86
Antypolskie frustracje z historią w tle

Prezentacja książki „Obcy w domu Litwinów” posłużyła okazją do wylania antypolskich frustracji w przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Prezentacja książki „Obcy w domu Litwinów” posłużyła okazją do wylania antypolskich frustracji w przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

W litewskim parlamencie, w jego europejskim sercu — Biurze Informacji Europejskiej — odbyła się kolejna, ostatnio częstych na Litwie dyskusji, o relacjach polsko-litewskich. „Rola Polaków i Polski na drodze samostanowienia i rozwoju narodu litewskiego i jego państwa” i „Obcy w domu Litwinów” — to zestawienie nazwy seminarium-dyskusji oraz tytułu prezentowanej na niej książki inżyniera, dziennikarza, a ostatnio też uważanego w pewnych kręgach za historyka dr. Algimantasa Liekisa, najlepiej odzwierciedlało to, o czym mówili uczestnicy spotkania.

Ich zdaniem, Polska od zarania dziejów polsko-litewskich dążyła do unicestwienia litewskiej państwowości i narodu litewskiego, zaś Polacy na Litwie stanowią „piątą kolumnę”. Co prawda, czyją ta „kolumna” miała być, uczestnicy spotkania nie mieli spójnego zdania, bo raz ją nazywali kolumną Warszawy, a raz Moskwy.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, dyskusja odbywająca się w sejmowych progach, zbiegła się z kampanią wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Nazwiska niektórych z przemawiających można znaleźć na liście kandydatów jednej z partii do PE.
I choć bohater spotkania, Algimantas Liekis, kategorycznie zaprzeczył, mówiąc, że nawet nie skojarzył organizowanej dyskusji z kampanią wyborczą, to pod koniec spotkania sam zachęcał słuchaczy dyskusji do głosowania na jedną z list. Inni organizatorzy spotkania po cichu też rozdawali jego uczestnikom ulotki agitacyjne.

Aczkolwiek, jak zaznaczył uczestniczący w dyskusji prezes „Vilniji” dr hab. Kazimieras Garšva, wypowiadana krytyka pod adresem Polaków nie dotyczy całej polskiej społeczności, lecz tylko zwolenników Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i jej prezesa, europosła Waldemara Tomaszewskiego. Garšva tradycyjnie też zaatakował dziennikarzy „Kuriera Wileńskiego” bezpodstawnie zarzucając nam nieobiektywność.
— Prezentowana książka jest bardzo popularna i potrzebna szkołom i placówkom kultury, więc sądziłem, że przyjdzie Akcja Polaków i będzie duża kolejka, będą chcieli kupić (książkę — przyp. red.). Tymczasem doczekaliśmy się tylko dwóch dziennikarzy „Kuriera Wileńskiego” i teraz pan Stanisław myśli jutro napisać, że zebrała się tu grupka ekstremistów, która stawia pretensje Polsce, chcąca lituanizować Polaków. Ale my niczego podobnego nie proponujemy. „Piątą kolumnę” stanowią tylko Burokevičius, Jonienė i Jarmalavičius (Mykolas Burokevičis, Juozas Jarmalavičis i Stanislava Jonienė uznawani są za jednych z organizatorów krwawych wydarzeń 13 stycznia 1991 r. — przyp. red.), którzy są Litwinami. Polacy są wymienieni w książce Ganusauskasa „Piąta Kolumna” (Edmundas Ganusauskas, sowiecki lotnik, później dziennikarz litewskiej „Komsomolskiej prawdy” (od 1991 r. „Lietuvos rytas”), następnie rzecznik prasowy usuniętego z urzędu w drodze impeachmentu prezydenta Rolandasa Paksasa — przyp. red.). Jest ich mniejszość, dlatego nie piszcie, że mówiliśmy o Polakach, jako o „piątej kolumnie”.

Rozmawiamy bowiem o ugrupowaniu Tomaszewskiego i tylko o nich — mówił Garšva zwracając się bezpośrednio do dziennikarzy „Kuriera Wileńskiego”. Zarzucił nam, że niesłusznie piszemy, że Garšva jest przeciwny pisowni polskich nazwisk oraz nazw miejscowości.
— Napiszcie, że Garšva jest bardzo niezadowolony z tego, że Waldemar Tomaszewski po rosyjsku pisze się Tomaszewskij, że poseł na Sejm, prezes „Macierzy Szkolnej” w Sejmie pisze się Kvetkovskij, ja zaś proponuję, żeby pisał się po polsku „Kwiatkowski”, albo przynajmniej po litewsku „Kvetkovskis”. Tak samo w sprawie posła Jedzińskiego. To więc proponujemy, ale wy nie chcecie z tego skorzystać — mówił Garšva dlaczegoś zapominając o tym, że to na początku litewskiej niepodległości litewskie urzędy stanu cywilnego wymieniając sowieckie paszporty na litewskie przepisywały do nich wcześniej zrusyfikowane polskie nazwiska, chyba że Polak godził się na zlituanizowanie swego nazwiska.

Przy tym prezes „Vilniji” skrytykował też projekt wiceprzewodniczącego Sejmu Gediminasa Kirkilasa, którego przyjęcie umożliwiłoby polską pisownię nazwisk w litewskich dowodach. Garšva powiedział, że podobnej możliwości nie mają Litwini w Polsce oraz, że żadna umowa, w tym Traktat Polsko-Litewski nie zobowiązuje Litwę do wprowadzenia obcych liter do litewskiego alfabetu.
— Wymieniliśmy na razie tylko problemy w relacjach z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie i Polską. Po wymienieniu problemów chcemy przywrócenia dobrych stosunków z Polską. Ale ich nie będzie dopóty, dopóki Polska nie uszanuje Aktu Niepodległości 16 lutego, na mocy którego Litwa zerwała wszystkie więzi z innymi państwami, w tym z Polską. A przed 130 laty twórcy naszego państwa wyrzucili z alfabetu wszystkie polskie litery, żeby zerwać z polonizacją — grzmiał prezes „Vilniji”. Oburzył się też, że utworzony w okresie caratu litewski alfabet dziś w Republice Litewskiej posłowie na Sejm chcą zniszczyć.
Garšva wyraził nadzieję, że antykonstytucyjne, jego zdaniem, ustawy o pisowni nazwisk i o mniejszościach narodowych nie zostaną uchwalone. Zaznaczył też, że tylko „mówienie prawdy i niestawianie pretensji” przyczynią się do rozwiązania problemów w relacjach polsko-litewskich.
Niestety, od niemówienia prawdy, a raczej od jej negowania swoje przemówienie rozpoczął następny po Garšvie uczestnik dyskusji. Jonas Užurka, wychowanek sowieckiej szkoły dowódców wojskowych, a w niepodległej Litwie publicysta, zarzucił obecnym władzom brak reakcji na rzekomo kłamliwą informację, że w okresie stanowienia litewskiej niepodległości jej wojsko było użyte przeciwko podwileńskim Polakom sprzeciwiającym się grabieży ich ziemi przez nowe władze. Užurka nazwał te doniesienia kłamstwem, a uczestnicy dyskusji z nim zgodzili się.

Krytykujący oponentów za komunistyczną przeszłość większość przemawiających (na zdjęciu prof. Romualdas Grigas i prof. Povilas Gylys) również mają bogatą komunistyczną przeszłość Fot. Marian Paluszkiewicz

Krytykujący oponentów za komunistyczną przeszłość większość przemawiających (na zdjęciu prof. Romualdas Grigas i prof. Povilas Gylys) również mają bogatą komunistyczną przeszłość Fot. Marian Paluszkiewicz

Do wydarzeń na Wileńszczyźnie z początku lat 90. ubiegłego stulecia nawiązał w swoim przemówieniu Arūnas Eigirdas, ówczesny członek rządowej komisji ds. tzw. Litwy Wschodniej oraz namiestnik rządu na rejon solecznicki w latach 1991-1992. Zaznaczył on, że na początku lat 90. Rosja na Wileńszczyźnie przygotowywała podobny scenariusz, jaki został zrealizowany w Naddniestrzu, czy obecnie jest realizowany na Krymie. Eigirdas uważa, że zapobiec podobnym wydarzeniom na Wileńszczyźnie pomogło zrozumienie ówczesnych władz powagi sytuacji. Właśnie wtedy powstała rządowa Komisja ds. Litwy Wschodniej, która na Wileńszczyźnie prowadziła prewencyjne działania z zakresu polityki informacyjnej oraz dialogu z miejscowym społeczeństwem i przedstawicielami władz lokalnych. Eigirdas zdradził, że realizację tych celów Komisji ułatwiała inwigilacja miejscowej ludności.
„Powiem otwarcie, że całość informacji z tego regionu Departament Bezpieczeństwa otrzymywał od nas. Mieliśmy w tamtym regionie całą siatkę swoich informatorów. Mieliśmy dokładną informację o sytuacji. A gdy masz informację, to wiesz, jak trzeba działać i co robić” — powiedział Arūnas Eigirdas. Ubolewał też, że później i obecnie nikt nie prowadzi na Wileńszczyźnie podobnych działań.
— Toteż mamy taką sytuację, że w ciągu tych lat wychowaliśmy całe społeczeństwo, które uważa się za obywateli Polski, a nie Litwy — powiedział Eigirdas. Uznał też, że działania i interesy Rosji i Polski wobec Litwy są zbieżne.

Sygnatariusz Aktu Niepodległości, były minister spraw zagranicznych, obecnie poseł na Sejm, prof. Povilas Gylys, uważa też, że problematyczność relacji polko-litewskich polega na tym też, że obecne litewskie elity polityczne nie działają w interesie narodu litewskiego i nie potrafią przeciwstawić się polskim elitom, które mają konkretne cele wobec Litwy.
— Polska jest dla nas ważna i nikt o zdrowym rozsądku temu nie będzie przeczył, zresztą nikt i nie przeczy. Trzeba jednak mieć siły i umysł, żeby uświadomić sobie, że Polska, jej elita, bardzo wpływowa jej część, przeceniła Litwę, przeceniła naród litewski. Toteż wzmacnia się przeczucie, że chcą oni pewnych zmian przerysowując na nowo mapę Europy — powiedział Gylys. Jego zdaniem, potęgowanie napięć na tle narodowościowym prowadzi do konfliktu, który „może wybuchnąć w nieznanym miejscu i nieznanym czasie”.
Z kolei w przekonaniu innego Sygnatariusza Aktu Niepodległości, byłego posła oraz jednego z twórców sławetnego programu Litwy Wschodniej, Romualdasa Ozolasa, nie ma nadziei na poprawę relacji z Polakami.

— Polacy mają narodową ideologię, jakiej nie mają Litwini. A tę ideologię stanowi nic innego, jak tylko polski katolicyzm zapłodniony przez okrucieństwo Zakonu (krzyżackiego). Kościół i Zakon w Polsce są braćmi bliźniakami — oświadczył Ozolas.
Zaznaczył też, że stronnicy porozumienia z Polską „kosztem zrezygnowania z narodowego alfabetu” rozumieją tylko język siły.
— Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko znaleźć sposób, żeby zacząć z nimi rozmawiać w tym języku — powiedział Ozolas. Oświadczył też, że przedstawicieli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie we władzach kraju nie można określać inaczej jak „piątą kolumną” i że muszą oni zostać usunięci z zajmowanych stanowisk.
Romuladas Ozolas skrytykował też inicjatywę Kirkilasa, któremu zarzucił komunistyczną przeszłość. Paradoksalne, ale zarówno sam Ozolas, jak też Gylys, oraz wielu przemawiających, jak i sam bohater dr Liekis mają nieraz bardzo bogatą przeszłość sowiecko-komunistyczną.

