23
Obchody Dnia Koronacji Króla Mendoga w rejonie wileńskim

6 lipca Litwa obchodzi Święto Państwowe – Dzień Koronacji Króla Litwy Mendoga (Mindaugasa).

Głównym akcentem obchodów jest wykonanie hymnu narodowego, które o godzinie 21 czasu litewskiego połączy mieszkańców Litwy oraz wszystkich Litwinów poza jej granicami. Po raz pierwszy zbiorowe odśpiewanie hymnu litewskiego odbyło się w 2009 roku, z okazji obchodów Tysiąclecia Litwy. W przyszłą niedzielę wieś Rudomina rejonu wileńskiego dołączy się do ogólnopaństwowej inicjatywy odśpiewania hymnu, organizując w Wielofunkcyjnym Ośrodku Kultury w Radominie święto poświęcone upamiętnieniu Dnia Koronacji twórcy państwa litewskiego księcia Mendoga.

W programie:
godz. 19.30 – popołudnie krajowych i patriotycznych pieśni w Wielofunkcyjnym Ośrodku Kultury w Rudominie
godz. 21.00 – odśpiewanie hymnu Państwa Litewskiego przy kaplicy przydrożnej we wsi Rudomina

23 odpowiedzi to Obchody Dnia Koronacji Króla Mendoga w rejonie wileńskim

  1. Koroniarz mówi:

    Pamiętajcie, następnego dnia 70. rocznica operacji „Ostra Brama”!

  2. Wereszko mówi:

    Nie wiadomo czy ten cały Mindaugas w ogóle przez kogokolwiek był koronowany,nie ma dokumentów jednoznacznie o tym zatwierdzających. Historycy lietuviscy piszą że może to było w Wilnie,może w Nowogródku,a może w Oniksztach. Nikt nic nie wie!
    No,jeśli w Nowogródku – to mamy problem! Nie wiem czy Łukaszenka zgodzi się na organizację uroczystości rocznicy koronacji Mindoga w Nowogródku.

  3. józef III mówi:

    to lipa z tą koroną … nie ma na to żadnych dowodów a poza tym : dlaczego nie kontynuowano stausu ? (o ile w ogóle był)

  4. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Był czy nie był – co za różnica? To historycy lietuvscy decydują o tym, jak było naprawdę.

  5. Lubomir mówi:

    Do bycia królem wcale nie jest potrzebna koronacja. Filip VI Hiszpański nie był koronowany, ale został proklamowany przez najważniejsze osoby w państwie. W Hiszpanii wykreowana została monarchia parlamentarna. Może Lietuvisi wymyślą, że to jednak oni byli pierwsi na świecie, w pominięciu procedur koronacyjnych…

  6. Wereszko mówi:

    Cytat:”godz. 21.00 – odśpiewanie hymnu Państwa Litewskiego przy kaplicy przydrożnej we wsi Rudomina”

    Przy kaplicy przydrożnej? O! to na pewno będzie coś wspaniałego! Oczyma wyobraźni już widzę grupkę Polaków,potomków cudem ocalonych z Ponar i innych miejsc kaźni,śpiewających:

    „Lietuvo, ojczyzno nasza,
    ty jesteś ziemią bohaterów.
    Z przeszłości twoi synowie
    niech czerpią siły” itd.

    Zrozumiałbym,gdyby takie śpiewanie lit. hymnu odbyło się np. przed remizą strażacką lub urzędem gminy, ale … przy KAPLICY?
    A ksiądz będzie śpiewać razem z wiernymi?
    W kaplicy będzie wystawiony portret lit. Prezydentki? Obok Najśw. Marii Panny czy zamiast?
    Czysta komedia! 🙂
    Liczę na to,że reporter KW zda nam relację jak to przebiegło.

  7. pruss mówi:

    Lietuvasy sa wiecznie zakompleksieni.Brakuje im w historii Krola to sobie to wymyslili i niech dalej zyja mzonkami i snia o potedze,ale nie tak sie leczy komplexy.Najlepiej spojrzec prawdze w oczy i przestac marzyc.Pogodzic sie z rzeczywistoscia

  8. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    Ten Kudirka coś niezbyt oryginalny, nie sądzisz?

