14
„Orlen Lietuva” — razem czy osobno?

Będąca w tarapatach rafineria „Orlen Lietuva” na razie nie doczekała się wsparcia ze strony władz Litwy<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz

Będąca w tarapatach rafineria „Orlen Lietuva” na razie nie doczekała się wsparcia ze strony władz Litwy
Fot. Marian Paluszkiewicz

Wielomilionowe straty za ubiegły rok, zamrożone przez sąd aktywa, ograniczona do minimum produkcja, masowe zwolnienia i protesty związków zawodowych — tak dziś wygląda sytuacja największego litewskiego zakładu, tudzież największego płatnika podatków, spółki „Orlen Lietuva”. Dodać należy, że spółkę czeka niejasna perspektywa, nie wykluczając zamknięcia przedsiębiorstwa. Ewentualnie jego sprzedaży, co dziś jest mało prawdopodobne ze względu na bardziej niż złą koniunkturę na rynku petrochemii.

Litewscy eksperci tymczasem wmawiają rządowi, że nic się nie dzieje i nic się nie stanie, nawet jeśli należąca do Polaków rafineria zbankrutuje. Owszem, przyznają, że może nastąpić zapaść gospodarcza regionu (Możejki, Taurogi), bo tylko w samych zakładach pracę straci około 1 400 osób. Nie wiadomo, ile jeszcze straci pracę w spółkach, które specjalizowały się na obsłudze rafinerii. Według różnych źródeł bezpośrednio problem ten dotknie około 40 przedsiębiorstw.
Proszony o pomoc rząd, wydaje się, niewiele robi, żeby ratować lidera krajowego przemysłu. Spółce przede wszystkim zależy, żeby rząd wpłynął na państwową spółkę kolejową „Lietuvos geležinkeliai”, żeby ta obniżyła taryfy przewozowe dla rafinerii oraz spełniła wreszcie obietnicę odbudowy rozebranych wcześniej torów z Możejek w kierunku łotewskiego portu Windawa. Ten odcinek znacznie obniżyłby koszty logistyczne rafinerii i zwiększyłby jej konkurencyjność. Jednak koleje państwowe nie śpieszą z odbudową torów, choć na poziomie obietnicy rządowej miały to zrobić „najpóźniej” w ubiegłym roku. Toteż rafineria zmuszona jest korzystać z portu w Kłajpedzie, który w linii prostej jest prawie obok — 100 km, lecz kolej prowadzi hen drogą okrężną ponad 200 km. Każdy dodatkowy kilometr obniża cenowo produkcję „Orlen Lietuva”. Na dodatek, według rafinerii, od lat płaci ona za przewozy kolejowe około 30 proc. więcej niż konkurenci z innych krajów, np. z Białorusi. Z tym się nie godzą koleje państwowe, które uważają, że stawka dla Polaków jest słuszna. W sądzie operatorzy kolei państwowych domagają się od rafinerii zapłacenia zaległości — w opinii rafinerii — przepłaconych za usługi kolei. Na kontach borykającej się z problemami spółki wileński sąd zamroził aktywa warte 8,5 mln litów (2,46 mln euro). Spółka „Lietuvos geležinkeliai” twierdzi, że taką sumę jest jej winna „Orlen Lietuva”. O obniżce taryfy „Lietuvos geležinkeliai” nie chcą nawet słyszeć.
