17
Tegoroczna matura coraz bliżej — litewski znów jako „ojczysty”…

Władze chcą, by język litewski stał się drugim ojczystym Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63510

Władze chcą, by język litewski stał się drugim ojczystym Fot. Marian Paluszkiewicz

Już drugi rok z kolei maturzyści szkół polskich na Litwie będą składali maturę z języka litewskiego na zasadach narzuconych przez polityków litewskich.

Zresztą politykom wolno zabiegać o względy swego elektoratu na różne sposoby. Najgorsze w tym rwetesie jest to, że skutki nierozsądnych decyzji politycznych bardzo boleśnie odczuwają na sobie uczniowie.
Protesty społeczności polskiej na Litwie — rodziców, nauczycieli, uczniów — przeciwko nowelizacji Ustawy o Oświacie, wyrażone przez strajk ostrzegawczy, wielokrotne pikiety i petycja przeciwko nowelizacji Ustawy o Oświacie — zostały po prostu zlekceważone.

Na nic się zdała wola rodziców wyrażona przez 60 tys. podpisów — zostały one przez władze po prostu zignorowane. Bezwzględna nowa redakcja Ustawy weszła w życie, a wraz z tym uczniowie szkół mniejszości narodowych (polskich, rosyjskich, białoruskich) stali się ofiarami bezdusznych decyzji, królikami doświadczalnymi eksperymentów oświatowych. Maturzyści 2013 w ciągu dwóch poprzednich lat musieli nadrobić luki z programu nauczania przewidzianego dla szkół z litewskim językiem nauczania, co się w praktyce przełożyło na ponad 800 godzin lekcyjnych do nadrobienia (!) i forsowną naukę. Po 2-letnim maratonie — tzw. okresie przejściowym — na uczniów czekał egzamin maturalny z państwowego języka litewskiego, na którym co prawda, obowiązywały jeszcze ulgi, według których uczniowie szkół polskich mogli pisać wypracowanie krótsze o 100 słów i wybierać spośród 7, a nie 3 autorów. Życie jednak wykazało, że uczniowie nie skorzystali z ułatwień i pisali w przeważającej większości wypracowania o objętości powyżej 500 słów.

Stres przedmaturalny dodatkowo został pogłębiony przez niezdrowe emocje polityczne wokół Ustawy o Oświacie, wprowadzającej ujednolicony egzamin z litewskiego. Z pozoru niewinny egzamin urósł do rangi sprawy politycznej najwyższej wagi, stał się przyczyną przepychanek w rządzie o 100 słów więcej lub mniej w wypracowaniu, a nawet obiektem spraw sądowych i protestów „intelektualistów”, którzy oskarżyli koalicję rządzącą o wprowadzenie ulg dla mniejszości narodowej, które jakoby „szkodzą litewskiej kulturze, wspólnocie obywatelskiej i państwu”. Nic to, że uczniowie zostali zmuszeni do aż nazbyt forsownej nauki. Nic to, że egzamin stał się przyczyną podziału w społeczeństwie.

W kwestii oświatowej już po zakończonej ubiegłorocznej maturze wypowiedział się również Sąd Administracyjny, który określił, że „państwo ma obowiązek stworzenia możliwości nauki przedstawicielom mniejszości narodowych w języku ojczystym”, ale też „ma prawo do określenia i wymagania pewnego poziomu opanowania języka państwowego”, przy tym stwarzając „odpowiednie warunki do nauki języka państwowego”. Z tym ostatnim jest najgorzej — bo odpowiednie warunki nie zostały w ogóle stworzone. Zamiast przygotować odpowiednie programy dla wzmożonego nauczania języka litewskiego, dopasowane do potrzeb uczniów mniejszości narodowych, stosowne pomoce naukowe dla nauczycieli i podręczniki dla uczniów, odpowiednio przeszkolić pedagogów i rozpocząć stopniowe zmiany od pierwszej klasy — maturzyści zostali postawieni przed faktem, że od zaraz muszą znać język państwowy w tym samym stopniu co ich koledzy ze szkół litewskich.

