123
Socjaldemokraci i konserwatyści wspólnie przeciwko Polakom

20_czerwiec_front_pikieta_1

Zasłaniając się protestami radykalnego marginesu władze Litwy od lat ignorują oczekiwania kilkusettysięcznej rzeszy swoich obywateli — mniejszości narodowych Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewscy politycy po raz kolejny oszukali Polaków. Zrobili to w sposób perfidny, podstępny i cyniczny. Jeszcze ze środowych zapowiedzi litewskich polityków wynikało, że na czwartkowym posiedzeniu Sejm rozpatrzy dwa projekty ustaw – o mniejszościach narodowych autorstwa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) i o pisowni nielitewskich nazwisk autorstwa Partii Socjaldemokratycznej premiera Algirdasa Butkevičiusa.

W czwartek, 19 czerwca, Sejm większością głosów wycofał obydwa projekty z harmonogramu prac. Zostawił natomiast alternatywny projekt o mniejszościach autorstwa konserwatystów ze Związku Ojczyzny-Chrześcijańskich Demokratów Litwy. Zgodne z postulatami polskiej mniejszości projekty ustaw zostały wyjęte spod głosowania głównie staraniami i głosami rządzących socjaldemokratów i opozycyjnych konserwatystów.
— Partnerzy z koalicji po raz kolejny pokazali swoją prawdziwą twarz. Oszukali nas – powiedziała posłanka Rita Tamašunienė, starosta frakcji AWPL.
Z jej słów wynika, że jeszcze wieczorem przed głosowaniem, podczas spotkania z posłami różnych ugrupowań parlamentarnych ustalono, że projekt Ustawy o Mniejszościach Narodowych zostanie przedstawiony Sejmowi w drugim czytaniu.

— Z rana przed posiedzeniem Sejmu na naradzie starostów frakcji również uzgodniono, że nasz projekt zostanie poddany głosowaniu, aczkolwiek były też próby wyjęcia dokumentu z harmonogramu czwartkowego posiedzenia — powiedziała dla „Kuriera” Rita Tamašunienė.
Wobec tego było ogromnym zaskoczeniem, gdy na początku posiedzenia opozycyjni konserwatyści zaproponowali wycofanie z obrad projektu socjaldemokratów o pisowni nazwisk, a sami socjaldemokraci wnieśli na głosowanie propozycję wycofania projektu o mniejszościach narodowych. Co więcej, jednym z argumentów — była właśnie propozycja utorowania drogi legislacyjnej alternatywnej Ustawie o Mniejszościach autorstwa konserwatystów.
Jak zauważa posłanka Tamašunienė, projekt prawicy nie tylko nie zadowala oczekiwań polskiej mniejszości, ale też w wielu punktach jest sprzeczny z Europejską Konwencją Praw Mniejszości Narodowych. Dlatego też projekt ten został ochrzczony Ustawą o Ograniczeniu Praw Mniejszości Narodowych. Na czwartkowym posiedzeniu miał on być przedstawiony w pierwszym czytaniu na wieczornej sesji z harmonogramem opozycji.
Według naszych informacji, rządzący socjaldemokraci i opozycyjni konserwatyści porozumieli się o przetorowaniu w parlamencie drogi legislacyjnej dla tego projektu.

— Powstałą lewicowo-prawicową większość w rzeczywistości nie obchodzi sytuacja wielu obywateli Litwy. Odrzucenie Ustawy o Mniejszościach Narodowych, niechęć nawet do jej rozpatrzenia, oznacza uciekanie od rozwiązania problemu – powiedział po głosowaniu o wyjęciu projektów spod obrad wiceprzewodniczący Sejmu, poseł Jarosław Narkiewicz. Poseł zarzucił socjaldemokratom, że swoim zachowaniem nie tylko przeczą wcześniejszemu swemu stanowisku, ale też oszukują obywateli.

20_czerwiec_front_pikieta_2

Pikiety hałaśliwych litewskich radykałów i nacjonalistów towarzyszą każdej próbie przyjęcia przez Sejm prawa przychylnego mniejszościom narodowym Fot. Marian Paluszkiewicz

Partnerzy koalicyjni AWPL wielokrotnie składali obietnice przyjęcia Ustawy o Mniejszościach Narodowych oraz o Pisowni Nazwisk, co też jest zobowiązaniem programowym socjaldemokratów przeniesionym do programu rządu premiera Algirdasa Butkevičiusa. Jednak wszelkie próby pochylenia się w Sejmie nad ważnymi dla polskiej mniejszości dokumentami były oddalane również przez samych socjaldemokratów.
Ostatnim z argumentów był niewłaściwy okres przedwyborczy. Postanowiono wtedy odłożyć dyskusję nad projektami po wyborach. Obiecano, że ustawy zostaną przyjęte do końca obecnej sesji. Taką też obietnicę premierowi Polski Donaldowi Tuskowi złożył litewski premier podczas ich ostatniego spotkania w lutym tego roku w Brukseli. Przed nieco ponad tygodniem podobną obietnicę od partnerów koalicyjnych posłowie AWPL usłyszeli na ostatnim posiedzeniu Rady koalicji rządzącej.

Jednak wartość tych obietnic najlepiej obrazują słowa premiera Butevičiusa, który jeszcze we czwartek rano, w jednym z wywiadów radiowych zapewniał, że stanowczo popiera Ustawę o Pisowni Nazwisk. Nieco ponad godzinę później jego socjaldemokraci na propozycję opozycyjnych konserwatystów zgodzili się wyjąć projekt o pisowni nazwisk spod głosowania. Sami z kolei zgłosili wyjęcie projektu Ustawy Mniejszościowej, co też zrobili przy pomocy konserwatystów.
Ostatni raz w tak perfidny i cyniczny sposób litewscy politycy oszukali Polaków w kwietniu 2010 roku. Wtedy litewski parlament również miał uchwalić obiecane wcześniej prawo do oryginalnej pisowni polskich nazwisk. Rządowy projekt konserwatystów, wtedy stojących na czele koalicji, został jednak storpedowany alternatywnym projektem samych konserwatystów i przepadł w głosowaniu. Stało się to w dniu ostatniej przed katastrofą smoleńską zagranicznej wizyty w Wilnie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 

 

123 odpowiedzi to Socjaldemokraci i konserwatyści wspólnie przeciwko Polakom

  1. Wilniuk mówi:

    czeba było być durniem żeby wierzyć że przyjmią te ustawy.

  2. czarek mówi:

    Czy ktos jest zdziwiony zachowaniem ” strategiczego partnera ? “. Od poczatku istnienia panstwa litewskiego jego polityka wobec mniejszosci etnicznych jest niezmienna .” Litwa jest dla Litwinow i mniejszosci etniczne to v kolumna lub v kolo u wozu . Moje pytanie jest ” co trzeba zrobic aby Litwa stala sie krajem respektujacym prawa ” innych , tutejszych ” Litwinow ?

  3. miejscowy mówi:

    HA-HA-HA! O to cała prawda o Litwinach. Prawie wszyscy są nastawieni przeciwko Polakom – (swojej mniejszości narodowej, a procent 6 – on wcale nie jest zagrażalnym państwowości litewskiej, tym bardzie, że już nawet w rejonie wileńskim Polacy przestają być większością). W ostatnim sądażu Polacy są uważani za wrogów numer 2 po Rosjanach. Żałosne. I to Litwini chcą mieć dobre stosunki z ościennym dużym państwem – sojusznikiem NATO I UE???

  4. józef III mówi:

    Czas na bezpardonową ofensywę w UE oraz Polsce – także, na skargę do Wysokiego Komisarza ONZ

  5. Bronisław mówi:

    Nie gra roli jaka partja to przecież wszyscy litwini jednakowo wrogo nastawieni do polaków.

  6. Marcin mówi:

    Bodajże aż cztery razy po posiedzeniach rady koalicyjnej , którym przewodniczył W.Tomaszewski, lider AWPL oświadczał o tym, że koalicjanci uzgodnili przyjąć tymczasowo ustawę o mniejszościach narodowych spisaną z wygasłej ustawy w 2010 roku.Ale ten pomylony pomysł dotychczas nawet nie zaczęto realizować.I słusznie, bowiem mniejszościom narodowym potrzebna jest nowa stała a nie tymczasowa ustawa.I na tym należy koncentrować wysiłki, a nie udawać aktywność działania.

  7. Znad Solczy mówi:

    Litwini robi wszystko żeby Polacy ze wstrętem patrzyli na Litwę, by uważali ją za wiedźmę, a nie matkę. Po tym wszystkim przyczepienie georgijewskiej wstążeczki przez Tomaszewskiego nie wygląda negatywnie. Po raz kolejny przekonujemy się, że litwini dzielą się na dwie kategorie: otwartych polakożerców i polakożerców zakamuflowanych/ Niech matoły z Polski jeszcze raz się przekonają jakiego mają sąsiada. A Tomaszewski zawsze będzie miał argumenty, ciągle przez Litwinów dostarczane, by malować Litwę na czarno. Widocznie zasłużyła. Ja ani myślałbym bronić TAKIEJ Litwy

  8. Znad Solczy mówi:

    Litwini robią-wyleciała literka

  9. józef III mówi:

    swoją drogą jak patrzę na te twarze lietuvisów z plakatami – myślę : co to za ludzie, gdzie ich sumienie by aż tak oficjalnie sprzeciwiać się zwykłym ludzkim prawom współobywateli, sąsiadów ; to chyba fenomen jawnej nienawiści i niesprawiedliwości na skalę światową …

  10. zielony ludzik mówi:

    Matole Znad Solczy, ale wybory, sojusze dobrze wam idą. A Polska ma dużo poważniejsze sprawy na głowie niż wasze tabliczki.

  11. Anatol mówi:

    шавінізм гэтага народа ў ягоных генах і сьведчыць гэта не аб высокай культуоы, а аб праявах дзікунства

  12. Ryś mówi:

    No cóż na tym można postawić kropkę.Waldemar stókrotnie miał rację kiedy postanowił pójść do koalicji z Aljansem Rosjan.teraz ty jest nasza wspólna sprawa-walka z lietuviskim nacjonalizmem,wsolnie.Na Litwie niema ani prawicy,ani lewicy ani centrum,ni w sejmie a nawet elektoracie co za nich głosuje,jest nacjonalistyczna,perfidna banda wychowana na nienawiści do innych kultur i narodowośći,co potwierdza wczorajszy uczunek a w przeszłości Ponary.Dla pełnej komlekcji tego spektaklu niewystarcza,żeby przyjechał z Macierzy prezes Njwyższej kontroli,bądż jakiś inny najwyższy urzędnik i oświadczył,że z naszym strategicznym partnerem jesteśmy jednomyślni a stosunki między naszymi państwami są najlepsze za całą historię “przyjażni”.Poczekamy za ile nas sprzedadzą?

  13. Andrzej mówi:

    Należałoby zdjęcia z tych pikiet pokazywać częściej w Europie. Nagłaśniać problem, informować, informować, informować.

  14. Kmicic mówi:

    Tylko autonomia rozwiąże problem.-
    Dalsze pozwalanie na dyskryminację polskiej rdzennej mniejszości to problem ogólnoeuropejski i wewnątrz unijny.

  15. Kmicic mówi:

    W Macierzy dojdzie do wymiany władzy to i Lt wykorzystują zamieszanie w RP.

  16. Wereszko mówi:

    @ Anatol, Czerwiec 20, 2014 at 09:08 –
    “шавінізм гэтага народа ў ягоных генах і сьведчыць гэта не аб высокай культуоы, а аб праявах дзікунства”

    Pięknie napisałeś!
    Pisz więcej,po białorusku.Miło czytać.

