132
Jubileusz 25-lecia ZPL – równi wśród równych

Uroczystości na Rossie: od lewej Michał Mackiewicz, prezes ZPL, Waldemar Tomaszewski, europarlamentarzysta, ks. Wojciech Górlicki, przemawia Jarosław Czubiński, ambasador RP na Litwie  Fot. Marian Paluszkiewicz

Uroczystości na Rossie: od lewej Michał Mackiewicz, prezes ZPL, Waldemar Tomaszewski, europarlamentarzysta, ks. Wojciech Górlicki, przemawia Jarosław Czubiński, ambasador RP na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Odsłonięcie steli w Alei Pamięci Narodowej w Zułowie, złożenie wieńców na Grobie Matki i Serca Syna na Rossie, Msza św. dziękczynna w Ostrej Bramie, uroczysta Akademia, koncert w Litewskim Narodowym Teatrze Dramatycznym oraz przyjęcie w wileńskim Domu Kultury Polskiej – tak wyglądały obchody 25-lecia Związku Polaków na Litwie.

Związku będącego najliczniejszą organizacją społeczną w naszym kraju, która często jest stawiana za wzór jedności Polaków poza granicami Polski.
„Już sama lista osób, przybyłych do Wilna na tę okazję, wskazuje, jak zacne grono zgromadziła dzisiejsza kulminacja obchodów ZPL, które przedtem objęły swym ramieniem wszystkie oddziały Związku działające w całym kraju. Jest to bardzo ważny moment dla całej społeczności polskiej na Litwie” — powiedział ambasador Rzeczypospolitej Polskiej na Litwie Jarosław Czubiński.
— Wiele pięknych słów pasuje do dnia dzisiejszego. Przytoczę słowa naszego największego Rodaka, świętego Jana Pawła II: „Niech wspaniałe świadectwo miłości Ojczyzny, bezinteresowności i heroizmu, jakich mamy w naszej historii będą wyzwaniem do zbiorowego poświęcenia wielkim narodowym celom”.

— Od prawie roku patrząc na życie moich rodaków tu, na Litwie, rośnie mój szacunek do dokonań Związku, który dziś tak piękny jubileusz obchodzi. Doskonale wiem, że ta droga nie była i nie jest łatwa – powiedział mówca.
Michał Mackiewicz, prezes Związku Polaków na Litwie z satysfakcją odnotował, że ZPL jest najliczniejszą polską organizacją działającą w kraju. Liczy około 12 tys. osób. Przypomniał historię Związku, który początkowo się nazywał Stowarzyszeniem Społeczno-Kulturalnym Polaków na Litwie. Był to rok 1989.
­— W ciągu tych lat wiele się zmieniło, wiele dokonało. A zrobili to ludzie, największe bogactwo Związku, ci co byli, kiedy powstawał i ci, którzy są dziś. Taki jubileusz jest okazją, by dla nich podziękować — powiedział prezes.
I rzeczywiście dziękować jest za co. Obecnie ZPL ma 16 oddziałów zrzeszających 264 koła. Niektóre koła mają nawet kilkuset członków, inne — zaledwie kilku, działają w szkołach i przedszkolach, w zespołach artystycznych, a nawet firmach prowadzonych przez Polaków.
„Mamy prawo do dumy. W ciągu ćwierćwiecza osiągnęliśmy wiele i zachowaliśmy jedność — mówił Mackiewicz. — A przecież były to trudne czasy dla Polaków”.

Jak zaznaczył, na Litwie zachodziły zmiany ustrojowe, a Litwini swe odrodzenie budowali m. in. na antagonizmie względem innych mniejszości, w tym Polaków. Udowadniali, że na Litwie nie ma Polaków, że są jedynie spolonizowani Litwini. I dlatego jednym z głównych zadań nowego ZPL było zachowanie i utrwalenie polskości.
Zdaniem prezesa, gdyby litewscy Polacy nie zjednoczyli się wtedy, to utraciliby nawet to, co mieli w czasach radzieckich, czyli polskie szkoły i zespoły, a także polskie media.
— Tylko dzięki jedności i zorganizowanemu działaniu potrafiliśmy stawić czoło wielu krzywdzącym Polaków zjawiskom i posunięciom — odnotował mówca.
Szczególny ukłon skierował w stronę Polski — Macierzy, która zawsze bardzo czynnie pomagała i pomaga Związkowi — poprzez zbudowanie Domu Kultury Polskiej w Wilnie, remontowanie szkół, budowania nowych.
Zadaniem Związku Polaków na Litwie, tak jak przed 25 laty, jest krzewienie polskości. Tam, gdzie nie ma polskich szkół, ZPL powołuje niedzielne szkółki, w których języka polskiego uczy się około 300 dzieci. Przy ZPL działają biblioteki, zespoły folklorystyczne i teatralne. ZPL opiekuje się zabytkami polskimi i pomnikami żołnierzy polskich, a także znanych Polaków. Organizuje ekspedycje etnograficzne, warsztaty i szkolenia.
Bardzo ważnym etapem było powstanie partii – Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, która obecnie w litewskim parlamencie ma siedmiu posłów i wchodzi w skład koalicji rządzącej.

Helena Miziniak wręczyła Dyplom Uznania i Złotą Odznakę Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii prezesowi ZPL Michałowi Mackiewiczowi Fot. Marian Paluszkiewicz

Helena Miziniak wręczyła Dyplom Uznania i Złotą Odznakę Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii prezesowi ZPL Michałowi Mackiewiczowi Fot. Marian Paluszkiewicz

Waldemar Tomaszewski, prezes AWPL, europarlamentarzysta odnotował:
„Za ostatnie 25 lat osiągnęliśmy bardzo wiele. Jest to zasługa wszystkich Polaków tu mieszających, zasługa wszystkich, kto walczył o to, by wiara, język, zostały zachowane. Świat się zmienia, ale niezmienną ostoją powinna być rodzina polska, która zachowała polskość na przestrzeni historii w warunkach czasami bardzo nieprzychylnych”.

Mówca podziękował Donaldowi Tuskowi, premierowi Polski, Radosławowi Sikorskiemu, ministrowi spraw zagranicznych (listy gratulacyjne od których, jak też marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza, zostały przeczytane podczas uroczystości), którzy rozumieją sytuację Polaków na Litwie, którzy tu są od zarania chrześcijaństwa, dla których Litwa jest Ojczyzną, a oni są jej lojalnymi obywatelami.
Niestety, jak odnotował, ostatnio są prześladowani za używanie swego ojczystego języka, dotyczy to pisowni nazw ulic w języku polskim:
„Mamy wiele zadań przed sobą. Wystawimy swoje listy w rejonie jezioroskim i ignalińskim, kowieńskim, w Kownie. Jednocześnie ubolewamy, że Polacy na Białorusi zostali rozbici i dlatego naszym zadaniem jest im pomóc”.

Myśl tę kontynuował Longin Komołowski prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska:
„Po 1939 roku, kiedy to ludzie byli wcieleni do nowego tworu, tej specyficznej metody rządzenia — nadeszła wreszcie niepodległość kraju. Niepodległość, którą poparli Polacy mieszkający na Litwie. Zdawałoby się, że będzie wreszcie inaczej.
Niestety tak nie jest. Kolejna reforma szkolnictwa przynosi nowe trudności, a tak określany zwrot ziemi wywłaszcza Polaków z ojcowizny. I wreszcie pisownia nazwisk, ulic — władze mówią jedno, a w rezultacie jest inaczej. I dlatego powstanie i istnienie przez te wszystkie lata Związku Polaków na Litwie, który pomaga bronić się przed tymi działaniami, jest bardzo ważne. Ta codzienna jego działalność stanowi o polskości na Wileńszczyźnie” — powiedział prezes „Wspólnoty Polskiej”. Organizacji, która od początku była pomocnikiem, realizatorem wielu wspólnych projektów.

Mówca zwrócił uwagę na niesamowicie ważny moment: na jedność ZPL i AWPL.
— Bo dzięki AWPL osiągnęliście to, co jest nie do osiągnięcia w wielu krajach Europy. Chcę tu przytoczyć myśl z Ewangelii św. Marka o ziarnie gorczycy:„Ziarnko gorczycy, gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”.
Czesław Okińczyc, pierwszy prezes oddziału ZPL m.Wilna, sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy przypomniał właśnie początki siewu „tego ziarna polskości”, pierwsze zebranie, którego odbyło się w jedynej naówczas polskiej gazecie „Czerwony Sztandar”, obecnie „Kurier Wileński”. Przypomniał ludzi, którzy byli u zarania tworzenia Związku: Jana Sienkiewicza, Michała Mackiewicza, Henryka Mażula.
Jako sygnatariusz Aktu przeprosił m. in. za zjawiska tego rodzaju jak prześladowanie Polaków za język polski w nazewnictwie nazw ulic, miejscowości.

Złota Odznaka ZPL dla jednego z założycieli Związku — Henryka Mażula Fot. Marian Paluszkiewicz

Złota Odznaka ZPL dla jednego z założycieli Związku — Henryka Mażula Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak i przystało na uroczystość jubileuszową, było wiele pięknych akcentów: list gratulacyjny od premiera Litwy Algirdasa Butkevičiusa, który przeczytał minister energetyki Litwy Jarosław Niewierowicz, odznaczenie wszystkich, co się najbardziej przyczynili i przyczyniają do zachowania polskości na Litwie.
Były więc Złote Odznaki Związku Polaków na Litwie, Dyplomy Uznania i oczywiście piękne słowa.
Nic więc dziwnego, że dostojni goście, którzy przybyli na tę okazję na Litwę, nie mogli nie odnotować, że Związek Polaków na Litwie ma się czym pochwalić. Słowa te należą do Jana Cytowskiego, prezesa Rady Polonii Świata, który m. in. kontynuował:
„Jest to uznanie dla wszystkich organizacji polonijnych, które nie zawsze mają łatwe drogi. Kiedy zwiedzałem Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie, zobaczyłem, jak zamieniane są tablice polskie na litewskie. Te nazwiska nie przypominają tego, co muszą przypominać. I dlatego tylko zjednoczone działania mogą doprowadzić do tego, że będziemy mieli wspólną politykę”.

Góralskie melodie w wykonaniu „Jaworowych Skrzypiec” Fot. Marian Paluszkiewicz

Góralskie melodie w wykonaniu „Jaworowych Skrzypiec” Fot. Marian Paluszkiewicz

Helena Miziniak, prezes Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, powiedziała:
„Chcę się Wam nisko pokłonić, za to, co robicie. Bieżący rok jest wyjątkowy. Niedawno przeżywaliśmy niezwykle wzruszającą chwilę — kanonizację Ojca Świętego. W tym tak wyjątkowym roku, 70. rocznicy operacji „Ostra Brama” i innych, jakże doniosłych dla narodu polskiego dat, obchodzicie swój jubileusz. Wręczając Dyplom Uznania i Złotą Odznakę prezesowi ZPL Michałowi Mackiewiczowi, mam na myśli wszystkich, coście Związek tworzyli i co w nim działacie. Wystosowaliśmy do Parlamentu w Brukseli swoje pismo w sprawie używania polskiego języka w napisach, nazwiskach i będziemy śledzili, by ta sprawa została doprowadzona do końca”.
Było wiele pięknych słów, pięknych życzeń od wszystkich dostojnych gości.
Wróćmy jednak do Zułowa, od którego rozpoczęło się świętowanie obchodów jubileuszowych. Nie było to bynajmniej sprawą przypadku. Bo właśnie tu, w Zułowie, miejscu, gdzie stał dom rodzinny Marszałka Józefa Piłsudskiego, został uczczony Dzień Polonii i Polaków za Granicą, poprzedzający dzień uroczystości ZPL.

Moment inauguracyjny uroczystej Akademii poświęconej 25-leciu ZPL Fot. Marian Paluszkiewicz

Moment inauguracyjny uroczystej Akademii poświęconej 25-leciu ZPL Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed dziewięciu latu Związek Polaków na Litwie nabył w Zułowie prawie cztery hektary ziemi i rozpoczął tu prace porządkowe. A przed czterema laty zapoczątkowano tu aleję Pamięci Narodowej. Rozpoczęto sadzenie dębów upamiętniających ważne dla Polaków wydarzenia i osoby. Rosną tam już dęby poświęcone papieżowi Janowi Pawłowi II, dowódcy okręgu wileńskiego Armii Krajowej gen. Aleksandrowi Krzyżanowskiemu ps. „Wilk”, marszałkowi Senatu RP i wieloletniemu prezesowi Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Andrzejowi Stelmachowskiemu, jak również dęby posadzone w hołdzie ofiarom zbrodni nazistowskiej w Ponarach, zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej, w hołdzie obrońcom Westerplatte, uczestnikom Powstania Warszawskiego i Bitwy pod Monte Cassino.

Podczas tegorocznej uroczystości w alei zasadzone zostały dęby i odsłonięto stele poświęcone 25-leciu ZPL i 70. rocznicy operacji „Ostra Brama”. Z inicjatywy Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” posadzony był też dąb w hołdzie nauczycielom Polakom, którzy po 1945 r. zostali ze swymi uczniami na Ziemi Wileńskiej. Na steli widnieją słowa: „Na przekór obcym ideologiom nieśli kaganek polskiej oświaty. Zasiali ziarna wiedzy i prawdy, które wciąż dają plon”.

Fantastyczne młodzieżowe trio z Wiednia Fot. Marian Paluszkiewicz

Fantastyczne młodzieżowe trio z Wiednia Fot. Marian Paluszkiewicz

Msza święta w Ostrej Bramie celebrowana przez trzech kapłanów w intencji Związku Polaków na Litwie była dla każdego z obecnych chwilą podziękowania i chwilą złożenia swoistego sprawozdania: „czymże się przyczyniłem i czym się mogę przyczynić, aby tradycje ojców, dziadów żyły na tej ziemi zawsze.”

I jeszcze jeden moment. Artystyczny. Organizatorzy jubileuszu zadbali o strawę duchową zebranych. W Litewskim Narodowym Teatrze Dramatyczny, gdzie odbyła się uroczysta Akademia — wystąpiły trzy zespoły: „Jaworowe Skrzypce”, „Zimne Dranie” i fantastyczne trio z Wiednia „Das kleine Wien trio”.
Pokrótce o nich.
„Jaworowe Skrzypce” zaprezentowały muzykę góralską, która jest dla nich „przede wszystkim pasją i natchnieniem płynącym głęboko z naszych serc”.
To właśnie zamiłowanie do góralskiej kultury oraz chęć kultywowania tradycji muzycznych łuku Karpat połączyło kilku muzykujących przyjaciół w jedną kapelę góralską.

Zespół „Zimne Dranie” zaprezentowali szereg aranżacji polskich piosenek filmowych okresu międzywojennego oraz znane przedwojenne przeboje.

 Hołd Marszałkowi złożyli starzy i młodzi, dostojnicy i szeregowi – wszyscy komu jest droga pamięć o Nim, o wszystkich kto poległ w walce... Fot. Marian Paluszkiewicz


Hołd Marszałkowi złożyli starzy i młodzi, dostojnicy i szeregowi – wszyscy komu jest droga pamięć o Nim, o wszystkich kto poległ w walce…
Fot. Marian Paluszkiewicz

I wreszcie trio z Wiednia: „Das kleine Wien trio”.
Wspólne muzykowanie zaczęli w podstawówce, w przerwach między lekcjami. Szybko wyczerpali literaturę na dwoje skrzypiec i fortepian, więc zaczęli tworzyć własne utwory i aranżacje.
Klasyczne formy muzyczne zostawiają swoim azjatyckim kolegom-studentom, a sami poszukują indywidualnych środków artystycznego wyrazu.
Wszystko, co dobre jednak się kończy. Co prawda, nie tak szybko, jak w powiedzeniu. Ale przecież była to Akademia tak uroczysta, którą zaszczyciło tylu gości, ubarwiona tak czasami wzruszającymi przemówieniami, które nie sposób przekazać na skromnych łamach szpaltowych.
Uroczystość była prowadzona przez aktorkę Polskiego Teatru Dramatycznego w Wilnie Jolantę Szałkowską oraz wiceministra kultury Litwy, sekretarza ZPL Edwarda Trusewicza.

HONOROWI GOŚCIE ŚWIĘTA

Jarosław Czubiński, ambasador Rzeczypospolitej Polskiej na Litwie
Waldemar Tomaszewski, europarlamentarzysta, przewodniczący AWPL
Stanisław Cygnarowski, radca-minister, konsul generalny Wydziału Konsularnego Ambasady RP na Litwie
Jacek Junosz-Kisielewski, dyrektor Departamentu Konsularnego polskiego MSZ
Jarosław Niewierowicz, minister energetyki Litwy
Longin Komołowski, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
Jan Cytowski, prezes Rady Polonii Świata
Helena Miziniak, prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, prezes Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych,
Bożena Kaminski, wiceprezes Kongresu Polonii Amerykańskiej
Aleksander Zając, szef biura Polonii i członek Konwentu Polonii w Niemczech
Czesław Okińczyc, sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy, pierwszy prezes oddziału ZPL m. Wilna
Posłowie na Sejm Litwy, wiceministrowie w rządzie Litwy z ramienia AWPL, merowie rejonu wileńskiego, święciańskiego, radni miasta Wilna, prezesi kół oddziałów ZPL działających w całej Litwie.

132 odpowiedzi to Jubileusz 25-lecia ZPL – równi wśród równych

  1. Jurgis mówi:

    Dobrze że jest i działa ZPL.Nastrój podniosły wystąpienia Oficjeli i Prominentów.Niestety w tle piszczy rzeczywistość, którą pokryto milczeniem.Zarówno sprawy międzypaństwowe Polska-Litwa jak sprawy obiecanek cacanek wobec Polaków na Litwie przykryto całunem milczenia.Układ sił pozostaje taki jakby Polska była słabym lekceważonym partnerem ubiegającym się o łaskę od strony litewskiej, a mniejszość polska grupą wyobcowaną i lekceważoną. Słowem za dużo lukru za mało powagi i odwagi w sprawach zasadniczych ze strony przedstawicieli Polski.

  2. been mówi:

    “Naszym zadaniem jest utrzymanie i przekazanie polskości następnym pokoleniom, którzy będą zamieszkiwali tę ziemię. Żywię głęboką nadzieję, że uda nam się zachować dobrą kondycję polskiej społeczności” – powiedział kiedyś w Awiżeniach przewodniczący AWPL Waldemar Tomaszewski.
    Zgadzam się, dzięki wytrwałej pracy ludzi, ale przede wszystkim dzięki dobremu prowadzeniu ZPL przez pana Mackiewicza oraz wileńskiego oddziału ZPL i całej AWPL przez pana Tomaszewskiego nasza polskość wciąż trwa, a nawet rozwija się na naszej wileńskiej ziemi.

    Wyrazistym testem naszego patriotycznego zaangażowania będą najbliższe wybory. Jeśli chcemy skutecznej obrony polskości, musimy się zmobilizować, ruszyć do urn i głosować na naszego kandydata Waldemara Tomaszewskiego i naszą listę koalicyjną Blok Tomaszewskiego. Wiele zależy od nas samych. Nie możemy pozwolić, żeby inni decydowali za nas.

  3. józef III mówi:

    najserdeczniejsze gratulacje !

  4. Astoria mówi:

    ZPL powinna być organizacją niezależną. A czym jest? Jest marionetką AWPL, wykorzystywaną do sponsorowania kariery politycznej Waldemara Tomaszewskiego i jego kliki.

  5. Ali mówi:

    Zapamiętaj sobie Astorio : Dopóki Litwini będą tak traktowali polską mniejszość, jak traktują do tej pory, żadna konkurencyjna wobec AWPL organizacja polityczna tamtejszych Polaków nie ma najmniejszych szans powodzenia.
    Stara jak świat prawda powiada, że w obliczu zagrożenia normalnie funkcjonujące społeczności jednoczą się. Na Litwie wypadło akurat na Tomaszewskiego.

  6. Powiłas mówi:

    do: Astoria, Maj 6, 2014 at 04:54
    No nie ! coś takiego!- “sponsorowanie kariery politycznej Waldemara Tomaszewskiego i jego kliki”
    AWPL jest jedyną wyłonioną reprezentacją Polaków,liczącą się, dobrze reprezentującą ich interesy a Pan tu chce ją rozwalać!
    Na pewno nie jest to konstruktywna ocena. Coś tu pachnie…..

  7. jozef III mówi:

    Ignorujmy wpisy takie jak 5.

  8. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Związek Polaków na Litwie jest ostoją, trzonem i podstawą polskości na Litwie. Sporo osób zauważa, że gdyby Polacy nie zrzeszali się w kołach ZPL, już dawno zostaliby zasymilowani. ZPL i AWPL robią po prostu dobrą robotę. Bez tej jedności nie mielibyśmy tego, co teraz mamy, a jesteśmy najbardziej prężnie działającą mniejszością polską na świecie! Wszystkiego co najlepsze z okazji pięknego jubileuszu, dla wszystkich którzy ZPL tworzyli i oddali dla niego swe serce.

    do Astoria: To z ZPL “wyrosła” Akcja Wyborcza Polaków na Litwie. Jako partia polityczna miała większe pole do działania, a obecnie działania ZPL i AWPL wzajemnie się uzupełniają. Każde koło, i to mniejsze i większe, tworzy jedną wspaniale zorganizowaną całość. To się naturalnie nie podoba takim ludziom jak ty, ale musisz to jakoś przeżyć 😉

  9. Ryś mówi:

    Poprostu astoria zarabia sobie na chleb wypełniając odpowiednio zadane mu funkcje.Nie trzeba go traktować poważnie.Tacy też powinni istnieć na forach,dla atrakcji.

  10. Wiln. mówi:

    Waldemar Tomaszewski to polityk europejskiego formatu, wybijająca się osobistość na litewskiej scenie politycznej. Jest oczywiście popierany przez tutejszą ludność autochtoniczną czyli Polaków, ale także przez mniejszość rosyjską czy białoruską. I co jest najważniejsze, z każdym rokiem coraz więcej także samych Litwinów przekonuje się do Tomaszewskiego i AWPL. To są świetne prognozy przed majowymi wyborami prezydenckimi i do Parlamentu Europejskiego.
    – Musimy iść na wybory i wygrywać, by wzmacniać swoje pozycje polityczne i tym samym nie ułatwiać oponentom możliwości szkalowania nas z byle powodu. Musimy obronić pana Bolesława Daszkiewicza i to uczynimy. W majowych wyborach będzie ważny każdy głos – podkreślił W. Tomaszewski.

  11. R. Wolski mówi:

    Rola ZPL i wyłonionej z niej siły politycznej AWPL, w kontekście zmagań o polskość Wileńszczyzny, jest nie do przecenienia. O tym m.in. traktuje artykuł.

    Obecnie mamy rok wyborczy i kolejny maraton majowych decyzji. Wiele zależy od nas samych. Waldemar Tomaszewski to polityk, który łączy ludzi różnych narodowości i środowisk, co w naszym kraju jest bezcenne – wszak aż 16 procent ogółu mieszkańców to przedstawiciele mniejszości narodowych. Tak wypełnia się treścią wyborcze hasło Bloku Waldemara Tomaszewskiego: “Jednością silni!”

    A sam Tomaszewski, zarówno w działalności publicznej jak i prywatnie, zawsze pozostaje wierny hasłu swojej kampanii prezydenckiej: “W imię wartości chrześcijańskich!” Dlatego można z pełnym zaufaniem poprzeć go w majowych wyborach.