86 odpowiedzi to Antypolskie frustracje z historią w tle

  1. Koroniarz mówi:

    “Polska od zarania dziejów polsko-litewskich dążyła do unicestwienia litewskiej państwowości i narodu litewskiego”.

    Bez komentarza.

  2. Melania mówi:

    To wyjątkowa kołtuneria! Zapomnieli o swojej działalności w aktywie sowieckich działaczy – dobrze więc, że przypominacie młodym czytelnikom, kim oni są.

  3. Adam81w mówi:

    Lietuva ukradła termin Litwa i Litwin tylko dla siebie. O tym pogadajmy. Polacy na Litwie są u siebie!!

  4. Koroniarz mówi:

    @ Adam81w

    Oni o tym wiedzą. Chodzi o to, żeby zagłuszyć sumienie.

  5. LT-PL mówi:

    Trzeba jasno powiedzieć,że władzę na Lietuvie na początku lat 90-tych ubiegłego wieku przechwyciła i trzyma do dnia dzisiejszego brunatno- czerwona nomenklatura byłych komunistycznych czynowników i wojennych kolaborantów, którzy zdążyli umknąć na Zachód w 1944 roku, żeby powrócić w chwale w latach 90-tych.

  6. vv mówi:

    Myśle , że ta sytuacja jest nierozwiązywalna. Ciekawe co zrobiłaby EU gdybyśmy zamkneli swoja granice dla nich? Wjazd tylko po okazaniu Karty Polaka. A może juz czas wspierać dążenia Wileńszczyzny do autonomii? Z tego sojuszu nic nie mamy, więc czy sie gniewaja na nas czy nie to nie ma znaczenia na dłużssej perspektywie.

  7. józef III mówi:

    … no to trzeba ich trochę postraszyć przykładem Viktora Orbana i … prawem europejskim

  8. Lubomir mówi:

    Antypolska dywersja trwa na całego. Na niemieckich stronach wydawanych dla Polaków m. in. na Onecie, wśród reklamowanych przez tę stronę gier on line, można spotkać grę z mapą Niemiec z 1914 roku. A wśród proponowanych do dyskusji tematów, są tematy typu: ‘Czy Ślązacy to Polacy?’, albo ‘Czy Niemcy zajmią Śląsk, jak Rosjanie Krym?’. Najwyraźniej niemieckie intrygi i prowokacje nie odeszły do lamusa, ale próbują destabilizować Polskę. Antypolacy Polskę, Polaków i polskość traktują wszędzie z obrzydzeniem. Im smakuje jedynie polski chleb i lubią gigantyczne polskie pieniądze, za swój sabotaż.

  9. Kmicic mówi:

    Tylko autonomia rozwiąże problem . Jak najszybciej trzeba wprowadzić autonomię , dla dobra Litwy i całego regionu.

  10. BANITA mówi:

    A dla czego nasze migi ochraniają Litwinów a nie naszych rodaków.Czy polski rząd jest ślepy i popiera nacjonalistów którzy mordowali naszych w Ponarach.Zamknąć granice Litwinom to może zaczną się zastanawiać o polakach na Wieszczyczynie.

  11. czarek mówi:

    Autor artykulu sugeruje sovieckie wychowanie jako przyczyne zboczenia pogladow dyskutantow w litewskim Sejmie . Nie zgadzam sie z tym wnioskiem .Polityka soviecka byla skierowana na multi-etnicznosc ,tolerancje miedzy etniami,rownosc ( taka przynajmniej byla teoría ). Poglady uczestnikow dyskusji wywodza sie z przed 1918 roku ,gdzies z przelomu XIX i XX wieku. To wtedy rodzily sie nacjonalistczne idee. To wtedy zdecydowano ze “jedno panstwo -jeden narod “. Takze wtedy wymyslono ze Litwa powinna byc tylko dla Litwinow , Polska dla Polakow , Niemcy dla Niemcow ,itd . Wszyscy inni zamieszkujacy dany kraj to wrogowie ,obcy ,intruzy .Byc moze w tamtych czasach takie skrajne poglady mialy jakies podstawy . Byc moze ¿. Pomimo tego ze Ci ludzie urodzili sie juz w XX wieku sa zagrzebani w przeszlosci . I tak jak ich ideolodzy ze starych ksiazek ,Oni takze nie sa wstanie pojac ze mozna byc litewskim patriota bedac Polakiem lub Rosjaninem mieszkajacym na Litwie . Nawet przez glowe im nie przechodzi ( i w starych ksiazkach tego nie wyczytali)ze aby Putin ,nawet pomnozony przez 10 ,nie mial zadnego wplywu wsrod Rosjan lub Polakow Litwy wystarczy pozwolicz im poczuc ze mieszkaja u siebie , ze nie sa dyskryminowani , ze maja jakis wplyw na panstwo w ktorym mieszkaja .
    Pierwsi ludzie urodzeni w XXI wieku maja zaledwie 14 lat . Miejmy nadzieje ze nowe pokolenie bedzie naprawde nowe i wypchnie z Sejmasu ” dinozaurow “

  12. Marcin mówi:

    Zastanawiam się, czy warto było aż tyle uwagi poświęcić bredniom Garsvy, przecież jest on ,jak również Ozolas,nieuleczalnie chory na polonofobię.
    A propos, skąd Tarasiewicz wziął, że Povilas Gylys jest Sygnatariuszem Aktu Niepodległości?

  13. centeur mówi:

    do 11 czarek Brawo!
    podpiszę się pod každym slowem z Twojej wypowiedzi

  14. Lubomir mówi:

    Oby Europy nie zdominowali niemieccy etnocentrycy. Antypolskie fobie szczepili nad Niemnem głównie Niemcy. To oni wymyślali zawsze ‘nowe narody i nowe państwa’. Dzisiaj komisarze niemieccy szczują, by powstawał naród wenecki i kataloński, szkocki i…śląski. Żeby storzyć niemiecką Europę, trzeba wcześniej porozwalać mocne i duże państwa. Trzeba skłócić każdego z każdym, tak jak na Bałkanach. Tam czystki etniczne według niemieckiego sceanariusz – powiodły się. Jednak żałosny to sukces. Polacy byli mistrzami unifikacji. Unifikacja po polsku nigdy nie miała niczego wspólnego z rasową segregacją czy rasowymi prześladowaniami. To Polska zawsze była bezpiecznym azylem dla prześladowanych religijnie i etnicznie.

  15. LT-PL mówi:

    Aż dziw bierze,że w promocji nowego historycznego dzieła inżyniera Algimantasa Liekisa w sercu lietuviskiego sejmasa nie wzięli udziału Najwybitniejszy Wykładowca od socjalistycznej ekonomii w sowietskich kołchozach( warto przeczytać jej pracę doktorską), Zasłużony Partyzant LR, który umykał w 1944 roku w hitlerowskim pociągu ewakuacyjnym w przedziale osobowym oraz Intelektualny Pedofil, którego hobby to gwałcenie umysłów polskich dzieci na Wileńszczyźnie.

  16. Koroniarz mówi:

    Z tej książki na pewno dobry jest tytuł: “Obcy w domu Litwinów”. Istotnie, rozsiadła się poczwara na naszej ziemi i siedzi.

  17. Staszek mówi:

    A może tym Panom przypomnieć zbrodnie w Ponarach – kto był V kolumną ale niemiecką

  18. xawery mówi:

    Proponuję dyskusję na temat: “Obcy w domu Polaków na Wileńszczyźnie w latach 1945-2014” na łamach “Kuriera Wileńskiego” lub zorganizowanie takiej dyskusji np. w wileńskim Domu Kultury Polskiej. Byłoby ciekawie.
    Nie sugerowałbym jednak dyskusji, jak to czynią niektórzy komentatorzy: “Obcy w domu Polaków na Litwie”, bo to troszeczkę bardziej złożony problem niż się im wydaje.

  19. Kmicic mówi:

    do 18:
    dobry pomysł, i oddający realia.

  20. xawery mówi:

    “Tylko autonomia rozwiąże problem . Jak najszybciej trzeba wprowadzić autonomię , dla dobra Litwy i całego regionu”.

    Kmicicu! Wprowadź!

  21. marek mówi:

    Psy szczekają…. Trzeba robić swoje.

  22. been mówi:

    Istny sabat wariatów. Następnym razem Garšva, Ozolas, Gylys, Užurka powinni się spotkać na kozetce psychiatry w zakładzie zamkniętym. Choć może trafią do domu starców, bo już stetryczali do imentu i może dlatego im się mózgi zlasowały.

    Arūnas Eigirdas ubolewał, że obecnie nikt nie prowadzi na Wileńszczyźnie podobnych działań w rodzaju zmasowanej inwigilacji i siatki informatorów służb bezpieczeństwa. A czego on taki skromny w marzeniach: może od razu zakuć Polaków w łańcuchy w piwnicach Łukiszek, a potem na Ponary?

    Że wyginęły dinozaury, to trochę żałuję, bo fajne stworki z nich były i dzieciarni by się podobały. Ale jak już wyginą kreatury wyżej opisane Garšvai towarzysze, to tylko się będę cieszył, a nie-pamięć o nich zgnije na śmietniku dziejów.

  23. Koroniarz mówi:

    @ xawery 18

    Proponuję pierwszą datę w tej dyskusji przesunąć na wcześniejszy 1939 rok, bo to wtedy Lietuvisi otrzymali Wilno z łap Stalina, a później je trzymali z łaski Hitlera. Jak widać, nie gardzili ofertą żadnego oprawcy, byleby zająć to, co nie ich, a co ubrdało im się uczynić swoją stolicą. Takie określenie dat dyskusji pomogłoby również uwzględnić niezwykle istotny element historii lietuvskiej – hekatombę w Ponarach.

  24. xawery mówi:

    Koroniarz:
    Nie widzę powodu. To że jeden złodziej oddał innemu złodziejowi, a ten kolejnemu kawałek Polski nie zaprzeczało temu, by do 1945 r. mowić o Wileńszczyźnie (myslę o całości, z uwzględnieniem częsci obecnie “białoruskiej”) jako o integralnej części Polski. Po 1945 r. niestety już tak powiedzieć nie nie można było.
    Co do “hekatomby w Ponarach”, sprawa jest oczywista. nad faktami się nie dyskutuje. Dokonał jej agresor z zewnątrz na tuziemcach, czyli mieszkańcach Wileńszczyzny, czyli na obywatelach Polski.

  25. Kmicic mówi:

    do 20:
    rozumiem ,że dołączasz się do apelu :-).

  26. Kmicic mówi:

    Polskie władze , podobnie jak Węgier Orban, powinny zażądać od władz LT albo pełni praw (natychmiast i bez zbędnych dyskusji), albo utworzenia autonomii.To nic nadzwyczajnego we współczesnym świecie, zwykły standard.