  17. ? mówi:

    Lietuva – demokratyczny kraj? Warte smiechu:-) Emigracja z tego bagna – jedyna madra decyzja

  18. Jan mówi:

    Od 1918r to taki “przyjaciel” jak Ukrainiec.Po prostu mamy slabe rzady i beznadziejnych politykow.
    Jeden powinien odpowiadać za zakup Mozejek w imie “przyjazni” a drugi za złamanie słowa danego w Ostrej Bramie “Taka będzie wspolpraca z Litwa jak jej postrzeganie naszej mniejszości”
    Sprzedaz rakiet “Grom” czy znow branie udziału w misji bałtyckiej z litewskiego lotniska.Rakiety mogą być uzyte przeciw nam a misje mogliśmy wykonywać z lotniska w Estoni i traktować ich jak powietrze na szczeblu rzadowym.

  19. Jur mówi:

    Ile to już lat trwa ta zabawa w ciuciubabkę? Na razie nic nie wskazuje aby istniejący układ odmawiający należnych praw Polakom był reformowalny.Słowem fabryka przetwórstwa Polaków na Litwinów ma się dobrze , ma wysoko postawionych udziałowców w osobie Pani Prezydent i większości parlamentarnej.Działanie tej fabryki ma tylko jedną ukrywaną stronę – funkcjonuje nie legalnie bo nie zgodnie z prawem obowiązującym w Unii Europejskiej.

  20. Eva mówi:

    Takiego prymitywnego panstwa litewskiego nie ma w Europie!Debilizm nie zna granic…Glupota bierze gore, jakie to jest smutne i tragiczne….

  21. REY mówi:

    Politycy lietuviscy wszystkich opcji mają jeden wspólny mianownik – genetyczną wrogość do polskości.
    Tylko tak można wytłumaczyć to, co się stało w sejmasie. Złamanie obietnic wielokrotnie składanych przez premiera i jego partię to dowód zdrady, oszustwa i politycznej łobuzerii.
    Wygląda na to, że nie ma normalnych i uczciwych polityków lietuviskich, bo wszyscy są podszyci nienawiścią do polskości.

  22. Andrzej mówi:

    Ukąsiła gadzina Litwina
    i zdechła gadzina od jadu Litwina.

  23. z. mówi:

    Kolejny raz okazało się, że jest tylko jedna partia, która uczciwie trzyma się ogłoszonego programu i konsekwentnie dąży do jego realizacji – to AWPL. Waldemar Tomaszewski oraz pozostali liderzy polskiej partii w działalności publicznej kierują się pryncypiami, dotrzymują obietnic, poważnie traktują wyborców. Dlatego AWPL jako jedyna partia na Litwie zasługuje na poparcie i szacunek.

  24. Lach mówi:

    Nie poda litvin braterskiej reki,ni w biedzie,ni w radosci i nie pamieta ze na ziemi jestesmy ludzie tylko goscmi.

  25. kacek mówi:

    i prosze zwrocic uwage na to, ze nastroj antypolski na Litwie z kazdym rokiem zwrasta. Wczesniej w ,,K.W,,byly komentarze, ze Polakow zaczna mordowac. Zaczynam w to wierzy, przyklad temu Ukraina

  26. Janek mówi:

    Konieczym jest stworzenie jednego bloku polskiego, z lewicą i parwicą, z jednym premierem. Żaden Polak na Litwie nie może głosować inaczej jak na ten blok! Dopiero taki blok ma utworzyć unię z innymi mniejszościami po uważnym ustaleniu “Po co razem idziemy do sejmu?” A i waga danej mniejszości czyli siła w wyborach będzie wyraźna zależnie od uzyskanych samodzielnie procent głosów; jak w spółce akcyjnej – kto ma więcej akcji ten więcej wkłada i więcej wyjmuje z takiej spółki. I nie wolno złamac wzajemnej solidarności czyli nie dopuścić do skłócenia jednym z drugimi! Divide et impera to skuteczna broń na którą w takich uniach należy bardzo uważać.
    Mniej mówić, więcej działać. Gadania sie Litwini nie boją.

  27. Kmicic mówi:

    Czy powstała już lista antypolskich posłów w sejmasie ?

  28. Zabrze wschód mówi:

    Czemu Tusk nic nie robi?

  29. marek mówi:

    Anatol
    Tak jest.

  30. marek mówi:

    Być może drogą do wykorzenienia lietuviskiego szowinizmu jest zrobienie porządku w Warszawie.
    Jest rzeczą żenującą, że szowinistyczny rezerwat, który nie ma w tej części Europy prawa bytu z uwagi na słabość demograficzną, ekonomiczną i militarną, bezczelnie prowadzi agresję wobec swoich obywateli. Ale jest rzeczą skandaliczną, że nasze państwo które ma konstytucyjny obowiązek wspierania polskiej mniejszości, nie jest w stanie wymusić przestrzegania minimalnych standardów dotyczących praw mniejszości narodowych. Tylko radykalna zmiana w Warszawie i odejście od ideologii Giedroyca jest w stanie wstrząsnąć tą szowinistyczną menażerią.

  31. Lubomir mówi:

    Szowiniści lietuviscy boją się, że Europa zacznie ich traktować jak polskich Basków. Baskowie też niegdyś mieli obsesję na punkcie swojego języka i swojej odrębności. Obecnie sami chętnie uczą się hiszpańskiego i angielskiego a euskarę traktują jako język domowy, niezbyt przydatny w życiu publicznym. Europa wydaje się być zdziwiona np egzotycznym Virginijusem Sinkevićiusem, ale Wirginiusz Sienkiewicz z pewnością nie budziłby żadnego zdziwienia w Europie.

  32. zielony ludzik mówi:

    Hipoteza, że litewscy Polacy potrafią myśleć, na razie nie znajduje potwierdzenia. Tańczcie nadal pod dyktando Tomaszewskiego, to z pewnością się wam polepszy.

  33. Jur mówi:

    do zielony ludzik, Czerwiec 21, 2014 at 22:51
    Polecam przeczytać jeszcze raz to co napisał
    Janek, Czerwiec 21, 2014 at 18:46 – i postarać się zrozumieć prostą prawdę – cytuje:
    “Koniecznym jest stworzenie jednego bloku polskiego, z lewicą i parwicą, z jednym premierem. Żaden Polak na Litwie nie może głosować inaczej jak na ten blok! Dopiero taki blok ma utworzyć unię z innymi mniejszościami po uważnym ustaleniu „Po co razem idziemy do sejmu?” A i waga danej mniejszości czyli siła w wyborach będzie wyraźna zależnie od uzyskanych samodzielnie procent głosów; jak w spółce akcyjnej – kto ma więcej akcji ten więcej wkłada i więcej wyjmuje z takiej spółki. I nie wolno złamac wzajemnej solidarności czyli nie dopuścić do skłócenia jednym z drugimi! Divide et impera to skuteczna broń na którą w takich uniach należy bardzo uważać.
    Mniej mówić, więcej działać. Gadania sie Litwini nie boją.”

  34. Bohdan mówi:

    i to są Europejczycy?

  35. Lubomir mówi:

    Dopóki polskojęzyczne ‘elity’ będą stawały na baczność na dźwięki hymnu niemieckich nacjonalistów ‘Ody do radości’ i dopóki będą szydziły i rugowały z lektur młodych Polaków ‘Odę do młodości i podobne utwory krzepiące polskie serca, będziemy mieli to co mamy. Będziemy świadkami ciągłego cofania się przed każdym, kto tylko ubzdura sobie dyskryminowanie Polski, Polaków i polskości. Antypolacy należą przecież do człekokształtnych skamielin i nie kiwną żadnym palcem – w sprawie istotnej dla Polaków.

  36. baptist mówi:

    Antypolska Litwa?

    Kancelaria premiera Litwy niestety wciąż nie potrafi dopracować przygotowanej przez Ministerstwo Kultury nowej Ustawy o Mniejszościach Narodowych. Władze litewskie niezależnie od tego, z jakiej partii pochodzą, są znane z tego, że ich praca na rzecz mniejszości narodowych zdecydowanie odbiega od standardów europejskich.

    Proszę zwrócić uwagę na to, że wszystkie normy prawa, zarówno te między Polską a Litwą z 1994 r., jak i normy wynikające z Rady Europy oraz z przynależności do Unii Europejskiej jasno wskazują, że mniejszości narodowe powinny być szanowane w każdym kraju. Owszem, są szanowane w każdym kraju należącym do europejskiej wspólnoty z wyjątkiem Litwy.

    Co więcej, bardzo mnie dziwi to, że pani prezydent Litwy potrafi z zapałem realizować wszystkie pomysły europejskie z pominięciem jednej normy, mianowicie stosunku do mniejszości narodowych, zwłaszcza do Polaków. W tym zakresie problematyczna jest między innymi kwestia zwrotu ziemi. Obywatele litewscy, dlatego że są Polakami, nie dostają ziemi pod Wilnem, tylko tereny w dużo gorszej lokalizacji w ramach reprywatyzacji.

    Oprócz tego są skandaliczne założenia niszczące polskie szkolnictwo, a także najbardziej znana sprawa pisowni polskich nazwisk. To są przykładowe działania pozornie mające być odpowiedzią na ciężką pracę przedstawicieli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

    Takie postępowanie litewskiego rządu bardzo źle świadczy o jego stosunku do mniejszości narodowych. Sugeruje to wręcz, że władze Litwy nie dbają o mniejszości narodowe. W mojej opinii, chcą je zniszczyć, a w efekcie doprowadzić do tego, żeby Polacy mieszkający na Litwie stali się Litwinami. Na szczęście dzięki wspaniałej postawie mieszkających tam Polaków nie jest to takie proste.

    Również polski rząd powinien wspierać naszych rodaków mieszkających na Litwie. Z jednej strony, powinien działać na forum dyplomacji, a z drugiej pomagać tamtejszym Polakom choćby w możliwości edukacji w języku ojczystym czy przez wspieranie mediów i kultury polskiej. Niestety po zmianach wprowadzonych przez ministra Sikorskiego, między innymi w finansowaniu Polaków na Wschodzie, zostało ono przekazane z Senatu do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jest dużo mniej efektywne.

    Jan Dziedziczak
    poseł, członek Komisji Łączności z Polakami za Granicą

    Nasz Dziennik, 17.06.2014.

  37. Bartek mówi:

    Głupiego i w kościele biją.Jak można być w koalicji z tymi, kto się urąga i ma za głupiego innego partnera?

  38. z. mówi:

    Gadzinówka coraz bardziej antypolska, czyli Radio znad Willi, znowu ochoczo papuguje lietuviską propagandę.
    Teraz podała jakieś kolejne sondażowe głupoty, byle tylko zaszkodzić polskiemu środowisku.
    Pragnę zatem przypomnieć panu Okińczyc i jego świcie, że elektorat AWPL jest bardzo zróżnicowany. To mieszkańcy zarówno dużych miast jak Wilno, jak i małych miejscowości w rejonach. To osoby o różnym wykształceniu i w różnym wieku. Polacy popierający AWPL i jednocześnie walczący w obronie polskości są wielkimi optymistami, bo wierzą, że można pokonać siłę nacjonalistycznego antypolskiego państwa, wspieraną przez różne mocarne środowiska, w tym media (również zaprzedane gadzinówki jak ZW).
    Wielce smutny jest fakt, że znajdują się zaprzańcy, wysługujący się lietuvisom, szkodząc polskości na Litwie.

