17
Ustawa o mniejszościach znowu „do doróbki”

Premier Algirdas Butkevičius po spotkaniu z przedstawicielami Rady Mniejszości Narodowych, środowisk akademickich i organizacji społecznych zapowiedział rychły koniec prac nad projektem Ustawy o Mniejszościach Narodowych. Okazało się bowiem, że projekt, nad którym pracuje już drugi z kolei rząd, wciąż nie jest gotowy. Tymczasem opinia środowisk akademickich była jednoznaczna — brakuje woli politycznej oraz chęci szukania kompromisu.

— Przedstawiciele środowisk akademickich słusznie zauważyli podczas spotkania, że do rozwiązania problemów mniejszości narodowych brakuje woli politycznej oraz chęci szukania kompromisu — powiedział „Kurierowi” Władysław Wojnicz, przedstawiciel polskiej społeczności w Radzie Mniejszości Narodowych. Nasz rozmówca zaznaczył, że problem jest dziś na tyle upolityczniony, że nikt nie bierze się przewidzieć, kiedy zostanie on rozwiązany.

— Na razie doszliśmy do konsensusu, że grupa robocza pod kierownictwem wiceministra kultury Edwarda Trusewicza, która przygotowywała projekt Ustawy o Mniejszościach Narodowych, musi go dopracować i przedstawić rządowi. Niemniej, premier nie podjął się oceny, kiedy ustawa i w jakiej formie zostanie ostatecznie przyjęta, bo przygotowany akt prawny musi przejść przez głosowanie w Sejmie oraz ostatecznie ustawę musi podpisać prezydent — powiedział nam Władysław Wojnicz.
Premier Butkevičius zwołał naradę z przedstawicielami Rady Mniejszości Narodowych, środowisk akademickich i organizacji społecznych, bo jak wcześniej tłumaczył wicekanclerz rządu Remigijus Motuzas, premier chciał usłyszeć od nich, czy ustawa o mniejszościach w ogóle jest potrzebna. Podczas spotkania poruszono też temat powołania odrębnej instytucji rządowej ds. mniejszości narodowych. Wcześniej działał Departament Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa, lecz poprzedni rząd konserwatystów uznał tę placówkę za niepotrzebną i ją zlikwidował.

Władysław Wojnicz uważa, że choć tematem spotkania były bardzo ważne sprawy, jednak nie było ono należycie przygotowane.
— Naradę zwołano niemalże w trybie pilnym, dlatego nie mieliśmy ani czasu, ani możliwości omówić jej tematów w naszych środowiskach i wypracować wspólnego stanowiska. Dlatego też wielu z uczestników tej narady reprezentowało bardziej własny pogląd niż ogólne stanowisko reprezentowanego środowiska — wyjaśnił Wojnicz.
Niemniej, premier po spotkaniu nie krył swego optymizmu. Uznał, że podczas narady jej uczestnikom udało się dojść do wspólnego stanowiska.

— Uzgodniliśmy, że prace nad projektem nowej Ustawy o Mniejszościach Narodowych mają być zakończone w najbliższym czasie. Za podstawę do przyszłej dyskusji ma służyć przygotowany projekt — oświadczył premier po wczorajszym spotkaniu.
Przypominamy, że projekt Ustawy o Mniejszościach Narodowych, który ma „dopracować” grupa robocza Trusewicza, był przygotowywany przez cztery lata poprzednich rządów konserwatywno-liberalnych. Po zmianie ekipy rządzącej jesienią 2012 roku pracę nad projektem przejęła grupa robocza wiceministra kultury. W połowie ubiegłego roku przekazała ona rządowi swój projekt, jednak ten uznał go za niedopracowany, bo nawet wiceminister kultury odmówił złożenia podpisu pod projektem. Dokument przekazano na dopracowywanie do Ministerstwa Sprawiedliwości, które chciało wciągnąć do przygotowania reglamentacji prawnej Komisję Języka Państwowego. Komisja odmówiła współpracy, toteż resort sprawiedliwości zwrócił się do Sądu Konstytucyjnego o wyjaśnienie, czy odmowa Komisji była słuszna. Oczekuje się, że orzeczenie w tej sprawie Sąd ogłosi w najbliższym terminie. Z postanowień wczorajszej narady wynika, że równolegle dopracowywaniem projektu znowu zajmie się grupa robocza wiceministra kultury.

