3
Jolanta Adamczyk: Kaziuki-Wilniuki zrodzone ze wspomnień…

Lidzbarski zespół tańca ludowego „Perła Warmii” prezentuje suity z różnych regionów Polski
image-63960

Lidzbarski zespół tańca ludowego „Perła Warmii” prezentuje suity z różnych regionów Polski

Rozmowa z Jolantą Adamczyk, dyrektor Domu Kultury w Lidzbarku Warmińskim

W tym roku Lidzbark Warmiński obchodzi w marcu dwa piękne jubileusze: 30 lat narodzenia Kaziuka oraz 25-lecie Kaziuków-Wilniuków. Czym to święto jest tak ważne dla mieszkańców Waszego miasta?

Kaziuki-Wilniuki bardzo mocno wpisały się w krajobraz kulturowy Lidzbarka Warmińskiego, do którego w ramach repatriacji przybyło najwięcej ludności z Wileńszczyzny (83,7 proc.). W okresie powojennym śpiewna mowa wileńska rozbrzmiewała w niemal każdym zakątku miasta. Ludzie powoli oswajali się z nowym miejscem zamieszkania nie zapominając zapachu kwiatów, kultury, zwyczajów i kuchni wileńskiej.

To dla tych wspomnień i pamiątek rodzinnych przywiezionych z Wileńszczyzny (dla wielu jedynych, jakie pozostały z rodzinnego domu), powstały w 1985 roku Kaziuki-Wilniuki. Były okazją do spotkań i podzielenia się wspomnieniami z innymi, przeżywającymi podobną historię zawieruchy wojennej. Wielu z nich przeżywało traumę rozstania z rodziną, pozostawienia domów, grobów, przyjaciół i sąsiadów na Wileńszczyźnie. Kaziuki-Wilniuki ożywiły te wspomnienia. Zainteresowanie nimi przerosło najśmielsze oczekiwania. Na kilka miesięcy przed planowanym przedsięwzięciem nie było już biletów wstępu na imprezę. W 1990 roku po raz pierwszy na spotkania kaziukowe przyjechały zespoły artystyczne z Wilna pod patronatem polskiego dziennika na Litwie pod ówczesną nazwą „Czerwony Sztandar”, od 1991 roku — „Kuriera Wileńskiego”. Ten patronat i koncerty w wykonaniu najlepszych i najpiękniejszych zespołów z Wileńszczyzny trwa do dnia dzisiejszego.

Jolanta Adamczyk
image-63961

Jolanta Adamczyk

Kaziuki-Wilniuki zagościły w wielu miastach województwa warmińsko-mazurskiego poprzez koncerty, kiermasze wyrobów rękodzieła ludowego, degustację potraw kuchni wileńskiej, spotkania z artystami polskimi zamieszkałymi na Litwie prezentującymi swoje prace na Zamku Biskupów Warmińskich, konferencje prasowe z dziennikarzami, wywiady.

Przez te wszystkie lata dokonaliśmy „wielkiego dzieła”, inspirując zespoły artystyczne do przygotowania koncertów na najwyższym poziomie, pomagaliśmy szkołom polskim na Wileńszczyźnie przekazując pomoce szkolne i książki, braliśmy udział w najważniejszych wydarzeniach artystycznych społeczności polskiej na Litwie. Zrodziły się przyjaźnie, wspólne projekty wymiany młodzieży i warsztatów tanecznych. Kaziuki-Wilniuki to wydarzenie artystyczne ważne (myślę) po obu stronach granicy polsko-litewskiej.

Jak dziś postrzegany jest przez mieszkańców Lidzbarka Kaziuk? Czy widzisz perspektywę jego przetrwania na kolejne lata?

Kaziuki-Wilniuki wyróżniają nas w europejskiej przestrzeni kulturowej. Są niepowtarzalne. Z dużym zainteresowaniem w tym przedsięwzięciu biorą udział mieszkańcy z różnych regionów Polski, także mający pochodzenie niemieckie i ukraińskie. Z inspiracji kaziukowych powstał lidzbarski zespół tańca ludowego „Perła Warmii”. Członkowie zespołu zdobywają wiedzę i umiejętności taneczne na kolejnych warsztatach tworząc suity z różnych regionów Polski. W dobie dzisiejszej globalizacji ważna jest tożsamość miejsca, znajomość historii i kultury regionu, w którym żyjemy. Kaziuki-Wilniuki spełniają te zadania, rozwijają się w formie spektakli i widowisk adresowanych do coraz młodszej widowni. Wierzę, że będą festiwalem kultury ludowej integrującym młodych ludzi o podobnych zainteresowaniach jeszcze przez wiele lat.

