1
Granica szczelna jak dziurawy budżet

Podczas ćwiczeń „Zapora 2014” pogranicznikom udało się zatrzymać nie tylko ćwiczebnych naruszycieli, ale też grupę prawdziwych nielegalnych emigrantów Fot. Marian Paluszkiewicz

Podczas ćwiczeń „Zapora 2014” pogranicznikom udało się zatrzymać nie tylko ćwiczebnych naruszycieli, ale też grupę prawdziwych nielegalnych emigrantów Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeszcze pół roku temu litewscy pogranicznicy skupiali się głównie na doskonaleniu swoich zdolności oraz sprzętu do skuteczniejszego zwalczania przemytu przez zieloną granicę.

Pracowano też nad skutecznością zatrzymywania nielegalnych emigrantów. Jednak po wydarzeniach na Ukrainie, a zwłaszcza po zajęciu przez Rosję Krymu, litewska straż graniczna ma kolejny priorytet — ochronę rubieży przed ewentualną napaścią tzw. zielonych ludzików.
W tym zakresie pogranicznicy mogą na razie szlifować tylko swoje umiejętności bojowe, bo na sprzęt, technikę, amunicję, a nawet na umundurowanie brakuje im środków.

Ukraińskie wydarzenia zmusiły litewskich polityków przynajmniej do podjęcia dyskusji o potrzebie zwiększenia finansowania na obronność. Naciskani przez partnerów z NATO, że Litwa ma najmniejszy wojskowy budżet (w odniesieniu do PKB) liderzy państwa uzgodnili, że jeszcze w tym roku znajdą 130 dodatkowych milionów litów, ale dla wojska. Uzgodniono też i demonstracyjnie podpisano porozumienie partii politycznych, że niezależnie od koniunktury, każde ugrupowanie będzie razem i z osobna dążyło do zwiększenia asygnacji budżetu obronnego do poziomu standardowych w NATO 2 proc. od PKB. Nie od razu, ale stopniowo ma to nastąpić już, albo jak kto woli, dopiero w 2020 roku.

Tymczasem o zwiększeniu budżetu straży granicznej na razie nie ma nawet dyskusji. Mówią o tym wyłącznie sami pogranicznicy i to, jak się wydaje, do siebie i dla siebie. Gdy bowiem podczas ćwiczeń polowych „Zapora 2014” przeprowadzonych w ubiegłym tygodniu pod Windziunami (rejon wileński), dowódcy straży granicznej mówili o cyfrach w swoim budżecie i brakujących w nim zerach, minister spraw wewnętrznych Dailis Barakauskas (bo to pod jego resortem jest Państwowa Służba Ochrony Granicznej) wolał szeptać się z uczestniczącym również w spotkaniu przewodniczącym sejmowego Komitetu Obrony Kraju i Bezpieczeństwa, posłem Artūrasem Paulauskasem oraz członkami jego komitetu. Być może pilnie i równolegle omawiali potrzebę zwiększenia asygnacji na ochronę granicy? Okazało się, że nie. Później zapytany przez „Kurier” o planach zwiększenia finansów dla pograniczników, Paulauskas powiedział, że dyskusja o tym ewentualnie będzie podczas omawiania przyszłorocznego budżetu. Czyli dopiero jesienią.

— W drugim półroczu rozpocznie się formowanie budżetu na następny rok. Zobaczymy, jakie potrzeby asygnacji przedstawi nam straż graniczna i wtedy będziemy rozmawiali, co możemy zrobić — powiedział nam Paulauskas.
Tymczasem pogranicznicy już od dłuższego czasu delikatnie starają się przemówić do polityków, że potrzebują więcej sprzętu, wreszcie amunicji, ale ich uwagi — jak ta podczas prezentacji pod Windziunami — są często ignorowane przez polityków. Honor pogranicznika z kolei nie pozwala sprawę postawić na ostrzu noża i przyznać, że jeśli nie będzie dodatkowych środków, to w razie ewentualnego zagrożenia rubieży nie uda się skutecznie bronić.