  12. Kmicic mówi:

    Polecam :
    Tak odtwarza się i krystalizuje młoda inteligencja polska na LT.
    Bardzo dojrzała i normalna- polska wypowiedż przedstawiciela Polaków na LT:

  13. Lubomir mówi:

    Na tzw zjednoczenie Niemców nie brakowało pieniędzy w Europie. Teraz nie brakuje na podsycanie podziałów i kreowanie konfliktów. M.in. na dofinansowywanie sztucznie rozwijanych tzw języków regionalnych i dialektów. Jednoczyć mają się wyłącznie Niemcy. Polacy, Włosi, Hiszpanie, mają się jedynie dzielić i kłoćić pomiędzy sobą. Jakże nie koresponduje to ze słowami świętego Jana XXIII: ‘Należy podkreślać to co ludzi łączy, a nie dzieli’.

  14. Kaziuk- Wilniuk mówi:

    Astoria, Maj 6, 2014 at 04:54 – w USA czy Canadzie to partie rekomendują kandydatów na prezydenta tak czy nie??? idioto

  15. Koroniarz mówi:

    “Jako sygnatariusz Aktu przeprosił m. in. za zjawiska tego rodzaju jak prześladowanie Polaków za język polski w nazewnictwie nazw ulic, miejscowości”.
    Jakie drzewo, taki owoc.

    Cześć pamięci pomordowanych przez Lietuvisów w Ponarach! Cześć bohaterom – nauczycielom polskim! Chwała prawowitym dziedzicom Litwy, szczególnie Ziemi Wileńskiej!

    Dzieło Piłsudskiego, dzieło uczestników operacji “Ostra Brama” – podjąć i zrealizować!

  16. kokosz mówi:

    A co to za teatr, nowy jakis- Polski Teatr dramatyczny w Wilnie, kto jest kierownikiem, bo Pani Helena Gladkowska cos tu pisze nie tak chyba?

  17. Astoria mówi:

    @ Ali:

    –>Dopóki Litwini będą tak traktowali polską mniejszość, jak traktują do tej pory, żadna konkurencyjna wobec AWPL organizacja polityczna tamtejszych Polaków nie ma najmniejszych szans powodzenia.

    Wystarczyłby pluralizm wewnątrz AWPL. Tymczasem w każdych wyborach na najważniejsze i najlepiej płatne stanowiska kandyduje tylko jeden człowiek – Waldemar Tomaszewski – plus na pomniejsze stanowiska jego przyboczni konsylierzy z podwileńskiej mafii politycznej AWPL/ZPL/PMS.

    –>Stara jak świat prawda powiada, że w obliczu zagrożenia normalnie funkcjonujące społeczności jednoczą się. Na Litwie wypadło akurat na Tomaszewskiego.

    To może być prawda w obliczu wielkiego zagrożenia, np. wojną. Na Litwie nie ma wojny. Na Litwie są durne i nudne przepychanki o tabliczki dwujęzyczne i pisownię nazwisk, których nikt nie chce zmieniać.

    @ Powiłas:

    –>AWPL jest jedyną wyłonioną reprezentacją Polaków,liczącą się, dobrze reprezentującą ich interesy a Pan tu chce ją rozwalać!

    AWPL źle reprezentuje interesy Polaków na Litwie, bo nic dla nich korzystnego nie potrafi zrobić od 20 lat w sferze gospodarczej, oświatowej i politycznej, nawet gdy współrządzi państwem i stolicą.

    Nie chodzi o niszczenie AWPL, ale o pluralizm wewnątrz partii, która jest zdominowana przez jednego człowieka i jego klikę pomagierów. Ta dominacja rozciąga się na inne polskie organizacje – takie jak ZPL i PMS – krępując ich rozumne działanie. W konsekwencji kontroli Wileńszczyzny przez maszynę wyborczą Tomaszewskiego polskość na Litwie jest w postępującym kryzysie. Za dwadzieścia lat na pytanie, kto doprowadził do tego, że na Wileńszczyźnie ocalała jedna polska szkoła, “Kurier Wileński” ma 20 czytelników, a większość byłych Polaków ogląda rosyjską telewizję, gada w domu po rosyjsku, litewsku lub nowym mixem kresowym oraz większość z nich żyje w najbiedniejszym regionie UE, odpowiedź będzie prosta: winę za to ponosi Waldemar Tomaszewski i jego bezrozumna klika, żerująca na zsowietyzowanym i zrusyfikowanym elektoracie niezdolnym do samodzielnego i pluralistycznego myślenia.

    Postęp wymaga krytyki, dyskusji, różnych punktów widzenia, poszukiwania najlepszych rozwiązań. Postęp nie jest możliwy przy totalnej kontroli społeczności przez jednego wszystko najlepiej wiedzącego człowieka i jego maszynę wyborczą.

    @ Kazimierz Kransztadzki:

    –>obecnie działania ZPL i AWPL wzajemnie się uzupełniają. Każde koło, i to mniejsze i większe, tworzy jedną wspaniale zorganizowaną całość.

    Tak samo było w ZSRR. Była jedna Partia, a każda inna organizacja była fikcją, bo była kontrolowana przez Partię i służyła do realizowania interesów Partii. PMS i ZPL działają w interesie Tomszewskiego, ponieważ są przez niego i przez jego ludzi bezpośrednio i całkowicie kontrolowane.

    @ Kaziuk- Wilniuk:

    –>w USA czy Canadzie to partie rekomendują kandydatów na prezydenta tak czy nie??? idioto

    Oczywiście, że nie. W USA kandydaci walczą o głosy wśród szeregowych członków partii i wyborców w prawyborach i sejmikach partyjnych. Nominowanym zostaje zwycięzca desygnowany przez doły partyjne, a nie przez partyjną wierchuszkę. U was jest odwrotnie. Tomaszewski sam siebie nominuje z pomocą kliki klakierów z partyjnej wierchuszki. Szeregowi członkowie AWPL i wyborcy na Wileńszczyźnie nie mają nic do powiedzenia w kwestii, kto ich reprezentuje, ponieważ kandydat na najlepiej płatne stanowiska jest zawsze ten sam: Waldemar Tomaszewski. To nie jest demokracja, ale wileńska parodia demokracji.

  18. zielony ludzik mówi:

    D A Ł N A M P R Z Y K Ł A D O J C I E C R Y D Z Y K J A K Z A W Ł A S Z C Z A Ć
    K A S Ę M A M Y / he, he zbierał forsę na ratowanie stoczni/

    W listopadzie ub. roku członkowie Solecznickiego i Wileńskiego Rejonowych Oddziałów Związku Polaków na Litwie dążąc do udzielenia symbolicznego wsparcia dla osób karanych za dwujęzyczne napisy, postanowili ogłosić zbiórkę pieniężną wśród osób dobrej woli i założyć w tym celu osobne konto bankowe, na które osoby solidaryzujące się z osobami karanymi za dwujęzyczne tablice z nazwami ulic, mogą przekazywać wsparcie w litach, złotych, euro i dolarach amerykańskich

    Solecznicki Rejonowy Oddział
    Związku Polaków na Litwie
    Regon 293279770
    Konto: Bank „DNB” Lietuva, NIP 40100
    Rachunek LT434010044400360570
    z dopiskiem “SOLIDARNOŚĆ”.

    „Jeszcze w lutym polscy politycy przywieźli około 25 tys. litów na zapłacenie kary, drugie tyle ofiarowali mieszkańcy rejonu, jednak te pieniądze nie dotarły do Daszkiewicza. Komornik każdego miesiąca zabiera piątą część wynagrodzenia i emerytury. Dyrektor nie ukrywa, że współtowarzysze z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie zostawili go.”

    Nie zapłaciliście kary, oddać pieniądze darczyńcom. Jak wkroczy prokurator, to może was puścić z torbami cwaniaki.

  19. Powiłas mówi:

    do Astoria.Nie zgadzam się na taką ocenę AWPL to jest opinia nie oparta ani na faktach ani ani na dowodach.Proszę podać dowody bo tak oskarżać można każde ugrupowanie polityczne.Tomaszewski jest dobrym przywódcą i odważnym .Potrafił głośno powiedzieć Prezydent Litwy Grybauskaitie że kłamie.W środowisku wrogim Polakom jest sukcesem że zaistniał i działa jak może bo trudno tu o coś więcej-to trzeba docenić a nie dyskredytować.Przecież to co Pan pisze to bzdura :….”Za dwadzieścia lat na pytanie, kto doprowadził do tego, że na Wileńszczyźnie ocalała jedna polska szkoła, „Kurier Wileński” ma 20 czytelników, a większość byłych Polaków ogląda rosyjską telewizję, gada w domu po rosyjsku, litewsku lub nowym mixem kresowym oraz większość z nich żyje w najbiedniejszym regionie UE? “…………
    Tym Pan obraża inteligencję czytających pisząc coś takiego
    Pana odpowiedź jest kłamstwem że winę za to ponosi Waldemar Tomaszewski.

  20. Ali mówi:

    @Astoria : Wojny nie ma, ale jest zagrożenie wynarodowieniem. Jest to wielkie zagrożenie kulturowe. Tak to odczuwają najbardziej zainteresowani, czyli przedstawiciele mniejszości, którzy nie chcą i mają prawo nie chcieć zmiany tożsamości etnicznej.
    Czy nikt nie chce zmieniać pisowni nazwisk, nie wiadomo. Moglibyśmy się o tym przekonać, gdyby Litwini dali taką możliwość prawną. Oni jednak nie chcą o tym słyszeć. Dlaczego ? Jeśli sprawa jest błaha i dotyczy nieznacznego odsetka Polaków, to tym bardziej powinni na to zezwolić. Widocznie sprawa wcale nie jest mało istotna. Na cmentarzach, przykładowo, można pisać nazwiska jak się chce i w tym wypadku Litwini nie protestują, bo chodzi już tylko o nieboszczyków. Podobnie przedstawia się sprawa z dwujęzycznymi tabliczkami. Jeśli są to duperele,niech Litwini na to pozwolą. Niczego na wdrożeniu takich mało istotnych drobiazgów nie stracą. I znowuż najwyraźniej problem nie jest taki “durny”.
    A co do Tomaszewskiego, to jest on po prostu liderem ugrupowania. Politykiem znanym, rozpoznawalnym, doświadczonym i jeszcze stosunkowo młodym. Trudno byłoby w takiej sytuacji lansować w wyborach na najważniejsze stanowiska kogoś innego, osobę mało znaną, mało doświadczoną politycznie. Po co ? Chyba tylko po to żeby osłabić reprezentację polityczną wileńskich Polaków, co bez wątpienia jest twoim marzeniem ( zresztą marzeniem “ściętej głowy”).

  21. been mówi:

    Astoria: “Postęp wymaga krytyki, dyskusji, różnych punktów widzenia, poszukiwania najlepszych rozwiązań.”

    Niby tak. Tymczasem pisanina Astorii to nie krytyka, tylko bezczelne krytykanctwo. Nie dyskusja, tylko złośliwa napaść. Nie różne punkty widzenia, tylko fałszywa propaganda. Nie poszukiwanie najlepszych rozwiązań, tylko bezzasadny atak na AWPL, jej przewodniczącego i polską społeczność na Litwie.

    Nawet lietuviscy polakożercy niekiedy wykazują się większym taktem niż Astoria. Choć to raczej jedna i ta sama ferajna.

  22. Powiłas mówi:

    do Astoria dc Dwadzieścia lat członkostwa Litwy w UE to lekceważenie umowy Polska-Litwa z 2004 i obowiązujących norm UE.Państwowe zwalczanie Polaków na Litwie,przez treści nauczania,fałszowaną wspólnej historii utrwalanie kłamstwa o okupacji Wileńszczyzny [przez Polaków] i wpajanie tego wszystkim obywatelom Litwy od początków nauczania Stopniowa likwidacja polskiego szkolnictwa w formie zakamuflowanej,bezczelne wynaradawianie zakazami używania języka polskiego i pozbawiania tożsamości przez przeinaczanie zapisów imion i nazwisk tak aby w następnym pokoleniu całkowicie zanikło poczucie tożsamości.Kradzież polskiego dorobku kulturowego Wilna przez usuwanie polskich tablic na zabytkach oraz zmiana nazwisk twórców kultury na litewsko brzmiące.
    Są to sprawy dobrze znane.
    Zaprzeczanie temu i obarczanie za to winą polaków stawia Pana w rzędzie
    agentury litewskiej.

  23. M&M mówi:

    > saugumowski prowokator “ludzik” 19.

    Jak powszechnie wiadomo, pieniądze ze zbiórki są ulokowane na subkontach z przeznaczeniem na założony cel. Bardzo dobrze robi pan Daszkiewicz i rejonowe oddziały ZPL solecznicki i wileński. Nie ma sensu płacić złodziejskiemu państwu idiotycznych kar za niepopełnione przestępstwa. A kiedy już komornik zacznie zajmować majątek pana Daszkiewicza, to pieniądze ze zbiórki będą użyte jako kompensata dla Polaka pokrzywdzonego przez lietuwiski antypolski reżim. Dobrowolne płacenie tym złodziejom nie ma sensu, bo karanie za dwujęzyczne tabliczki w rejonach, gdzie Polacy stanowią absolutną większość mieszkańców, to pospolite złodziejstwo i bezprawie, choć gwarantowane przez slużalcze sądy i komorników.

    Tym złodziejskim lietuwiskim sądom nie powinno się płacić złamanego litasa. One działają na polityczne zamówienie polakożerców. W tych wyrokach nie ma grama sprawiedliwości , tylko olbrzymie bezprawie – dyskryminacja ze względu na przynależność do polskiej grupy narodowej. Specjalnie nie piszę o polskiej “mniejszości”, bo przecież na Wileńszczyźnie stanowimy absolutną większość, tu Litwinów trzeba ze świecą szukać, a są wsie, gdzie nie ma żadnego.

    Walka z polskością przybrała na Litwie paranoidalne rozmiary. Działania władz i urzędników litewskich przypominają te rodem z państw totalitarnych. Niesławna zasada – jeden naród, jeden język, jeden kraj – używana do walki z polską mniejszością, musi niepokoić. Tym samym Litwa skręca w ślepą uliczkę skrajnego nacjonalizmu, łamiąc po drodze wszelkie standardy europejskie, promujące różnorodność językową i etniczną.

  24. do zakłamanego ludzika mówi:

    Dyrektor Administracji Samorządu Rejonu Solecznickiego Bolesław Daszkiewicz zapłacił karę pieniężną w wysokości prawie 48 tys. litów za nieusunięcie dwujęzycznych tablic z nazwami ulic w językach litewskim i polskim z prywatnych posesji.
    Kara została zapłacona ze środków zebranych podczas zbiórki pieniężnej ogłoszonej przez Solecznicki Rejonowy Oddział Polaków na Litwie.
    Pieniądze przekazywali nie tylko Polacy na Litwie, ale też rodacy z Polski oraz przedstawiciele Polonii świata.
    “Kolejne sądy są wyznaczone, będą odbywały się 5 czerwca w Solecznikach i 11 czerwca w Druskiennikach” – powiedział Radiu “ZW” B. Daszkiewicz.
    Solecznicki urzędnik nie wyklucza, że czekają na niego kolejne grzywny za obecność dwujęzycznych tablic w rejonie solecznickim.

  25. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Astoria nabrał wiatru w żagle przed wyborami i jeszcze bardziej niż zwykle atakuje AWPL i Waldemara Tomaszewskiego. Astorii z jakiegoś powodu przeszkadza nasz patriotyzm (bardzo lubi wyśmiewać np. to w jaki sposób obchodzimy polskie święta narodowe), nie podoba mu się nasze przywiązanie do wiary, co też nieraz wyśmiewał. Ja nie mam złudzeń i wiem, że on nie jest naszym przyjacielem. Bardzo działa mu na nerwy to, że Polacy walczą o swoje prawa, że starają się zachować swoją tożsamość narodową i dlatego najbardziej uderza w lidera polskiej społeczności na Litwie. Tak jest najprościej. Ale skoro stawiamy opór dyskryminującej polityce państwa litewskiego, to co może nam zaszkodzić plujący Astoria???

  26. Jurgis mówi:

    Do opinii publicznej w Polsce powoli zaczyna przebijać się prawda o sytuacji Polaków na Litwie.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15918205,Litwa__Dyrektor_administracji_zaplacil_14_tys__euro.html#BoxWiadTxt

  27. Astoria mówi:

    @ Powiłas:

    –>Proszę podać dowody bo tak oskarżać można każde ugrupowanie polityczne.

    Dowody na co? Na to, że Tomaszewski jest zawsze jedynym kandydatem na stanowisko szefa AWPL i jedynym kandydatem AWPL na najbardziej lukratywne stanowiska w państwie i UE? Przecież to powszechnie wiadomy fakt, że Tomaszewski nigdy nie ma konkurenta wewnątrz AWPL, bo maszyna wyborcza AWPL/ZPL/PMS żadnej konkurencji nie dopuszcza. To umożliwia Tomaszewskiemu przebieranie w stanowiskach jak w ulęgałkach. Kiedy dostał się do Sejmu i do PE, wybrał PE, bo tam płacą 30 tys. euro miesięcznie. Przez to jemu i małżonce tak konta rosną, a wy macie pusto w kieszeniach.

    –>Tomaszewski jest dobrym przywódcą i odważnym .Potrafił głośno powiedzieć Prezydent Litwy Grybauskaitie że kłamie.

    Tomaszewski jest fatalnym przywódcą. Podczas jego panowania upadło polskie szkolnictwo, rejony się nie rozwinęły gospodarczo, pozostając jednymi z najbiedniejszych w UE. Masmedia kontrolowane przez Tomaszewskiego przypominają goebbelsowkie gadzinówki, pełne kłamstw, tuszowania rzeczywistości i propagandy pseudosukcesów.

    Odważny, bo skrytykował konkurentkę w wyborach prezydenckich? Więzienie mu za to grozi? Litewski publicysta Valatka krytykuje Gribauskaite w prawie każdym swoim felietonie co tydzień i co z tego?

    –>Przecież to co Pan pisze to bzdura :….”Za dwadzieścia lat na pytanie, kto doprowadził do tego, że na Wileńszczyźnie ocalała jedna polska szkoła, „Kurier Wileński” ma 20 czytelników, a większość byłych Polaków ogląda rosyjską telewizję, gada w domu po rosyjsku, litewsku lub nowym mixem kresowym oraz większość z nich żyje w najbiedniejszym regionie UE? „…………

    Jak bzdura? To całkiem prawdopodobne. Liczba uczniów w polskich szkołach spadła z 22 tys. w r. 2000 do 11 tys. dzisiaj i zmniejsza się o 6% rocznie pod wspaniałym nadzorem partyjnego kumpla Tomaszewskiego Kwiatkowskiego, który nie ma zielonego pojęcia jak uatrakcyjnić polskie szkoły. Większość Polaków posyła dzieci do szkół litewskich, gdzie w naturalny sposób się asymilują. Co dekadę ubywa na Litwie 30 tys. Polaków głównie z powodu asymilacji, a w mniejszym stopniu emigracji. Większość absolwentów polskich szkół, szczególnie w rejonach, nie jest zdolna mówić i pisać poprawnie po polsku, na co narzekał dziekan filli UwB w Wilnie. Na przerwach uczniowie polskich szkół nie mówią po polsku, bo nie uważają polskiego za ojczysty i za pierwszy język, ale mówią po rosyjsku albo mixem wileńskim, który z polszczyzną ma niewiele wspólnego. I takich Polaków wychowują polskie szkoły pod mecenatem AWPL Tomaszewskiego.

    Co do czytelnictwa, to powszechnie znany fakt, że Polacy na Litwie nie chcą czytać po polsku. Jedyna polska gazeta, “Kurier Wileński”, sprzedaje się w nakładzie poniżej 2 tys. i nakład ten cały czas spada, aż dojdzie do 20 egzemplarzy, które będzie wykupywał wielki admirator metod AWPL Klonowski. Polacy na Litwie masowo preferują prasę i telewizję rosyjskojęzyczną i putinowską propagandę, która je wypełnia. W domu zaledwie połowa Polaków na Litwie rozmawia w języku ojczystym. Tu artykuł dziennikarza “KW”:

    http://www.infopol.lt/pl/naujienos/detail.php?ID=3418

    Litwini ich do tego zmuszają? Czy też raczej ZPL, AWPL, PMS i media kontrolowane przez i przychylne AWPL nic z tym problemem nie robią, a wręcz zamiatają go po dywan.

    @ Ali:

    –>Wojny nie ma, ale jest zagrożenie wynarodowieniem. Jest to wielkie zagrożenie kulturowe. Tak to odczuwają najbardziej zainteresowani, czyli przedstawiciele mniejszości, którzy nie chcą i mają prawo nie chcieć zmiany tożsamości etnicznej.

    Tak? To dlaczego połowa Polaków, którym tak bardzo zależy na polskości, gada w domu po rosyjsku? Dlaczego większość preferuje kulturę rosyjską i propagandę Putina od kultury polskiej i naszej prawdy? Dlaczego większość posyła dzieci do szkół litewskich, z których nie wychodzą Polakami, ale Litwinami?

    Przyczyny odchodzenia Polaków na Litwie od polskości tkwią wewnątrz polskiego środowiska, a nie są powodowane litewskim zakazem zapisywania nazwisk po polsku czy zakazem tabliczek dwujęzycznych. Owszem, Polacy na Litwie są ewidentnie dyskryminowani, ale w sprawach drugorzędnych i nieistotnych dla zachowania ich tożsamości narodowej.

    –>Trudno byłoby w takiej sytuacji lansować w wyborach na najważniejsze stanowiska kogoś innego, osobę mało znaną, mało doświadczoną politycznie. Po co ? Chyba tylko po to żeby osłabić reprezentację polityczną wileńskich Polaków, co bez wątpienia jest twoim marzeniem ( zresztą marzeniem „ściętej głowy”).

    A co z tej reprezentacji politycznej Polacy na Litwie mają? Jakiś ich postulat mniejszościowy został kiedykolwiek przez Litwę spełniony, nawet gdy AWPL współrządzi państwem i stolicą? Żaden. Jest coraz gorzej z łamaniem praw Polaków. Czy wzrosła liczba polskiej inteligencji pod kuratelą AWPL/PMS nad polskim szkolnictwem? Nie, zmniejszyła się, relatywnie do Litwinów. Polskiej inteligencji ubywa, bo ubywa polskich maturzystów i polskich studentów. Polacy na Litwie ścigają się z Cyganami o status najgorzej wykształconej i najbiedniejszej grupy narodowej. Pod nieudacznymi rządami Tomaszewskiego i jego kliki.

    @ Kazimierz Kransztadzki:

    –>Astoria nabrał wiatru w żagle przed wyborami i jeszcze bardziej niż zwykle atakuje AWPL i Waldemara Tomaszewskiego.

    Czy chcesz przez to powiedzieć, że Waldemar ma szansę w wyborach prezydenckich, a moje komentarze mogą mu zaszkodzić? 😉

    –>Astorii z jakiegoś powodu przeszkadza nasz patriotyzm (bardzo lubi wyśmiewać np. to w jaki sposób obchodzimy polskie święta narodowe)

    No właśnie, co z tym dorocznym polskim przemarszem patriotycznym przez Wilno? Czemu w tym roku się nie odbył? Czy nie dlatego, że go patriotyczny Tomaszewski zakazał i przesunął na następny rok? Pewnie mu przeszkadzał w wyborach. Ten facet nawet ustala, kiedy można a kiedy nie wolno maszerować z polskimi flagami przez Wilno. Zmieńcie lidera, bo używa was, manipuluje wami, dla 30 tys. euro miesięcznie w Brukseli.

  28. zielony ludzik mówi:

    do
    M&M, Maj 7, 2014 at 15:30
    do zakłamanego ludzika, Maj 7, 2014 at 16:03
    Pieniądze zostały wpłacone dopiero wówczas kiedy zrobił się koło tego szum. Kiedy zaczęto pytać, gdzie jest ta forsa. Ktoś chciał ją przytulić i nie będę palcem pokazywać kto. Dopiero wczoraj w prasie polskiej ukazał się artykuł informującą, że kara zapłacona. To kiedy tą karę zapłacono, może również wczoraj ?