Lituanistka z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie przyznaje, że ubiegły rok był dla polskich maturzystów składających egzamin z języka litewskiego i nauczycieli lituanistów szokiem:
— Trzeba było się szybko przystosować do zmian. Była to szokująca sytuacja. W tym roku już się przyzwyczailiśmy do nowych wymagań, pracujemy, szykujemy się do matury. Wyniki zaś w każdej promocji bywają ró żne — jedni składają egzamin lepiej, inni — gorzej.

Wypada zaznaczyć, że nikt o zdrowym rozsądku nie neguje potrzeby uczenia się państwowego języka litewskiego. Także przed nowelizacją Ustawy o Oświacie w marcu 2011 r. uczniowie pomyślnie się uczyli tego języka (może aż nazbyt pomyślnie?), składali egzaminy, dostawali się na studia na Litwie, włączali się w normalne życie. Po 2011 r. zostali zmuszeni do forsownej nauki języka państwowego, gdyż władze zażyczyły sobie, by język litewski stał się dla Polaków, Rosjan, Białorusinów drugim ojczystym, co w praktyce oznaczało, że mniejszości narodowe musiały raptem na skinienie palcem nadrobić różnice programowe w ponad 800 godzin lekcyjnych w krótkim okresie 2 lat.
Proces nauczania przypominał galop z przeszkodami, gdyż nie zostały opracowane żadne specjalne programy ani pomoce naukowe.

Żądania polskich uczniów i rodziców są notorycznie ignorowane Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63511

Żądania polskich uczniów i rodziców są notorycznie ignorowane Fot. Marian Paluszkiewicz

— Naprawdę niewiele mieliś my czasu, żeby nadrobić różnice, które dzielą nas od szkół z litewskim językiem nauczania — mówi Angėlė Jundo, lituanistka z Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach o decyzji ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego. — Dzisiejsi maturzyści ze szkół polskich zaczęli uczyć się języka litewskiego dopiero od klasy 2 (gdy tymczasem ich rówieśnicy — pierwszacy ze szkół litewskich mają nawet po 7 godz. tygodniowo już w 1 klasie — od aut.). W klasach 2-10 uczniowie uczyli się według programu ułożonego dla szkół mniejszości narodowych, maturę w ubiegłym roku musieli składać już według programu dla szkół litewskich. Dzisiejsi 12-klasiści w 2, 3, 4 klasie mieli tylko po 2 godziny języka litewskiego tygodniowo (w szkołach litewskich odpowiednio 8+7+7 godz. — od aut.). Zaczęli uczyć się języka od zera, zupełnie inaczej niż dzieci z rodzin litewskich. W 5-10 kl. mieli po 4 godziny. Ogólnie godzin mieli znacznie mniej.

Jakie były skutki ujednolicenia egzaminu? Oczywiście, dużo gorsze niż zazwyczaj wyniki egzaminu z języka litewskiego wśród uczniów szkół mniejszości narodowych. Według danych litewskiego Państwowego Centrum Egzaminacyjnego, w szkołach mniejszości narodowych, w tym polskich, egzamin z języka litewskiego zdało 88,83 proc. uczniów. W szkołach z lite wskim językiem nauczania egzamin zdało 90,19 proc. uczniów.
— Na ubiegłorocznej maturze z języka litewskiego nasi uczniowie wypadli znacznie gorzej aniżeli w poprzednich latach — mówi dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie Adam Błaszkiewicz. — Nie mogło być inaczej, bo uczniowie uczyli się według różnych programów (języka litewskiego jako ojczystego i języka litewskiego jako państwowego – od aut.). Poza tym wypracowanie to egzamin, który bardzo trudno jest obiektywnie oceniać.

