28
20. rocznica podpisania Traktatu Polsko-Litewskiego

Algirdas Brazauskas  i Lech Wałęsa

Algirdas Brazauskas i Lech Wałęsa

Podpisany 26 kwietnia 1994 r. Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy wciąż pozostaje dla jednej strony porozumieniem niespełnionych nadziei, dla drugiej wygórowanych oczekiwań.

Sporządzona i podpisana w Wilnie umowa została zawarta na okres 15 lat. Po upływie tego okresu, czyli w 2009 roku ważność Traktatu ulega automatycznemu przedłużeniu na kolejny okres pięcioletni, bo jak ustalono w dokumencie, żadna ze stron nie wypowiedziała go „w drodze notyfikacji najpóźniej na rok przed upływem danego okresu obowiązywania”. W ciągu ostatniego roku żadna z umawiających się stron również nie zapowiedziała wyjścia z porozumienia, co oznacza, iż Traktat będzie nadal obowiązywał.

Zbigniew Siemienowicz, który w okresie podpisywania Traktatu był posłem na Sejm, uważa, że polsko-litewskie relacje dziś faktycznie wróciły do okresu przed traktatowego, bo wciąż są dyskutowane kwestie, które miały być rozstrzygnięte na mocy podpisanego w 1994 roku dokumentu, aczkolwiek wtedy sytuacja w dwustronnych relacjach wtedy bardziej niż dziś była nieprzychylna porozumieniom.
— Sytuacja wtedy nie była najlepsza, bo wciąż pamiętano, że Polacy nie głosowali za niepodległością Litwy. Postrzegano nas jako nieutożsamiających się z litewską państwowością. Była jednak chęć naprawienia sytuacji. Obydwie strony chciały przełomu, żeby razem iść do przodu – wspomina w rozmowie z „Kurierem” Zbigniew Siemienowicz. Były poseł zauważa też, że wtedy również były siły przeciwne porozumieniu, nawet bardziej radykalne niż dzisiaj. Wobec czego nawet prezydent Algirdas Brazauskas początkowo chciał w Traktacie zapisu o uznaniu przez stronę polską „okupacji Wilna”, ale ostatecznie odstąpiono od tych żądań, aczkolwiek w dokumencie znalazło się stwierdzenie o Wilnie jako stolicy Litwy.

— Wtedy większość polityków była bardziej odporna na wpływy radykałów i rozumiała, że wspólne z Polską dążenie do struktur europejskich poprowadzi na przód. Celem była Unia Europejska i NATO. To była „gwiazda przewodnia”, w której stronę podążano – mówi Siemienowicz.
Wspólny cel skłonił obydwie strony do zawarcia porozumienia traktatowego, aczkolwiek, jak zauważa nasz rozmówca, podpisany dokument nie był precyzyjny. Dawał pole do interpretacji postanowień i zobowiązań. Nie był zabezpieczony mechanizmem egzekwowania porozumienia.

Reklama
Zbigniew Siemienowicz- rok 1994

Zbigniew Siemienowicz- rok 1994

— Dlatego każdy dziś interpretuje postanowienia Traktatu po swojemu i nie ma mechanizmu, który zweryfikowałby te interpretacje – zauważa Siemienowicz. Jego zdaniem, regres w wykonywaniu postanowień z 1994 roku nastąpił po wejściu Litwy do NATO i UE, a do rozgrywek na Litwie wróciła antypolska karta, która w okresie międzywojennym i w dziejach niepodległej Litwy była mocnym elementem debaty politycznej. Zdaniem Siemienowicza, genezy takiej sytuacji i traktowania Polaków należy szukać w litewskim systemie szkolnictwa.
— Bo skoro od szkolnej ławki wmawiają społeczeństwu, że jesteśmy okupantami, a tak Polacy są traktowani w podręcznikach, to tak też jesteśmy traktowani przez społeczność litewską – zauważa były poseł. Jego zdaniem, sytuację może zmienić obecna niespokojna sytuacja międzynarodowa, która zagraża bezpieczeństwu również Litwy. Zdaniem naszego rozmówcy, zmusza to litewskich polityków do pragmatycznego myślenia i działań w kierunku zbliżenia z Polską.