  29. Ali mówi:

    Astorio drogi ! Każda mnieszość narodowa w każdym państwie topnieje. Są to procesy zuważalne wszędzie na świecie. Stosunkowo niedawno czytałem na polskojęzycznym portalu “Erec Israel” artykuł stanowiący jeden wielki lament z powodu spodziewanej samozagłady żydowskiej diaspory w USA. Nie pamietam w tej chwili szczegółów, ale ilość zawieranych przez Żydów w ostatnich dekadach małżeństw mieszanych i odchodzenia dzieci z takich małżeństw od żydowskich tradycji religijnych i narodowych zatrważa nie tylko ortodoksyjnych rabinów. Żydzi amerykańscy przejmują nadto w wielkiej mierze takie obce im tradycje jak stawianie w domach choinek bożonarodzeniowych itd. A chodzi przecież o bardzo wpływową, zamożną i świetnie wykształconą grupę etniczną w USA.
    Polacy na Wileńszczyźnie podlegają takim samym procesom socjologicznym. Oni i tak lituanizują się w niewielkim stopniu. O wiele większy zasięg ma uwarunkowana historycznie rusyfikacja. W interesie samych Litwinów leży to, by zrusyfikowani Polacy z Wileńszczyzny, skoro nie bardzo chcą zostać Litwinami, stawali się Polakami z prawdziwego zdarzenia. Wtedy żaden Putin niczego tutaj nie osiągnie. I choćby z takich względów mądre elity narodowe pozwoliłyby Polakom na zapisywanie nazwisk jak trzeba, a także na dwujęzyczne tabliczki informacyjne. Przecież nie litewsko-rosyjskie, ale litewsko-polskie, tak aby na każdym kroku uswiadamiać mieszkańcom Wileńszczyzny, że nie są Rosjanami, ale Polakami.
    No, ale wydaje mi się, że mogę sobie pisać na ten temat na zasadzie “gadał dziad do obrazu…”.
    Pytasz, czego dokonała do tej pory AWPL z Tomaszewskim na czele ? Jeśli nawet niewiele, to i tak dużo jak na warunki stwarzane im przez Litwinów. Jeszcze nie tak znowu dawno temu, bo w czasach, gdy był wydawany po polsku tylko “Czerwony Sztandar”, nie pozwalano na lamach tej gazety używania nazwy “Wilno. Obowiązkowy był “Vilnius”. Dodam tylko, że nie jest to nazwa rosyjska, ale litewska. Na miejscu w LSRR władzę sprawowali bowiem komuniści litewscy, a nie rosyjscy. Nie było tylu stowarzyszeń polskich, tylu gazet, tygodników, portali internetowych itd. Nie działał polski uniwersytet w Wilnie. Dzisiaj to wszystko jednak funkcjonuje i nie jest tak, że działa wbrew woli AWPL, gdyż partia ta jest po prostu odnogą polityczną ZLP i innych organizacji polskich. Są to naczynia połączone. W końcu,nie mam wątrpliwości do tego, postulaty Polaków artykułowane przez AWPL zostaną spełnione. Trzeba być cierpliwym.
    Na koniec dopowiem, że twoja antypolska demagogia przekracza niekiedy granice absurdu. AWPL sprawuje jedynie władzę SAMORZĄDOWĄ w dóch rejonach oraz współrządzi na zasadzie mniejszego koalicjanta w Wilnie. Od kiedy to władza samorządowa ma tak szerokie kompetencje, że można zasadnie zrzucić na nią odpowiedzialność za
    stopień wykształcenia ludności i stopień jej zamożności ? Czy samorząd zastępuje parlament, rade ministrów, administrację rządową ? Jeżeli tak jest, to kto na Litwie odpowiada za masową emigrację młodych ludzi ? Dlaczego matecznik litewskiego nacjonalizmu jakim jest Kowno straciło w ostatnich kilkunastu latach aż 100 tysięcy mieszkańców ( na około 400 tysięcy w połowie lat 90-tych) ? Dlaczego w zastraszającym tempie ubywa mieszkańców w żmudzkich Szawlach, w Poniewieżu, Wiłkomierzu itd .? Jedynym miastem na Litwie, gdzie przybywa a nie ubywa mieszkańców, jest Wilno, miasto współrządzone przez AWPL. Biorąc to pod uwagę można byłoby zasadnie twierdzić, że partie czysto litewskie rządzą krajem fatalnie. Jak wiadomo, obywatele najskuteczniej głosują “nogami”.
    I na koniec : Czy uważasz, że gdyby nie było AWPL, to postulaty Polaków zostałyby przez władze litewskie spełnione ? A niby z jakiego powodu ? Z tego, że nikt by ich nie zgłaszał ? Wiem, że w gruncie rzeczy marzysz o takiej sytuacji. Nie doczekasz się tego, drogi Astorio !

  30. Jurgis mówi:

    @ Astoria gołosłowne oskarżenia.Niech Pan napisze o poborach i Honorariach V.Landsbergisa lub Pani D.Grybauskaite.Coś to tu przypomina teorie równych żołądków i “urawniłowkę”…..

  31. taka prawda mówi:

    „W imię wartości chrześcijańskich” – to trafne hasło wyborcze Waldemara Tomaszewskiego, bo pokazuje system wartości, jakim kieruje się on zarówno w życiu prywatnym, jak też publicznym, w którym na pierwszym miejscu znajduje się uczciwość. We współczesnym świecie niewielu polityków stać na obronę i promocję prawdziwych zasad i wartości chrześcijańskich, na których przez dwa tysiące lat budowana była cywilizacja europejska.

    Działalność Tomaszewskiego jest nakierowana na rozwiązywanie problemów drugiego człowieka, a nie szukanie korzyści własnych. Lider AWPL zachęca też do powrotu do korzeni oraz inspiracji chrześcijańskiej, jako szansy na przyszłość i dziejowego zobowiązania wobec naszych przodków, bo wartości chrześcijańskie to ogromne bogactwo, które pozwoli zbudować trwałe i silne więzy społeczne. Polega ono na wspólnej wszystkim, a ukształtowanej przez wieki, hierarchii pojęć takich jak wolność, godność ludzka, szacunek dla życia, solidarność z prześladowanymi, opieka nad słabymi i bezbronnymi, szczególna ochrona matek i dzieci.

    Wielokrotnie twierdził, że współczesna polityka musi być otwarta na rodzinę i młode pokolenia, zapewniając im wizję trwałości i stabilnej przyszłości, że nie można pozwalać na eksperymenty społeczne burzące naturalny porządek wartości, zagrażające samej istocie życia i wartościom prorodzinnym.
    Ta wyrazista postawa, godna naśladowania, zamyka się w tak bardzo zwalczanej dzisiaj przez wszelkich libertynów dewizie: chronić życie od momentu poczęcia do naturalnej śmierci.

    Waldemar Tomaszewski zasłużenie cieszy się nieposzlakowaną opinią, nigdy nie zaciążył na nim choćby cień zarzutów o nieuczciwość, korupcję czy udział w aferach, co jest rzadkością wśród litewskich polityków. Kierowana przez niego partia pryncypialnie, dla zasady nie bierze pieniędzy od przedsiębiorców, aby nie być uzależnioną od wpływów kręgów biznesowych, co jest wyjątkiem na litewskiej scenie politycznej.

    Tomaszewski to dziś niekwestionowany lider i autorytet dla Polaków oraz innych mniejszości narodowych mieszkających na Litwie. Ale też, co warto podkreślić, coraz więcej Litwinów głosuje na niego doceniając oddaną i uczciwą politykę, widząc w nim dobrego obrońcę praw obywatelskich wszystkich mieszkańców kraju.

    Pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego, dobrego organizatora posiadającego wrodzony zmysł polityczny, Akcja zaczęła odnosić kolejne sukcesy wyborcze. Zwiększała sukcesywnie stan posiadania w Sejmie z 2 mandatów w 1996 roku do 8 w 2012, pozwoliło to na utworzenie własnej frakcji parlamentarnej, oraz uzyskała miejsce w Parlamencie Europejskim w 2009 roku. Nieprzerwanie rządzi też w dwóch rejonach wileńskim i solecznickim, współrządzi w stolicy oraz w kilku kolejnych samorządach.

    W ostatnich wyborach prezydenckich sprzed pięciu lat Waldemar Tomaszewski wygrał zdecydowanie na Wileńszczyźnie, pokonując nawet obecną prezydent Grybauskaitė. Stał się tym samym niekwestionowanym liderem politycznym w tej części kraju.

    Tomaszewski od lat angażuje się w parlamencie unijnym w obronę różnorodności językowej, kulturowej i etnicznej, wartości promowanych przez Unię w traktatach i konwencjach międzynarodowych. Wysoka pozycja, jaką zajmuje Tomaszewski w swojej euro grupie, pozwala na lepsze nagłaśnianie niedopuszczalnego i karygodnego łamania praw obywatelskich, zwłaszcza tych, przysługujących autochtonicznym mniejszościom narodowym.

    Waldemar Tomaszewski zaangażował się w jeszcze jedną ważną sprawę dla Litwy, jako kraju rolniczego. Jako jedyny z Litwy członek komisji rolnej w Parlamencie Europejskim, wraz z kilkoma posłami z innych państw, Tomaszewski aktywnie działa na rzecz wyrównania dopłat bezpośrednich do jednolitego poziomu w całej UE. Gdyż jak słusznie twierdzi, nierówność dopłat bezpośrednich jest niezgodna z zasadą niedyskryminacji, zawartą w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Litwa zaś powinna wywierać nieustanny nacisk w tej sprawie, gdyż pasywna postawa może spowodować przedłużenie dyskryminacji litewskich rolników także po 2020 roku.
    To jedyny na Litwie tak odważny głos w obronie dużej części społeczeństwa żyjącej z rolnictwa. Warto o tym pamiętać.

    O tym, czy ktoś okazuje się sprawnym przywódcą i dobrym politykiem, świadczy nie jakaś jedna trafna decyzja tej osoby, nie jeden sukces polityczny, ale posiadanie przez nią wizji, planu politycznego, który konsekwentnie realizuje. Waldemar Tomaszewski ma taką wizję i ma taki plan, który od lat niezłomnie realizuje i wciela w życie. Wreszcie, Tomaszewski to jedyny na Litwie polityk, który rzeczywiście realizuje przedwyborcze obietnice nie zwracając uwagi na krytykanctwo nieprzychylnych mediów lub wysokość słupków sondażowych.

    To rzadkość w polityce. Dotrzymywanie słowa, dbanie o wszystkie mniejszości narodowe, pryncypialność poglądów, ochrona najsłabszych, walka o prawa obywatelskie, wierność etyce chrześcijańskiej to jest to, co ludzie najbardziej cenią w Tomaszewskim i powód, dla którego go popierają.

  32. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do Astoria: nie pochlebiaj sobie, to że chciałbyś zaszkodzić AWPL i jej liderowi nie znaczy, że jesteś w stanie to zrobić. Co najwyżej możesz swoimi komentarzami wprowadzić w błąd osobę zupełnie niezorientowaną w sytuacji Polaków na Litwie.

    Po drugie, śmieszny jest twój zarzut, że Waldemar Tomaszewski jest w PE, bo to była wola wyborców. Litwa ma przydzielone w PE określoną ilość miejsc i to ludzie decydują, kto najlepiej reprezentuje ich interesy. Polacy litewscy praktycznie w każdych wyborach mieli okazję głosować na inne polskie partie niż AWPL, Polacy byli też na listach partii litewskich, ale ku twojemu rozgoryczeniu, głosowali na AWPL i Waldemara Tomaszewskiego. Polska mniejszość na Litwie wie lepiej czego im potrzeba niż jakiś Astoria zza oceanu. Reszta twoich zarzutów też jest absurdalna, bo w samorządach rządzonych przez AWPL bardzo dużo zmienia się na plus, choć na Litwie samorządy mają dużo mniejsze kompetencje niż np. samorządy w Polsce. A co do polskiego szkolnictwa, to jestem pewien, że gdyby nie AWPL Litwini zamknęli by większość polskich szkół, pozostawiając kilka dla stworzenia pozorów.

  33. zielony ludzik mówi:

    Ja tam nie wiem, ale mówią że
    „Najgorzej w debatach wypadają Bronis Ropė i Waldemar Tomaszewski. Wygląda na to, że każdy z nich swoje postulaty kieruje tylko do lokalnego elektoratu zapominając o tym, że ubiegają się o stanowisko prezydenta
    Last but not least – Waldemar Tomaszewski. Ma problem z wyrażaniem swoich myśli, jest stremowany i bardzo sztywny. Przeszkodą niewątpliwie jest język litewski. Formułowanie zgrabnych i poprawnych zdań w tym języku sprawia mu widoczne trudności. Być może z tego powodu w pierwszej debacie Tomaszewski wypowiadał się lakonicznie. Zazwyczaj wymieniał swoje postulaty hasłowo, nie wdając się w szczegóły.
    W drugiej debacie kandydat rezygnuje z powściągliwości i ukazuje się w całej krasie wypowiadając się na tematy światopoglądowe. Podczas debaty o gospodarce Tomaszewski tylko raz puścił oko do katolickiej części swoich wyborców przytaczając przykazanie z Dekalogu. Podczas drugiej debaty odwołuje się do religii już prawie podczas każdej swojej wypowiedzi cytując treści Pisma Świętego, słowa Jana Pawła II czy Matki Teresy z Kalkuty. Czyżby miała na to wpływ kanonizacja Jana Pawła II i pan Tomaszewski poczuł wewnętrzną potrzebę nawracania wyborców w trakcie kampanii?”

  34. andromeda mówi:

    Na forum KW trafiają się przybłędy, które do znudzenia powtarzają tezy lietuviskiej propagandy, wymierzonej w polską społeczność na Litwie, AWPL i jej lidera. Nic innego nie mają do powiedzenia oprócz tych kłamstw i rzucania pomyj.
    Takim suagumowskim agentem od dawna jest Astoria, ale też “ludzik” który wcześniej występował pod innym nickiem.

  35. Astoria mówi:

    @ Ali:

    Astorio drogi ! Każda mnieszość narodowa w każdym państwie topnieje. Są to procesy zuważalne wszędzie na świecie.

    Bez przesady. Mnóstwo mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych, tak autochtonicznych, jak emigracyjnych, rośnie w wielu krajach na świecie. Stojując kryteria narodowe i religijne, w Polsce topnieje np. mniejszość niemiecka i litewska, a rośnie np. mniejszość wietnamska, czeczeńska, muzułmańska i żydowska.

    –>Żydzi amerykańscy przejmują nadto w wielkiej mierze takie obce im tradycje jak stawianie w domach choinek bożonarodzeniowych itd. A chodzi przecież o bardzo wpływową, zamożną i świetnie wykształconą grupę etniczną w USA.

    Rośnie liczba Żydów ortodoksyjnych i to fenomenalnie, maleje pozostałych, głównie z powodu odchodzenia od religii i nie posiadania żydowskiej matki, która tradycyjnie definiuje żydostwo dziecka wśród Żydów ortodoksyjnych i konserwatywnych, ale nie pozostałych. Żydzi nie są oficjalnie klasyfikowani w USA jako grupa etniczna, ale jako grupa religijna o różnej etniczności. W spisach powszechnych nie występuje kategoria etniczności żydowskiej, tak jak występuje kategoria etniczności polskiej czy irlandzkiej.

    –>Polacy na Wileńszczyźnie podlegają takim samym procesom socjologicznym. Oni i tak lituanizują się w niewielkim stopniu. O wiele większy zasięg ma uwarunkowana historycznie rusyfikacja.

    Co ty pleciesz? Ponad połowa polskich dzieci na Litwie uczęszcza do szkół litewskich, po ukończeniu których większość z nich staje się Litwinami. W domu tylko połowa Polaków na Litwie rozmawia po polsku.

    –>I choćby z takich względów mądre elity narodowe pozwoliłyby Polakom na zapisywanie nazwisk jak trzeba, a także na dwujęzyczne tabliczki informacyjne.

    Jakie to ma znaczenie dla zachowania polskiej tożsamości narodwej, czy Litwini pozwolą na zapis nazwisk po polsku i tabliczki dwujęzyczne? To są sprawy bez znaczenia. Nazwisko zapisane po polsku nie zrobi z nikogo Polaka, tak jak nazwisko napisane po litewsku nikomu nie odbierze polskości. Liczy się szkolnictwo, które jest podstawą zachowania polskości w długiej perspektywie. To szkolnictwo kuleje, kształcąc w duchu narodowym tylko połowę polskich dzieci i kształąc tę połowę bardzo słabo.

    –>Pytasz, czego dokonała do tej pory AWPL z Tomaszewskim na czele ? Jeśli nawet niewiele, to i tak dużo jak na warunki stwarzane im przez Litwinów.

    Polacy nie są dyskryminowania w sprawach, które utrudniałyby im zachowanie tożsamości narodowej. Mają swoje szkolnictwo, mogę się zrzeszać w organizacjach pozarządowych, mają swoje mass media, w którcyh mogą pisać co im się podoba, nie so dyskryminowani w pracy, mają swoją partię, która współrządzi państwem i stolicą. Słowem, żyją w wolnym kraju, gdzie mogą się realizować jako obywatele i jako mniejszość narodowa. Litwini mają bzika na punkcie własnego języka, więc dyskryminują Polaków w sprawach drugorzędnych związanych z językiem, takich jak zapis nazwisk i tablice dwujęzyczne. Była też ewidentna dyskryminacja ze zwrotem ziemi, którą można interpretować jako zemstę Litwinów za to, że Polacy nie poparli masowo niepodległości Litwy i opowiedzieli się po stronie autonomii Wileńszczyzny powiązanej politycznie z Sowietami.

    –>gdyż partia ta jest po prostu odnogą polityczną ZLP i innych organizacji polskich. Są to naczynia połączone.

    AWPL w swojej genezie była odnogą ZPL. Obecnie to ZPL jest odnogą AWPL, będąc w całości pod bezpośrednią kontrolą aparatczyków AWPL. Możesz to sobie nazywać naczyniami połączonymi. Nie zmienia to oczywistego faktu, że ZPL jest trybem w maszynie wyborczej Tomaszewskiego i jego kliki.

    –>AWPL sprawuje jedynie władzę SAMORZĄDOWĄ w dóch rejonach oraz współrządzi na zasadzie mniejszego koalicjanta w Wilnie. Od kiedy to władza samorządowa ma tak szerokie kompetencje, że można zasadnie zrzucić na nią odpowiedzialność za
    stopień wykształcenia ludności i stopień jej zamożności ?

    AWPL jest odpowiedzialna za wykształcenie ludności i stopień jej zamożności, ponieważ od dwóch dekad sprawuje kontrolę nad polskim szkolnictwem i rozwojem gospodarczym rejonów. AWPL kontroluje też całe życie kulturalne w rejonach. To Akcja organizuje obchody i demonstracje albo zabrania ich organizowania – w zależności od tego, czy są one użyteczne politycznie dla Tomaszewskiego. Ten cwany lis zawładnął Wileńszczyzną i kontroluje cały ten smutny kurnik.

    –>Czy uważasz, że gdyby nie było AWPL, to postulaty Polaków zostałyby przez władze litewskie spełnione ?

    Postulaty językowe nie zostałyby spełnione i nie zostaną prawdopodobnie nigdy spełnione w przewidywalnej przyszłości. Istnienie czy nieistnienie AWPL jest w tej materii bez znaczenia. Dlatego AWPL powinna się koncentrować nie na drugorzędnych sprawach bez szansy realizacji, ale na ważnych sprawach z szansą na sukces: na szkolnictwie i dobrobycie.

    @ Kazimierz Kransztadzki:

    –>Polacy litewscy praktycznie w każdych wyborach mieli okazję głosować na inne polskie partie niż AWPL

    To dla mnie nowina. Na jakie inne polskie partie?

  36. ad zielony ludzik mówi:

    A czyjeż to słowa zostały wyżej zacytowane?
    Toż to sam TOWARZYSZ (sam się tak tytułuje (sic!!)) Aleksander Gavlas. Ten skrajny lewak i aktywista środowisk homoseksualnych, dał się tu poznać już kilka miesięcy temu jako autor “listu”, w którym nawoływał do rezygnacji z naszej walki o polski język, pisownię nazwisk czy dwujęzyczne napisy, krytykował patriotyzm i przywiązanie do polskości wśród Wilniuków jako niepotrzebne i nienowoczesne…
    To wiele tłumaczy. Tacy nawiedzeni szaleńcy są gorsi nawet od lietuviskich polakożerców, bo podają się za rzekomo jednych z nas, a szkodzą ze zdwojoną siłą.
    W tym świetle uprzedzenia, a nawet wręcz nienawiść, komunisty Gavlasa do Wilniuków oraz naszego reprezentanta Waldemara Tomaszewskiego wydają się zrozumiałe.
    Na koniec zagadka: zgadnijcie, kto ukrywa się pod nickiem “zielony ludzik” i dlaczego wybrał akurat taką ksywkę?

  37. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do Astoria: np. była tzw pipielka Maciejkiańca (Polska Partia Ludowa). Co ciekawe Maciejkianiec powtarzał to samo co ty na temat AWPL, ale to był przejaw rozgoryczenia po sromotnej klęsce. Polacy nie chceli takiego przedstawiciela i już, a AWPL nie jest temu winna. Już nie wspomnę o Filipowiczach i innych Radczenkach na listach litewskich partii. Im też ludzie nie zaufali i pojawia się podobny mechanizm- rozżaleni swoją przegraną atakują AWPL i Waldemara Tomaszewskiego. Np. “zielony ludzik” to Tadeusz Filipowicz wcześniej występujący pod pseudonimem “hem” i “anonim110”. Jak się poczyta jego wypociny w kontekście tego, że został wywalony z AWPL za swoją zdradę, potem nieudolnie znowu próbował powrócić do polityki, a w tym czasie AWPL z Tomaszewskim na czele odnosiła sukcesy, to staje się jasne, że próbuje leczyć swoje kompleksy atakując tych, którym się powiodło.