  39. józef III mówi:

    Panie “z” : Okińczyc zawsze taki było – to miejscowy “udek”

  40. Koroniarz mówi:

    Żeby zrozumieć postępowanie lietuvskich polityków, trzeba cofnąć się do genezy Lietuvy. Stworzyła ją rosyjska inicjatywa, która wykorzystała chłopskie aspiracje po dekrecie uwłaszczeniowym 1864 r. Celem było osłabienie polskości, co przy braku wartości pozytywnych, do których mógłby odwołać się ten ruch, uczyniło antypolonizm jego istotą. Do tego doszła mitologia i fantastyka w miejsce wiedzy historycznej. Powstał twór, będący skrzyżowaniem rosyjskiego stylu działania z chamstwem i światem Orwella. Etos rycerski, będący fundamentem kultury polskiej, jest tej kulturze obcy, obce jest więc jej również pojęcie honoru. Liczy się tylko skuteczność, szanuje się tylko siłę, a wartości przeciwnika, takie jak praworządność, wykorzystuje przeciwko niemu, mydląc przy tym oczy światu, który dość łatwo się na to daje nabrać.

  41. Koroniarz mówi:

    Do Kmicica

    “Czy powstała już lista antypolskich posłów w sejmasie ?”

    Nie trzeba jej robić. Są na niej wszyscy posłowie z wyjątkiem posłów AWPL. Podziały polityczne w Lietuvie to fikcja, tak jak fikcją jest lietuvska europejskość i demokracja. Działa to na zasadzie mimikry. Celem jest mydlenie oczu Europie, a zwłaszcza Polsce.

    Istotą LIetuvy jest antypolonizm. Żeby go pokonać, nie trzeba uciekać się do nikczemnych metod naszych wrogów. Wystarczą kompetencja, konsekwencja i doskonała organizacja. To wszystko musi przełożyć się na jedyną rzecz, przed którą Lietuvisi czują respekt – siłę.

  42. marek mówi:

    Koroniarz

    I dlatego w stosunku do lietuvisów trzeba stosować te sama metody, jakich używają oni. Gdyby nie rojenia Piłsudskiego o federacji, można było zamiast się tłuc o “wolną Ukrainę” w 1920 roku, zrobić porządek z lietuvisami i ich rachitycznym szowinistycznym rezerwatem.

  43. Kaziuk- Wilniuk mówi:

    marek, Czerwiec 25, 2014 at 10:46 -marzenia wolno mieć każdemu-a to że Piłsudski bił sie za wolną ukrainę to dzieki temu był wolny i Łuck i Tarnopol i Kołomyja. Za nim sie pomieli jenzorem trzeba raniej pomyślec

  44. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    “do wszystkich krytykantów: wiem, że bardzo łatwo jest stukać w klawiaturkę i wieszać psy na innych. Wasze komentarze są zupełnie oderwane od rzeczywistości w jakiej przyszło się nam żyć i od rzeczywistości politycznej w jakiej przyszło się działać AWPL. Z koalicji wyjść można zawsze i pewnie wielu tylko na to czeka, by pozbyć się Polaków z rządu, ale prawda jest taka, że jednak będąc w rządzie są wieksze szanse na załatwienie spraw mniejszości narodowych. Nie jest to oczywiście łatwe, bo socjaldemokraci trzęsą d…ami przed Grybauskaite i nacjonalistycznym elektoratem, ale trzeba walczyć i nie poddawać się. Ci, którzy teraz najbardziej atakują AWPL niech uświadomią sobie, że ta partia ma do wyboru zło i mniejsze zło, jeśli chodzi o współpracę z innymi partiami. Coś trzeba wybrać…”

  45. marek mówi:

    Kaziuk- Wilniuk:

    “Za nim sie pomieli jenzorem trzeba raniej pomyślec…”

    Święte słowa, warto żebyś częściej stosował w życiu.

  46. Koroniarz mówi:

    Marek

    “I dlatego w stosunku do lietuvisów trzeba stosować te sama metody, jakich używają oni”.

    Nie, nie trzeba. My nie musimy kłamać, mówiąc o historii Wilna – każdy może zobaczyć dowolny wileński lub podwileński cmentarz, zobaczyć napis na dowolnym wileńskim zabytku (o ile oryginalny). Nie musimy stwarzać sztucznie naszego języka, bo w naturalny sposób ewoluuje on od tysiąca lat. Nie musimy tworzyć pseudonarodowej mitologii, bo mamy własną, oryginalną kulturę, która nie potrzebuje wroga, by być sobą. Nie musimy z miernot czynić klasyków narodowej literatury, bo wybitnych poetów i pisarzy “ci u nas dostatek”. Nie musimy zakazywać odmiennej od polskiej pisowni nazwisk, bo wolność i szacunek dla ludzkich decyzji są sednem naszej kultury, a nie zagrożeniem dla niej. Nie musimy nikogo wynaradawiać, bo Najjaśniejsza Rzeczpospolita była domem dla wielu ludów. Nie musimy podstępem, szantażem lub presją fabrykować sobie rodaków, bo jesteśmy tysiącletnim narodem, który krwią i pracą zaznaczył swoją obecność w Europie, nie zaś wytworem wyobraźni carskiego sługi i mitomana. Nie potrzebujemy mordować mieszkańców Wilna, jak robili to Lietuvisi w Ponarach, bo siła przyciągania naszej kultury jest na tyle duża, że w odpowiednich warunkach niejeden Butkevičius czy Marcinkevičius zechce wrócić do nazwiska swojego dziadka. Potrzebujemy za to upowszechnienia wiedzy o Lietuvie, kompetencji, żelaznej konsekwencji, doskonałej organizacji. Nie potrzebujemy cynizmu, bo dla naszej kultury jest on zabójczy – gdybyśmy go nią zarazili, straciłaby swoją tożsamość i nie byłoby o co walczyć. Potrzebujemy za to kierowania się w polityce narodowym interesem, chłodnej kalkulacji połączonej z wzniosłością celów, wykorzystywania błędów przeciwnika. Potrzebujemy ofensywy kulturalnej skierowanej do różnych grup ludności Korony i Wileńszczyzny. Potrzebujemy uzdrowienia w Koronie, by mogła podać dłoń Litwie.

  47. marek mówi:

    Koroniarz
    Oczywiście zgoda. Wiadomo, nie chodzi mi o dokładnie te same metody, bo my nie musimy tworzyć mitologii, tak jak tworzą ją lietuvisy. Zresztą prawie cała ich tożsamość opiera się na mitach typu “O Vilnius mūsų buvo ir bus…”.

    Chodziło mi tylko o to, byśmy przejawiali taką samą determinację w ochronie polskiej mniejszości na Wileńszczyźnie, jaką lietuvisy przejawiają przy próbach jej depolonizacji.

    Bo działanie czynników rządowych jest prawie żadne, opozycji kończy się w momencie przypomnienia sobie o przykazaniach Giedroyca, a czynnik społeczny działa w sposób nieskoordynowany i nieskuteczny. W efekcie państwo, które w dużej mierze jest uzależnione od naszego wsparcia militarnego, czy jest skazane na korzystanie z naszych korytarzy tranzytowych i sieci energetycznych, wodzi nas za nos.

  48. ted mówi:

    Koroniarz,- dobrze Waść prawisz!
    Zniżanie się do poziomu kłamcy Polakom nie przystoi.

  49. Koroniarz mówi:

    marek

    “Chodziło mi tylko o to, byśmy przejawiali taką samą determinację w ochronie polskiej mniejszości na Wileńszczyźnie, jaką lietuvisy przejawiają przy próbach jej depolonizacji”. Zgoda. Nawet myślę, że gdybyśmy tak postępowali, byłoby już po… tym całym problemie.

    “(…) czynnik społeczny działa w sposób nieskoordynowany i nieskuteczny”. I tu zgoda. Inicjatyw społecznych, oddolnych, jest coraz więcej, ale wskutek braku koordynacji nie wykorzystują swojego potencjału.

  50. Wereszko mówi:

    @ marek & koroniarz
    Polacy na Wileńszczyźnie walczą z całą potęgą PAŃSTWA lietuviskiego,bez wsparcia (dla równowagi)ze strony PAŃSTWA polskiego ,które zresztą jak dowiedzieliśmy się ostatnio,istnieje tylko teoretycznie.

  51. Adam81w mówi:

    marek dokładnie, potrzeba nam aktywności.

  52. black mówi:

    Co Ty znowu bredzisz Kmicicu @15? Kiedy w Polsce dojdzie do zmiany władzy, Litwini będą musieli się podporządkować naszym polskim żądaniom respektowania praw polskiej mniejszości. Praw powszechnych (a nie nadzwyczajnych.
    Wereszko@50, nie rozśmieszaj!!! Walczą z “potęgą państwa litewskiego”. Walczą -jeżeli już_ z ksenofobiczną mafią urzędniczą litewską. To wszystko.
    Ostatnio (niedziela) potężni nacjonaliści litewscy odnieśli ogromny sukces. Obronili swoją ziemię. Mimo całej “potęgi”.

  53. Kris mówi:

    Do Lubomira !
    We wpisie nr 31 wspomniałeś o Baskach którzy uczą się Hiszpańskiego ;)Jest trochę na odwrót ponieważ wszyscy Baskowie (z części Hiszpańskiej) mówią po Hiszpańsku, natomiast nie wszyscy mówią dobrze po baskijsku. Euskera jest językiem urzędowym obok hiszpańskiego, Baskowie mają swój parlament i prezydenta oraz szeroką autonomię. Na język baskijski znów wraca moda i uczą się go starzy i młodzi. W Bilbao, Vitorii, San Sebastian czy Guernice obok nazw hiszpańskich występują nazwy miejscowe, a niekiedy na sklepach szyldy są wyłącznie w euskera. Baskowie tę autonomię sobie wywalczyli przelewając za nią krew. Znam osobiście kilkudziesięciu Basków z którymi rozmawiałem także o sytuacji Polaków w Lietuvie i temat ten rozumieli doskonale. To bardzo przyjaźni, pogodni i wspaniali ludzie. Powiadają że jak Baskowie zaczną się smucić to nadejdzie koniec świata. Większość z nas zna Kraj Basków z przekazów medialnych i walk ETA o niepodległość. Skrót nazwy tej organizacji to “Euskadi Ta Askatasuna” – czyli “Wolność Dla Kraju Basków”. Może kiedyś Polacy w Lietuvie sięgną po swoje, nie czekając na kolejne kłamliwe obietnice lietuviskiego okupanta.

  54. Wereszko mówi:

    @ black, Lipiec 1, 2014 at 07:13 –
    “Wereszko@50, nie rozśmieszaj!!! Walczą z „potęgą państwa litewskiego”. Walczą -jeżeli już_ z ksenofobiczną mafią urzędniczą litewską. To wszystko.”

    Tak,państwo lietuviskie JEST potęgą wobec nielicznej mniejszości.To ono ustanawia prawo,ma do dyspozycji urzędy,policję jawną i tajną,środki propagandy,państwową edukację itd. “Urzędnicza mafia” jest tylko tego Państwa jednym z narzędzi.

  55. black mówi:

    Wereszko, a ja Ci mówię – nie jest żadną potęgą.(państwo litewskie). To naprawdę tylko kwestia pewnej wewnętrznej dyscypliny i od razu widać, że to “potęga” kolosa na glinianych nogach.