Zbigniew Siemienowicz nie liczy jednak, że zmiana sytuacji i kolejne lata obowiązywania Traktatu przyniesie poprawę sytuacji. Uważa jednak, że odrzucenie traktatu byłoby nieracjonalne.
— Dziś przynajmniej mamy zobowiązania. Po odrzuceniu dokumentu nie mielibyśmy niczego – zauważa rozmówca.
O ocenę wykonania postanowień traktatowych i podzielenie się swoimi spostrzeżeniami „Kurier” poprosił również byłego ministra spraw zagranicznych Litwy, obecnie posła na Sejm, Povilasa Gylysa. Odmówił on jednak wypowiedzi, zasłaniając się napiętym kalendarzem obowiązków.
Całość Traktatu — 27 artykułów — można też podzielić tematycznie na trzy części. Dotyczą one wzajemnych relacji międzypaństwowych, zobowiązań stron w zakresie ochrony praw mniejszości narodowych — litewskiej w Polsce i polskiej na Litwie oraz części deklaratywnej, którą nie obejmuje konkretnych zobowiązań w ramach Traktatu.

Pierwsza część traktująca głównie o uznaniu nawzajem suwerenności stron układających się dawała gwarancje bezpieczeństwa i poszanowania przez strony całości terytorialnej krajów oraz niewtrącanie się w sprawy wewnętrzne partnera.
Kilka kolejnych paragrafów traktujących o prawach mniejszości narodowych po 20 latach wciąż są aktualne dla polskiej mniejszości na Litwie.

Stanisław Tarasiewicz

These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Y!GG
  • Digg
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Facebook

28 odpowiedzi to 20. rocznica podpisania Traktatu Polsko-Litewskiego

  1. jozef III mówi:

    Smiechu warte

  2. Aas mówi:

    To bedzie przemarsz 4 maja czy nie? Dlaczego nikt nic nie mowi?

  3. Koroniarz mówi:

    Czy sygnatariusze tego aktu mieli prawo zrzekać się w nim części terytorium państwa polskiego, jeśli – podobno – nawiązywali do tradycji II Rzeczypospolitej, a zarówno pakt Ribbentrop-Mołotow, jak i konferencję jałtańską odrzucano? W każdym razie ja nigdy nie zapomnę, komu Lietuvisi zawdzięczają Wilno.
    Gdyby zależało to od woli jego mieszkańców, NIGDY by go nie mieli.

  4. Zbigniew mówi:

    A zawdzięczają pijanej trójce w Jałcie.

  5. been mówi:

    Lietuvisi nie wywiązują się z zapisów traktatu w sprawie poszanowania praw polskiej rdzennej mniejszości narodowej, to jest bezsporny FAKT.
    Dlatego ten traktat, choć z automatu przedłużany na kolejne lata, to jednak w istocie jest MARTWY.
    A winę za to ponoszą tylko i wyłącznie lietuvisi i ich zła wola.

  6. Jurgis mówi:

    Poseł Zbigniew Siemienowicz trafnie ocenia sytuację to warto zapamiętać a nawet cytować: “skoro od szkolnej ławki wmawiają społeczeństwu, że jesteśmy okupantami, a tak Polacy są traktowani w podręcznikach, to tak też jesteśmy traktowani przez społeczność litewską “

  7. Jurgis mówi:

    Celne stwierdzenie przez Koroniarz, Kwiecień 25, 2014 at 19:36: “W każdym razie ja nigdy nie zapomnę, komu Lietuvisi zawdzięczają Wilno.
    Gdyby zależało to od woli jego mieszkańców, NIGDY by go nie mieli.”