Lituanistka Angėlė Jundo przyznaje, że jest niemożliwością opanowanie obcego przecież języka w takim samym stopniu, jak posługują się nim „gimtakalbiai” — użytkownicy języka, którzy z nim wyrośli.
— Uczniowie Polacy mówią i piszą po litewsku, ale myślą w swym ojczystym języku, to się czuje. Kuleje gramatyka, pisownia, styl — mówi lituanistka. — Styl może podstawić nogę na egzaminie. Litewski dla nich nie jest językiem ojczystym, to jest język wyuczony.
Podobnego zdania jest lituanistka Łucja Mickiewicz-Ozarowska ze Szkoły Średniej im. M. Balińskiego w Jaszunach w rejonie solecznickim:

— Uczniowie Polacy najwięcej trudności mają z gramatyką. Samo komponowanie wypracowań mają opanowane już na lekcjach języka polskiego, struktura, kompozycja wypracowania jest im znana. Największym problemem zostaje poprawność wypowiedzi i styl. A czasu na nadrabianie zaległości już nie ma. Dlatego teraz w klasach średnich dużo czasu poświęcam na zagadnienia gramatyki.
Żeby było weselej, w projekcie kryteriów oceniania egzaminu z państwowego języka litewskiego opracowanym do 2020 r. i opublikowanym na stronie NEC, stopniowo dąży się do wyeliminowania błędów gramatycznych w pracach ocenianych najwyższą punktacją. Jeżeli teraz maksymalną liczbę punktów przyznaje się za prace pisemne, w których zdarzają się 1-3 błędy gramatyczne, po dwa błędy leksykalne i interpunkcyjne, to już w 2020 r. w pracach punktowanych maksymalnie nie ma prawa wystąpić ani jeden błąd dla wszystkich uczniów bez względu na narodowość.

— Uczniowie odczuwają presję, zwłaszcza II półrocze mają trudne: rozpoczynają się egzaminy próbne, zaliczenia na egzamin, mają dużo zadanych lekcji do odrobienia, wielu się skarży na zbytnie obciążenie, są przemęczeni — mówi psycholog szkolny Lucyna Gilewska z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie. — Niektórzy uczniowie próbują się ratować przed nadmiarem obowiązków, ustalając priorytety – które przedmioty są najważniejsze, a które można „odpuścić”. Ale też wiele zależy od uczniów, od ich stosunku do nauki, są tacy, którzy dają z siebie wszystko, ale i tacy, którzy przechodzą z klasy do klasy na najniższych ocenach. Uczniowie ogólnie się skarżą na presję czasu, że dużo zadają, że czasami mają nawet 9 lekcji.

W tym roku, żeby uzyskać maturę, dwunastacy muszą złożyć co najmniej dwa egzaminy państwowe: obowiązkowy egzamin z języka litewskiego i literatury oraz jeden do wyboru (np. z biologii, chemii, fizyki, geografii, technologii informacyjnych, historii, matematyki, języków obcych — angielskiego, francuskiego, rosyjskiego, niemieckiego). Łącznie z egzaminem z języka litewskiego uczeń może, choć nie musi, składać maksymalnie 7 egzaminów państwowych. W kategorii egzaminów szkolnych można składać egzamin z muzykologii, technologii, sztuki oraz języka ojczystego (białoruskiego, polskiego, rosyjskiego, niemieckiego).

Na egzaminie z języka litewskiego uczniowie otrzymają 2 tematy rozprawek oraz 2 tematy wypracowania literackiego. Toteż będą mogli wybierać 1 z 4 podanych tematów. W trakcie składania egzaminu będą mogli się posługiwać „Słownikiem współczesnego języka litewskiego”. W rozprawce będą musieli rozwinąć temat, opierając się na twórczości jednego (z 3) autorów wskazanych przy temacie. W wypracowaniu literackim będą musieli analizować twórczość 2 autorów — jednego autora trzeba będzie wybrać z podanych 3 nazwisk, do twórczości innego odnieść się samemu. Żeby złożyć egzamin, należy zebrać co najmniej 30 proc. punktów przyznawanych za wypracowanie.

— Przy ocenianiu prac dopuszczalna jest trochę większa liczba błędów gramatycznych, interpunkcyjnych, stylistycznych w wypracowaniach uczniów szkół mniejszości narodowych — mówi lituanistka Angėlė Jundo. — Objętość prac musi być taka sama jak dla uczniów szkół litewskich.
Takie same wymagania są, jeżeli chodzi o rozwinięcie tematu, właściwie dobrane argumenty, ukazanie kontekstu historycznego, biograficznego.
Jak się czują przed egzaminami maturzyści?

