0
Stała opieka, a nie jednorazowy czyn

Kwatera na Nowej Rossie będąca pod opieką członków Akademii Trzeciego Wieku Fot. Marian Paluszkiewicz
image-65694

Kwatera na Nowej Rossie będąca pod opieką członków Akademii Trzeciego Wieku Fot. Marian Paluszkiewicz

„Z ogromnym zaciekawieniem wzięliśmy do rąk specjalne wydanie »Kuriera Wileńskiego« — »Wileńska Rosa. Marszałek i jego żołnierze«.
Poruszonych jest tu bardzo dużo ciekawych tematów związanych z tą starą wileńską  nekropolią. W tym też jej dogląd. Niestety, nie znaleźliśmy tu informacji o tym, że nasza Akademia Trzeciego Wieku (prezes Jerzy Grygorowicz) dogląda groby na Nowej Rossie, regularnie. Właśnie dogląda, bo w gestii naszej jest nie tylko sprzątanie”.

List o takiej treści redakcja otrzymała ostatnio od członków tej placówki.
Umawiamy się na spotkanie z prezesem ATW Jerzym Grygorowiczem, albowiem uważamy, że pomocy nie może być za dużo, gdy chodzi o tego rodzaju historyczne obiekty, jakim jest ten cmentarz wniesiony na listę pomników Europy — najdroższej spuścizny historycznej.

— Dogląd tego cmentarza, a konkretnie grobów zarówno polskich, tak też grobów żołnierzy litewskich (przed Bogiem wszyscy są równi) rozpoczęliśmy tuż od razu po założeniu naszej placówki. Rzec można śmiało, że była i pozostała to nasza  bodajże najregularniejsza stała praca, za którą m. in. otrzymaliśmy od firmy „Aketonas” sprawującej dogląd nad tą nekropolią „Dyplom Uznania” — mówi mój rozmówca.
Jak za chwilę się dowiem, jest to rzeczywiście stała praca, bo dogląd przez cały rok jest wielkim trudem — to chwasty trzeba wytępić, to zerwane przez wiatr czy też chuliganów, wstążki na pomnikach umieścić, to wypleć i skosić trawę, a już jesienią, kiedy opadają liście — pracy jest co niemiara. Wtedy to właśnie wyruszają takie brygady (6-7 osób), by liście te zgrabić i wynieść poza mury cmentarne. Pracy sporo, albowiem znajduje się tu 40 grobów polskich żołnierzy i 22 żołnierzy litewskich.

Kiedy w Akademii zapadła decyzja o doglądzie Rossy, wtedy jego członkowie zwrócili się do kierownictwa tego cmentarza o wydzielenie konkretnej kwatery. Wydzielono im właśnie część cmentarza na Nowej Rossie, tuż przy uliczce Żelazna Chatka. Odpowiedzialność za nadzór tych prac powierzono Marianowi Mojsewiczowi. I dziś, po upływie trzech lat, widać jak bardzo ta kandydatura była na miejscu.

Kiedy pytam pana Mariana, dlaczego to robi – patrzy ze zdziwieniem i bez namysłu odpowiada: „Z obowiązku”.
Mieszka obecnie na Zwierzyńcu, więc do Rossy ma kawałek drogi, ale na co dzień jest doskonale obeznany z sytuacją tego cmentarza. Jest wilnianinem z urodzenia, rozkochanym w swym mieście.  Pamięta wiele ciekawych faktów i szczegółów z życia  Wilna. Między innymi brał czynny udział w konkursach – w zgaduj-zgadulach na temat tego czy innego miejsca stolicy, prowadzonych w naszym piśmie przez Jerzego Surwiłę.
Mojsiewicz nie żałuje ani czasu, ani pieniędzy, na przykład, na kupienie  herbicydów i bardzo przeżywa, gdy zauważy na tym starym cmentarzu, na którym m. in. pochowani są jego rodzice, najmniejszy nieporządek.

„Na szczęście nie zanotowaliśmy na wydzielonej dla nas kwaterze faktów wandalizmu, jak to czasami miało miejsce na innej części tego cmentarza” — mówi  Mojsiewicz, ale z racji na tak bliskie rozlokowanie tu drogi, kilka razy samochód (prawdopodobnie tir) wjechał w płot. Ale szkodę szybko naprawiono.
Członkowie Akademii są na Rossie i w dni powszednie i w święta. Każdego roku w przededniu Dnia Zmarłych niosą tam i zapalają znicze, na każdym grobie — nie dzieląc groby na swoje i obce. Z przyjemnością zauważają, że w większości tak się zachowują inni ludzie, którzy przychodzą groby litewskich żołnierzy odwiedzić. A jeżeli się zdarza parszywa owca… To cóż na to poradzisz…
W dniu, kiedy odwiedziliśmy Akademię Trzeciego Wieku, prezes wraz z niektórymi członkami, którzy jeszcze nie posiadają Karty Polaka, mieli załatwić  formalności związane z tą procedurą.
A przy okazji jeszcze raz przypomnieć wszystkim, iż za kilka tygodni, a konkretnie 14 czerwca, ATW organizuje wycieczkę trasą Mickuny – Ławaryszki – Mościszki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.