  8. Bronislaw mówi:

    w tamte czasy sajudis zaczol odrodzenie Litwy z pozycyji nacjonalizmu,dlatego ine narodowosci przestraszyly się,typu jak w Ukrainie na wschodzie,mnie osobiscie ja pracowalem mowiono skonczylo się wam i szkoly polskie i język polski,ja wiem dlatego že žmudzin mnie powiedzial dawaj zapiszemy się do sajudisa tak i zrobilismy,bo strachu bylo,byl taki wypadek že chciano mnie odebrac ksiąžka pracy že jestem polak,jak mowil a ka čia daro liankas,schwecilem ksiąžka i ucieklem,bylem kilka razy na zebraniach sajudisa i tež komunisci i sekretažy partyi komuchow litwini wszyscy przemaliowali się w sajudisa,palili ksiąžki techniczne na rosyjskim języku,na zebraniu znowu usleszylismy a co tu robią polacy i ruskie i wyszlismy z tego gowna,zament wsrud ludzi byl i strach,na placu katedralnym na przeciw sajudisa,trzymano plakaty polakow do oswięcima,ruskich na dwožec,dlaczego Lansbergis tago niemowi že straszono ine narodowosci jak nie litwin to prėšas,nikt polakow i ruskich albo ine narodowosci przeciw litwinow nie angažowal, a polityki jak Moteka,Lasbergis i ine po TV mowili,jak przestępstwo gdzies zrobiono odrazu a na jakim języku on mowil,to znaczy že to nie litwin i takim czy inym sposobem natrawienie jednych ludzi przeciw drugich robiono,pytanie po co, tym bardziej že po 23latach dalej to się robi cwaniej,Z.Siemienowicz a z Polski i B.Geremek,možliwie tą umową uspokoili obydwie strony na tamte czasy,system zostal ten sam litewski znaczy zmiany niema,a kto kieruje niema prawa zwrucic,logika jak szuka się prawdy to pręšas Lituvos Niepreklausomibie,a co buduje się niewiadomo,wątpię že wstąpienie do UE i NATO možno powiedziec systemu litewskiemu idzie w nawoczesnosc žycia w Europie,jak naukolo tylko widzi się prešai,wlasnie system litewski i jest nastolgija.

  9. Powiłas mówi:

    W skrócie Litwa : A….. niszczy polskość …………………….. B…. łamie Traktat z Polską z 1994r , w którym zobowiązała się do zapewnienia swobodnego posługiwania się językiem mniejszości narodowej w życiu prywatnym i publicznym a z którego do dzisiaj się nie wywiązała…………………………………………………… C… nie przestrzega podpisanej i ratyfikowanej Ramowej Konwencji Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych.

  10. sonarius mówi:

    BRAWO WALDEMAR TOMASZEWSKI, oto efekt walki o nasze prawa w Europarlamencie:

    “Obecnie Unia nie byłaby nic warta bez swojej wielojęzyczności i wieloetniczności, to jest sama dusza i sedno Unii Europejskiej. Mamy zobowiązanie do ochrony różnorodności kulturowej i językowej, ale musimy w tej sprawie uczynić o wiele więcej” – powiedział Jonathan Hill, vice szef gabinetu komisarz Androulla Vassiliou ds. edukacji, kultury, wielojęzyczności i młodzieży.

    “Sytuacja Polaków na Litwie jest podobna, a nawet nieco gorsza niż sytuacja Rosjan na Łotwie. Przeciwko takim krajom jak Litwa należy podjąć szczególne działania, gdyż Polacy są dyskryminowani, a to podważa istotę europejskości” – podkreślił mocno hiszpański eurodeputowany Iñaki Irazabalbeitia Fernández.

    Kompromitującą próbę obrony dyskryminującej mniejszości na Litwie polityki, podjął europoseł Justas Paleckis, za co został ostro skrytykowany przez obecnych posłów. A Csaba Sógor, węgierski europoseł, porównał tę argumentację do stosowanych w reżimach totalitarnych.

    “Nazwisko człowieka – to jest część identyfikacji, to podstawowe prawo człowieka. Czy Polak musi umrzeć, żeby odzyskać swoje nazwisko?” – tak skrytykował zakaz pisania nazwisk w języku mniejszości polski eurodeputowany Janusz Wojciechowski.

    Dyskusję podsumował przewodniczący intergrupy, europoseł Csaba Tabajdi, mówiąc – “Polska mniejszość na Litwie musi mieć zagwarantowane prawa przez państwo litewskie. Stanowisko pani prezydent Grybauskaitė jest niedopuszczalne , gdyż idzie w stronę przymusowej asymilacji. Będziemy chronić wszystkie mniejszości narodowe, bo jest to naszym obowiązkiem. Taką oto wiadomość ślemy do prezydent Litwy. Na takie traktowanie Polaków nie ma zgody”.

  11. Jurgis mówi:

    do sonarius, Kwiecień 26, 2014 at 23:59 Świetny wpis – wiele wyjaśnia !
    Słowem litewskie komisje nie mogą SWAWOLIĆ tylko muszą stosować się do norm unijnych.Zanim projekt ustawy o pisowni nazwisk nielitewskich trafi pod obrady parlamentu, swoją opinię w tej kwestii musi wydać Państwowa Komisja Języka Litewskiego.Decyzja prawników z Departamentu Prawa Kancelarii Sejmu RL nie może być oparta na niedostosowanych i sprzecznych z normami unijnymi przepisach litewskich które były pomyślane jako zapora prawna przed ucywilzowaniem norm praw mniejszości i praw człowieka na Litwie. Europosłowie V.Landsbergis i Justas Paleckis otrzymali nareszcie właściwą odprawę i może w końcu przerwą swoją polakożerczą wartę w Brukseli.

