6
Rekompensata za ziemię – grabież w biały dzień!

Po ponad 20 latach oczekiwania na zwrot ojcowizny większość wileńskich Polaków może liczyć na rekompensatę w wysokości najwyżej kilkunastu tysięcy litów za hektar ziemi... Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63424

Po ponad 20 latach oczekiwania na zwrot ojcowizny większość wileńskich Polaków może liczyć na rekompensatę w wysokości najwyżej kilkunastu tysięcy litów za hektar ziemi… Fot. Marian Paluszkiewicz

Rząd proponuje 5-letni termin na wypłatę rekompensaty pieniężnej za niezwróconą byłym właścicielom ziemię w miastach. W ciągu tego okresu rząd ma wypłacić im 134 mln litów. Termin jest dobry, lecz suma absolutnie nie do przyjęcia — mówią właściciele ziemscy i zapowiadają masowe pozwy sądowe przeciwko krzywdzącej ich decyzji.

— Proponowany termin jest dobry, ale nie o czas tu chodzi, bo nie zgadzamy się z proponowaną kwotą na rekompensatę za niezwróconą ziemię — mówi w rozmowie z „Kurierem” Kęstutis Mozeris, wiceprezes rady Litewskiego Związku Właścicieli Ziemi (LZWZ). W ocenie jego organizacji, wartość niezwróconej ziemi w miastach jest kilkadziesiąt razy większa od proponowanej przez rząd sumy.
— Chodzi o miliardy litów i to głównie dla byłych właścicieli ziemskich w Wilnie, bo około 70-80 proc. niezwróconej ziemi jest właśnie w stolicy. W znacznym stopniu problem dotyczy też Kowna, a w pozostałych miastach to sprawa epizodyczna — wyjaśnia wiceprezes LZWZ.

W Wilnie cena rynkowa 1 ara ziemi najczęściej zaczyna się od 10 tys. litów. Tymczasem rządowy projekt rekompensaty zakłada cenę około 5 tys. litów — ale za hektar ziemi. Takie postanowienie władz próbowano zaskarżyć w Sądzie Konstytucyjnym (SK), ale ten uznał, że władze państwa są w prawie decydować o wielkości rekompensaty. Sąd miał jedynie zastrzeżenie co do terminu wypłat, którego wcześniej w ogóle nie było. Teraz, zgodnie z orzeczeniem SK, rząd proponuje ustanowić 5-letni termin. Odpowiedni projekt ustawy rządowej przygotowało Ministerstwo Rolnictwa.

Wiceprezes właścicieli ziemskich zauważa, że problem rekompensaty w Wilnie dotyczy głównie miejscowych Polaków — byłych właścicieli ziemi. Zdradza też, że wątek narodowościowy był też jednym z „argumentów” ustanowienia mizernej sumy rekompensaty, bo w kuluarach negocjacji z władzami o jej wysokości nieraz padały słowa, że „nie będziemy przecież płacić tym Polakom”.
Tymczasem jednym z oficjalnych argumentów wyliczeń rządowych, którym kierował się również Sąd Konstytucyjny w swoim orzeczeniu, jest doktryna, że obecna władza nie musi odpowiadać za decyzje podjęte przez poprzedni reżim komunistyczny. Drugim argumentem — to było uznanie, że byli właściciele ziemi w żadnym stopniu nie przyczynili się do wzrostu jej wartości rynkowej. Trywialnie mówiąc, jest to wyłączna zasługa władz i to władze mają prawo ustanawiać wartość rekompensaty.
Zdaniem Mozerisa, obydwa argumenty są do obalenia.

