13
Ukraińskie wydarzenia wzmacniają litewską armię ochotniczą

Żołnierze Armii Ochotniczej należą do rodzaju wojsk piechoty, a ich uzbrojenie stanowi głównie broń palna – karabiny maszynowe i kulomioty Fot. Marian Paluszkiewicz

Żołnierze Armii Ochotniczej należą do rodzaju wojsk piechoty, a ich uzbrojenie stanowi głównie broń palna – karabiny maszynowe i kulomioty Fot. Marian Paluszkiewicz

Rośnie zainteresowanie służbą w litewskiej Armii Ochotniczej Ochrony Kraju. Dziś prawie dwukrotnie wzrosła liczba rekrutów chętnych do służby ochotniczej — odbudowanej z początkiem odrodzenia niepodległości Litwy — jej odpowiednik istniejących w wielu krajach Gwardii Narodowej.

— Niewątpliwie powodem wzrostu zainteresowania w służbie ochotniczej są wydarzenia na Ukrainie, bo w ich kontekście wiele mówi się o potrzebie wzmacniania obronności kraju. Ludzie więc częściej zaczynają szukać możliwości aktywnego przyczynienia się do tej obronności – mówi „Kurierowi” kpt. Jarosław Dubako, dowódca kompanii współpracy osób cywilnych i wojskowych Litewskiej Służby Ochotniczej Ochrony Kraju.

Wyjaśnia, że jeśli do jego jednostki wojskowej wcześniej zgłaszało się średnio 10 rekrutów, to teraz ta liczba podwoiła się.
— Oczywiście, podstawową motywacją pozostaje powodowana patriotyzmem chęć służby w obronie kraju, ale niektórzy zgłaszający się nie ukrywają, że bodźcem do podjęcia decyzji stały się wydarzenia na Ukrainie – zauważa kpt. Dubako.
Warto przy tym zaznaczyć, że jego kompania jest specyficzną w strukturze Armii Ochotniczej, bo ubiegający się o służbę w niej rekruci muszą wykazać się nie tylko silną motywacją i dobrą kondycją zdrowia, ale też ponadprzeciętną wiedzą.

— Nasza kompania jest jedyną, w której prawie wszyscy żołnierze mają wyższe wykształcenie i stopnie naukowe. Mamy nawet kilku profesorów. Wymagana jest też wiedza języka angielskiego – dodaje dowódca kompanii. Wyjaśnia, że jej specyfika wynika z zadań stawianych przed żołnierzami, a to wynika z samej nazwy kompanii – współpraca z ludnością cywilną na terenach objętych działaniami wojskowymi.

Kpt. Jarosław Dubako mówi, że służba żołnierzy ochotników odbywa się głównie w weekendy, kilkadziesiąt dni w roku  Fot. Marian Paluszkiewicz

Kpt. Jarosław Dubako mówi, że służba żołnierzy ochotników odbywa się głównie w weekendy, kilkadziesiąt dni w roku Fot. Marian Paluszkiewicz

— Podstawowym zadaniem wszystkich sił ochotniczych pozostaje jednak wspieranie regularnej armii podczas działań wojskowych – wyjaśnia nam z kolei kpt. Evaldas Dirginčius, dowódca oddziału sztabu 8. drużyny Okręgu Wielkiej Walki Litewskiej Służby Ochotniczej. Dlatego też, jak mówi, wszyscy żołnierze armii muszą przejść podstawowy kurs wojskowy i potem stale szkolić się doskonaląc, między innymi, swoją wiedzę taktyczną oraz w zakresie posługiwania się bronią.
Szkolenia ochotników odbywają się w terenie i na poligonach głównie w weekendy, czyli w wolnym od pracy żołnierzy. Każdy z żołnierzy ma przydzieloną broń oraz plecak z pełnym ekwipunkiem. Znajdują się jednak one w magazynach siedziby jednostki. Jak wyjaśnia nam dowódca, wcześniej ochotnicy swoje plecaki zabierali do domów, ale to jest nieracjonalne.