    Jeśli mogę coś poradzić: “Wolność jest w nas”. Rozejrzyj się wokół siebie chociażby – czy w czasach przeszłych, czy w obecnych. Taki ksiądz Dariusz, harcerz itd, itp – więcej nie piszę, aby temu “potężnemu państwu” nie ułatwiać.
    Pozdrawiam i głowa do góry.

  56. Koroniarz mówi:

    Jest broń śmiercionośna dla Lietuvy. Tą bronią jest prawda.

  57. black mówi:

    Jeszcze kilka przykładów dla Wereszki: dzisiaj będzie o filmach (a więc polecam “wyjście” do kina). Pierwszy przykład to film Olivera Stona (mój ulubiony) Pluton. Oskary, itp – podobno ww. reżyser to sztandarowy amerykański komuch. A o czym jest film? O młodym amerykańskim patrioci, który na ochotnika idzie na wojnę z komunistami (od Wietnamu). Jest tam taka scena (na początku) kiedy “młode wojsko” wspólnie ze “starym” idzie na pierwszy patrol do dżungli. Jeden z “młodych” zostaje śmiertelnie postrzelony – drze się w niebogłosy. Sierżant (Tom Berenger prywatnie) tłumaczy mu dobitnie, co ma robić, aby nie krzyczeć (gdyż ma znaczenie dla pozostałych przy życiu kolegów – dekonspiruje ich, sprowadza zagrożenie na ich życie). Warto przemyśleć dobrze tą scenę – w powiązaniu z problemami poruszanymi.

    Drugim polecanym przeze mnie filmem niech będzie “Honor Generała”, (obecny w internecie w postaci 5-ciu 10 cio minutowych odcinków (obecnie “ukryto” odcinek nr 3))opowiadający o perypetiach generała Sosabowskiego – twórcy wojsk powietrzno – desantowych w Anglii, jego konflikcie z brytyjskim bufonem i błaznem Montgomerym – skutki tego trwały niemal do dzisiaj – piękny pasjonujący film dokumentalny o zwycięstwie holenderskich pielęgniarki i amatora – pasjonata historii nad potęgą Imperium Brytyjskiego, pogrobowcami “Monti’ego” i jego legendą, z udziałem polskich kombatantów 1 “Samodzielnej” Brygady Spadochronowej. Polecam obie pozycje – w kontekście tej rzekomej potęgi, jeśli zrozumiałeś, o co mi chodzi.
    Pozdrawiam

  58. black mówi:

    Przepraszam, ale wczesna poranna pora jest przyczyną kilku literówek, m.in. Stone’a;o młodym patriocie; itd. – przeprosiłem.

    Zresztą “Honor Generała” uważam za obowiązkowy film dla polskich patriotów. Z tego filmu wynika tak wiele wniosków obecnie do zrealizowania. Wszędzie większość z nich można realizować.

  59. black mówi:

    No i szacunek dla Koroniarza @56. Tak jest.

  60. black mówi:

    Do Koroniarza @56 – “broń śmiercionośna” jak wiadomo, ma zastosowanie do zadawania śmierci. I może być do tego użyta (lub do odstraszania). Czy w relacjach polsko – litewskich, na Litwie mamy na celu zadawanie śmierci? – Moim zdaniem nie. Mamy na celu jak najlepsze ułożenie się z naszymi rodakami Litwinami, zapewnienie sobie jak najlepszych praw (jako mniejszość). W tym kontekście używamy prawdy. Litwini także muszą się przygotować na przyjęcie tej prawdy – nie przygotowani – zginą.Także boleję nad nie przyjęciem przez Litwę przepisu o zakazie kupowania ziemi rolnej przez nie-Litwinów. To fatalna diagnoza stanu moralnego Obywateli Litwy – w tym polskiej mniejszości. Według mnie fatalna. Coś w rodzaju “na złość mamie odmrożę sobie uszy”.

  61. Koroniarz mówi:

    Do black 60

    Napisałem: “Broń śmiercionośna dla Lietuvy”. Nic tu nie ma o mordowaniu ludzi. Jest o śmierci idei. Tą ideą jest osłabianie Polski i polskości – za wszelką cenę, na co dzień kłamstwa i prześladowań, a od święta, gdy patroni w rodzaju Hitlera lub Stalina to umożliwią – mordu i grabieży. Takiej idei życzę rychłego kresu, do którego przyczyni się prawda.

  62. black mówi:

    W takim razie wracam honor i popieram w 100%

  63. Wereszko mówi:

    @ black, Lipiec 3, 2014 at 09:11 –
    “Wereszko, a ja Ci mówię – nie jest żadną potęgą.(państwo litewskie). To naprawdę tylko kwestia pewnej wewnętrznej dyscypliny i od razu widać, że to „potęga” kolosa na glinianych nogach.”

    Kolos na glinianych nogach? Powiedz to panu Daszkiewiczowi i pani Kotłowskiej. Poradzisz im żeby zachowali “wewnętrzną dyscyplinę”?

  64. Koroniarz mówi:

    @ black i Wereszko

    Wydaje mi się, że w pewnym sensie obaj macie rację. Z jednej strony Lietuvę pokonać łatwo, bo odrobina prawdy historycznej, odrobina polskich wartości (wolność, poszanowanie jednostki) działa na nią jak antybiotyk na chorobę. Z drugiej – trudno, bo zbyt mało jest osób, które by chciały stworzyć odpowiednie warunki do jego użycia (za to odpowiada głównie Korona). Znowu jest tak jak w “Weselu”: “(…) panowie / duza by juz mogli mieć, / ino oni nie chcom chcieć!”

  65. black mówi:

    Do Koroniarz. Chciałbym zwrócić Twoją uwagę na fakt: czy w ogóle jak mówisz Lietuvę trzeba pokonywać? (chyba że znowu chodzi Ci o jakąś ideę.) Ja wolę posługiwać się pojęciem Litwa które obejmuje obywateli i zajmowane przez nich terytorium oraz prawa, jakim się ci obywatele dobrowolnie podporządkowali.
    Tak pojmowanej Litwy nie ma przecież sensu pokonywać. Wprost przeciwnie – należ dbać, mało tego – należy żądać, aby Litwa była jak najlepszym państwem! Dlaczego – bo tam mieszkają Polacy, bo tam trudno kopnąć kamień w polu, aby się nie potknąć o polską historię.
    Dlatego tak boleję nad przegranym referendum w sprawie ziemi rolnej – to przecież chodzi m.in. o ziemię takich jak Wereszko, i innych Polaków z Litwy; dlatego piszę, gdzie należy zlokalizować (min. 30 km w kierunku najrzadziej wiejących wiatrów – fachmani wiedzą o co chodzi, zaopatrywaną transportem kolejowym – spalarnię odpadów miejskich; dlatego wzywam do dbania o wileńskie trolejbusy; itd, itp.
    Po to, aby Litwinom (wszystkim) w tym Polakom, żyło się możliwe najlepiej – najwygodniej, najtaniej. Jeśli tylko jednym będzie dobrze – nowe pole do konkurencji, zawiści itp.

    Prawda przede wszystkim (o stosunkach polsko – litewskich): i jej konsekwencje – od tego nie ma odejścia.

    I mniej gadać, więcej robić. Po to pokazuję przykłady z “Plutonu” oraz “Honor Genarała” – bo jest na czym, na kim się wzorować.

    Nasz litewski JP I drwił z części Polaków (z grzeczności pominę ich polityczne korzenie) mówiąc, że chcieli by mieć niepodległość za trzy grosze i trzy krople krwi. Tak się nie da. A więc potrzeba odpowiedzialności w działaniu.

    Nie pominę okazji, by popolemizować na temat leków: otóż moim (i nie tylko) zdaniem antybiotyk tak działa na chorobę, że po zastosowaniu wywołuje szereg innych chorób, co w szczególnych przypadkach (wycieńczenie organizmu) może być zabójcze dla chorego. No i jeszcze ta – już niemal zapomniana “sentencja” starożytna polska, przypomniana przez ś.p. płk. Jerzego Urbankiewicza we wspaniałej książce “Gdzie są konie z tamtych lat”:Koń bez uzdy, Tatar przez Podole, pigułki przez brzuch nie przejdą bez szkody. Co szczególnie aktualne po ujawnieniu, że wypełniaczem w wielu pigułkach jest tlenek tytanu.

    Czekam, kiedy Wereszko znowu będzie miał dyżur – bo jeszcze chcę mu coś powiedzieć (napisać).
    w każdym razie nie o posiadanie racji mi chodzi. Ja po prostu wiem.

  66. Wereszko mówi:

    @ black, Lipiec 5, 2014 at 19:37
    Jestem.Dawaj!

  67. black mówi:

    Dzień dobry, Wereszko. Dzisiaj niedziela – pierwszy dzień tygodnia, a Ty tak obcesowo – “dawaj”.

    Aby dobrze zacząć, przeczytaj jeszcze raz uważnie posty od 50 – tego. Postawiłem tam co najmniej dwa pytania – bez Twojej odpowiedzi na nie trudno mi będzie w pełni ustosunkować się do kwestii, które Ty zadałeś mi do rozwiązania. A więc – jeśli zdążysz (wczesnym popołudniem wyjeżdżam na kilka dni) – daj mi i sobie szansę przynajmniej

  68. Koroniarz mówi:

    @ black

    Lietuva dla mnie ma dwa znaczenia.

    1) Oznacza skrajnie antypolską ideę, powstałą w drugiej połowie XIX wieku we współpracy z dwoma najgroźniejszymi zaborcami: rosyjskim i niemieckim. Jej istotą jest antypolonizm, a treść pozytywna, którą usiłowano ją wypełniać, to mitologia i fantastyka. Ta idea jest źródłem brutalnego wynaradawiania Polaków w dwudziestoleciu międzywojennym, zbrodni w Ponarach, dzisiejszych prześladowań Polaków na Litwie.
    2) Lietuva to współczesne państwo, Lietuvos Respublika, które z tej idei wyrasta.

    Litwę natomiast kocham, bo to moja duchowa ojczyzna, jak wszystkich Polaków. Obejmuje tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tam padły słowa: “Miej serce i patrzaj w serce”, bez których nie można Polski zrozumieć. Tam powstał polski romantyzm. Tam narodziła się lwia część naszej kultury (wraz z resztą Kresów – część zdecydowanie dominująca ilościowo i jakościowo). Tam ukształtowały się modelowa polskość i głęboki, niezłomny patriotyzm. Tam wreszcie żyły obok siebie w zgodzie różne ludy. Tam wspaniale rozwinęła się kultura żydowska, czyniąc z Wilna “Jerozolimę Północy”. Póki Litwa była Litwą, Żydzi mieszkali tam i rozwijali się swobodnie. Dopiero kiedy nastała Lietuva, Żydzi wileńscy znaleźli się w dołach ponarskiego lasu (80 tys.).
    Dodam jeszcze, że Litwa ciążyła ku Koronie Królestwa Polskiego (choć nie bez konfliktów), stworzyła z nią Rzeczpospolitą, stając się jednością kulturową, a w końcu polityczną. Doszło do tego, że Mickiewicz mógł napisać: “Mazur i Litwin bracia są, a nazwisko ich jedno – nazwisko Polaków”. A pisał to już w czasach kształtowania się nowoczesnego rozumienia polskości. Tak więc Litwa stała się po prostu, z woli jej mieszkańców, częścią Polski. Częścią podstawową.
    Co robić? Realizować polski interes narodowy, który wymaga polskości na Wschodzie. Ponieważ jednak istotową cechą kultury polskiej jest poszanowanie dla praw jednostek i wspólnot, nie stosować przy tym metod naszych wrogów. Nie odpłacać pięknym za nadobne. Każdy na Litwie musi mieć możliwość swobodnego określania tożsamości indywidualnej i wspólnotowej. Polskość na Litwie musi mieć prawa, należne jej z racji historii tych ziem oraz poniesionych krzywd. Musi mieć warunki utrzymania i rozwoju. Takie warunki muszą mieć wszyscy. Kształtu politycznego przyszłej sytuacji nie przesądzam.
    Czy jasno się wyraziłem?