Jarosław Narkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63512

Jarosław Narkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

— Jest naprawdę ciężko — mówi Aleksandra Paramonowa z Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. — Wczoraj miałam 9 lekcji, dzisiaj 8, jutro będzie 7. Kładę się spać o 24, wstaję o 6.30, niektórych lekcji już nie wyrabiam, zostawiam na „doczytanie” na przerwie między lekcjami.
Maturzystka planuje studia na kierunku biologii, stąd wybór egzaminów maturalnych: składa chemię, biologię, z języków — koniecznie polski ojczysty, litewski państwowy, także rosyjski. Dodatkowo matematyka. W sumie 6 egzaminów.
— Pani od litewskiego bardzo się poświęca — mówi Aleksandra. — Już kilka razy pisaliśmy próbne zadania egzaminacyjne — pracowaliśmy po lekcjach, przez 4 godziny, tak jak na egzaminie. Takie próby są dobre, bo można wyczuć czas, no i ogólnie spróbować sił. Jak dotąd szło mi nieźle.

Maturzystka Anna Vostruchovaitė również stwierdza, że obciążenie w szkole jest znaczne. Każdy nauczyciel wymaga od uczniów dobrej znajomości przedmiotu. Zajęcia w szkole, zajęcia pozalekcyjne, odrabianie prac domowych zabierają dużo czasu.
— Po dodatkowych zajęciach z plastyki wracam do domu o 20, wtedy zabieram się do odrabiania lekcji — mówi. — Wybieram się na studia do Polski, dlatego składam 3 egzaminy: język polski, język litewski i angielski. Myślę, że dzisiaj łatwiej by mi było napisać wypracowanie z języka litewskiego niż z polskiego, gdyż mamy tyle godzin na opanowanie tego przedmiotu, tyle zajęć praktycznych, że naprawdę nie będzie problemu.

Ani maturzyści, ani nauczyciele nie mają wyjścia — muszą realizować rozdmuchany program. Uczniom zależy na dobrych wynikach, bo od tego przecież zależy ich przyszłość, ich „być albo nie być” na studiach, najlepiej na kierunkach finansowanych przez państwo. Jedna z nauczycielek z bólem stwierdza, że dzisiejsi uczniowie przypominają jej koni pociągowych z klapkami na oczach, którzy wprzężeni do załadowanego wozu posłusznie ciągną swój ciężar.

O tym, że litewski system oświaty jest fatalnie zorganizowany, świadczą badania PISA (Programme for International Student Assessement), przeprowadzone przez Organizację Rozwoju i Współpracy Gospodarczej (OECD). W porównaniu ze swymi rówieśnikami z 65 krajów świata 15-latkowie z Litwy wypadli poniżej średniej pod względem umiejętności matematycznych, czytelniczych oraz nauk przyrodniczych. Badania wykazały, że uczniowie szkół na Litwie nie potrafią zastosować posiadanych wiadomości w konkretnej sytuacji, nie posiadają umiejętności analizowania, twórczego zastosowania informacji w nowych sytuacjach, prognozowania, przyjmowania decyzji popartych dowodami.
Wygląda na to, że w ślepej pogoni za doskonaleniem, wywyższaniem, wynoszeniem na piedestał języka państwowego politykom umknęła rzecz o wiele ważniejsza — stworzenie jakościowego systemu oświaty, kształcenie myślących, inteligentnych młodych ludzi.

W tym roku na uczniów czeka kolejne sito egzaminacyjne Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63513

