkiem Unii, to wezwanie Europarlamentu musi wypełnić. Z chwilą przystąpienia do Wspólnoty w 2004 roku wyraziła przecież zgodę na supremację prawa unijnego nad krajowym. Jeśli więc przepisy wewnętrzne stoją w sprzeczności z normami unijnymi to należy je zmienić i dostosować do standardów europejskich, zwłaszcza w sprawie tak ważnej, jak ochrona mniejszości narodowych i etnicznych.

  9. Piłsudski mówi:

    Czas rozpisać plebiscyt i ogłosić autonomię Wileńszczyzy, tylko to zatrzyma niszczenie polskości i walkę państwa lietuviskiego z litewskimi Polakami!To co wyprawia Lietuva łamiąc podpisane konwencje i traktaty, to wojna wypowiedziana polskości i próba zniszczenia naszej mniejszości tak jak zrobili to przed 1939 na Kowieńszczyźnie. Na to zgody być nie może. Nie rzucim ziemi skąd nasz ród…

  10. Kulturkampf jak u Bismarck'a mówi:

    Dla Polaków, haniebna litewska dyskryminacja nie jest niczym nowym. Niszczenie polskości, walka z polskim językiem i szkolnictwem były doświadczane niegdyś w zaborze pruskim w ramach niemieckiego Kulturkampfu. Było to w czasach „żelaznego kanclerza” Otto von Bismarck’a, zaciekłego propagatora polityki antypolskiej. Polityka germanizacyjna prowadzona przez władze pruskie miała na celu ostateczną germanizację wschodnich terenów państwa pruskiego, tradycyjnie zamieszkanych przez Polaków. Działania były zaplanowane i prowadzone przy użyciu wszelkich środków i metod prawnych i pozaprawnych. Zwalczano kulturę i świadomość polską, ale w sposób szczególny zwalczano posługiwanie się językiem polskim. Na końcu wprowadzono ustawę „kagańcową”, która dopuszczała możliwość używania w życiu publicznym wyłącznie języka niemieckiego. W szkołach zaś wprowadzono zakaz nauczania w języku polskim. Wydarzenia te odbiły się szerokim echem w całej Europie, wywołując protesty wielu środowisk. Czy z podobną sytuacją nie mamy do czynienia dzisiaj, na Litwie? Metody i cele działania są niemal identyczne. Wystarczy tylko słowo „germanizacja” zastąpić słowem „lituanizacja”, a opis sprzed stu lat nabierze współczesnego znaczenia. I mam nadzieję, że tak jak przed laty dyskryminacja Polaków w Prusach, tak teraz dyskryminacja Polaków na Litwie odbije się szerokim echem w całej Europie, wywołując protesty wielu środowisk unijnych. Litewska prezydencja w Unii dobiegła końca. Okazuje się, że władze państwa litewskiego niczego się w tym czasie nie nauczyły, nie przyswoiły standardów europejskich w dziedzinie ochrony praw mniejszości narodowych i etnicznych. Doszło wręcz do eskalacji działań wymierzonych w polską mniejszość narodową na Litwie. Pod koniec roku parlament litewski, przy jednoznacznym poparciu przez prezydent kraju, zadecydował o nieuchwaleniu na Litwie ustawy o mniejszościach narodowych, pomimo iż mniejszości narodowe stanowią aż 16 % mieszkańców Litwy. Ponadto drakońskie kary za używanie języka polskiego są dowodem na administracyjne rugowanie języka polskiego z litewskiej przestrzeni publicznej. Takim działaniem Litwa sama stawia się poza nawiasem państw w pełni demokratycznych.

  11. been mówi:

    Lietuvisi eskalują napięcie i przystąpili do szaleńczego szturmu przeciw polskości. A tymczasem politycy z Macierzy zamilkli i wycofali się. Jak grób milczy niegdyś całkiem bojowy Sikorski. Tusk, który pod Ostrą Bramą w 2011 r. składał nam solenne obietnice wsparcia w naszych zmaganiach, też zupełnie niewidoczny. Zawsze strachliwy i powolny Komorowski wymigał się od przyjazdu na Litwę.
    Czy to cisza przed burzą tzn. ofensywą polskiej racji stanu? Obawiam się, że wątpię. Raczej wygląda to na kompletną kapitulację przed lietuviskim antypolskim szowinizmem. Jeśli tak, to smutne to wszystko.
    Wilniucy są dzielni, ale znowu pozostają osamotnieni w zmaganiach w obronie polskości.