  69. black mówi:

    Jasno się wyraziłeś Koroniarzu. Aż do bólu. Ale ja też się jasno wyrażam – próbuję podawać konkretne formy wspierania Litwy w jej egzystencji. Nie tylko interesem polskim, ale przede wszystkim litewskim – winno być trwanie na Wschodzie. A, wystarczy się trochę rozejrzeć, “wróg u bram!”.
    A udział Litwinów w referendum nt. ziemi – żenada, kompletna demolka poczucia odpowiedzialności za kraj! “Bo jakiś Juliusz Panka pichcił przy tym swoją pieczeń polityczną!? vide KW Litewska ziemia jednak na sprzedaż) i co z tego, że pichcił? A własny rozum to już nie ma zastosowania? Oczywiście chodzi mi o rozum, a nie zachowania stadne. Lemingoza zdaje się przeszła z Polski na Litwinów!

  70. black mówi:

    W wymienionym artykule KW “Litewska ziemia jednak na sprzedaż” jakiś polskojęzyczny błazen, pewnie dla efektu lepszego wykpienia wyników referendum wspomina o domu na sprzedaż (wraz z działką).

    Przypomina mi się obrazek z wczesnego dzieciństwa: koło mojego domu przechodziły studenckie wycieczki – studenci śpiewali m.in. taką piosenkę (zwrotkę zapamiętałem:
    Przepijemy naszej babci domek śliczny, domek śliczny, domek śliczny
    I zrobimy z tego domku dom publiczny, dom publiczny, dom publiczny.
    Finis Lituaniae!

  71. Koroniarz mówi:

    @ black

    Obawiasz się zapewne wykupu tej ziemi przez Rosjan czy Niemców. Ja natomiast cieszyłbym się, gdyby to Polacy z Korony byli na tyle silni ekonomicznie, by mogli kupować ziemię na Litwie – często ziemię swoich ojców. Byłby to ważny krok w kierunku umocnienia polskości na tych ziemiach.

  72. black mówi:

    Ale chodzimy twardo po ziemi, Koroniarzu. Obaj wiemy, że to nie Polacy z Korony będą tą ziemię kupować. Bo i poco komu (w czasach kryzysu) piasek i żwir, czy bagno, otoczone wrogo nastawionymi ludźmi.
    Myślę, że prędzej zakupy takie, w bardzo wyrafinowany(antypolski) sposób będą realizować, Amerykanie litewskiego pochodzenia. Ostatecznie jakaś emigracja litewska tam jest. Może będą konkurować z Rosjanami – choć nie sądzę. Ci ostatni realizują swoje potrzeby agrarne zgoła inaczej. Pożyjemy – zobaczymy. W każdym razie taka teoria daje się dość dobrze “wpasować” w zaistniałą sytuację.

    A na razie, korzystając z okazji, gdybyś był tak dobry, i podał mi jakiekolwiek źródło pisane (a więc i naukowo recenzowane), na temat owej idei porozumienia powstałego po 1850 roku pomiędzy litewskimi (jak rozumiem) nacjonalistami, a zaborcą pruskim i rosyjskim.
    Przyznam szczerze, że pomimo licznych rodzinnych związków zarówno przed II WŚ jak i po (część rodziny została) z Litwą – o takiej sytuacji nie słyszałem.
    Dla uzupełnienia wiedzy – zakupiłem Jerzego Żenkiewicza “Litwa na przestrzeni wieków i jej powiązania z Polską” ale tam nie natknąłem się na tak zdefiniowaną “zmowę”. Nie żebym jej istnieniu zaprzeczał – po prostu nie spotkałem – dlatego proszę o źródło. Gdyby cenzura KW nie puściła wpisu – podaj – jeśli łaska to źródło w Twoim dowolnym innym wpisie.

  73. black mówi:

    Dzisiaj 8 lipiec, a więc 70 rocznica 2 dnia Powstania Wileńskiego. Aż marzy się taki kalendarz Powstania – choćby w i w Kurierze Wileńskim.

  74. Wereszko mówi:

    @ black, Lipiec 8, 2014 at 19:44
    Operacja Ostra Brama rozpoczęła się 7 lipca 1944.
    Bitwa o Monte Cassino – w maju 1944.
    Konferencja w Teheranie odbyła się zaś już 28 XI 1943,wtedy Wielcy Tego Świata zdecydowali (bez nas) że wschodnia granica Polski będzie na tzw. linii Curzona czyli,że Wilno pozostanie POZA Polską. Jaki był więc sens Operacji Ostra Brama?
    Armia Krajowa,która przetrwała lata w konspiracji niemieckiej – ujawniała się naiwnie,zgodnie z rozkazami,wobec Sowietów. Większe straty poniosła ze strony sowieckich “sojuszników’ niż ze strony Niemców.
    Oczywiście-oddaję cześć tamtym chłopcom i dziewczętom,podobnie jak tym,parę miesięcy później,bohaterom Powstania Warszawskiego. Cześć i chwała bohaterom!

  75. Koroniarz mówi:

    @ black

    Służę, tylko uściślę. Nie chodzi o nacjonalistów litewskich, lecz o szowinistów lietuvskich, i nie po roku 1850, lecz 1864, a zwłaszcza pod koniec dziewiętnastego wieku.

    Powszechnie znana jest sprawa biskupa Macieja Kazimierza Wołonczewskiego, który potępiał powstanie styczniowe i wzywał do posłuszeństwa wobec cara, a także dystrybuował drukowaną w Niemczech literaturę lietuvską. Następnie słynne pismo “Auszra” – fundamentalne dla ruchu lietuvskiego. Oczywisty jest fakt jego wydawania w niemieckich Prusach oraz kształcenia jego redaktora naczelnego w Moskwie, podobnie jak innych przedstawicieli powstającej właśnie, lietuvskiej warstwy wykształconej, przywódczej. Ta wiedza jest w rzeczonej kwestii znana powszechnie, więc darowałem sobie bibliografię. Ale czas przejść i do niej. Polecam zwłaszcza klasyczne prace Piotra Łossowskiego. Ten zasłużony badacz, obecnie już w podeszłym wieku, mówił na ten temat również niedawno, w numerze 6 (16)/2014 “Historii do Rzeczy” (miesięczny, historyczny dodatek tygodnika “Do Rzeczy”). Podaję fragmenty jego wypowiedzi: “[…] w tych poczynaniach Litwini napotkali – że tak powiem – przyjazną dłoń, poparcie ze strony władz carskich, które dostrzegały w litewskim ruchu narodowym czynnik, który mógł osłabić polskość na Litwie. A w polskości władze rosyjskie widziały swojego głównego przeciwnika […] Polacy na początku nie zauważali ruchu litewskiego albo uważali go za niewiele znaczące dziwactwo, pomimo dość ostrych sformułowań >>Auszry<>Nowoje Wriemia<>Moskowskije Wiedomosti<>Auszry<>moralne zespolenie z Rosją<>wyrwaniu<>Auszrę<< […]".

    Ponadto nie budzi wątpliwości fakt współpracy Lietuvisów z Niemcami i udziału tych ostatnich w tworzeniu lietuvskiej państwowości w końcowym okresie I wojny światowej. Oczywista jest również współpraca z Niemcami w okresie II wojny światowej, a jeśli chodzi o zbrodnie na Żydach i Polakach, to w okręgu "Litauen" właśnie oni byli ich sprawcami.

    Na koniec: profesor Łossowski wprawdzie używa terminów "Litwin", "litewski", ale wyraźnie odróżnia wskazane wyżej zjawiska od historycznej Litwy i litewskości. Podobnie bywa po stronie "nowolitewskiej": np. prof. Alfredas Bumblauskas używa terminów "Młodolitwini" i "Starolitwini", a Tomas Venclova "Nowolitwini" i "Starolitwini". Ja, podobnie jak wielu na tym forum, mówię o Lietuvisach, aby zadośćuczynić szowinistycznej obsesji językowej i walczyć z przeciwnikiem jego własną bronią. W każdym razie – trzeba odróżniać. LIETUVOS RESPUBLIKA to nie LITWA!

  76. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Podczas konferencji w Teheranie zaznaczono jedynie intencje, wiążących ustaleń nie było. A sensowność ujawniania się przed Sowietami – no cóż… Podobnie jak Zychowicz czy Ziemkiewicz widzę potrzebę przemyślenia na nowo polskiej polityki nie tylko w XX wieku, ale i wcześniej.

    Tak czy owak, patriotyzm tamtych ludzi zasługuje na słowa: Cześć i chwała bohaterom!”

  77. Koroniarz mówi:

    Acha, jeszcze jedno: o swoich zmowach z Sowietami w sprawie Polski Amerykanie ani Brytyjczycy Polaków nie informowali.

  78. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz, Lipiec 8, 2014 at 22:25
    Twierdzisz,że w Teheranie (grudzień 1943) NIE zdecydowano o wschodniej granicy Polski czyli wg linii Curzona? “Zaznaczono jedynie intencje”
    A może powiesz,że chłopcy z Kresów,ocaleńcy z łagrów,żołnierze Andersa idący w bój pod M.Cassino WIEDZIELI,że granica Polski będzie na linii Curzona? i że oni już zostali sprzedani? że do swoich domów już nie wrócą? Czy Anders im to powiedział PRZED bitwą o M.Cassino?

  79. Koroniarz mówi:

    @ black

    Z moim tekstem w bardzo istotnym fragmencie stało się coś dziwnego (wyrzuciło słowa spomiędzy nawiasów cudzysłowów ostrych), więc jeszcze raz podaję wypowiedź prof. Łossowskiego:

    „[…] w tych poczynaniach Litwini napotkali – że tak powiem – przyjazną dłoń, poparcie ze strony władz carskich, które dostrzegały w litewskim ruchu narodowym czynnik, który mógł osłabić polskość na Litwie. A w polskości władze rosyjskie widziały swojego głównego przeciwnika […] Polacy na początku nie zauważali ruchu litewskiego albo uważali go za niewiele znaczące dziwactwo, pomimo dość ostrych sformułowań >>Auszry Poważniej zaczęli traktować ten ruch, gdy ujawniła się ROSYJSKA PROTEKCJA [podkr. Koroniarz]. Obawy budziły zwłaszcza wyraźnie antypolskie publikacje w skrajnie nacjonalistycznych gazetach rosyjskich, jak >>Nowoje Wriemia<>Moskowskije Wiedomosti<>Auszry<>moralne zespolenie z Rosją<>wyrwaniu<>Auszrę<< […]"

  80. Koroniarz mówi:

    @ black – z uporem

    Tak, wyrzuca mi tekst spomiędzy nawiasów ostrych, więc jeszcze raz, ale tym razem wbrew interpunkcji daję cudzysłowy zwykłe.

