22
Święto Pieśni zwołuje Litwinów całego świata

Fontanna w Ogrodzie Bernardyńskim „śpiewała” razem z chórem</br>Fot. Marian Paluszkiewicz

Fontanna w Ogrodzie Bernardyńskim „śpiewała” razem z chóremFot. Marian Paluszkiewicz

Litewskie Święto Pieśni, obchodzące w tym roku swe 90-lecie, odbędzie się w Wilnie w dniach 2-6 lipca. Weźmie w nim udział około 37 tysięcy uczestników — Litwinów z Litwy oraz innych krajów: od Ameryki po Europę. W programie obchodów znajdą się najrozmaitsze imprezy: popisy chóralne, tańce ludowe, przedstawienia teatralne, będzie dzień folkloru, działać będzie miasteczko rzemiosł i wystawa sztuki ludowej. Hasło tegorocznego festiwalu brzmi: „Tu — mój dom”.

— Ważna jest w tym święcie nawet nie liczba zespołów i występów, lecz państwo, naród, poczucie jedności — mówił dyrektor Święta Pieśni Saulius Liausa. — Święto Pieśni to nie tylko koncerty, pieśni i tańce, ale też przestrzeń duchowa. Myślę, że hasło tego święta „Tu — mój dom” sprawi, że wszyscy poczują się tu jak w domu. Wilno oraz jego mieszkańcy i goście czekają na to święto i każdy z największą przyjemnością odnajdzie coś dla siebie z wielu świątecznych akcentów, gdziekolwiek się znajdzie.

W Ogrodzie Bernardyńskim w dniu 1 lipca br. dokonano symbolicznego otwarcia centralnej fontanny, która również będzie „tańczyła” w rytm utworów wykonywanych na Święcie Pieśni. Na uroczystość poprzedzającą konferencję prasową do Ogrodu Bernardyńskiego przybyli minister kultury Šarūnas Birutis, dyrektor Święta Pieśni Saulius Liausa, kierownik Dnia Pieśni i główny dyrygent Vytautas Miškinis.
— Państwo rozpoczyna się od naszego narodu, mowy, historii, obyczajów, w tym też pieśni i tańców — mówił minister kultury Šarūnas Birutis. — Jako przewodniczący rady Święta Pieśni cieszę się, że przygotowania do tej imprezy zostały wykonane na czas i że rusza najbardziej widowiskowe i znaczące święto państwa litewskiego. Jest to święto szczególnie ważne, jednoczące nasz naród. To nie tylko pieśń i taniec, ale przede wszystkim głęboka tradycja, wyjątkowe poczucie jedności, które dziś jest niezwykle ważne dla naszego narodu.

W tegorocznym programie przewidziano 12 imprez. Część z nich odbywa się tradycyjnie już od kilkudziesięciu lat, część dopiero staje się tradycją, niektóre będą novum na tegorocznym Święcie Pieśni. M. in. pojawią się występy teatralne, w tym roku zaprezentowana zostanie sztuka pt. „Rok” Kristijonasa Donelaitisa. Tradycyjny staje się koncert kankles, orkiestry instrumentów dętych.
— Przy Pałacu Władców powstanie miasteczko rzemiosł — mówił Saulius Liausa.
— Różni rzemieślnicy podzielą się swymi umiejętnościami z każdym chętnym, który będzie chciał wypróbować własne siły. Nowością jest odtworzenie historycznych kostiumów plemion bałtyckich, nad którymi pracowała grupa designerów. Zostaną one zaprezentowane w teatralizowany sposób za pośrednictwem tańca współczesnego.

Wielka część występów odbędzie się nieodpłatnie. Na płatne koncerty biletów jest coraz mniej, toteż organizatorzy zachęcali pośpieszyć z nabyciem biletów. Prosili również, by ze względu na tysięczne tłumy widzowie przybywali na imprezy o wiele wcześniej.
— Koncerty będą transmitowane bezpośrednio w telewizji, więc nie możemy pozwolić na żadną zwłokę – mówił Saulius Liausa. – Spóźnieni po prostu nie będą wpuszczani na miejsce koncertów.

Święto rozpocznie się na Placu Katedralnym od koncertu „Dom pieśni” w dniu 2 lipca poświęconym litewskiej pieśni. Tego wieczoru każdy będzie mógł dołączyć do wspólnego śpiewu i wykonać nie tylko dobrze znane pieśni ludowe, ale i piosenki popularne z różnych okresów.