  27. Koroniarz mówi:

    @ 24
    A jednak fakt, że Lietuvisi chętnie z usług tych złodziei korzystali, jest istotny dla projektowanej dyskusji. Już kiedyś pisałem na tym forum: gdyby to zależało od woli mieszkańców Wilna i Wileńszczyzny, Lietuvisi nigdy by tej ziemi nie mieli. Czysty gwałt, o czym nigdy nie dość przypominać, zwłaszcza w obliczu ich współczesnej arogancji, zwłaszcza wobec osobników takich, jak przedstawieni wyżej.
    Do tego postawa władz tzw. III RP po 1989 roku…

  28. marek mówi:

    Kmicic

    Polskie władze , ale nie tylko władze, bo duża część opozycji też, na dzień dzisiejszy odcinają się od Orbana i mają priorytet w postaci “pomagania” Ukrainie.

    I wystarczy, ze lietuvisy zaproponują nam tworzenie koalicji powstrzymująca Putina, żeby nasz establishment machnął ręka na postulaty Polaków na Wileńszczyźnie.

  29. xawery mówi:

    Kmicic:
    ROTFL!
    Raczej czekam na efekty twoich działań, a nie sloganów, które tu głosisz.
    Poważniej rzecz traktując, gdy czytam tego typu slogany, które tu produkujesz, to zastanawiam się, komu tak naprawdę służysz. Chyba że nie zdajesz sobie sprawy z tego, o czym piszesz! ~_~

    Koroniarz:
    Ponary to odrębny temat. Sądzę, że skupienie się na jednym problemie, a w tym wypadku kluczowym, ponieważ nawiązującym do rzeczonej “dyskusji” sygnalizowanej w artykule, byłoby właściwsze.
    Jeżeli powyżsi “dyskutanci” podejmą temat Ponar, wtedy jak najbardziej.
    A już na pewno nie poddawałbym z tej okazji pod dyskusję postawy władz polskich po 1989 r., skoro to nie one decydowały o “porządku” pojałtańskim w Europie.
    Piszesz też, że “gdyby to zależało od woli mieszkańców Wilna i Wileńszczyzny, Lietuvisi nigdy by tej ziemi nie mieli”. Niestety, nie zależało. Ale od nich zależy natomiast coś innego. Mogą właśnie zorganizować sugerowaną przeze mnie dyskusję, zamiast tylko czekać na “dyskusje” o nich prowadzone przez “arogantów”.
    Myślę, ze to nie byłby zbyt wielki problem dla Polaków z Litwy, prawda? No i przy okazji zaprzeczyliby insynuacjom, ze jest im bliżej do Rosji, niż do Polski i ta ostatnia wcale nie jest tylko “dojną krową”, którą się karmi sentymentalizmem, a jest MACIERZĄ.

  30. Wereszko mówi:

    @ xawery, Maj 22, 2014 at 12:43 –
    „Tylko autonomia rozwiąże problem . Jak najszybciej trzeba wprowadzić autonomię , dla dobra Litwy i całego regionu”.
    Kmicicu! Wprowadź!”

    “Postępowa” Jewropa akceptuje prawo Szkotów do samostanowienia i oderwania się od UK,Katalonii od Hiszpanii,Kosowa od Serbii,poszczególnych republik od Jugosławii,Słowacji od Czechosłowacji,Rosjan na Krymie od Ukrainy…
    Dlaczego Polacy Wileńszczyzny,autochtoni tej ziemi, nie mieliby domagać się “prawa do samostanowienia” czyli prawa do oderwania się od Lietuvy? a przynajmniej autonomii?
    W czym gorsi są Polacy Wileńszczyzny od tamtych Szkotów,Katalończyków,Kosowarów,Słoweńców,Chorwatów,Rosjan itd?
    Czy akceptujesz “prawo narodów do samostanowienia”? czy może,twoim zdaniem,są “równi i równiejsi”? może jedne narody to prawo mają a inne nie? Tylko,proszę cię,nie mów mi o tym że Wilno to “historyczna stolica”,serce Lietuvy.Kosowo to kolebka państwowości serbskiej,a mimo to “demokratyczna” Jewropa i NATO oderwały ją od Serbii,bo większość mieszkańców Kosowa to od kilkuset lat Albańczycy.”Kalemu ukraść – źle,Kali ukraść – dobrze”?
    Jeśli zapytasz “Jak stwierdzić czy dany naród chce z tego prawa skorzystać?” to odpowiedź jest prosta:REFERENDUM. Można przeprowadzić legalne,pokojowe,demokratyczne referendum w Szkocji,można i na Wileńszczyźnie.

  31. xawery mówi:

    lol!
    Kmicicu, Wereszko! Wprowadźcie wreszcie tę autonomię!
    Może być? ~_~

  32. Ali mówi:

    Moim zdaniem warto raz po raz przypominać, że Wileńszczyzna mogłaby mieć autonomię. Dzisiaj nikt nie jest w stanie tego zrealizować, ale kropla drąży skałę. Niezależnie od tego jest to kwestia przyjęcia pewnej taktyki. Żądamy (nieoficjalnie)więcej,aby realnie uzyskać pewną istotną część czyli realizację postulatów polskiej mniejszości wysuwanych od 20 lat.

  33. Koroniarz mówi:

    Polaków na Wileńszczyźnie trzeba wyrwać ze szponów tych, którzy chcą ich wynarodowić, a polskości na tej ziemi trzeba zapewnić należne jej prawa – nie tylko przetrwania, ale i rozwoju. Wszystko, co temu służy, jest dobre. Postulat autonomii nie jest niczym dziwacznym, w Europie przykładów jest mnóstwo, a i w Polsce działa legalnie Ruch Autonomii Śląska. Trzeba zatem tak postępować, także w sferze opinii, aby Lietuvisi wiedzieli, że nie odpuszczamy i nie odpuścimy.
    I jeszcze jedno: Wilno jest historyczną stolicą Litwy, nie Lietuvy. Najwięcej z tradycji i kultury Wielkiego Księstwa Litewskiego zachowała kultura polska, Polacy. Mamy największe prawo do tej spuścizny, co – swoją drogą – powinno znaleźć wyraz np. w powrocie do historycznego godła Rzeczypospolitej: Orła Białego z Pogonią.

  34. Lubomir mówi:

    Losem Polaków na Litwie i na Ziemiach Wschodnich z pewnością nie jest zainteresowane ‘Stronnictwio Pruskie’. To ‘Stronnictwo’ myśli jak szybko zgermanizować Ziemie Zachodnie i Północne. To dramat, który Polacy zaczynają dostrzegać. Ludzie-świnie nie mogą reprezentować przewspaniałego Narodu Polaków. Funkcje publiczne nie mogą nadal pełnić ról ‘wiecznych koryt’.

  35. zw sięga dna mówi:

    Medialny folwark Okińczyca znowu pokazuje swoje gadzinowe oblicze. Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich na antenie tej marnej rozgłośni ewidentnie złamano ciszę wyborczą, gdy w sobotnim porannym sabacie Witman i jej rozmówcy, szczególnie nieokrzesana i infantylna dziewczynka z gazety wybiórczej, atakowali Tomaszewskiego i AWPL.
    Jak widać Okińczycowi ciągle mało jątrzenia i podsycania złej atmosfery. Oto teraz, na dwa dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, portal zw publikuje kolejny kłamliwy paszkwil wymierzony w listę Bloku Waldemara Tomaszewskiego.
    To dla przypomnienia stajennym “wujaszka” – AWPL jest partią przejrzystą, jako jedyna partia dla zasady nie bierze żadnego finansowania od biznesu, a jej członkowie nie byli uwikłani w żadne skandale korupcyjne. Pod względem uczciwości i pryncypialności AWPL jest wyjątkiem na litewskiej scenie politycznej. Między innymi w tym należy upatrywać jej stale wzrastającego poparcia.
    Transparency International nie zgłosił się do “Bloku Waldemara Tomaszewskiego” z żadnym zobowiązaniem antykorupcyjnym. Dlatego publikacja portalu zw jest zwyczajnie pełna oczerniającego kłamstwa, niedomówień i cuchnących sugestii. Ale do takiego stylu pseudo dziennikarstwa wyrobników Okińczyca już się przyzwyczajamy.
    Co jak co, ale na gadzinowy antypolski paszkwil w wykonaniu zw zawsze można liczyć. W zamian “wujaszek” już pewnie zaciera łapki, oczekując srebrników z lietuviskiego pańskiego stołu. Nieprzypadkowo Grybauskaite już pochwaliła jego krewniaka na ministerialnym stolcu, teraz swoje zobowiązania zw musi kornie wykonywać. Szkoda tylko, że wypierając się i sprzedając racje polskiej społeczności na Litwie.

  36. Koroniarz mówi:

    xawery 29

    Po 1989 roku można było całkiem sporo zrobić dla choćby częściowego naprawienia jałtańskiego gwałtu na Polsce. Ale nie chciano, kierując się (przynajmniej oficjalnie) sprzecznymi ze sprawiedliwością i naszym interesem koncepcjami politycznymi. Jednak historia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa… Nie takie już rzeczy “rozsądni ludzie” ogłaszali za niemożliwe – a później stawały się one faktem (np. scalenie Polski z trzech zupełnie różnych zaborów po 1918 roku). W interesującej nas sprawie kilka rzeczy można zrobić już teraz, ale ogólnie rzecz biorąc – trzeba się nastawić na ciężką, codzienną pracę, obliczoną na lata. I nie tracić nadziei.

  37. gdziežyc mówi:

    wszyscy co pamiętają początki sajudisa,w 1985r jak zaczela się tak zwana perestrojka,znalazlo się w tamte czasy broszury,anegdoty rozdawalo się po cichu bo strach jeszcze byl ružne prawdy i nie prawdy o polakach tu mieszkających,teraz mowi się že o jakis nie istniejącej piątej kolumnie moskali,a broszury pisali litwini w tamte czasy že ruskie nam wrug i musimy isc z litwinami,a jak poszlismy to teras zrobilismy wrogi i tam i tu,znaczy komu to bylo podszebne,co znowu ktos mnie powie moskaliom,ružne seminaryi,dekabrysci,faszysci itd.byli będą i jest.glownie jaką politykę proadzi panstwo,Litewska jak widac sklonnosc ma nacjonalizmu,znaczy trzeba z nią tak i prowadzic jak z nacjonalistą,a to kiedys mowiono to mocny partner po czym,po nie nawisci tak,a ludzie podtrzymują czasami niewiedzą co,dlaczego tak przeczytac podręczniki dla litewskich szkul,to się robi a žeby istniec bo inego niema alternatywy,tym bardziej globolizacja następuje,sztucznie wytrzyma się jakis okres,jak rozdzielą się wszyscy to samo po sobie to zginie momentalnie,nie wytrzyma.a može dac možliwosc taką i szybciej stanie się.

  38. lt-pl mówi:

    Mnie nie jest wszystko jedno, czuję odpowiedzialność, chcę decydować o przyszłości.
    Jestem żywo zainteresowany losami Wileńszczyzny, Litwy i Europy. Dlatego w niedzielę z pełną świadomością i zaufaniem oddam głos na kandydatów z listy “3” Blok Waldemara Tomaszewskiego.
    Czego i Państwu winszuję.