Pojawiły się sugestie, najpierw w prasie, potem w kręgach rządowych, że Polacy oszukują, bo zaniżają zyski i zawyżają stawki. Chcą w ten sposób wymusić na władzach Litwy przychylnych decyzji. Litewska agencja ELTA w tym tygodniu napisała otwarcie, że „Orlen Lietuva” szantażuje Litwę. Wymownym jest też fakt, że w materiale agencyjnym użyto starej nazwy rafinerii „Mažeikių nafta”, która straciła aktualność po przejęciu litewskich zakładów przez PKN Orlen. Polakom zarzuca się, że chcą za przykładem poprzednich amerykańskich właścicieli „Williams International” wyłudzać od państwa setki milionów litów na płynność rafinerii. Agencja przypomina, że wówczas rząd co roku miał w rezerwie pół miliarda litów potrzebnych na pokrycie strat zakładów. Pominięto natomiast fakt, że rafinerię sprzedano „Williamsowi” za symbolicznego lita i zgodzono się dopłacać do inwestycji, a faktycznie zamiast Amerykanów inwestować w zakłady. Polski Koncern Naftowy zapłacił za przejęcie rafinerii w 2006 roku oraz kolejne inwestycje w nią blisko 4 mld USD. Kolejne miliardy co roku wpływały do budżetu Litwy. „Orlen Lietuva” od lat jest niekwestionowanym liderem największych płatników podatków. W ubiegłym roku rafineria zapłaciła w sumie 1,4 mld litów podatków (1,338 mld litów w 2012 r.). Najbliższa do niej amerykańska spółka „Philip Morris Baltic” zapłaciła w tym samym czasie 556 mln litów podatków. Litewscy ekonomiści próbują jednak pomniejszyć wagę rafinerii, twierdząc, że większość zapłaconej sumy stanowi podatek akcyzowy i inne, które — niezależnie od tego, czy paliwo będzie produkowała rafineria, czy też będzie eksportowane — i tak zostaną zapłacone. A więc budżet państwa na tym nie straci, przekonują ekonomiści. Ogólna ich ocena ma też potwierdzenie w statystykach, bo jeśli w ogólnym zestawieniu „Philip Morris Baltic” jest wśród liderów płatników podatków, to odejmując od nich akcyzę tytoniową, amerykańska spółka spada w rankingu daleko w dół. Tymczasem „Orlen Lietuva”, niezależnie od tego, czy z podatkiem akcyzowym, czy bez, w każdym razie pozostaje największym źródłem dochodu litewskiego budżetu. Jak wynika bowiem z tegorocznych danych Państwowej Inspekcji Podatkowej, w I kwartale tego roku „Orlen Lietuva” odprowadziła do budżetu 302,7 mln litów wliczając podatek akcyzowy. Bez niego suma ta wyniosła 207,2 mln litów. Najbliżej „Orlenu” w zestawieniu bez podatku akcyzowego znalazł się litewski monopolista na rynku gazu ziemnego, spółka „Lietuvos dujos”. W I kwartale zapłaciła ona 99,7 mln litów podatków. Warto też zauważyć, że dane dotyczą okresu, kiedy rafineria przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii.
Na początku 2014 r. spółka, w której ma 100 proc. udziałów, zanotowała stratę netto w wysokości 94,3 mln USD. Ze względu na pogorszenie sytuacji makroekonomicznej, przerób w rafinerii ograniczony został do minimum, czyli do 60 proc. mocy produkcyjnych. Podjęto szereg działań optymalizacyjnych, obejmujących poprawę efektywności produkcyjnej i sprzedaży, a także koszty i zatrudnienie. Sytuację komplikuje niezrozumienie ze strony związków zawodowych, które nie godzą się na zmniejszenia wynagrodzeń i etatów. Związkowcy przeprowadzili już ostrzegawcze akcje protestacyjne i zapowiadają strajk generalny, który może tylko jeszcze bardziej pogorszyć sytuację rafinerii.