  38. Ali mówi:

    Astorio : 1) Wietnamczycy i Czeczeńcy w Polsce to imigranci bądź uchodźcy polityczni. Za jedno, dwa pokolenia albo wyemigrują gdzieś dalej albo zasymilują się z polskim społeczeństwem. Żyją w diasporze, jest ich w sumie bardzo niewielu, nie mają swoich szkół, stowarzyszeń itd. Nie ma co brać ich pod uwagę w tej dyskusji.
    Żydów też jest niewielu. Trochę się rozrastają, ale również żyją w rozdrobnieniu , w niewielkich grupkach i w ogóle jest ich nadal bardzo mało. Zasadnicze mniejszości autochtoniczne w Polsce maleją. Do tego co napisałeś dorzuć jeszcze mniejszość białoruską i ukraińską.
    2) Dane szczegółowe co do Żydów w USA : W roku 1970 tylko 17 % miało nieżydowskiego małżonka. Obecnie 44 % Żydów ma nieżydowskiego małżonka, przy czym spośród tych Żydów, którzy zawarli małżeństwa po roku 2000 aż 58% ma nieżydowskiego małżonka. Dwie trzecie amerykańskich Żydów nie należy do żadnej synagogi ( gminy wyznaniowej). Około 30 % ubiera choinki na Boże Narodzenie, a 34% uważa, że wiara w Chrystusa jest kompatybilna z judaizmem.
    Rabin Adin Steinetz mówił w związku z tym :” To jak osoba, która wchodzi do wanny, podcina sobie żyły i najspokojniej w świecie wykrwawia się na śmierć”.
    Ortodoksyjni Żydzi mają dwukrotnie większy przyrost naturalni niż pozostali. Niedługo będą stanowili 15 % Żydów amerykańskich. Prawdopodobnie tylko oni utrzymają żydowskość. Nie jest to wspaniała perspektywa dla rozwoju narodu żydowskiego w Ameryce. Niezależnie od tego, czy w statystykach amerykańskich Żydzi są uważani za grupę etniczną, czy religijną. 3) Jeżeli uważasz, że dyskryminacja w “sprawach drugorzędnych” jest zjawiskiem, które można akceptować, to gratuluję taktu i wrażliwości wobec problemów trapiących innych ludzi. DYSKRYMINACJA, drogi Astorio, zawsze pozostanie DYSKRYMINACJĄ i ludzie, zwłaszcza mający pretensję do wyrażania nowoczesnych ideałów, NIE MOGĄ TEGO AKCEPTOWAĆ. Jeszcze raz powtórzę : Jeśli sprawy pisowni nazwisk oraz napisów w miejscach publicznych są drugorzędne, bez znaczenia, to dlaczego Litwini z uporem maniaków obstają przy swoim stanowisku ? Co to znaczy “mieć bzika” na punkcie swojego języka ? Kto im zabrania używania języka litewskiego, w dodatku jako języka urzędowego w RL ? No kto ? Im najwyraźniej w świecie chodzi o to, aby Polacy również przyjęli język litewski jako swój własny. Polacy bronią się przed tym, bo gdyby przestali mówić po polsku (czy nawet, ściśle mówiąc mieszanką polsko-rosyjską), niepotrzebne były szkoły polskie, bo kto miałby się w nich i po co uczyć ? AWPL nie tylko walczy z okrajaniem zakresu nauczania w języku polskim w polskich szkołach, ale walczy również o podtrzymanie używalności języka polskiego w życiu codziennym. Do tego m.in. potrzebne są dwujęzyczne napisy i zapisy nazwisk. Chodzi o wskazanie Polakom, że jest sens pozostawania przy polskości, że nikt ich nie dyskryminuje w żadnym wymiarze, na żadnej płaszczyźnie. To, że akceptujesz dyskryminację Polaków w sferze językowej, jako rzekomo “drugorzędnej” świadczy tylko o tym, że jesteś wrogiem polskości ( dla mnie osobiście żadna nowina)i poplecznikiem nacjonalistów litewskich.
    3) Dyskryminacja Polaków zwrotem ziemi nie została zakończona. Nadal jest wiele spraw na terenie miasta Wilna.
    4) Co do dbałości o “dobrobyt”, to pominąłeś całkowitym milczeniem moje argumenty porównawcze odnośnie Kowna, Szawel i innych miast czysto litewskich. Emigracja z całej Litwy jest ogromna. Państwo litewskie nie ma już dzisiaj nawet 3 milionów stałych mieszkańców, a na początku lat 90-tych było ich 3,7 miliona. Wyjeżdżają oczywiście ludzie młodzi, w wieku produkcyjnym, więc jeśli nic się nie zmieni, ubytek ludności będzie nadal postępował. A warto jeszcze dodać bardzo niepokojący wskaźnik samobójstw na Litwie ( jeden z najwyższych w Europie) oraz bynajmniej nie zwalczony przez państwo alkoholizm. Przyrost naturalny ludności jest oczywiście beznadziejny. Czy za to wszystko odpowiada AWPL ? Na Wileńszczyźnie przynajmniej rodzi się więcej dzieci niż w innych rejonach Litwy.
    Przybywa ludności, jak już pisałem jedynie w Wilnie ( też nie za dużo, ale trochę). Tutaj współrządzi AWPL.
    5) Piszesz , że tylko połowa Polaków rozmawia w domu po polsku. Nie dodajesz jednakże informacji, w jakim języku rozmawia ta druga połowa. Czy na pewno jest to język litewski ? Czy może rosyjski ? Nie jest to sprawa bez znaczenia zważywszy na to, że polski i rosyjski, zwłaszcza polski dialekt kresowy, są językami podobnymi do siebie, z tej samej grupy językowej, o czym nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Polak, który rozmawia w domu po rosyjsku nie staje się przez to Litwinem. On najczęściej nadal uważa się za Polaka.

  39. Powiłas mówi:

    @ Astoria.Oto złote myśli Astorii:”Polacy NIE SĄ dyskryminowania w sprawach, które utrudniałyby im zachowanie tożsamości narodowej[ czy to wypowiedź satyryczna?]. Mają swoje szkolnictwo… [redukowane z wpajaniem antypolskiej historii aby wstydzili się tak jak uczennica Katarzyna Andruszkiewicz] , mogę się zrzeszać w organizacjach pozarządowych, mają swoje mass media, w którcyh mogą pisać co im się podoba ..[kurier Wileński pozbawiany dotacji i wzywany na komisje dystyplinarne], nie so dyskryminowani w pracy- [kary za używanie języka polskiego nawet między sobą], mają swoją partię- [ z zredukowaną liczbą głosów przez manipulowanie granicami okręgów aby nie wyłonili proporcjonalej liczby kandydatów], która współrządzi państwem i stolicą [która musi wyjść z sejmu aby swoją obecnością nie legitymizować kłamstw i obelg padających z mównicy sejmowej]” …! Czyli ” ja drugoj takoj strany nieznaju gdie tak wolno dyszyt czyławiek” .

  40. Koroniarz mówi:

    @ Ali

    “W interesie samych Litwinów leży to, by zrusyfikowani Polacy z Wileńszczyzny, skoro nie bardzo chcą zostać Litwinami, stawali się Polakami z prawdziwego zdarzenia. Wtedy żaden Putin niczego tutaj nie osiągnie. I choćby z takich względów mądre elity narodowe pozwoliłyby Polakom na zapisywanie nazwisk jak trzeba, a także na dwujęzyczne tabliczki informacyjne. Przecież nie litewsko-rosyjskie, ale litewsko-polskie, tak aby na każdym kroku uświadamiać mieszkańcom Wileńszczyzny, że nie są Rosjanami, ale Polakami”.

    Sęk w tym, że Lietuvisi wolą mieć w swoim państwie Rosjan, niż Polaków. Jest tak dlatego, że Ziemia Wileńska nigdy nie była rosyjska, ma natomiast podstawowe znaczenie dla polskiej tożsamości narodowej. Negowanie tego faktu oraz chęć zniszczenia wszelkich jego konsekwencji stały się z kolei fundamentem, spoiwem Lietuvy, tzn. idei lietuvskiej od Basanowicza przez Smetonę, Ponary po Landsbergisa i Grybauskaite.
    A kwestie obecności języka narodowego w sferze publicznej nie są, jak chce Astoria, drugorzędne, lecz fundamentalne. One przypominają – na co dzień – prawdę o historii i tożsamości tych ziem.

  41. E.A. mówi:

    Waldemar Tomaszewski i kierowana przez niego partia AWPL są chlubnym wyjątkiem, jeśli chodzi o zorganizowanie i sukcesy polskiej społeczności poza granicami RP.
    1. Która inna polska partia w ogóle istnieje w innym państwie na świecie?
    2. Która inna polska partia, działająca poza Polską, zdobywa mandaty radnych i formuje władze w samorządach oraz w stolicy kraju? A AWPL zdobywa pierwsze miejsce w regionie wileńskim, który stanowi 1\3 Litwy.
    3. Która inna polska partia zdobywa nieprzerwanie od 20 lat mandaty posłów?
    4. Która inna polska partia ma własny klub parlamentarny?
    5. Która inna polska partia współtworzy koalicję rządową, ma wicemarszałka sejmu, ministra i wiceministrów?
    6. Która inna polska partia ma przedstawicielstwo w Parlamencie Europejskim?
    7. Która inna polska partia wystawia kandydata w wyborach na prezydenta kraju? A kandydat AWPL na Wileńszczyźnie bezapelacyjnie bije na głowę urzędującą prezydent, a w stolicy uzyskuje drugi wynik.
    Takie są fakty.

  42. E.A. mówi:

    Polskie media na Litwie, m.in. Kurier Wileński, Wilnoteka czy portal l24.lt, na bieżąco informowały o wielu ważnych inwestycjach, które “polskie” samorządy, kierowane przez AWPL, dokonały dla mieszkańców.

    1. Wybudowanie nowych polskich przedszkoli w Rudominie, Ławaryszkach, Niemenczynie, Mickunach oraz trwające budowy w Awiżeniach i Suderwie.
    2. Renowacja Pałacu Balińskich w Jaszunach.
    3. Rozbudowa i modernizacja praktycznie wszystkich szkół w rejonach wileńskim i solecznickim, jak też wiele modernizacji w Wilnie, np. ostatnio Progimnazjum im. Jana Pawła II.
    4. Budowa praktycznie od nowa szpitali w Niemenczynie, Szumsku i Ejszyszkach.
    5. Wybudowanie nowych ośrodków dla niepełnosprawnych w Niemenczynie, Solecznikach i Wołczunach. Wybudowanie nowego domu opieki w Podbrzeziu.
    6. Uruchomienie nowego parku autobusowego w Niemenczynie z samorządową inwestycją kilkunastomilionową.
    7. Zwolnienie rolników od podatku za ziemię do 5 ha przez polskie samorządy.
    8. Subsydiowanie przez samorząd rejonu wileńskiego ogrzewania i wody.
    9. Utworzenie nowych rejonowych szkół: szkoły sztuki w Rudominie i szkoły sportowej w Niemenczynie. Budowa kilkunastu nowych stadionów i boisk sportowych.
    10. Wprowadzenie kilkuset etatów dla kilkudziesięciu polskich zespołów artystycznych.

    Można jeszcze kontynuować o remontach dróg, mostów, ambulatoriów, domów kultury, kilku muzeów. I to wszystko udało się osiągnąć w ciągu niewiele więcej ponad 10 lat.

    A na przykład dopiero co, bo wczoraj 8 maja, w Szkole Średniej im. Pawła Brzostowskiego w Turgielach w rejonie solecznickim, oddano do użytku odremontowaną salę sportową.
    Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.

  43. E.A. mówi:

    W ostatnim rankingu przygotowanym przez opiniotwórczy litewski tygodnik Veidas (odpowiednik polskiego Wprost) na 60 litewskich samorządów Rejon Wileński zajął bardzo wysokie 9 miejsce, a Rejon Solecznicki 46 miejsce. To bardzo dobre wyniki, które pokazują profesjonalizm polskich samorządowców na Litwie. Warto to docenić, pogratulować i życzyć dalszego powodzenia.

  44. Ali mówi:

    @Koroniarz : Wiem o tym, ale ostatnio Astoria namiętnie zwalcza Rosję i Putina. Skoro tak, to niech namawia swoich litewskich przyjaciół do stworzenia na Wileńszczyźnie trwałej tamy chroniącej przed zalewem rosyjskiej kultury. Ponieważ nie przerobią, przynajmniej w najbliższych latach, Wileńszczyzny na drugą Auksztotę, powinni chociaż zaprzestać dyskryminowania kultury polskiej.

  45. Kmicic mówi:

    W każdym rankingu oba “polskie” rejony zajmują pierwsze miejsca w krzewieniu i utrzymywania POLSKOŚCI . To wystarcza za wszystkie rankingi.

  46. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Obywatele naszego kraju dostrzegają i cenią uczciwą postawę zarówno AWPL, jak i jej lidera Waldemara Tomaszewskiego. Partia nigdy nie była uwikłana w żaden skandal korupcyjny, a skorumpowanie, należy ubolewać, jest dość częstym zjawiskiem na litewskiej scenie politycznej. Partia pryncypialnie odmawiała (i odmawia) korzystania ze wsparcia oferowanego przez struktury biznesowe, uczciwie i sumiennie pracuje na rzecz szeregowego wyborcy. To nie są tylko słowa – to są fakty.

    |Wyborcy cenią taką uczciwą postawę, wszak nie jest przypadkiem fakt, że dwa lata z rzędu właśnie na rzecz AWPL – spośród wszystkich 40 partii działających w kraju – dokonano najwięcej odpisu podatkowego. Waldemar Tomaszewski jako lider ugrupowania jest wzorcem takiej uczciwej polityki, która dla dzisiejszej Litwy jest tak bardzo potrzebna. Z uwagi na to i na wiele innych przyczyn nie rozważamy innej decyzji, jak tylko wystartowanie w wyborach prezydenckich i promowanie pracy w oparciu nie tylko o wspomniane wartości, ale też wszystkie te, które wypływają z chrześcijaństwa, i którymi to wartościami przedstawiciele AWPL kierują się nie tylko na słowach, ale też w życiu codziennym. Nieprzypadkowo z naszego środowiska wyszły inicjatywy o ochronie życia poczętego i nauczaniu religii w szkołach, które są niezwykle ważne w kontekście obecnych zagrożeń dla tradycyjnej rodziny.
    Akcji Wyborczej poprzez mianowanie na stanowiska odpowiednich osób, poprzez właściwą politykę kadrową udało się urzeczywistnić niezwykle istotną zasadę oddanego służenia dla obywateli. Posłowie AWPL jako jedyni z partii wchodzących w skład obecnej koalicji rządzącej nie głosowali za zwiększeniem wynagrodzeń dla posłów. W samorządach, w których władzę sprawują przedstawiciele AWPL, nie ma miejsca na korupcję, mogą się one pochwalić rzeczywistymi osiągnięciami w różnych dziedzinach. Samorządy Wileńszczyzny przodują w realizacji projektów społecznych i infrastrukturalnych.

    Dla przykładu, tylko w rejonie wileńskim w ciągu ostatnich 10 lat wybudowano 5 nowych przedszkoli (Awiżenie, Rudomino, Niemenczyn, Ławaryszki, Mickuny), 2 nowe szpitale (Szumsk, Niemenczyn), ośrodki świadczące usługi społeczne (Podbrzezie, Niemenczyn). Samorząd podwileński jako jedyny w kraju pokrywa 25% ceny (ustalonej przez Państwową Komisję Cen i Energetyki) za ogrzewanie, wypłaca też subsydia za zimną wodę, zaś rolnicy posiadający do 5 ha gruntów są zwalniani od podatku za ziemię. Takich rozwiązań, które w obecnych trudnych czasach są ważne dla szeregowego obywatela, brak jest w innych regionach Litwy. Mimo realizowania wielości różnego rodzaju projektów i szerokiego zakresu wykonywanych prac Samorząd Rejonu Wileńskiego praktycznie nie posiada zadłużenia, co jest pozytywnym wyjątkiem na tle innych samorządów kraju.

    Należy przypomnieć, że Waldemar Tomaszewski z dobrym wynikiem startował w poprzednich wyborach prezydenckich w 2009 roku – wówczas jako najmłodszy kandydat zajął czwarte miejsce z siedmiu kandydatów, uzyskał prawie 5% głosów w skali kraju, natomiast w regionie, w którym był bardziej znany, osiągnął wręcz fenomenalny wynik. W rejonach solecznickim i wileńskim zdobył on odpowiednio 67% i 50% głosów – tym samym osiągnął wynik lepszy niż obecna głowa państwa D. Grybauskaitė (odpowiednio 22% i 28% głosów). W kilku samorządach Waldemar Tomaszewski uplasował się na drugiej pozycji, w tym stolicy – Wilnie, wyprzedzając nawet ówczesnego lidera socjaldemokratów A. Butkevičiusa. Dzisiaj uczciwa i odważna praca przewodniczącego AWPL, jego dbałość o szeregowego obywatela jest jeszcze bardziej znana w kraju, więc przed nim otwiera się realna szansa na polepszenie wyników i nawet trafienie do drugiej rundy.

    To, co udało się dokonać w regionie Wileńszczyzny: przede wszystkim zjednoczenie wszystkich osób dobrej woli na rzecz tworzenia wspólnego dobra, dbałość o zwykłego człowieka, kierowanie się wartościami chrześcijańskimi i promowanie wychowywania w tym duchu dzieci (w regionie Wileńszczyzny 100% dzieci uczęszcza na lekcje religii) – jest bardzo ważne dla całego naszego kraju.

    Sukces zjednoczenia wszystkich ludzi niezależnie od narodowości, uczciwej i owocnej pracy przedstawicieli władz w niemałym stopniu jest utożsamiana z przewodniczącym AWPL Waldemarem Tomaszewskim, dlatego wyrażamy zadowolenie z przystania lidera ugrupowania na naszą propozycję kandydowania w wyborach prezydenckich. Uważamy, że wszystkie pozytywne dokonania, które udało się poczynić w jednym regionie, można poszerzyć o cały kraj. Mieszkańcy całego kraju z całą pewnością oczekują tego od dłuższego czasu, potrzebują tego. Gorąco apelujemy więc o poparcie kandydatury Waldemara Tomaszewskiego, którego działalność i praca może przynieść długo oczekiwane pozytywne zmiany, więcej uczciwości w polityce i sprawiedliwości społecznej w życiu codziennym.

  47. PL mówi:

    “Polacy na Litwie mieszkają w zasadzie od zawsze, od co najmniej 700 lat, czyli gdy na tych terenach rodziły się zalążki państwowości i chrześcijaństwa.

    Tak więc, dlaczego Polak nie mógłby piastować najwyższego urzędu w państwie? Przecież przynajmniej oficjalnie nie jesteśmy obywatelami drugiej kategorii.

    A tak naprawdę głównym powodem mojego kandydowania jest wysokie zaufanie, jakim darzą nas wyborcy, nie tylko Polacy, ale też przedstawiciele innych mniejszości narodowych, również etniczni Litwini, którzy widzą i cenią uczciwą działalność już ogólnokrajowej partii, Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, posiadającej własną frakcję parlamentarną i mocną pozycję w samorządach, a której mam zaszczyt przewodniczyć.

    Startowałem już w wyborach prezydenckich pięć lat temu. Wtedy mieliśmy więcej wątpliwości co do zasadności takiego kroku, tym niemniej udało się uzyskać dobry wynik – około 5 proc. w skali kraju. I zdecydowane zwycięstwo na Wileńszczyźnie, gdzie moją kandydaturę poparło ok. 60 proc. wyborców, a urzędująca prezydent Grybauskaitė dostała tu ok. 25 proc. W stolicy, w Wilnie, uzyskałem kilkanaście procent i zdobyłem wysoką, drugą pozycję wyprzedzając nawet lidera największej partii socjaldemokratycznej, a dzisiejszego premiera Butkevičiusa.”

    Wywiad z Waldemarem Tomaszewskim, portal onet.pl, 4.04.2014.

  48. zielony ludzik mówi:

    A ty Kransztadzki już więcej nakłamać nie mogłeś ?

  49. Astoria mówi:

    @ Ali:

    –>Zasadnicze mniejszości autochtoniczne w Polsce maleją.

    To prawda. Asymilacja autochtonicznych mniejszości narodowych w Polsce postępuje bardzo szybko, najpewniej z powodu atrakcyjności polskości – czego nie można powiedzieć o Litwie, gdzie polskość jest mniej atrakcyjna dla Polaków na Litwie od rosyjskości i (biorąc pod uwagę to, że połowa Polaków posyła dzieci do litewskich szkół) chyba też od litewskości.

    –>Rabin Adin Steinetz mówił w związku z tym…

    To opinie jednego z tysięcy rabinów w USA. Każdy rabin ma swoje opinie, najczęściej różne od opinii pozostałych rabinów. Żydzi nie mają Watykanu z jedną doktryną dla wszystkich, jak katolicy. Sprawy Żydów są skomplikowane dla nich samych. Np. ojciec Michaela Douglasa Kirk jest Żydem, ale matka nie. Z punktu widzenia rabina Steinetza, Michael nie jest Żydem. Ale większość nieortodoksyjnych Żydów uważa Michaela za Żyda, przynajmniej częściowo. Sam Michael określa się jako niereligijny, więc żydem (z małej litery) być nie może. Niemniej synowi zrobił bar micwę, czyniąc go Żydem. Go figure.

    –>Jeśli sprawy pisowni nazwisk oraz napisów w miejscach publicznych są drugorzędne, bez znaczenia, to dlaczego Litwini z uporem maniaków obstają przy swoim stanowisku ? Co to znaczy „mieć bzika” na punkcie swojego języka ?

    Nie jestem psychiatrą klinicznym, żeby rozwiązać zagadkę paranoi językowej Litwinów. Ale domyślam się, że język i jego prezerwacja stała się obsesją Litwinów, ponieważ niewiele więcej prócz języka ich definiuje jako naród i społeczeństwo. Historycznie ich państwo było przez wieki krajem w istocie słowiańskim, z przewagą liczebną Rusinów i spolszczoną elitą rządzącą. Historia ich kraju jest historią głównie Rusinów, Polaków i Żydów, a mniej etnicznych Litwinów, którzy pozostawali na najniższym szczeblu drabiny społecznej jako pańszczyźniani chłopi, posługujący się prymitywnym językiem, nienadającym się do kultury, nauki i polityki. Podczas odrodzenia narodowego na Litwie sprawa odrodzenia i zmodernizowania języka stała się dla plemiennych Litwinów priorytetową, a dziś pozostaje sprawą priorytetową jego obrona za wszelką cenę. Mimo że ta obrona, często kosztem szykanowania użytkowników języków mniejszościowych, jest pozbawiona krzty sensu, zważywszy, że zapis nazwisk po polsku i tablice dwujęzyczne w żaden realny sposób nie mogą zagrozić językowi litewskiemu, kulturze, państwu i narodowi litewskiemu. Niestety współczesna Litwa została stworzona na wariackich papierach plemiennych nacjonalistów, które weszły w skład obecnie obowiązującej Konstytucji.

    –>AWPL nie tylko walczy z okrajaniem zakresu nauczania w języku polskim w polskich szkołach…

    Nauczanie kilku przedmiotów po litewski nie zaszkodzi nauczaniu po polsku większości przedmiotów, a pomoże polskim uczniom w lepszym opanowaniu litewskiego. Jest błędem polskich szkół nauczanie litewskiego jako języka państwowego. Absolwent polskiej szkoły powinien mówić i pisać perfekt w literackim polskim i w literackim litewskim. To podniosłoby prestiż polskiej edukacji i skłoniło tych Polaków, którzy posyłają dzieci do szkół litewskich, do wybrania szkół polskich.

    –>Do tego m.in. potrzebne są dwujęzyczne napisy i zapisy nazwisk. Chodzi o wskazanie Polakom, że jest sens pozostawania przy polskości, że nikt ich nie dyskryminuje w żadnym wymiarze, na żadnej płaszczyźnie.

    Ani pisownia nazwisk ani tablice dwujęzyczne z nikogo nie zrobią Polaka i nikogo nie utrzymają przy polskości. To są sprawy z pewnością kwalifikujące się jako dyskryminujące na Litwie, ale są drugorzędne i symboliczne. Nawet Tomaszewski uważa sprawę zapisu nazwisk za drugorzędną. W praktyce zapewne 95% Polaków nie zmieniłoby nazwisk, gdyby Litwa im na to pozwoliła, bo są do obecnego zapisu przyzwyczajeni i im on nie przeszkadza. Szef PMS Kwiatkowski pisze swoje nazwisko oficjalnie Kviatkovskij. Nie zrezygnował nawet z rusycyzmu, choć legalnie może to zrobić. To jego prywatna sprawa i w żaden sposób nie decyduje o jego polskiej narodowości.

    –>Dyskryminacja Polaków zwrotem ziemi nie została zakończona. Nadal jest wiele spraw na terenie miasta Wilna.

    No właśnie, pozostało Wilno, gdzie ziemia miejska jest cenna i droga, i miasto nie ma zamiaru z niej rezygnować lub za nią płacić ogromne odszkodowania. Niestety to typowe dla miast, również w Polsce. Ciekawszą sprawą jest to, czy któremuś z prominentów AWPL, jego rodzinie i kumplom Litwa jeszcze nie zwróciła ziemi na wsi lub w Wilnie? Podejrzewam, że takiego kogoś nie ma, bo klika Tomaszewskiego sama sobie ziemię pozwracała w pierwszej kolejności. Jeśli się mylę, to daj mi przykład aparatczyka AWPL, który nadal walczy o zwrot ziemi.