  9. Koroniarz mówi:

    Wszystkich Polaków wzywam, aby na odśpiewanie hymnu stawili się tłumnie, w odświętnych, galowych strojach, i śpiewali z całych sił ku radości Landsbergisa! Wiecie przecież, ile zawdzięczacie Lietuvie! Dajcie temu wyraz – każdy, kto wie, co to honor i poczucie godności!

  10. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz, Lipiec 6, 2014 at 17:52 –
    „Ten Kudirka coś niezbyt oryginalny, nie sądzisz?”
    Litwo,ojczyzno nasza (moja) – tak,skądś to znam…

    Niech miłość Litwy
    płonie w naszych sercach.
    W imię Litwy
    niech kwitnie jedność.

    Oczywiście,w tłumaczeniu na j. pol. zamiast „Litwa” powinno być „Lietuva”.
    Konia kują,to i żaba nogę nadstawia.

  11. zielony ludzik mówi:

    Wasza mediewistyczna wiedza jest powalająca. Przyjrzyjcie się tylko ile nasze różne Galle Anonimy, Kadłubki i Długosze nakłamały. Każdy naród ma swoją legendarną część historii, nie zawsze dającą się zweryfikować nawet przy pomocy innych źródeł niż pisane.

  12. Lubomir mówi:

    Rzeczywistość polska przerasta krainę a la Asturia czy Baskonia. Polacy w swoich odwiecznych enklawach na Litwie i Żmudzi nie mogą czuć się jak Palestyńczycy w Strefie Gazy czy Serbołużyczanie w niemieckojęzycznej Saksonii. W czasach powszechnej unifikacji Ziemie Wschodnie muszą zacieśniać więzi z Polską Centralną, ale także z Ziemiami Zachodnimi i Północnymi. Dzień Świętego Kazimierza powinien stawać się z roku na rok coraz większym świętem jedności polsko-litewskiej, hucznie obchodzonym zarówno w Wilnie, jak i w Krakowie.

  13. Koroniarz mówi:

    @ zielony ludzik

    Ej, chłopie… Za czasów Galla Anonima czy Kadłubka nie było historiografii w dzisiejszym tego słowa znaczeniu; dziejopisarstwo traktowano jako część literatury o funkcji dydaktycznej, moralizatorskiej. Długosz z kolei poważnie wybiegł przed szereg w kierunku historii w naszym rozumieniu tego słowa, np. weryfikując źródła. W drugiej połowie XIX wieku jednakże, kiedy „Auszra” pisała swoje banialuki, historiografia miała już wykrystalizowaną metodologię zbliżoną do współczesnej oraz poważne osiągnięcia. Michał Bobrzyński nigdy nie wypisywał takich dyrdymałów jak Basanowicz.

  14. Koroniarz mówi:

    PS. do wpisu 13

    W średniowieczu pojęcia literatury również nie było, posłużyłem się ahistoryzmem dla jasności wywodu.

    A tak swoją drogą, to gdzież to według Ciebie ów Gall Anonim tyle „nakłamał”? Jego „Kronika” wysławia dynastię Piastów, o św. Stanisławie ze Szczepanowa pisze chłodno – dzisiaj historycy również mają swoje punkty widzenia. Pokaż jednak, w którym miejscu autor mija się z faktami, szczególnie w sposób świadomy. Proszę o przykłady!
    A co do Kadłubka: zastosowana przez niego fikcja w wielu wypadkach jest jawna i oczywista nawet dla ówczesnego czytelnika.

    I jeszcze raz podkreślam: wiek XII to nie wiek XIX czy XX, świadomość historiograficzna tych czasów jest całkiem odmienna. Mitologiczno-fantastyczna historiografia lietuvska to zjawisko WSPÓŁCZESNE.

  15. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz, Lipiec 7, 2014 at 11:07
    „Proszę o przykłady!”

    Gall:”Za jego bowiem czasów nie tylko komesowie, lecz nawet ogół rycerstwa nosił łańcuchy złote niezmiernej wagi; tak opływali [wszyscy] w nadmiar pieniędzy. Niewiasty zaś dworskie tak chodziły obciążone
    złotymi koronami, koliami, łańcuchami na szyję, naramiennikami,
    złotymi frędzlami i klejnotami, że gdyby ich drudzy nie podtrzymywali, nie mogłyby udźwigać tego ciężaru kruszców.”
    Koroniarz,wierzysz w to?

