2
„Pieskie życie”… czy aż takie złe?

Część ludzi traktuje swoich czworonożnych podopiecznych z ogromnym uczuciem Fot. Marian Paluszkiewic

Część ludzi traktuje swoich czworonożnych podopiecznych z ogromnym uczuciem Fot. Marian Paluszkiewic

Pies to nie tylko najlepszy przyjaciel człowieka. Dla wielu to także członek rodziny. I jak każdemu członkowi familii należy mu się pieczołowita opieka. Taką zapewnia tzw. „groomer”, czyli fachowy fryzjer dla zwierząt.

— Ludzie dbają o swoje czworonogi. Psy do spa są przyprowadzani co najmniej raz w dwa miesiące. Wtedy pupile biorą kąpiel w aromatycznych płynach, a po niej poddawane są masażom. Następnie delikatnie jest rozczesywana skołtuniona sierść, potem pies jest poddawany trymowaniu sierści — zabieg pielęgnacyjny polegający na usuwaniu martwej sierści. W końcu zwierzę jest strzyżone, na życzenie właścicieli są robione także fryzurki. Psy w salonie spędzają około 2 godzin — opowiada Kornelija Eidukevičiūtė, groomer, właścicielka wileńskiego salonu piękności dla psów „Royal Pet”.

Jak zaznacza, właściciele psów najczęściej korzystają także z takich usług, jak depilacja uszu, odżywianie opuszek łap, odświeżanie oddechu, perfumowanie a także… pedicure! Koszt takiego pakietu usług zaczyna się od 80 litów, w zależności od wielkości psa i jego rasy.
— Na brak klientów narzekać nie mogę. Na Litwie to nie jest jeszcze tak bardzo rozpowszechnione jak za granicą, ale z każdym rokiem coraz więcej właścicieli czworonogów korzysta z naszych usług. Przed rokiem jeszcze mało kto słyszał o malowaniu paznokci dla psów, dzisiaj jest to normalne. Za taką przyjemność trzeba zapłacić 30 litów, w to jest także włączone smarowanie opuszek łap specjalnym kremem — uśmiecha się Kornelija Eidukevičiūtė.

„Royal Pet” dysponuje najnowszym sprawdzonym sprzętem groomerskim. Do pielęgnacji używany jest wyłącznie profesjonalne, sprawdzone, sprowadzane z zagranicy kosmetyki wysokiej jakości.

Właścicielka salonu ma ogromną cierpliwość i dobry kontakt ze zwierzętami, co one szybko wyczuwają i odwzajemniają. W pracy ze zwierzętami kieruje się przede wszystkim sercem, pasją oraz intuicją. Przy obsłudze swoich klientów na pierwszym miejscu stawia na bezpieczeństwo, komfort, bezstresowość w obsłudze i zdrowie czworonogów.

Tzw. york gigant jest strzyżony na życzenie gospodarzy Fot. Marian Paluszkiewicz

Tzw. york gigant jest strzyżony na życzenie gospodarzy Fot. Marian Paluszkiewicz

— Zwierzęta naszych klientów są ubrane od stóp do głów, a właściwie od łap do pysków. Noszą czapki, buty, które właścicielki noszą w torebkach. Na akcesoria dla psów: ubranka, kosmetyki, perfumy i usługi związane z ich pielęgnacją są w stanie wydać nawet kilkaset litów miesięcznie. Życia niektórym psom ludzie mogą tylko pozazdrościć! — mówi Kornelija Eidukevičiūtė pokazując garderobę dla zwierząt.
Jak zaznacza, garderoby czworonogów wypełnione są po brzegi. Nabyć można koszulki z ekologicznych materiałów, kurtki, płaszcze, dresy, bluzy, swetry, golfy, fantazyjne sukienki, szlafroki, majtki, buty, a nawet okulary przeciwsłoneczne!
Modny pies powinien też mieć szkatułkę wypełnioną biżuterią: kokardkami, spinkami, obrożami wysadzanymi kryształkami Swarovskiego i własną kosmetyczkę, a w niej perfumy, chusteczki czyszczące do zębów i języka, chusteczki odświeżające, mgiełki zapachowe, płyny ułatwiające rozczesywanie sierści czy płyny do higieny jamy ustnej.