Najtrudniejsza jest zawsze sprawa sponsorów. Jak to dziś wygląda, jeżeli chodzi o to święto folkloru, sztuki ludowej. Skąd masz największe poparcie?

Wsparcie to projekty, które trzeba napisać i wygrać w konkursach ogłaszanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urząd Marszałkowski, Starostwo Powiatowe Lidzbarka Warmińskiego. Projekty muszą być ciekawe i nowatorskie, ponieważ z kilkuset nadesłanych do konkursu dotacje otrzymują nieliczne. Nam się do tej pory jakoś udaje. Są jeszcze sponsorzy. Bardzo ważni dla nas i wierni od lat Kaziukom-Wilniukom. Gospodarzem Lidzbarka Warmińskiego (na czas Kaziuka Wileńskiego) jest burmistrz Artur Wajs, który czuwa nad całością i wspiera nas w trudnych finansowo momentach.

W swym rodowodzie, jak zresztą każdy prawie Warmiak, masz korzenie wileńskie…

Wilna i korzeni wileńskich uczyłam się tak naprawdę na Kaziukach-Wilniukach. Moi dziadkowie wraz z 11-letnią mamą przybyli do Lidzbarka Warmińskiego w 1946 r. Ostatnim (tak im powiedziano) transportem z Wilna. Moja babcia, wspominając wileńskie czasy bardzo płakała, dlatego też nie chcieliśmy za bardzo prowokować ją do wspomnień. Bardzo tego żałuję, ale jest już za późno na rozmowę z babcią, do której dorosłam wtedy, gdy babci zabrakło. Pamiętam jednak dużą szczerość i gotowość babci do oddania wszystkiego co miała, ponieważ uważała, że jej dom jest na Wileńszczyźnie, a nie w Lidzbarku i ona tam powróci. Z dzieciństwa pamiętam śpiewną gwarę wileńską i nazwy różnych przedmiotów dzisiaj już nieistniejących. Nasi sąsiedzi mieli podobne historie, które między sobą opowiadali i wspominali. Wzrastałam więc w kulturze wileńskiej wśród ludzi bardzo szczerych, serdecznych, otwartych, dla których ważne było „być” a nie „mieć”.

W kilku zdaniach nie da się opisać życia człowieka. Ale, wiem jedno, że ta miłość do wszystkiego, co wileńskie, była w dawnych rodzinach, które przyjechały do Polski i skutecznie ją przekazały dzieciom, wnukom. Świadczą też o tym Kaziuki–Wilniuki na których jest dużo młodzieży.

Swą karierę zawodową zaczęłaś w roku 1980 w tym Domu Kultury od stanowiska instruktora po dyrektora, funkcje którego pełnisz od roku 2007. W ciągu tego czasu potrafiłaś nie tylko Kaziuk rozszerzyć, ale faktycznie zbudować od nowa Dom Kultury. W tym samym miejscu nie przerywając pracy. Był to niesamowicie ciężki okres, tym niemniej Kaziuka zorganizowałaś!

Tak, kapitalny remont Domu Kultury był bardzo potrzebny.

Odbudowany w latach 70. (po spaleniu) był przykładem architektury PRL-u. W czasie remontu trzeba było organizować kolejną edycję Kaziuków-Wilniuków. To było zadanie logistycznie bardzo trudne. Adaptacja szkoły podstawowej na salę koncertową i kiermasz rękodzieła artystycznego były dla nas nie lada wyzwaniem. Nie wiedzieliśmy, czy uda nam się zapewnić frekwencję do sali sportowej i zmienić przyzwyczajenia starszych ludzi. Udało się wszystko zorganizować tak, jak na Kaziuki przystało.

Ale nie chciałabym przeżywać nigdy więcej takich wyzwań. W roku następnym wróciliśmy już do nowego Domu Kultury. Większa przestrzeń po kapitalnym remoncie przystosowana jest do obecnie realizowanych zajęć i wydarzeń kulturalnych. Lidzbarski Dom Kultury prowadzi obecnie zajęcia artystyczne w różnych grupach wiekowych i różnych dziedzinach sztuki. Oprócz wydarzeń kulturalnych i projektów prowadzimy także zajęcia dla 150-osobowej grupy słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku, organizujemy Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry — Ogólnopolski Przegląd Kabaretów Teatrów Satyry. Dokonaliśmy rekonstrukcji bitwy pod Heilsbergiem w ramach XIX Festiwalu Kultury Tradycji i Rzemiosła Artystycznego, współorganizujemy Lidzbarskie Wieczory Jazzowe. Nowy projekt to kino w 3D. Zrealizujemy go w tym roku.

Tradycyjny Kaziuk jest rokrocznie coraz inny — dzięki scenografii, dzięki nowym zespołom, wystawom, które temu towarzyszą. Czym zadziwi to jubileuszowe święto?