Toteż jedynym elementem wyróżniającym ochotnika po cywilu jest jego umundurowanie.
— Ochotnicy mają jeden rodzaj umundurowania, który w niczym nie różni się od podstawowego munduru żołnierzy regularnego wojska. Nie ma też podziału na mundury męskie i żeńskie – zauważa kpt. Dubako. – Żeński mundur może wyróżniać się najwyżej swoim rozmiarem – dodaje dowódca.

Kpt. Evaldas Dirginčius zauważa z kolei, że siły ochotnicze trzymają się zasady absolutnie niestosowania wobec żołnierzy jakichkolwiek przywilejów, a tym bardziej dyskryminacji. Mimo to, w siłach ochotniczych kobiety-żołnierze wciąż stanowią zdecydowaną mniejszość.
— Najczęściej do nas zgłaszają się młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 35 lat. Niektórzy z nich, zwłaszcza młodzież próbuje swoich sił i możliwości w oddziałach ochotniczych przed podjęciem ostatecznej decyzji związania się ze służba zawodową w wojsku. Inni, zwłaszcza informatycy, służbę ochotniczą traktują jako hobby i aktywne spędzanie wolnego czasu – zauważa dowódca kompanii i dodaje, że służba daje też dodatkowy zarobek.

St. por. Tomas Pakalniškis Fot. Marian Paluszkiewicz

St. por. Tomas Pakalniškis Fot. Marian Paluszkiewicz

Służba służbie ochotniczej bowiem nie jest jednak – jak sama nazwa wskazywałaby – jednostronnym przejawem patriotycznej miłości żołnierzy do swojej ojczyzny spełnieniem wobec niej obowiązku honorowego. Ojczyzna również potrafi „odwdzięczyć się” swoim żołnierzom, bo choć nie są oni siłami regularnymi, jednak otrzymują stałe wynagrodzenie. Średnio około 70 litów za dzień służby.
— W ciągu roku takich dni może być od 30 do około 50 — mówi kpt. Dubako.

Ale oprócz tego żołnierze Armii Ochotniczej mają też różne ulgi, np. korzystania z transportu, a dla żołnierzy-studentów państwo pokrywa koszty studiów.

Jednak jak zauważają przedstawiciele Armii Ochotniczej, mimo wszystko jest to dla państwa tańszy sposób na utrzymywanie sił zbrojnych, które są gotowe w każdej chwili do wykonywania zadań bojowych.
— Jedną z idei Armii Ochotniczej jest właśnie tańszy sposób na dysponowanie dodatkową armią prócz regularnej. Zwłaszcza jest to aktualne po zrezygnowaniu u nas z armii poborowej – zauważa kpt. Dirginčius.
Jak wyjaśnia, rekrutując wśród cywilnych osób potrzebnych sobie specjalistów, wojsko nie musi wydawać pieniędzy na kształcenie ich w wojskowych instytucjach. Dlatego w trakcie
rekrutacji ważny jest nie tylko stan zdrowia rekruta jak na przykład w czasie rekrutacji do wojska poborowego, ale też wykształcenie i zawód rekruta.

Prawie 30-kilogramowy plecak ochotnika zawiera ekwipunek, który pozwoli mu przeżyć co najmniej 3 dni nawet w najsurowszych warunkach Fot. Marian Paluszkiewicz

Prawie 30-kilogramowy plecak ochotnika zawiera ekwipunek, który pozwoli mu przeżyć co najmniej 3 dni nawet w najsurowszych warunkach Fot. Marian Paluszkiewicz

Kpt. Evaldas Dirginčius podkreśla, że jeśli rekrut spełnia wszelkie inne wymagania, to podstawową przyczyną odmowy przyjęcia rekruta na służbę pozostaje jedynie jego stan zdrowia. Ubiegać się o służbę w Armii Ochotniczej mogą osoby w wieku od 18 do 51 roku, natomiast służyć mogą do 55 lat.