A więc w tym kontekście powiedzenie „pieskie życie” zupełnie nie pasuje do życia psa.
— Najczęstszymi klientami są psy rasy york, oczywiście przychodzą do nas i z psami o krótkiej sierści. Ja kocham zwierzęta. Oczywiście znajdą się osoby, które powiedzą, że to jest lekkie przegięcie. Ale proszę mi uwierzyć — ludzie, którzy decydują się lub mają zamiar kupić rasowe zwierzę, muszą brać także pod uwagę wydatki — mówi Kornelija Eidukevičiūtė głaszcząc czule pieska o imieniu Gucci.
Właścicielka yorka-giganta Diana Kibutienė mówi, że ludzie muszą zrozumieć, że pies czy kot to nie jest tylko maskotka albo stróż domu, tylko pełnowartościowy członek rodziny, niesamowicie bliski naszemu sercu.

— Ja po prostu kocham swego pieska! On już ma 6 lat, mieszkamy w Norwegii, ale on z nami podróżuje. Dbam o wygląd i zdrowie naszego pupila. Przynajmniej raz na trzy miesiące korzystam ze spa dla psów, dbam o higienę jego jamy ustnej, czyszczę mu uszka. Na jego utrzymanie w miesiąc wydajemy około 500 litów — mówi pani Diana, głaszcząc po głowie swego kochanego pupila.
Jak zaznacza, codziennie pies otrzymuje smakołyk i zabawkę. Zimą na dwór nie wychodzi bez ubrania, kokardek Gucci nie nosi, ponieważ ich nie lubi. I tuli psa do swej twarzy.

Kolejna właścicielka psa rasy bichon maltese, Liza twierdzi, że miesięcznie na swego pupila musi poświęcić kilkaset litów.
— Dbam o wygląd i zdrowie swego pieska. Regularnie odwiedzamy salony piękności dla zwierząt — mówi.
Jak zaznacza, część ludzi traktuje swoich czteronożnych podopiecznych z ogromnym uczuciem, co nie zawsze spotyka się z pozytywną reakcją otoczenia. Widok psa ubranego w gustowny kubraczek dla niektórych jest wręcz szokujący.
— Złośliwe komentarze i przytyki osób na temat tego, w jaki sposób właściciele psów dbają o swoich podopiecznych, jak je rozpieszczają, zupełnie mnie nie obchodzi. Dla mnie to nie jest żaden problem. Tacy właściciele przecież nie robią nikomu krzywdy, tylko coś, co daje radość i sprawia przyjemność ich mniejszym towarzyszom życia — mówi z uśmiechem właścicielka psa.

Weterynarze uważają, że dbać o zwierzęta trzeba, zwłaszcza o rasowe.
— To, że pies korzysta z usług fryzjera, chodzi na pedicure, dba o higienę jamy ustnej, jest bardzo potrzebne. Tutaj nie może być nawet innej opcji. Zwierzęta rasowe najczęściej mieszkają w domu, z dziećmi, śpią z właścicielami — opowiada weterynarz Oleg z Wilna.
Jak zaznacza, są gospodarze, którzy lubią przytulać zwierzę do twarzy, dlatego też zęby pupili trzeba czyścić specjalną pastą i szczotką przynajmniej 2 razy w tygodniu.
— U niektórych ras psów, na przykład u yorków, włosy rosną jak u ludzi, dlatego też muszą być obcinane lub zaplatane. Zimą ubranie jest też potrzebne, ponieważ są wrażliwe na zimno. No, ale malowanie paznokci, czy farbowanie sierści to może być lekka przesada! Ale to już zależy wyłącznie od gospodarza psa… — tłumaczy.

