3
Dyskusyjna kwestia stałej obecności NATO na Litwie

Litwa chce stałej obecności wojsk NATO na swoim terytorium, bo na razie są one obecne jako uczestnicy wspólnych ćwiczeń lub jako misja „Baltic Air Policing” Fot. ELTA

Litwa chce stałej obecności wojsk NATO na swoim terytorium, bo na razie są one obecne jako uczestnicy wspólnych ćwiczeń lub jako misja „Baltic Air Policing” Fot. ELTA

Na Litwie trwają ćwiczenia wojskowe największe od wejścia kraju do struktur NATO. Ma to być demonstracyjna odpowiedź na rosyjską agresję na Ukrainie i demonstrację sił u granic krajów bałtyckich zarówno ze strony lądu, jak też Morza Bałtyckiego.

Uczestniczące w ćwiczeniach oddziały wojskowe krajów NATO-owskich opuszczą Litwę zabierając ze sobą swój najnowszy sprzęt wojskowy.
Rosyjskie zgrupowania natomiast pozostaną w pobliżu granic. Pozostanie też ewentualne zagrożenie, któremu przeciwdziałać mogłyby jedynie stałe jednostki NATO, w każdej chwili gotowe stawić opór zewnętrznej agresji wobec Litwy, Łotwy i Estonii. Dyskusja o ich rozmieszczeniu na Litwie trwa od wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, ale jak wynika ze skąpych oficjalnych informacji, obecność stałych baz wojskowych NATO w naszym kraju jest wciąż rozpatrywana jako możliwość teoretyczna. Praktycznej obecności baz przeciwstawia się nie tylko Rosja, ale też przedstawiciele niektórych państw członkowskich NATO.

Wydaje się, że kierownictwo Litwy w tej kwestii też nie ma spójnego stanowiska i oceny ewentualnego zagrożenia, a nawet elementarnej wiedzy. Bo jeśli premier Algirdas Butkevičius widział potrzebę rozmieszczenia baz NATO-wskich na Litwie, to niektórzy jego partnerzy z koalicji przekonywali, że podjęcie dodatkowych środków bezpieczeństwa jest zbędne, bo Litwie nic i nikt nie zagraża.
„Co dotyczy baz NATO, to mamy 137 artykuł Konstytucji, który nie dopuszcza obecności na terytorium Litwy obecności zagranicznych baz wojskowych” — prezydent Dalia Grybauskaitė z kolei w ogóle próbowała uciąć dyskusję o stałej obecności wojsk NATO w kraju.

Okazało się, że prezydent mocno pomyliła się, bo jeszcze w 2011 roku Sąd Konstytucyjny wyjaśnił, że artykuł 137 Konstytucji nie ogranicza rozmieszczenia baz sojuszy wojskowych, których Litwa jest członkiem i które są zawarte na mocy międzynarodowych umów ratyfikowanych przez Sejm. Zwrócili na to uwagę oponenci prezydent. Wkrótce ona sama, w wydanym oświadczeniu prezydenckiego biura prasowego przyznała, że 137 artykuł Konstytucji nie obowiązuje w przypadku planów rozmieszczenia na Litwie baz wojskowych jako wspólnych jednostek Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Wkrótce pojawiły się oficjalne, choć skąpe, potwierdzenia, że Litwa, podobnie jak Polska, ubiega się o rozmieszczenie stałych sił NATO w kraju. Temat ten był prawdopodobnie poruszony na początku kwietnia w Brukseli na szczycie szefów dyplomacji krajów Sojuszu. Oczekuje się, że wspólna decyzja w tym temacie powinna być wypracowana do czasu wrześniowego szczytu NATO w Newport w Walii.