  12. hr Henryk mówi:

    A ja zainicjowałem zbiórkę pieniędzy w Salowej Woli w czterech szkołach i dwóch urzędach. Nie wiem ile tego będzie bo pieniądze są zbierane. Jak zakończymy zbiórke to prześlemy Zwiazkowi Polaków na Litwie na wsparcie.

  13. Lubomir mówi:

    Dziwni ci antyradzieccy bojownicy z Sajudisu i podobnych ruchów. Wyglądają na teatralną opozycję, oblaną keczupem i wysmarowaną przecierem pomidorowym, a nie na autentycznych bojowników o wolność, równość i braterstwo, czy męczenników cierpiących dla Wolnej Litwy. Zbyt szybko z rzekomo prześladowanych stali się prześladowcami. Autentyzm tych osób jest bardzo wątpliwy. Zdemolowana psychicznie ofiara, często stara się naśladować swoich prześladowców. I to może być ten przypadek. Lietuvisi najwyraźniej ‘weszli w buty’ rusyfikatorów i germanizatorów. Milczą wszyscy…Nawet tytan pióra, przyjaciel Polaków – Tomas Venclova…’Ponura noc’ jak w Wielkopolsce, za rządów polakożercy Otto von Bismarcka.

  14. Reytan mówi:

    Husaria z Macierzy nie milknie, było parę dni temu na Litwie dwóch wiceprezesów największej opozycyjnej partii Prawo i Sprawiedliwość, media donoszą że niedługo przyjeżdża przewodniczący Rady Naczelnej PSL Jarosław Kalinowski, przypomnę że PSL to partia współrządząca Polską. Słuchy też niosą że PO także ma zamiar nawiedzić Wileńszczyznę. Lietuvisom nie będzie tak łatwo ukryć swoje nieeuropejskie, barbarzyńskie metody niszczenia mniejszości narodowych, a zatem Bogu ufajcie, ducha nie gaście!W jedności siła!

  15. Bronisław mówi:

    Wolność Tomku w swoim domku.

  16. M. mówi:

    Trzeba jednocześnie determinacji i odwagi, ale także spokoju i rozwagi, by się nie dać sprowokować do bezowocnych przepychanek czy pyskówek.
    Jak widać, Tomaszewski i AWPL zachowują tak potrzebny w tych trudnych czasach zdrowy ogląd sytuacji. Działają konsekwentnie i świadomie. I przede wszystkim kierują się dobrem polskiej społeczności. Bo to jest sprawą nadrzędną.

  17. Znad Solczy mówi:

    Mnie się czasem wydaje, że Litwini umyślnie eskalują sytuację, by rozwścieczyć Polaków i radykalizować. Ktoś litewskich przygłupów nakręca niby w imię patriotyzmu, a de facto,szykuje niebezpieczną sytuacje. Znajdzie się jakiś człowiek, który będzie broniłswojej posesji irąbnie w głowę, co wtedy? Polscy politycy są do dupy, nie mogą dać rady wychodzącym z więzienia gwałcicielom, a tu Wileńszczyzna, to Panowie nie to samo, co dzielić europejskie pieniądze między kamraty. Litwini dawno zrozumieli, że polscy politycy są bez jaj.

  18. kazek mówi:

    Nie dajcie się Wilniucy litewskim faszystom, pokażcie im swoje “żeby”. nie takie straszne kalesoniarze, jak ich malują.

  19. kazek mówi:

    Może mi ktoś wytłumaczy niuanse litewskiego prawa? Urzędnik nie wykonal prawa i za to ma być ukarany drakońską karą. Jeżeli nie zapłaci, cto komornik zajmie jego własność prywatną. Czegoś tu nie rozumiem. Przecież strona w sprawie jest urząd, a nie Daszkiewicz jako osoba fizyczna. Jeżelili nie che wykonać decyzji sądowej, to ostatecznie można fgo usunąć, ale, na jakiej podstawie, ma być karany i ma być zabierana mu jego wlasność prywatna?

  20. Ryś mówi:

    Będziemy trwali do zwycięztwa! Jaki by finał nie wyszedł,my zwyciężymy bo za nami prawda!Ktom zamiast zrozumienia,tolerancji rozumnej demokracji,stosuje siłę i chamstwo…nie ma szansy na zwycięztwo.Z nami Bóg to znaczy PRAWDA!