  39. Kaziuk- Wilniuk mówi:

    gdziežyc, Maj 23, 2014 at 15:04 – tut gdzie twoje przodki- a litviakami nie duz sobie glowy cały problem w tym że obecno lietuvo rzondzo czynovniki kształcone przez ruskich-u n ich już taka mentalność może mlode co po nic przyjdo bendo mieli wiencej oleju w glowie- nie maco sie nerwowac jutro sobota mozno dluzej pospac-pojesc kumpiaczka-cepelinow i wypic kielicha.ot i cale szczenscie

  40. R.Wolski mówi:

    Wybór wydaje się oczywisty:
    BLOK WALDEMARA TOMASZEWSKIEGO
    LISTA NR 3

    Tomaszewski jest politykiem nowoczesnym i skutecznym, a jednocześnie pryncypialnym i mocno osadzonym w polskiej tradycji patriotycznej. Dlatego ja w pełni popieram jego działalność publiczną i zawsze głosuję na AWPL.

    Tomaszewski jest politykiem godnym zaufania, pracującym na europejskim poziomie, posiada polityczną wizję i niezbędne doświadczenie, żeby być liderem polskiej społeczności, a także innych mniejszości narodowych oraz jak najszerszego grona społeczeństwa Litwy. Można powiedzieć, że Tomaszewski buduje na biblijnej skale, czyli na solidnym fundamencie wartości chrześcijańskich. Na Tomaszewskiego i jego Blok wyborczy warto oddać głos w niedzielnych wyborach europarlamentarnych.

    Tomaszewski wielokrotnie potwierdzał, że jest politykiem odpowiedzialnym , dobrze przygotowanym merytorycznie, pryncypialnym i – co niezwykle ważne w takim kraju jak Litwa – potrafi ludzi łączyć i jednoczyć do realizacji wspólnych celów.

    Sami kształtujmy naszą przyszłość. Życzę nam wszystkim powodzenia w wyborach!

  41. gdziežyc mówi:

    aha siedziec a wczorej na LNK pokazali jak terorysta z fotoaparatem w wiosce teroryzowal ludzi za tabliczki napisane po litewsku i po polsku,sfotografowal jak teroryzowal a potem i przez Tv teroryzowal spolecznosc kto patrzyl w ten moment,žeby byli ksztalcone przez ruskich nie byliby dziebily,a za parsiuka dostali wyksztalcenie bo bylem swiadkiem,zaprosilby na kumpiaczka czy co,sam wpi…liasz,a mowią dzielic się trzeba.jak nie przežywac,že kury na tej Wilenszyznie po litewsku nie rozumieją,a uczyc niechcą itegrowac tylko zostaje,nie lojalne w dodatku.

  42. Ursyn mówi:

    Oto wrażenia z mojego pierwszego wyjazdu na Litwę 1-4 maja tego roku:

    Z Warszawy to tylko 500 km. Granica w Ogrodnikach. Zaraz za nią na litewskich drogach oaza spokoju: wszyscy jadą z przepisową prędkością i to, co rzuciło się w oczy, to brak ohydnych reklam, które zaśmiecają przestrzeń publiczną w Polsce oraz… brak osiedli, wiosek, ludzi. Przez trzy godziny jazdy do Wilna po drodze minęliśmy wszystkiego kilkadziesiąt samochodów. W samym Wilnie ruch niewielki. W Warszawie, to nawet w nocy o takim luzie na ulicach można jedynie pomarzyć.Oznakowanie ulic i kierunków względne, ale nawigacja dała radę.
    Wileńska Starówka przepiękna, jednak w zwiedzaniu przeszkadzały tłumy polskich wycieczek. W większości towarzystwo radiomaryjne lub z głębokiej prowincji.
    Dwa dni zwiedzania i trzy restauracje. W jednej kelnerka mówiła prawie po polsku. W dwóch innych niespodzianka: kelnerki w sposób niegrzeczny od razu uprzedziły, że nie mówią po polsku – jedynie po rosyjsku lub angielsku. Wydawało nam się to dość dziwne, bo w obu restauracjach klientami byli głównie Polacy. Trzeba być wyjątkowo tępym, żeby nie nauczyć się kilkunastu słów po polsku, wystarczających na przyjęcie zamówienia. Albo trzeba żywić wielką niechęć do polskich gości, z których te restauracje się utrzymują. Było to nawet zabawne i samo w sobie sprzeczne z podstawowymi zasadami biznesu. Kelnerkom raczej wydawało się, że znają angielski, bo w ich wykonaniu była to jakaś przedziwna mieszanina litewsko-rosyjsko-angielska. Bardzo się męczyły, a my, znający dobrze rosyjski, wcale im nie pomagaliśmy. Plus taki, że rachunki za trzydaniowe obiady wyszły śmiesznie niskie. Pewnie dlatego, że miejscowe “specjały” są dość proste w przyrządzeniu.
    Podobno mniejszość polska jest na Litwie liczniejsza od mniejszości rosyjskiej, jednak w miejscach użyteczności publicznej drugim językiem po litewskim, jest rosyjski. Napisy po rosyjsku są, po polsku nie ma. Prasa w kioskach głównie rosyjskojęzyczna. Wrażenie to robi takie, że dawny okupant Litwy wciąż ma w tym kraju ogromne wpływy.
    Na koniec Cmentarz Na Rossie. Właściwie to nie jest cmentarz, a raczej cmentarzysko nagrobków. Nie zauważyłem jednej całej porcelanki na grobie. Widać celowe działanie wandali. Bardzo przykre wrażenie. Podobno państwo litewskie nie życzy sobie, aby Polska dała pieniądze na renowację, jak to miało miejsce we Lwowie.
    Ogólnie rzecz biorąc wrażenia z wyjazdu mieszane. Dziwny, mały kraj, z nieokreśloną i niekonsekwentną polityka wobec sąsiadów. Raczej nie czuliśmy się mile widzianymi gośćmi. Zapewne więcej tam się nie wybiorę.

  43. Wereszko mówi:

    @ Ursyn, Maj 24, 2014 at 10:08 –
    “Oto wrażenia z mojego pierwszego wyjazdu na Litwę…”

    A moje wrażenia są takie:
    Kilka lat temu,zwiedzamy jakieś muzeum (narodowe?)w Wilnie,wśród zwiedzających 90% to Polacy,obrazy,pod każdym obrazem – podpis po lietuvisku,po angielsku,po rusku,po niemiecku.Po polsku NIE MA! A większość oglądających,to Polacy.Anglików,Niemców,Rosjan,Lietuvisów – nie zauważyłem.Oglądamy obraz przedstawiający Adama Mickiewicza a na tabliczce napis:Adomas Mickevicius!No *** myślałem,że mnie szlag trafi!
    Wtedy po raz pierwszy nabrałem podejrzeń,że Lietuva to państwo jakichś zboczeńców i degeneratów.Kolejne moje wizyty w Lietuvie utwierdziły mnie w tym.Od tego czasu nie byłem w tym zdegenerowanym kraju,i nie zamierzam.

  44. nc mówi:

    Polacy na Litwie nie maja zadnej przyszlosci, chcesz czuc sie godnie, byc czlowiekiem, a nie drugorzednym patykiem – emigracja

  45. Powiłas mówi:

    Powraca co pewien czas sprawa cmentarza na terenie Polski w Berżnikach a szczególnie sprawa pomnik pomordowanych w Ponarach- zresztą chyba jedynego pomnika w Polsce jeśli nie liczyć tablic upamiętniających tą zbrodnię.Ksiądz Władysław Napiórkowski , który opiekuje się i broni krzyża ponarskiego, podczas spotkania zazwyczaj na pytania odpowiadał pytaniem. „Na takie pytanie odpowiem pytaniem. Czy ja mam się denerwować, że ktoś twierdzi, że nie ma Pana Boga? Żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju i każdy może mieć własne zdanie. Mogę postawić tylko następne pytanie. Czy niepozwolenie na upamiętnienie czynu polskiego żołnierza na Litwie, a zarazem zniszczenie wielu pomników z polskimi napisami jest czymś dobrym? Powiem, jako historyk, to jest zniszczenie obiektu historycznego. Wcześniej był krzyż żelazny, ja postawiłem krzyż kamienny. Zapytam się tylko, w ilu miejscach w Polsce jest pomnik upamiętniający pomordowanych w Ponarach?” – tak odpowiedział ks. Napiórkowski na pytanie, dlaczego na cmentarzu w Berżnikach został postawiony krzyż upamiętniający pomordowanych w Ponarach.I dalej ksiądz powiedział
    „Żyjemy w demokratycznym kraju. Mogę również zapytać, dlaczego na Litwie niszczy się polskie pomniki? Zadam jeszcze bardziej trudne pytanie. Jak jest od strony historycznej? Dlaczego zmieniono napisy w kaplicy Św. Kazimierza? Były po polsku, a teraz są po łacińsku. Zrobiono to w 1989 roku” .
    Zdaniem ks. W. Napiórkowskiego początkowo miał być tam inny pomnik, zarówno polskim, jak i litewskim żołnierzom poległym w 1920 roku. Tak naprawdę litewscy żołnierze leżą w innym miejscu. Nie ma o to jednak o to pretensji. Kapłan dodał również, że jest przeciwnikiem konfliktu, który wywołuje strona litewska.
    Na podstawie: http://zw.lt/wilno-wilenszczyzna/w-poblizu-sejn-trwa-walka-o-krzyz-ponarski/

  46. Powiłas mówi:

    Poseł Zbigniew Siemienowicz trafnie ocenia sytuację to warto zapamiętać a nawet cytować: „skoro od szkolnej ławki wmawiają społeczeństwu, że jesteśmy okupantami, a tak Polacy są traktowani w podręcznikach, to tak też jesteśmy traktowani przez społeczność litewską.
    Litwa nie przestrzega konwencji, pokazuje złą wolę Litwy i kompletnie ignoruje Ramową Konwencję Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych. Walka z językiem polskim i niszczenie polskości na Litwie trwa.
    Od szkolnej ławki wmawia się społeczeństwu litewskiemu, że jesteśmy okupantami, bo tak Polacy są opisywani w podręcznikach historii więc nic dziwnego że tak traktuje społeczność litewską polską mniejszość na Litwie.
    W skrócie Litwa : niszczy polskość.łamie Traktat z Polską z 1994r,w którym zobowiązała się do zapewnienia swobodnego posługiwania się językiem mniejszości narodowej w życiu prywatnym i publicznym a z którego do dzisiaj się nie wywiązała., oraz nie przestrzega podpisanej i ratyfikowanej Ramowej Konwencji Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych.

  47. Jurgi mówi:

    Wrzaski litewskiej ekstremy nacjonalistyczno-faszystowskiej próbują mydlić oczy społeczeństwu i podjudzają na Polaków – rozpowszechniając absurdalną opinie że Polacy są zagrożeniem Litwy i to takiej która jest członkiem NATO i UE.

  48. no pasaran mówi:

    mafijne rodzinki: klanowa faszystowska brunatna russkij litovec od jablonskij, bassan(ovic) …), mloda biologiczna rodzinka nuworyszow okinczyca, przykorytnia rodzinka tomaszewskiego na Litwie nie maja perspektyw, ale na razie sa obecne i nie tylko smierdza

  49. zielony ludzik mówi:

    Powiłas, znajdź sobie innego bohatera, ks. Napiórkowskiego nawet Kuria ma dość. Mało tego, że cmentarz zamienił w arenę polityczną to na dodatek w sprawach dotyczących zachowań duchownego toczyło się ostatnio kilka prokuratorskich postępowań.
    Biskup chciał dwukrotnie przenieść ks. Napiórkowskiego do innej parafii, a ksiądz zerwał kontakt ze swoimi przełożonymi, nie odbierał telefonów, korespondencji. Biskup wydał w tej sprawie nawet odpowiedni dekret i powołał nowego proboszcza.. Argumenty były takie same, jak obecnie – niewłaściwie wywiązuje się ze swoich powinności administracyjnych. O co konkretnie chodzi, tego Kuria nie ujawnia. Ostatecznie w tym roku biskup zezwolił na pozostanie księdza w Berżnikach, ale nie godzi się, by był on dalej proboszczem.