14 odpowiedzi to „Orlen Lietuva” — razem czy osobno?

  1. OMG mówi:

    “O obniżce taryfy „Lietuvos geležinkeliai” nie chcą nawet słyszeć.”
    Tarasiewicz, troche bardziej rzetelnie nawet jak piszesz teksty propagandowe – LG proponuje obniżkę taryf, tylko nie o 30 proc. jak chce Orlen, a o 17 proc.

  2. tagore mówi:

    Kierownictwo Orlenu podjęło już wstępną decyzję o likwidacji firmy
    z końcem 2014 roku. Ciekawe kiedy
    rząd Litewski zauważy to ,że trzeba
    skroić trochę inny budżet na przyszły rok i że nikt nie będzie w
    zarządzie zwracał uwagi na kolejne puste obietnice. Jesienna panika Pani Grzybowskiej to będzie ciekawy widok.

    tagore

  3. pruss mówi:

    Tylko durnie inwestuja w kraju biednym i o populacji ludnosci wielkosci Warszawy.Niech teraz PIS zaplaci za ta decyzje.Ciekaw jestem komu wytocza proces o niegospodarnosc

  4. Maur mówi:

    Popieram strajk związkowców. Niech strajkują. Najlepiej do czasu aż przyjadą firmy zajmujące się pozyskaniem złomu i jego recyklingiem. Wtedy będzie szansa na szybsze ostatnie wynagrodzenia.
    Potem już prawdziwy raj. Może przewodnika w skansenie? To dla związkowców. Po 1 lit za godzinę pracy. Reszta, statyści w skansenie, po 2 lity dniówki.

    A co tam. Byle Polakom nie wyszło!…

  5. czarek mówi:

    Taki jest wynik bussinessu gdy zamiast rozumem kierujemy sie sercem . Oni juz dawno ostrzegali : ” my nie bracia ,my sasiedzi “.

  6. vv mówi:

    Wciąż mylimy Litwę i Lietuvę, Litwinów i Żmudzinów. Litwa to obecna Białoruś a Litwini to Białorusini.

  7. tagore mówi:

    Przed Polakami nabrano na numer
    inwestycyjny amerykanów ,nie tylko
    Polaków to spotkało.Akcyza od paliw
    też rządowi Litwy przejdzie w większości koło nosa ,są członkami unii w związku z tym nie można opodatkować paliwa przywożonego z innych krajów Unii przez obywateli.

    tagore

  8. józef III mówi:

    sprzedać to póki cokolwiek warte …

  9. pruss mówi:

    do 6: cos ci sie po…przylo.Litwa byla czescia polski patrz Mapy

  10. Maur mówi:

    @ tagore,
    Amerykanów nie nabrano. Całkiem nieźle na tym zarobili. Proszę pamietać, że dla nich cena kupna Możejek to był 1 LIT. Z gwarancją doinwestowania przez państwo litewskie.
    To polscy decydenci dali się zwieść Lietuvisom. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Straciliśmy na tym biznesie i tracimy nadal. Może nie aż tyle jak podają dane oficjalne – wszak część pozycji kosztowych jest zyskiem pośrednim; np. niektóre wynagrodzenia – jednak o kwitnącym biznesie nie ma co mówić. Strata 100 mln$ to nie tylko koszt kolejarzy Litwy. Tu przepłacenie na poziomie ca 30 mln$. Jest tam tez parę pozycji kosztowych wyglądających na zwykłe łapówki. I nie jest to rząd wielkości w tysiącach czy dziesiatkach tys.$ lecz dziesiatkach mln$.

    Traktując rzecz poważnie, nalezy przeorientować cele strategiczne. Poczynając od praw własności. Racjonalność nakazuje znalezienie rozwiązań umożliwiających trwałe osiągnięcie zdolności rozwojowych. Samodzielnie OL nie jest w stanie tego uzyskać. Wobec tego należy poszukać kilku partnerów strategicznych. W mojej ocenie takimi partnerami może być firma rosyjska z prawem dostępu do rurociągu pierwotnie dostarczającego ropę do rafinerii, najwięksi dystrybutorzy z Litwy, Łotwy, Estonii, Białorusi i części Rosji.

    Ciekawe podejście prezentują analitycy litewscy co do pewności wpływów z akcyzy i vat niezależnie od źródła wyprodukowania paliw tym samym bagatelizują znaczenie gospodarcze OL. Przyznaję, nie często zdarza się analfabeta ekonomiczny prezentujący swój talent publicznie. Zapomina przy tym o całym łańcuchu produktu i pozycjach kosztowo/zyskowych na jego poszczególnych ogniwach. Dla przykładu: jednym z takich ogniw jest wynagrodzenie paru tysięcy pracowników. Ich wynagrodzenie netto to wartość sprzedaży podmiotów sprzedających im swoje produkty i usługi Miesięcznie po kilkanaście mln litów. Z tego część trafia do budżetu okrężną drogą w postaci kolejnych podatków. Itd.
    Natomiast same wynagrodzenia pracowników OL dają wpływ do budżetu w postaci podatków od płac oraz obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. To kolejne mln litów każdego miesiąca. I tak możemy cały łańcuch produktowy zliczać. Nie jest więc to takie proste, że państwo VAT i akcyzę uzyska od dowolnego sprzedawcy paliw. Uzyska o tyle mniej o ile wynosi róznica potrzeb własnych dla importu paliwa. Poza tym trzeba odjąć te 114mln$ wpływów kolei, kolejne po kilkadziesiąt mln $ podatków od płac i wpływów z ubezpieczeń obowiązkowych, i kolejne dziesiatki/setki mln litów od reszty ogniw łańcucha produktu. By oszacować ogrom straty wystarczy od całości wartości sprzedaży odjąć wielkość płatności zagranicznych OL.
    Tworzy się poważna dziura w budżecie i kika tysięcy rodzin traci źródło utrzymania.