    „[…] w tych poczynaniach Litwini napotkali – że tak powiem – przyjazną dłoń, poparcie ze strony władz carskich, które dostrzegały w litewskim ruchu narodowym czynnik, który mógł osłabić polskość na Litwie. A w polskości władze rosyjskie widziały swojego głównego przeciwnika […] Polacy na początku nie zauważali ruchu litewskiego albo uważali go za niewiele znaczące dziwactwo, pomimo dość ostrych sformułowań „Auszry”. Poważniej zaczęli traktować ten ruch, gdy ujawniła się ROSYJSKA PROTEKCJA [podkr. Koroniarz]. Obawy budziły zwłaszcza wyraźnie antypolskie publikacje w skrajnie nacjonalistycznych gazetach rosyjskich, jak „Nowoje Wriemia” czy „Moskowskije Wiedomosti”. Zwracano się w nich do monarchy z prośbą o pomoc w likwidacji polskości”. Nieco wcześniej pada pytanie, a po nim odpowiedź Łossowskiego. Fragment pytania: „Jonas Szliupas z redakcji „Auszry” proponował nawet władzom carskim „moralne zespolenie z Rosją” za pomoc w „wyrwaniu” Litwinów spod wpływów polskich”. Odpowiedź: „Przykład Szliupasa jest bardzo jaskrawy i wymowny, ale niejedyny. Główną rolę w tym ruchu odegrał Jonas Basanavičius – czyli Jan Basanowicz – który powołał „Auszrę” […]”

  81. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Nie wiedzieli. Anders też nie wiedział. A polityka polska w okresie II wojny światowej – to inna sprawa. Właśnie siedzę przy “Jakie piękne samobójstwo”.

  82. Andrzej mówi:

    Głupi Litwini cieszą krótkowzrocznie z gnębienia Polaków, nie zauważając, że dzieje się to poprzez łamanie zasad demokracji. Tylko patrzeć, aż obudzą się w państwie totalitarnym. Z przysłowiowym palcem w d…

  83. black mówi:

    „[…] w tych poczynaniach Litwini 1. (szkoda, że nie wiemy w jakich) 2. napotkali – że tak powiem – przyjazną dłoń, poparcie ze strony władz carskich, które dostrzegały w 3. LITEWSKIM RUCHU NARODOWYM czynnik, który mógł osłabić polskość na Litwie. (ale nie ma tutaj nic o porozumieniu – tajnym czy jawnym tych 3 sił)
    A w polskości władze rosyjskie widziały swojego głównego przeciwnika […] (nie wiem, co jest w nawiasie, ale z racji historycznych wiadomo, i trzeba to powiedzieć, że Polskość w tamtym okresie to głównie szlacheckość przekształcająca się w “ziemiańskość” Polacy na początku nie zauważali ruchu litewskiego albo uważali go za niewiele znaczące dziwactwo, pomimo dość ostrych sformułowań „Auszry”. Poważniej zaczęli traktować ten ruch, gdy ujawniła się ROSYJSKA PROTEKCJA [podkr. Koroniarz]. Obawy budziły zwłaszcza wyraźnie antypolskie publikacje w skrajnie nacjonalistycznych gazetach rosyjskich, jak „Nowoje Wriemia” czy „Moskowskije Wiedomosti”. Zwracano się w nich do monarchy z prośbą o pomoc w likwidacji polskości”. Nieco wcześniej pada pytanie, a po nim odpowiedź Łossowskiego. Fragment pytania: „Jonas Szliupas z redakcji „Auszry” proponował nawet władzom carskim „moralne zespolenie z Rosją” za pomoc w „wyrwaniu” Litwinów spod wpływów polskich”. Odpowiedź: „Przykład Szliupasa jest bardzo jaskrawy i wymowny, ale niejedyny. Główną rolę w tym ruchu odegrał Jonas Basanavičius – czyli Jan Basanowicz – który powołał „Auszrę” […]”.
    To, że Rosjanie skwapliwie skorzystali z ruchu, który pomoże im (może im pomóc) zwalczać szlachciców polskich (byli ponoć i litewscy (osobiście nie znam) nie dziwota. Że w którymś momencie podpięli sie do tego Niemcy – tak było od początku, było porozumienie zaborców o wzajemnym wspieraniu się w utrzymaniu stanu rozbioru Rzeczypospolitej. I to działało nawet, gdy zaborcy wzięli się za łby. Oczywiście wtedy w sposób już ułomny, ale jeszcze długo.
    Przykład:
    pobite wojska Gaj-Chana, uciekały do Prus Wschodnich, skąd jeszcze obiły wypady do odrodzonej Polski. Ostatecznie dopiero Bitwa nad Niemnem całkowicie tą formację na tym etapie unicestwiła. No ale to już o wiele później (chodzi mi o sam mechanizm współpracy.

  84. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz, Lipiec 8, 2014 at 23:19 –
    Chłopcy NIE wiedzieli,że ich Polski już NIE MA,że ich gospodarstwa zamienione na kołchozy. Ale Anders WIEDZIAŁ. Gdyby im PRZED bitwą o M.Cassino to powiedział? Co by było? bunt? masowa dezercja?
    Jedno jest pewne: chłopcy pod M.Cassino zostali OSZUKANI! Nikt im nie powiedział że ich rodzinne ziemie to już CCCP.Nikt im nie powiedział,że Polska o którą walczą – już nie istnieje.
    Zdrada! Zdrada! Zdrada!
    Defilada zwycięstwa w Londynie i wszyscy defilują,OPRÓCZ Polaków.Bohaterowie Anglii,lotnicy dywizjonu 303,stoją na balkonach i …płaczą.
    Churchil nie chce drażnić Stalina,a wiadomo że Stalin nie lubi Polaków,a skoro Stalin nie lubi to i my ich nie lubimy,bo Stalin to nasz największy przyjaciel.
    Rzygać się chce!

  85. black mówi:

    Koroniarz (oraz post 85)
    Tak, w tamtym okresie działy się rzeczy dziwne – podziały biegły często przez rodziny. Zawsze sądziłem jednak, że to skutek zarażenia bolszewizmem, czyli tak naprawdę szansa szybkiego i nie wymagającego wysiłku robienia kariery bogatego chłopa. To obietnica odbierania ziemi (i kosztowności) szlachcie mobilizowała biedotę wiejską do aktywności. Począwszy od 1863 – haniebna aktywność chłopów, w tym na Litwie. Sam nie wiem – muszę więcej poczytać na ten temat. Nie jestem do końca przekonany.

    Natomiast z Wereszką na razie nie dyskutuję – bo nie wiem, z którym mam do czynienia – czy z tym, z którym dyskutowałem do piątku, czy z tym, który w niedzielę nic o tej wcześniejszej dyskusji nie wiedział. Ale jak to sprawdzę – naprawdę nie wiem.

  86. Koroniarz mówi:

    @ Anders mógł jedynie wiedzieć, że poniesiemy straty, ale jak duże – tego jeszcze nie wiedział. Kwestia Wilna i Lwowa teoretycznie jeszcze się ważyła, ale do tych debat w zasadzie nie dopuszczano Polaków. Ostatecznie przyjęto wariant najgorszy z proponowanych, a Stalin łaskawie zostawił nam Białowieżę (wiele wskazuje na to, że chciał też całego, przedwojennego woj. białostockiego).
    A tak w ogóle ja NIGDZIE w tych wpisach nie broniłem ani akcji “Burza”, ani polityki władz polskich czasów drugiej wojny światowej. Stalin, jaki jest, każdy widzi, a Churchill i Roosevelt dbali o swoje interesy. Robili to paskudnie? Zgoda! Niemniej jednak należało się z tym liczyć. To wszystko nie zmienia faktu, że operacja Ostra Brama była wyrazem woli miejscowej ludności, aby Wilno znalazło się w sprawiedliwych granicach. Szlachetności i bohaterstwa nie podważamy ani ja, ani Ty, więc sporu w tym przypadku nie ma.

  87. black mówi:

    Jeszcze jedno Koroniarzu. Włączę się na chwilkę do dyskusji, bo dzisiaj 9 lipca, a więc 70 rocznica 3 dnia Powstania Wileńskiego.

    Z młodzieżowych lektur przypominam sobie, że była powszechna wiedza, iż polscy żołnierze atakujący Monte Cassino nie wiedzieli o zdradzie Anglii i Francji, natomiast już zdobywanie Padwy i Bolonii nie było tak błyskotliwe – już wiedzieli.
    Taką wiedzę między innymi rozpowszechniał, jak byśmy dziś powiedzieli, Litwin “starego rytu” – Melchior Wańkowicz.(swego czasu lekko komunizujący).
    Zdaje się że pierwsi opisali polscy komuniści (ale początkowo nie chciano dać wiary ich informacjom)

  88. Koroniarz mówi:

    @ black

    Co do tych chłopów w powstaniu styczniowym i po nim, to na Żmudzi i w innych miejscach brali oni udział w powstaniu, były nawet oddziały z komendą w lokalnym języku. Znana jest pieśń “Dabar Lenkija…” – “Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy żyje Żmudź”. Z kolei chłopi Wileńszczyzny wtym czasie ostatecznie się spolonizowali i jednoznacznie określili jako Polacy. Było to dla rosyjskiego imperium bardzo niebezpieczne – “Z szlachtą polską – polski lud…” Dlatego wspierało akcję antypolską, która rozwijała się zwłaszcza na Suwalszczyźnie. O ironio, część Suwalszczyzny – najmniej chyba “polskiej” składowej Litwy – została po dziś dzień w Polsce, podczas gdy Wileńszczyzna – źrenica naszego oka…

  89. Koroniarz mówi:

    @ black

    “W tych poczynaniach” – chodzi o początki ruchu lietuvskiego. Piszesz, że nie ma nic o porozumieniu. Jest za to wyraźnie o protekcji. Protekcja to przecież rodzaj porozumienia. Jakie korzyści materialne mieli stąd działacze antypolscy? Choćby stypendia rządowe na studia w stolicy lub w Moskwie (jak sam Basanowicz), ułatwienia w nauce dla młodzieży (gimnazjum w Mariampolu). To niemało!

    Pytasz, co znaczy polskość. Otóż pod koniec XIX wieku na Wileńszczyźnie to już nie tylko szlacheckość. “Historie szlacheckie” “trafiły pod strzechy” – świadomymi Polakami byli także chłopi, wyprzedzając pod tym względem inne regiony kraju poza Wielkopolską. Polskość zatem to polska kultura, tradycja i wypływający z nich potencjał działania politycznego.

    Piszesz, że nie dziwi Cię współdziałanie zaborców i wykorzystywanie przez naszych wrogów różnych sił przeciwko Polsce i polskości. Mnie też nie dziwi, ale i nie budzi mojej akceptacji. Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie… Jeśli w ciemnej uliczce oprychy napadają kobietę i zabierają jej portfel, to rozumiem ich postępowanie. Może chcą mieć na tani alkohol, wymarzone wakacje albo na dyskotekę z narkotykami… Obowiązkiem jednakże syna czy męża jest tej kobiety bronić, a nie wykazywać zrozumienie dla działania oprawców.

  90. Koroniarz mówi:

    @ black

    Jeszcze jedno. Na Litwie nie było opozycji ani tym bardziej konfliktu między polskim dworem a chłopską wsią, jak zdarzało się na Ukrainie. Ponadto wiele było wsi szlacheckich – “zaścianków” i “okolic”, także na Wileńszczyźnie i w “Laudzie”. Również we wcześniejszym okresie – w czasach średniowiecza cz w XVI w. – szlachcic – przybysz z Mazowsza był traktowany jako “swój”, choć często imponował np. świadomością swoich praw. Hasło “rżnięcia panów” (“Lachiw”) nie mogło tu liczyć na pozytywny oddźwięk, jak w Małopolsce czy na Ukrainie.