W tym roku na uczniów czeka kolejne sito egzaminacyjne Fot. Marian Paluszkiewicz

Zmian Ustawy o Oświacie bez przerwy domaga się Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie w rejonie solecznickim:
„Rodzice Szkół Polskich na Litwie kategorycznie nie zgadzają się z wprowadzeniem ujednoliconego egzaminu z języka państwowego. Nasze dzieci nie były i w dalszym ciągu nie są przygotowywane do przedmiotu w taki sam sposób jak ich rówieśnicy ze szkół litewskich. Nie ma żadnego okresu przejściowego do nadrobienia zaległości programowych, brak opracowanego przez specjalistów programu wyrównania naturalnych różnic językowych, brak podręczników i pomocy naukowych — jest to haniebne i podłe zachowanie się władz wobec osób, które właśnie wchodzą w dorosłe życie” — napisali rodzice w liście skierowanym do posła z ramienia AWPL Jarosława Narkiewicza.
Jak powiedział wiceprzewodniczący Sejmu, przewodniczący sejmowego komitetu oświaty Jarosław Narkiewicz, poprawki do Ustawy o Oświacie są już zarejestrowane w Sejmie i przewiduje się ich rozpatrywanie w czasie tegorocznej sesji wiosennej:
— Przed dniem 20 lutego musimy poprawki do Ustawy o Oświacie wciągnąć do programu sejmowej sesji wiosennej. Poprawki dotyczą zmiany decyzji o ujednoliceniu języka litewskiego i nauczania części przedmiotów.
Jedna z poprawek głosi: „Wszystkie szkoły ogólnokształcące zapewniają nauczanie języka litewskiego według programu z państwowego języka litewskiego i programu z litewskiego języka ojczystego zatwierdzonych przez ministra oświaty i nauki ze względu na niejednakowe warunki używania i nauczania litewskiego języka państwowego i litewskiego języka ojczystego”.
W uzasadnieniu podane jest, że Litwini (gimtakalbiai) przyswajają język w sposób naturalny, zaś uczniowie, dla których jest to język obcy, poznają go formalnie, tzn. w trakcie nauki w szkole. Różnice w umiejętnościach językowych są potęgowane przez niejednakową liczbę godzin, przeznaczaną na naukę języka w szkole początkowej i średniej, ponieważ użytkownicy obcego języka litewskiego mają znacznie mniejszą liczbę godzin, dlatego programy nauczania języka litewskiego i ocenianie uczniów też muszą się różnić.

Print
image-63514

17 odpowiedzi to Tegoroczna matura coraz bliżej — litewski znów jako „ojczysty”…

  1. Kmicic mówi:

    Strajk, do skutku..

  2. Marcin mówi:

    Jak wiele potrafił zdziałać dla szkolnictwa mniejszości narodowych wiceprzewodniczący Sejmu,przewodniczący Sejmowego Komitetu Oświaty Jarosław Narkiewicz oraz cała frakcja AWPL świadczy fakt, że za ponad rok zasiadywania na ławie poselskiej zdążyli tyle,co zarejestrować projekt nowelizacji Ustawy o oświacie, a teraz będą próbowali wciągnąć jego omawianie pod obrady sesji wiosennej Sejmu.Oby przynajmniej to się udało, bo przy obecnych układach różnie z tym może być.
    A propos,z treści artykułu wynika,że polscy politycy nie do końca przestudiowali obowiązującą Ustawę o oświacie w kwestii ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego.Otóż zgodnie z tą Ustawą zatwierdzanie programów nauczania jak też programów egzaminów maturalnych z tych przedmiotów oraz tryb ich przeprowadzenia leży wyłącznie w gestii ministra oświaty i nauki.Ustawa m.in. głosi,że wszystkie szkoły ogólnokształcące powinny zagwarantować opanowanie języka litewskiego według zatwierdzonego przez ministra oświaty i nauki programu.
    Jest rzeczą oczywistą,że wobec mniejszości narodowych,kształcących się w języku ojczystym, wymogi ujednoliconego egzaminu maturalnego można zastosować wtedy, gdy wyrośnie nowe pokolenie abiturientów, którzy zaliczą cały cykl 12-letniego kształcenia według ujednoliconych standardów i programów.To właśnie zastosowania 12-letniego okresu przejściowego żądali i żądają rodzice i uczniowie szkół mniejszości narodowych.M.in. również Naczelny Sąd Administracyjny Litwy w znanym orzeczeniu, na mocy którego został unieważniony ( bo urzędnicy ministerstwa oświaty i nauki z AWPL-owską wiceminister E.Tamošiūnaitė nie potrafili albo nie chcieli obronić) Rozkaz ministra oświaty i nauki ustalający pewne ulgi dla mniejszości narodowych na maturze z języka litewskiego, m.in. zaznaczył,że ujednolicając egzamin z języka litewskiego państwo może dyferencjować zadania egzaminacyjne, ale tylko w oparciu o faktycznie stworzone dla osób nierówne możliwości przygotowania się do egzaminu,które mogły zaistnieć w okresie przejściowym-po zmianie wymagań programu, lecz z biegiem czasu powinny one się wyrównać.Również w Programie Rządu jest zapis:”Będziemy dążyć, aby państwowy egzamin z języka litewskiego dla abiturientów szkół nielitewskich został odroczony na póżniejszy czas”Tymczasem po zapadnięciu Orzeczenia NSAL wszyscy obrońcy polskich spraw jakby wody do ust nabrali i czekają, aż w tym roku szkolnym cokolwiek zmienić już będzie za póżno, bowiem programy egzaminów powinny być zatwierdzone w określonym terminie i jakiekolwiek zmiany po tym terminie są niemożliwe.
    Ustawa o oświacie dotyczy wielu spraw, m.in.-likwiduje jednojęzyczne szkoły, przekształcając je w dwujęzyczne placówki oświatowe.Skoro rodzice i uczniowie szkół mniejszości narodowych tego chcą, można próbować tę ustawę zmienić, ale to proces przewlekły, a decyzja w kwestii egzaminu maturalnego z języka litewskiego niezbędna jest dziś.Czy nie rozumieją nasi działacze, że dla ustanowienia okresu przejściowego w ujednoliceniu egzaminu maturalnego z języka litewskiego wcale nie konieczna jest nowelizacja Ustawy o oświacie?Czyżby najważniejsza dla nich jest tylko walka, a interesy polskich dzieci -to sprawa drugoplanowa?

