X
    Categories: W kraju

Minister Niewierowicz forsuje plan nowej atomówki

Minister energetyki Jarosław Niewierowicz nie odrzuca możliwości budowy nowej elektrowni atomowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Rząd nadal forsuje projekt budowy nowej elektrowni atomowej nie zważając na negatywny wynik referendum w tej sprawie z 2012 roku. W środę minister energetyki Jarosław Niewierowicz porozumiał się z „Hitachi.Ltd” w sprawie powołania jesienią wspólnej spółki do budowy elektrowni atomowej, a w czwartek, 31 lipca, w Rydze szef resortu przekonywał Łotyszy do udziału w projekcie litewskiej atomówki.

Podpisane z Japończykami memorandum zakłada, że strony porozumienia będą wspólnie działały nad powołaniem spółki do rozwoju projektu budowy Wisagińskiej Elektrowni Atomowej. W dokumencie podpisanym przez ministra Niewierowicza i prezesa „Hitachi” ds. siłowni atomowych Hiroto Uozumi podkreśla się, że porozumienie zawarto na mocy wcześniejszych ustaleń zarówno ekonomicznych, jak też politycznych. Te kluczowe dotyczyły „polepszonych” warunków finansowania przyszłej budowy otrzymanych od inwestora strategicznego — „Hitachi.Ltd” i japońskiej Agencji Kredytowej Eksportu oraz marcowego memorandum litewskich partii parlamentarnych ws. wspierania realizacji strategicznych projektów energetycznych, w tym też budowy elektrowni atomowej. W dokumencie nie mówi się natomiast nic o referendum z 2012 roku, w którym społeczeństwo odrzuciło rządowe plany budowy nowej atomówki.

Po podpisaniu memorandum szef litewskiego resortu energetyki powiedział, że Litwa nie rezygnuje z pomysłu budowy u siebie elektrowni atomowej, ponieważ drożeje produkcja energii elektrycznej, a jej cena z importu również rośnie.
Podpisanie memorandum i uzasadnienia ministra dziwnie zbiegły się z rekordowym wzrostem cen na prąd. Według doniesień z giełdy energii elektrycznej „Nord Pool Spot” w środę cena jednej megawatogodziny (MWh) wzrosła do najwyższej wartości w tym roku — 92,05 euro. Oznacza to, że na Litwie energia elektryczna kosztowała trzykrotnie drożej niż w Szwecji oraz dwukrotnie więcej niż w Estonii i Finlandii. Ustalona na piątek cena wprawdzie spadła do 59,9 euro za Mwh, ale jest ona wciąż dwukrotnie wyższa niż cena prądu obowiązująca w tym samym dniu w Szwecji.
Jak wyjaśniają eksperci, wzrost cen powodują upały, które ograniczają produkcję prądu w elektrowniach wiatrowych i wodnych oraz po wstrzymaniu pracy na remont łączy energetycznych miedzy Finlandią i Estonią. Jest to jedyna dziś droga dostaw energii elektrycznej z rynków krajów Unii Europejskiej, a import taniej energii elektrycznej z Rosji i Białorusi na Litwie jest prawnie ograniczony. Kraj nasz buduje wspólnie ze Szwedami i Polakami nowe łącza energetyczne, które mają zapewnić Litwie dostęp do unijnych rynków energii elektrycznej, ewentualnie pozwoli to eksportować nadwyżki w razie powstania nowej elektrowni atomowej w Wisagini.

Minister energetyki Jarosław Niewierowicz nie odrzuca możliwości budowy nowej elektrowni atomowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Z wcześniejszych oświadczeń premiera Algirdasa Butkevičiusa wynika, że rząd określi się z budową elektrowni dopiero jesienią. Pomóc w określeniu się ma właśnie wspólna spółka, którą na mocy japońsko-litewskiego memorandum planuje się powołać we wrześniu.
Z wyjaśnień ministra Niewierowicza wynika, że spółka ma dopracować projekt nowej elektrowni, zwiększyć jego konkurencyjność i określić warunki realizacji projektu budowy. Spółka ma też ustalić cenę przyszłej produkcji, bo ta wywołuje najwięcej kontrowersji i spekulacji.