Kęstutis Mozeris, wiceprezes rady LZWZ Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63425

Kęstutis Mozeris, wiceprezes rady LZWZ Fot. Marian Paluszkiewicz

— Owszem, władze nie odpowiadają za skutki działań komunistycznego reżimu i mogły w ogóle zrezygnować z restytucji praw własności, jak to jest na Białorusi lub w Rosji. Jednak jeśli władze podjęły się naprawienia krzywd, to swoje zobowiązania powinny wykonywać w pełni, uwzględniając również interesy byłych właścicieli – wyjaśnia nasz rozmówca. Dodaje też, że proponowana suma rekompensaty nie jest poparta żadnymi racjonalnymi wyliczeniami.
— Możemy przyznać, że wartość ziemi na terenach dołączonych do Wilna wzrosła dzięki działaniom administracyjnym rządu, ale przecież wielu właścicieli miało nieruchomość w samym mieście, w jego centrum, gdzie cena ziemi zawsze była wysoka. Dziś w obydwu przypadkach władze proponują rekompensatę w wysokości nieco ponad 4 tys. litów za hektar – zauważa Mozeris. Ocenia też, że taka „urawniłowka” jest po prostu krzywdząca dla byłych właścicieli i dlatego nie może być stosowana.
W negocjacjach z władzami LZWZ proponował przejęcie kilku modeli restytucji praw własności sprawdzonych w innych krajach europejskich.

— Proponowaliśmy zarówno 100-procentową rekompensatę z wydłużeniem terminu jej spłaty nawet do 20 lat, jak też rekompensatę w wysokości 50 proc. lub mniej od ceny rynkowej, ale z krótszym terminem wypłat. Jednak żadna z naszych propozycji nie była brana pod uwagę – ubolewa wiceprezes LZWZ. Zauważa też, że po decyzji SK, która nie podlega apelacji, byłym właścicielom została jedyna droga walki – indywidualne pozwy sądowe przeciwko metodzie obliczania wysokości rekompensaty.
— Jest to długa droga, która w każdym przypadku prawdopodobnie skończy się w sądzie w Strasburgu. Ale jest to dziś jedyna droga walki — zauważa Mozeris. Mówi też, że prawnicy LZWZ już pracują nad przygotowaniem pozwów indywidualnych przeciwko rządowej rekompensaty za ziemię.
Według Narodowej Służby Ziemskiej, na zwrot ziemi w miastach wciąż czeka około 9,3 tys. byłych właścicieli, którzy ogółem ubiegają się o ponad 6,7 tys. ha ziemi, w tym około 5 tys. ha tylko w samym Wilnie.

6 odpowiedzi to Rekompensata za ziemię – grabież w biały dzień!

  1. józef III mówi:

    w Warszawie nadal obowiązują dekrety Bieruta i żaden z rządów ani prezydentów miasta nie zajął się tym kompleksowo ; pozostaje żmudne postępowanie sądowe ciągnące się niekiedy już 20 (sic !) lat !

  2. Kmicic mówi:

    Rekompensata może być jedna: albo pełny zwrot zagrabionej własności, albo rekompensata pieniężna w wysokości w PEŁNI wystarczającej na odkupienie( po aktualnych cenach)zagrabionej własności od lt paserów.- Wszystko inne będzie tylko usankcjonowaną grabieżą. Doliczyć należałoby wysokie odszkodowania za niekorzystanie z własnej ziemi przez wiele, wiele lat,utracone korzyści,wielkie straty moralne , utratę zdrowia(nerwy), niemożność wykształcenia na najwyższym poziomie kolejnych pokoleń itd. – I to wszystko nie wg.lt- zbójeckich, ale europejskich standardów i cenników. Identycznie jak np. w Holandii, czy Anglii.
    Czekam na taki pozew do międzynarodowych trybunałów z żądaniem wyrównania WSZELKICH STRAT, wszelkich i to z należnymi , wieloletnimi odsetkami.- Bez tego narzekania i walczenia o byle skrawek. Tu trzeba żądać prawdziwie po europejsku,zrobić raban na całą Europę, jak w takiej sytuacjizrobiłby Francuz, Szkot, czy Szwajcar..
    Dla lt grabieżców nie może być miejsca w cywilizowanym świecie i w UE.Trzeba ich napiętnować imiennie, skompromitować przed światem i żądać PEŁNEJ rekompensaty. Bez bawienia się w ćwierć środki.