  12. Powiłas mówi:

    do sonarius, Kwiecień 26, 2014 at 23:59 Jak ma się do stanowiska przedstawicieli UE – twierdzenie Pani Prezydent Grybauskaite o tym że Waldemar Tomaszewski kłamie w Sejmie bo nie ma i nie było zastrzeżeń do Litwy w sprawie przestrzegania przez Litwę norm UE ?

  13. Koroniarz mówi:

    Wszystko dobrze, ale to tylko słowa. Czas najwyższy na czyny.

  14. Koroniarz mówi:

    Na Termopilach? — Nie, na Cheronei

    Trzeba się memu załamać koniowi,

    Bo jestem z kraju, gdzie widmo nadziei

    Dla małowiernych serc podobne snowi.

    Więc jeśli koń mój w biegu się przestraszy,

    To tej mogiły — co równa jest — naszej.

    Mnie od mogiły termopilskiej gotów

    Odgonić legion poległych Spartanów,

    Bo jestem z kraju smutnego ilotów,

    Z kraju — gdzie rozpacz nie sypie kurhanów,

    Z kraju — gdzie zawsze po dniach nieszczęśliwych

    Zostaje smutne pół — rycerzy — żywych.

    J. Słowacki, “Grób Agamemnona”

  15. Kmicic mówi:

    Tu sankcje dla polityków lt i dla LT są potrzebne, a nie słowa. Ze słów i z traktatów Lt od dawna kpią w żywe oczy.

  16. Koroniarz mówi:

    @Kmicic
    Masz rację w tym sensie, że polityków lietuvskich należy ukarać za nieprzestrzeganie ratyfikowanych zobowiązań. Problem jednak w tym, że gotowi są oni raczej ścierpieć nawet najgorsze sankcje, niż dać autochtonom choćby minimum oczywistych w całym cywilizowanym świecie praw. Wynika to z faktu, że antypolonizm jest fundamentem Lietuvy, jest dla niej konstytutywny. Dlatego też przede wszystkim należy chronić polskość na tych ziemiach. Jeśli zaś chodzi o inne, “mocne” środki działania, to trzeba się poważnie zastanowić, co by to miało być. Tylko że na to zastanawianie się nie ma czasu – wiem… Jest natomiast niewątpliwe, że ze strony polskiej nie słów, próśb, apeli, “wyrazów głębokiego zaniepokojenia” trzeba, lecz czynów. Potrzebne jest mocne uderzenie.

  17. wartość polskości jest uniwersalna mówi:

    Okazuje się, że postulaty AWPL spotykają się z bardzo dobrym odbiorem – nie tylko wśród Polaków żyjących na Litwie, ale również wśród ludzi innych narodowości.

    – Miałem przyjemność spotkać się z wyborcami w styczniu i lutym. Mieliśmy około 50 spotkań. Było 25-lecie Związku Polaków i to też było dobrą okazją do spotkania z wyborcami. Nie opuściłem żadnego spotkania. Spotkałem się prawie z 7 tysiącami osób. To było od kilkudziesięciu do kilkuset osób na jednym spotkaniu. Po tych spotkaniach przyjeżdżałem do domu podbudowany, bo ludzie oceniają bardzo pozytywnie naszą pracę. Przede wszystkim cenią uczciwą działalność – mówi przewodniczący AWPL Waldemar Tomaszewski, kandydat na prezydenta Litwy oraz lider listy wyborczej do Parlamentu Europejskiego “Blok Waldemara Tomaszewskiego”.

  18. Jak Litwini sami sobie szkodzą mówi:

    Oto co napisał redaktor Piotr Zychowicz z tygodnika Do Rzeczy:
    Nacjonaliści litewscy nie są ludźmi rozumnymi. Niechęć do Polaków jest dla nich ważniejsza niż troska o dobro Litwy. Nasi rodacy z Wileńszczyzny alarmują, że spadają na nich kolejne szykany. Litewski sąd nałożył właśnie wysoką grzywnę za niezdjęcie dwujęzycznych (polsko-litewskich) tablic z nazwami ulic. Dyrektor administracji rejonu wileńskiego Lucyna Kotłowska będzie musiała za tę „zbrodnię” zapłacić równowartość 1,7 tys. euro.