W czwartek można będzie zwiedzić miasteczko rzemiosł przy Pałacu Władców i stworzyć próbkę grafiki, rzeźby, rękodzieł jubilerskich, kowalskich, ceramicznych i inne. Wieczorem uczestnicy święta przeniosą się do Parku Górnego na teatralizowany koncert — podróż po etnograficznych regionach Litwy.

Piątek będzie dniem folkloru w Ogrodzie Bernardyńskim, w sobotę zaś będzie tu obchodzony Dzień Teatru.
— Można będzie podziwiać pracę 1 200 aktorów, którzy przez 1,5 roku pracowali nad „Rokiem” Donelaitisa — mówił reżyser Dnia Teatru Valentinas Masalskis.
Finał Dnia Teatru będzie miał miejsce na Placu Katedralnym, gdzie zabrzmi uroczyste oratorium ku czci Słońca.

W piątek w kościele św. św. Janów zabrzmi muzyka kankles. Wieczorem w podwórku Pałacu Władców odbędzie się teatralizowany pokaz kostiumów plemion bałtyckich.

W sobotę w Parku Górnym odbędzie się koncert orkiestry instrumentów dętych, a na stadionie Litewskiej Federacji Futbolu odbędą się imprezy w ramach Dnia Tańca, w którym weźmie udział około 7,5 tys. tancerzy.

Dzień 6 lipca zwieńczy finałowa impreza — wielki pochód z Placu Katedralnego do Zakretu (Vingio parkas), gdzie odbędzie się koncert „Čia mano namai”. Weźmie w nim udział ponad 12 tys. chórzystów z 350 zespołów. Kulminacją święta będzie wspólne wykonanie o godz. 21 hymnu państwowego — „Tautiška giesmė”.
***
Litewskie Święto Pieśni jest wciągnięte na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

22 odpowiedzi to Święto Pieśni zwołuje Litwinów całego świata

  1. Lubomir mówi:

    Ciszy takie piękne święto u Braci Litwinów. Nic tak nie jednoczy ludzi jak śpiew. Muzyka i pieśń to najwspanialszy i uniwersalny język świata. Szkoda, że w Rzeczypospolitej Polskiej doszło m.in. do likwidacji Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Może kiedyś Kołobrzeg stanie się miejscem analogicznego święta, święta Polskiej Pieśni. Ponoć nie śpiewają tylko źli ludzie.

  2. Kris mówi:

    „Tu — mój dom”. Nie zakrzyczycie historii chórem, choćby najgłośniejszym 😉

  3. Koroniarz mówi:

    Zgadzam się z Krisem. Z cmentarzy i zabytków Wilna, z kart historii tego miasta rozlega się pieśń znacznie głośniejsza.

  4. Wereszko mówi:

    “Tu – mój dom”.
    Współczuję Lietuvisom,że tak potoczyła się ich historia – na Wileńszczyźnie podobno kiedyś,przed tyyyysiącami lat mieszkali Lietuvisy czy tam inne Bałty. No ale gdzieś rozpłynęli się z biegiem lat,i w 1920 było ich w Wilnie tyle co kot napłakał.Ludność tego terenu w referendum stwierdziła,że chce należeć do Polski.Koniec,kropka,finito!
    Potem przyjechał wielki walec sowiecki,potem niemiecki,znów sowiecki – i tak już zostało,niestety.
    Mimo wieloletniej rusyfikacji,lituanizacji,sowietyzacji,mimo 100 tys. w Ponarach,teraz znów lituanizacji – nadal Lietuvisy mają problem z Polakami. Słaby jest ten lietuviski naród! mimo sprzyjających warunków przez 20-parę lat, nie zdołał dotychczas zlituanizować “swoich” Polaków. I to pomimo iż ELITY polskie z Wileńszczyzny zostały wymordowane w Ponarach,wywiezione do łagrów sowieckich lub “repatriowały” do PRL.Na Wileńszczyźnie pozostał wioskowy prosty polski lud – i z takim prostym ludem PAŃSTWO lietuviskie tyle lat nie może sobie poradzić. Chwała wam Wilniucy!