— A wszystko zaczyna się od podjęcia decyzji o służbie w wojsku. Osobie, która ją podjęła, radziłbym najpierw zajrzeć na stronę karys.lt, gdzie jest szczegółowa informacja o możliwościach służby w wojsku, w tym też w Armii Ochotniczej. Jeśli osoba chce służyć u nas, to powinna zgłosić się do dowództwa terytorialnego najbliższej kompanii służby ochotniczej – tłumaczy kpt. Dubako. Wyjaśnia też, że nie ma ścisłej reglamentacji terytorialnej, toteż osoba zameldowana, na przykład, w Kłajpedzie może aplikować do służby w wileńskiej kompanii, jeśli logistycznie jest to dla niej jako lepszy wariant.

— Podstawą do przyjęcia podania od rekruta jest rozmowa kwalifikacyjna z nim, podczas której największą uwagę zwraca się na jego motywację – mówi nam dowódca kompanii.
Po rozmowie, w przypadku pozytywnej opinii dowódcy, rekruta składa podanie i jest skierowany do komisji zdrowotnej. Jak zauważa kpt. Evaldas Dirginčius, sprawdzany jest nie tylko fizyczny stan zdrowia rekruta, ale też jego stan zdrowia psychicznego.

— Wszak jest to służba z bronią w ręku, dlatego na stan zdrowia psychicznego rekrutów zwracamy szczegółową uwagę, wyjaśnia kpt. Dirginčius. Dodaje też, że wcześniej sprawdza się też, czy rekrut był karany, czy nie miał wykroczeń prawnych, co również eliminuje osobę z procesu rekrutacji.
Po spełnieniu wszystkich wymogów i pozytywnej opinii komisji ds. Zdrowia, podpisuje się 4-letni kontrakt i rekrut staje się żołnierzem Armii Ochotniczej. I jako prawdziwy żołnierz powinien przejść podstawowy kurs żołnierski, jaki przechodzą kontraktowi wojskowi.

— Nasi żołnierze składają też przysięgę na wierność ojczyźnie – zaznacza kpt. Dirginčius.
Po 4 latach służby żołnierz może zrezygnować ze służby i przejść do rezerwy sił ochotniczych albo prolongować kontrakt o kolejne 4 lata.
— Ostatni, ewentualnie pierwszy kontrakt można podpisać w wieku 51 lat – podkreśla kpt. Dubako.

Kpt. Evaldas Dirginčius Fot. Marian Paluszkiewicz

Kpt. Evaldas Dirginčius Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak poinformował nas rzecznik prasowy Armii Ochotniczej starszy porucznik Tomas Pakalniškis, obecnie w szeregach ochotników służy ok. 4,7 tys. osób.
— Według ustaleń, w tym też możliwości finansowych, nasza armia może liczyć najwyżej 5,5 tysiąca osób – dodał porucznik. Zauważył też, że jeśli zainteresowanie służbą ochotniczą pozostanie duże, to niebawem armia osiągnie swój pułap.
Według porucznika Pakalniškisa, w ciągu ponad 20 lat istnienia gwardii narodowej w jej szeregach służyło w sumie około 100 tys. osób, które obecnie stanowią rezerwę i w razie potrzeby mogą ponownie stanąć do szeregów wojskowych.
— Głównym zadaniem żołnierzy Armii Ochotniczej jest wspieranie działań wojska regularnego. Do takich zadań należy, na przykład, ochrona obiektów wojskowych i cywilnych, czy też wsparcie działań wojsk na polu bitwy – wyjaśnia nam rzecznik prasowy armii. Dodaje też, że w czasie pokoju żołnierze ochotnicy uczestniczą w operacjach humanitarnych, jak na przykład w walce ze skutkami częstych powodzi na pomorzu.
Żołnierze Armii Ochotniczej uczestniczą też w zagranicznych misjach pokojowych. Byli też w Afganistanie, gdzie wspierali litewskich żołnierzy wojsk regularnych uczestniczących w misji NATO-wskiej.