    Jakim prawem, obcy przybysze-lt. paserzy znacznie wzbogacili się na przejęciu własności Polaków-pełnoprawnych obywateli LT, a prawowici właściciele- Polacy mają zadowolić się ochłapami w żaden sposób nie rekompensującymi utraty ojcowizny ??!!

  3. Kmicic mówi:

    1 ar ziemi w Wilnie kosztuje 10 tysięcy litów, a lt państwo złodziejskie chce zapłacić za 1 hektar 5 tysięcy- to wychodzi jak 1/…policzcie sami…Tak dłużej być nie może,czy musi być Majdan w Wilnie ?

  4. hem mówi:

    W przeddzień rozpoczynającej się kampanii wyborczej kandydata na Prezydenta Litwy, prezesa AWPL, europosła Tomaszewskiego, Rząd (współrządzony przez AWPL) zaproponował – za niezwróconą byłym właścicielom ziemię w miastach, śmiesznie małą rekompensatę – 5 tys.litów za hektar.Gdy np. cena rynkowa 1 ara ziemi w Wilnie zaczyna się od 10 tys.litów.

    Ludzie jeszcze pamiętają i niezwykły “prezent” awupelowskich wybrańców, gdy sejmowa frakcja AWPL jednogłośnie poparła roczny budżet Litwy na rok 2014, – w którym nie przewidziano środków na rekompensatę emerytur, ale setki milionów litów zaplanowano na podwyżkę uposażeń poselskich i zarobków urzędników państwowych.

    Ale powróćmy do spraw zwrotu ziemi w Wilnie, bo problem rekompesat w Wilnie dotyczy głównie miejscowych Polaków.Właśnie dlatego i “osiągnięcia” partii AWPL w tej dziedzinie przypomnieć warto:
    Mianowicie, w ostatnim dziesięcioleciu cała dotychczasowa awupelowska pijarowska taktyka w Wilnie w sprawach zwrotu ziemi (gdzie na dzień dzisiejszy sytuacja tragiczna) polegała na głoszeniu, będąc w opozycji, wszem i wszędzie – zwrot ziemi w stolicy w gestii samorządu, musimy mieć władzę, pomóżcie.Każdy głos na wagę złota.
    Ale gdy już reprezentanci na czele z wicemerem przejmują strategiczne stołki, wtedy słychać, że to nie takie proste, bo ostatecznie o zwrocie decyduje powiat (dzisiaj służba rolna podwładna Ministerstwu rolnictwa).
    A gdy wybrańcom napominało się, że i w powiecie w ramach umów kaolicyjnych są przedstawiciele partii, wicenaczelnicy do spraw zwrotu ziemi,wtedy sakramentne – winni ci, wredni urzędnicy uprawiający destrukcję i po cichu sprzedający ziemię na aukcjach (bez zgody Rady?) zamiast ją zwracać prawowitym właścicielom. Tu już zajmujący najwyższe stanowiska w Radzie miasta (organie kontrolującym administrację samorządową) radni AWPL są bezsilni???

    W Wilnie, – w mieście powierzchnią prawie dorównującym największym europejskim metropoliom,ale z dziesięciokrotnie mniejszą liczebnością mieszkańców – wybrane władze ( na czele z reprezentami AWPL) nie byli w stanie w ciągu dwóch kadencji sformować pod zwrot, wystarczającą ilość, chociażby minimalnych 6-arowych działek, dla oczekujących na nie od lat Rodaków.
    Sytuacja naprawde surrealistyczna.

    Dzisiaj awupelowcom pozostaje tylko uklęknąć przed niedoszłymi właścicielami ziemi i przeprosić ich za niedotrzymanie przedwyborczych obietnic.
    Tylko, czy wystarczy odwagi i komu od tego będzie lżej?