  91. black mówi:

    Na razie Koroniarzu, bardzo spokojnie analizuję co napisałeś i do czego dostępem ja dysponuję. I tak @90 być może na Żmudzi sprawa (skomunizowania chłopów i ich wystąpień przeciwko szlachcie) wyglądała lepiej. Na razie studiuję “Szczenięce lata” Wańkowicza – ta książka to przecież nic innego, jak wgląd w interesującą epokę. I o ile położone na Mińszczyźnie KALUŻYCE – tam ten konflikt jest ewidentny (choć nie noszący – że tak powiem -charakteru działań typu “rżnięcie panów” (Lachiw)- to w Nowotrzebach na Ziemi Kowieńskiej – “ongiś od książąt Giedroyciów kupionych, a położonych w pięknej dolinie Niewiaży”, gdzie prababka Autora” z Pohoskich (ze skonfiskowanego Szopowa) Baczyżmalska” (…)i jej mąż “słynny pasjonat, wiodący się z Tatarów, pułkownik Baczyżmalski, [gdy] wracał zezłoszczony do domu. Dom wtedy pustoszał i jedynie żona odważała się wychodzić go spotykać, czasem nawet z obrazem świętym w ręku”. Wańkowiczowie co prawda to nie zwykła szlachta, panowie na kilkudziesięciu tysiącach hektarów przeważnie – ale rabunek ich dworu w Kalużycach – robi wrażenie. Pozostawiam jednak wnioski Czytelnikowi. Znalazłem natomiast taką wzmiankę (na temat Nowotrzeb):
    (przypis):Pisane w międzywojennym dwudziestoleciu, kiedy Nowotrzeby znalazły się w państwie litewskim i nam zostawiono resztówkę.
    oraz taką:
    “Dziad Karol Wańkowicz , kolega Mickiewicza […] tak pisze “pobyt Gwardii w Wilnie, a z nią WWXsiążąt Mikołaja i Michała, zraził obu ich do Wilna i Litwy i zaszczepił w nich nienawiść, która w ciągu panowania tak dotkliwie dała się uczuć temu krajowi. Najbardziej zastanawiało ich, iż cała świetność Gwardii, zamiast przywieść młodzież do [tej świetnej kariery]odstręczała ją […]

  92. black mówi:

    Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie… To piękne przesłanie jest mi bliskie, ale nie jest w stanie przymusić mnie do nieuczciwego, nie wiem czym podyktowanego, noszącego (zaznaczam dla mnie-na bazie bardzo skromnego materiału poznawczego, jaki posiadam) znamiona agresji i poniżania w stosunku do mieszkańców Litwy określenia. Nie wykluczam, że jest ono uzasadnione – badam to. Już zacząłem-patrz post 93.
    Zupełnie nie rozumiem natomiast, jak można interpretować moje zrozumienie wykorzystania przez Rosję carską (wówczas słabnącą) wszelkiej sposobności, w tym agresji nacjonalistów [staro]litewskich wobec Polski, Polaków (z tym się rodzinnie spotkaliśmy) i polskości – a więc nie rozumiem, jak można to wykorzystać do interpretowania tego – jako mojego zaprzaństwa narodowego. To właśnie od tego dziadka [KW o ulicy Mickiewicza w Wilnie] dowiedziałem się, że przeciwnika nie wolno lekceważyć (np. poprzez obraźliwe i lekceważące określenia), bo to bardzo źle świadczy o nas samych, o naszych możliwościach. Niestety – w epoce perswazji medialnej, takie postępowanie (lżeni przeciwnika, przypisywanie mu głupoty, premedytacji – jest jak najbardziej wskazane. Ja tak postępował nie będę. Z pół roku potrwają moje poszukiwania. Jeśli odszukane przeze mnie fakty niezbicie będą świadczyły o istnieniu formalnego porozumienia nacjonalistów litewskich (z których większość była, zdaje się, polskiego pochodzenia) z niemieckim i rosyjskim zaborcą – to ok. z niesmakiem i niechęcią będę używał pojęcia “Lietuvis”, ale jeśli będę miał wątpliwości – to nie. Skupiam się (w ramach moich codziennych polskich obowiązków) na poszukiwaniu porozumienia z mieszkańcami Litwy. Wszystkimi.

  93. Koroniarz mówi:

    @ black

    Drogi black!

    POD ŻADNYM POZOREM NIE ZARZUCAM CI ZAPRZAŃSTWA NARODOWEGO! Niech to będzie jasne ponad wszelką wątpliwość. Szanuję Cię jako rzeczowego i merytorycznego dyskutanta i patriotę.

    Wydaje mi się jednak, że z kolei Ty potraktowałeś mnie nieco nierzetelnie, być może pod wpływem emocji.

    Zarzucasz mi nieuczciwość. Proszę, pokaż, w którym miejscu postąpiłem nieuczciwie.

    Zarzucasz mi agresję. A w moim mniemaniu jest to samoobrona. Chcesz szukać “porozumienia z mieszkańcami Litwy. Wszystkimi”. Black! Obudź się! Rozumiem Twoje szlachetne serce i mnie, wychowanemu na Mickiewiczu, nie musisz tłumaczyć idei “za wolność naszą i waszą”. Sęk w tym, że do tanga trzeba dwojga. Zrozum prawdę, której chyba nie chcesz widzieć ani Ty, ani zwolennicy doktryny Giedroycia: przywódcy współczesnej Republiki Litewskiej, jako spadkobiercy “Auszry” i Basanowicza, WCALE TEGO POROZUMIENIA NIE CHCĄ! Ruch nowolitewski od samego początku był nam wrogi, i tego faktu nie podważa NIKT, bo podważyć go po prostu się nie da. Tak było i już – ale skoro mi nie wierzysz, to zachęcam do własnych poszukiwań, tylko proszę, bądź przy tym otwarty na przyjęcie prawdy do wiadomości, nawet bardzo nieprzyjemnej.

    Zarzucasz mi poniżanie mieszkańców Litwy. Gdzie? W którym momencie? W czym poniżyłem wileńskich Polaków? A jeśli śledziłeś moje wpisy na tym forum, to znajdziesz wśród nich bardzo życzliwe tym spośród Nowolitwinów, którzy zrobili coś cennego (wystawa, wartościowy występ artystyczny, szlachetny gest). Jestem patriotą, nie szowinistą. A może chodzi Ci o określenie “Lietuvis”? Słowo to jest wzięte dosłownie z języka nowolitewskiego i jeśli jest obraźliwe, to w tym samym stopniu, co Englishman, Deutsch czy Polak – a więc żadnym. Oznacza ono u mnie ortodoksyjnego zwolennika idei lietuvskiej, jak u większości osób na tym forum. Uważasz, że wobec tego, co zwolennicy idei lietuvskiej zrobili z Polakami Kowieńszczyzny, z mieszkańcami Wilna czy ostatnio z panem Daszkiewiczem i panią Kotłowską, co robią z polską młodzieżą, jak ją wynaradawiają i uczą nienawiści do polskości (np. Katarzyna Andruszkiewicz) – zacytowanie słowa z ich języka jest tak wielką zbrodnią? Zwłaszcza że sami domagają się dla niego wyłączności w przestrzeni publicznej także tam, gdzie nikt go na co dzień nie używa?

    Mówisz: szukam porozumienia z mieszkańcami Litwy. Zrozum, że są wśród nich ludzie bardzo różni, bo co łączy np. pana Daszkiewicza z Kazimirasem Garšvą albo Landsbergisem? Chcesz się porozumieć z tymi ostatnimi? Proszę bardzo, próbuj. Powodzenia! Ja wiem, że porozumienie z nimi jest niemożliwe, bo na sam dźwięk słowa “Polak” dostają oni piany na ustach, a inaczej nie będzie, bo antypolonizm jest fundamentem ich tożsamości. Żądać od nich, by się jej pozbyli, to tak ja proponować gangsterowi, żeby nadal wykonywał swój fach, ale zgodnie z prawem i moralnością. Porzucenie antypolonizmu to dla nich porzucenie własnej tożsamości, co oby nastąpiło – i wtedy będzie możliwe jakieś porozumienie. Albo po prostu “odnalezienie przez nich swoich polskich korzeni” – i powrót na łono polskości.

    Na razie jest tak, że Ty chcesz ich przytulić, a oni traktują to jako próbę gwałtu, Ty szukasz z nimi porozumienia – a oni traktują to jako próbę odbudowy dawnej Rzeczypospolitej, a przecież zrodzili się z jej odrzucenia, Ty chcesz być wobec nich delikatny – a oni traktują to jako wyraz słabości i zachętę do dalszego prześladowania naszych rodaków. Niestety, polityka nie jest taką idyllą, jaką chciałbyś ją widzieć. I ja chciałbym, ale rzeczywistość jest odmienna od naszych pragnień.

    Głupoty przeciwnikowi nie przypisuję. Wręcz przeciwnie. To raczej po polskiej stronie (u niektórych) dostrzegam jej dramatyczne przejawy.

    Piszesz: “Jeśli odszukane przeze mnie fakty niezbicie będą świadczyły o istnieniu formalnego porozumienia nacjonalistów litewskich (z których większość była, zdaje się, polskiego pochodzenia) z niemieckim i rosyjskim zaborcą”. Wybacz, że napiszę obcesowo, ale to dla otrzeźwienia: CZŁOWIEKU! CZŁOWIEKU! Mówimy o samodzierżawnym imperium Romanowych!!! Tu car nigdy z nikim nie zawierał żadnego porozumienia!!! Nawet do głowy by mu nie to nie przyszło! Czy wyobrażasz sobie, że car-samowładca podpisuje jakiś dokument ze stosunkowo (w skali imperium) nielicznym gronem działaczy, zresztą formalnie nieistniejącym? A co do Niemiec: wyobrażasz sobie, że kajzer podpisuje coś takiego z grupą zagraniczną, nieformalną? CZŁOWIEKU! Podejrzewam, że doskonale wiesz, że nic takiego nie znajdziesz, a szukasz jedynie usprawiedliwienia dla ratowania swojego sielankowego wyobrażenia o “naszych braciach znad Niewiaży”. Daruj mi tę psychoanalizę – a raczej próbę terapii szokowej, czego nie ukrywam. A zatem – car mógł swoich PODDANYCH:

    a) tolerować,
    b) batożyć,
    c) opiekować się nimi.

    W przypadku ruchu nowolitewskiego (lietuvskiego) zachodziła ta trzecia możliwość.

    Nakrzyczałem na Ciebie, ale zapewniam Cię, że pozostaję z szacunkiem zarówno w stosunku do Ciebie, Twojej kultury dyskusji, jak i Twoich ideałów. Są to również moje ideały.

  94. Koroniarz mówi:

    PS black

    Wańkowicz nie jest dobrym źródłem historycznym. 🙂

  95. Wereszko mówi:

    @ black, Lipiec 10, 2014 at 10:11 –
    “To piękne przesłanie jest mi bliskie, ale nie jest w stanie przymusić mnie do nieuczciwego, nie wiem czym podyktowanego, noszącego (zaznaczam dla mnie-na bazie bardzo skromnego materiału poznawczego, jaki posiadam) znamiona agresji i poniżania w stosunku do mieszkańców Litwy określenia. Nie wykluczam, że jest ono uzasadnione – badam to.”