 

 

13 odpowiedzi to Ukraińskie wydarzenia wzmacniają litewską armię ochotniczą

  1. Kmicic mówi:

    “Duża część byłego Związku Sowieckiego i różne terytoria przezeń zarażone nie należą ani do cywilizacji zachodniej, ani do prawosławnej czy muzułmańskiej – ale właśnie do pominiętej przez Huntingtona cywilizacji pogańskiej czy po prostu sowieckiej. Cywilizacji bez wartości, bez prawdziwej (w sensie niezakłamanej) historii, bez tego, co szeroko rozumiemy jako kultura. Putinowi (cywilizacja rzekomo prawosławna) bliżej jest do Kim Dzong Una (rzekomo cywilizacja wschodu), Fidela Castro (rzekomo cywilizacja łacińsko-amerykańska), Wojciecha Jaruzelskiego (rzekomo cywilizacja zachodnia) czy Islama Karimowa (rzekomo cywilizacja muzułmańska) niż do ojca Gleba Jakunina czy Anny Politkowskiej.”
    http://www.rp.pl/artykul/628874,1101459-Lasota–Cywilizacja-sowiecka.html?p=1

  2. B.2 mówi:

    do 1.
    Tylko tyle zrozumiałeś z tego? Tylko to, co nienawistne przemawia do ciebie? Nic nie wiesz o Rosji, o kulturze, o nauce, o muzyce, sztuce, literaturze, o zwykłych wspaniałych ludziach, nic nie wiesz, ale ślepo się podpisujesz, bo też nie lubisz, jak autorka tekstu, bo tobie to wystarczy.

  3. czytelnik mówi:

    ježeli mają žylkę gestapo to do boju w najemniki i zarobią forsy albo grub,cywilizacja wartosci jej zgubione,nietolirancja,nienawisc na Litwie podpendza litwinow z kims walczyc dlatego idą do wojska,to taka jakby litewska polityczna logika zobaczcie co Ruskie na Ukrainie zrobili a sami badają co z tego wynika.

  4. Maur mówi:

    … wymagana wiedza… język angielski…

    A to dopiero. Chcą UK kolonie odebrać czy co?
    Może liczą, że jak trafia do niewoli to Kłamuki pojmą ich wyższość przez znajomośc j.a.?

    Zaiste logika godna najwiekszego imperium cywilizacyjnego świata…

  5. Kmicic mówi:

    do B.2:
    To zwykli Rosjanie, ich kultura , sztuka, muzyka,literatura, wybiera po raz któryś z rzędu bandziorów z KGB na swoich przywódców. Podobnie , jak pobratymcy Goethego, Bacha,Schillera,Beethovena, wybierali entuzjastycznie Hitlera. Rosja zawsze była mi obca kulturowo i cywilizacyjnie. To kultura wzięta z zamordyzmu Czyngis Chana,po azjatycku podstępna, pozbawiona elementarnego poczucia honoru i szlachetności. Rosja to na pewno nie cywilizacja łacińska , to Bizancjum , gdzie człowiek zawsze był tylko rabem.
    Indywidualnych Rosjan nawet zdarzało mi się lubić, szczególnie tych na LT, ale z Rosji najbardziej lubię piękne, cerkiewne śpiewy i ikony. Reszta jest mi właściwie obca.
    To fakt ,że od czasu Grunwaldu(pułki smoleńskie), Rosja uważa suwerenną Polskę i niezależnych Polaków za wrogów i nigdy , w całej swej historii , im nie sprzyjała.
    Że o zsyłaniu na zatracenie wielu pokoleń najlepszych Polaków, mordy ludobójcze na najlepszych synach(łącznie z rodzinami) zrodzonych na tej ziemi, carskie i sowieckie barbarzyństwo kulturowe, masowe gwałty na Polkach itd . itd..- nie wspomnę. To po prostu obca polskiej,jasnej, radosnej i szlachetnej duszy,mroczna dusza Rosjanina spisana przez Gogola , Dostojewskiego..Bez wdzięku,lekkości, charm-u, zwykłej przyzwoitości, poczucia honoru.Po prostu obca , bizantyjska kultura. I tyle.
    ps.
    “Między nami jest taka różnica, że kiedy ja widziałem jakiegoś Moskala, chciałem do niego strzelać, a Pan, Panie Ministrze, chciał mu skoczyć do dupy.” – Józef Piłsudski do Konstantego Skirmunta.