    Jedno z prokuratorskich dochodzeń dotyczy nakłaniania świadków do zmiany zeznań. Chodziło o sprawę pomiędzy teściami i ich synową oskarżoną o znęcanie się nad nimi i dzieckiem. Kilka tygodni temu ksiądz odwiedził starych, schorowanych ludzi i zarzucił im, że robią „smród w parafii” i „roznoszą zarazę”. Duchowny zażądał, by wycofali swoje oskarżenia wobec synowej, bo w innym przypadku nie wpuści ich do kościoła i nie dokona pochówku. Synowa, jak oświadczył „..do kościoła chodzi, msze zamawia, a starych w kościele nie widać”

  50. czytelnik mówi:

    chyba nigdy nikt w Polsce jeszcze nic nie zrozumial ježeli chodzi o užywanie językow,jak zaczela się tak zwana niepreklausomibie,czemu tak zwana bo to jest tylko haslo a nie dzialanie,tak odrazu niszczylo się wszystko co polskie,bo jakie byli sowieci zle ale do barbažynstwa nie dopuszczano,za sowietow zatrzymano niszczyc cmętaž na Rosie, bo chciano droga robic,a tu okazyja rub co chcesz i robili,wszędzie byla nagonka kto rozmawial po polsku i wlasnie žeby się porozumiec choc trocho rozmawiano po rosyjsku,bo nietak byla im przeciwna bo wszędzie ludzie litwini widzieli i slyszeli že co polskie niszczyc i ludzie poddawali się takiej logiki myslenia že to wrug,znalem dužo litwinow i pytalem dlaczego,tak piszą ksiąžli,gazety,tak mowią TV,radio itd.taka odpowiedz,stroilo się sytem panstwa na nienawisci czyli nacjonalizmie i to jeszcze trwa,zmienic niema sensu bo jest juž jakies ustawy czyli funkcja panstwowa,a žeby zmienic juž niekture litwini sprubowali i stali się wrogami niezawislosci,proruskimi,moskalami itd.jarlyki odrazu mają zapewnione,tak samo jak nap.W.Tomaszewski z tą wstąžką,albo figury na zielionym moscie,tož przeciež z tego samego worka dostaje się paskwili.dominacja polityczna nacjonalistyczna nad realną w Eropie polityką,czyli sam sobie gospodaž a czy to zawsze dobže dla ludzi taka idiologia pytanie,wychowanie profesionalnego litwina a nie jako czlowieka litwina i tu gwozdz.

  51. Ursyn mówi:

    W internecie znalazłem taką opinię sprzed kilku lat publicysty “The Economist”, czyli osoby w sporze polsko-litewskim neutralnej:

    “/…/ O ile Polska może sobie pozwolić na ignorowanie Litwy, to Litwa i inne państwa bałtyckie nie poradzą sobie bez Polski.”
    Coś w tym jest.

    Przyznam szczerze, że dla mnie i moich znajomych, z którymi na początku tego miesiąca po raz pierwszy odwiedziłem Litwę, ten kraj okazał się państwem z rozdętym ego, napuszonym i nieprzyjaznym. A przed wyjazdem sądziliśmy, że jest to fajny, sąsiedzki kraj (unijny !), do którego będziemy wracać choćby na krótkie wakacje. No nie, raczej tam nie wrócimy. Prędzej przejedziemy przez niego jak najszybciej,żeby dojechać do sympatycznej Łotwy czy Estonii.

    Spotkałem się z opinią, że Polacy (urodzeni na Litwie !) są na Litwie dyskryminowani w przyjęciu do pracy i w pracy. To tak, jak ja nie chciałbym zatrudnić w swojej firmie kogoś, kto pochodzi z mniejszości litewskiej w Polsce, z Puńska czy z Sejn, bo jego nazwisko kończy się na “s”. Jeśli ma dobre kwalifikacje, to żadne kryterium narodowościowe nie miałoby znaczenia. Widocznie władze Litwy wychodzą z innego założenia, z którego wynika, że jedynie polscy piloci są wystarczająco dobrzy, żeby pilnować nieba nad tym marionetkowym państwem.

    Moim zdaniem Polska powinna fundować jak najwięcej stypendiów dla młodych, zdolnych Polaków z Litwy. Mamy problem demograficzny, więc ci młodzi z Litwy są jak najbardziej u nas pożądani.
    Więc apel do “litewskich” Polaków: przyjeżdżajcie, Polska to fajny kraj, a Warszawa to prawdziwa metropolia. Tu nikt nie patrzy, skąd jesteś. Jeśli jesteś dobry, znajdzie się i praca. Przykładem Joanna Moro, pochodząca z Wilna, która u nas ma status prawie (-: “gwiazdy”.

  52. Powiłas mówi:

    Spory wokół grobów żołnierzy litewskich z Bitwy Niemeńskiej są podsycane przez Litwinów zamieszkałych w Polsce i mających wsparcie wśród polakożerców.Bitwa Niemeńska była drugą – po sierpniowej bitwie warszawskiej i kontrataku znad Wieprza – fazą polskiej kontrofensywy przeciw bolszewikom w 1920 roku. Bitwa nad Niemnem trwała od 20 do 26 września. Decydujące starcie wojny polsko-bolszewickiej rozgrywało się od Brześcia nad Bugiem na południu po ziemię sejneńską na północy . Litwini w tym czasie wspomagali bolszewików przeciw Polakom.. Walka zakończyła się polskim triumfem i zwycięstwem, co zaowocowało podpisaniem traktatu pokojowego w Rydze Wokół grobów żołnierzy litewskich z Bitwy Niemeńskiej od lat trwają spory. Na cmentarzu w Berżnikach w ogóle nie ma ich szczątków poległych Litwinów, choć współcześni Litwini postawili tam nagrobki swoim rodakom. Są one jednak odwrócone tyłem od pomnika Bitwy Niemeńskiej postawionego przez Polaków. W 2005 roku postał tam kolejny pomnik rodzin ponarskich, co wzbudziło sprzeciw mniejszości litewskiej. Litwini chcieli nawet zdemontowania pomnika. Trwające w latach 1941-1944 mordy w Ponarach k. Wilna stanowią największą zbrodnię dokonaną na ludności żydowskiej i polskiej na terenach, które przed wybuchem II wojny światowej wchodziły w skład północno-wschodniej Polski. Doi zbrodni tej Litwini nie chcą się przyznać i myślą że da się ją zbyć lub zmyć milczeniem. W sumie Niemcy oraz kolaboranci litewscy zamordowali tam 100 tys. Żydów obywateli Polskich oraz Polaków i przedstawicieli innych narodowości. Konflikt o Wilno oraz późniejsze losy miasta od lat dzielą historyków polskich i litewskich i ciążą na wzajemnych relacjach pomiędzy oboma państwami. W pamięci Polaków miasto pozostaje wspólną stolicą Polaków i Litwinów , podczas gdy Litwini – w stosunku do okresu 1920-1939 – ukuli propagandowe pojęcie “polskiej okupacji”. Wilno zamieszkałe w większości przez Polaków zostało w 1920 r. – w wyniku walk Samoobrony Wileńskiej i walk pod dowództwem gen. Lucjana Żeligowskiego pozostało – w granicach Polski. Byłoby chyba dziwne aby w wyniku zwycięstwo Piłsudskiego zamieszkałe przez Polaków miasto i w ok. 2% przez Litwinów nie należało do Polski.

  53. marek mówi:

    Ursyn
    Miejscem Polaków z Wileńszczyzny, jest Wileńszczyzna… To my powinniśmy działać, aby oni tam mogli godnie żyć.

  54. info mówi:

    Zakończyło się głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Koalicja Akcji Wyborczej Polaków i Sojuszu Rosjan „Blok Waldemara Tomaszewskiego” osiągnęła znakomity wynik, uzyskując około 90 tysięcy głosów, co stanowi 7,5 proc. w skali kraju. Daje to pewny jeden mandat poselski, gdyż osiągnięty wynik jest o wiele wyższy niż wymagana minimalna liczba głosów do uzyskania mandatu. W porównaniu z wyborami parlamentarnymi z 2012 roku, gdy AWPL zdobyła 5,8 proc. głosów i pierwszy raz przekroczyła próg wyborczy, wynik polepszono o jedną czwartą.

    Wyniki wyborów do PE pokazują zdecydowane poparcie dla polityki prowadzonej przez AWPL. Pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego, sprawnego organizatora posiadającego dobry zmysł i wyczucie polityczne, partia otworzyła się na współpracę z innymi ugrupowaniami reprezentującymi mniejszości narodowe. Zdobyte przez koalicję głosy dowodzą trafności tej decyzji, bo na koalicyjny „Blok Waldemara Tomaszewskiego” głosowali gremialnie nie tylko, jak zawsze, Polacy z Wileńszczyzny, ale też, co warto podkreślić, członkowie społeczności rosyjskiej, białoruskiej, tatarskiej oraz innych mniejszości narodowych na Litwie. W ten oto sposób w praktyce realizowane jest hasło wyborcze: „Jednością silni!”.

    Osiągnięty wysoki wynik w wyborach do PE jest wynikiem skutecznej pracy organizacyjnej, opartej na przejrzystych zasadach i uczciwości oraz budowaniu wspólnoty prawdziwych wartości.

    To także docenienie przez wyborców polityki prowadzonej przez Waldemara Tomaszewskiego, który – jako przewodniczący AWPL oraz poseł do Parlamentu Europejskiego – opiera się na fundamencie wartości chrześcijańskich, z troską podchodzi do problemów każdego mieszkańca Litwy. Dlatego koalicja wyborcza dba o wszystkie mniejszości narodowe i walczy o prawa obywatelskie. To jest to, co wyborcy najbardziej cenią w „Bloku Waldemara Tomaszewskiego”.

    Zakończone wybory do PE to kolejny znaczący sukces wyborczy AWPL oraz jej koalicjantów i sojuszników. Przed dwoma tygodniami w wyborach prezydenta Waldemar Tomaszewski uzyskał 110 tys. głosów i 8,4 proc. w skali kraju, co jest ewenementem w skali europejskiej spośród kandydatów reprezentujących mniejszości narodowe.

    Informacje sztabu wyborczego „Bloku Waldemara Tomaszewskiego” z nocy wyborczej
    Wilno, 26 maja 2014 r.