17 odpowiedzi to Ustawa o mniejszościach znowu „do doróbki”

  1. dobrze mówi:

    Faszyzm litewskojęzyczny nadal maci? Przyjmuje Konstytucje z zapisami antyobywatelskimi i potem na ten dokument powoluje się jako na cos nietykalnego, może “boskiego”, niezmienialnego? Klanowy jezyk litewski (w dużej mierze sztuczny a nie historyczny) staje się podstawowym instrumentem faszystow w ciemiężeniu wspolobywateli nielitewskojezycznych?

  2. Czytelnik mówi:

    Caly czas w kolko trzeba dopracowac,bedzie przyjeta a gdzie są daty ,bo to ciągnie się juž parę lat .

  3. Witold mówi:

    “…przygotowany akt prawny musi przejść przez głosowanie w Sejmie oraz ostatecznie ustawę musi podpisać prezydent.”
    – Czyli jak od dawna wiadomo, do zakończenia majowych wyborów nic się w tej materii nie wydarzy, bo lietuvisi z różnych opcji bardzo dbają, by nie zrazić swojego nacjonalistycznego i antypolskiego elektoratu.

    “Premier Butkevičius zwołał naradę (…) bo chciał usłyszeć, czy ustawa o mniejszościach w ogóle jest potrzebna.”
    – To już nawet nie brzmi jak żart, to tragikomedia. Najwidoczniej Butkevičius nie zna programu własnej partii oraz programu rządu, na czele którego stoi. Ponadto kpi sobie z mniejszości narodowych, głównie polskiej i rosyjskiej – bo są najliczniejsze, najbardziej zorganizowane i najgłośniej się upominają o należne prawa. Głęboko “z tyłu” ma międzynarodowe zobowiązania państwa, standardy europejskie czy Traktat z Polską, który zresztą jest olewany przez stronę lietuviską okrągłe 20 lat.

    Butkevičius dostrzega “podstawę do przyszłej dyskusji.”
    – “Przyszłej dyskusji”??? Czego ten facet jeszcze nie wie???
    Czyli jest jak zwykle, przeciąganie w czasie w nieskończoność, ciągłe ustalenia, komisje i zespoły, i zero efektu. To litewska specjalność. Niestety, już się do tego przyzwyczailiśmy.

  4. Bartek mówi:

    Z tego, co napisane, wynika,żę “przedstawiciel polskiej społeczności w Radzie Mniejszości Narodowych Władysław Wojnicz”,nie tylko nie wiedział , jakie miałoby być “wspólne stanowisko społeczności polskiej”,(a może nie zdążył otrzymać takowe “stanowisko” od kogoś “z góry”?), ale nawet nie zrozumiał, jaka decyzja podczas narady zapadła.Otóż, jak poinformował rząd, (podobna informacja jest również na stronie pl.delfi.lt),dopracowaniem projektu zajmie się nowa grupa robocza, której będzie przewodniczył pierwszy wicekanclerz Rządu Remigijus Motuzas.Można sobie wyobrazić, jak owocnie “pracują” niektórzy nasi przedstawiciele, oddelegowani przez kogoś ,by nas “reprezentować”

  5. Albert mówi:

    Chcialoby się, zeby przedstawiciel strony polskiej BYLBY zawsze merytorycznie przygotowany do dyskusji. Pan Wojnicz zdyskredytowal się.

  6. Jurgis mówi:

    Problem niewykonalności dostosowania ustawy o mniejszościach do norm ONZ i UE na Litwie polega na:
    A.braku woli adaptacji norm międzynarodowych
    B.chęci utrzymania za wszelką cenę norm uchwalonych poprzednio przez Sejm i rażąco sprzecznych ze zobowiązaniami Litwy w zakresie praw człowieka i praw mniejszości
    C.braku woli większości sejmowej dla przeprowadzenia jakiekolwiek zmian przepisów prawnych w tym zakresie,
    D.do tego dochodzi weto Pani Prezydent która jest przeciwna jakimkolwiek zmianom praw mniejszości na Litwie i nawet nie chce słyszeć ani wiedzieć ,że organizacje międzynarodowe zgłaszają swój sprzeciw w tej sprawie.
    Podsumowując: korzyści ekonomiczne z wejścia do Unii Europejskiej – TAK,darmowe bezpieczeństwo obronne ze strony NATO – TAK, przestrzeganie norm i umów w zakresie praw mniejszości polskiej – NIE.