  6. MH mówi:

    Tu, na Wyspach mają Territorial Army.
    Dawno temu znajomy z pracy ‘zapisał się’. Sama frajda. Za pieniadze podatnika bawić się w wojnę zamiast wydawać własna na paintball. Na dodatek nauka jazdy pojazdem Worrior.

    Ale jak mu przyszło że musi jechać do Afganistanu to w płacz że ma dwoje dzieci i nie może. Wykręcił się.

  7. B.2 mówi:

    do 5.
    Skąd to zerżnąłeś i pod czyimi poglądami się podpisujes?

  8. Bogdan mówi:

    do Kmicic 5

    To, co tutaj wczoraj napisałeś, świadczy o tym, ze wypowiadasz się w temacie dla ciebie zupełnie nie znanym z dużą, zbyt dużą swadą. Perorujesz na tematy, w których, jak sam podkreślasz, nie orientujesz się i są ci obce, bo nigdy ich nie zgłębiłeś, a z założenia nie lubisz.
    Co ty wiesz o Rosji? Co ty wiesz o Rosjanach? Zasłyszane opinie takich samych ignorantów, którzy najwięcej mają do powiedzenia w kwestiach, o których nie mają zielonego pojęcia. Skąd my to znamy? “Katechizm to prześliczny sporej partii politycznej.”
    Taki przestwór mielizny intelektualnej obnażasz w tak krótkim tekście, który nawet nie jest twój, a który cytujesz jak własny.
    Cały świat zachwyca się rosyjską literaturą, muzyką, kulturą, i sztuką, aż tu raptem taki chłopek-nieroztropek w bezwstydzie przed swoją głupotą, z wrażliwością czołgu pancernego, przekonuje, że jest to wszystko “bez wdzięku, lekkości, charm-u, zwykłej przyzwoitości, poczucia honoru.”
    Więcej nas łączy niż dzieli z rosyjską duszą, mamy podobny feeling i dlatego tak dobrze się rozumiemy. Ale skoro ty tego nie wiesz i nie czujesz, to znaczy, ze nie masz w sobie genu Polaka, bliżej ci raczej do Szweda, Fina, Norwega.
    Jesteś nam Polakom kulturowo obcy.

  9. Kmicic mówi:

    do B.2:
    autorskie,pod własnymi :-), jak zawsze..

  10. robert mówi:

    Ocho sowiety w natarciu. Gdzie ten świat co się zachwyca rosyjską kulturą ? Ja trochę podróżowałem i wiem że Rosja kojarzy się przeciętnemu obywatelowi państw demokratycznych z pijanym pół azjatą wymachującym giwerą. Tak zresztą było zawsze Rosja dla zachodu była i jest po prostu BARBARIĄ. Jeśli się nią zachwycano to wyłącznie za pieniądze lub w nadziei ich zarobienia. Normalnie od zawsze patrzono na nią oczami markiza de Custine ( dzicz nieudolnie udrapowana na zachód ) Rosja i dziś kulturalnie nie ma nic światu do zaproponowania ani współczesnych książek, ani muzyki, ani filmów, ani nawet gier komputerowych. Te z nielicznymi wyjątkami są popularne tylko w byłym sojuzie a i to bez republik muzułmańskich. W światowej kulturze współczesnej Rosja nie istnieje. A co do Rosjan na pewno są milusińscy zawsze tacy byli. Potrafią zapłakać nad losem skrzywdzonego choć to oni właśnie sami go skrzywdzili. Nie nasz świat i nie nasza cywilizacja.