    –>Co do dbałości o „dobrobyt”, to pominąłeś całkowitym milczeniem moje argumenty porównawcze odnośnie Kowna, Szawel i innych miast czysto litewskich. Emigracja z całej Litwy jest ogromna. Państwo litewskie nie ma już dzisiaj nawet 3 milionów stałych mieszkańców, a na początku lat 90-tych było ich 3,7 miliona.

    Nie rozumiem twojego argumentu. Emigracja jest dla Litwy korzystna, przynajmniej w krótkiej perspektywie. Wyjeżdżają ci, którzy nie mają pracy i których państwo musiałoby utrzymywać na zasiłkach. To dzięki masowej emigracji Litwa przegoniła Polskę w PKB na głowę mieszkańca, bo Eurostat kilka miesięcy temu zmniejszył liczbę ludności Litwy, a PKB pozostał ten sam. Gdyby nie emigracja, to bezrobocie byłoby zapewne dwukrotnie wyższe i na Litwie, i w Polsce. To masowa emigracja pozwoliła Polsce uniknąć kryzysu, bo dla tych dwóch milionów Polaków, którzy wyemigrowali, państwo Polskie nie miało miejsc pracy. W długiej perspektywie tak duża emigracja z Litwy i Polski nie jest korzystna, choćby z powodów demograficznych. Wyjeżdżają młodzi, przez co społeczeństwo się starzeje i coraz większą pulę emerytów będzie w przyszłości musiała utrzymywać coraz mniej liczna grupa w wieku produkcyjnym. Póki co jednak emigracja jest zbawienna dla Litwy i Polski z powodu gospodarczego niedorozwoju tych krajów.

    –>A warto jeszcze dodać bardzo niepokojący wskaźnik samobójstw na Litwie ( jeden z najwyższych w Europie)

    Litwini nie należą do optymistów. Podobnie Węgrzy. Może to jest wyjaśnienie. Najwięcej samobójstw na świecie popełniają żołnierze amerykańscy i kombatanci przegranych wojen Ameryki w Iraku i Afganistanie. Bodajże kilkunastu codziennie sobie w łeb strzela.

    –>Przyrost naturalny ludności jest oczywiście beznadziejny. Czy za to wszystko odpowiada AWPL ?

    Nie bardzo rozumiem, co AWPL mogłaby mieć wspólnego z przyrostem naturalnym na Litwie. Przyrost naturalny wśród litewskich Polaków jest dodatni, w przeciwieństwie do etnicznych Litwinów. Ale to też nie jest zasługa AWPL. Polaków na Litwie jednak ubywa, około 30 tys. co dekadę, z powodu asymilacji i emigracji.

    –>Polak, który rozmawia w domu po rosyjsku nie staje się przez to Litwinem. On najczęściej nadal uważa się za Polaka.

    Oczywiście. Ja Polakowi gadającemu w domu z żoną i dziećmi po rosyjsku nie ujmuję polskości. Jest on po prostu rosyjskojęzycznym Polakiem. To jest ulubiony elektorat AWPL, zresztą. Szczególnie gdy jest to elektorat umysłowo zmodyfikowany przez putinowską propagandę. To najlepszy wyborca AWPL, który ma szansę wysłać Waldemara z powrotem do Brukseli.

    Kmicic:

    –>W każdym rankingu oba „polskie” rejony zajmują pierwsze miejsca w krzewieniu i utrzymywania POLSKOŚCI . To wystarcza za wszystkie rankingi.

    No, jakoś to krzewienie polskości nie za bardzo wychodzi, skoro połowa Polaków litwinizuje dzieci w litewskich szkołach i połowa Polaków gada w domu zwykle po rosyjsku. Oba rejony rządzone przez AWPL są w stanie postępującego kryzysu polskości, a nie krzewienia polskości.

    @ Kazimierz Kransztadzki:

    –>Partia nigdy nie była uwikłana w żaden skandal korupcyjny

    To wynika tylko z tego, że AWPL angażuje się w działalność korupcyjną, która jest albo niekaralna albo trudna do wykrycia. Przykładem korupcji w AWPL jest zatrudnianie członków rodzin głównych rozgrywających w strukturach samorządowych i partyjnych. Nepotyzm w AWPL jest powszechny i powszechnie znany. Przykładem korupcji w AWPL jest też używanie pieniędzy publicznych do przesadnego bogacenia się na stanowiskach w organizacjach zależnych od AWPL, jak w wypadku żony Tomaszewskiego. Szwindel ten został szczegółowo opisany w prasie litewskiej.

    –>Partia pryncypialnie odmawiała (i odmawia) korzystania ze wsparcia oferowanego przez struktury biznesowe

    To nie ma nic wspólnego z pryncypiami. AWPL nie może liczyć na żadne wsparcie ze strony biznesu litewskiego, a lokalny biznes polski jest zbyt nieliczny i skromny na poważne wspieranie partii. AWPL udaje więc, że zrezygnowała ze wsparcia biznesowego, gdy w rzeczywistości takie wsparcie nie istniało.

    –>spośród wszystkich 40 partii działających w kraju – dokonano najwięcej odpisu podatkowego.

    Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że kilkanaście tysięcy członków ZPL, AWPL, PMS i pracowników samorządów kontrolowanych przez AWPL jest pod presją maszyny wyborczej Tomaszewskiego, by takie odpisy dokonywać. Domyślam się, że AWPL może tym ludziom pomagać w wypełnianiu formularzy podatkowych, przy okazji wypełniając im rubryczkę odpisu podadkowego dla partii. Czyż nie?

  50. Powiłas mówi:

    @Astoria te wpisy i to w takim zakresie są konfabulacją i dalszym dowodem działania agenturalnego.Jak przyzwoity człowiek mógłby wypisywać coś takiego jak Astoria?

  51. zielony ludzik mówi:

    Tomaszewski prowadzi stado baranów wprost w ramiona Putina. Do twarzy mu z tą „gieorgijewką”.

  52. Jurgis mówi:

    @ Astoria Tomaszewski jest jedynym wyłonionym kandydatem Polaków.Nie głosowanie na niego oznacza brak reprezentacji. Nawoływanie do bojkotu jest nie tylko jest głupotą oraz sianiem zamętu i rozbijactwem ale ewidentną zdradą interesów Polaków na Litwie.

  53. Ali mówi:

    @Astoria : Odpowiem tym razem w miarę krótko :
    1) Wypowiedź rabina Steinetza nie była traktowana przeze mnie tak jak wypowiedź papieża ( który nawiasem mówiąc jest nieomylny tylko w sprawach moralności i wiary).To była wypowiedź ilustrująca uzasadnione obawy żydowskich środowisk ortodoksyjnych. Znacznie ważniejsze są przedstawione suche dane liczbowe. One mówią bardzo wiele na temat kondycji żydostwa w Ameryce. Niezależnie od tego jak potraktujemy Michaela Douglasa. Tak czy inaczej żydowskość w Ameryce systematycznie rozpływa się i karleje.
    2) Pisałem już, że niezależnie od tego ilu Polaków zgłosi chęć zmiany zapisu nazwiska, należy dać im tę możliwość. W Polsce nikt nie pyta pana Schulza dlaczego nie chce pisać swojego nazwiska w wersji “Szulc”. Żyją tutaj zarówno Schulzowie jak i Szulcowie. Obok Hofmanów mieszkają Hoffmannowie. Jest to sprawa WOLNOŚCI WYBORU. Oczywiście każda wolność ma swoje granice, ale w tym przypadku granice powinny przebiegać wzdłuż granicy alfabetycznej. Trudno bowiem aby państwo przystało na urzędowe zapisy nazwisk w cyrylicy lub alfabecie hebrajskim.
    3) Emigracja bywa korzystna ekonomicznie dla państwa rodzimego emigrantów tylko na krótką metę. Po kilku, kilkunastu latach więzi osłabiają się, ulegają rozerwaniu. Emigranci przestają przesyłać pieniądze do kraju. A ktoś przecież musi żyć i pracować również tutaj na miejscu, jeśli nie chcemy zamienić kraju w bezludną pustynię, zamieszkałą co najwyżej przez zniedołężniałych starców, którym nie będzie z czego wypłacać emerytur. Kraje bogate, prężnie rozwijające się przyciągają imigrantów. Kraje biedne oddaje daninę emigranckiej krwi.
    4) AWPL może ma, a może nie ma wpływu na przyrost demograficzny na Wileńszczyźnie. Trudno to ocenić, ale faktem jest, że partia ta walczy z aborcją i w ogóle akcentuje silne przywiązanie do katolicyzmu. A przyrost naturalny na Wileńszczyźnie jest jednak największy w skali całej Litwy.
    5) Dlaczego Litwini nie należą do optymistów ? Musi być jakaś tego przyczyna. Trudno założyć, by pęd do samobójstw odziedziczyli w genach.Widocznie źle im się żyje w ojczyźnie.
    6) “Klika Tomaszewskiego” nie mogła sama sobie pozwracać ziemi w pierwszej kolejności, gdyż kompetencje w kwestiach zwrotu ziemi leżały i leżą w gestii organów administracji rządowej, a nie samorządowej. Piszemy zresztą o mieście Wilnie, gdzie AWPL jest i w różnym czasie bywała jedynie słabszym koalicjantem większości sprawującej władzę samorządową. DECYDUJĄCA WIĘKSZOŚĆ GŁOSÓW ZAWSZE NALEŻAŁA DO LITWINÓW. Niezależnie od tego warto przypomnieć sprawę regulacji ustawowej, na mocy której można było “odzyskiwać” ziemię położoną w innych częściach kraju niż w tych ,gdzie ją kiedyś utracono. Na tej zasadzie uwłaszczono m.in. Landsbergisa, przekazując mu hektary lasu niedaleko Niemenczyna. Nie muszę chyba wyjaśniać, jakie partie polityczne miały i nadal mają decydujący wpływ na uchwalanie ustaw na Litwie.

  54. been mówi:

    To, co wypisuje Astoria, to herezja w skrajnej postaci. Stek bzdur, pomówień, kłamstw i niecnych sugestii. Albo zupełnie mu odbiło, albo, co bardziej prawdopodobne, po prostu wykonuje swoje agenturalne zadania. A już ten dopisek “PS” pokazuje, że w przypadku Astorii nie mamy do czynienia z normalnym człowiekiem – internautą, tylko z patologicznym maniakiem.

    Dziwię się administratorowi tego portalu, że bezrefleksyjnie godzi się zamieszczać takie oszczerstwa. Niedawny przykład portalu delfi pokazuje, że za zgodę na zamieszczanie przez internautów chamskich i obelżywych wpisów na osoby publiczne, mogą być wyciągnięte konsekwencje prawne wobec administratora. Nie życzę źle Kurierowi, ale niekiedy mam bardzo mieszane uczucia.

  55. Jagmin mówi:

    @51 Astoria
    Używasz języka rynsztoku, który obraża forum zacnego KW, widać żeś cham i prostak, tzw. “ćwierćintelygent”.Tobie kury szczać prowadzać, a nie komentarze pisać, ale jak widać taki ci etat dali na placówce-szczyt kariery agenta Astorii-mucha plujka:), to i frustracja musi być u ciebie wielka.
    Akurat w sprawie zdrady ty Astorio, jako najemny zdrajca powinieneś pomilczeć gdyż:
    Tomaszewski jest prawdziwym patriotą i z takiej patriotycznej rodziny pochodzi. Adam, stryj Waldemara Tomaszewskiego był żołnierzem AK i był wśród tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co był aresztowany i więziony wraz z 4 tysiącami AK-owców na zamku miednickim. Następnie został wywieziony do łagrów, do Kaługi. Nigdy nie pozwolono mu wrócić na ojczystą ziemię i po odbyciu wyroku musiał dożyć swoich dni na tzw. ziemiach odzyskanych. Rodzina Tomaszewskich zawsze była patriotyczna i religijna mając w swojej rodzinie nawet księdza.

    W atmosferze patriotycznej wychowywał się Waldemar Tomaszewski, który jawnie bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 roku podniósł w szkole sprawę mordu katyńskiego.
    A w tym samym czasie dzisiejsza tzw. elita polityczna służyła bolszewikom, Landsbergis wykładając komunizm naukowy w konserwatorium litewskim, a Grybauskaite wielbiła Lenina w wyższej szkole partyjnej w Leningradzie. Taka jest prawda. A zatem Astoryjo, nie pouczaj Tomaszewskiego, zwłaszcza w sprawie patriotyzmu, bo tak on jak jego rodzina życiem i czynem pokazywali i pokazują czym jest patriotyzm.

  56. obserwator mówi:

    Wczorajsza debata w LRT podsumowywała kampanię prezydencką.
    Odpowiedzi Waldemara Tomaszewskiego były precyzyjne i na temat.
    Za to pozostali kandydaci często wyraźnie kluczyli. A już w kwestiach oświatowych panna prezydent i inni posługiwali się kłamstwem i manipulacją. To ich absolutnie dyskwalifikuje.
    Tomaszewski kolejny raz potwierdził, że jest politykiem odpowiedzialnym, dobrze przygotowanym merytorycznie, pryncypialnym i – co niezwykle ważne w takim kraju jak Litwa – potrafi ludzi łączyć i jednoczyć (w przeciwieństwie do większości polityków litewskich, skłócających nasze społeczeństwo i grających na nacjonalistycznych nastrojach).

  57. Ali mówi:

    Jeszcze jedno, bo pierwotnie nie zauważyłem kolejnego postu Astorii.
    Astorio, a może Tomaszewski chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko zbrodni banderowców w Odessie, która jako żywo przypomina tragedię Żydów w Jedwabnem ? A może chciał zaprotestować przeciwko bandyckim wyczynom Prawego Sektora , takim jak torturowanie na terenie Parku Marijskiego w Kijowie I sekretarza obwodowego KPU we Lwowie ( nazwisko uleciało mi z pamięci, ale jak chcesz mogę sprawdzić) ? Wbijali mu igły pod paznokcie, przebili gwoździami płuca i wątrobę, znęcali się nad nim niczym ich dziadkowie nad Polakami w okresie II wojny światowej ( nie tylko na Wołyniu).
    Tomaszewski najwyraźniej jest odporny na prostacką propagandę porównującą Putina do Hitlera. Idee Hitlera zdobywania Lebensraumu na Wschodzie nie są bynajmniej tożsame z ideami “zbierania ruskich ziem”, którymi kierują się Rosjanie począwszy od XVI wieku. Pewne podobieństwa istnieją, ale są też zasadnicze różnice. Być może Tomaszewskiemu nie podoba się to, że USA, oddalone od Ukrainy o tysiące kilometrów, bezceremonialnie wtrącają się wtrącają się w wewnętrzne sprawy tego państwa, wydając na rzecz zmiany tamtejszych władz miliardy dolarów ( oficjalna enuncjacja Victorii Nuland), przysyłając potajemnie do Kijowa szefa CIA itd. A gdzie jest powiedziane, że wszystko co czyni Zachód jest dobre, a wszystko co robi Rosja zasługuje na potępienie ?
    USA mają ambicje władania nad Eurazją i nad całym światem. Nie wszystkim to się musi podobać i z całą pewnością nie wszystkim będzie się to podobało. Tak już jest na świecie i żaden Brzeziński ze swoimi “gambitami”, ani żaden Bush z kłamliwą propagandą na temat zbrojeń Iraku, nastawienia tego nie zmienią.
    A skoro już mowa o Ukrainie, to uważam, że dla Polski istnienie niepodległej Ukrainy jest oczywiście bardzo ważne i bardzo korzystne. Niemniej, moim zdaniem ta niepodległa Ukraina nie powinna być, biorąc pod uwagę interesy Polski, państwem potencjalnie zbyt silnym, bo takie państwo prędzej czy później może skierować ostrze agresji przeciwko Polsce. Być może wygłaszam teraz niebezpieczne herezje, ale wydaje mi się, że istnienie Ukrainy bez Krymu i Donbasu, a także bez ewentualnie bez Nowej Rosji, jest summa summarum korzystniejsze dla Polski niż istnienie Wielkiej Ukrainy. A gdyby Putin zechciał zajmować dalsze regiony, zawsze istnieje możliwość powstrzymania jego apetytów. Wiadomo wszystkim, że dzisiejsza Rosja to nie jest ZSRR, to nie jest dawne supermocarstwo światowe. Trzeba się zatem zbroić, być przygotowanym na ewentualne dalsze ekscesy Rosjan, a jednocześnie bez histerii i paniki analizować dalszy bieg wydarzeń.

  58. Powiłas mówi:

    Tomaszewski to Polityk z Zasadami.Jutro wybory prezydenckie na Litwie. Wszystko wskazuje na to, że w pierwszej turze nie dojdzie do wyboru głowy państwa. Według badań opinii publicznej dużą szansę na wejście do drugiej tury ma Waldemar Tomaszewski.Wzrastające poparcie dla przewodniczącego AWPL nie jest niespodzianką, lecz dowodem na docenianie przez wyborców uczciwej polityki prowadzonej przez Tomaszewskiego, tak rzadkiej cechy w walce wyborczej w świecie przesiąkniętym cynizmem.

  59. zielony ludzik mówi:

    Dziennikarka Agnieszka Romaszewska
    Europoseł Waldemar Tomaszewski Oj, jednak wstyd dla Polaka nosić symbol rosyjskiego militaryzmu
    http://www.tvn24.pl/eurodeputowany-z-symbolem-rosyjskiego-wojska-na-piersi,426785,s.html

    Nawet Kresy 24.pl
    http://kresy24.pl/50885/gesty-tomaszewskiego-dziwia-coraz-bardziej-georgijewska-wstazka-obok-polskiej-flagi/

    Gratulacje

  60. Jurgis mówi:

    Możliwy jest wybór :albo trzeba uznać pokonanie faszystowskich Niemiec za zwycięstwo,albo boleć nad przegraną Hitlera.Powstaje wątpliwość w związku z litewskim zaleceniem bo :Litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało rekomendację do kancelarii Rządu i Ministerstw, by przedstawiciele podległych im instytucji nie uczestniczyli w imprezach 9 maja z okazji 69. rocznicy zakończenia II wojny światowej.To jest właściwie opowiedzenie się po stronie Hitlera.

  61. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Atoria próbuje zaszkodzić Polakom na Litwie, a jego szkodnicze działania ukrywają się pod płaszczykiem fałszywej troski. Myślę jednak, że nikt nie bierze na poważnie jego wynurzeń, gdyż gołym okiem widać, że Astoria jest tendencyjny i niesprawiedliwy w swych ocenach. Widoczne jest to szczególnie ostatnio- jak to się mówi: wyszło szydło z worka” 😉

    fragment wywiadu z W. Tomaszewskim:

    “Pan, jak i Pańska partia, ma niezłe powodzenie nie tylko na wyborach, ale też po nich. Czy jest na to jakiś specjalny przepis?

    -Tak, udaje nam się nieźle kierować poszczególnymi samorządami. Mamy uczciwą ekipę, z którą wspólnie urzeczywistniamy wiele ważnych spraw.

    Nasza ekipa to w większości ludzie wierzący, więc bardziej prawdopodobne jest to, że Ci ludzie są uczciwi. Nie twierdzę, że wśród ludzi wierzących nie ma ludzi nieuczciwych, ale chcę podkreślić, że żaden z naszych polityków nie był wplątany w skandale korupcyjne. Tworzymy bezwzględną większość w dwóch samorządach, a w innych siedmiu mamy swoich przedstawicieli. W siedmiu samorządach współtworzymy koalicję rządzącą. Inne partie chcą z nami współpracować, gdyż cenią naszą uczciwą i zasadniczą działalność.

    W Wilnie nasza koalicja zdobyła dobre drugie miejsce, wywalczyliśmy 11 mandatów z 51. To, oczywiście, zachwycający rezultat. W Solecznikach – niespotykany dotąd rezultat – 22 mandaty z 25, w Rejonie wileńskim – 19 z 27. Żadna partia nie może poszczycić się takimi wynikami. Wzmocniliśmy też swoją pozycję w rejonie święciańskim, mamy 4 miejsca. W Trokach zdobyliśmy 5 mandatów, do szóstego zabrakło nam jedynie 12 głosów. W rejonie szyrwinckim oraz w samorządzie wisagińskim zdobyliśmy po 2 mandaty.

    Podczas ostatnich wyborów zdobyliśmy 63 mandaty i 6,5 % głosów wyborców Litwy. To jest bardzo dobry wynik – w Wisagini, Szyrwintach, Wilnie, Święcianach i Trokach weszliśmy do koalicji rządzącej. Współpracuje z nami 7 sił politycznych. Jest to rezultat długotrwałej pracy.

    Przez cały czas trzymaliśmy się swojej zasadniczej pozycji – nie brać pieniędzy od struktur biznesowych. Walkę z korupcją trzeba zaczynać od siebie, i właśnie tak zrobiliśmy. Już została przyjęta ustawa, głosząca, że partie nie mogą być finansowane przez osoby prawne. To była nasza propozycja i postulat. Nie tylko złożyliśmy propozycję na przyjęcie tej ustawy, ale też przez lata ją realizowaliśmy. Podczas wyborów poparła nas tylko jedna wydająca gazetę firma, która należy do członka naszej partii. Oczywiście, czasami brakło pieniędzy, nie mieliśmy ich na płatne artykuły w takich ilościach, jakimi dysponują inne partie, ale zawsze trzymaliśmy się swoich zasad i nie przyjmowaliśmy propozycji wspierania przez struktury biznesowe, chociaż w ciągu roku otrzymywaliśmy kilkanaście takich propozycji.

    Oczywiste rezultaty – dobre osiągnięcia naszych przedstawicieli, okazujących swoją kompetencję. W skali samorządów tylko dwa samorządy nie mają długów. Samorząd Rejonu Wileńskiego działa bez długów w porównaniu do samorządu miasta Wilna, którego budżet w 70 procentach składa się z długów. Różnią się też wykonane prace. W Wilnie w ciągu dwudziestu lat zostało zbudowane tylko jedno przedszkole, natomiast w rejonie wileńskim w ciągu ostatnich ośmiu lat powstały cztery nowe przedszkola – w Rudominie, Niemenczynie, Ławaryszkach i Mickunach.

    W rejonie wileńskim zbudowane były nowe szpitale w Szumsku oraz Niemenczynie. Staramy się wykonać jak najwięcej prac. Bardzo długo możemy mówić o kulturze i oświacie. W rejonie zostały utrzymane wszystkie szkoły, chociaż niektóre były reorganizowane.

    W poszczególnych rejonach kraju po zamknięciu szkół spostrzega się zanik inteligencji. Rejon wileński – jakby przedmieście – nawet w czasach sowieckich nie było tam ani szkół sportowych, ani szkół sztuki. Dzisiaj wszystko to już jest, chociaż oznaczało to dodatkowe wydatki oraz utworzenie nowych etatów. Rodzice dzieci uczęszczających do przedszkoli płacą mniej niż Wilnianie. Dzisiaj projektowany jest nowy dom dziecka – jest to zawarte w programie naszej partii, gdyż taki dom jest niezbędny.

    Udaje się nam zrobić dużo dobrych prac, gdyż pracują z nami uczciwi ludzie. Przetargi publiczne są przejrzyste, nie interesują nas żadne nielegalne umowy.

    O ile wiem, tylko dwa samorządy przeznaczają dotacje mieszkańcom na pokrycie kosztów ogrzewania. Taką decyzję Samorząd Rejonu Wileńskiego podjął dwa lata temu. Koszty ogrzewania wzrosły, więc samorząd postanowił dotować cenę ustanowioną przez Państwową Komisję Kontroli Cen i Energetyki. Samorząd przeznacza na ten cel około 4 milionów litów rocznie.

