3
Eugeniusz Wojsiat: „Tylko własne starania pozwolą osiągnąć sukces!”

22_luty_eugensa
image-63679

Przedsiębiorca Eugeniusz Wojsiat, dyrektor generalny spółki „EugenSA” Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z przedsiębiorcą Eugeniuszem Wojsiat, dyrektorem generalnym spółki zajmującej się instalacjami elektrycznymi „EugenSA”, członkiem Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona”.

Obecnie „EugenSA” jest spółką, pomyślnie zajmującą się projektowaniem, wykonawstwem oraz zarządzaniem sieci i instalacji elektrycznych nie tylko na Litwie, lecz także za granicą. Jak jednak wyglądał początek działalności?

Początek, tak jak to zwykle bywa, nie był łatwy. Przedsiębiorstwo powstało w 1996 roku z mojej inicjatywy. Dotąd w ciągu 16 lat pracowałem w pewnej firmie, założonej jeszcze w czasach ZSRR, należącej do Ministerstwa Oprzyrządowania i Automatyzacji w Moskwie. Lata 90. były czasem przełomowym, więc aby uniknąć zmniejszania się obrotów, należało wprowadzać pewne zmiany. Chciałem zrobić coś nowego, jednak rozumiałem, że w konserwatywnym otoczeniu nie uda się tego osiągnąć ― miałem tam zbyt wąskie pole do popisu. Więc, na bazie uzyskanego doświadczenia i potencjału, postanowiłem założyć własny interes, chociaż finansowo byłem ograniczony. Start spółki „EugenSA” był praktycznie zerowy, ponieważ miałem do zainwestowania zaledwie 10 000 litów.

Czy Pan pamięta, ile wynosił pierwszy zarobek firmy?

Sytuacja najpierw wyglądała nawet trochę komicznie, bo cały zespół firmy stanowiły zaledwie 2 osoby ― księgowy i dyrektor, czyli ja. Pierwszym projektem było kupno i sprzedaż urządzeń przeciwpożarowych. Udało się wtedy zarobić pierwszych 300 litów. Śmieszne, że większa część dochodu poszła na spłacenie grzywny wynoszącej 190 litów, bo nie wypłaciłem sobie wynagrodzenia! A skąd miałem zapłacić, skoro spółka nie zdążyła praktycznie nic zarobić? Mimo to jednak wierzyłem w sukces. Zawsze byłem pewien, że jeżeli brakuje ci wiary, to nic nie uda się osiągnąć.

Czym „EugenSA” zajmuje się obecnie?

Dzisiaj mamy świetny zespół, liczący ponad 70 wysoko wykwalifikowanych pracowników. Wielu z nich znam już w ciągu 20-30 lat, bo pracowaliśmy razem jeszcze w poprzedniej firmie. Teraz nasza spółka udziela szerokiego spektrum usług w wielu branżach: energetyce, transporcie, budownictwie, ochronie zdrowia, oświacie, ochronie kraju, handlu. Wykonujemy też wiele projektów elektrycznych, bezpieczeństwa i ochrony przeciwpożarowej w budynkach zabytkowych oraz rafineriach ropy naftowej.

Jak na spółce odbił się kryzys gospodarczy?

Oczywiście, że nie zawsze sprawy szły tylko w górę. Kryzys, tak jak wszędzie, wniósł odpowiednie korektywy. Dotąd nasze roczne obroty sięgały 16 mln litów. Podczas kryzysu jednak pracy było mniej, dochody więc zmniejszyły się o 30-35 proc., a to są ogromne pieniądze. Wtedy właśnie postanowiliśmy, że należy szukać możliwości za granicą i robić to jak najszybciej, aby nie doszło do zwalniania specjalistów.

Z kim udało się nawiązać kontakty?

Najpierw objechaliśmy Austrię, Niemcy. Staraliśmy się przekonać potencjalnych partnerów, że jesteśmy godni współpracy, bo mamy możliwość oferować potrzebne usługi w stosunku ceny do jakości. Niestety, okazało się, że nie jesteśmy tam nikomu potrzebni.
Oszacowałem nawet sobie, że musiałem ponad 50 razy usłyszeć słowo „nie” i wydać miliony, zanim udało się podpisać pierwszą umowę z zagranicznymi partnerami. W końcu jednak udało się otrzymać zamówienia w Szwecji, Norwegii, Finlandii, Belgii.

Czyli pierwszy zagraniczny projekt realizowaliście w krajach skandynawskich? Z jakim obiektem pracowaliście?

To był duży i bardzo odpowiedzialny projekt w Szwecji, w Sztokholmie. W ciągu 2 lat około 50 naszych elektryków pracowało przy budowie tunelu objazdowego „Norra Länken” na północy szwedzkiej stolicy. Jest to jeden z największych tuneli w Europie. Jego ogólna długość wynosi 16 kilometrów, połączył pod ziemią 7 magistrali. Zgodnie z planem mieliśmy zakończyć pracę w 2014 roku, jednak udało się to zrobić prawie o 4 miesiące wcześniej, co bardzo docenili nasi szwedzcy inwestorzy ― Szwedzki Urząd ds. Ruchu Drogowego (Trafikverket).
W północnej części kraju jednocześnie pracowaliśmy też z innym prestiżowym projektem, należącym do szwedzkiej spółki wydobywczej „Northland”. Około 60 naszych specjalistów zajmowało się montowaniem systemu zabezpieczenia elektrycznego w kopalni rudy żelaza w miejscowości Kaunisvaara pod miastem Pajala, w pobliżu granicy z Finlandią. To zadanie także udało się wykonać wcześniej niż planowaliśmy.
Kolejne godne uwagi projekty mają miejsce w Norwegii, w Oslo. Wykonujemy tam instalacje elektryczne w nowym bloku mieszkalnym z pomieszczeniami komercyjnymi na parterze i parkingiem pod domem.