  11. Kmicic mówi:

    Do robert:
    Należymy po prostu do cywilizacji łacińskiej.
    Grecja, Rzym,Francja, są nam znacznie bliższe niż Czyngis Chan i Bizancjum, brrrr…

  12. Zbigniew mówi:

    Rosja kraj pełen sprzeczności i kontrastów, od dróg bardzo dobrze utrzymanych do dziur na dziurze, od bardzo bogatych zabudowań do chatek przypominających Cara, od miast których rzeczywiście nazwać by można że są rzeczywiście w 21 wieku, do miast zadymionych i śmierdzących w których aż dziw bierze że ludzie mogą tam egzystować. Od ludzi, raczej oligarchów bogatych ponad stan, do nieszczęśliwych babuszek z głodową emeryturą.
    Ludzie owszem mili i sztagana z nimi wypić można ale do czasu, kiedy im się nie wspomni o wspólnej historii, wtedy kończy się ich uprzejmość, w najlepszym przypadku zażenowanie, a jakby który miał kałasznikowa, chętnie by odstrzelił.
    Można się fascynować ich kulturą sztuką, muzyką itp., ale trzeba pamiętać że były rozbiory, wywózki na Sybir,trzeba pamiętać że był 17 września 1939 rok, Katyń jeden i drugi też był, trzeba pamiętać o gwałtach polskich kobiet w czasie ,,wyzwolenia” w czasie wojny którą oni nazywają wielką wojną ojczyźnianą, trzeba także pamiętać o pijanych przedstawicielach trzech mocarstw w Jałcie,
    podziale stref wpływów i odebranie nam Wilna, Lwowa itd.
    Pewnie że to co opisałem to były to działania polityczne przywódców, a nie narodu, niemniej jednak jak czytam że obecne imperialne działania Putina popiera 80 % narodu to nie mam również do narodu zbytniej sympatii.
    Zapewniam że jestem Polakiem nie jakimś tam Szwedem Finem czy Norwegiem i nie jestem kulturowo obcy bo nie czuję się związany z Ruską cywilizacją.
    Zdaję sobie sprawę że są też inni Rosjanie, myślący nie ogłupieni perfidną propagandą i zakłamaniem wspólnej historii, ale ludzie ci, których popieram są w mniejszości.
    W stosunkach tak z Ruskimi jak i z Ukraińcami potrzebne jest zrozumienie wspólnej historii, dopiero wtedy można moim zdaniem budować jakiekolwiek dobrosąsiedzkie relacje.
    Nic tu nie pomoże atakowanie Kmicica że jest kulturowo obcy, bo jest Polakiem jak każdy z nas.

  13. Bronislaw mówi:

    tu nic niema co dotyczy Rosyji,litewska propoganda mowi že zdaženia na Ukrainie zachęcilo litwinow do wojska o jak,tak nie chcieli,czy niema tu psychologicznej propogandy jest,bo chcą zrobic pobory ,przeciež mowilo się,bardzo trzeba z uwagą sluchac i czytac bo litewska propoganda zachodzi z tylu,nap.jak zaczelo się cos dzialac o polskie nazwiska to linia partyji powiedziala že jednak będzie sprzeciw czyli dal znak swoim a žeby dzialali w tym kierunku,jak niekture piszą že ruskie nie takie a litwini,a polacy ,niemcy itd.jakie každy ma swoje,tylko litwini nam niegalma miec swoje bo spolizowane jestesmy,czy karano nawet przy Stalinie za język polski nigdy,na pierwszy maja pamiętam niesli i polskie napisy,wioski i ulicy byli,a uniwirsytet w Wilnie byli szyldy po polsku i kiedy zgineli za niepreklausomibie,a syberji co ludzie byli z ruskimi i z litwinami spytajcie się ružnica w lajalnosci jeden do drugiego,wychowanie duchownie czlawieczenstwa,bylo i pionierska,komsomolska ale i duchowna a teraz litewskosc tylko i wsio.ja to przeszedl i mnie možecie nie sluchac ale inych posluchajcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.