0
Lato kusi dzieci i straszy rodziców

W czasie wakacji dzieci mają więcej wolnego czasu, stąd więcej wypadków Fot. Marian Paluszkiewicz

W czasie wakacji dzieci mają więcej wolnego czasu, stąd więcej wypadków Fot. Marian Paluszkiewicz

W poniedziałek, 28 lipca, wieczorem zaniepokojeni rodzice zgłosili zaginięcie dwóch nastolatek. Obie wyszły z domu w niedzielę o godzinie 14. Dziewczynki powiedziały rodzicom, że jadą na wileńskie Zielone Jeziora. Miały wrócić przed godz. 22.

Wileńska policja po zgłoszeniu zaginięcia od razu rozpoczęła poszukiwania 13-letniej Ksienii Iwanowej i 15-letniej Wiktorii Demczikowej. Na szczęście obeszło się bez tragedii. Wczoraj, 29 lipca, o godz. 11.10 dziewczynki zostały odnalezione w rejonie Zielonych Jezior i przekazane rodzicom.
— Po otrzymaniu zgłoszenia, policja od razu rozpoczęła poszukiwania. Sprawdzane były różne miejsca, gdzie nastolatki mogły przebywać. Przez całą noc otrzymywaliśmy coraz to nowsze informacje o ich miejscu pobytu. Na szczęście informacje były prawdziwe i dzieci żywe i zdrowe zostały przekazane rodzicom — powiedział dla „Kuriera” Tomas Bražėnas, rzecznik prasowy komisariatu policji okręgu wileńskiego.
Jak zaznaczył, takie wypadki latem zdarzają się dosyć często. Nastolatki uważają, że są dorosłe i nie zawsze powiadamiają o swoich planach rodziców.

Szkolne wakacje są długie. A w każdym razie się dłużą. Zwłaszcza rodzicom, którzy na tych kilka miesięcy muszą zapewnić opiekę nad dziećmi. Niestety, nie zawsze mogą to zrobić, gdyż dla przeciętnego rodzica kolonie dla dzieci są zbyt drogie. Dlatego też latem najczęściej dochodzi do różnych nieszczęśliwych wypadków.

Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do nieszczęścia. Lekarze, policjanci i ratownicy apelują do dorosłych o większą kontrolę nad swoimi pociechami. W czasie wakacji dzieci mają więcej wolnego czasu, stąd więcej wypadków.
— Niestety, statystyka jest smutna. Latem dzieci więcej czasu spędzają na powietrzu, dlatego też i częściej słyszymy o nieszczęśliwych wypadkach. W tym roku nieszczęśliwych wypadków na drogach kraju wydarzyło się o 10 procent więcej niż w tym samym okresie w ubiegłym roku, o 5 procent zginęło więcej ludzi i o 12 procent więcej osób zostało poszkodowanych — powiedział dla nas Ramūnas Matonis, rzecznik prasowy Departamentu Policji.

Jak zaznaczył, rodzice muszą zawsze wiedzieć, gdzie ich dziecko i w jakim towarzystwie przebywa. Latem też zdarza się, że nastolatki używają alkoholu, który bywa przyczyną nieszczęśliwych wypadków.
Trzy wypadki śmiertelne dzieci, to bilans nieszcz3ść, do których doszło tylko w ciągu ostatnich 3 tygodni.
Statystyki biją na alarm. Coraz więcej dzieci staje się ofiarami nieszczęśliwych wypadków. Policja apeluje do rodziców: Uważajmy na swoje dzieci!
5 lipca pozostawione bez nadzoru rodziców dzieci znalazły wiatrówkę i urządziły zabawę. O nieszczęściu we wsi Vaidatoniai, w rejonie kiejdańskim, miejscowa policja została zawiadomiona o godz. 10.50. Przybyli na miejsce funkcjonariusze policji znaleźli czteroletniego chłopczyka z raną postrzałową piersi. Obok leżał pneumatyczny karabin.
Chłopiec w tym czasie przebywał z 7-letnim braciszkiem. Przypuszcza się, że do wypadku mogło dojść podczas zabawy. Wezwani na miejsce nieszczęśliwego wypadku lekarze pogotowia nie byli w stanie pomóc zranionemu dziecku. Chłopiec zmarł.