  21. Lubomir mówi:

    Polski ‘Grom’ ochraniał i ewakuował Żydów rosyjskich do Judei, wykonywał polecenia Waszyngtonu w Babilonii, to może i zajmie się w końcu ochroną nękanych na Litwie Polaków. Polacy to naród ludzi walecznych i mężnych, ale gołymi rękami trudno obronić się przed uzbrojonymi napastnikami. Ciągłe cofanie się, rozzuchwala nawet największych kalesoniarzy. Polacy nie będą najmować firm ochraniarskich, podczas gdy istnieje Wojsko Polskie, a polskie Lotnictwo Wojskowe chroni niebo Polski, ale także i Litwy. Wojskowi partnerzy Polski stoją zawsze murem za Polakami.

  22. dobrze mówi:

    ciekawie, czy faszysci russkij litovec trzymajacy wladze juz odnowili rowy w Ponarach i jakie tym razem napisza epitafium?

  23. jas mówi:

    Jakoś tam się wreszcie, późno bo późno, ale odezwał polski MSZ.
    “- W relacjach polsko-litewskich było już wiele rozmów, a teraz przydałyby się działania, by rozwiązać choćby jeden z problemów.
    Jak powiedział szef polskiej dyplomacji, “rozmów i wyjaśniania sobie spraw było już wiele, a teraz przydałyby się działania”.
    – Dobrym wstępem do spotkania [premierów], które powinno nastąpić, byłoby rozwiązanie choćby jednego problemu, które są bardzo dokładnie zinwentaryzowane – uważa Sikorski.
    W jego ocenie w ostatnich latach sytuacja polskiej mniejszości na Litwie nie polepszyła się, lecz pogorszyła. Minister zwrócił m.in. uwagę, że przestała obowiązywać litewska ustawa o mniejszościach narodowych.
    – Dlatego mamy te skandaliczne kary administracyjne za coś, co powinno być finansowane z budżetu państwa – mówił Sikorski, odnosząc się do dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości. – Zamiast wsparcia dla mniejszości są kary – dodał.”

  24. Jestem z wami mówi:

    Nasi politycy zamilkli bo to “nie ta opcja” na nową opcję, która może się wyrazić i tupnąć BUCIOREM w sposób konsekwentny musimy poczekać do 2015 !
    Trzymajcie się jak będzie trzeba to przyjedzie do was PL

  25. Koroniarz mówi:

    Tak, Lietuvisi przekroczyli pewną granicę podłości. Pokazali, że są nieodrodnymi spadkobiercami zbrodniarzy z Ponar. Chciałbym zapewnić Rodaków na Litwie, że w Koronie jest sporo ludzi młodych, którzy są z Wami, pamiętają. Pracuję z takimi. Z jakim zapałem recytują: “Litwo, ojczyzno moja!” Wiedzą o Waszej sytuacji, o barbarzyństwie, którego jesteście ofiarą. Staramy się Was też wspierać konkretnym czynem.
    Przypomnijmy sobie dedykację III części “Dziadów” Adama Mickiewicza: “świętej pamięci JANOWI SOBOLEWSKIEMU, CYPRIANOWI DASZKIEWICZOWI, FELIKSOWI KÓŁAKOWSKIEMU (…) narodowej sprawy męczennikom (…)” Kochany Panie Bolesławie! Godnie nosi Pan swoje nazwisko!
    Matka o Was pamięta, Matka się o Was upomni. Nadchodzi czas, kiedy zbirów, amatorów cudzej ziemi i cudzego dorobku, historycznych kłamców i zbrodniczych fantastów czeka zasłużona kara. Oby jednak wcześniej się opamiętali…
    Część i chwała bohaterom!

  26. Reytan mówi:

    „Rząd w Wilnie nie zrobił nic, by poprawić sytuację mniejszości polskiej na Litwie, której prawa są ograniczane” – ostro skrytykował Rząd Litwy szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Brawo, mam nadzieję, że zabawa w kotka i myszkę się skończyła. Czas ucywilizować to barbarzyńskie zachowanie Lietuvisów wobec Polaków!!!

  27. Litwinas mówi:

    Zgadzam się, że nie ma nic w tym złego by litewskich nacjonalistów trzymać na długość tabliczki z nazwą ulicy i nie dopuszczać do dyskusji, a tymbardziej rękoczynów w temacie szkolnictwa lub pochodzenia. Ale czy nie moglibyśmy to robić z większą klasą. Piszemy, lub pomóżmy napisać bez błędów – ulica Beržų (Brzozowa) nie może być ulicą Brzozów, tylko dlatego, że gospodarz posesji powiesił to na własnym domu.

  28. hr Henryk mówi:

    Od tego oburzenia na władze litewskie to pewnie zwiększą się możliwości Pana Daszkiewicza. A nie leppiej to oburzenie zamienić na złotówki i przeznaczyć na fundusz wsparcia dla taklich jak on urzędników, którzy musza płacić te kary?

