4
Młodzi, ambitni, pracowici: Elżbieta Grużewska

Untitled-2

Przy kościele św. Janów z rodzicami i dziekanem wydziału filozofii UW Arūnasem Poviliūnasem po wręczeniu dyplomu magistra Fot. archiwum

Rozpoczynamy cykl rozmów z młodymi Polakami Wilna i Wileńszczyzny. Ambitnymi, pracowitymi. Do wielu z nich pasuje określenie — utalentowanymi. Jak realizują swoje plany i marzenia? Co im sprzyja, co przeszkadza? Jacy w ogóle są. Mamy nadzieję, że dzięki tym wywiadom powstanie coś w rodzaju mówionej fotografii młodego pokolenia Polaków — z urodzenia lub wyboru — na Litwie. Pierwszą naszą rozmówczynią jest Elżbieta Grużewska.

Niedawno wręczono ci dyplom magistra…Kierunek studiów?

Na wydziale filozofii Uniwersytetu Wileńskiego studiowałam psychologię. Po uzyskaniu stopnia bakałarza zrobiłam magisterium, dyplom otrzymałam 25 czerwca br. W międzyczasie wzięłam udział w uniwersyteckim projekcie naukowym „Skutki psychologiczne i radzenie z ciężkimi traumami i transformacjami socjalnymi”.
Jest to przedsięwzięcie o szerokim zakresie. Zaangażowani są profesorowie, zawodowi i początkujący psycholodzy.

Cel projektu?

Po pierwsze, traumy psychologiczne. Na przykład, chcieliśmy się dowiedzieć, jak ludzie reagowali na zmianę systemów, kiedy Litwa z komunizmu stała się państwem niepodległym. Interesują nas przemiany socjalne, społeczne. Jaki wpływ miały na życie osobiste jednostki i całych rodzin. Inicjatorów projektu ciekawi m. in., w jaki sposób przeobrażenia te odebrały mniejszości narodowe. Ponieważ znam język polski, pracowałam właśnie w tym kierunku. Część badań wykorzystałam w swojej pracy magisterskiej.

Jak je prowadzono?

Za pomocą wywiadów osobistych a także specjalnych ankiet.

Czy są jakieś różnice światopoglądowe, jeśli chodzi o mniejszości narodowe?

Na razie trudno jest podsumować, ponieważ praca trwa nadal. Podobny projekt realizowany jest po raz pierwszy. Ze wstępnych badań wynika, że mniejszości narodowe mają podobne doświadczenie, jak i wszyscy obywatele Litwy, którzy przeżywają zmiany socjalne. Najczęściej były wymieniane takie przeżycia jak: utrata bliskich osób, ograniczenie wiary, strata majątku i pracy, trudności w poszukiwaniu nowej.
Obok tych wspólnych przeżyć, w czasie transformacji socjalnych osoby polskiej narodowości na Litwie również mają do czynienia ze specyficznymi doświadczeniami. To negatywne nastawienie wobec ich narodowości, rosnąca dyskryminacja i trudności w połączeniu polskiej i litewskiej kultury.
Polacy przeżywają to boleśnie. Uważają, że z nimi zachowują się niewłaściwie i niesprawiedliwie, bo tak samo są obywatelami Litwy, razem z Litwinami walczyli o niepodległość.
W takich trudnych sytuacjach dla nich pomagało i dotychczas pomaga świadomość swojej pozycji, szukanie pomocy w gronie bliskich osób, a także dobra znajomość języka litewskiego.

Jaką szkołę ukończyłaś? Czy miała ona wpływ na wybór kierunku studiów?

Ukończyłam Wileńską Szkołę Średnią im. Władysława Syrokomli. Lubiłam lekcje przyrody, biologii, języki, literaturę. Przyznam się, że nie przepadałam za matematyką. Zdawałam jednak sobie sprawę, że przedmiot ten uczy logiki, logicznego myślenia. Nie moje odkrycie, ale się przekonałam, że wiedza ogólna bardzo pomaga w życiu.
Już w starszych klasach szkoły wiedziałam, że pójdę na psychologię. Co prawda, w grę wchodziła również medycyna, ale psychologia zwyciężyła. Na medycynie trzeba zakuwać na pamięć, a ja lubię rozważać, analizować, słuchać wypowiedzi ludzi, rozmawiać z nimi. Rodzina podtrzymała moją decyzję. Dodam jeszcze, że w dzieciństwie marzyłam, żeby zostać astronomem.

Wydaje mi się, że jesteś wyjątkowo ambitna, dążysz do doskonałości…

Wiem, czego chcę, zawsze staram się osiągnąć cel. Nie chwytam się wielu zajęć. Pozostaję wierna wybranemu celowi. Moim marzeniem jest prywatna praktyka psychologa, własny gabinet…

Praktykę na uzyskanie stopnia magistra odbywałaś…?

W Centrum Rehabilitacyjnym w Wołokumpiach (Valakupių Reabilitacijos Centras). Co prawda, chciałam praktykować w szpitalach psychiatrycznych na Vasaros (Letnia) lub w Nowej Wilejce, ale otrzymałam skierowanie właśnie do wymienionego Centrum. Praca w takim ośrodku wygląda inaczej niż w szpitalu.

Czym się różni?

Mogłam porównać, bo uprzednio odbyłam praktykę w szpitalu psychiatrycznym, gdzie miałam do czynienia z ludźmi o zaburzeniach psychicznych. W Centrum natomiast zetknęłam się z osobami po traumach fizycznych, po operacjach, amputacjach, a także z tymi, którzy z różnych powodów nie mogą pracować w swojej specjalności i muszą się zdecydować na wybór innej. Jest to tzw. rehabilitacja zawodowa.

Jak powitali cię pacjenci?