  55. xawery mówi:

    Koroniarz 36:
    Widzę, że odbiegasz nieco od tematu.
    Z tego, co pamiętam, a pamięć mam dobrą, w tamtych czasach Polaków z Litwy interesowały raczej związki z Rosją a nie z Polską, więc musisz być nieco bardziej sprecyzować swoje zarzuty względem władz w Polsce po 1989 r.
    Organizacja debaty zgodnie z moją sugestią (18) wydaje się być dobrym antidotum na “debaty” litewskie. Tyle tylko, że nikt jej nie zorganizuje! ~_~
    cya

  56. Jurgi mówi:

    do Ursyn, Maj 24, 2014 at 10:08
    Oto moje uwagi do wrażeń opisanych przez Pana z pobytu na Litwie. Moje odczucia z przejazdu samochodem przez Litwę są
    podobne : umiarkowany ruch,dobra dyscyplina kierowców,dobry stan dróg i oznakowanie. Polecałbym jednak przejazd do Wilna nie przez Olitę tylko przez Merecz bo tam mniejszy ruch ,piękniejsze krajobrazy -lasy -jeziora – sama pięknota.
    Jeśli chodzi o restauracje i stacje benzynowe – to unikają informacji i rozmów po polsku [taki ewenement bo w Suwałkach sprzedający nie tylko starają się używać określeń litewskich ale również reklamują towary umieszczając napisy litewskie]. Wytłumaczenie jest proste- boją się stracić pracę bo obowiązuje litewski język państwowy – więc jeśli ktoś doniesie można mieć kłopoty.Wręcz satyryczne jest porozumiewanie się po rosyjsku lub tą słabą angielszczyzną w czasie turystyki i to często Polaka z Polski z Polakiem z Litwy!
    Sprawa cmentarza na Rossie jest dość smutna.Jak wiadomo grób Matka i Serce Syna jest solą w oku fałszywie nastawionego społeczeństwa – stąd częste profanacje,zaś groby poległych Polaków za Wilno oraz groby wybitnych postaci oraz wielu Wilniuków są dowodem polskości którą stale starają się tam sfałszować lub przemilczeć.Nadanie statusu nekropolii Rossie takiej jak cm Łyczakowski we Lwowie byłoby dobrym rozwiązaniem ,lecz sprawa jest nie rozwiązana.Litwini nie są zainteresowani konserwacją. Brak jest środków,zaś doraźne akcje porządkowania np przez harcerzy są piękne i szlachetne ale nie są w stanie zapobiec postępującej z latami degradacji cmentarza.

  57. Koroniarz mówi:

    @ xawery 55

    Precyzuję zarzuty: Wileńszczyznę odebrano Polsce na podstawie haniebnej decyzji konferencji jałtańskiej. W chwili, gdy walił się Związek Sowiecki, a my podobno odzyskiwaliśmy niepodległość, należało się o te ziemie upomnieć, a nie po prostu oddać je organicznie antypolskiemu państwu w imię doktryny Giedroycia. Niestety, strona polska w negocjacjach nawet nie stawiała tej kwestii, oddając Wileńszczyznę uzurpatorom, jakby się im należała. Nieprzestrzeganie przez Lietuvę traktatu dwustronnego z roku 1994 powoduje jednak w tej kwestii nową jakość.

  58. Bronislaw mówi:

    xawery 55 nie masz raci a Koroniarz ma,dlaczego twoja logika bylaby dobra ažeby sajudis i wladza Litewska w tamte czasy postępowala obiektywnie že mieszkają w Litwie polacy,ruskie i ine narodowosci i lączylaby nas wszystkich wtęczas jest powud do rozmow,a bylo naodwrut tylko litwini dobre a reszta wrogi,piszysz že więcej związki do Rosyi,tak bo ruskie wlasnie poszli razem z polakami i inymi narodami przeciw szajki nacjonalistow kturzy otwarcie muwili i wypendzano dobže že choc slowami z Litwy,nawet plakaty na Katedry trzymano polakow do oswięcima a ruskich na dworzec,teraz w tej chwili powiedz przeszlo 23lata a dalej idzie nagonka na užywanie języka ojczystego,ja jestem stary i za sowietow pracowalem i w syberyi bylem i nierazu powtažam nierazu mnie niezwrucono uwagi za užywanie polskiego z polakie albo znający polski,a tu jest wolnosc nie jakis tam lagier,a kara się to za tabliczki i szuka się stale na polakow ktužy wyžej trocho są jakiego wrogiego argumentu albo jarlyka choc nap.W.Tomaszewski naložyl wstąžka na cmentažu antokolskim i co trzeba bylo mu naczepic wstąžka sajudisa,nie koledzy ježeli wy w Polsce chcecie tylko dobre stosunki jako panstwo z panstwem a my zostajemy z boku to bląd tak ja myslę,bo będzie czym więcej w las tym więcej drew,ze strony litewskiej polityki wobec mniejszosci narodowej,co chceli zrobic i na Ukrainie.

  59. xawery mówi:

    Koroniarz:
    Rewizjonizm w 1989 r., po kontraktowych wyborach nie wchodził w grę.

    Co do “walenia się” sowietów (tendencje wolnościowe na Litwie): z tego co pamiętam, upominali się o ziemie utracone w Sejmie RP posłowie z KPN.

    Nie było natomiast, poza Okińczycem, który był zainteresowany wsparciem dla Sajudisu, żadnego innego Polaka, który by w na forum naszego parlamentu wystapił w imieniu mniejszości polskiej na terenie (jeszcze sowieckiej) litewskiej lub białoruskiej, ewentualnie ukraińskiej, by się nimi polski parlament zainteresował.
    Nie zapominaj, że stacjonowały wtedy w Polsce oddziały sowieckiego wojska.
    Wiem natomiast i zapewne ty to wiesz, że w sowieckiej republice litewskiej część Polaków wyraźnie pragnęła “opieki rosyjskiej”, jeżdżąc z tą sprawą do Moskwy i występując przeciwko Sajudisowi oraz przeciwko propolskim tendencjom (fajnie, nie!). A wydawało się, że im do Warszawy bliżej.
    Nie zaprzeczę, że Polacy i Litwini byli napuszczani na siebie dość sprytnie i skutecznie przez Landsbergisa, ale to raczej świadczy na jego korzyść, niż na korzyść polityków polskich z Litwy.

    Owszem, gdyby się znalazł wtedy w Polsce polityk formatu Piłsudskiego, z jego wpływami i do tego mający na zawołanie wojsko z kimś takim jak gen. Żeligowski, a Polacy w sowieckich jeszcze republikach: litewskiej, białoruskiej i ukraińskiej byliby naprawdę zainteresowani Macierzą, może by się coś ugrać udało.
    Nikt w Polsce Wileńszczyzny po 1989 r. oddać nie mógł, natomiast nie było komu się o te ziemie upomnieć, zwłaszcza, że i z Litwy, parafrazując Mickiewicza, nikt nie wołał.

    Co do nowej jakości, traktat znaczy tylko tyle, ile znaczy jego interpretacja przez władze litewskie. Póki co mamy 2014 r. i Litwini czytają ten traktat po swojemu. I nie widzą powodu interpretować go inaczej.
    I jeszcze jedna rzecz, która stanowi dla mnie zagadkę (może ty ją rozwiążesz), dlaczego politycy polscy z AWPL nawet nie starają się o to, by spróbować nawiązać ściślejsza współpracę z politykami polskimi w Polsce (zero wizyt) oraz nie kwapią się (parlamentarzyści) do wizyt w polskim Sejmie, zwłaszcza wtedy, gdy dochodzi na Litwie do ewidentnie antypolskich wystąpień?
    Nie widzą natomiast przeszkód, by się zabiegać gościć w parlamentach innych państw. Czegoś się boją? ~_~

  60. xawery mówi:

    Bronisław:
    Mój punkt widzenia wyłuszczyłem we wpisie kierowanym do Koroniarza (jak się nie zmieni, bedzie to 59).

  61. Aleksander mówi:

    Obiektywnie rzecz biorąc panowie organizujący omawianą konferencję to margines życia politycznego Litwy. Niestety ten margines ma dość mocne przełożenie na środowisko polityczne kraju, dlatego też trzeba mimo wszystko zwracać uwagę na te kuriozalne występy.
    Delikatnie rzecz ujmując należy stwierdzić, że wymienieni w tekście eksperci litewscy mijają się z prawdą w kwestiach polskiej polityki i Polaków na Litwie. Na potwierdzenie tego sądu wystarczy sięgnąć do prac: A. Bumblauskas, Wielkie Księstwo Litewskie. Wspólna historia, podzielona pamięć, Warszawa 2013; A. Rachuba, J. Kiaupienė, Z. Kiaupa, Historia Litwy. Dwugłos polsko-litewski, Warszawa 2009 czy A. Eidintas, A. Bumblauskas, A. Kulakauskas, M. Tamošaitis, Historia Litwy, Wilno 2013, aby wymienić tylko najnowsze prace litewskich, PROFESJONALNYCH, historyków. Niestety działania takich osób jak Algimantas Liekis dają efekty całkiem przeciwne do ich wstępnych założeń. Pan Liekis szczerze chce aby Litwa była silnym, znaczącym w Europie państwem. Jego zdaniem, tak jak i jego kolegów, przyczyną tego, że tak do tej pory nie jest, są knowania przebiegłych Polaków, którzy z mlekiem matki wyssali wolę zniszczenia Litwy. No cóż, każdy może myśleć co mu się podoba, jednak warto aby miał rzetelne dowody na poparcie swojej tezy, a tutaj niestety tego nie ma.
    Niestety te fantasmagorie wymyślane przez pana Liekisa i kolegów prowadzą do bardzo niepożądanych efektów. Po pierwsze, jeśli nawet wielka rezerwa z jaką wielu Polaków na Litwie odnosi się do polityki państwa jest efektem jakiegoś “spisku”, to ataki na Polaków i ich niezbywalne prawa (gwarantuje to szereg dokumentów jakie podpisała Litwa) powoduje, że i bez tego niby spisku zaczynają się oni czuć obco w swoim kraju, co ostatecznie może mieć wpływ na ich lojalność. Teraz tak nie jest, ale im dłużej będzie się opowiadać takie farmazony i żądać represyjnej polityki wobec mniejszości, tym pojawienie się nielojalności jest coraz bardziej realne.
    Druga sprawa to kwestia Wileńszczyzny w granicach Polski. Fakty są takie, że i Litwa, i Polska miały do niej prawa. Wygrał ten, kto miał większe poparcie na miejscu i miał realną siłę. Jest jednak coś więcej. Negowanie polskich praw do Wileńszczyzny przez Polskę w okresie międzywojennym (dzisiaj oczywiście Polska jest za integralnością terytorialną swoich sąsiadów i nie rości sobie żadnych pretensji terytorialnych) bardzo łatwo może doprowadzić do nieciekawej sytuacji dla Litwy. Jeśli uczestnicy konferencji zapoznają się dokładnie z historią, to dowiedzą się, że ich prawa do Wilna i wreszcie przejęcie w nim władzy na moment w sierpniu 1920 roku, odbywało się zawsze dzięki łaskawości Rosji (ZSRR), która darowała im to miasto. Polacy o miasto walczyli zawsze z Rosjanami. W czasie akcji gen. Żeligowskiego trudno mówić o walkach bo Litwini właściwie sami wycofali się z miasta poganiani przez ludność cywilną. Warto też pamiętać, że w 1939 r. Litwa otrzymała miasto na mocy pierwszego punktu tajnego protokołu paktu Ribbentrop-Mołotow. Co więcej Litwa jako pierwsza zwróciła się do ZSRR, po zajęciu Wilna 19 IX 1939 r., aby to państwo przekazało im zajmowaną Wileńszczyznę. No i najważniejsze, Polacy przed włączeniem Wileńszczyzny do Polski przeprowadzili referendum w postaci Sejmu Wileńskiego z 1922 r. Nawet Rosjanie przejmując to terytorium w 1940 r. przeprowadzili cyrk w postaci tak zwanych wyborów ludowy. Natomiast Litwa ani w 1920, ani w 1939 r. nie przeprowadziła nawet sondażu wśród miejscowej ludności z pytaniem w jakim kraju chcą oni mieszkać. Z polskiej strony Litwie nic nie grozi, jednak Rosja zawsze może sobie przypomnieć, że to ona dała Litwie Wileńszczyznę i teraz chce ją z powrotem.