  29. Koroniarz mówi:

    Lietuvisi wypowiedzieli nam wojnę – na razie kulturową (Kulturkampf). Trzeba sięgnąć po środki, znane z czasów Kulturkampfu oraz okupacji niemieckiej i sowieckiej. A my, Polacy z Korony,powinniśmy bardziej uważać, u kogo kupujemy, zatrzymujemy się, komu zostawiamy swoje pieniądze. Zakrojona na szeroką skalę walka ekonomiczna, handlowa, powinna przynieść skutek. Czy jednak stać nas na solidarność? Chodzi mi o coś w rodzaju akcji: “Kupujemy u Polaków” lub w słabszej wersji: “U tych, którzy obsługują po polsku”. Wiem, że Lietuvisi wolą stracić, niż przejść na język polski, ale wobec solidarnej akcji mogą się cofnąć przynajmniej niektórzy. Jest naprawdę wiele metod, żeby polska ziemia zaczęła ich palić pod nogami (myślę zresztą, że już pali bardzo mocno, o czym świadczy m.in. przypadek pana Daszkiewicza).

  30. Reytan mówi:

    R. Sikorski oświadczył, że w wyniku wygaśnięcia ustawy o mniejszościach narodowych w 2010 r. na Litwie dochodzi obecnie do niezrozumiałych sytuacji i pogwałcenia praw mniejszości narodowych. “Dlatego mamy te skandaliczne kary administracyjne za coś, co powinno być finansowane z budżetu państwa. Zamiast wsparcia dla mniejszości są kary” – powiedział szef polskiego MSZ.

  31. Bogdan mówi:

    Zaskarzyc do Brukseli.

  32. Lubomir mówi:

    Może Fundacja Batorego wzięłaby w obronę Polaków, prześladowanych na Litwie?. Przecież Fundacji nie brakuje funduszy. W razie czego mogą dobrać kasy od filantropów amerykańskich i europejskich, deklarujących umiłowanie wolności. Ze Stefanem Batorym na sztandarach, byłaby nawet szansa na przywrócenie Uniwersytetowi Wileńskiemu nazwy jego założyciela i fundatora. Tylko czy z tym Stefanem Batorym w nazwie to nie jest jakaś wielka lipa?. A może Fundacja nosi imię jakiegoś innego Batorego, a nie króla-bojownika o Wielką Polskę?. Jak na razie to Fundacja Batorego woli popierać patologię niż normalność. Jak dotąd to tylko niemieckie fundacje rządowe, od Fundacji Eberta – po Fundację Adenauera, używają swoich pieniędzy na rzecz rozwoju i umacniania swoich rodaków. Rzecz jasna chodzi o niemieckich rodaków.

  33. Jurgis mówi:

    Litewscy politycy idą na wojnę z Polakami i kpią sobie z norm praw mniejszości i praw człowieka. W sposób fałszywy interpretuje się historyczne wydarzenia .Nie chcą uznać faktów i zaczęli sami wierzyć w stworzoną przez siebie nacjonalistyczną mitomanię usprawiedliwiającą i wybielającą niepiękne karty historyczne. Bo faktem jest że Litwini w latach 1918-20 zamiast walczyć z bolszewikami- wspierali ich przeciw Polakom. Zamiast cenić walkę Polaków i Piłsudskiego ,bo to dzięki nim Litwa nie została republiką radziecką i zaistniała jako państwo na mapie Europy ,to jeszcze oczerniają Marszałka.Kolonizowali Wilno pod protektoratem Stalina w 1939 – 41. Kolaborowali z hitlerowcami w latach 1941-44 i wymordowali w Ponarach 100tys obywateli polskich. Opuścili Wilno w czerwcu i lipcu 1944 wraz z uciekającymi Niemcami, by znów powoli wracać z przyzwolenia Stalina w miejsce wysiedlanych Polaków. Utworzyli mit dla celów propagandowych, że w Wilnie nie było Polaków tylko spolonizowani Litwini.Opieranie swojej historii na takim fałszu ma krótkie nogi. Nie chcą zrozumieć i przyznać,że Litwa nie odzyskała by niepodległość gdyby nie Solidarności na czele z Wałęsą. Obecnie utrzymują kierunek działań aby wytępić polskość i wynarodowić pozostałych Polaków na Litwie uznając ich za głównego swojego wroga – to jest jakiś obłęd .Nie chcą zrozumieć że Litwa weszła do bezpiecznej i nowoczesnej UE [co powinno być docenione] i nie może mieć swego prawa krajowego sprzecznego z normami praw człowieka i praw mniejszości. Głosy szlachetnych i mądrych braci Litwinów takich jak Rimvaldas Valatka nie są słyszalne i giną we wrzawie szowinistów i populistów. Pani Prezydent G nie chce nic zrobić aby ucywilizować sytuację. Czy znajdą się siły aby zmienić ten kierunek działań ?