Garderoby czworonogów wypełnione są po brzegi Fot. Marian Paluszkiewic

Garderoby czworonogów wypełnione są po brzegi Fot. Marian Paluszkiewic

Weterynarz mówi, że rasowe zwierzęta muszą jeść tylko specjalne jedzenie. Nie wolno im dawać byle czego. Niektóre klientki, na przykład, zabierają psy do dietetyków.
Tymczasem emerytka Stanisława uważa, że to jest po prostu ludzka głupota.
— Dla mnie to jest nienormalne! Tacy ludzie, którzy wydają setki litów na psa, lepiej oddaliby te pieniądze dla ludzi potrzebujących. Ktoś, kto ubiera psa, moim zdaniem, ma duże problemy ze sobą i powinien zgłosić się do psychiatry! — uważa pani Stanisława z rejonu wileńskiego.

Ma psa — owczarka, który przez 12 miesięcy jest na dworze, w budzie, je resztki ze stołu. Dwa razy do roku jest wyczesywany. Żyje już 10 lat, ma dobre zdrowie i lśniącą sierść, której może pozazdrościć niejeden „cacuś” z salonu.
— Mam sąsiadkę, która sierść psa farbuje takim kolorem jak swoje włosy. Teraz pies jest koloru rudego, no i oczywiście właścicielka też. Pies ma pomalowane pazury na różowo, no i ona. Jej kundelek chodzi z biżuteryjnymi kolczykami w uszach. Dla mnie to chory człowiek! — twierdzi kobieta.

PIES ZAMIAST DZIECKA

Niemal 77 proc. Amerykanów daje swoim psom prezenty na urodziny, a ponad 78 proc. traktuje zwierzęta jak własne dzieci.
Ten trend przybiera na sile też w Japonii. Tam rynek usług zwierzęcych w ubiegłym roku wzrósł o 10 mld dolarów. Dane płynące z kraju kwitnącej wiśni są zaskakujące. Mieszkanki Japonii, zamiast rodzić dzieci, kupują psy, którym matkują. Zwierzęta mają własne pokoje, garderoby wypełnione ubraniami od światowej sławy projektantów, buty, czapki, futra, okulary, torby. W niektórych miejscach w Tokio łatwiej znaleźć sklepy z akcesoriami dla psów niż ubraniami dla dzieci. Łatwiej też o przychodnię weterynaryjną niż medyczną.
Mieszkanki Japonii nie żałują pieniędzy na swoje psy. Kupują im pieluszki, wózki spacerowe, ubrania i biżuterię, a nawet zakładają im rachunki oszczędnościowe. Zabierają je na sesje zdjęciowe i lekcje jogi, zapisują do szkół nauki pływania. Powstają restauracje dla psów i specjalne hotele, w których czworonogi mogą spędzić pełne przepychu wakacje.

 

2 odpowiedzi to „Pieskie życie”… czy aż takie złe?

  1. Lubomir mówi:

    W klmacie przyznawania zwierzętom praw ludzkich, nic dziwnego, że były premier hiszpański dosłownie zwariował na tle zwierząt i proponował przeforsowanie w hiszpańskim parlamencie ustawy o…hybrydach ludzko-zwierzęcych. Ludzie najwyraźniej mniej niż zwierzęta obchodzili ex-premiera. Za jego kadencji bezrobocie wśród Hiszpanów wciąż rosło.

  2. Ja mówi:

    W Polsce za trzymanie psa na zbyt krótkim łańcuchu i nieocieplanej budzie można iść do więzienia do trzech lat. Także za karmienie resztkami ze swojego stołu pies może zostać odebrany. Są ludzie kochający zwierzęta, które się tym zajmują. Ja mam pięknego owczarka niemieckiego, sprowadzonego z Niemiec z Bawarii. Kosztował 800 Euro, ale było warto Ją kupić. Jest bardzo posłuszna, ale też pilnuje terenu wokół domu i nikogo nie wpuści, a jak wpuści to już nie wypuści. Nie wyobrażam sobie, aby ona przebywała na podwórku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.