X
    Categories: W kraju

Święto Pieśni zwołuje Litwinów całego świata

Fontanna w Ogrodzie Bernardyńskim „śpiewała” razem z chóremFot. Marian Paluszkiewicz

Litewskie Święto Pieśni, obchodzące w tym roku swe 90-lecie, odbędzie się w Wilnie w dniach 2-6 lipca. Weźmie w nim udział około 37 tysięcy uczestników — Litwinów z Litwy oraz innych krajów: od Ameryki po Europę. W programie obchodów znajdą się najrozmaitsze imprezy: popisy chóralne, tańce ludowe, przedstawienia teatralne, będzie dzień folkloru, działać będzie miasteczko rzemiosł i wystawa sztuki ludowej. Hasło tegorocznego festiwalu brzmi: „Tu — mój dom”.

— Ważna jest w tym święcie nawet nie liczba zespołów i występów, lecz państwo, naród, poczucie jedności — mówił dyrektor Święta Pieśni Saulius Liausa. — Święto Pieśni to nie tylko koncerty, pieśni i tańce, ale też przestrzeń duchowa. Myślę, że hasło tego święta „Tu — mój dom” sprawi, że wszyscy poczują się tu jak w domu. Wilno oraz jego mieszkańcy i goście czekają na to święto i każdy z największą przyjemnością odnajdzie coś dla siebie z wielu świątecznych akcentów, gdziekolwiek się znajdzie.

W Ogrodzie Bernardyńskim w dniu 1 lipca br. dokonano symbolicznego otwarcia centralnej fontanny, która również będzie „tańczyła” w rytm utworów wykonywanych na Święcie Pieśni. Na uroczystość poprzedzającą konferencję prasową do Ogrodu Bernardyńskiego przybyli minister kultury Šarūnas Birutis, dyrektor Święta Pieśni Saulius Liausa, kierownik Dnia Pieśni i główny dyrygent Vytautas Miškinis.
— Państwo rozpoczyna się od naszego narodu, mowy, historii, obyczajów, w tym też pieśni i tańców — mówił minister kultury Šarūnas Birutis. — Jako przewodniczący rady Święta Pieśni cieszę się, że przygotowania do tej imprezy zostały wykonane na czas i że rusza najbardziej widowiskowe i znaczące święto państwa litewskiego. Jest to święto szczególnie ważne, jednoczące nasz naród. To nie tylko pieśń i taniec, ale przede wszystkim głęboka tradycja, wyjątkowe poczucie jedności, które dziś jest niezwykle ważne dla naszego narodu.

W tegorocznym programie przewidziano 12 imprez. Część z nich odbywa się tradycyjnie już od kilkudziesięciu lat, część dopiero staje się tradycją, niektóre będą novum na tegorocznym Święcie Pieśni. M. in. pojawią się występy teatralne, w tym roku zaprezentowana zostanie sztuka pt. „Rok” Kristijonasa Donelaitisa. Tradycyjny staje się koncert kankles, orkiestry instrumentów dętych.
— Przy Pałacu Władców powstanie miasteczko rzemiosł — mówił Saulius Liausa.
— Różni rzemieślnicy podzielą się swymi umiejętnościami z każdym chętnym, który będzie chciał wypróbować własne siły. Nowością jest odtworzenie historycznych kostiumów plemion bałtyckich, nad którymi pracowała grupa designerów. Zostaną one zaprezentowane w teatralizowany sposób za pośrednictwem tańca współczesnego.

Wielka część występów odbędzie się nieodpłatnie. Na płatne koncerty biletów jest coraz mniej, toteż organizatorzy zachęcali pośpieszyć z nabyciem biletów. Prosili również, by ze względu na tysięczne tłumy widzowie przybywali na imprezy o wiele wcześniej.
— Koncerty będą transmitowane bezpośrednio w telewizji, więc nie możemy pozwolić na żadną zwłokę – mówił Saulius Liausa. – Spóźnieni po prostu nie będą wpuszczani na miejsce koncertów.