  3. xawery mówi:

    Marcin:
    Ciekawie i rzeczowo naświetliłeś ten problem.

  4. xawery mówi:

    Kmicic:
    Przeciwko rządowi, w którym zasiadają przedstawiciele AWPL, w tym minister oświaty?! Puknij się mocno w czoło i przeczytaj wpis Marcina. Może się czegoś nauczysz.

  5. Kmicic mówi:

    ,,..Dyskryminacja polskiej mniejszości narodowej na Litwie jest pogwałceniem prawa międzynarodowego i wyrazem złej woli państwa w podejściu do ratyfikowanych traktatów i konwencji. Pacta sunt servanda, umów należy dotrzymywać, to jedna z podstawowych norm w stosunkach międzynarodowych, potwierdzana w wielu aktach prawa międzynarodowego. W Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów zapisano, że każda umowa jest wiążąca, powinna być wypełniona w dobrej wierze i nie można złamania umowy usprawiedliwiać postanowieniami prawa wewnętrznego. A to właśnie czyni Litwa, usprawiedliwiając swoje działania wobec polskiej mniejszości prawem wewnętrznym. W tej sytuacji inicjatywa leży po stronie państwa polskiego, którego obowiązkiem jest ochrona swojej mniejszości poza granicami. Jak widać, Litwa nie przejawia zamiaru wypełnienia zawartych wcześniej umów. A zatem Polska może skorzystać z dozwolonych prawem międzynarodowym form nacisku w celu wyegzekwowania zawartych zobowiązań. Możliwości jest wiele. W przypadku rocznicowego traktatu polsko – litewskiego, na podstawie art. 60 wspomnianej wcześniej konwencji wiedeńskiej, Polska może wygasić lub zawiesić działanie traktatu w następstwie jego naruszenia przez Litwę, gdyż „istotne naruszenie traktatu dwustronnego przez jedną ze stron upoważnia drugą stronę do powołania tego naruszenia jako podstawy wygaśnięcia traktatu bądź zawieszenia jego działania w całości lub w części (…) W rozumieniu niniejszego artykułu istotne naruszenie traktatu polega na (…) pogwałceniu postanowienia istotnego dla osiągnięcia przedmiotu i celu traktatu.” To mocny środek w dyplomacji, ale być może konieczny do powstrzymania systemowego niszczenia polskości na Wileńszczyźnie oraz konieczny do ochrony mieszkających tam Polaków. Zamiast hucznie otwieranego szampana z okazji 20 rocznicy Traktatu, władzom Litwy przydałby się raczej zimny prysznic studzący antypolskie poczynania jej władz…,,
    http://l24.lt/pl/opinie-i-komentarze/item/27238-nie-wazny-traktat

  6. Kmicic mówi:

    Jedynie strajk szkolny, jak we Wrześni, jest w stanie nagłośnić ten skandal.