Dowódca straży granicznej, generał Vainius Butinas, szef sejmowego komitetu, poseł Artūras Paulauskas i minister Dailis Barakauskas Fot. Marian Paluszkiewicz

Dowódca straży granicznej, generał Vainius Butinas, szef sejmowego komitetu, poseł Artūras Paulauskas i minister Dailis Barakauskas Fot. Marian Paluszkiewicz

— Straż graniczna jest gotowa w każdej chwili i w każdych warunkach wykonać stawiane przed nią zadania — po żołniersku i lakonicznie odpowiada dowódca straży granicznej, generał Vainius Butinas, zapytany przez dziennikarzy, czy pogranicznicy gotowi są na odparcie ewentualnej inwazji tzw. zielonych ludzików. Dopytywany o potrzebach finansowych przyznał jednak, że pogranicznikom brakuje środków na sprzęt, amunicję, czy kamizelki kuloodporne. I trudno temu się dziwić, bo jak wynika z prezentacji przedstawionej gościom ćwiczeń „Zapora 2014”, prawie cały budżet straży granicznej idzie na wynagrodzenia oraz na składki ubezpieczeń socjalnych — w sumie ponad 85 proc. wszystkich asygnacji. I tylko około 14 proc. przeznacza się na zakup sprzętu, inwestycje w infrastrukturę graniczną i utrzymanie oraz remont tej już istniejącej. W liczbach bezwzględnych to raptem około 25 mln litów rocznie. Pogranicznicy przyznają, że jest to mizerna suma w porównaniu z ich oczekiwaniami Tylko w roku ubiegłym potrzebowali oni na mundury i odzież służbową prawie pięciokrotnie więcej środków niż otrzymali. Również potrzeby na paliwo 2,5 razy przekroczyły ich możliwości finansowe.

W razie zagrożenia służby specjalne pograniczników działają szybko, sprawnie i — co najważniejsze — skutecznie Fot. Marian Paluszkiewicz

W razie zagrożenia służby specjalne pograniczników działają szybko, sprawnie i — co najważniejsze — skutecznie Fot. Marian Paluszkiewicz

Na razie sytuację częściowo ratują fundusze unijne, z których finansuje się zakup transportu, sprzętu i innych niezbędnych środków, buduje się infrastrukturę. Jednak generał Butinas zauważa, że unijna perspektywa finansowa kończy się w 2020 roku. A dalej sytuacja niejasna, bo jeśli w przypadku wojska politycy doszli do porozumienia o zwiększeniu finansowania, to w kwestii dofinansowania straży granicznej na razie cisza. Tymczasem, zgodnie z doktryną obronną, w razie ewentualnej agresji zewnętrznej pogranicznicy przechodzą pod dowództwo Ochrony Kraju i to oni będą musieli w pierwszej kolejności przeciwstawić się napastnikowi.

Że potrafią to robić skutecznie, można było przekonać się podczas ćwiczeń pod Windziunami. Według planu, pogranicznicy mieli wykryć i zatrzymać przemytników kontrabandy. I tak też stało się, jednak części przestępców udało się uciec i ukryć się w opuszczonej sadybie. Byli uzbrojeni. Zaczęli strzelać do zbliżających się pograniczników. Natychmiast zarządzono operację unieszkodliwienia gangsterów z udziałem oddziałów specjalnych straży granicznej i lotnictwa.

Operacja przeszła szybko i sprawnie. W międzyczasie helikopter pograniczników zauważył w innym miejscu grupkę osób nielegalnie przekraczających granicę. Wezwano posiłki z sąsiedniej strażnicy, która przechwyciła naruszycieli, w których rolę (podobnie jak i role przemytników) wcielili się adepci Szkoły Pograniczników. Jednak, jak niebawem wszyscy przekonali się, takie przypadki na granicy są codziennością, bo gdy jedni pogranicznicy podczas ćwiczeń zatrzymywali domniemanych naruszycieli, inni funkcjonariusze straży granicznej w pobliżu ujęli grupkę prawdziwych nielegalnych emigrantów. Pakistańczyków i Gruzinów, którzy przekroczyli nielegalnie granicę.
— Trzeba było zrobić wizę i przyjechać legalnie do naszego kraju — sejmowi i rządowi urzędnicy skarcili zatrzymanych ku przestrodze innym, ale też z dumą ze skuteczności pograniczników.

Oprócz zatrzymania nielegalnych emigrantów plan ćwiczeń „Zapora 2014” przewidywał też zatrzymanie przemytników papierosów oraz zneutralizowanie ich uzbrojonej bandy Fot. Marian Paluszkiewicz

Oprócz zatrzymania nielegalnych emigrantów plan ćwiczeń „Zapora 2014” przewidywał też zatrzymanie przemytników papierosów oraz zneutralizowanie ich uzbrojonej bandy Fot. Marian Paluszkiewicz

W przyszłości na tym odcinku litewsko-białoruskiej granicy, który dziś uważa się za najbardziej problematyczny, pogranicznikom będą pomagały kamery monitoringu wyłapywać naruszycieli i kontrabandzistów. Ich instalacja i uruchomienie ma nastąpić w ciągu najbliższego miesiąca. Monitoring obejmie 66-kilometrowy odcinek granicy. System będzie kosztował 16 mln litów. Jest sfinansowany z funduszy unijnych. Podobny już działa na granicy z obwodem kaliningradzkim. Pogranicznicy twierdzą, że sprawdził się, bo wykrywalność naruszeń na tamtym odcinku jest prawie 100-procentowa.