    Propozycje dla zwolenników i wyborców AWPL:
    – 1.Ocenić dzisiejsze kwalifikacje i polityczne kompetencje wybrańców, ich rozeznanie w mechanizmach funkcjonowania i współdziałania naczelnych organów zarządzania Państwem.
    – 2.Z zaistniałej paradoksalnej sytuacji (w całości) i “efektów” pracy awupelowskich reprezentantów w samorządzie m.Wilna (w ciągu ostatnich dwóch kadencji,w szczególności),wyciągnąć odpowiednie wnioski ma przyszłość.

  5. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do hema-Filipowicza: przed wyborami będziesz coraz częściej wypełzać ze swojej norki? 😉
    widzę, że trzeba cię oświecić w pewnych sprawach:

    po pierwsze, 4 października 2013 r. AWPL przedstawiła projekt nowelizacji do ustawy restytucyjnej. AWPL zaproponowała, żeby w ramach prawa restytucyjnego byłym właścicielom ziemi została przekazana na własność ziemia, którą dziś dzierżawią od państwa różne instytucje oraz firmy. Właściciele mogliby wtedy sami zdecydować, czy dalej ją dzierżawić, czy odsprzedać najemcy. Pojawiła się też propozycja rekompensaty lasami państwowymi. Waldemar Tomaszewski nie raz podkreślał, że wielkość ustalonej państwowej rekompensaty jest absurdalna, bo w znacznym stopniu różni się od ceny rynkowej ziemi.

    po drugie, ośmioosobowa frakcja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie w Sejmie RL jako jedyna frakcja koalicji rządzącej głosowała przeciwko przywróceniu wypłat posłom do poziomu przedkryzysowego. Polacy domagali się, aby w pierwszej kolejności zostały wypłacone kompensaty za zmniejszone podczas kryzysu emerytury Czyżbyś przespał tą informację???

    po trzecie, AWPL zrobiła bardzo dużo w sprawie zwrotu ziemi prawowitym właścicielom, m.in. w Wilnie udało się ujednolicić system kartografii (był różny w samorządzie i apskritisie) co pozwoliło przyspieszyć zwrot ziemi. W czasie gdy AWPL była w mniejszości cały proces szedł słabiej. Gdy władza stała się bardziej realna (większość)za ten rok udało się sformować kilkaset działek do zwrotu. Samorząd tylko formował działki a zatwierdzał apskritis, co pokaźnie hamowało proces zwrotu. Przez kolejne 2 lata, kiedy AWPL już nie była w koalicji proces zwrotu ziemi właściwie sie zatrzymał, bo sformowano zaledwie kilkanaście działek do zwrotu.

    PS propozycji dla twoich wyborców i zwolenników nie mam, bo ciężko byłoby takich znaleść.

  6. Ryś mówi:

    Prosze na złodzieju czapka hore.Odezwał się nareszcie hem-filipowicz ten, który dwie kadencje co najmniej przesiedział w radzie miasta i był nawet odpowiedzialny za zwrot ziemi i nic nie zrobił za co[i za inne grzechy też]był wypędzony z AWPL.Zamiast innych obwiniać zdaj chociaż teraz sprawozdanie,pochwal się co zrobiłeś dla dobra Polaków wileńskich? Komu pomogłeś wrucić ziemię? Dobrze wiesz jakie są ustawy na Litwie i jaka jest sprawiedliwość iteraz starasz się na tym spekulować.Mozeris nie jest polakiem ale on szczeże powiedział że wkoluarach mówili że nie będą płacić polakom ztego widać,że to jest dobrze przemyślana polityka państwowa,antypolska,złodziejska…chociaż ciebie to nie usprawiedliwia.Opowiedz lepiej jak jadąc ‘na zająca’w trolejbusie przed konrolerem wymachiwałeś legitymacją radnego,to będzie zabawniej niż te banaluki co wypisujesz.

Leave a Reply

Your email address will not be published.