  7. Koroniarz mówi:

    Myślę, że Kmicic (wpis 5.) ma rację, a przypominam, że jednym z punktów tego traktatu jest uznanie granicy…

  8. Marcin mówi:

    Owszem, Traktatu należy pilnować i żądać wykonania zobowiązań.Ale klucze do rozwiązania naszych problemów, w tym i oświatowych, leżą w Wilnie.Polska nam tych spraw nie załatwi.Pan Narkiewicz, zamiast zwoływać polityków z Polski, nmógłby spotkać sie z litewskim ministrem oświaty i nauki,zaprosiłby na to spotkanie lituanistów z polskich szkół, inne kompetentne osoby,by wspólnie poszukać wyjścia z dytuacji.Niestety, wymachiwanie szabelką problemu nie rozwiąże.

  9. xawery mówi:

    Kmicic:
    Skandalem jest jedynie to, że ludzie, którzy mienia się obrońcami Polaków w tym państwie, traktują tychże Polaków jak idiotów.
    Cym jest namawianie do strajków Polaków na Litwie przeciwko władzy, którą reprezentują politycy w AWPL, uczestnicząc w koalicji jako pełnoprawni partnerzy i do tego mając stanowisko wiceministra?!
    Zastanawiam się, czy przypadkiem nie jesteś jakimś litewskim, ponieważ nikt rozsądny takich bzdur by tu nie wypisywał!

  10. Koroniarz mówi:

    Do: Marcin. Proszę zauważyć, że Lietuva za nic ma wszelkie przyjęte przez siebie zobowiązania, a nawet własne prawo i elementarną przyzwoitość, o czym świadczy chociażby przypadek pana Daszkiewicza. Tak więc czas rozmów, trwających już 24 lata, się skończył. Lietuvę trzeba ZMUSIĆ do realizacji wszystkich podpisanych umów, konwencji i traktatów, a także do poszanowania powszechnie przyjętych norm z prawem własności na czele. Jeśli zmusić się nie da – “użyć wszelkich środków” w celu zachowania polskości Wileńszczyzny.

  11. Marcin mówi:

    Do Koroniarz
    Znajc upartość i zawziętość Zmudzinów oraz będąc we wspólnej UE tego, co proponujesz, zrobić nie da się.Głównym problemem, a nawet biedą Litewskich Polaków jest uzurpacja naszych spraw przez rodzinkę i grupkę do niej przybliżonych osób, które niestety nie są kompetentnymi partnerami w dyskusji z Litwinami,by stosując niezbite argumenty i korzystając z poparcia Macierzy oraz z nieograniczonych możliwości światowej opinii publicznej ,mogliby cokolwiek osiągnąć.Ba, do tego poprzez stosowaną taktykę, w rodzaju de marshu w dn. 13 stycznia i in. wybryków, w oczach Litwinów są komplektnie spaleni.Czasem odnoszę wrażenie, że ta Akcja istnieje wyłącznie dla ciągłych akcji w celu utrzymania się na fali.

  12. do 6 mówi:

    A już ty Kmicic nie nawoływałeś do tego strajku jak we Wrześni i gowno było!

  13. Koroniarz mówi:

    Do Marcin: Da się albo i nie. Nieprzestrzeganie traktatu dwustronnego nawet w UE ma swoje konsekwencje.

  14. bronimy polskości mówi:

    Marcin: “poprzez stosowaną taktykę, w rodzaju de marshu w dn. 13 stycznia i in. wybryków, w oczach Litwinów są komplektnie spaleni.”