  34. Miro mówi:

    Najgorsze jest w tym że polski rząd nie czyni nic by pomóc naszym braciom ciemiężonym w XXI wieku przez władze tego dziwnego szowinistycznego państewka z którym jesteśmy w UE!Minister Sikorski to celebryta który ma za nic sprawy Polski i Polaków!

  35. Lubomir mówi:

    Ultranacjonaliści i separatyści lietuviscy nie mogą zrozumieć, że władza publiczna musi działać w oparciu o konsensus obywateli, a nie opierać się na terrorze psychicznym i fizycznym. Barbarzyństwo, Dziki Wschód i Azja, to propozycje nie mniej groźne od haseł oświecenia, od kultu materialnego blichtru i zwierzęco-liberalnej wolności. Polacy nie reprezenteją takich negatywnych wzorców. Zawsze próbują być skromni i wierni ziemi, z której wyrośli i do której po latach uczciwego życia chcą wrócić na wieczność. Polacy chcą chwalić Litwę po polsku, tak jak robili to najwięksi Litwini. Czy jest w tym coś nagannego?.

  36. Rębajło mówi:

    Oto za co należy rozliczyć władze Litvy:

    * za niewypełnianie przez Litvę wezwania Parlamentu Europejskiego z lipca 2013 roku o niezwłoczną ratyfikację Europejskiej Karty Języków Mniejszościowyc h i Regionalnych
    *za łamanie Konwencji Ramowej RE o Ochronie Mniejszości Narodowych, którą Litwa podpisała i ratyfikowała a której w całości nie wypełnia
    *za naruszenie Traktatu polsko-litewski ego w części dotyczącej ochrony mniejszości narodowych
    *za ignorowanie raportów OBWE na temat naruszania na Litwie praw mniejszości narodowych
    *za brak ustawy o mniejszościach narodowych
    *za zwalczanie polskiej oświaty
    *za zakaz pisowni nazwisk w formie oryginalnej czyli po polsku
    *za utrudnienia w zwrocie ziemi na Wileńszczyżnie jej prawowitym właścicielom czyli Polakom
    *za drakońskie kary za używanie dwujęzycznych tablic informacyjnych (na takie tablice pozwala konwencja podpisana przez Litwę)
    *za prześladowanie na Litwie Polaków!!!!

  37. Koroniarz mówi:

    Do 10. Kullturkampf skończył się wraz z odzyskaniem przez Polski niepodległości. Zapytam wprost: czy zakończenie kulturkampfu lietuvskiego nie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy Wileńszczyzna wróci do Macierzy?

  38. ad 16. mówi:

    “Tomaszewski i AWPL zachowują tak potrzebny w tych trudnych czasach zdrowy ogląd sytuacji. Działają konsekwentnie i świadomie.”
    Widać dużą świadomość polityczną przywódców polskiej społeczności na Litwie. Od wielu lat muszą funkcjonować niemal w warunkach bojowych, bo przecież postawa Litwinów często jest jednoznacznie agresywna i wroga. Ten litewski Kulturkampf wymierzony w polskość zdaje się nie mieć granic. To zamach na polską oświatę, zabór ziemi, walka z pisownią nazwisk i podwójnymi tablicami czy wreszcie horrendalne grzywny za nasz ojczysty język polski.
    Ale pomimo tych wszystkich uciążliwości Tomaszewski już nie raz udowodnił, że potrafi nas poprowadzić do boju o polskość Wileńszczyzny. Boju o zjednoczenie wokół wspólnych ważnych celów, boju wyborczego, boju na argumenty: jak podczas wieców i strajku w obronie oświaty albo podczas debat w parlamencie europejskim, gdzie demaskuje dyskryminację mniejszości narodowych na Litwie i zło nazywa złem.