    Ja wprowadziłem, na własny użytek, rozróżnienie Litwa-Lietuva,Litwin-Lietuvis itd. nie kierując się bynajmniej “nieuczciwością”, “agresją”, “chęcią poniżenia” kogokolwiek. Skąd w ogóle taki pomysł? Zrobiłem to,bo inaczej sensownie po polsku rozmawiać się NIE DA.
    Ot np. w tym zdaniu powyżej napisałeś:”w stosunku do mieszkańców Litwy”. Od razu muszę cię zapytać:KOGO masz na myśli pisząc “mieszkańcy Litwy”? mieszkańców DAWNEJ LITWY (WKL) czy współczesnej Republiki Lietuva? mieszkańców Litwy Mickiewicza czy mieszkańców “Litwy” (Lietuvy) Landsbergisa?
    “Badam to” – wybacz,a cóż tu “badać” gdy wszystko zbadane? Wystarczy zapoznać się z wynikami tych badań.
    “Jeśli odszukane przeze mnie fakty niezbicie będą świadczyły o istnieniu formalnego porozumienia nacjonalistów litewskich (…)z niemieckim i rosyjskim zaborcą – to…”
    Chcesz odkrywać Amerykę,gdy ona już dawno odkryta? A czy tak samo będziesz szukać niezbitych faktów potwierdzających kulistość Ziemi?

    Proszę cię tylko,nie wyjeżdżaj mi z argumentem,że w j. polskim NIE MA słów “Lietuva”,”Lietuvis”, “lietuvski”. Wielu słów kiedyś w j. polskim nie było, a dzisiaj są.

    W 1918 w naszym sąsiedztwie powstało nowe państwo.Trzeba je było nazwać, moim zdaniem, po prostu LIETUVA,bo z LITWĄ ono nie miało nic wspólnego. Dlaczego jednak tak się nie stało? Otóż elity polityczne polskie,skupione wokół Piłsudskiego, miały nadzieję,że to nowe państewko wejdzie z nami w konfederację: Polska i LITWA znowu razem! A więc:nie płoszmy ptaszka bo jeszcze nam ucieknie.NIC z tego nie wyszło,ten ptaszek nie był Litwą,od początku swego powstania (1918) był LIETUVĄ.Zaklinanie rzeczywistości nic nie dało.
    Dzisiaj po polsku to państwo nazywamy Litwą,ale…możemy to zmienić. Węgrzy zmienili nazwę nawet SWOJEGO państwa, odrzucili “Republika Węgierska”, przyjęli “Węgry”. Można? Można!
    Niech język giętki…

  96. black mówi:

    Właściwie już dość jasno napisałem o moim stanowisku w tej sprawie. Mój upór, podobno typowy, jakby genetyczny – wywodzący się z terytorium Litwy.
    Widzę, że i Ty Koroniarzu dość twardo okopujesz się na swoim stanowisku – takie Twoje prawo.
    Skąd Te moje “geny” – co najmniej mają kilka źródeł. Numeracja przypadkowa.
    1. Mieszkam w takim rejonie Polski (Dolny Śląsk) który daje mi sporą ilość kontaktów z Niemcami – w tym z byłymi mieszkańcami Dolnego Śląska. Mam wśród nich takiego znajomego np., który rokrocznie przysyła mi życzenia świąteczne – jest to ponoć dowód największego zaangażowanie Niemca w znajomość. Ten sam (nazwijmy Hans) proponował mi kiedyś, wspólne zainicjowanie i doprowadzenie do wmurowania na ratuszu w miasteczku, w którym mieszkam tablicy kamiennej o napisie mniej więcej:My, współcześnie żyjący, potępiamy czyny naszych ojców i zrobimy wszystko, aby tragedia, która dotknęła nasze narody nigdy się nie powtórzyła. Dwa lata z rzędu nie wysyłałem mu życzeń. Chyba zrozumiał. W każdym razie nie ponawiał propozycji wmurowywania tej tablicy. Inny Niemiec, którego poznałem z racji obowiązków zawodowych – w Polkowicach, zaoferował się, że mnie odwiezie swoim prywatnym samochodem do Wrocławia po pracy). Rzecz również niecodzienna – zamiast ciąć bezpośrednio do domciu (a miał ok. 500 km do przejechania) usłużnie powoził mnie do domu. Po drodze (młody ok. 30 lat) nerwowo nie wytrzymał i przyznał się, że rodzina przed wojną mieszkała we Wrocławiu, chciał koniecznie zobaczyć ten legendarny dla niego Wrocław. Był naprawdę wzruszony – to również rzadkie u Niemców (potrafią ukrywać emocje. Ten widocznie jeszcze się nie nauczył. Takich i podobnych przykładów mógłbym podać dziesiątki. Ale może jeszcze jeden – odwiedzałem innego w domu (w głębi Niemiec – Wessi – Niemcy z dawnego RFN). Chciał mi pokazać-wówczas pewną nowość-kino domowe. Pokazał zbiór filmów – Wybrałem Sierżanta Rayana. Było kilka piw wcześniej. Efekty dźwiękowe – super, czułem sie jak w środku akcji. Ale w pewnym momencie zadałem barrdzo niepoprawne politycznie pytanie: mianowicie spytałem, Marku, a komu Ty kibicujesz oglądając ten film (Amerykanie walczyli z Niemcami). Był zaskoczony, zamiast odpowiedzi wprost, zaczął uzasadniać, dlaczego Niemcy mają (powinni mieć) pretensje do Amerykanów. Niby nic takiego, ale dopiero podwójna dawka piwa tego dnia pozwoliła nam wyciszyć, uspokoić emocje. Nie w tym rzecz – te doświadczenia (i wiele, wiele innych) świadczą o tym, że znam inny model układania się z wrogim sobie (niegdyś ale i obecnie narodem. Mój sprzeciw budzi “robienie polityki przyjaźni na siłę”. Mam świadomość, że Litwa to nie Niemcy. Ale wrogość Niemców do Polaków została im wdrukowana w mózgi przez polityków – Ci mający odwagę lub intelekt pozwalające na niezależność są skorzy do przyjaźnienia się z Polakami. Nie ma to na razie przełożenia na politykę Niemiec wobec Polski – ale myślę kiedyś zaprocentuje pozytywnie dla Polski/Polaków.

  97. black mówi:

    Wniosek-aby prowadzić takie działanie, jakie ja sugeruję wobec Litwinów wystarczy być człowiekiem o w miarę dużej świadomości wartości swojej i swojego narodu – i wchodzić pomiędzy Litwinów. Nie zrażając ich sobie, ale i nie dając sobie “dmuchać w kaszę”. Jesteśmy dużym i niegłupim narodem, ale często niesłusznie zakompleksionym. Współcześni Litwini też mają powody do kompleksów, może większe niż my, ale to nas nie upoważnia do wywyższania się (nadmiernego) wobec nich.
    Jeśli poczułeś się nierzetelnie potraktowany – od razu stwierdzę – nie było to moim celem. Może po prostu przeceniłeś moje możliwości?

  98. black mówi:

    3 W historii mojej rodziny zdarzyło się kilka mających ogromny wpływ na mnie zdarzeń – jednym z nich był fakt, że ja dopiero jakieś 15 lat temu (a zbliżam się do sześćdziesiątki)ustaliłem, że męska linia rodziny wywodzi się Laudy. To był dla mnie duży szok. Takie pokrzywione losy rodzinne zafundowała mi Historia. Kogo za to winię: głównie Niemców, Rosjan (na równi) częściowo Litwinów oraz naszych rodzimych tzw. komunistów. Ale są też tacy, wśród tych wszystkich ww., z którymi utrzymuję całkiem przyzwoite kontakty. Po prostu – dwoje zwykłych ludzi spotyka się i jakieś swoje sprawy między sobą załatwia. Zachowując możliwie dużą “czujność rewolucyjną” to jeden z terminów z czasów mojej młodzieńczej działalności w opozycji. Przykład: moja młodość oczywiście przebiegła w tzw. opozycji i to tej “najzajadlejszej” SW. Mój były szef z opozycji -to Kornel Morawiecki. Wielokrotnie podsyłałem do “centrali” obecnego SW obfite cytaty z forum KW dotyczące stosunku Landsbergisa do Polaków/polskości. Mój były szef nie radzi sobie z tym. Ja również nie potrafię – dlatego chcę możliwie najrzetelniej zbadać “problem Lietuvy” tym bardziej, że jak wspomniałem, dla mnie jest to stosunkowo nowy problem. Landsbergis był ważnym sympatykiem SM (w 3 stopniowej skali przynależności: członek(zaprzysiężony), sympatyk, przyjaciel (jeśli się nie mylę)).

  99. black mówi:

    Powiadasz Koroniarzu, że car mógł swoich PODDANYCH:

    a) tolerować,
    b) batożyć,
    c) opiekować się nimi.

    Spróbujmy porównać te możliwości ze znanymi z historii osobami:
    Polacy, dochodzący do wysokich stanowisk wojskowych w wojsku carów; Polki zabiegające o zwolnienie swoich mężów/synów z zesłania u notabli carskich (na przykład wobec kobiet, które decydowały się na przebywanie z krewnymi na zesłaniu.
    Jeśli mogę prosić – jakie jeszcze Twoim zdaniem grupy poddanych, prócz “Lietuvisów” i płatnych szpicli podlegały carskiej opiece (spośród narodów podbitych?

    Jest taki ciekawy moim zdaniem przypadek: ostatnio, jakby jest więcej dyskusji wobec “agresji polskiej na czechosłowację w 1968. No i następuje takie samobiczowanie wielu Polaków, kajanie itp. Jak inaczej sprawa wygląda, jeśli nie nazwiemy tego agresją tylko haniebnym udziałem w agresji wojsk polskich w ramach układu warszawskiego, na CZechosłowację. Stosunkowo bardzo mało osób wie, że jedyną agresją w relacjach polsko – czechosłowackich po II WŚ była napaść Czechosłowacji na Polskę około 10 czerwca 1945 r., połączona z dość nieuczciwą ofensywą (czy też poszukiwaniem protekcji bezpośrednio u Rosjan w tej sprawie, której celem było zagarnięcie części Sudetów (i nie tylko). Chodziło także (poza terytorium) o przemysł i surowce.

    Związek z tematem – dla mnie istnieje. Może jednak na początek, aby nic nie sugerować – spróbuj Ty taki związek (polityczny) pokazać.

    Z tego samego tematu pytanie pomocnicze: czy Litwa (bądź Lietuva) zaatakowała w 1968 roku Czechosłowację?

  100. black mówi:

    “Wańkowicz nie jest dobrym źródłem historycznym. :)”

    Nie przejąłeś się Koroniarzu,że to jest początek moich poszukiwań. Nie musiałeś. Ale ja naprawdę znam wiele faktów potwierdzających autentyczność wielu aspektów poruszanych przez Wańkowicza w “Szczenięcych latach”, a części mówiące o Nowotrzebach na Kowieńszczyźnie są dla mnie jedyne w swoim rodzaju. W ubiegłym roku dotarłem np.do prywatnego, niepublikowanego pamiętnika sąsiadów moich krewnych z Laudy. Jedna z osób występująca w tym pamiętniku jest również wymieniona (i jej majątek na Laudzie) przez Wańkowicza.

    Osobiście uważam, że Wańkowicz powinien dostać pośmiertnie (gdyby coś takiego było) polskiego “nobla historycznego” za “Na tropach Smętka”. Jego wywiad z mjrem Sucharskim, czy jego “Bitwa o Monte Cassino” oraz nagrany dla TV kalendarium bitwy o Monte Cassino (nie pamiętam tytułu) to dla mnie rewelacyjny program (mimo wszystko).
    Nie jestem profesjonalistą, podoba mi się to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.