Realizacją jakich jeszcze projektów zagranicznych spółka zajmuje się dzisiaj?

Obecnie pracujemy przy budowie i renowacji trzech statków wycieczkowych w Finlandii. Zadania są ciekawe i ambitne. W stoczni w fińskim Turku nasi specjaliści pracują przy budowie statku wypoczynkowego „Mein Shiff 3”, należącego niemieckiego przedsiębiorstwa turystycznego „TUI Cruises”. Statek jest ogromny! Będzie mógł zabrać na pokład około 2 500 pasażerów i 1 000 członków załogi. Waga tego statku, mającego 15 pokładów, wynosi 99 000 ton, długość ― 295 metrów, a szerokość ― 36 metrów. Wszystkie prace mamy wykonać do 15 maja tego roku, ponieważ na koniec czerwca jest już zaplanowany pierwszy rejs. M. in. właśnie w tej fińskiej stoczni został zbudowany też największy statek pasażerski na świecie ― „Oasis of the Seas”.
Jednocześnie w miastach Turku i Raumie zajmujemy się też modernizacją dwóch statków uniwersalnych, czyli zajmujących się przewozem ludzi i transportu.

Zamówienia w krajach skandynawskich na pewno przynoszą większe dochody niż na Litwie?

Trzeba przyznać, że różnice są dziesięciokrotne, ale takimi wiadomościami chyba nikogo nie zdziwię. W krajach skandynawskich pracownik może zarobić 6 000-8 000 litów „na rękę”, zaś na Litwie za taką samą pracę otrzyma zaledwie 1 500- 2 000. Firma opłaca wszystkie koszty przejazdu do miejsca pracy za samolot, statek, autokar, nawet taksówkę oraz zakwaterowanie. Sam pracownik więc ma zatroszczyć się tylko o jedzenie. Chociaż w niektórych przypadkach troszczymy się i o wyżywienie. W dodatku chodzi przecież nie tylko o dochody, ale też o możliwość poznania świata, innej kultury i warunków pracy. Chyba nie muszę więc mówić, że chętnych wykonywać pracę za granicą są kolejki.

Zrobić pomyślny interes nie jest łatwo. Pana zdaniem, co jest niezbędne dążąc do sukcesu?

Jeżeli chcesz robić biznes jedynie czekając na zysk, to interes nigdy nie uda się. Jeżeli nie będziesz miał dobrego pomysłu i będziesz liczył tylko na włożone inwestycje, to możesz nigdy się nie doczekać sukcesu. Przede wszystkim należy wszystko dobrze splanować, mieć jasną wizję, uporczywie do niej dążyć i być otwartym na nowości. Problemów będzie bardzo dużo, ale trzeba skoncentrować się na tym, co się udaje. Nigdy wszystko nie bywa tak, jak tego chciałbyś, więc ciągle należy poszukiwać nowych rozwiązań. Trzeba też przyszykować się do tego, że zanim doczekasz się pierwszego „tak”, musisz usłyszeć wiele „nie”. Ale satysfakcja z powodu osiągniętych wyników zawsze jest warta wszelkich starań.

Dlaczego Pan postanowił dołączyć się do Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona”?

Sądzę, że jest to świetna inicjatywa, ponieważ sprzyja rozwojowi współpracy ekonomicznej między przedsiębiorstwami z Polski i Litwy. Będąc Polakiem z Litwy cieszę się, że istnieje dobra możliwość podtrzymywać kontakt biznesowy z Polską ― przede wszystkim chodzi o kontakt i wymianę doświadczeń pomiędzy Polakami tutaj, na Wileńszczyźnie, a Polakami tam. Wierzę, że rozwój „Korony” przyniesie obfite plony.

Print
image-63680

3 odpowiedzi to Eugeniusz Wojsiat: „Tylko własne starania pozwolą osiągnąć sukces!”

  1. Albert mówi:

    Cieszę się, ze na Wilenszczyznie są tacy Polacy. Z panem Eugeniuszem Wojsiatem mialem przyjemnosc się zapoznac na calkiem epizodycznym odcinku.

  2. Gall mówi:

    Nic dziwnego,że osiągnął sukces. Wiadomo-“Mickiewiczówka”….

  3. Koroniarz mówi:

    “Korona” – piękna nazwa.

    “Dziwneć to były losy tej naszej Korony
    I naszej Litwy! wszak to jak małżonków dwoje!
    Bóg złączył, a czart dzieli, Bóg swoje, czart swoje!”
    (A. Mickiewicz, “Pan Tadeusz” XI, 339-340)

Leave a Reply

Your email address will not be published.