Jak zauważa dowódca straży granicznej, właśnie po uruchomieniu monitoringu na granicy z Rosją, odnotowano wzrost naruszeń na granicy z Białorusią, co sugeruje, że przemytnicy stamtąd przerzucili się tu, gdzie nie ma monitoringu. Przestępcy są wściekli, bo jeszcze podczas montażu kamer desperacko zniszczyli kable jednej z kamer. Ale w przyszłości i to im nie pomoże, bo zanim podejdą do kamery, o ich obecności już będą poinformowani pogranicznicy, którzy z kamery dostaną swoiste „selfie” naruszycieli.

Najwięcej i najczęściej przez „zielona granicę” przemytnicy szmuglują papierosy z białoruskimi, a ostatnio też kazachskimi i kirgiskimi banderolami Fot. Marian Paluszkiewicz

Najwięcej i najczęściej przez „zielona granicę” przemytnicy szmuglują papierosy z białoruskimi, a ostatnio też kazachskimi i kirgiskimi banderolami Fot. Marian Paluszkiewicz

Monitoring jest w pełni automatyczny, działa też w każdych warunkach atmosferycznych, również w nocy oraz na podczerwień. Jest na tyle inteligentny, że odróżnia postać człowieka od zwierzęcia. Toteż, jak zapewniają pogranicznicy, nie będzie niepotrzebnie ich alarmował, jeśli naruszycielem okaże się lis albo dzika locha.
Po uruchomieniu systemu kamer na tym odcinku litewska granica, a zarazem zewnętrzna granica Unii Europejskiej (950 km na lądzie i 90 km wybrzeża) będzie zabezpieczona monitoringiem w ponad 30 proc.
Ogólna długość litewskiej granicy wynosi 1 732 km. Jej ochrona nie polega już wyłącznie na pilnowaniu rubieży wzdłuż zasiek. Dziś tę pracę coraz częściej wykonują systemy monitoringu albo autonomiczne mobilne kamery, które wyłowią ruch naruszyciela i przekażą obraz na komputery centrali i na komórkę oddziału patrolu, żeby ten mógł natychmiast zlokalizować i zatrzymać naruszyciela. Ocenia się, że przy wsparciu nowoczesnej techniki straż graniczna przejmuje ponad 50 proc. przemytu oraz większość nielegalnych emigrantów.

Wśród kontrabandy od lat dominuje przemyt papierosów. Jeszcze kilkanaście lat temu wykrywano kilkadziesiąt tysięcy paczek rocznie, ale od prawie dziesięciu lat ich liczba waha się w granicach od 2,2 do 3,2 mln paczek. Zdaniem ekspertów, kontrabanda, która trafia do nas i dalej do Europy przez „zieloną granicę”, jest jednak ułamkiem tej, którą przemyca się przez przejścia graniczne, nieraz przy współpracy z celnikami. O tym świadczy chociażby ubiegłoroczny skandal, kiedy z zarzutami korupcji aresztowano ponad 20 celników na przejściu granicznym w Miednikach — prawie całą zmianę z kierownictwem włącznie. I choć służby celne z roku na rok również wykrywając coraz więcej przemytu, ocenia się, że i tak udaje się im znaleźć najwyżej 10 proc. całej kontrabandy przez przejścia graniczne.
Oprócz papierosów przez granicę najczęściej szmugluje się też alkohol oraz narkotyki.

Prawdziwą plagą litewskiej granicy od lat są nielegalni emigranci, wśród których w ubiegłym roku dominowali obywatele Gruzji. Częstymi naruszycielami są też Pakistańczycy, Afgańczycy, Wietnamczycy oraz Czeczeni. Tegoroczną tendencją stają się obywatele Ukrainy, którzy zamiast nielegalnego wybierają jednak legalny sposób przedostania się na Litwę, czyli na teren „szengenu”. W czerwcu na przejściu w Miednikach kilku obywateli Ukrainy poprosili o azyl w naszym kraju. Pogranicznicy oczekują, że jeśli sytuacja na Ukrainie nie ustabilizuje się, to niebawem będziemy mieli znacznie więcej takich przypadków.
Litewska straż graniczna liczy niespełna 5 tys. funkcjonariuszy i pracowników włącznie ze Szkołą Pograniczników w Miednikach oraz ośrodkiem dla uchodźców w Podbrodziu. Swoje święto zawodowe pogranicznicy obchodzą właśnie w niedzielę, 29 czerwca. Pozdrawiamy!

Jedna odpowiedź do Granica szczelna jak dziurawy budżet

  1. józef III mówi:

    Borkowski, Pawłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.