Na razie jednak trudno mówić o wspólnym stanowisku chociażby ze względu na pozycję Niemców i Holandii w tej sprawie. Te kraje, które są nie tylko wśród największych członków Sojuszu, ale też wśród największych partnerów handlowych Rosji, uważają, że rozmieszczenie stałych baz wojskowych w krajach europejskich graniczących z Rosją byłoby niemożliwe ze względu na gwarancje NATO złożone wcześniej Kremlowi. Poczynając od 1996 roku i do 2002 roku Kreml wymusił na Sojuszu Północnoatlantyckim kilka ważnych, również jednostronnych decyzji, które w przyszłości zabezpieczałyby interesy Rosji. Dziś Rosja korzysta z tych gwarancji.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow protestując przeciw ewentualnemu rozmieszczeniu sił NATO w państwach Europy Środkowej i Wschodniej oskarżył Sojusz o zamiar złamania „Aktu Założycielskiego o Wzajemnych Stosunkach, Współpracy i Bezpieczeństwie między NATO a Federacją Rosyjską”. Porozumienie to zawarto w 1997 roku na szczycie madryckim przed rozszerzeniem Sojuszu o Polskę, Czechy i Węgry. Kolejne porozumienie, tzw. rzymskie, zawarto też w 2002 r. przed planowanym rozszerzeniem NATO m. in. o Litwę, Łotwę i Estonię. Ławrow jest przekonany, że porozumienia te wykluczają jakiekolwiek plany wzmocnienia sił Sojuszu we wschodniej jego części. W tym przekonaniu Ławrowa utwierdza jego niemiecki kolega Frank-Walter Steinmeier.
„Nie sądzę, by minister Radosław Sikorski rzeczywiście mówił o tym, że możliwe jest stacjonowanie w Polsce oddziałów NATO, zwłaszcza w takich rozmiarach. Sądzę, że wie, że stoi to w sprzeczności z porozumieniami zawartymi między NATO a Rosją” — powiedział niemiecki minister komentując apel polskiego kolegi o stałe rozmieszczenie wojsk NATO w Polsce.
Nie brakuje jednak słów krytyki pod adresem samego Steinmeiera. Zachodni analitycy oceniają, że porozumienia z 1997 i 2002 roku nie obowiązują, gdyż zajmując Krym sama Rosja zmieniła sytuację, w której porozumienia zostały zawarte. Do tego argumentu dochodzi decyzja o zawieszeniu cywilnej i wojskowej współpracy NATO z Rosją, a funkcje Rady NATO-Rosja ograniczono do roli platformy wymiany stanowisk ws. kryzysu na Ukrainie.

„Porozumienie NATO-Rosja o siłach sojuszu w nowych państwach członkowskich nie dotyczy zbiorowej obrony, nie jest prawnie wiążące, powstało w nieistniejących już okolicznościach i zostało złamane przez Rosję” — w swoim komentarzu napisał Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, polski ekspert od spraw międzynarodowych.

3 odpowiedzi to Dyskusyjna kwestia stałej obecności NATO na Litwie

  1. kasia mówi:

    ale durnie wszyscy

  2. Lubomir mówi:

    Politykę euro-amerykańską sabotuje zarówno Moskwa, jak i przede wszystkim Berlin i jego różnojęzyczni wazeliniarze. To ci wazeliniarze piali hymny na cześć anszlusu Brandenburgii, Saksonii i Meklemburgii przez BRD. To ci wazeliniarze łgają i kręcą po anszlusie Krymu. Stanowisko Waszyngtonu i Brukseli krystalizuje się i bierze pod lupę zarówno Moskwę, jak i Berlin. Waszyngton nigdy nie był orędownikiem ani kondominium rosyjskiego w Europie, ani kondominum niemieckiego na kontynencie europejskim, ani kondominum rosyjsko-niemieckiego.

  3. gość mówi:

    Nie oczekiwałbym konstruktywnego wspólnego stanowiska członków NATO w sprawie rozmieszczenia stałych baz NATO w Europie wschodniej. Dla Polaków i Litwinów Rosja jest zagrożeniem rzędu III Rzeszy, a jej przywódcę nieprzypadkowo porównuje się do Hitlera.
    Dla Zachodu Rosja to niewiele znaczący kraj – niemal afrykański, współpraca z którym przynosi określone dochody. Dlatego Unia Europejska próbuje ukarać dyktatora w taki sposób, aby za dużo nie stracić, a niemiecki minister wygaduje bzdury, zapominając o tym, że od agresji Rosji przeciwko Ukrainie i zagarnięciu Krymu, żadne porozumienia międzynarodowe z udziałem Rosji nie obowiązują.
    Polska i Litwa powinny pokazać wszystkim zachodnim naiwniakom, że Zachód straci na braku wspólnego stanowiska wobec reżimu Putina. I jeżeli nie zatrzyma sie agresora dzisiaj, jutro obiektem jego ekspansji staną się kraje NATO i UE.

    Natomiast pozycja Niemców i Holendrów być może wcale nie jest związana z gwarancjami NATO złożonymi Kremlowi . Zresztą wielu obserwatorów sceny politycznej twierdzi, że NATO nie dawało żadnych gwarancji.
    Trzeba pamiętać, że jedna z córek Putina mieszka w Niemczech, a druga – w Holandii. A to powoduje, że na ich bezpieczeństwo i w celu wyeliminowania szntażu płynie z Moskwy do Niemiec i Holandii co roku ogromny strumień pieniędzy. I to jest bardziej opłacalny interes dla Niemiec i Holandii niz działalność wielu firm kooperujących z Rosją razem wziętych.
    Przecież gdyby było inaczej, to słuzby specjalne Niemiec lub Holandii mogłyby w prosty sposób szantażować Putina (wystarczy na przykład podrzucić jego córce narkotyki – takie metody stosuje standardowo FSB ) i wymuszać na nim dowolne pożądane zachowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.