  5. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    “Lietuvis” to twór Basanowicza i spółki, powstały pod koniec XIX wieku. Przed tysiącem lat w tej nadbałtyckiej krainie mieszkali Bałtowie (Litwini bałtyccy, pra-Litwini – nie wiem, jak to określić), których kultura nie miała potencjału państwotwórczego i dlatego upadła, ustępując miejsca wpływom ruskim, a później polskim i (w miastach) żydowskim. Podobnie obecne tereny niemieckie przez Berlin po Hamburg były niegdyś słowiańskie (trzeba mieć wyobraźnię mitomana Basanowicza, by wyciągać stąd wnioski polityczne).

    Zwróć jeszcze uwagę na jedną rzecz. Według spisu niemieckiego, a więc skrajnie Polakom niechętnego, Lietuvisów było w Wilnie w roku 1916 2%. Tylu zwolenników dorobił się Basanowicz po kilkudziesięciu latach intensywnej pracy, wspierany przez carat i Niemcy, w warunkach ostrych antypolskich działań carskich władz. To dopiero jest miarą polskości Wilna, miarą sprzeciwu wilnian wobec lietuvskich zapędów!

  6. Wereszko mówi:

    Koroniarz, Lipiec 2, 2014 at 18:16 –

    @ Wereszko

    „Lietuvis” to twór Basanowicza i spółki, powstały pod koniec XIX wieku

    Koroniarz,
    nie wiem czy “Lietuvis” to twór Basanowicza.Ja sam doszedłem do tego,że Lietuvis to absolutnie nie to samo co Litwin.Pamiętam jak ,kilkanaście lat temu,szykowałem się do spotkania z Lietuvisem z Wilna (wtedy jeszcze naiwnie myślałem,że mam do czynienia z LITWINEM – Litwo,Ojczyzno moja itd).Byłem zszokowany jego antypolskim szowinizmem.Zaprzeczał absolutnie jakiejkolwiek polskości Wilna.A chodziliśmy m.in. po Rossie.
    A kilka lat potem byłem na Białorusi,i tam spotkałem ludzi uważających siebie za… LITWINÓW! Litwinów wspominających wspólną RZECZPOSPOLITĄ.Bliżej mi do tych Litwinów niż do Lietuvisów.

  7. zozen mówi:

    “Prawdziwi polscy patrioci” to nawet Święta Pieśni potrafią się przyczepić i obrażać przy tym Litwinów.
    A potem przyjeżdżają do Wilna, zachowują się jak bydło i dziwią się, że wszyscy są nieuprzejmi.

  8. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Masz bardzo trafne spostrzeżenia, a Twoją drogę przechodził chyba każdy, kto zajmował się tematyką wileńską.
    “Lietuvis” to twór Basanowicza, pisma “Auszra” i następców. Pod koniec XIX wieku stworzyli oni nową koncepcję Litwy w opozycji do Wielkiego Księstwa Litewskiego i jego historii, chociaż ich stosunek do tego państwa był niejednoznaczny: podziw budziła potęga, a niechęć przede wszystkim związki z Koroną Królestwa Polskiego i polonizacja. Miało to miejsce po powstaniu styczniowym, kiedy Wileńszczyzna była już całkowicie spolonizowana także w warstwie chłopskiej (rzadkość w Polsce), a nawet tam, gdzie zachowała się odrębność językowa, jak na Żmudzi, silne było poczucie związku z Rzeczpospolitą. W tej sytuacji rodzi się ruch lietuvski przez to odmienny od innych form zainteresowania folklorem suwalskim itd., na przykład biskupa Baranowskiego, że antypolski. Po szczegóły odsyłam zwłaszcza do prac Piotra Łossowskiego. Że Lietuvisi nie są tożsami z wcześniejszymi Bałtami (Auksztotami, Żmudzinami i innymi), to oczywiste. Tamci nie byli antypolscy, chociaż z Polską początkowo walczyli, ale nie tylko i nie przede wszystkim z nią; ich walki miały charakter taktyczno-rabunkowy, nie doktrynalny. Wobec polonizacji Litwy jako nieodłącznej części Rzeczypospolitej ruch lietuvski, by mieć jakikolwiek sens polityczny, musiał być antypolski; odejście od antypolonizmu jest dla niego jak wciśnięcie klawisza “delete”. A ponieważ polskość ziem litewskich (na Wileńszczyźnie również etniczna) była faktem, ruch ten oparł się na mitologii i Orwellowskim stosunku do rzeczywistości. Lietuvis, z którym chodziłeś po Rossie, jest tego przykładem modelowym: widzi cały czas polskie napisy na grobach – i neguje ten fakt. Ta negacja rzeczywistości przybiera zwykle kilka postaci:

    1) niszczenie jej (w tym działania wynaradawiające);
    2) przerabianie na “lietuvską” (Stanislovas Narutovičius);
    3) negowanie jej istnienia (“polska okupacja Wilna”);
    4) twierdzenie, że w gruncie rzeczy jest to rzeczywistość lietuvska (“nie ma tu Polaków, tylko spolonizowani Lietuvisi”; “wielki lietuvski poeta Adomas Mickevičius”).

    Reasumując: Lietuvisi to nowa, późnodziewiętnastowieczna jakość. Ich próba “powrotu do korzeni” to typowy mit, mający sporo zwolenników także w kulturze polskiej przełomu XIX i XX stulecia, co atakował Karol Irzykowski w eseju “Włażą w swoje korzenie”. Od siebie dodam, że taki “powrót do korzeni” zawsze daje twór sztuczny, opiera się bowiem na pragnieniu niemożliwości – nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. “Włażenie w korzenie” jest w istocie działaniem skrajnie przeciwnym kulturze i tradycji, w gruncie rzeczy awangardowym. Kultura nawarstwia swe pokłady przez stulecia. Jeśli nie chcemy być barbarzyńcami, musimy akceptować ten fakt i czynić go źródłem siły.

  9. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz, Lipiec 2, 2014 at 21:11
    W ciągu lat nie spotkałem ŻADNEGO Lietuvisa,który potępiłby zbrodnię lietuviską w Ponarach.A tam Lietuvisy wymordowali nie 2 tys., nie 10 tys., lecz 100 tys.!!!! To jest ludność dzisiejszego miasta Olsztyn.
    Oczywiście,zbrodnia w Ponarach była kierowana przez Niemców,ale pomocnicy do morderstwa to byli OCHOTNICY! Lietuvisy zgłaszali się do Niemców NA OCHOTNIKA żeby mordować bezbronnych Polaków.
    Wieczna hańba lietuviskim mordercom! Wieczna hańba lietovskiemu narodowi,który kryje morderców !

  10. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Lietuvscy mordercy z Ponar to nie POMOCNICY Niemców. To główni, jeśli nie wyłączni, sprawcy.

  11. Koroniarz mówi:

    Hańba lietuvskim zbrodniarzom!

  12. Koroniarz mówi:

    A dzień po Lietuvskim Święcie Pieśni – 70. rocznica rozpoczęcia operacji “Ostra Brama”! Wszyscy pamiętajmy i uczcijmy ten dzień. Aby Wilno było Wilnem!

  13. Koroniarz mówi:

    “Tu — mój dom”? Tu jest NASZ dom! Zamieszkaliście w nim przez gwałt i zbrodnię, a teraz sobie w nim wyśpiewujecie? Głosy pomordowanych przez waszych ojców i dziadków nie psują wam melodii?

  14. Wereszko mówi:

    Sądzę,że Święto Pieśni Lietuviskiej powinno odbywać się w … Ponarach. Wszak to tam Lietuvisy zamordowali 100 tysięcy swoich współobywateli. Lietuvisy urządzili tam ludzką RZEŹNIĘ. Nikt ,żaden hitlerowiec, ich do tego nie zmuszał.
    Tak,tak, wiem Koroniarzu… Niemcy nieco pomogli.
    Ach,jaka piękna lietuviska pieśń rozlegała się wtedy w Ponarach! i to 100 tysięcy razy,pieśń za pieśnią,pieśń za pieśnią…

  15. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Niemcy niewiele mieli z tym wspólnego.

  16. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Dzięki m.in. tej pieśni dzisiaj liczbowo dominują w Wilnie. Zawsze do tego dążyli, cel osiągnęli. Musi im się dobrze mieszkać w domach, opuszczonych przez ofiary dziadka lub ojca…

  17. Wereszko mówi:

    Pełny mój szacunek dla lietuvskich władz państwowych ,że organizują takie wielkie imprezy wzmacniające poczucie wspólnoty narodowej.W III RP grupa trzymająca władzę wstydzi się polskości i od 25 lat robi wszystko żeby ją zniszczyć.