    Podobna jest sytuacja z dostarczaniem wody. Państwowa Komisja Cen ustaliła cenę, która automatycznie weszła w życie, ale zdecydowano dotować dostarczanie zimnej wody i mieszkańcy płacą mniej.

    Jednak na początku roku bieżącego przedstawiciel rządu Jurgis Jurkevičius skierował pisemny rozkaz, aby tą decyzję odwołać, gdyż jakoby nie przewidują tego akty prawne. To by oznaczało, że w ogóle nie posiadamy samorządności. Wszystko to jest kompensowane z samodzielnych funduszy samorządów. Przecież to Rada samorządu decyduje, na co wykorzysta te fundusze – na zakup luksusowych samochodów, wypłatę premii czy może na pomoc ludziom. Samorząd powinien mieć wybór w decyzjach, na co wykorzystać te fundusze, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że funkcjonuje bez długów.

    Ponadto, samorząd rejonu nie pobierał od rolników podatku od ziemi. W przeciągu 10 lat podatek nie był pobierany za 9 ha ziemi, a teraz weszła poprawka, że nie będzie pobierany za 5 ha. Jest to milionowa pomoc dla rolników.”

  62. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do zielonego ludzika (Tadeusza Filipowicza):

    “Lider AWPL był jedynym politykiem, który w rocznicę zakończenia II wojny światowej oddał hołd żołnierzom poległym w tamtym tragicznym czasie. Tu nie ma polityki, tylko szacunek dla tych, którzy oddali życie. To jak się sprawy potoczyły po wojnie i że krasnoarmiejcy zostali tu na kilkadziesiąt lat, to już inna historia. Obchody zakończenia wojny były corocznym obyczajem. Nie można nagle, pod wpływem bieżących wydarzeń, odwrócić się o 180 stopni i “obrazić” się na poległych i weteranów, oni nie odpowiadają za dzisiejsze wydarzenia. Tamtym ludziom należy się zwykły szacunek, dlatego Tomaszewski dobrze zrobił, że oddał im hołd.”

    “To zacny gest Tomaszewskiego którym uhonorował tych wszystkich którzy walczyli z niemieckim faszyzmem, to było zwycięstwo Słowian, bo Polacy walczyli na wszystkich frontach i ginęli na całym świecie, także będąc żołnierzami w armii rosyjskiej.”

    “w wyzwalaniu Wilna brały udział oddziały AK i obecność przedstawicieli Polaków była moim zdaniem konieczna. Bardzo dobrze, że pan Tomaszewski nie ugiał się pod “terrorem” i namawianiem do bojkotu tej uroczystości. W końcu chodziło o ludzi, a nie o system stalinowski, jak ktoś już tu napisał.”

    “wtedy był wspólny wróg- hitlerowskie Niemcy i ludzie różnych narodowości stanęli do wspólnej walki o naszą wolność. Każdy, kto robi jakieś głupie insynuacje itp. jest ignorantem, bo tym ludziom należy się cześć. To byli przecież zwykli ludzie, tacy jak my…”

    “Tomaszewski perfekcyjnie odpowiedział na prowokacyjne pytanie dziennikarzy: “To jest pewien symbol, a wy co, jesteście za faszystami? Za Hitlerem? Uważacie, że to był bardzo zły dzień, kiedy wszyscy razem pokonaliśmy Hitlera? Polacy, Rosjanie, Serbowie”.
    Właśnie tak trzeba odpowiadać na chamskie zaczepki, krótko i treściwie.”

    “Nierozumni dziennikarze robili zarzut ze wstążki gieorgijewskiej czyli wstążki św. Jerzego, patrona rycerskości i walki ze złem,często na obrazach św. Jerzy przedstawiony jest podczas walki ze smokiem symbolizującym zło. Jak widać na naszej Litwie smoków jest ci dostatek(zwłasz cza u konserwatystów) , jeno świętych Jerzych niewielu.Dobrze , że Waldemar Tomaszewski jest po dobrej stronie i broni wartości, zasad, praw i nas przed politycznym złem lietuviskich nacjonalistów, których dziadkowie wspierali hitlera w ochotniczych litewskich oddziałach Ypatingasis būrys (Sonderkomando der Sicherheitsdien st und des SD), rekrutujących się głównie spośród szaulisów,”

    “Też to zauważyłam, że dziennikarze 15min prowokowali, pan Waldemar postąpił słusznie, uczcił przecież żołnierzy którzy oddali swe życie za wolność przecież a nie system, bo system stalinowski i sam Stalin to zło, ale żołnierze to co innego, oni walczyli z niemieckim nazizmem o wolność i życie swoich rodzin. I za to oddali życie, dlatego należą im się kwiaty.”

    “bardzo dobrze odpowiedział W. Tomaszewski jednemu z dziennikarzy, że trzeba uczcić te 60 mln poległych ludzi, a nie robić politykę. Inni litewscy politycy widać nie szanują życia tych, którzy polegli za naszą wolność i bali się pokazać na uroczystościach . Wiadomo w kontekście tego co się dzieje na Krymie trzeba mieć odwagę by postąpić jak lider AWPL.”

    “Dziennikarze portalu 15 min próbowali nieudolnie sprowokować W. Tomaszewskiego, pytając dlaczego nie ma wstążki w barwach litewskich tylko polskich i gieorgijewskich , odpowiedź jest prosta to były uroczystości z okazji dnia zwycięstwa nad faszyzmem, a jak dobrze pamiętam to lietuviskie oddziały walczyły u boku hitlerowców mordując w Ponarach Polaków, rosyjskich jeńców i Żydów.”

    “”Przed 69 laty zginęło 60 mln ludzi. Ofiary były ogromne, trzeba uczcić tych ludzi, a nie robić politykę” – tak skomentował dzisiejsze obchody lider AWPL.”

  63. zielony ludzik mówi:

    „Prof. Antoni Dudek: Rosjanie wymusili datę 9 maja. Zaczęło się od tego, że Stalin chciał podpisania aktu kapitulacji Niemiec drugi raz, gdyż przy pierwszym nie było przedstawiciela Armii Czerwonej, a z powodu parogodzinnej przerwy i różnicy czasowej powstał ten 9 maja. Później jednak to już była tylko demonstracja polityczna, ta data, “dziecko zimnej wojny”, narastających różnic między Związkiem Radzieckim a aliantami zachodnimi.
    Prof. Andrzej Paczkowski: Ten 9 maja został przyjęty w Polsce w ślad za “Wielkim Bratem”, a skoro “Wielki Brat” przestał funkcjonować – przynajmniej w tamtej formie – i jesteśmy częścią Europy Zachodniej w sensie dosłownym (ze względu na obecność w strukturach NATO), to wydaje mi się, że i nasze różnego rodzaju rocznice powinniśmy dostosowywać do tych, które na Zachodzie są obchodzone”
    http://www.wprost.pl/ar/447302/Historycy-o-Dniu-Zwyciestwa-9-maja-zostal-wymuszony-Nalezy-zmienic-date/

  64. Powiłas mówi:

    Z tą wstążką gieorgijewską to ktoś podpuścił Tomaszewskiego . To jest jednak gafa mimo że wstążki rozdawali Rosjanie.

  65. Bohatyrowicz mówi:

    Tomaszewski jest głosem i obrońcą, jedynym zresztą, WSZYSTKICH mniejszości narodowych na Litwie. Chcąc przeciwstawić się skrajnemu nacjonalizmowi lietuviskiemu i urzędowej wręcz dyskryminacji zmierzającej do przymusowej asymilacji Polaków z Litwy należy współpracować ze wszystkimi mniejszosciami na Litwie. To były kwiaty złożone poległym żołnierzom i gest wobec Rosjan mieszkających na Litwie. Myślę, że to zaowocuje większym poparciem wyborczym. Tomaszewski doskonale to rozumie i ma dobre wyczucie sytuacji. Bo skąd niby mają się wziąć głosy wsparcia przeciw szovinistom lietuviskim niszczącym polskość Wileńszczyzny. Złożenie kwiatów na cmentarzu to dobry pragmatyczny gest. Nie zrozumie tego, kto nie mieszka tutaj i nie doświadcza prześladowań za polskość i język Ojczysty.Trzeba szukać sprzymierzeńców w walce o nasze prawa, inaczej asymilacja, a tego nikt chyba by nie chciał.

    Nierozumni dziennikarze robili zarzut ze wstążki gieorgijewskiej czyli wstążki św. Jerzego, patrona rycerskości i walki ze złem,często na obrazach św. Jerzy przedstawiony jest podczas walki ze smokiem symbolizującym zło. Jak widać na naszej Litwie smoków jest ci dostatek(zwłasz cza u konserwatystów) , jeno świętych Jerzych niewielu.Dobrze , że Waldemar Tomaszewski jest po dobrej stronie i broni wartości, zasad, praw i nas przed politycznym złem lietuviskich nacjonalistów, których dziadkowie wspierali hitlera w ochotniczych litewskich oddziałach Ypatingasis būrys (Sonderkomando der Sicherheitsdien st und des SD), rekrutujących się głównie spośród szaulisów.

  66. Ali mówi:

    @Powiłas : Pewnie, że gafa, ale nie taka znowu wielka “zbrodnia”. Nie takie gafy zdarzają się politykom. Jeżeli Tomaszewski dzięki tej wstążce zyska nieco więcej głosów Rosjan niż zbierał dotychczas, to skutek będzie taki, że o wstążce ludzie prędko zapomną (z wyjątkiem zapiekłych antypolskich propagandzistów), a zysk polityczny w postaci mandatu europarlamentarzysty na następną kadencję pozostanie.
    Jeżeli prezydentem Litwy jest i zapewne jeszcze raz będzie kobieta z tak bogatą przeszłością komunistyczną i jakoś elektoratowi to nie przeszkadza, to co będziemy wiele dywagowali na temat tej jednej wstążki ?

  67. Kmicic mówi:

    Do Powiłas 62:
    Dokładnie,ktoś podpuścił Tomaszewskiego. Ale to tak nieistotny błąd w porównaniu z całokształtem działalności polskiego lidera, że z pewnością i tak wszyscy będą na niego głosowali.Tylko ktoś , kto nic nie robi nie popełnia błędów.

  68. Kmicic mówi:

    Do Jurgis 61:
    Dwa ludobójcze systemy walczyły ze sobą. Wygrał jeden z nich i z nim , niestety, nikt nie zaczął skutecznie walczyć by wyzwolić znaczną część Europy spod sowieckiego jarzma. Państwa alianckie , niestety nie podjęły tej walki. Tylko AK, WIN były zmuszone do walki z oboma okupantami i podjęły tą walkę. To dzięki naszym Żołnierzom Niezłomnym mamy do czego się odwoływać, nawiązywać współcześnie do Polski przedwojennej. To dzięki ich walce z sowietami mamy świadomość, że PRL był okresem okupacji naszej ojczyzny i próbą splugawienia polskiego narodu.

  69. marek mówi:

    “AWPL angażuje się w działalność korupcyjną, która jest albo niekaralna…”

    Ot, przykład dialektyki marksistowskiej.

  70. Astoria mówi:

    Jest historyczna okazja do zapoczątkowania procesu zmiany przywództwa AWPL: odsunięcia od władzy Tomaszewskiego i zdemontowania jego maszyny wyborczej. Nie będzie to łatwe, ale jest to możliwe pod warunkiem, że Tomaszewski przegra wybory prezydenckie z kretesem i nie otrzyma mandatu posła PE. Podwójna klęska wyborcza Tomaszewskiego może spowodować kryzys przywództwa w AWPL i zapoczątkować proces wyłaniania nowych liderów. W AWPL nie brakuje ludzi inteligentnych, pragmatycznych, ambitnych, patriotycznych, bardziej demokratycznych, otwartych na dyskusje o polskich problemach i z lepszymi pomysłami, z lepszą wizją Wileńszczyzny od Tomaszewskigo i jego kliki. Ci nowi liderzy mogą dojść do głosu tylko pod warunkiem, że Polacy na Litwie powiedzą Tomaszewskiemu w wyborach kategorycznie nie.

    Ale na kogo mają głosować polscy wyborcy, gdy nikt poza AWPL nie chce reprezentować ich interesu, a kandydatura z ramienia AWPL jest ciągle jedna i ta sama? Wydaje się, że najlepszą opcją jest masowy bojkot wyborów na Wileńszczyźnie. Kto chce lepszego przywództwa w AWPL, w dniach wyborów powinien zostać w domu. Choć jest to postawa nieobywatelska, którą normalnie nie rekomenduję, w tej szczególnej sytuacji jawnej zdrady polskiego interesu przez obecnego przywódcę lepszej chyba nie ma.

  71. marek mówi:

    Ali 58
    “Być może wygłaszam teraz niebezpieczne herezje, ale wydaje mi się, że istnienie Ukrainy bez Krymu i Donbasu, a także bez ewentualnie bez Nowej Rosji, jest summa summarum korzystniejsze dla Polski niż istnienie Wielkiej Ukrainy…”

    Nie tyle herezje, co temat tabu. Bo establishment w Polsce podaje jako prawdę wiary, że “bez niepodległej, czytaj mocnej Ukrainy”, nie będzie wolnej Polski”.
    Chwalić Boga, ale Polska co prawda z przerwami istnieje ponad 1000 lat i Ukraina nie ma nic do tego.
    Owszem, z punktu widzenia naszego narodowego interesu korzystne jest istnienie Ukrainy, jako podmiotu który daje nam pole manewru w polityce wschodniej. Ale jeśli Ukraina miałaby zostać zdominowana przez antypolskich integralnych nacjonalistów, to oczywistym jest, że lepiej aby była słaba.

  72. Astoria mówi:

    @ Ali:

    –>Tomaszewski najwyraźniej jest odporny na prostacką propagandę porównującą Putina do Hitlera. Idee Hitlera zdobywania Lebensraumu na Wschodzie nie są bynajmniej tożsame z ideami „zbierania ruskich ziem”, którymi kierują się Rosjanie począwszy od XVI wieku.

    Co ty pleciesz? To jest dokładnie to samo. Putin powiela metody Hitlera. Jak Hitler, który pod pretekstem obrony etnicznych Niemców zajął Kraj Sudecki, potem całą Czechosłowację, Polskę, itd., budując imperium III Rzeczy, Putin pod pretekstem obrony etnicznych Rosjan zajął Krym i…co dalej? Polityka zagraniczna Polski i Litwy musi zakładać najczarniejszy scenariusz, jakim jest putinowska odbudowa Imperium Rosyjskiego: dalsze okrajanie Wschodniej Ukrainy i findlandyzacja reszty. A potem? Czy usłyszymy żądanie korytarza do Królewca przez Litwę? Już to przerabialiśmy.

    –>a może Tomaszewski chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko zbrodni banderowców w Odessie, która jako żywo przypomina tragedię Żydów w Jedwabnem ? A może chciał zaprotestować przeciwko bandyckim wyczynom Prawego Sektora…

    Nie siedzę w głowie Tomaszewskiego i nie obchodzą mnie “prawdziwe” motywy jego działań. Obchodzą mnie jego działania, w których ustawicznie manifestuje poparcie dla putinowskiej agresji i strategii odbudowy Imperium Rosyjskiego. Tomaszewski jawnie stanął po stronie wrogów Polski i Litwy. Jest zdrajcą, którego trzeba jak najszybciej odsunąć od władzy. Jego działania są szczególnie szkodliwe dla polskiej mniejszości na Litwie, która znów będzie posądzana o promoskiewskie sympatie i bycie piątą kolumną. To na pewno nie będzie sprzyjać poprawie ich sytuacji na Litwie.

    Dziwi brak reakcji rządu RP na żenujące ekscesy Tomaszewskiego. Być może powodem polskiej wstrzemięźliwości są wybory i chęć nieosłabiania polskiego elektoratu. Ale jakieś konsekwencje wobec obecnego przywództwa AWPL powinny być wcześniej czy później wyciągnięte. Najprostsze to okroić polskie pieniądze, na których jedzie i bogaci się maszyna wyborcza AWPL.

  73. Kmicic mówi:

    Bezczelne kłamliwe (medialne) wmawianie polskim i lt wyborcom jakoby Tomaszewski był ” proputinowski” powinno spowodować jeszcze większą frekwencję wyborczą.
    Tym bardziej wszyscy obywatele RL , którym zależy na bezpieczeństwie i dobrej przyszłości w tym kraju powinni pójść głosować . A Polacy i inne mniejszości narodowe powinni pójść na wybory “jak jeden mąż”.Każdy, dosłownie każdy, głos jest bezcenny.

  74. Powiłas mówi:

    @Kmicic 68 Podzielam twoje zdanie na temat W.Tomaszewskuego

  75. been mówi:

    Nawoływanie do bojkotu wyborów (Astoria 71) z daleka cuchnie prowokacją, zaprzaństwem i zdradą.

  76. Ali mówi:

    @Astorio : 1) Dobrze by było gdybyś wystrzegał się megalomanii. Piszesz : ” Nie siedzę w głowie Tomaszewskiego i NIE OBCHODZĄ MNIE “prawdziwe” motywy jego działań. OBCHODZĄ MNIE jego działania…”. Otóż ciebie nie obchodzą motywy działania Tomaszewskiego, a jego w ogóle nie obchodzi twoja osoba. Co to za argument, że ciebie lub mnie coś obchodzi lub nie obchodzi? Jesteś osobą postronną, nie sprawującą żadnej funkcji politycznej, nie mającej wpływu na postępowanie polityków.
    Czy uważasz, że politycy AWPL z wyciekami na policzkach czytają twoje dywagacje i przejmują się tym, że ciebie to i tamto obchodzi lub nie obchodzi ? Dajesz się ponosić emocjom, a emocje nie służą dobrze chłodnej analizie zjawisk i poczynań polityków. Spuść z tonu Astorio ! Nie jesteś najważniejszy nawet wśród internautów tego portalu, a co dopiero mówić o całej reszcie.
    2) Podobieństwa działań Hitlera w roku 1938 i Putina w roku 2014 są tylko PODOBIEŃSTWAMI. Podobieństwa częstokroć prowadzą o konstruowania mylnych wniosków. Dlatego np. w prawie karnym stosowanie podobieństw jako podstawy wyroków jest zabronione. Pomiędzy rokiem 1938 a 2014 istnieje różnica czasowa 76 lat. Od roku 1938 minęła cała epoka, na którą składała się aktywność życiowa i polityczna dwóch pokoleń.
    Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Od roku 1938 zmienił się świat, zmienił się układ sił geopolitycznych, zmieniły się sojusze wojskowe. USA w roku 1938 nie były głębiej zainteresowane Europą i nie były jeszcze supermocarstwem. Dzisiaj są nie tylko jedynym na świecie supermocarstwem, ale na dodatek głównym fundamentem NATO, sojuszu skupiającego wiele państw europejskich, w tym Polskę i Litwę. Rosjanie mogą rewidować granice niektórych państw pozostających poza NATO, ale nie naruszą granic państw natowskich. No chyba, że z góry zakładamy, iż NATO to jedna wielka lipa, pic na wodę i fotomontaż.
    Tak więc zachowaj spokojną głowę Astorio. Nie gorączkuj się, nie popadaj w niepotrzebną egzaltację. Putin niczego od Litwy nie będzie żądał. Twoi ulubieńcy są i będą nadal bezpieczni. Dopóki Amerykanie będą ich sojusznikami.

  77. gośc mówi:

    Klonowski twierdzi, że doktryna Jerzego Giedroycia jest błędna i nielogiczna.
    Błędne i nielogiczne jest wspomniane twierdzenie, a nie doktryna Giedroycia-Mieroszewskiego o pojednaniu między krajami Europy środkowej i środkowo-wschodniej, która wywodzi się z międzywojennego ruchu prometejskiego popieranego przez Józefa Piłsudskiego.
    Doktryna zachęca do odbudowy dobrych stosunków między krajami Europy środkowej/środkowo-wschodniej, wyjścia ze strefy wpływów Rosji, a Polskę wzywa do odrzucenia wszelkich ambicji imperialnych i roszczeń terytorialnych głównie wobec Litwy, Białorusi i Ukrainy (stąd inna nazwa: doktryna ULB).

    Giedroyć zakładał słusznie, że największym zagrożeniem zewnętrznych dla Polski i ULB jest Rosja, a jedynym sposobem obrony jest budowanie dobrych relacji między krajami Europy środkowej/środkowo-wschodniej.
    Dzisiaj w obliczu wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko suwerennej Ukrainie, doktryna Giedroycia nabrała szczególnego znaczenia i należy wyciągnąć z tego daleko idące wnioski (np. tworzyć wspólne oddziały wojskowe itp. ).

    Prawdopodobnie takie, a nie inne stanowisko Klonowskiego wynika z czego innego.
    Otóż redaktor “Kultury” kiedyś powiedział: “Największe zagrożenie dla Polski to nacjonalizm i klerykalizm”.
    Ale przecież trudno się nie zgodzić z tymi słowami.

  78. Astoria mówi:

    @ Kmicic, Powiłas, been:

    Nie obawiajcie się. Właśnie czytam, że najwyższa frekwencja wyborcza jest w polskich rejonach. To dobrze wróży Tomaszewskiemu, źle Wileńszczyźnie.

    @ Ali:

    –>”Nie siedzę w głowie Tomaszewskiego i NIE OBCHODZĄ MNIE „prawdziwe” motywy jego działań. OBCHODZĄ MNIE jego działania…”. Otóż ciebie nie obchodzą motywy działania Tomaszewskiego, a jego w ogóle nie obchodzi twoja osoba. Co to za argument, że ciebie lub mnie coś obchodzi lub nie obchodzi?

    Nie o to chodzi. Chodzi o to, że motywy są zawsze przedmiotem spekulacji, bo nie siedzimy w niczyjej głowie, prócz własnej. Motywy są ważne w religii, co wynika z przyjęcia, że Bóg wszystko wie, w tym zna nasze myśli. W koncepcji grzechu najważniejszy jest motyw działającego, a nie skutki działania. Grzeszysz, gdy chcesz czynić zło. Nie grzeszych, gdy uczyniłeś zło, ale nie było ono motywem twoich działań. Motyw jest też ważny w prawie (działanie z premedytacją), ale żeby go dowieść muszą być silne poszlaki oparte na obserwowalnych faktach. W ocenie działań politycznych najlepiej pomijać motywy polityków i skupiać się na samych ich działaniach i tym czym dysponują, by te działania przeprowadzić. Polska posiada siły zbrojne nie dlatego, że psychologowie przeanalizowali mentalność Putina i uznali, że zagraża on Polsce, ale dlatego, że Putin dysponuje dwoma tysiącami rakiet taktycznych z głowicami jądrowymi, które mogą zmienić Polskę w cmentarz w kilka godzin, że straszy nas Iskanderami z głowicami jądrowymi w Królewcu, które mogą zniszczyć każde polskie miasto, że jego wypowiedzi i działania na Ukrainie wskazują, że jego celem jest odbudowa Imperium Rosyjskiego.

    –>Podobieństwa działań Hitlera w roku 1938 i Putina w roku 2014 są tylko PODOBIEŃSTWAMI. Podobieństwa częstokroć prowadzą o konstruowania mylnych wniosków. Dlatego np. w prawie karnym stosowanie podobieństw jako podstawy wyroków jest zabronione. Pomiędzy rokiem 1938 a 2014 istnieje różnica czasowa 76 lat. Od roku 1938 minęła cała epoka, na którą składała się aktywność życiowa i polityczna dwóch pokoleń.
    Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.