  39. Bronislaw mówi:

    kto się rozumie na prawie,pytanie- czy jest prawo na obronę od usciskania i przygnębienie swoich obywateli nie litewskiego pochodzenia w kožystaniu rodzonego języka na Litwie,czy w UE,bo ježeli jest komisja języka litewskiego co wszysko to žądzi to znaczy to bezprawie,w moim pojenciu musi byc w ustawie že zabrania się užywac języka takiego albo wszyskich oprucz litewskiego,ja nie jestem dužo wyksztalcony alie bronilem się sam przed femidą radziecką i dužo czytalem tamte ustawy žeby wiedziec swego wroga czym dyszy,a czym dyszy femida litewska zrozumiec nie mogę.jak mowią anarchia mat poriadka,možliwie,albo w mutnej wodzie liepiej lapiesie,co to jest za monster že 22lat tyko o karach ustawy wypuska.

  40. Lubomir mówi:

    Przykro, że problemy Polaków na Litwie są tak słabo rozumiane na Mazowszu i Pomorzu, na Śląsku i m.in. w Wielkopolsce. Przykuci do telewizorów aktorzy polityczni reagują wyłącznie na fakty medialne. Realne fakty dotyczące m.in. Litwy, wydają się nie zajmować ich uwagi. Na Litwie nie ma obecnie zadym, happeningów i pomalowanych keczupem bohaterów. Zatem dla obserwatorów telewizyjnej rzeczywistści, nic się nie dzieje.

  41. nc mówi:

    wczoraj dostalem zezwolenie na noszenie broni

  42. jas mówi:

    W Polsce wyraźnie jest blokada na informacje o dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie. Wyraźnie widoczne jest wycinanie tej tematyki. Ile razy słyszeliśmy o różnych haniebnych działaniach litewskich władz i sądów w masowych mediach, telewizjach, tygodnikach opinii? Tyle co kot napłakał. (Wyjątkiem jest Nasz Dziennik i Radio Maryja, ale one mają jednak ograniczony zasięg).
    To ów mityczny salon trzymający za pysk władzę i media, ta michnikowska hydra, w imię irracjonalnego “partnerstwa strategicznego” i dobrosąsiedzkich (ha!) relacji z Litwą, właściwie wydała wyrok milczenia na Rodaków z Wileńszczyzny.
    To bardzo smutne, ale niestety tak jest. Kłamstwa polakożercy Landsbergisa i bezczelność antypolskiej Grybauskaite nad Wisłą są wyżej cenione przez tutejszy mainstream niż los naszych wileńskich Rodaków.

  43. xawery mówi:

    czcze biadolenie!
    Dlaczego zatem politycy AWPL nie wybiorą się do Polski, nie nagłośnią sprawy dyskryminacji Polakow w tym państwie i nie przerwą tej “blokady” choćby jednym wystąpieniem w polskim Sejmie? Dlaczego nie szukają kontaktów z polskimi politykami i nie wychodzą z inicjatywą wspólnych działań w Warszawie?
    Za daleko?
    Dalej niż do Izraela?!

  44. Wereszko mówi:

    @ xawery, Luty 14, 2014 at 15:47
    Żeby przyjechać do Polski i wystąpić np. w Sejmie to trzeba być ZAPROSZONYM.A KTO zaprosi Wilniuków? Wszystkie główne polskie partie parlamentarne dbają o dobre relacje z Lietuvą,Białorusią,Ukrainą – to jest dla nich najważniejsze,a nie jakiaś tam polska mniejszość. Media im podległe prędzej napiszą o tym,że ktoś w Pipidowie Dolnym źle spojrzał na Żyda niż o dyskryminacji Polaków w Lietuvie.

  45. xawery mówi:

    W zasadzie każde z twoich zdań Wereszko jest nieprawdziwe.

    Nie ma przeszkód (wypadałoby mieć odrobinę wiedzy na ten temat, skoro się pisze wielkimi literami)dla parlamentarzystów, tym bardziej dla wiceprzewodniczącego sejmasu, by wystąpił na posiedzeniu Sejmu RP z tak istotną sprawa, jak notoryczne łamanie praw mniejszości polskiej na Litwie, ale jakoś parlamentarzyści z ramienia AWPL od tego stronią. Czemu?

    Kto zaprosi Wilniuków? A politycy AWPL chcą takich kontaktów? Jakoś do Warszawy im nie po drodze. Nie zauważyłeś?

    Przypomnę, ale zapewne pamiętasz, ze od podpisania traktatu polsko – litewskiego minęło już dwadzieścia lat, notorycznie są łamane prawa mniejszości polskiej na Litwie, czyli trochę się polityków różnej maści przez polski parlament przewinęło i z ŻADNYM ugrupowaniem polskim politykom z AWPL jakoś nie chciało się nawiązać współpracy, proponując ją nie z okazji wizyt polskich oficjeli na Wileńszczyźnie, ale właśnie poprzez oficjalne i nieoficjalne wizyty polityków AWPL w Polsce. Skoro politykom AWPL nie zależy, dlaczego polskim politykom ma zależeć?