    Nieprawda. Wybrana forma sprzeciwu jest zupełnie normalna i praktykowana w demokracji. A przed 10 laty nikt inny, jak konserwatyści, podczas uroczystej sesji w Sejmie z okazji Dnia Obrońców Wolności, bez żadnej przyczyny opuścili salę, podczas gdy przemawiał ówczesny Prezydent Litwy R. Paksas. Czyli takie samo zachowanie jest teraz oceniane dokładnie odwrotnie tylko dlatego, że popełnili je posłowie AWPL, no przecież to istny lietuviski faryzeizm.
    A powód do demarchu był naprawdę poważny. Z jednej strony gigantyczna kara finansowa za język polski. Z drugiej sejmowe wystąpienie Landsbergisa – on już nie ukrywa swojej arogancji i nikczemności, a jego wymierzona w polską mniejszość wypowiedź była po prostu chamska. Takie zachowanie przystoi menelowi sikającemu pod budką z piwem, ale nie liczącemu się politykowi…
    Najgorsze jest to, że te słowa padły nie z powodu starczej demencji tego sajudzisty, ale dlatego, że on tak naprawdę uważa i polakożerstwo ma wypisane na czole. A wraz z nim inni lietuviscy polonofobi. To ja się pytam Marcina: w jaki sposób chciałbyś ich nie drażniąc “obłaskawić”, gdy przecież oni dyszą szczerą nienawiścią i żądają naszej rezygnacji i wyrzeczenia się polskości?!!!
    Dlatego demonstracja posłów frakcji AWPL była konieczna wobec tak oczywistej mowy nienawiści szerzonej przez V.L. Ten dramatyczny gest polskich posłów został zauważony także w Polsce, m.in. pisał o tym na twitterze szef MSZ Sikorski. A przede wszystkim przy okazji znowu powróciły pytania o dyskryminowanie polskiej rdzennej mniejszości narodowej przez lietuviskie władze.

  15. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do Marcin: to ty chyba mało rozumiesz. AWPL uzalezniła swoje wejście do koalicji rządzącej od wprowadzenia ulg na egzaminach dla absolwentów szkół mniejszości narodowych. Minister oświaty takie ulgi wprowadził, ale potem pod naciskiem m.in. Grybauskaite, która uważała ulgi za niepotrzebne, oraz po to by pokazać że coś robi (jego stołek był zagrożony, oskarżano Pavalkisa o nieróbstwo i musiał się wykazać) ulgi minister odwołał. Więc jak widzisz na Litwie nie jest tak łatwo jakby mogło się wydawać, niby minister może, ale nie robi czegoś, bo to nie spodoba się nacjonalistom. Teoria to jednak, a w praktyce wychodzi jak zawsze, czyli bez względu na opcje polityczną litewscy politycy nie są chętni iść nam na rękę. A orzeczenie sądu było zupełnie nielogiczne- sąd z jednej strony uznał, że ulgi wprowadzone przez Pavalkisa są sprzeczne z konstytucją, a z drugiej stwierdził, że maturzystom muszą być stworzone równe warunki. W ciągu roku nie da się jednak wyrównać braków wynikających ze zróżnicowanego programu nauczania w szkołach litewskich i szkołach mniejszości narodowych. Na to trzeba 12 lat!!!

    ps bardzo dobrze, że politycy AWPL wyrazili 13 stycznia swój sprzeciw. Może jesteś zwolennikiem pokornego cierpienia, ale ja się cieszę, że AWPL z Waldemarem Tomaszewskim mają swój honor, bo honor ma zdecydowana większość Wilniuków i dlatego popierają oni działania AWPL. Ty chcesz udawać, że nic się nie dzieje, gdy nas opluwają? Twoja sprawa…

  16. Bartek mówi:

    Włosy dęba stają czytając niektóre “komentarze” do artykułu na ten sam temat p.t. “Dyskryminacja po litewsku”Warto zajrzeć, by się upewnić, jak “tolerancyjna” jest część społeczeństwa naszego kraju.

  17. Koroniarz mówi:

    Do: Bartek. U nas języki mniejszości w przestrzeni publicznej to norma, a durniów nie brak nigdzie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.