Przyznam: z pewną rezerwą. Smutne to, że u nas dotychczas króluje przekonanie, iż psycholog jest potrzebny wówczas, gdy człowiek ma naruszoną psychikę. Kiedy się przedstawiałam, że jestem psychologiem, ludzie odpowiadali, że nic im nie jest, nie potrzebują pomocy. Starałam się obalić takie rozumowanie. Tłumaczyłam pacjentom, że rozmowa ze mną do niczego nie zobowiązuje, że może jednak czemuś wspólnie potrafimy zaradzić, coś naprawić. Czasem przytaczałam argument, że gdy urządzamy mieszkanie, coraz częściej korzystamy z doświadczenia dekoratora wnętrz, który doradzi wyboru firanek, lub zakupu mebli… W wielu przypadkach ludzie otwierali się przede mną, nie czuli się samotni ze swoim cierpieniem lub swoimi problemami. Myślę jednak, że czasem trudno było nawiązać kontakt ze względu na mój młody wiek…

Opowiadałaś o sobie?

Zazwyczaj rozmowę z pacjentem rozpoczynam od tego, że kilka minut mówię o sobie. Wiem, że łatwiej porozumiewać się z człowiekiem, o którym masz pewne wiadomości.

Czy udało ci się przekonać kogoś, że po amputacji, np. nogi można żyć pełnowartościowo?

Prawdopodobnie że nie, ponieważ w Centrum mieliśmy ograniczoną liczbę spotkań z pacjentami. Aby zmienić czyjeś przekonanie, jest potrzebny dłuższy okres czasu. Ale wierzę, że kilka osób zastanowiło się nad taką myślą i dalej kontynuują pracę nad sobą.

 W górach Fany w Tadżykistanie Fot. archiwum

W górach Fany w Tadżykistanie Fot. archiwum

Zmieńmy temat: co sądzisz o współczesnej młodzieży?

Często się stykam z negatywnymi opiniami na jej temat. Uważam jednak, że współczesne młode pokolenie jest bardzo wielostronne. Co prawda, możemy napotkać leniuchów uzależnionych od Internetu, pasywnych, czekających aż spadnie im manna z nieba. Ale większość stanowią osoby ambitne, odważnie marzące o swojej przyszłości i realizujące swe plany. Jeżeli miałabym wybrać jeden przymiotnik określający współczesną młodzież, wybrałabym: wolna. Może podróżować po całym świecie, poznawać go, wypowiadać swoje zdanie, przedstawiać swoje idee i o nie walczyć.

Twoje najbliższe plany?

W tej chwili szukam pracy. Nie jest to łatwe, chociaż psycholodzy potrzebni są w szpitalach, szkołach, przedszkolach, ośrodkach rehabilitacyjnych. Inna rzecz, że coraz częściej właściwie jest doceniana ich praca, że przełamywany jest pewien stereotyp i zawód ten cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Nigdy cię nie kusiły studia zagraniczne?

Jestem przywiązana bardzo do swojej rodziny, do domu. Chociaż w tej chwili nie wykluczam możliwości kontynuowania nauki poza granicami Litwy, np. w Polsce.

Kim są twoi rodzice?

Tata pracuje w Instytucie Pracy i Badań Socjalnych. Z wykształcenia jest ekonomistą. Mama po studiach geograficznych na Uniwersytecie Wileńskim przez pewien czas związana była ze szkolnictwem, obecnie pracuje na wydziale przyrodniczym uczelni, którą ukończyła.

Twoje fascynacje poza psychologią?

Góry! Tata jest zagorzałym alpinistą. Już blisko 30 lat poświęcił tej swojej wielkiej pasji. Ma na koncie niejeden zdobyty szczyt. Od pewnego czasu towarzyszę mu podczas wspinaczek. Góry mnie fascynują, bo to wysiłek, skupienie, dążenie do celu, upór… Sam plecak waży około 20 kilogramów.

Największa twoja górska przygoda?

Dotarcie do odległych gór Fany w Tadżykistanie. Wspięłam się prawie na sam szczyt. Dotarłam do przełęczy Czimtarga na wysokości 4 500 metrów. Przepiękny widok: skały, na ich wierzchołkach śnieg. Oczywiście, dokonałam tego pod kierunkiem ojca, który jest moim jedynym instruktorem górskich wspinaczek. Razem z rodzicami byłam w Alpach: po stronie austriackiej i francuskiej, w polskich Tatrach. Zwiedziliśmy niemal całą Europę, Amerykę Północną, Brazylię. Uwielbiam dalekie podróże. Wierzę, że za pieniądze szczęścia nie kupisz, ale podróż — owszem.

A rzeczy bardziej prozaiczne?

Uczę się szycia. Uszyłam już sobie spódnicę i bluzeczkę. Nie mogę jednak poświęcić więcej czasu temu zajęciu, bo psychologia wymaga ciągłego dokształcania się.

Życzę ci powodzenia we wszystkich dziedzinach twoich zainteresowań i mam nadzieję, że następną rozmowę przeprowadzimy w twoim prywatnym gabinecie.

Bardzo bym tego chciała.

PS. Kiedy wywiad był przyszykowany do druku, Elżbieta z radością poinformowała redakcję, że znalazła pracę w jednym z Centrów Rehabilitacyjnych.

4 odpowiedzi to Młodzi, ambitni, pracowici: Elżbieta Grużewska

  1. tamty mówi:

    Powodzenia!

  2. Leo mówi:

    Dobry pomysł.Czekamy na kolejne artykuły o młodych Polakach Wileńszczyzny.

  3. J. mówi:

    Piękny artykuł. Powodzenia dla panny Eli. 🙂

  4. Adam81w mówi:

    Powodzenia dla Elżbiety i czekamy na kolejne wywiady z cyklu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.