    Skoro jesteśmy przy przysłowiach, to inne głosi: Historia kołem się toczy. Przy porównywaniu działań Putina do Hitlera chodzi nie tyle o to, żeby wykazać ich identyczność, ale o pokazanie, do czego w historii doprowadziła polityka appeasementu. Kiedy Hitler zajmował Kraj Sudecki, to obiecywał, że niczego więcej nie chce, a mocarstwa zachodnie w to uwierzyły. Gdy zajął Czechosłowację, to też miał być ostatni kraj. Wiemy, jak to poszło dalej i dlaczego: Dlatego, że Europa pozwoliła Hitlerowi na kolejne podboje, licząc naiwnie, że każdy następny jest ostatnim. Niestety twoje argumenty wpisują się w politykę appeasementu, która pownownie może się tragicznie skończyć dla Europy.

    Podobnie jak ty, Tomaszewski mówi kategorycznie: żadnej wojny na Litwie nie będzie. Dlatego nie nadaje się na prezydenta. Prezydent musi zakładać najczarniejsze dla państwa scenariusze i robić wszystko, by się nie spełniły, a nie prowadzić politykę opartą na swoich pobożnych życzeniach.

    –>No chyba, że z góry zakładamy, iż NATO to jedna wielka lipa, pic na wodę i fotomontaż.

    Z polskiego i litewskiego punktu widzenia NATO ma dwa plusy i jeden bardzo poważny minus. Pierwszym plusem jest to, że NATO jest najsilniejszą organizacją militarną na świecie, co zmniejsza szansę wojny, choć jej nie eliminuje. Zwykle państwa idą na wojnę agresywną wtedy, gdy mają wystarczającą pewność, że ją wygrają, ponieważ przeciwnik jest słabszy. Drugim plusem jest to, że NATO tworzy naturalną strefę pokoju dla swoich członków. Dlatego nasza zachodnia granica jest bezpieczna, że Polska i Niemcy są sojusznikami. Niestety minusem NATO jest to, że sojusz nie posiada realistycznej doktryny ani praktycznej możliwości obrony Polski i Litwy. W ramach doktryny NATO do konwencjonalnej obrony Polski i Niemiec będą przeznaczone dwie brygady, w tym jedna niemiecka – co jest oczywiście śmieszne. Polska i Litwa nie mogą też realistycznie liczyć na amerykański parasol nuklearny, ponieważ żaden prezydent USA nie zdecyduje się na wymianę nuklearną z Rosją, która groziłaby śmiercią milionów Amerykanów, dla obrony Warszawy, Wilna, Rygi i Tallinna. Dlatego Polska się zbroi, bo nie liczy poważnie na NATO.

  79. Koroniarz mówi:

    @ gość

    Doktryna Giedroycia jest nielogiczna, bo nie liczy się z tym, że ruchy “ULB” mają strukturalnie antypolski charakter. Poza tym: kto dał mu prawo rozporządzać naszym terytorium? Wilno, Grodno i Lwów to odwiecznie polskie miasta, a nie przedmiot naszych “imperialnych” dążeń! Że Rosja jest zagrożeniem, to oczywiste, ale czy wspieranie ruchów antypolskich jest najlepszą metodą walki z tym zagrożeniem, to odpowiedz sobie sam. Podobnie jak na pytanie, czy zgodę i pokój należy budować przez rezygnację z interesów narodowych (jesteś pacyfistą?)

    I jeszcze jedno: współczesna Lietuva i Ukraina to jednak różne rzeczywistości, a nie jedno i to samo. Z tego też trzeba wyciągnąć wnioski.

  80. Kmicic mówi:

    do gość:
    Doktryna Giedroycia jest już dawno skompromitowana i jest wykorzystywana do wspierania skrajnie antypolskich władz naszych wschodnich sąsiadów.

    “największe zagrożenie dla Polski to patriotyzm i polski kościół” – trudno o coś bardziej błędnego.
    -Jest wręcz przeciwnie, polski patriotyzm i wartości kulturowe , mentalne, obyczajowe, narodowe , które niesie ze sobą polski kościół są konieczne , by Polska nie tylko przetrwała, ale i rosła w siłę. Odbudowa dobrych stosunków między krajami Europy środkowej/środkowo-wschodniej owszem, ale na pewno nie kosztem Polaków tam pozostawionych, stanowiących rdzenną ludność na tych terenach.To właśnie Polacy tam żyjący, należący do kultury zachodu, od pokoleń stanowią najsilniejszą barierę przed naporem wschodniego barbarzyństwa.To właśnie coraz trudniejsza sytuacja Ukrainy, Białorusi, Lietuvy, Łotwy i Estonii stwarza wyjątkowo korzystną szansę , aby skutecznie domagać się natychmiastowego uznania pełni praw dla Polaków tam żyjących.Sojusz zawarty na krzywdzie ludności kresowej jest fałszywy, wredny i antypolski u samego żródła. Dlatego absolutnie nie wolno nam popierać np.antypolskich władz LT, dopóki ten kraj nie wywiąże się w 120% ze swoich zobowiązań względem polskiej mniejszości. To wyjątkowa okazja , by dostać od np.lt władz wszystko czego sobie Wilniucy zażyczą. Jeżeli teraz polskie władze tego nie zrobią, to będą działały przeciw polskiej racji stanu. I nie chodzi o żadne symbole w rodzaju pisowni polskich nazwisk i imion,to musi być PEŁNIA praw, łącznie z pełnoprawnym językiem polskim w Wilnie(ważne!) i na całej Wileńszczyżnie.
    Jeżeli takie małe państwo , jak Węgry,szybko i zdecydowanie zadbało o swoich rodaków pozostawionych w Rumunii, na Słowacji,na Ukrainie i w Austrii, to Polska może dla Wilniuków zrobić o wiele więcej niż Orban dla swoich kresowiaków. A stosunki międzynarodowe Węgier na tym nie ucierpiały. Wręcz odwrotnie, Węgry zaczęły być szanowane.
    To LT znacznie bardziej zależy na polskiej pomocy i wsparciu niż nam na pomocy antypolskich lt władz i …należy to natychmiast wykorzystać. Trzeba powiedzieć jasno , Polska bez tradycji , bez kultury, bez patriotyzmu ludności kresowej jest Polską kulawą i może bardzo łatwo ulec dominacji, czy to Niemiec, UE, czy Rosji, czego od kilku lat mamy wiele jednoznacznych przykładów. Należy sobie powiedzieć jednoznacznie , Polska bez kresowiaków, nigdy nie będzie taką Polską, o jaką walczyły pokolenia polskich patriotów.Skuteczna ochrona przed wynarodowieniem naszych Rodaków na Kresach jest priorytetową polską racją stanu.

  81. gość mówi:

    Koroniarz i Kmicic, wygląda na to, że widzicie historię oczami nacjonalistów.
    Koroniarz, piszesz, że “Wilno, Grodno i Lwów to odwieczne polskie miasta”.
    Napisz od którego wieku są to polskie miasta?
    Napisz również, skąd tam się wzięli Polacy?

    Obaj wspominacie o interesach narodowych lub inaczej polskiej racji stanu.
    Interes narodowy wyrażany jest w polityce państwa. Dokument z 2007 roku pt. “Strategia bezpieczeństwa państwa polskiego”, w punkcie 1.1 opisuje podstawowe interesy narodowe, które są oparte na całościowej koncepcji bezpieczeństwa państwa wynikającej z członkostwa w UE i NATO.
    Ten dokument nie jest napisany w duchu nacjonalizmu, którym wy się kierujecie i który jest największym zagrożeniem dla interesu narodowego.

    Kmicic, piszesz, że litewscy Polacy stanowią najsilniejszą barierę przed naporem wschoddniego barbarzyństwa. To bardzo interesujące stwierdzenie w obliczu następujących faktów:

    – Polacy chcieli w Litwie utworzyć autonomiczny rejon polski lub mówiąc inaczej: Rosjanie przy pomocy litewskich Polaków chcieli z niepodległej Litwy wykroić sowiecką Republikę Wschodniolitewską (na szczęście Litwini to zablokowali),
    – 11 marca 1998 w Sejmie Litwy podczas głosowania za niepodległością państwa Polacy wsztrzymali się od głosu,
    – Polscy kondotierzy sowieckiego imperium (B.Makutynowicz i Cz. Młynnik) byli dowódcami sowieckich oddziałów specjalnych OMON, które są odpowiedzialne za masakrę ludności w Wilnie pod wieżą TV i na przejściu granicznym białorusko-litewskim w Miednikach. Obaj dzisiaj żyją w Rosji, a Rosja nie chce ich wydać Litwie.
    – Prorosyjska postawa AWPL w roku 2014 i powtarzanie przez jej szefa bzdur Putina na temat Ukrainy mają być tą barierą przed dzisiejszym rosyjskim faszyzmem? Koń by się usmiał!

  82. były słuchacz mówi:

    Wczoraj tuż przed wyborami na antenie radia znad Willi odbyła się kolejna żenująca audycja z cyklu szósty dzień tygodnia. To nie była cywilizowana rozmowa tylko sztański sabat. Organ Okińczyca znowu wykazał się zatrważającym brakiem profesjonalizmu (bo już dobrych zasad etyki dziennikarskiej od nich nie oczekuję). Przy okazji perfidnie złamano ciszę wyborczą. Prowadząca Widtman oraz nadaktywna nieopierzona propagandystka gazety wyborczej niejaka Filipiak nadawali ton rozmowie szkalującej i obrażającej Polaków z Litwy, patriotyzm i polskość Wilniuków, obrażali i oczerniali kandydata na prezydenta z ramienia AWPL Waldemara Tomaszewskiego. Ferajna znad Wilii już całkiem wyrzekła się związku z polską społecznością. To już tylko jest medium polskojęzyczne, ale niestety w rodzaju gadzinówki. Zero wiarygodności, zero przyzwoitości, zero instynktu samozachowawczego. Wilniucy mają swoje poczucie godności i swoją instyktowną mądrość. Tacy skryci litewscy kolaboranci jak ekipa radia znad Willi, przyczyniający się do niszczenia polskości, swoimi poczynaniami wzbudzają coraz powszechniejsze obrzydzenie. Ja już tej gadzinówki słuchać nie będę i nikomu nie polecam.

  83. Ali mówi:

    @Astorio : Parasol atomowy USA odstraszył skutecznie Sowietów przed zajmowaniem kolejnych państw europejskich po roku 1945. Wątpię, by Amerykanie chcieli po II wojnie światowej umierać za Niemcy zachodnie, za Danię itd. Stalin i jego następcy nie zaatakowali jednak ich tych krajów, a nawet państw neutralnych, takich jak Szwecja, Finlandia (chodziło o ewentualne uzależnienie jej do końca), Austria. Z Austrii wschodniej się wycofali w roku 1955. Nie zajęli nawet Berlina Zachodniego. Oczywiście można powiedzieć, że w tamtych czasach Sowieci nie dysponowali jeszcze rakietami międzykontynentalnymi i dlatego w razie konfliktu Amerykanie byliby bezpieczniejsi od nich. Niemniej, podczas “gorących” wojen w Korei i w Wietnamie Amerykanie, chociaż walczyli tam bezpośrednio, a Rosjanie nie walczyli, również nie odważyli się użyć broni atomowej. Były pogróżki i na pogróżkach się skończyło. Tymczasem komuniści koreańscy mordowali amerykańskich jeńców,a w Wietnamie zginęło około 50 tysięcy żołnierzy amerykańskich.
    W sumie po II wojnie swiatowej wystarczyła “równowaga strachu”, by z jednej strony Sowieci nie zajmowali Europy Zachodniej, a z drugiej strony, aby Amerykanie pomimo bezpośrednich, niemałych strat ludzkich ( dosłownie “umierali za Sajgon”) nie użyli broni jądrowej.
    Równowaga strachu to jest naprawdę czynnik, którego przecenić się nie da. Równowaga strachu pomiędzy USA i Rosją funkcjonuje po dzień dzisiejszy. Oczywiście, niezależnie od tego Polska powinna się zbroić, bo nigdy nic nie wiadomo do końca. Pisałem już o tym w jednym z poprzednich postów.
    2) W czasach Hitlera równowaga strachu nie istniała, bo nie było na świecie broni jądrowej. Putin ma wokoło się siebie całkiem inny świat. Jest to świat z bronią jądrową.
    3) Hitler chciał pozyskać dla Niemiec tzw. Lebensraum. W Niemczech był deficyt ziemi rolnej .Niemcy były uzależnione od importu żywności. Niemcy za czasów Hitlera nie miały kolonii z ich surowcami energetycznymi i innymi cennymi kopalinami. Hitler założył, że “kolonie” te można uzyskać na wschodzie Europy, że to będzie z wielu względów korzystniejsze niż konkurowanie z Anglią o kolonie zamorskie.
    Rosja tymczasem jest nadal największym państwem na świecie. Posiada kolonie wewnętrzne takie Syberia i w pewnym stopniu Kazachstan oraz Białoruś. Ma szeroki dostęp do surowców energetycznych i wszelkich innych kopalin. Nie musi o nie walczyć, zdobywać ich siłą, tak jak czyniły to hitlerowskie Niemcy.
    Tak więc uważam, że histeryzowanie w oparciu o podobieństwa zajęcia Krymu i Donbasu do działań Hitlera w roku 1938 jest naprawdę panikarskie. Jeżeli mielibyśmy literalnie brać pod uwagę przypomniane przez ciebie powiedzenie, że “historia kołem się toczy”, to powinniśmy czekać na kolejną agresję Niemiec, a nie Rosji, bo Hitler był politykiem niemieckim, a nie rosyjskim. Polityk rosyjski Stalin był od niego dużo ostrożniejszy. Nie wdawał się w awantury tam, gdzie było duże ryzyko porażki.
    Rosjanie mają długoletnią tradycję dobrej dyplomacji. Hitler był szaleńcem. Stalin był psychopatą, ale nie był szaleńcem. Żaden z następców Stalina nie był szaleńcem.
    3) Tomaszewski nie zostanie przecież prezydentem Litwy, o czym dobrze wie również on sam. Kandyduje by ugruntować wizerunek liczącego się na Litwie i w miarę skutecznego polityka, ale nie po to żeby być prezydentem. Taki polityk może sobie pozwolić na więcej swobody niż polityk, który ma realne szanse na sukces w takich wyborach. Każdy natomiast polityk powinien brać pod uwagę przede wszystkim scenariusze NAJBARDZIEJ REALISTCZNE, a nie koniecznie najczarniejsze, bo przyjęcie tego drugiego punktu widzenia może doprowadzić do obsesji i patologii.

  84. marek mówi:

    Klonowski ma rację i dobrze że o tym mówi.
    Tak zwana doktryna Giedroyca jest szkodliwa zarówno dla polskiej mniejszości na Wschodzie, jak i dla państwa polskiego. Próbuje się ją przedstawiać jako przemyślany i realistyczny plan naszej polityki wschodniej, a tak naprawdę była to po prostu ideologiczna lewicowa próba eliminowania polskiej myśli narodowej z przestrzeni tej polityki. Innymi słowy w pierwszym rzędzie chodziło o to, aby idea polskiego interesu narodowego została usunięta z tego obszaru. Co zresztą potwierdza niejaki “gość” w poście 78.
    Giedroycowi i jego następcom bardzo przeszkadzał polski nacjonalizm, ale najzupełniej nie przeszkadzał im antypolski szowinizm, który kwitnie do dzisiaj na Litwie, czy Ukrainie (w mniejszym stopniu na Białorusi). Ta swoista nobilitacja skierowanego w Polaków na Kresach szowinizmu, to nasze pobłażanie antypolskim ekscesom na Litwie i na Ukrainie, dało lietuvisom i postbanderowcom poczucie bezkarności. Efekty tej polityki, aż nadto odczuła polska mniejszość w tych krajach.

    Tymczasem prometejska koncepcja naszych “giedroycowców”, która widziała w szowinistach z ULB partnera do odpychania Rosji dość szybko okazała się zwykłym mitem. Szowiniści litewscy, czy ukraińscy nawet jeśli byli antyrosyjscy, to i tak pozostawali antypolscy. Ponieważ jednak realne uderzenie w Rosję było poza ich możliwościami, to swoją aktywność skierowali na dyskryminację polskiej mniejszości. naszym prometeistom pozostawało robienie dobrej miny i udawanie, ze nic się takiego nie stało.

  85. > gość, Maj 11, 2014 at 21:34 mówi:

    “Koń by się usmiał!”

    Jeśli sam jesteś koniem, to się śmiej do woli, bo doprawdy wypisujesz komiczne brednie. Wszystkie twoje przytoczone “fakty” nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Są tylko odbiciem twojej chorobliwej fantazji, przepełnionej nienawiścią do Polaków z Wileńszczyzny, a szczególnie do politycznego lidera tej społeczności Tomaszewskiego.
    Cóż, jaki “gość” takie “fakty”.

  86. Astoria mówi:

    @ Ali:

    Równowaga strachu jest doktryną obowiązującą głównie między USA i Rosją – dotyczy wzajemnej destrukcji w wypadku ataku jednego kraju na drugi – a jej rozciąganie na kraje trzecie jest problematyczne. Gdyby Wielka Brytania i Francja były pewne amerykańskiego parasola atomowego, to nie łożyłyby wielkich pieniędzy na utrzymanie własnych arsenałów nuklearnych. Polska jest biednym i słabo uzbrojonym klientem USA i może jedynie życzyć sobie amerykańskiej ochrony, ale nie może na niej do końca polegać.

    Twoja argumentacja wydaje się niekonsystentna. Z jednej strony twierdzisz, że ze strony Rosji nic nam nie grozi, ale postulujesz dalsze zbrojenie się. Po co się zbroić, jeśli nam nic nie grozi? Zbroimy się z powodu uzbrojonej i agresywnej Rosji, a nie dla obrony przed jakimkolwiek innym sąsiadem, bo obecne siły konwencjonalne są wystarczające, żeby z każdym sobie poradzić. Sugerujesz natomiast, że coś nam grozi ze strony Niemiec, które są naszym sojusznikiem, największym partnerem gospodarczym i krajem, który od zakończenia wojny kieruje się w polityce wręcz zasadą pacyfizmu. Nie jest to wszystko realistyczne i na szczęście polscy politycy, niezależnie od przynależności partyjnej, nie podzielają twojego zdania.

    Generalnie, nie rozumiem twojej obrony polityki Putina. Facet obciął kawałek suwerennego państwa, z którym graniczymy, może obciąć kolejne kawałki, a potem skierować uwagę na Kraje Bałtyckie, które mają rejony z większością rosyjską. Tak jak na Krymie Putin może powołać się na ochronę etnicznych Rosjan, którzy – jak wiemy – nie są zbyt dobrze traktowani przez Łotwę i Estonię i znowu pozmieniać granice. Estonia, przyczółek NATO, jest jakieś 100 km od Petersburga. Dla Putina, który myśli w kategoriach restauracji imperium, to jest sytuacja trudna do zaakceptowania. Trzeba zwrócić uwagę na to, że obawa Putina przed NATO jest w pewnym stopniu usprawiedliwiona. Rosja zgodziła się na zjednoczenie Niemiec pod warunkiem, że NATO nie będzie się poszerzać w stronę Rosji. Tę obietnicę NATO złamało przyjmując Polskę i Kraje Bałtyckie. Rosja była za słaba, by temu przeciwdziałać. Ale obecnie poczuła się na tyle silna, żeby powstrzymać ekspansję Zachodu na Ukrainie.

    –>Rosjanie mają długoletnią tradycję dobrej dyplomacji. Hitler był szaleńcem. Stalin był psychopatą, ale nie był szaleńcem. Żaden z następców Stalina nie był szaleńcem.

    Rosjanie mają znakomitą dyplomację, propagandę i służby specjalne, służące poszerzaniu, utrzymaniu lub odbudowie imperium od czasów carskich.

    Nie jestem zwolennikiem psychologizowania polityków. Hitler nie był szaleńcem, ale racjonalnym politykiem, działającym w interesie III Rzeszy, w oparciu o ideologię, którą poparła zdecydowana większość racjonalnych i cywilizowanych Niemców. Stalina nie nazwałbym psychopatą, bo nic mi nie wiadomo o tym, żeby mordowanie milionów sprawiało mu przyjemność. Zabijał tak, jak zabijał Lenin: eliminował wrogów klasowych i kogokolwiek, kto mu zagrażał, budując leninowsko-stalinowską wersję komunizmu.

    –>Tomaszewski nie zostanie przecież prezydentem Litwy, o czym dobrze wie również on sam. Kandyduje by ugruntować wizerunek liczącego się na Litwie i w miarę skutecznego polityka, ale nie po to żeby być prezydentem. Taki polityk może sobie pozwolić na więcej swobody niż polityk, który ma realne szanse na sukces w takich wyborach.

    Problem Tomaszewskiego jest w tym, że ma dobrą taktykę, ale nie ma strategii i zasad. Potrafi wygrywać wybory i na tym się głównie koncentruje. Nie byłoby w tym nic złego, bo w polityce liczą się tylko zwycięzcy, a nie przegrani, gdyby nie to, że zaszły szczególne okoliczności: agresja Putina na Ukrainie. W ramach przyjętej taktyki wyborczej, Tomaszewski sprzymierzył się z litewskimi Rosjanami, co oczywiście miało jak najbardziej sens wyborczy. Problem w tym, że agresja Putina postawiła Tomaszewskiego przed dylematem: albo poprzeć Putina i pozyskać więcej głosów litewskich Rosjan, albo stanąć po stronie interesu Litwy i Polski i stracić głosy proputinowskich Rosjan. Jak wiemy, Tomaszewski wybrał dobry rezultat w wyborach prezydenckich, który gwarantuje mu też zapewne powrót do Brukseli, ale kosztem zasad. Stając po stronie Putina, Tomaszewski stanie się zwycięskim Polakiem w wyborach, ale jednocześnie polskim i litewskim zdrajcą. Taktyczne zwycięstwa mogą przynosić krótkotrwałe korzyści, ale strategicznie takie zwycięstwa niczego dobrego nie przyniosą Polakom na Litwie.

    @ marek:

    –>Tak zwana doktryna Giedroyca jest szkodliwa zarówno dla polskiej mniejszości na Wschodzie, jak i dla państwa polskiego.

    Czy jest jakaś inna doktryna, która rekomendujesz, która lepiej gwarantowałaby Polsce pokój i stabilność granic? Czy sugerujesz, że Polska powinna pójść na wojnę z Litwą, żeby Polacy na Litwie mieli tabliczki dwujęzyczne?

  87. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Waldemar Tomaszewski uzyskał świetny wynik w wyborach prezydenckich! Jest to blisko dwa razy lepszy wynik niż podczas poprzednich wyborów głowy państwa na Litwie. Gratuluję i cieszę się tym bardziej, że nieżyczliwe osoby i tendencyjne badania opinii publicznej dawały liderowi AWPL ok 1% poparcia. Mimo, iż walka polityczna nie była uczciwa, ludzie postawili na uczciwość i pryncypialność pana Waldemara. To jest kolejny dowód na to, że polska mniejszość narodowa na Litwie ma bardzo dobrego lidera, jest świetnie zorganizowana i zjednoczona.

    PS do Astoria: Waldemar Tomaszewski i AWPL współpracują z rosyjską mniejszości narodową już od dawna, w imię zasady, że wszystkie mniejszości narodowe powinny trzymać się razem, by wspólnie dawać odpór lituanizacji. Byłoby nieporozumieniem, gdyby nagle w kontekście wydarzeń na Ukrainie Waldemar Tomaszewski odwrócił się od Rosjan. To wtedy byłby brak zasad. Na szczęście lider AWPL jest człowiekiem, który nie zmienia poglądów w zależności jak wiatr zawieje i jest zresztą za swoją stałość poglądów ceniony przez ludzi.