Od jej ustalenia Łotysze i Estończycy uzależniają swój udział w przyszłym projekcie. Toteż wczorajsza wizyta ministra Niwierowicza na Łotwie również związana jest z realizacją projektu litewskiej atomówki, aczkolwiek litewsko-japońskie memorandum określa, że szczegółowy plan powołania wspólnej spółki ma być przedstawiony partnerom regionalnym dopiero po jego powstaniu, czyli w połowie września. Tymczasem minister Niewierowicz już wczoraj w Rydze rozmawiał z łotewskim kolegą, ministrem Viačeslavem Dombrovskisem o przyłączeniu się Łotwy do budowy elektrowni atomowej na Litwie. Wcześniejsze rozmowy z Łotyszami i Estończykami rozbijały się o wstępne pytanie o cenie przyszłej produkcji oraz ustalonych kosztów udziału poszczególnych partnerów budowy elektrowni.

Z planami wybudowania nowej elektrowni atomowej w Wisagini w miejsce zamkniętej siłowni w Ignalinie Litwa obnosi się od 2007 roku. Pierwotnie planowano wybudować atomówkę z udziałem litewskiego inwestora oraz partnerami regionalnymi, w tym też Polską. Plany te zmieniły się wraz ze zmianą władzy w 2008 roku. Nowy rząd, a zwłaszcza nowy prezydent — Dalia Grybauskaitė — forsowali projekt budowy z udziałem zagranicznego inwestora strategicznego.

W 2011 roku konkurs wygrała spółka „GE-Hitachi”, z którą w 2012 roku parafowano umowę koncesyjną. Prowadzono też negocjacje z Łotwą, Estonią i Polską, jednak kontrowersje dotyczące projektu, a zwłaszcza jego kosztów i przyszłych udziałów spowodowały, że z projektu wycofała się Polska, a Łotysze i Estończycy postawili konkretne pytania cenowe, na które litewski rząd nie mógł jednoznacznie odpowiedzieć. Negatywny wynik referendum z jesieni 2012 roku ostatecznie pogrzebał projekt nowej elektrowni. Wyłoniony w wyborach jesienią 2012 r. nowy rząd zapowiedział, że uszanuje wolę społeczeństwa i nie będzie forsował projektu nowej atomówki. Jednak rok później spółki energetyczne krajów bałtyckich — „Lietuvos energija”, „Latvenergo” i „Eeesti Energia” — uzgodniły, że dopracowują wcześniejszy projekt w kierunku zwiększenia jego konkurencyjności a „Hitachi” wspierane przez tamtejszy rząd zapewniła, że „uatrakcyjni” swoje propozycje inwestora strategicznego. Na wiosnę tego roku zapadła też decyzja polityczna w postaci porozumienia partii politycznych, które zobowiązały się do jak najszybszej realizacji projektu budowy nowej atomówki. Ostateczną decyzję ma podjąć litewski rząd.

Stanisław Tarasiewicz :

View Comments (1)

  • Wydawało się że sprawa elektrowni atomowej jest zakończona, bo ludzie wyrazili swoje negatywne zdanie w referendum. Ale zabawa trwa dalej...
    Ciekawsze jest by wreszcie do pracy w ministerstwie energetyki powróciła była wiceminister z ramienia AWPL pani Renata Cytacka. Wszystkie zarzuty wobec niej są kłamstwem i noszą znamiona szantażu. Zemsta pani prezydent jest oczywista, bo nie zniosła gorzkiej prawdy wypowiedzianej przez Cytacką. Uległość premiera to już oznaka wielkiej słabości. Jednak to minister kompletuje skład współpracowników. Pani Cytacka bezwarunkowo powinna wrócić do pracy w ministerstwie, bo nie uczyniła niczego niestosownego, a nagonka jaka ją spotkała to wściekła reakcja na polskość.