Święto rozpocznie się na Placu Katedralnym od koncertu „Dom pieśni” w dniu 2 lipca poświęconym litewskiej pieśni. Tego wieczoru każdy będzie mógł dołączyć do wspólnego śpiewu i wykonać nie tylko dobrze znane pieśni ludowe, ale i piosenki popularne z różnych okresów.

W czwartek można będzie zwiedzić miasteczko rzemiosł przy Pałacu Władców i stworzyć próbkę grafiki, rzeźby, rękodzieł jubilerskich, kowalskich, ceramicznych i inne. Wieczorem uczestnicy święta przeniosą się do Parku Górnego na teatralizowany koncert — podróż po etnograficznych regionach Litwy.

Piątek będzie dniem folkloru w Ogrodzie Bernardyńskim, w sobotę zaś będzie tu obchodzony Dzień Teatru.
— Można będzie podziwiać pracę 1 200 aktorów, którzy przez 1,5 roku pracowali nad „Rokiem” Donelaitisa — mówił reżyser Dnia Teatru Valentinas Masalskis.
Finał Dnia Teatru będzie miał miejsce na Placu Katedralnym, gdzie zabrzmi uroczyste oratorium ku czci Słońca.

W piątek w kościele św. św. Janów zabrzmi muzyka kankles. Wieczorem w podwórku Pałacu Władców odbędzie się teatralizowany pokaz kostiumów plemion bałtyckich.

W sobotę w Parku Górnym odbędzie się koncert orkiestry instrumentów dętych, a na stadionie Litewskiej Federacji Futbolu odbędą się imprezy w ramach Dnia Tańca, w którym weźmie udział około 7,5 tys. tancerzy.

Dzień 6 lipca zwieńczy finałowa impreza — wielki pochód z Placu Katedralnego do Zakretu (Vingio parkas), gdzie odbędzie się koncert „Čia mano namai”. Weźmie w nim udział ponad 12 tys. chórzystów z 350 zespołów. Kulminacją święta będzie wspólne wykonanie o godz. 21 hymnu państwowego — „Tautiška giesmė”.
***
Litewskie Święto Pieśni jest wciągnięte na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Anna Pieszko :

View Comments (22)

  • "Tu — mój dom"? Tu jest NASZ dom! Zamieszkaliście w nim przez gwałt i zbrodnię, a teraz sobie w nim wyśpiewujecie? Głosy pomordowanych przez waszych ojców i dziadków nie psują wam melodii?

  • Sądzę,że Święto Pieśni Lietuviskiej powinno odbywać się w ... Ponarach. Wszak to tam Lietuvisy zamordowali 100 tysięcy swoich współobywateli. Lietuvisy urządzili tam ludzką RZEŹNIĘ. Nikt ,żaden hitlerowiec, ich do tego nie zmuszał.
    Tak,tak, wiem Koroniarzu... Niemcy nieco pomogli.
    Ach,jaka piękna lietuviska pieśń rozlegała się wtedy w Ponarach! i to 100 tysięcy razy,pieśń za pieśnią,pieśń za pieśnią...

  • @ Wereszko

    Dzięki m.in. tej pieśni dzisiaj liczbowo dominują w Wilnie. Zawsze do tego dążyli, cel osiągnęli. Musi im się dobrze mieszkać w domach, opuszczonych przez ofiary dziadka lub ojca...

  • Pełny mój szacunek dla lietuvskich władz państwowych ,że organizują takie wielkie imprezy wzmacniające poczucie wspólnoty narodowej.W III RP grupa trzymająca władzę wstydzi się polskości i od 25 lat robi wszystko żeby ją zniszczyć.

  • Do Wereszko:Jestem wilnianinem,a Pan napewno z Polski,gdyz twierdzi ze grupa u wladzy wstydzi sie polskosci pragnie ja zniszczyc.Niestety tego wcale nie rozumiem,bo jak to tylko grupa moze to zrobic,moim zdzniem to jest absurd,mozliwie czegos nie rozumiem,bede wdzieczny za wyjasnienie.

