0
„Miasto Słońca” u podnóża Bałkanów morzem omyte…

Nessebar z racji na zabytki wpisane jest na listę UNESCO Fot. archiwum

Nessebar z racji na zabytki wpisane jest na listę UNESCO Fot. archiwum

Tegoroczny chłodny i dżdżysty czerwiec sprawił, że wielu planujących wakacje musiało sporo się pogłowić, gdzie się udać, by choć trochę słońca zachwycić.

Ofert podróżniczych moc, ale jak pogodzić skromne możliwości szeregowego litewskiego obywatela z komfortem, spokojem, no i ulokowaniem uzdrowiska.
Wybieramy Bułgarię. Szerokie, piaszczyste, skąpane w słońcu plaże, błękit ciepłego morza, łagodny, śródziemnomorski klimat, wspaniała przyroda, doskonała infrastruktura turystyczna i przystępne ceny — walory te decydują, że ten kraj jest jednym z najpopularniejszych na letnie wakacje.

Co prawda, tegoroczna pogoda sprawiła i tam niespodziankę — sezon turystyczny, który tu tradycyjnie się rozpoczyna w drugiej połowie maja, przesunął się prawie o miesiąc. Padało. A gwałtowne ulewy sprawiły, że Warna uległa powodzi. Tym niemniej się decydujemy: bądź co będzie — lecimy. Celem naszym jest Obzor, miasteczko uzdrowiskowe położone w odległości ponad 65 kilometrów od lotniska w Burgas.
Po drodze mamy okazję obejrzeć Słoneczny Brzeg, czyli Riwierę Bułgarską, przez wielu nazywaną „Las Vegas wschodniej Europy”. W czasie sezonu Słoneczny Brzeg tętni życiem przez całą dobę. W nocy kurort mieni się światłami hoteli, apartamentów, ulicznych latarni, klubów i kasyn. Świetny dla lubiących aktywne i wesołe życie, ale stanowczo za gęsto zabudowany i za hałaśliwy dla lubiących spokój.

Bułgarzy się szczycą, że ich plaża w Słonecznym Brzegu — długa, bo aż 8 kilometrów, piaszczysta, łagodnie opadająca do morza, uchodząca za jedną z najlepszych w Bułgarii. Ale my, znad Bałtyku, mamy połągowską, która ciągnie się aż do Šventoji (Świętej), czyli ponad 15 kilometrów — jesteśmy wybredni, bo nasza dłuższa i bardziej złocista. Gdyby to tylko trochę południowego słońca na okres całego lata wypożyczyć — marzymy po drodze do tego stosunkowo niedużego uzdrowiska, ale mającego jakże ciekawą historię.
Wybraliśmy region południowego wybrzeża nadmorskiego, ciągnący się właśnie od miejscowości Obzor aż po południową granicę z Turcją, celowo. Z racji na niezwykle zdrowy klimat, który jest efektem połączenia morskiego i górskiego powietrza.

 Obzor rozwijało się szybko w ciągu ostatnich pięciu lat jako kurort nadmorski Fot. archiwum

Obzor rozwijało się szybko w ciągu ostatnich pięciu lat jako kurort nadmorski Fot. archiwum

Kilka słów o miasteczku Nessebar, które mijamy po drodze. Z racji na zabytki wpisane jest na listę UNESCO. Starówka mieści się na malowniczym półwyspie wcinającym się na ponad kilometr w błękitne wody Morza Czarnego. Znajdują się tu unikatowe cerkwie, pozostałości średniowiecznych fortyfikacji oraz wąskie, pełne zakamarków uliczki z licznymi sklepikami oferującymi lokalne produkty. Nessebar doskonale łączy w sobie klimat pełnego zabytków, historycznego miasta z zabudową nowoczesnego turystycznego kurortu.
Droga za Słonecznym Brzegiem z każdym kolejnym kilometrem coraz wyżej pnie się w góry, wszak jedziemy w stronę Bałkan, u podnóża których mieści się właśnie Obzor. Po drodze mamy okazję oglądać przepiękne krajobrazy, zalesione zbocza górskie, a w dolinach połacie pól mieniące się żółciutką gamą kwitnących słoneczników. Od tej żółtości aż dech zapiera. Nic dziwnego, produkcja oliwy słonecznikowej jest jedną z podstawowych gałęzi gospodarki tego kraju.

Co prawda, winnice jeszcze nie w pełnej krasie — wszak na zbiory winogron trzeba poczekać do października.
Ale cóż to? Ogromne połacie pól zalanych wodą? Czyżby to skutki tegorocznej powodzi? Przewodnik się uśmiecha i mówi: „Nie, to pola solowe — takim sposobem Bułgarzy wydobywają sól”.
Ponad 65 kilometrów z Burgas do Obzor wydaje się nam jedną chwilą — za oknem autokaru o świetnie działającej klimatyzacji mamy przepiękne widoki i „lekcje” ukazujące pracowitość mieszkańców tego kraju — każdy skrawek ziemi jest uprawiany, a roślinność zadziwia zielenią i zdrowym wyglądem.

Wreszcie cel naszej podróży — Obzor. Region, w którym znajduje się to miasteczko uzdrowiskowe, charakteryzuje się największą w Bułgarii liczbą dni słonecznych w roku oraz bardzo wysoką zawartością jodu w powietrzu.
Wielką zaletą tego miejsca jest długa, szeroka i piaszczysta plaża oraz nieco mniejsza liczba turystów niż w największych kurortach Bułgarii. Dzięki temu na plaży nie ma takiego tłoku jak w Złotych Piaskach czy w Słonecznym Brzegu.
Przed wyjazdem doskonale zapoznaliśmy się z historią tego tak urokliwego miasteczka, gdzie turystów oczekują otwarte plaże, łagodne, bezpieczne morze, czyste górskie powietrze i malownicze krajobrazy. Znajduje się, jak nadmieniliśmy powyżej, na północnym wybrzeżu Morza Czarnego, na skraju wschodniej części gór Bałkańskich, z rzeką Dvoynitsa graniczącą od północy. Położone we wspaniałej zatoce pomiędzy przylądkiem św. Atanasa na północy i na obrzeżach gór Emona na południu.
Malownicza wioska Emona stała się prawdziwym archeologicznym skarbem, gdzie odnaleziono wiele fragmentów ceramiki i pozostałości murów obronnych.