    Zaledwie kilka miesięcy temu za to samo na zapłacenie 12,5 tys. euro skazany został dyrektor administracji rejonu solecznickiego Bolesław Daszkiewicz. O tym, jak kuriozalne są podobne działania litewskich władz, niech świadczy to, że Polacy stanowią 80 proc. ludności rejonu solecznickiego, a w niektórych miejscowościach nie mieszka żaden Litwin! Wprowadzenie obcojęzycznych tablic może wyłącznie zrazić litewskich Polaków do państwa.

    Raz już to przecież przerabialiśmy. Gdy 28 października 1939 r. litewskie wojska wkroczyły do Wilna, ludność miasta witała je życzliwie. Po kilku tygodniach straszliwych sowieckich rządów Polacy mieli nadzieję, że pod władzą litewskich braci będą się czuli jak w domu. Tymczasem Litwini wprowadzili brutalną, szowinistyczną politykę wymierzoną w polskość. Jej elementem było między innymi wprowadzenie litewskich nazw ulic i szyldów, co miało wręcz groteskowe konsekwencje. Mieszkańcy Wilna ni w ząb nie rozumieli bowiem napisów we własnym mieście. Efekt był nietrudny do przewidzenia – miasto Litwinów znienawidziło.

    Miejmy nadzieję, że tym razem Litwin będzie mądry przed szkodą.

  19. Powiłas mówi:

    do 18 Mnie wtenczas zmieniono imię z Paweł na Powiłas zlitewszczono nazwisko i powiedziano że jestem Litwinem mimo tego że o tym nie wiem………………………………………………………

  20. Koroniarz mówi:

    Do 18.
    Tu tkwi istota rzeczy, jeśli chce się zrozumieć polityków lietuvskich i ich działaczy: wrogość wobec Polaków jest dla nich ważniejsza niż troska o dobro ich kraju.

  21. Jagmin mówi:

    Godny zaufania

    Tomaszewski to jedyny na Litwie polityk, który rzeczywiście realizuje przedwyborcze obietnice nie zwracając uwagi na krytykanctwo nieprzychylnych mediów lub wysokość słupków sondażowych.

    To rzadkość w polityce. Dotrzymywanie słowa, dbanie o wszystkie mniejszości narodowe, pryncypialność poglądów, ochrona najsłabszych, walka o prawa obywatelskie, wierność etyce chrześcijańskiej to jest to, co ludzie najbardziej cenią w Tomaszewskim i powód, dla którego go popierają. Na Litwie wiele rzeczy jest do zmienienia i naprawienia, a Waldemar Tomaszewski jest szansą na pozytywne zmiany. Tylko tacy politycy jak on są w stanie przeobrazić ten kraj w państwo nowoczesne i w pełni demokratyczne, wbrew zakompleksionym politykom litewskim ciągnącym kraj w przepaść demograficzną, gospodarczą i w dziedzinie praw człowieka.

    Tomaszewski może to zmienić na lepsze, bo ma potrzebne ku temu doświadczenie i wypracowaną wizję przyszłości Litwy. I co ważne, buduje na uczciwości. Takiego prezydenta potrzebuje kraj. Warto na niego głosować, w imię wartości chrześcijańskich właśnie.

  22. Kmicic mówi:

    Kolejny rocznik polskich maturzystów jest zmuszany do zdawania matury wg. skrajnie antypolskich przepisów. Antypolska ustawa oświatowa nadal nie jest anulowana, a polscy uczniowie tracą pod każdym względem, i kulturowo i narodowościowo.
    Ta rezolucja jest z miesiąca na miesiąc coraz bardziej aktualna:
    “..Żądamy:

    odwołania zapisów przyjętej Ustawy o oświacie oraz programów kształcenia ogólnego, dotyczących kształcenia mniejszości narodowych już na najbliższej, jesiennej, sesji Sejmu RL;
    rezygnacji z ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego ojczystego i państwowego na maturze;
    przywrócenia egzaminu z języka polskiego ojczystego na listę egzaminów obowiązkowych na maturze;
    rezygnacji z dyskryminującego postulatu zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej…”- http://kurierwilenski.lt/2011/09/03/rezolucja-akcji-protestacyjnej/

  23. Lubomir mówi:

    Niektórym clownom udającym polityków, należałoby wbijać do ich często poniemieckich łbów, że Polaków należy formować według ‘Ody do młodości’, a nie według ‘Ode an die Freude’. Nie wg niemieckiej ‘Ody do radości’. Wówczas z pewnością nie byłoby w Polsce obojętnych na krzywdę Polaków na Litwie. Gloryfikatorów niemczyzny też ubywałoby. Sami Niemcy nie byliby w stanie ‘wbijać klinów’ pomiędzy Polaków a jej sąsiadów.