  • @ Czytelnik, Lipiec 6, 2014 at 22:50
    Czyżbyś nie wiedział,że na czele RP stoi premier twierdzący,że "Polska to nienormalność"? że minister tego rządu mówi "Polska istnieje tylko teoretycznie"?
    "Grupa Trzymająca Władzę" to właściwie nie grupa lecz potężna MAFIA. Nie chce mi się wyjaśniać ci tego,na tym lit. forum. Nie to miejsce. Jeśli zechcesz,to sam się w tym zorientujesz.

    @ Koroniarz, Lipiec 5, 2014 at 15:33 -
    "Niemcy niewiele mieli z tym wspólnego."
    A "sprawstwo kierownicze"?

  • @ Wereszko

    Nie jestem prawnikiem, ale z tego co wiem, to "sprawstwo kierownicze" wymaga wydawania poleceń. Lietuvisom, mordującym w Ponarach, nikt tego robić nie kazał - to byli OCHOTNICY. A tak widziałbym w tym rolę Niemców: było im z Lietuvisami po drodze. Do 1941 roku taka rzeźnia jak w Ponarach nie była możliwa, że już o dwudziestoleciu międzywojennym nie wspomnę. Zajęcie tych ziem przez Niemców po prostu umożliwiło szaulisom realizację ich dawnych pragnień.

    Pamiętać przy tym trzeba, że w owym czasie na Litwie powiewały flagi trójkolorowe (takie, jak obecnie) na równi ze swastykami, a Juozasa Ambrazevičiusa, premiera Lietuvy w 1941 roku, pochowano w 2012 roku z honorami państwowymi.
    Reasumując: cel Niemców i Lietuvisów był wspólny, zaś bezpośrednie sprawstwo - lietuvskie. Odpowiedzialność za Ponary spoczywa na Lietuvie i póki nie padną oficjalne przeprosiny, póki tradycja, z której Ponary wyrastają, będzie oficjalnym i realnym fundamentem tego państwa, trzeba o tym przypominać. Zwłaszcza przy okazji takich świąt jak tu komentowane.

  • @ Koroniarz
    W 1941 Lietuva została zbrojnie zajęta przez armię niemiecką.Państwo lietuvskie (de facto) przestało istnieć.Od tej chwili cała odpowiedzialność za to, co dzieje się na tym terenie, spada na okupanta,na Niemcy.Jeśliby nawet Lietuvisy mordowali w Ponarach bez wiedzy Niemców,to i tak Niemcy,jako okupant tych terenów,odpowiadają za tę zbrodnię. Nie umniejsza to oczywiście odpowiedzialności Lietuvisów.
    Podobnie ze zbrodnią,rzezią na Wołyniu. Tam też to był teren pod okupacją NIEMIECKĄ. Mordowali Ukraińcy,tak,ale państwem sprawującym kontrolę na tym terenie były Niemcy.
    Reasumując: jestem przeciwko zdejmowaniu odpowiedzialności z Niemców za zbrodnie w Ponarach,na Wołyniu i na innych,okupowanych przez nich,terenach.

  • @ Wereszko
    Racja, zdejmować z Niemców odpowiedzialności nie można i nie o to mi chodziło. Chodziło mi po prostu o to, że to nie Niemcy tam mordowali. Sprawcami byli Lietuvisi, podobnie jak na Wołyniu - Ukraińcy.

    A co do tego, czy państwo przestało istnieć... Miało swoje władze, używało oficjalnych symboli, miało swoją tajną policję - osławioną Saugumę... Przeciwko "okupacji" nie było społecznego sprzeciwu, nie było opozycji ani ruchu oporu... Akcje antypolskie i antyżydowskie spotykały się z poparciem obywateli, aktywnie uczestniczyły w nich instytucje państwowe... Widziałbym tu raczej sojusz z ograniczoną suwerennością, niż klasyczną okupację.

1 2 3