    Na sam koniec jeszcze jedna kwestia. Dlaczego w czasie walki o odzyskanie niepodległości “Sajudis” nie wydawał polskich wersji językowych swoich czasopism, choć były wersje rosyjskie? Czy to jest pokazywanie, że chciało się pozyskać Polaków?

  62. Koroniarz mówi:

    @ Aleksander

    “(…)panowie organizujący omawianą konferencję to margines życia politycznego Litwy. Niestety ten margines ma dość mocne przełożenie na środowisko polityczne kraju (…)”

    Znaczy to właśnie tyle, że ci panowie nie są marginesem. To norma.

    Poza tym zgadzam się z Tobą, choć nie we wszystkim. Piszesz, że do Wileńszczyzny ma prawo i Polska, i Litwa (chodzi ci o współczesną Republikę Litewską – Lietuvę). Z tym się nie zgodzę. Bałtowie (ani potomkowie polskich renegatów, zbałtyzowanych Polaków ani sami zbałtyzowani Polacy) nie mają ŻADNYCH moralnych praw do Ziemi Wileńskiej. Wynika to zarówno z przedstawionego przez Ciebie sposobu wejścia w jej posiadanie (zawsze prezent jakiegoś tyrana wbrew woli ludności, o którą nawet nie śmieli zapytać), jak i z historii tych ziem. Moralne prawo do Wileńszczyzny ma tylko Polska jako główny dziś, kulturowy spadkobierca tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego, ewentualnie jakieś inne państwo, w którym Polacy, Rusini i Bałtowie będą funkcjonować na równych prawach; przy czym twór ten nie może być wrogi Polsce. Tertium non datur.

  63. Aleksander mówi:

    Do Koroniarza

    Co do praw posiadania Wileńszczyzny, to oczywiście pisałem o okresie międzywojennym, o ówczesnym sporze terytorialnym. Trzeba pamiętać, że dzisiaj mówienie o prawach do jakichś ziem, akcentowanie tego faktu, jest jednoznaczne z naruszaniem obecnego porządku rzeczy. W Polsce nikomu nie przychodzi zaś do głowy bawić się w Putina. Dzisiaj sytuacja jest jasna. Polska uznaje integralność Litwy ze stolicą w Wilnie i nie ma zamiaru tego zmieniać. Co więcej, to się Polsce wręcz nie opłaca. No bo po co brać sobie na głowę sporą rzeszę sfrustrowanych Litwinów, którzy będą ciągle mieszać w kraju? Kiedy jednak Litwini mają już w swoich granicach Wilno i Wileńszczyznę, teraz muszą pamiętać, że mieszkający tam Polacy, to ludność autochtoniczna i powinna mieć zagwarantowane wszelkie prawa, a nie być w różny sposób dyskryminowana.

    Na koniec jedna uwaga. Dałbyś sobie spokój z określeniami typu – polscy renegaci czy zbałtyzowani Polacy. Każdy ma prawo do samookreślenia i wyboru kim się czuje. Właśnie dzięki możliwości takich wyborów mamy na przykład wybitnych naukowców zasłużonych dla kultury polskiej o nazwiskach Estreicher, Manteuffel czy Romer, których przodkowie dawno temu byli Niemcami. Oni są zaś już od dawna Polakami. Podobnie dzieje się w drugą stronę. Trzeba uszanować te wybory.

  64. xawery mówi:

    Aleksander:
    Odpowiedź na twoje pytanie jest bardzo prosta, choć wymaga obszernego kontekstu. W to mi się bawić nie chce.
    Oto ona:
    Ponieważ nie było powodu, by Sajudis miałby marnować czas i pieniądze, skoro dla Polaków w ich “nowym” państwie miało nie być miejsca (z tego założenia wychodziła choćby Vilnija czy Voruta). Zatem zdaniem wielu działaczy sajudisu Polacy z Wileńszczyzny, to żadni Polacy, tylko w większości ludność o niewykrystalizowanej (tutejsi), która powinna powrócić do swojej nieutożsamionej jeszcze litewskości. Poza tym, skoro mieli “tutejszego” i do tego parlamentarzystę, Czesława Okinczyca, zwolennika ścisłej współpracy z Sajudisem, który uruchomił prywatną stację radiową i wydawał prywatną gazetę w trzech językach i nawoływał “radiowo” i “prasowo” Polaków do popierania litewskich haseł niepodległościowych głoszonych przez Sajudis.
    szerzej mi się już pisać nie chce, natomiast powracam do wątku popruszanego tu przeze mnie wielokrotnie. Skąd niechęć AWPL do szukania związku z polskimi politykami w RP (ZERO WIZYT W POLSCE), a tak ogromna chęć do współpracy z Rosjanami?
    Czyżby miało to być dowodem na to, że się wróciło do teorii Republiki Sowieckiej (teraz Rosyjskiej) Polski Wschodniej AUTONOMICZNEJ (Jakiś tu Kmicic ciągle o niej pisze) w ZSRS (teraz Rosji)?!

  65. Koroniarz mówi:

    Do Aleksandra
    “Trzeba pamiętać, że dzisiaj mówienie o prawach do jakichś ziem, akcentowanie tego faktu, jest jednoznaczne z naruszaniem obecnego porządku rzeczy”. A niemówienie o tym jest równoznaczne z uznaniem gwałtu i niesprawiedliwości za normę. Obecny porządek rzeczy jest rażąco niesprawiedliwy, a jaki uznaję za sprawiedliwy, napisałem na końcu mojego poprzedniego wpisu.

    Co do poszanowania integralności terytorialnej Lietuvy, to stawianie przy tym kwantyfikatora dużego odnośnie obywateli RP jest bezpodstawne. Po drugie, co niemożliwe lub nieopłacalne dziś, może być możliwe (lub opłacalne) za lat dziesięć, trzydzieści, pięćdziesiąt – trzeba myśleć perspektywicznie. Po trzecie, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Zmiana obecnego status quo nie musi oznaczać ani prostego przesuwania linii na mapie, ani ataku militarnego, lecz rzeczy, o których nam się nawet nie śniło. Co do mnie, to stawiam na siłę przyciągania kultury polskiej, jak w przypadku Lindego, Estreichera i wielu innych. Chodzi przy tym jednak o to, aby: 1) sama była dość silna i wartościowa, by móc przyciągać innych, także tych, którzy od niej odeszli; 2) aby miała takie możliwości, aby jej rozwoju sztucznie nie blokowano.

    Co zaś do określeń, które chcesz mi wyperswadować, to uważam, jak następuje.
    1) Określenie “zbałtyzowani Polacy” nie jest u mnie inwektywą, traktuję je jako neutralne aksjologicznie, a używam po to, aby odróżnić ich np. od Żmudzinów czy innych Bałtów “z dziada pradziada”. Jest to istotne, bowiem częściowo odpowiada na pytanie, skąd wzięło się tyle osób bałtojęzycznych, a więc i jaki był charakter etniczny tych ziem w czasach, gdy decydowała się ich przynależność państwowa. Drugą część odpowiedzi na to pytanie stanowią zbrodnie lietuvskie i sowieckie, które nie są przecież czymś nieistotnym ani z moralnego, ani z historycznego, ani z politycznego punktu widzenia. Notabene bałtyzacja Polaków nie była bynajmniej zawsze i całkowicie dobrowolna, jak choćby w przypadku Polaków z Kowieńszczyzny w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Nie nazwiesz przecież postawy dzieci, wskutek prania mózgów w Smetonowskich szkołach wychowanych na istnych janczarów, często zbrodniarzy, dobrowolnym wyborem; nie jest też dobrowolnym wyborem przerażająca postawa Kasi Andruszkiewicz z Solecznik (sprawa współczesna, powszechnie znana).
    2) “Polscy renegaci” to oczywiście określenie negatywnie wartościujące, różne od “zbałtyzowanych Polaków”. Różnica między np. Estreicherem a nimi jest fundamentalna. Estreicher, wybrawszy polskość, poświęcił się służbie nauce i nowej wspólnocie narodowej, a nie walce z niemieckością i Niemcami, podobnie Linde, Brückner i inni. Mało tego, nie odcinali się oni od niemieckości. Był to wybór pozytywny, który szanuję także wtedy, gdy idzie w drugą stronę, jak np. amerykański wybór Pułaskiego czy Polaków, którzy deklarują: “jesteśmy lojalnymi Anglikami, Włochami” itp, a także wyznają np. podwójną tożsamość narodową. Chodzi więc o to, by był to wybór pozytywny, przy zachowaniu zasady minimalnej chociażby solidarności ze wspólnotą, z której się pochodzi, a przynajmniej nieprzyjmowania wobec niej postawy agresywnej. Wybory z czasów początków ruchu nowolitewskiego (lietuvskiego), od Auszry poczynając, zogniskowane były wokół antypolonizmu, miały więc charakter przede wszystkim negatywny. Takie zresztą musiały być wobec faktu stopienia się “litewskości” i “koronności” de facto w jedno i braku różnicy w tak silnym czynniku kulturo-, a więc i narodotwórczym, jak religia (wyznanie). Próby poszukiwania jakości pozytywnych w tym czasie bez trudu dadzą się sprowadzić do folkloru lub mitomanii (niestety, nie miejsce tu na dowody, dość wspomnieć kuriozalny list Smetony do prezydenta Wilsona, w którym najzwyczajniej w świecie okłamuje go, udając, że nie wie, co w dziele Balińskiego z roku 1835 znaczy słowo “Litwini”!) Reasumując: czym innym wolny wybór kultury, czym innym zdrada.

  66. Bronislaw mówi:

    wydaje się ludzie wyksztalcone a gdzie logika,otuž ježeli polak z wilenszczyzny deputowany zwruci się do Polski albo senatu,w Litwie on jest wrug a sajudis powie že niemają prawa wtrancac się w Litewskie sprawy,nikt nie oddzielal Wilenszczyzny od Litwy to wymysly samogo sajudisa a žeby podžegac,przyježdzali z Polski sam ja osobiscie spotykalem się krutko z B.Geremkiem,zebranie bylo,mowiono že będzie wszystko dobže,powiežono ze strony Polskie že 21wiek następuje i będzie ze strony sajudisa objektywnosc do mniejszosci narodowych,samonadziejna polityka ze strony przyježdzających z Polski,a walią niekture wszystko na ruskich,to czysto sajudiska dzialanie,ona i teraz jest,jak cos nie po ichniemu odrazu moskali,prorusiškai itd.ja niejestem politykiem ani wyksztalcony historycznie itd. ja patrzę na sprawy logiki prostego czleka o wspulžycie razem czy po litewsku,rusku,polsku itd.rozmawia się,kiedy bylo za sowietow že wstydzą się rozmawiac na rodzonym języku w trolejbusie,autobusie,w sklepie,w pracy nawet kažą,co to jest za system,tabliczka wisi po litewsku i po polsku ježdzą terorysci z fotoaparatem a potem pokazują po TV,jakie to przestępstwo przeciw Litwy,ježeli system polityczny popiera dzialanie anty narodowosciowe po pochodzeniu,užywaniu języka itd. to co to są Eropejskie standarty,otwarcie propoganda przeciw polskosci,rusofobja,to co to demokracja taka,znaczy siedz jak mysz pod miotlą i ani mysl byc kim ty rodzony bo będziež prešai,co to jest i jak nazywa się.dlaczego w PE są slepe albo gluche,albo jak mowili niechcą dražnic.