  16. Kmicic mówi:

    oto współczesna historiografia na sposób lt :-D:
    „Lt stoczyli bezprecedensową walkę z najeżdzcami na SŁONIACH!”

    Historia Europy po „litewsku”

    Stanisław Tarasiewicz ⋅ Komentarze

    Najstarsze państwo w Europie było dziełem praojców litewskiego narodu. Takich rewelacji można doczytać się w książce publicystki, dziennikarki, a dla wielu też „wybitnej badaczki przeszłości Litwy”, Jūratė Statkutė de Rosales. Doszła ona do wniosku, że europejska historiografia jest pełna zakłamań, bo nie uwzględnia, jej zdaniem, oczywistego faktu, że to Bałtowie, w tym Litwini są twórcami europejskich języków, państw i narodów.

    Mieszkająca na stałe w Wenezueli Jūratė Statkutė de Rosales swoje „odkrycia” historyczne zawarła w książce „Europos šaknys ir mes, lietuviai” („Korzenie Europy i my, Litwini”). Na prezentację książki, która odbyła się w Litewskiej Akademii Nauk, przyjechała sama autorka. Na spotkanie z nią przyszło kilkaset osób. Jūratė Statkutė de Rosales otrzymała też tytuł doktora honoris causa Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego.

    Tymczasem wielu litewskich historyków twórczość Jūratė Statkutė de Rosales nazywa fantastyką historyczną, zaś samą autorkę „pseudonaukowcem”. Tym niemniej jej tezy doczekały się wielkiego poklasku w prasie litewskiej oraz słów uznania wielu naukowców, którzy wierzą w misyjny charakter prac Statkutė de Rosales.
    Autorka, miedzy innymi, twierdzi w swojej książce, że „bezczelni niemieccy historycy” sfałszowali historię podając, że Goci, którzy w końcu spustoszyli Rzym, są plemieniem germańskim. Tymczasem Statkutė de Rosales twierdzi, że Goci to Gudowie, czyli plemiona bałtyckie, które dopiero potem błędnie zaczęto nazywać Bałtami od regionu ich zamieszkania. Autorka książki „Europos šaknys ir mes, lietuviai”, która jest napisana, jak twierdzi Statkutė de Rosales, na źródłach historycznych, w tym kronikach Jordanesa i starszych dokumentach, dowodzi, że Gotowie, czyli obecni Bałtowie założyli pierwsze państwo w Europie. Datuje to na około 1400 lat p.n.e. Zdaniem Statkutė de Rosales Goci vel Bałtowie byli też założycielami pierwszego państwa poza terenem swego pierwotnego zamieszkania. To Dacja, która była „ważnym ośrodkiem kulturalnym” i for postem Gotów na ówczesnym kontynencie. Toteż Statkutė de Rosales nie ma wątpliwości, że to bałtyccy, a nie germańscy Gotowie w VI w. dokonali napaści na Rzym. Rozpowszechnili się też w Europie Zachodniej i na cały Półwysep Iberyjski, bo według ustaleń Statkutė de Rosales, współczesny język kataloński to ta sama łacina zmodyfikowana przez naleciałości bałtyckie.

    Ale nie tylko Hiszpanie mają, zdaniem autorki, zawdzięczać bałtyckim Gotom swój język, ale też wiele innych narodów. Bo jak dowodzi Statkutė de Rosales, łacińskie słowo „lactus” (mleko), które przyjęli w swoich językach Włosi i Hiszpanie, w rzeczy samej pochodzi od litewskiego słowa „lakti” (łykać), zaś germańskie mleko „milch”, „milk” jest urobione od litewskiego „melžti” (doić).

  17. Wereszko mówi:

    Kmicic,zobacz to:

  18. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko 15

    Środek stylistyczny, którego przykład podałeś, nazywa się hiperbola (definicja i przykłady, powiedzmy, w „Słowniku terminów literackich” pod red. J. Sławińskiego, wyd. dowolne). Środek ten funkcjonuje właśnie dlatego, że wytrawny czytelnik nie bierze go dosłownie.