Kilka basenów — otwarte i kryte, kluby, rozrywki... Wczasowicze mogą nawet poza teren hotelu nie wyjść Fot. archiwum

Kilka basenów — otwarte i kryte, kluby, rozrywki… Wczasowicze mogą nawet poza teren hotelu nie wyjść Fot. Helena Gładkowska

Przylądek Emine, najbardziej sztormowy przylądek Bułgarii, leży w odległości około 14 km na południe od miasta, można tu również zobaczyć klasztor i ruiny średniowiecznej fortecy, zwanej Emona.
Miasto rozwijało się szybko w ciągu ostatnich pięciu lat jako kurort nadmorski, a obecnie oferuje korty tenisowe, stadion piłkarski i wiele innych urządzeń sportowych. Położone u podnóża zalesionych bałkańskich gór jest siedzibą licznych uzdrowisk funkcjonujących na bazie wód mineralnych, a jego doskonały klimat okazał się korzystny dla wielu osób cierpiących na choroby układu oddechowego.

Obzor jest jedną z najstarszych osad Morza Czarnego, a w jego historii zakorzenione jest bogactwo starożytnej greckiej i rzymskiej mitologii. W okresie hellenistycznym, Obzor był kolonią i portem należącym do Mesembrii (obecnie Nesebyr), przez krótki okres nosił nazwę Navlohos, która została zmieniona na Heliopolis, co oznaczało „Miasto Słońca” i z tym określeniem miasto trwało przez wiele stuleci. W okresie, kiedy Rzymianie przejęli władzę i wznieśli piękną świątynię Jupitor, w miejscu, w którym obecnie znajduje się główny plac, zmieniono po raz kolejny nazwę osady na Templum Iovis, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Świątynia Jowisza.” Wiele znalezisk z okresu rzymskiego zostało odkrytych w mieście, w tym rzymskie kolumny, które są prezentowane w małym ogrodzie w pobliżu głównego placu. W okresie średniowiecza miasto stało się twierdzą o nazwie Kozyak, którą zniszczyli żołnierze Imperium Osmańskiego. Pod panowaniem tureckim miasto otrzymało imię Gyozlyou, które oznaczało „Piękne”, a w XVI wieku zostało przemianowane na Gyozeken, co z kolei tłumaczono na „Wspaniały Widok”. Nazwa miasta została zmieniona na Obzor w 1935 roku.

Po drodze do hotelu zadziwia wiele nieukończonych budów.
— Czyżby to skutek kryzysu? — pytamy przewodnika.
— Bynajmniej — słyszymy w odpowiedzi, — albowiem wszystkie budowy wraz z rozpoczęciem sezonu turystycznego zostają wstrzymane, by nie naruszać spokoju i wypoczynku.
I rzeczywiście wszystko tu pracuje na wczasowicza.
Świetna gastronomia jest bardzo dobrze prosperującym tu biznesem — wiele rodzin posiada własne małe, rodzinne restauracje. W sezonie letnim miasto żyje dźwiękami i zapachami pochodzącymi z pobliskich barów, kiosków i restauracji, które oferują różnego rodzaju dania, od tradycyjnej kuchni bułgarskiej po chińską i włoską.

Nic jednak nie da się porównać z kąpielą morską Fot. archiwum

Nic jednak nie da się porównać z kąpielą morską Fot. Fot. Helena Gładkowska

Jaka szkoda, że tych zapachów, tych smaków nie można ze sobą zabrać na Litwę. Z drugiej zaś strony hotel, w którym mieszkamy, oferuje tak wysoki standard: kilka restauracji, tyleż barów, że trudno pomyśleć, aby jeszcze wybrać się na degustacje do miasteczka. Wszak na miejscu co wieczór są serwowane kuchnie wielu krajów: jeden dzień — francuską, drugi — włoską, trzeci — bułgarską itd., że człowiek od tej degustacji mocno się rozleniwia i zapomina, że do starych ubrań trzeba będzie jakoś się wcisnąć…

Na szczęście, pod bokiem morze, kilka basenów — otwarte i kryte, kluby, rozrywki… Wczasy leniwi (a tak się chce poleniuchować czasami) mogą spędzić nie wychodząc nawet poza teren hotelu, tego mini-państewka wczasowego, gdzie cały personel dwoi się i troi, aby tylko wypoczywającym dogodzić, by przybyli do „Miasta Słońca” przynajmniej jeszcze raz.
… Zmrok tu zapada wcześniej niż u nas na Litwie. Mieniące się światłem domów, hoteli, apartamentów, ulokowanych na zboczach gór i opadających delikatnie ku morzu, miasteczko jest niezwykle piękne.
Co prawda, nie ma tu tradycji wieczornych spacerów brzegiem morza, jak u nas na Bałtyku, ale w ciągnących się przez całą długość plaży niezliczonych Beach Bary można napić się zimnego piwa bądź drinka.
Amatorzy życia nocnego mają kilka klubów w mieście, ale lepsze hotele szykują co wieczór programy rozrywkowe dla dorosłych, a świetni animatorzy dbają o to, by dzieci się nie nudziły i pozwalały rodzicom na prawdziwy relaks wczasowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.