  67. LT-PL mówi:

    Zachowania tych wszystkich bajkopisarzy, wybitnych historyków z tytułami inżynierskimi można porównać do zachowań i odruchów laboratoryjnych psów Pawłowa. Wszyscy oni mają wszczepioną w mózgach antypolską elektrodę w centrze przyjemności i gotowi są zaonanizować się na śmierć odmieniając przez przypadki Polak, V kolumna, wróg…

  68. Adalbert mówi:

    Temu waszemu Ozolasowi to zdrowia zycze(psychicznego)-bo na rozum to juz za późno.

  69. Adalbert mówi:

    Jezeli na Litwie wybraliście sobie na prezydenta osobe wykształcona przez radziecki system polityczny to nie dziwcie sie temu co ma miejsce. Ta pani jasno i precyzyjnie wpisuje sie w scenariusze kgb/fsb sklocania mniejszosci etnicznych -podobnie jak mialo to miejsce na Ukrainie. O czym tu pisac zreszta -cytuje za Wikipedia :W 1983 ukończyła studia ekonomiczne na Uniwersytecie Leningradzkim, a w 1988 uzyskała stopień kandydata nauk ekonomicznych (odpowiednik stopnia doktora) w Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR w Moskwie. (SIC!!!)- W latach 80. była wykładowcą ekonomii politycznej w Wyższej Szkole Partyjnej w Wilnie.” Jezeli ktos konczy akademie nauk spolecznych przy kc-kpzr to oczekiwanie po nim ze nie bedzie agentem wpływu rosyjskich słuzb specjalnych graniczy z głupota ostatniej kategorii.

  70. marek mówi:

    Poniżej link, obrazujący różnicę w podejściu Węgrów i Polaków, do utraconych terenów. Ciekawa jest też dyskusja pod artykułem.

    http://jezwegierski.blox.pl/2014/03/Krym-dla-Rosji-Zakarpacie-dla-Wegier.html

  71. Zbigniew mówi:

    Ci Litwini to maja zakute lby!

  72. Zbigniew mówi:

    do Zbigniewa, proszę Cię zmień swój podpis, bo jest nas dwóch i nie wiadomo który jest który.

  73. Wereszko mówi:

    @ Bronisław
    “…to co to demokracja taka,znaczy siedz jak mysz pod miotlą i ani mysl byc kim ty rodzony…”

    Tak,Bronek,na tym właśnie polega ta jewropejska demokracja! Nie podoba ci się?

  74. Kmicic mówi:

    http://historia.dorzeczy.pl/id,3379/Ponary-ludzka-rzeznia.html
    http://historia.dorzeczy.pl/id,3397/Nienawisc-do-Polski.html
    komentarz internauty:
    Piotr Powązka
    Chyba tylko Do Rzeczy zauważyło ten problem. Dla reszty “Giedroyć” jest ważniejszy.

  75. mir mówi:

    Politycy w różnych krajach wybierają sobie wroga zewnętrznego
    w celu integracji narodu.Przez wiele lat Rosja w ten sposób
    traktowała Polskę.Ważne aby ten pozorny przeciwnik nie był zbyt duży
    aby swobodnie kopać go po tyłku.
    Dlaczego Litwini wybrali Polaków nie rozumiem ,może to przykład ze wschodu.
    Źle wybrali.Jesteśmy krajem wielokrotnie większym i przynajmniej u mnie
    w centrum ludzie mieli do nich pozytywne nastawienie.
    To przez wspólną historię ,Mickiewicza , Sienkiewicza..
    Zrozumiałem ,że coś się zmieniło kiedy pomagałem litewskiemu kierowcy TIR.
    Miał polskie nazwisko z litewską końcówką.Dla żartu nazwałem go po polsku.
    Obraził się ,że sugeruję mu polskie pochodzenie.
    W mediach jest wiele informacji jak traktują moich krajan…
    To stało się w przeciągu ostatnich kilku lat.
    Nie lubię ich ja ,moja mama ,dzieci , cała rodzina i pies.
    Podobnie zrazili do siebie miliony Polaków.
    Jest mi obojętne czy Rosja wejdzie tam dziś czy jutro
    może pozamykają ich w rezerwatach jak Indian i zrobią porządek.
    A pani Grzybowska będzie zbierała grzyby na Syberii.
    Dlaczego ma mnie interesować los małej , wrednej nacji dla której
    jestem “wrogiem” ?
    Piszę po to by pajace zauważyli ,że to za zdarte
    z mojej rodziny podatki fruwają polskie samoloty na ich
    malutkim niebie…
    A następnemu litewskiemu TIR pomogę jeśli odezwie się w ludzkim języku-
    Słowiańskim.

  76. Koroniarz mówi:

    @ mir

    Dostrzegasz zjawisko, ale brak Ci wiedzy.

    1)Litwa Mickiewicza i Sienkiewicza nie ma NIC wspólnego z obecnym państwem “litewskim” (lietuvskim);

    2) Wrogość Lietuvisów (Nowolitwinów) do Polaków nie zaczęła się kilka lat temu, lecz datuje się od początku ich ruchu (lata 1883-86, pismo “Auszra”, Basanowicz i jego linia).

  77. LT-PL mówi:

    Lietuvisami kieruje wszechobecny strach, przed utratą, kompromitacją. Strach jest tym większy, im więcej kto posiada. Lietuvisy posiedli dobra, które nigdy do nich nie należały i teraz odczuwają strach.To on właśnie napędza antypolską histerię i przybliża do ostatecznej katastrofy. Władze ciągle szukają wroga i pielęgnują fobie u podstaw których leżą zaniedbania i słabości.
    Atmosfery w państwie jest podobna do atmosfery w prowincjonalnym carskim miasteczku w “Rewizorze” Gogola. Przypomnienie sobie komedii Gogola pozwala na dokładne obnażenie małomiasteczkowej degeneracji społeczności Lietuvy.
    Nabokov o Rewizorze napisał, że rozgrywa się między błyskiem a uderzeniem pioruna.Dokładnie w takim samym okresie jest Lietuva, wszyscy zobaczyli błysk, uderzenia jeszcze nie ma.

  78. Jasari mówi:

    Sorry za bledy – poprawiam tekst
    Salam Alejkum!
    Serdeczne pozdrowienia z Betlehem w Palestinie, miejsca urodzenia Jezusa Forumowiczom Polakom przesyla od kiku lat milczacy, ale czytajacy czasami forum KW -Jasari. Pozdrawiam Redakcje Kuriera Wilenskiego.

  79. Wereszko mówi:

    @ mir, Czerwiec 5, 2014 at 00:07 –
    “… i przynajmniej u mnie
    w centrum ludzie mieli do nich pozytywne nastawienie.”

    Nad tym “pozytywnym nastawieniem” Polaków do rzekomych Litwinów,a w rzeczywistości Lietuvisów,pracowała przez lata antypolska komunistyczna propaganda PRL.Potem po 1989 neokomuna rządząca Polską bajdurzyła o RL jako naszym “strategicznym partnerze”, a Lietuvisy robili swoje. Dzisiaj polskie (a właściwie polskojęzyczne) media w RP prędzej napiszą o tym,że gdzieś tam w Pipidówce Dolnej ktoś źle spojrzał na Żyda,niż o tym co wyprawiają Lietuvisy z Polakami na Wileńszczyźnie.
    A zadaniem różnych “polskich” konsulatów na całym świecie jest ZWALCZANIE polskości a nie jej podtrzymywanie.

  80. ted mówi:

    Plan Carycy Katarzyny niemal do końca został wprowadzony w życie – działajmy póki nie jest za późno:

    “Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha.
    Jedne można podbić i przesiedlić w celu zagarnięcia ich ziem, a świat nie podniesie wrzasku – to małe narody, plemiona.
    Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali rękę Pana – to narody o podłej duszy, od kolebki niegodne samostanowienia, w wielkich obszarach Azji roztopią się bez śladu.
    Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani tego, przynajmniej nie od razu – to Polacy. Nie można zaanektować ich państwa, bo trzeba byłoby się dzielić z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie jeszcze z kim; narzuca to europejska równowaga sił.
    Po drugie nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to znakomici żołnierze, a cały naród gdy otwarcie zagrożony, przypomina wściekłego wilka w nagonce.
    Zbyt dużo by to kosztowało, należy więc zdemoralizować ich do szpiku kości.
    Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu…
    Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę…
    Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu.
    Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra.
    Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba.

    To nie wprost na temat ale blisko.

  81. ted mówi:

    Nie mogę sobie odmówić jeszcze kolejnego cytatu.

    Będą Oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę.
    My rozpoczniemy ten proces Panin! Korupcją “milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa.
    Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem.
    Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli.
    Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy.
    Trzeba będzie starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał.
    Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie.
    Zadanie to jest wielkie Panin, lecz i efekty będą wielkie.
    Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność.
    Ale ja tego nie doczekam Panin, zaczniemy jednak ten proces.”

  82. Zbigniew mówi:

    Do ted: I pasuje jak ulał do dzisiejszej rzeczywistości.

  83. Powiłas mówi:

    Ten plan ma wiele cech wspólnych z programem partii PIS

  84. Jur mówi:

    Pani Prezydent Dalia Grybauskaitie nadaje kierunek polityki Litwy instruując Rząd i Parlament: ….nie damy się Polakom, nie sprzedamy ziemi obcym – [niech lepiej leży odłogiem] ,nie dopuścimy do sprofanować alfabetu przez używanie obcych liter np. takich jak „w „[ nazwiska mają pozostać zlitewszczane], nie zgodzimy się aby na Litwie używano innego języka oprócz litewskiego [ karzemy i będziemy karać za używanie języka polskiego], nie będzie nazw topograficznych litewsko polskich [w rejonach gdzie większość stanowią Polacy ] … i macie wiedzieć że Litwa jest tylko dla Litwinów…………………
    No i co i kto może jej coś zrobić ?

  85. Andrzej mówi:

    Mam wrażenie, że historia jako nauka nie istnieje. To jest dziedzina zbyt podatna na subiektywizm, żeby zasługiwać na status nauki. Żeby to stwierdzić, wystarczy porównać podręczniki do historii krajów sąsiadujących, np. podręczniki polskie, niemieckie, rosyjskie, ukraińskie, litewskie, białoruskie czy izraelskie. A za treścią tych podręczników przecież często stoją wybitni profesorowie. Widać, nie jest możliwa obiektywna ocena wydarzeń historycznych.

  86. Koroniarz mówi:

    Przepraszam za zbyt ostry ton moich wpisów, zbyt ostre sformułowania (np. “poczwara”), nazwanie bohaterów artykułu pogardliwym mianem “osobników” oraz stwierdzenie o tym, co jest w ich sercach. Życzę prawdziwego pokoju całej Wileńszczyźnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.