  7. pantałyk mówi:

    W mętnej wodzie, z której drogą mieszania miała się od czterech lat wyłonić ustawa o mniejszościach, premier Butkeviczius tak zamieszał, że już absolutnie nic nie widać. A rzecz w ogóle nie w ustawie o mniejszościach czy jej braku. Był czas, że w ustawodawstwie polskim nie było takiej ustawy, kiedy na Litwie taka ustawa była (choć trudno powiedzieć, że obowiązywała, bo obowiązywała wyższa ustawa o języku państwowym). Wtedy propaganda litewska wytykała Polsce brak takiej ustawy jako dowód dyskryminacji mniejszości, podnosząc fakt, że za sprawą litewskiej ustawy o mniejszościach ich prawa na Litwie są należycie chronione. Teraz sytuacja się odwróciła. To polska mniejszość walczy o ustawę o mniejszościach, choćby tę starą ze statusem niższości w stosunku do ustawy o języku państwowym w złudnej nadziei, że to coś zmieni w polityce dyskryminacji mniejszości polskiej. Tymczasem dyskryminować można nie tylko przy braku rzeczonej ustawy, ale nawet przy pomocy jej zapisów. I o odpowiednie zapisy walczy premier Butkeviczius, bo dobrze wie, że jak dopuści do zapisania w niej czegoś, co nie spodoba się prezydent Grybauskaite i – niestety- większości litewskiego społeczeństwa, to może przy najbliższych wyborach otrzymać czerwoną kartkę.

  8. pantałyk mówi:

    PS: Ochronę praw mniejszości można skutecznie zapewnić w ustawach regulujących poszczególne dziedziny życia bez konieczności uchwalania specustawy, a można je dyskryminować nie tylko przy istnieniu ustawy takiej ustawy, ale nawet przy jej pomocy, tak jak to było na Litwie do 2010 roku. Narzędziem dyskryminacji może też być organ nominalnie powołany do opieki nad nimi.

  9. Adam81w mówi:

    Tak robią żeby nie zrobić.

  10. do Bartka mówi:

    Moze to nie Wojnicz źle zrozumial tylko Tarasiewicz Wojnicza, bo samo pomieszanie z poplątaniem w tym artykule. Np. Ministerstwo Sprawiedliwości zwróciło się do Komisji Językowej i Sądu Konstytucyjnego w zupełnie innej sprawie – projektu dotyczącego pisowni nazwisk, projekt Trusewicza ma dopracować nowa grupa robocza na czele z Motuzasem itp.itd.

  11. nc mówi:

    ot gdzie Majdan potrzebny, a oni Ukraincow pchaja do walki

  12. Tutejszy. mówi:

    Współczuję tym, kto jeszcze wierzy w te “Obiecanki-cacanki”. Skutecznie stosowana metoda o “Rychłym końcu prac…”, …w najbliższym czasie…” i t.p. zagubiła wiele możliwości rozwiązania problemów polsko-litewskich, bo Polska i UE daje się już dzięsięciolecia beszczelnie oszukiwać. Żadne słowopady nic nie wskórają bez woli politycznej, a takową oni pachnie.

  13. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    premier Butkevicius jak zwykle gra na zwłokę. Po co w ogóle zadaje pytanie, czy ustawa o mniejszościach narodowych jest potrzebna??? Zapomniał co jest zapisane w programie rządu??? Czy nie jest oczywiste, że należy zapełnić lukę prawną powstałą po wygaśnięciu starej ustawy? Wszyscy widzimy jaki zamęt powstał obecnie m.in. z podwójnymi tabliczkami. Zauważmy, że Litwa konsekwentnie likwiduje wszystko, co gwarantowało i chroniło prawa mniejszości narodowych- ustawa o mniejszościach narodowych wygasła, nie uchwalono nowej i robi się wszystko, żeby do tego nie doszło, zlikwidowano Departament Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa. Można by pomyśleć, że na Litwie żyją sami Litwini. Teraz będzie odbywać się gra- przerzucanie projektu od jednej komisji do drugiej, powstają nowe grupy robocze, a co tylko skomplikuje sprawę, bo ile ludzi tyle opinii. A sprawa w gruncie rzeczy jest prosta- ustawa musi być, bo jak powiedział Waldemar Tomaszewski- są pewne standardy, których należy się trzymać.