  18. Czytelnik mówi:

    Do Wereszko:Jestem wilnianinem,a Pan napewno z Polski,gdyz twierdzi ze grupa u wladzy wstydzi sie polskosci pragnie ja zniszczyc.Niestety tego wcale nie rozumiem,bo jak to tylko grupa moze to zrobic,moim zdzniem to jest absurd,mozliwie czegos nie rozumiem,bede wdzieczny za wyjasnienie.

  19. Wereszko mówi:

    @ Czytelnik, Lipiec 6, 2014 at 22:50
    Czyżbyś nie wiedział,że na czele RP stoi premier twierdzący,że “Polska to nienormalność”? że minister tego rządu mówi “Polska istnieje tylko teoretycznie”?
    “Grupa Trzymająca Władzę” to właściwie nie grupa lecz potężna MAFIA. Nie chce mi się wyjaśniać ci tego,na tym lit. forum. Nie to miejsce. Jeśli zechcesz,to sam się w tym zorientujesz.

    @ Koroniarz, Lipiec 5, 2014 at 15:33 –
    “Niemcy niewiele mieli z tym wspólnego.”
    A “sprawstwo kierownicze”?

  20. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Nie jestem prawnikiem, ale z tego co wiem, to “sprawstwo kierownicze” wymaga wydawania poleceń. Lietuvisom, mordującym w Ponarach, nikt tego robić nie kazał – to byli OCHOTNICY. A tak widziałbym w tym rolę Niemców: było im z Lietuvisami po drodze. Do 1941 roku taka rzeźnia jak w Ponarach nie była możliwa, że już o dwudziestoleciu międzywojennym nie wspomnę. Zajęcie tych ziem przez Niemców po prostu umożliwiło szaulisom realizację ich dawnych pragnień.

    Pamiętać przy tym trzeba, że w owym czasie na Litwie powiewały flagi trójkolorowe (takie, jak obecnie) na równi ze swastykami, a Juozasa Ambrazevičiusa, premiera Lietuvy w 1941 roku, pochowano w 2012 roku z honorami państwowymi.
    Reasumując: cel Niemców i Lietuvisów był wspólny, zaś bezpośrednie sprawstwo – lietuvskie. Odpowiedzialność za Ponary spoczywa na Lietuvie i póki nie padną oficjalne przeprosiny, póki tradycja, z której Ponary wyrastają, będzie oficjalnym i realnym fundamentem tego państwa, trzeba o tym przypominać. Zwłaszcza przy okazji takich świąt jak tu komentowane.

  21. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz
    W 1941 Lietuva została zbrojnie zajęta przez armię niemiecką.Państwo lietuvskie (de facto) przestało istnieć.Od tej chwili cała odpowiedzialność za to, co dzieje się na tym terenie, spada na okupanta,na Niemcy.Jeśliby nawet Lietuvisy mordowali w Ponarach bez wiedzy Niemców,to i tak Niemcy,jako okupant tych terenów,odpowiadają za tę zbrodnię. Nie umniejsza to oczywiście odpowiedzialności Lietuvisów.
    Podobnie ze zbrodnią,rzezią na Wołyniu. Tam też to był teren pod okupacją NIEMIECKĄ. Mordowali Ukraińcy,tak,ale państwem sprawującym kontrolę na tym terenie były Niemcy.
    Reasumując: jestem przeciwko zdejmowaniu odpowiedzialności z Niemców za zbrodnie w Ponarach,na Wołyniu i na innych,okupowanych przez nich,terenach.

  22. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko
    Racja, zdejmować z Niemców odpowiedzialności nie można i nie o to mi chodziło. Chodziło mi po prostu o to, że to nie Niemcy tam mordowali. Sprawcami byli Lietuvisi, podobnie jak na Wołyniu – Ukraińcy.

    A co do tego, czy państwo przestało istnieć… Miało swoje władze, używało oficjalnych symboli, miało swoją tajną policję – osławioną Saugumę… Przeciwko “okupacji” nie było społecznego sprzeciwu, nie było opozycji ani ruchu oporu… Akcje antypolskie i antyżydowskie spotykały się z poparciem obywateli, aktywnie uczestniczyły w nich instytucje państwowe… Widziałbym tu raczej sojusz z ograniczoną suwerennością, niż klasyczną okupację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.