    Akurat media były bardziej zajęte wyjściem pedofila – mordercy (tym, co nagle po 25 latach spadł z Księżyca), niż sprawą, o której piszesz! ~_~

  46. Polak mówi:

    13 lutego, czyli przedwczoraj w TVP 1 w Polityce przy kawie, minister R. Sikorski wypowiadał się w sprawie dwujęzycznych tablic na Litwie i tak powiedział – Coś, co powinno być finansowane z budżetu państwa jest zabronione i karane.
    To bardzo mądre słowa. Właściwie opisują aktualną sytuację. Tak właśnie jest.

  47. Kmicic mówi:

    Do Polak 47:
    Sikorski w Macierzy i wśród Polonii cieszy się ” różną” opinią. Natomiast wypowiedzi polskiego ministra MSZ w obronie Polaków na LT cieszą się powszechną, wśród wszystkich Polaków,opinią.

  48. Koroniarz mówi:

    Do: Polak. Dobrze powiedział,ale tu nie wystarczy mówić, tu trzeba działać.

  49. xawery mówi:

    A tak z ciekawości pytam, który z posłów AWPL próbował nawiązać współpracę z którąkolwiek partią polityczną w Polsce?

  50. xawery mówi:

    Kmicic:
    poproszę o przykłady działań polskich parlamentarzystów z AWPL, świadczące o tym, że zainteresowani są kontaktami politycznymi z Polską!

  51. ad tomasz 46, 51 mówi:

    Z maniakalnym uporem “xawery” wypisuje wciąż te same kłamstwa i głupoty. Jak jeszcze sto razy powtórzy te swoje brednie, to pewnie w końcu sam w nie uwierzy.
    A kontaktów, spotkań, wizyt i rozmów polityków AWPL z politykami z Polski było tyle, że tylko ślepiec mógł nie zauważyć. Albo ktoś o wybitnie złych zamiarach.

  52. xawery mówi:

    52:
    ROTFL
    Nie wiem, do kogo w końcu piszesz, ale wymieniasz moją nazwę. ~_~
    Podaj więc datę i okoliczności jednego z takich WIELU spotkań polityków z AWPL z polskimi politykami w Polce.

  53. Łupaszka mówi:

    Wileńska Rota.

  54. Egmuk mówi:

    Minister Spraw Zagranicznych się obudził. Rzadko coś mądrego powie. To że w końcu się odezwał, niczego nie zmienia. Powiedział i skończył temat zanim go zaczął. Nie ma co się ekscytować wypowiedzią narcyza, który nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej, jest w niej impotentem. Polacy z Wileńsczyzny ni łudźcie się. MSZ i minister nie mają woli, by upomnieć się o Wasze prawa. Zostaja instytucje międzynarodowe, do których trzeba się zwracać konsekwentnie.

  55. Jurgis mówi:

    Oto STANOWISKO ORGANIZACJI MIĘDZYNARODOWYCH w sprawie stanowiska LITWY zajętego przez Pannę PREZYDENT GRYBAUSKAITE: „ EFHR po raz kolejny przypomina Pani PREZYDENT RL Grybauskaite, że ratyfikowana przez Litwę w 2000 roku, bez żadnych zastrzeżeń, Konwencja Ramowa o ochronie mniejszości narodowych JEST ZOBOWIĄZUJĄCA. Jest to akt międzynarodowy, który musi być także uwzględniany we wszystkich rozporządzeniach i ustawach, zwłaszcza dotyczących bezpośrednio mniejszości narodowych. Stanowisko PREZYDENT RL, która przy zaprzysiężeniu na stanowisko prezydenta ZŁOŻYŁA OBIETNICĘ reprezentować CAŁY NARÓD i państwo litewskie, w PUBLICZNYCH WYPOWIEDZIACH WPROWADZA ŚWIADOMIE w BŁĄD, BO NIE RESPEKTUJE WIELU MIĘDZYNARODOWYCH ZOBOWIĄZAŃ. Taki stan rzeczy KOMPROMITUJE PAŃSTWO LITEWSKIE na arenie międzynarodowej jako państwo, które nie przestrzega podstawowych wartości europejskich”

  56. Witold mówi:

    Coraz ostrzejszy jest także ton wypowiedzi premiera Tuska. Nie widzi sensu w kolejnych spotkaniach z Butkevičiusem, skoro sytuacja Polaków na Litwie się nie poprawia. Najwidoczniej wreszcie przyszło otrzeźwienie i świadomość, że Litwini najzwyczajniej sobie kpią, zarówno z polskiej mniejszości, jak też z włodarzy “startegicznego sąsiada” Polski.