  14. Kmicic mówi:

    To i tak jest bardzo, bardzo, kompromisowy projekt więc możliwe są wyłącznie poprawki dające więcej praw mniejszościom narodowym.
    ps.
    Czyli trzeba było żądać trzy razy więcej niż zażądano. Przecież 25% populacji nie obejmuje nawet Wilna.A bez pełnoprawności języka polskiego w Wilnie nie może być mowy o jakimkolwiek postępie i o jakichkolwiek istotnych prawach dla mniejszości polskiej.
    Czy nie dosyć już tego cackania się z antypolskimi lt rządami ? ŻĄDAĆ PRZYNAJMNIEJ TEGO, CO JUŻ MAJĄ SZWEDZCY AUTOCHTONI W FINLANDII.TO NIC NADZWYCZAJNEGO, TO NORMA, STANDARD.
    – ŻĄDAĆ BEZ ŻADNEGO OGLĄDANIA SIĘ NA lt HUMORY .
    Warunki mają stawiać Polacy a nie ich wrogowie.

  15. Ja mówi:

    do Kmicic: Litwini nigdy nie zgodzą się na dwujęzyczne napisy w Wilnie i na wprowadzenie języka polskiego jako pomocniczego do wileńskich urzędów. Nie ma sensu tego od nich oczekiwać. Natomiast zgadzam się, że Polacy powinni się tego domagać. Nie po to, by to osiągnąć, ale po to, by przesuwając granicę żądań, przesunąć to, co można nazwać kompromisem, w bardziej korzystne rejony. W Wersalu Dmowski domagał się od ententy przyłączenia do Polski ziem, których aneksji wcale nie chciał, a nawet uważał ją za potencjalnie szkodliwą, po to tylko, by móc potem “wspaniałomyślną” rezygnację z nich przedstawić jako wielkie wyrzeczenie i skłonność do kompromisu i by za ten “kompromis” zostało uznane spełnienie rzeczywistych ( a nie deklarowanych ) oczekiwań Polski. Wileńscy Polacy również powinni podbić stawkę i domagać się rzeczy, których wcale nie oczekują, po to, by w ramach “kompromisu” dostać to, czego rzeczywiście chcą.

  16. Koroniarz mówi:

    Do: Ja. Dwujęzyczne napisy w Wilnie, język pomocniczy w urzędach czy normalnie zapisane nazwisko to nie żadne nierealne maksimum, ale niezbędne minimum. Lietuva pewne akty podpisała i przestrzegać ich musi, łaski nie robi. Od tego minimum do rzeczywistej, satysfakcjonującej sprawiedliwości jeszcze bardzo daleko.

  17. Ja mówi:

    do Koroniarz: dwujęzyczne napisy i polski jako drugi język urzędowy są możliwe na Wileńszczyźnie, ale nie w Wilnie. W Wilnie Polacy stanowią mniej niż 20% mieszkańców ( w Polsce również jest przyjęty próg 20% mniejszości przy decydowaniu o uczynieniu gminy dwujęzyczną ), poza tym Litwini prędzej zgodzą się na język polski w Kłajpedzie niż w Wilnie. Być może w przyszłości coś się w tym względzie zmieni, dziś jednak oczekiwanie tego jest naiwne. Nie zmienia to faktu, że wileńscy Polacy powinni się tego domagać. Tego, albo autonomii dla Wileńszczyzny. Nie po to, by to osiągnąć, ale po to, by rezygnację z tych żądań móc potem przedstawić jako duże ustępstwo i by linia kompromisu przebiegała w korzystnym dla nich miejscu. W tej chwili maksimum tego co można osiągnąć w kwestiach narodowościowych ( i o co wileńscy Polacy powinni zabiegać ) to oryginalna pisownia nazwisk, dwujęzyczne nazwy ulic i miejscowości na Wileńszczyźnie, język polski jako pomocniczy w podwileńskich urzędach oraz zachowanie polskiego szkolnictwa.

Leave a Reply

Your email address will not be published.