Na tegoroczne, jubileuszowe XXX Kaziuki-Wilniuki przyjedzie do nas zespół „Świtezianka”, który w 1990 roku wystąpił po raz pierwszy w Lidzbarku w ramach nawiązania kontaktów i współpracy z „Kurierem Wileńskim”. 25 lat to kawał czasu. Przez te wszystkie lata na scenach — lidzbarskiej, mrągowskiej, ostródzkiej, olsztyńskiej, kętrzyńskiej, orneckiej i bartoszyckiej — zatańczyły wszystkie najlepsze zespoły z Wileńszczyzny. Ile tego było, nie da się chyba zliczyć. Na Zamku Biskupów Warmińskich odbędzie się wystawa Związku Polskich Artystów na Litwie. Kapela Wileńska swoim urokiem zaprezentuje najpiękniejsze melodie wileńskie. „Perła Warmii” zatańczy nowe suity górali spiskich i kaszub. Będą to tańce opracowane na warsztatach tanecznych. Każdego roku jest inaczej. Nie ma powtarzających się Kaziuków-Wilniuków.

Od kiedy rozpoczynasz przygotowania do kolejnego? Doskonale rozumiemy, co taka organizacja oznacza, bo przecież od dawna dołączyłaś do świętowania Kaziuka także inne miasta: Olsztyn, Kętrzyn, Bartoszyce, Ornetę.

Kiedy kończą występ ostatnie zespoły na trasie koncertowej Kaziuków-Wilniuków, omawiamy następny rok z Krystyną Adamowicz, koordynatorem ekipy artystów wileńskich na Kaziuki-Wilniuki od samego początku naszej współpracy z Wilnem i „Kurierem Wileńskim”. Czym będziemy zaskakiwać, jakie zadania postawimy przed zespołami? Kolejne Kaziuki muszą być inne. Stawiamy wyzwanie kierownikom zespołów i prowokujemy do przygotowania widowisk tanecznych. Programy muszą być na najwyższym poziomie, bo inaczej nie będą nas chcieli zaprosić do siebie i z nami współpracować miasta partnerskie. Zespołów mamy wiele, ale chcemy oklaskiwać najlepsze.

W roku 2011 na scenie Domu Kultury Polskiej w Wilnie wystąpił Wasz desant artystyczny: „Perła Warmii”, który powołałaś do życia, jak też kapela „Barty”. Czy wilnianie mogą liczyć na kolejne spotkanie z zespołami ziemi Warmińskiej?

„Perła Warmii” to moje dziecko. Cieszę się, że rośnie i odnosi sukcesy, że rozwija się. Czasami nie mam siły i sama potrzebuję motywacji, a muszę zmotywować całą 45-osobową grupę. Jak w każdym zespole, musi być ciężka praca, aby były efekty i nagroda za pot wylany podczas nauki. Nagrodą jest wyjazd (najlepiej zagraniczny). Bardzo potrzebujemy takich wyjazdów, aby zachęcić młodzież do uczestnictwa w zajęciach. Czy „Perła Warmii” może liczyć na zaproszenie do Wilna?

3 odpowiedzi to Jolanta Adamczyk: Kaziuki-Wilniuki zrodzone ze wspomnień…

  1. zbyszka mówi:

    …Spotkał (ja) na kaziuku Ciotka Albinowa,/ a ona wraz do mnie – towarzysz! zawoła./ Mało mi ze złości mowy nie odjęło./ Ja tobie towarzysz?/ Żeb cię licho wzięło. Musi co zdurniałasz, upadłasz na głowa,/ co przez radio gadasz/ jak komisarzowa./ Cierp dusza moja… itd. (z pieśni dziadowskiej 1941)

  2. Lubomir mówi:

    Może artystom z Wileńszczyzny udałoby się dotrzeć z Kaziukami na Górny Śląsk. Jeżeli nie w katowickim Spodku, to może w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca mogliby być oklaskiwani przez polską publiczność. Na Śląsku coraz częściej próbują się instalować sympatycy monachijskiego Oktoberfest. Ten bawarski festiwal piwa nie służy ani Polsce, ani Polakom, ani polskości. Śląskie Kaziuki mogłyby być promocją dorobku całej Litwy, zarówno tej polskojęzycznej, jak i tej litewskojęzycznej. Polacy ze Śląska pewnie pokochaliby wyprawy nad litewski Bałtyk, jak kochają letnie wyprawy do Gdańska, Sopotu, Koszalina, Kołobrzegu, Szczecina i Świnoujścia.

  3. Pingback: Dwa jubileusze Kaziuka na Ziemi Warmińskiej | Kurier Wileński

Leave a Reply

Your email address will not be published.