    Litewscy ekonomiści chyba po ekonomii politycznej…

  11. Kaziuk- Wilniuk mówi:

    ruskie kupią te całą rafinerie rencami kazachów

  12. czarek mówi:

    Prosze sie zastanowic nad innym aspektem tej sprawy:jakie znaczenie dla Polakow na Litwie miala /ma obecnosc tej firy w tym karaju ?. Orlen byl/jest najwiekszym podatnikiem na Litwie . Przez kilka lat firma byla takze sponsorem narodowej druzyny Basketu.
    A spolecznosc polska jak korzystala z dzialalnosci Orlenu
    ?. Dzieki znajomosci jezyka polskiego duzo litewskich Polakow tam pracowalo ?. Orlen lozyl na budowe polskich szkol ,stadionow sportowych ,polsojezyycznych mediow przekazowych ,itd. Polacy na Litwie czuli sie szczegulnie dumni z obecnosci Orlenu ,dodawalo to im pewnosci siebie ?. Kto bedzie zalowal na Litwie jezeli Orlen wyjdzie z tego kraju ?.

  13. kartownik mówi:

    Bankructwo Możejek może mieć jeszcze kilka innych ciekawych aspektów.
    Zarówno port w Kłajpedzie jak i koleje litewskie maja dwóch głównych klientów: Możejki i obsługa handlu białoruskiego. Jeżeli Możejki odpadną to ekonomiczny sens kolei i portu zależeć będzie od Białorusi. Gdyby tak teraz Putin „poprosił” Łukaszneke o skierowanie handlu białoruskiego do rosyjskiego portu to zrobiłaby się bryndza.
    Dynamika rozwoju Litwy ostatnio znacznie spadła. Bankructwo Możejek może w statystyce oznaczać spadek PKB zamiast wzrostu. A to z kolei na pewno przełoży się na oprocentowanie litewskiego długu który ostatnio zachowuje się niezwykle korzystnie. No ale wszystko na świecie ma swój koniec więc ten dobry trend może się teraz odwrócić.
    Dalej byłby to ostateczny cios dla wizerunku Litwy w polskiej opinii . Z tego Litwini zapewne będą się podśmiewać ale w dłuższej perspektywie byłoby to dla nich bardzo kosztowne.. Bankructwo Możejek połączone z kolejną odmową litewskiego Sejmu w sprawie postulatów Polaków i mamy stosunki wzajemne takie jak przed wojną. Byłoby symetrycznie , tak jak politycy litewscy nie mogą w obawie przed opinią nacjonalistycznej większości na Litwie wprowadzić europejskich norm w sprawach mniejszości tak i politycy polscy w obawie przed rozgoszczona opinią publiczna będą musieli zacząć kroki odwetowe wobec Litwy. Za rok mamy wybory parlamentarne i może to być ważna sprawa.

  14. tagore mówi:

    @Maur 10 Sądzę ,że Spora część polityków litewskich może pasożytować poprzez różnorodne spółki
    pośredniczące na Możejkach. To może
    być powodem uporu w utrzymywaniu firmy pod ciągłą presją.
    Na miejscu zarządu ,odwiedził bym
    Łotwę i wysondował możliwość przeniesienia produkcji do tego kraju
    oraz uzyskania od rządu Łotwy pomocy w tym przedsięwzięciu.

    tagore

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.