  24. Astoria mówi:

    Traktat jest nieprecyzyjny, bo na precyzyjniejszy Litwa nie zgodziła się. Choć Litwa nie łamie litery Traktatu, to – można powiedzieć – łamie jego ducha. Litwa zobowiązała się bowiem rozwiązać problemy polskiej mniejszości w przyszłości. Tymczasem nie tylko ich nie rozwiązała, ale je pogłębiła.

    Polsce jest jednak nie na rękę wypowiedzenie Traktatu, ponieważ kwestie mniejszości są powiązane ze statusem Wilna i Polaków na Litwie. Polska uznała w Traktacie Wilno za stolicę suwerennej Litwy i wyrzekła się jakichkolwiek pretensji do miasta oraz uznała Polaków na Litwie za lojalnych obywateli wyłącznie Litwy. Wypowiadając Traktat Polska mogłaby otworzyć puszkę Pandory. Mogłyby wrócić do polskiej polityki roszczenia wobec Wileńszczyzny. Podważanie polskich granic wschodnich stwarzałoby zagrożenie podważania polskich granic zachodnich. W interesie RP jest więc utrzymanie status quo w stosunkach z Litwą i ograniczone pomaganie tamtejszym Polakom w miarę możliwości.

  25. Lubomir mówi:

    Namnożyło się w Polsce patriotów, którzy zabiegają o bezpieczeństwo państwa, tyle, że od strony Palestyny, Libanu, Iraku, Syrii i m.in. Egiptu. Chyba o nich myśli wybitny polski felietonista, mówiąc o Judejczykach. Jednak polski patriotyzm powinien nieco różnić się od patriotyzmu ludzi religijnie i uczuciowo związanych z Bliskim Wschodem. Polski patriotyzm to miłość do polskiej ziemi, tej obecnej i tej historycznej. Także tej litewskiej i żmudzkiej.

  26. Koroniarz mówi:

    @ Astoria

    “Podważanie polskich granic wschodnich stwarzałoby zagrożenie podważania polskich granic zachodnich”.

    To bardzo rozpowszechniona klisza myślowa. Fałszywa. Po pierwsze: inny jest powód istnienia obecnej granicy zachodniej, a inny – wschodniej. Po drugie: na ziemiach przyłączonych po roku 1945 Niemcy w zasadzie nie zamieszkują, a tam, gdzie zamieszkują, mają prawa, jakich Polacy w Lietuvie są pozbawieni. Po trzecie: znaczenie Szczecina w kulturze niemieckiej nie jest nawet ułamkiem procenta znaczenia Wilna w kulturze polskiej, a jeśli chodzi o całość Kresów, to Polska i Kresy są w gruncie rzeczy tym samym.

  27. Wereszko mówi:

    Astoria napisał:
    “Polska uznała w Traktacie Wilno za stolicę suwerennej Litwy i wyrzekła się jakichkolwiek pretensji do miasta oraz uznała Polaków na Litwie za lojalnych obywateli WYŁĄCZNIE Litwy.”

    Tymczasem czytam w Traktacie:
    “Artykuł 16
    2.Każda osoba należąca do mniejszości narodowej polskiej w Republice Litewskiej oraz litewskiej w Rzeczypospolitej Polskiej powinna być jak każdy obywatel lojalna wobec państwa swego zamieszkania, kierując się obowiązkami wynikającymi z ustawodawstwa tego państwa.”

    Ślepy na jedno oko jesteś?

  28. Lubomir mówi:

    W dyplomacji potrzeba ludzi inteligentnych i oddanych ojczyźnie. Analfabeta, przebieraniec, utrzymanek obcego wywiadu czy inny konfident lub płatny prowokator, niczego nie wywalczą. Figurant jest jedynie po to, by robić wrażenie ciągle zapracowanego.

Leave a Reply

Your email address will not be published.