    Ale w polemice staram się trzymać zasady, by przeciwnika brać in optima forma, więc dorzucę Ci lepszy przykład, też z Galla, z części „O cnocie i pobożności sławnego Bolesława”. Autor pisze tu o tym, że Bolesław (Chrobry), gdy przychodziła do niego jakaś „kobiecina” z prośbą o sprawiedliwość, poświęcał jej czas, „choćby był ważnymi sprawami zajęty”. W to nawet ja nie wierzę. :)Niemniej jednak fragment ten doskonale spełnia wymogi dydaktyzmu średniowiecznego, tej mianowicie jego odmiany, jaką jest pareneza (tutaj: wzorzec idealnego władcy). Widzę tu u samych źródeł coś bardzo charakterystycznego dla polskiego kultury: prymat jednostki nad instytucją. Za to Polskę kocham! A co do tego, czy zmyślał, czy nie – tam, gdzie chodziło o ważne wydarzenia „historyczne”, jakbyśmy to DZIŚ nazwali, trzymał się faktów i nie pozwoliłby sobie na nazwanie królem kogoś, kto nim nie był.
    Tak więc, gdy interpretujemy teksty dawne, powinniśmy trzymać się zasady uwzględniania ich poetyki, w tym konwencji gatunkowych; zasada ta zresztą dotyczy wszelkich wypowiedzi, „gatunków mowy” (termin P. Michałowskiego).

  19. Koroniarz mówi:

    @ Kmicic 16

    Tego rodzaju opowieści w średniowieczu pełniły funkcję taką, jak pisałem wyżej, zaś w czasach późniejszych pełniły istotną rolę w kreowaniu tożsamości różnych społeczeństw, czego przykładem choćby nasz mit sarmacki. Osiemnastowieczny krytycyzm i romantyczny historyzm ostateczne jednak oddzieliły tego rodzaju mitologię od historii. Fenomen Lietuvy polega na tym, że ta mitologia rozwijała się zupełnie po swoim czasie, pod koniec wieku XIX, w wieku XX i XXI. Do tego należy dodać „włażenie w swoje korzenie”, o którym pisałem we wpisie 8. pod artykułem o Święcie Pieśni Lietuvskiej. Jedno i drugie stało się podstawą m.in. lietuvskich roszczeń do Wilna. Także dzisiaj tego typu teksty bywają traktowane jako faktografia. To chyba wyłączna specjalność Lietuvy!

    I jeszcze dwie uwagi. 1)W średniowieczu, gdy dydaktyczna historiografia była normą, tekstów w języku litewskich bałtów nie było. A w czasach późniejszych – to już była tu Sarmacja!2) Podobieństwa języków europejskich wynikają z faktu ich wspólnego pochodzenia – indoeuropejskiego. Angielski ‚king’, niemiecki ‚König’, szwedzki ‚kung’, dzisiejszy nowolitewski ‚kunigas’ (ksiądz), rosyjska ‚kniga’, polskie: ‚ksiądz’, ‚książę’, ‚książka’, ‚księżyc’ – to wyrazy spokrewnione! Tak więc w pewnym sensie pani Statkutė de Rosales „odkryła Amerykę”.

  20. Koroniarz mówi:

    PS. Ech, ta klawiatura – Bałtowie oczywiście wielką literą.

  21. Kaziuk- Wilniuk mówi:

    co by tu dużo nie gadać po próżnicy- każdy ma taka historie na jaką sobie zasłużył lub stworzył-problem w tym kto tej historii hołduje???

  22. Wereszko mówi:

    @ Koroniarz, Lipiec 8, 2014 at 00:52 –
    Przyszła kobiecina (ciekawe ile miała lat) do Bolesława z jakąś bzdurną sprawą a on,ważnymi sprawami państwowymi zajęty, nie wygnał jej precz, lecz poświęcił jej swój królewski czas. Ciekawe ile tego czasu jej poświęcił? pół godziny? godzinę? i co na to mąż tej kobieciny?
    Koroniarz,wiemy dobrze o co chodzi-wychędożył ją i tyle! A ty to zaraz nazywasz górnolotnie „prymat jednostki nad instytucją”.
    Bolek wykorzystał swoje stanowisko służbowe do swoich prywatnych celów – a więc raczej prymat INSTYTUCJI (Króla) nad jednostką (kobieciną).
    Zresztą,kto tam wie jak tam naprawdę między nimi było? może on był młody a ona znudzona swoim mężem-pijakiem?

  23. Koroniarz mówi:

    @ Wereszko

    No nie, teraz to zanurkowałeś z poziomem – obyś nie wyrżnął w dno! Wracaj do poprzedniej formy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.