  57. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do 52: xawery jest jak dziecko, skoro czegoś nie widział, albo o czymś nie słyszał, uznaje, że tego nie ma i nie było 🙂 szkoda czasu uświadamiać dzieciaka w sprawach dorosłych 😉

  58. Wereszko mówi:

    @ Witold, Luty 17, 2014 at 19:08
    Nie daj się nabrać.Tusk liże doopę Makreli i Pucinowi,a udaje twardziela – patriotę wobec kurdupla lietuviskiego,bo dobrze wie,że nic go to nie kosztuje.A poza tym to są tylko słowa,słowa,słowa.
    Gdzie konkretne wsparcie rządu Tuska dla Wilniuków i innych Kresowiaków pozostałych poza kordonem? Gdzie Telewizja “Kresy” nadająca do Polaków na Wschodzie 24 na dobę? Zamiast tego rząd “polski” finansuje TV Belsat nadającą po BIAŁORUSKU.

  59. hem mówi:

    A tymczasem partia AWPL, mająca na koncie bankowym miliony litów, nie chce płacić za swój “tabliczkowy” projekt – czeka na zrzutę.
    Podobno nawet Sam Prezes zadeklarował pomoc – 10 tys. litów – ze swojej miesięcznej 50-tysięcznej gaży brukselskiej.

  60. ad hem mówi:

    Jest z nadzoru finansowego?
    Ma wgląd w konta bankowe partii i prywatne?
    Znaczy się saugumiak, urzędnicza gnida albo pospolity szpicel?
    Ach nie, on tylko tak bruździ dla zwykłej chamskiej satysfakcji. Nieudaczny Filipok kipi nienawiścią za własne totalne niepowodzenia, co doprowadziło go na dno moralnego upadku. Teraz już pełza niczym robal w piachu – zero godności, zero przyzwoitości, zero normalności.
    Niestety nie każdy potrafi przegrywać z godnością. Niektórzy zwyczajnie się łajdaczą.
    Mimo to nie skreślajmy Filipoka jako “człowiekowatego”. Dajmy mu szansę, wszak niezbadane są wyroki niebios.

  61. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do hema_Filipowicza: Filipok, teraz już jasne, że tobie tylko o pieniądze chodzi. Każdy twój post do tego się sprowadza i pewnie dlatego kiedyś połasiłeś się na te srebrniki, mając w 4 literach i polską mniejszość na Litwie i polskość w ogóle. Nie dziwota, że wszystkie twoje późniejsze próby wbicia się do polityki były totalną klęską. Ludzie dostrzegli, że chciałeś być tam tylko dla pieniędzy.

  62. Jurgis mówi:

    Dziwne to.Sytuacja jest paradoksalna – bo litewskie przepisy prawne są niezgodne z europejskimi standardami i muszą ulec zmianie bo Litwa podjęła w tej sprawie zobowiązania. Ponadto orzeczenie o karach jest wadliwe bo kara obejmuje tabliczki litewsko -polskie na terenie nieruchomości prywatnych tj działki i domy ,które nie są w gestii Daszkiewicza. Natomiast konsekwencje i karę powinni ponieść ci którzy utrzymują litewskie przepisy prawne w sprzeczności do podjętych zobowiązań i braku ich dostosowania do norm UE.

  63. Piotr mówi:

    Kochani Rodacy z Litwy, będziemy zawsze Was wspierać i wspieramy, pozdrawiamy narodowcy.

  64. Kmicic mówi:

    Do Jurgis 63:
    TRZEBA POWIEDZIEĆ EUROPIE WPROST- LT PRAWO(DOTYCZĄCE MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH) JEST BEZPRAWIEM I KTO JE PRZESTRZEGA TEN POPEŁNIA PRZESTĘPSTWO.

  65. Jurgis mówi:

    Gość Salonu Politycznego Radia „Znad Wilii” Tomas Venclova jako przykład rozwiązania problemu z podwójnym nazewnictwem ulic stawia też Izrael – gdzie są nazwy ulic w językach hebrajskim i arabskim.„Stosunki między Żydami a Arabami w Izraelu są znacznie gorsze niż między Litwinami i Polakami, jednak Izraelczycy jakoś się nie boją podwójnych nazw” – zauważa Tomas Venclova.

  66. Koroniarz mówi:

    Do: Jurgis. Żyd jest Żydem, a nie Anty-Arabem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.