  88. elka mówi:

    Zakończona pierwsza tura wyborów prezydenckich to kolejny sukces AWPL pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego. Sam udział i uzyskane poparcie w wyborach prezydenckich przedstawiciela polskiej mniejszości narodowej to osiągnięcie na skalę europejską. Żaden przedstawiciel mniejszości narodowej w krajach Unii Europejskiej nie osiągnął nigdy tak wysokiego wyniku wyborczego jak Waldemar Tomaszewski. Dla przykładu kandydat licznej mniejszości węgierskiej w Rumunii Hunor Keleman w wyborach prezydenckich w 2009 roku uzyskał niewiele ponad 3 procent poparcia. Tym bardziej należy podkreślić wynik osiągnięty przez Waldemara Tomaszewskiego, który dowodzi wzrastającego poparcia dla przewodniczącego AWPL i pokazuje docenianie przez wyborców uczciwej i opartej na zasadach moralnych polityki.

    http://www.l24.lt/pl/polityka/item/33103-wybory-prezydenckie-na-litwie-sukces-waldemara-tomaszewskiego-okolo-9-proc-w-skali-kraju

  89. Powiłas mówi:

    Próby dyskredytacji i degradacji pozycji AWPL i Tomaszewskiego wyjaśniają już wstępne wyniki wyborów jako bezpodstawne i szkalujące.Oto wyniki :D. Grybauskaitė najwięcej głosów – 61 proc. – otrzymała w Kownie. Obecna prezydent zwyciężyła ogółem w 55 okręgach wyborczych. Waldemar Tomaszewski był liderem w okręgach solecznickim (73 proc. głosów) i wileńskim (53 proc.) i w Wisagini (52 proc.). Bardzo dobry wynik W.Tomaszewskiego wśród Polaków jest dowodem wysokiego poparcia oraz pozytywnej oceny jego działalności i akceptacji przez wyborców. Gdyby były zarzuty o korupcję i prywatę W.Tomaszewskiego to litewscy konkurenci na pewno potrafili postawić go przed sądem i to jeszcze przed wyborami.

  90. Jurgis mówi:

    A tak ocenia gazeta Rzeczpospolita wynik W.Tomaszewskiego w wyborach niedzielnych.”Rekord Polaka na Litwie. Są rejony, w których pokonał urzędującą prezydent.”

  91. wyborca mówi:

    Rekord Polaka na Litwie!!!

    Niemal dwukrotnie lepszy wynik niż pięć lat temu miał Waldemar Tomaszewski w wyborach prezydenckich na Litwie. Ponad 8 proc. poparcia to rekord w skali Unii Europejskiej, jeśli chodzi o wynik kandydata mniejszości.

    http://www.rp.pl/artykul/38,1108936-Dobry-wynik-Tomaszewskiego-w-wyborach-prezydenckich.html

  92. Ali mówi:

    @Astorio :
    1) Równowaga strachu obejmowała również SOJUSZNIKÓW USA i ZSRR. Zbrojenia nuklearne Wielkiej Brytanii i Francji nie mają tu nic do rzeczy, bo są to państwa postimperialne, które miały i nadal mają swoje własne interesy narodowe ulokowane poza NATO. Wielka Brytania przykładowo na Falklandach. NATO w ten konflikt z oczywistych względów nie angażowało się. Brytyjczycy poradzili sobie bez użycia broni nuklearnej, ale gdyby sprawy potoczyły się inaczej… nie wiadomo czym, by się to skończyło.
    Równowaga strachu obowiązywała podczas wojny wietnamskiej. Czytałem wspomnienia jednego z doradców Lyndona Johnsona, że kiedy po raz pierwszy wydał on rozkaz bombardowania Hanoi przez samoloty B-52, przez całą noc modlił się, aby żadna bomba nie trafiła przypadkowo w jakiś statek sowiecki, nawet taki, który dostarczał Wietnamczykom uzbrojenie. Johnson nie ukrywał wobec swojego otoczenia, że boi się niewyobrażalnych konsekwencji takiego zdarzenia. Dlatego też wojska amerykańskie NIGDY nie przekroczyły linii demarkacyjnej dzielącej Wietnam Północny i Wietnam Południowy. Był to zresztą zasadniczy powód ich porażki militarnej. Nie można prowadzić zwycięskiej wojny ograniczając się wyłącznie do obrony.
    2) Moja niekonsekwencja jest pozorna. Pokładam nadzieje w sile odstraszania broni amerykańskiej, ale nie jestem aż tak zaślepiony, abym nie brał pod uwagę innego przebiegu wydarzeń. Inaczej rzecz ujmując, optuję, że na 90 % Amerykanie pośpieszyliby nam z pomocą, ale pozostaje pewien niewielki margines, że stałoby się inaczej. Sądzę jednak, że Putin również bierze pod uwagę mniej więcej taki rozkład prawdopodobieństwa ewentualnej reakcji USA i nie będzie ryzykował wdawania się w bardzo niebezpieczne dla Rosji awantury militarne.
    3) Na temat objawów szaleństwa Hitlera jest wystarczająco dużo relacji ludzi, którzy mieli z nim styczność osobistą. To było mało zauważalne w latach 1938-1939, ale nasiliło się pod koniec II wojny światowej, a właściwie od roku 1941, kiedy wydawał coraz bardziej nieracjonalne dyrektywy. Czyż nie była zresztą objawem szaleństwa decyzja o eksterminacji całego narodu żydowskiego, jaką podjął w roku 1941 ? Po co,na co ? Żydzi nie byli tą grupą, tym narodem, który zagrażał w tym czasie istnieniu III Rzeszy. Żydzi żyjący w Europie byli bezbronni, pozostawieni samemu sobie. Hitler jednak w swoim obłędnym szaleństwie uważał, że jeśli nie wymorduje narodu żydowskiego, to Żydzi zlikwidują III Rzeszą albo i Niemcy pod każdą postacią.
    Stalin takich horrendalnych głupstw ( które były zbrodniami na niespotykaną skalę) jednak nie wyczyniał. Usuwał Tatarów z Krymu, Czeczeńców z Kaukazu itd., ale ich nie eksterminował jako narodów. Mordował jednakże nie tylko przeciwników politycznych ( co zresztą samo w sobie jest jednak przejawem psychopatii), ale również różnych niewinnych ludzi, których podejrzewał o czyny faktycznie niepopełnione, o myśli, których nie mieli w głowach. Są na to świadectwa wielu jego współpracowników. Psychopata nie musi odczuwać satysfakcji z mordów (chociaż Stalin, przykładowo, bardzo ucieszył się, gdy doniesiono mu o zamordowaniu Trockiego w Meksyku). Psychopata jest, z grubsza rzecz ujmując, pozbawiony uczuć wyższych, takich jak współczucie, troska o innych itd. Są oczywiście psychopaci, którzy odczuwają satysfakcję z zadawania komuś bólu, a nawet z zadawania śmierci, ale nie jest to warunek sine qua non istnienia psychopatii. Czy zresztą Stalin na pewno nie odczuwał satysfakcji z mordowania ludzi, których skazywał setkami tysięcy na śmierć, samemu podpisując imienne wykazy skazańców ? Miałbym co do tego poważne wątpliwości.
    4) Nie sugerowałem, że grozi nam niemiecka agresja. Źle mnie zrozumiałeś. Ja jedynie starałem się wykazać, że powiedzenie “historia kołem się toczy”, interpretowane dosłownie, musiałoby dotyczyć Niemiec, a nie Rosji. Aby była sprawa jasna : Starałem się w ten sposób wykazać, że powiedzenie to nie ma na gruncie naszych rozważań zastosowania.

  93. marek mówi:

    “Czy jest jakaś inna doktryna, która rekomendujesz, która lepiej gwarantowałaby Polsce pokój i stabilność granic?”

    A co takiego gwarantuje “doktryna Giedroyca”? Rosji i tak nie odstraszyła, a na odcinku ULB nie zmieniła powszechnie antypolskiego nastawienia u znaczących sił politycznych. Nawet banderowskie hasła wykrzyczane przez Kaczyńskiego na Majdanie nie zmieniły antypolskiego nastawienia Swobody (vide ostatnie obchody w Janowej Dolinie). Natomiast stabilność granic polskich gwarantuje w pierwszej kolejności skuteczność i siła państwa, w drugiej przynależność do NATO. Warto przy tym zauważyć, że jak pokazuje polityka Węgier, przynależność do NATO nie stanowi bynajmniej ograniczenia w aktywnej polityce ochrony własnego narodu żyjącego poza granicami ojczyzny.

    “Czy sugerujesz, że Polska powinna pójść na wojnę z Litwą, żeby Polacy na Litwie mieli tabliczki dwujęzyczne?”

    Dziwne pytanie. Polska miała i mimo wszystko w dalszym ciągu ma, możliwość prowadzenia aktywnej polityki w stosunku do władz RL. Miała, bo na początku lat 90 była możliwość lepszego zagwarantowania praw polskiej mniejszości w traktacie, bo w tym samym okresie można było zareagować na siłową likwidację Autonomii Wileńszczyzny, bo przez cały ten okres można było stanowczo i konsekwentnie domagać się realizacji postanowień traktatu z 1994 roku oraz zobowiązań międzynarodowych jakie na siebie przyjęły władze RL. Bo przez cały ten okres można było stworzyć system wspierania polskich mniejszości na Wschodzie, tak, aby nawet represje tamtejszych władz nie stanowiły zagrożenia dla jej przetrwania.
    Tego nie robiliśmy, bo przecież w imię Giedroyca nie można było drażnić naszych “strategicznych sojuszników”. Bo przecież nasza aktywna polityka wschodnia, uwzględniająca interesy mieszkających tam Polaków, to byłby powrót do cytując takiego jednego klasyka z Czerskiej: “czarnosecinnego nacjonalizmu”.

    Myśmy jako państwo nie byli nawet w stanie dokonać zorganizowanej repatriacji kilkunastu tysięcy rodzin polskich zesłańców z Kazachstanu, a co tu mówić o stworzenie realnego całościowego programu polityki wschodniej. Pewnie najlepiej powiedzieć, że nic się nie da zrobić i co najwyżej zwalczać AWPL i Tomaszewskiego.

  94. Koroniarz mówi:

    Gość 82.
    Rozumiem, że “nacjonalista” w Twoich ustach to wyzwisko. Z wyzwiskami nie polemizuję. Służę natomiast faktami.

    Od kiedy Wilno jest polskie? Jeszcze w czasach przedchrześcijańskich Giedymin sprowadzał tam Polaków, m.in. budowniczych. Już na początku XVII wieku w pełni spolonizowane były wileńskie elity, o czym świadczą chociażby nazwiska Macieja Kazimierza Sarbiewskiego czy Piotra Skargi. W XVIII wieku w Wilnie liczyła się już tylko kultura polska i żydowska. A wiek XIX – no cóż, nazwiska Mickiewicza i Słowackiego chyba wystarczą.A jeśli Ci nie wystarczą, to zajrzyj do rocznika Michała Balińskiego (dostępny w Internecie), który w roku 1835 pisze, że w Wilnie mieszkają tylko Litwini i Żydzi, jest też trochę Niemców i Rosjan, innych narodowości nie ma. Jeśli chcesz wiedzieć, co w roku 1835 znaczy słowo “Litwin”, to sięgnij do “Pana Tadeusza” (1834) lub Ksiąg narodu POLSKIEGO” (1832) Adama Mickiewicza, a zobaczysz, że znaczy ono “Polak z ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego” (sam zresztą rocznik napisany jest w języku polskim – jak myślisz, dlaczego?) Skąd wzięli się Polacy w Wilnie? Częściowo tam przybyli z ziem mazowieckich lub koronnych, a częściowo są to spolonizowani (dawno!) miejscowi. NIE PODBIJALIŚMY WILNA!
    Co zaś do Lwowa, to wszedł on w skład Korony Królestwa Polskiego w roku 1340. Drogą dobrowolnej umowy. W roku 1656 od dawna już był perłą kultury polskiej, a Jan Kazimierz złożył tam swoje pamiętne śluby. Jego znaczenie dla kultury polskiej w późniejszych wiekach przewyższało Kraków, zaś w roku 1918 jego mieszkańcy dali jednoznacznie do zrozumienia, w jakim państwie chcą żyć, ginąc pod hasłem “Semper Fidelis – Tibi, Polonia!”
    Wybacz, że musiałem tu zająć się repetycją powszechnie znanych faktów, ale skoro prosiłeś…

  95. Kmicic mówi:

    do gość:
    Powtórzę:
    “Doktryna Giedroycia jest już dawno skompromitowana i jest wykorzystywana do wspierania skrajnie antypolskich władz naszych wschodnich sąsiadów.

    „największe zagrożenie dla Polski to patriotyzm i polski kościół” – trudno o coś bardziej błędnego.
    -Jest wręcz przeciwnie, polski patriotyzm i wartości kulturowe , mentalne, obyczajowe, narodowe , które niesie ze sobą polski kościół są konieczne , by Polska nie tylko przetrwała, ale i rosła w siłę. Odbudowa dobrych stosunków między krajami Europy środkowej/środkowo-wschodniej owszem, ale na pewno nie kosztem Polaków tam pozostawionych, stanowiących rdzenną ludność na tych terenach”
    To oczywiste, może nie dla gościa, że polski patriotyzm jest podstawowym warunkiem istnienia polskiego państwa i narodu. Ktoś , kto temu zaprzecza,działa po prostu przeciwko Polsce i jest antypolakiem.
    Powtórzę, Polska jako liczący się kraj w europie , dysponuje znacznie większą ilością skutecznych narzędzi , niż małe Węgry. – I kilkakrotnie mocniej niż Węgry, powinna zadbać o pełnię praw dla Rodaków pozostawionych na wschodzie.To oczywiste ,że są to tacy sami Polacy , jak ci z Krakowa, Warszawy, Trójmiasta , Poznania czy Wrocławia, a często o wiele od nich bardziej wierni Polsce i wartościom , dzięki którym Polska może przetrwać i rozwijać się.

  96. gośc mówi:

    Koroniarz, przeskoczyłeś początki Wielkiego Księstwa Litewskiego i nagle zacząłeś pisać o spolonizowanej jego części. Bardzo sprytnie!

    Dlaczego nie napisałeś, że od zarania dziejów tamte tereny były litewskie, a Wilno jako miasto należące do Litwinów było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego?
    Mieszkańcy dzisiejszego pogranicza litewsko-białoruskiego to w zdecydowanej większości ludność autochtoniczna białoruska i litewska, a nie napływowa. W dawnych czasach na obszarze pogranicza nie było etnicznych Polaków. Byli natomiast etniczni Rusini (nazywani od XIX wieku Białorusinami) oraz Litwini, którzy ulegli polonizacji na własne życzenie w ramach jednego państwa zwanego Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

    Piszesz, że według Mickiewicza Litwin to Polak z ziem WKL. To nie jest pełna prawda, bo znaczenie terminu “Litwin” na przestrzeni dziejów ulegało zmianie. Do XIII wieku litewskość zonaczała przynależność do narodu bałtyjskiego. W wiekach XIV-XVI Litwinem był każdy obywatel WKL. Termin “Polak” był w tym czasie przeciwstawny do terminu “Litwin”.
    W okresie od Unii Lubelskiej 1569 do uwłaszczenia chłopstwa w Imperium Rosyjskim 1864 “litewski” oznacza “polski”, a termin “Litwin” jest synonimem terminu “Polak”.

    Wielki poeta, który urodził się kilka lat po likwidacji WKL wskutek rozbiorów, był gorącym patriotą Litwy rozumianej politycznie, a nie etnicznie. Wychowując się w środowisku polskim i białoruskim, pisał po polsku, ale wszystkie jego myśli i marzenia były związane z narodem litewskim, rozumianym jako ogół obywateli Wielkiego Księstwa Litewskiego.
    Adam Mickiewicz uważał siebie za Polaka i Litwina jednocześnie, i nie było w tym żadnej sprzeczności, bo nie istniał wtedy nacjonalizm i często mówiłó się: “Litwin pochodzenia białoruskiego, polski szlachcic”.

    Dzisiaj politycy AWPL, partii prorosyjskiej i katonacjonalistycznej, mieszają ludziom w głowach dla władzy i pieniędzy i na pierwszy plan podnoszą sprawy związane z tożsamością narodową, która dla mieszkańców pogranicza litewsko-białoruskiego jest bardzo skomplikowana. Jeden i ten sam człowiek może należeć do kilku kultur równocześnie, a w jednej rodzinie można znaleźć osoby o różnej narodowości.

    Albrecht Antoni Wilhelm książę Radziwiłł (1885-1935) miał matke Polkę, babkę Francuskę, a prababkę Niemkę. Sam urodził sie w Berlinie, uczył w Petersburgu, a ożenił sie z Amerykanką. Zapytany o swoja tożsamość narodową odpowiedział: “Jestem tutejszy”.
    I to jest najpiekniejsza odpowiedź w przypadku ludzi z pogranicza litewsko-białoruskiego, których świadomość narodowa oscyluje między świadomością białoruską, polską i litewską.

  97. Koroniarz mówi:

    Do Gość.

    Odwołujesz się do czasów sprzed ośmiuset lat. Dobrze. W tym czasie Pomorze, a nawet ziemie w pobliżu Hamburga były słowiańskie. A tysiąc lat temu to słowiańskie były nawet okolice Berlina, co po dziś dzień widać w nazwach. Dodam jeszcze że Kraków tym czasie był głównie niemiecki… Wysnuwasz stąd jakieś wnioski? Może Hamburczycy to Polacy? Może Berlin należy się Polsce?! Zakażmy niemieckiego w życiu publicznym Berlina!
    Do argumentów sprzed niemal tysiąca lat odwołujesz się również w następującym fragmencie: “Mieszkańcy dzisiejszego pogranicza litewsko-białoruskiego to w zdecydowanej większości ludność autochtoniczna białoruska i litewska, a nie napływowa. W dawnych czasach na obszarze pogranicza nie było etnicznych Polaków. Byli natomiast etniczni Rusini (nazywani od XIX wieku Białorusinami) oraz Litwini, którzy ulegli polonizacji na własne życzenie w ramach jednego państwa zwanego Rzeczpospolitą Obojga Narodów”. Że nie było tam Polaków, to nieprawda. Świadczą o tym już dokumenty Giedymina, który domagał się sprowadzania księży katolickich – nie dla siebie przecież. Później miał miejsce bardzo liczny napływ ludności mazowieckiej, czego ślady odnajdujemy np. w “Panu Tadeuszu”, i w “Nad Niemnem” (przykłady dotyczą faktów dawniejszych, niż czas akcji tych dzieł; mówimy o XV-XVI w.) Ale ważniejsze jest co innego: skoro autochtoni ulegli polonizacji, to są Polakami. Tak samo: skoro Pomorzanie lub Połabianie ulegli germanizacji, to są Niemcami. A może nie mają nic do powiedzenia? Może decydują jakoweś “geny” lub “rasa”? O,wstyd! O rasizm akurat Cię nie podejrzewałem!
    “Wilno jako miasto należące do Litwinów było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Wilno nie od razu było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego, a kiedy już je wybudowano i ustanowiono w nim stolicę, to zdominowały je najpierw język i kultura rusińska, później polska. Wilno nigdy nie było stolicą Bałtów!

    “Wielki poeta, który urodził się kilka lat po likwidacji WKL wskutek rozbiorów, był gorącym patriotą Litwy rozumianej politycznie, a nie etnicznie. Wychowując się w środowisku polskim i białoruskim, pisał po polsku, ale wszystkie jego myśli i marzenia były związane z narodem litewskim, rozumianym jako ogół obywateli Wielkiego Księstwa Litewskiego.
    Adam Mickiewicz uważał siebie za Polaka i Litwina jednocześnie, i nie było w tym żadnej sprzeczności, bo nie istniał wtedy nacjonalizm i często mówiło się: „Litwin pochodzenia białoruskiego, polski szlachcic””.
    I znów nieprawda. Mickiewicz WIELOKROTNIE traktuje Litwę jako część Polski: w III części “Dziadów”, gdy jeden z więźniów WILEŃSKICH krzyczy “Jeszcze Polska nie zginęła”, w “Panu Tadeuszu”, gdzie pisze z okazji przemarszu wojsk Dąbrowskiego, że znowu mamy w Soplicowie Polskę. Myślał on po “litewsku”? A to ciekawe, bo już w I Księdze “Pana Tadeusza” czytamy o tym, co wygrywa kurant w soplicowskim dworze: “I z dziecinną radością pociągnął za sznurek, / By stary Dąbrowskiego usłyszeć mazurek”. “Mazurek Dąbrowskiego” – zaiste, poeta był zanurzony w bałtyjskiej kulturze po uszy…
    I z tym samookreśleniem to też nie tak. “Gente Rutenus, natione Polonus” znaczy mniej więcej: “pochodzenia ruskiego, narodowości polskiej”, przy czym człon pierwszy oznacza identyfikację terytorialną, a drugi narodowościową w takim znaczeniu, jakie wówczas funkcjonowało, a innego nie było.

    Dalej: Mickiewicz nie uważał siebie za Litwina i Polaka jednocześnie, bo znaczyłoby to, że uznawał Polaków i Litwinów za dwie odrębne narodowości. Uważał siebie za Litwina, tj. rodzaj Polaka (drugi rodzaj to piękne słowo Koroniarz 🙂 Dowód? Proszę bardzo: “Litwin i Mazur bracia są; czyż kłócą się bracia o to, iż jednemu na imię Władysław, drugiemu Witowt? Nazwisko ich jedne jest: nazwisko Polaków” (“Księgi pielgrzymstwa POLSKIEGO, rozdział XII, ostatni werset; Paryż 1832).

    Jeszcze co do sposobu myślenia: Mickiewicz myślał w sposób kresowy, a za nim po dziś dzień Polacy myślą w sposób kresowy. Nasza tożsamość narodziła się głównie na Kresach. Dlatego też ja sam, wychowany na Adamie, śmiem uważać się za Litwina. Mam nadzieję, że dobrego.

    Reasumując: Wilno – dawno – było rusińskie z domieszką polską, było polskie z silnym elementem żydowskim, bałtyjskie nie było NIGDY! Jałta, mój panie!

  98. Ali mówi:

    @gość : A na który plan wysuwają sprawy związane z tożsamością narodową litewscy konserwatyści ? Na który plan pozostałe partie litewskie ? Czy przypadkiem nie jest wyrazem nadzwyczajnego akcentowania spraw tożsamości narodowej zaciekły upór przed wprowadzaniem do obiegu publicznego literki “w”, przed wprowadzaniem możliwości zapisywania w dokumentach urzędowych nazwisk Polaków według zasad polskiej ortografii ? Czyż nie jest nadzwyczajnym akcentowaniem spraw związanych z tożsamością narodową nakładanie kar finansowych za wywieszanie tabliczek z polskimi napisami, a ściśle mówiąc z napisami dwujęzycznymi ?
    Jaka akcja, taka reakcja. Władzę w RL z oczywistych względów sprawują Litwini, a nie Polacy. To Litwini powinni starać się dla dobra ogółu obywateli i pomyślności państwa zasypywać przepaście pomiędzy większością, a mniejszością.
    Problemy z określeniem tożsamości narodowej bywają na terenach pogranicznych wyjątkowo zawiłe. Nie tak bardzo jak w przypadku niektórych arystokratów, którzy od pokoleń obcowali z przedstawicielami wielu kultur i narodów, ale rzeczywiście bywają skomplikowane. Sprawę z konsekwencji takiego stanu rzeczy powinni jednak w pierwszym rzędzie zdawać sobie sprawę ci, którzy sprawują w danym państwie władzę. Po to zostają prezydentami, premierami, ministrami, posłami żeby służyć wszystkim obywatelom, a nie wyłącznie przedstawicielom swojej grupy etnicznej. Nie po to zaś, aby przedstawicieli mniejszych grup etnicznych zmuszać do porzucanie własnej, choćby i skomplikowanej, tożsamości grupowej.

  99. Koroniarz mówi:

    PS. Najmocniej przepraszam. “Hamburczycy” oczywiście powinno być małą literą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.