20 lipca o godz. 18.03 Centrum Informacji Ratunkowej otrzymało zawiadomienie o tym, że w rejonie wileńskim, w gminie Zujuny, we wsi Rozkazy (lit. Antežeriai), utonął 11-letni chłopczyk. Na miejsce wypadku wysłano służby ratownicze. Poszukiwania topielca trwały około godziny. Ciało chłopca znaleziono na 6-metrowej głębokości. Jego życia uratować już się nie udało…
Okazało się, że nad jezioro chłopczyk przyszedł z kilkoma przyjaciółmi w podobnym wieku. Dzieci nad wodą przebywały bez opieki dorosłych.

21 lipca o godz. 12.51 w Wilnie na ulicy A. Vivulskio doszło do wypadku samochodowego, podczas którego zginął 10-letni chłopczyk. Jak twierdzą świadkowie, naprzeciwko sklepu „Iki” w niedozwolonym miejscu niespodziewanie na ulicę wybiegło troje dzieci. Jedno z nich trafiło pod koła terenówki Toyota Land Cruiser. Za kierownicą była wysokiej rangi pracowniczka Straży Granicznej. Przybyli na miejsce wypadku lekarze pogotowia nie byli w stanie pomóc dziecku.
Jak twierdzą lekarze, w większości przypadków poszkodowane w wypadkach dzieci to ofiary zabaw na świeżym powietrzu.

Coraz więcej dzieci staje się ofiarami nieszczęśliwych wypadków Fot. Marian Paluszkiewicz

Coraz więcej dzieci staje się ofiarami nieszczęśliwych wypadków Fot. Marian Paluszkiewicz

— Latem rzeczywiście mamy więcej małych pacjentów. Jazda na rowerze, rolkach i inne zabawy na powietrzu. Jednak podczas takich zabaw nietrudno o wypadek. Zabawy dzieci często cechuje brawura i ciekawość świata, młodsze zaś nie umieją przewidzieć konsekwencji swoich zachowań — powiedziała dla „Kuriera” Jolanta Normantienė, rzeczniczka prasowa szpitala dziecięcego w wileńskich Santoryszkach.

Jak zaznaczyła, lekarze nie zajmują się badaniem przyczyn wypadków. Ale zdarzają się wypadki, gdy od razu jest widoczne, że przyczyną nieszczęścia jest brak opieki osób dorosłych. Więc zdarza się, że winni bywają też rodzice, którzy nie umieją upilnować swoich pociech. Dlatego dochodzi do wypadków, zwłaszcza latem.
Albertas Baranauskas, kierownik służby ratowniczej i nadzorowania plaż wileńskich spółki „Grinda” twierdzi, że największe niebezpieczeństwo, które latem może spotkać dzieci — to jest woda.

— W ubiegłym roku tonęło na wileńskich plażach 37 osób, z których ponad połowa to dzieci. W tym roku w czerwcu tonęło 7 osób, z których 5 osób to — dzieci. Ze statystyk wynika, że młodzież i dorośli toną głównie przez alkohol, dzieci — z powodu braku opieki — mówi Albertas Baranauskas.
I podkreśla, że ten brak opieki nie musi wcale oznaczać, że rodzice są daleko.
— Proszę sobie wyobrazić: plaża, dzieci bawią się przy brzegu dmuchaną piłką, rodzice pięć metrów dalej opalają się, kupują lody itd. Zrywa się lekki wietrzyk i niesie piłkę w głąb jeziora. Maluchy biegną za nią… Takich zdarzeń (na szczęście nie wszystkie kończą się tragedią) są setki. Dzieci nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, dlatego rodzice muszą myśleć i za nie — tłumaczy kierownik służby ratowniczej i nadzorowania plaż wileńskich spółki „Grinda”.
„Odwróciłam/odwróciłem się tylko na moment” — to zdanie, które ratownicy i lekarze słyszą po wypadkach najczęściej. W ciągu letniego sezonu strażacy-ratownicy z wody wyciągają około 34 topielców, wśród których zawsze są dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.