X
    Categories: W kraju

Wędrówki ulicami wileńskimi: Sierakowski — promienna postać

W XIX-wiecznej kamienicy znajdują się urzędy i instytucje Fot. Marian Paluszkiewicz

Kontynuujemy wędrówki ulicami wileńskimi noszącymi imiona słynnych Polaków. Opowiadaliśmy o Tadeuszu Kościuszce i Jakubie Jasińskim — bohaterach walczących o niepodległość swojej Ojczyzny.

Dziś — o Zygmuncie Sierakowskim, Wodzu Naczelnym Powstania Styczniowego na Litwie, o którym tu mówiono, że jest nowym Kościuszką. W pobliżu ul. Jakuba Jasińskiego, między ulicami M. K. Čiurlionisa i V. Kudirki, znajduje się cicha, skromna uliczka nosząca imię Zygmunta Sierakowskiego.
Ulica Zygmunta Sierakowskiego na początku 20 wieku nazywała się Junkierską.

Siedziba Wileńskiej Szkoły Junkrów Piechoty mieściła się tuż obok przy ul. Zakretowej 4 (obecnie Čiurlionio g.) w gmachu wydziału przyrodniczo-medycznego Uniwersytetu Wileńskiego. Rosyjska uczelnia wojskowa, kształcąca głównie przyszłych oficerów piechoty, utworzona została w 1864 r. Była to jedna z najstarszych rosyjskich szkół junkierskich, obok analogicznej Moskiewskiej Szkoły Junkrów Piechoty. Powstała w ramach reform wojskowych za panowania cara Aleksandra II. Przed zajęciem Wilna przez armię niemiecką w 1915 r. uczelnię ewakuowano do Połtawy.

Ulica Sierakowskiego znajduje się w samym centrum miasta.  Jest to cicha zielona ulica, ukryta między wiekowymi kamienicami, którymi zabudowana jest jej lewa strona. Są to trzech- czteropiętrowe budynki wzniesione w różnym czasie, dlatego charakterystyczne im są różne style architektoniczne. Prawa strona zabudowana jest nowoczesnymi blokami mieszkalnymi. Jeszcze w końcu ubiegłego wieku stały na ich miejscu drewniane domki. U wylotu ulicy stoi zbudowany po wojnie gmach, w którym mieści się obecnie siedziba ambasady Niemiec.

Dom mieszkalny z pierwszej połowy XX wieku Fot. Marian Paluszkiewicz

Po prawej stronie ulicy rozpościera się teren Góry Bouffałowej (Tauro). U jej podnóża, w końcu ulicy Aukų (Ofiarnej), mniej więcej w miejscu obecnego parkingu samochodowego, z rozkazu Murawjowa — przez wilnian nazwanego Wieszatielem — w dniu 27 czerwca 1863 roku stracony został Zygmunt Sierakowski.
Ciężko rannego żandarmi wywlekli ze szpitala św. Jakuba. Nie mógł ustać na własnych nogach. Na oczach przerażonego tłumu dociągnięto go do szubienicy.

Słuchając wyroku stał chwiejąc się oparty o ramię księdza. Jako oficer miał być rozstrzelany, ale okrutny i perfidny Murawjow wydał rozkaz śmierci przez powieszenie.Słynna była wypowiedź Murawjowa na liczne petycje, by nie skazywać Sierakowskiego na rozstrzelanie. Ryknął: „Ja go nie rozstrzelę! Ja go powieszę!”. Kat, który go wciągnął na szubienice, kopnął rannego kilkakrotnie, dokładnie mierząc w jego rany. Sierakowski zdążył tylko zawołać: „Bądź wola Twoja”. W złowrogim warkocie bębnów zawisł na szubienicy. Sierakowski miał 36 lat. Pozostawił żonę oczekującą dziecka. Apolonii Sierakowskiej zapowiedziano, ze jeżeli urodzi syna, natychmiast go zabiorą. Wywieziono ją na zesłanie do Borowicz. Tam urodziła córeczkę. Dziecko wkrótce zmarło. Jej bracia zostali zesłani lub rozstrzelani.

W miejscu tym, gdzie zginął bohater, znajdującym się na ówczesnym przedmieściu łukiskim, odbywały się nieprzerwanie krwawe egzekucje na powstańcach styczniowych: rozstrzeliwanych lub traconych na szubienicy. Tu m. in. zginął liczący zaledwie 23 lat Tytus Dalewski, rodzony brat żony Zygmunta Sierakowskiego, Apolonii. Tu powieszeni zostali: Konstanty Kalinowski, jeden z przywódców powstania, Ignacy Zdanowicz — powstańczy naczelnik m. Wilna i wielu innych.

W 1922 roku na środku Placu Łukiskiego położono skromny kamień z napisem: 1863. W przyszłości miał tu stanąć Pomnik Wyzwolenia. Niestety, wybuch II wojny światowej nie pozwolił zrealizować tych planów. Dalsze dzieje placu są znane. Aż do roku 1991 stał tu pomnik Lenina. Wyciągnięta prawica wodza rewolucji październikowej wskazywała na teren, gdzie ginęli powstańcy styczniowi i na powojenny gmach KGB (Komitet Gosudarstwiennoj Biezopasnoti siedzibę otrzymał po gestapo, które tu działało podczas okupacji), w którym torturowano i mordowano ludzi walczących o wolność. Dziś w gmachu tym mieści się jedyne w swoim rodzaju Muzeum Ofiar Ludobójstwa.

W związku z budową pomnika Lenina kamień z napisem 1863 przeniesiono bliżej kościoła św. Jakuba. Przy głazie tym znajduje się litewsko-rosyjska(!) tablica błędnie informująca, że w miejscu tym straceni zostali wojownicy o wolność. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości stanął tu drewniany krzyż z litewską ornamentyką ludową.
Wymieniliśmy wileńskie miejsca związane z imieniem Zygmunta Sierakowskiego. Wypada przypomnieć, że bywał on w domu przy ul. Stuoki-Gucevičiusa 9/7 (dawniej Bonifraterska), w którym urodził się Tadeusz Wróblewski, założyciel Biblioteki Akademii Nauk Litwy, nazwanej przed kilu laty imieniem Wróblewskich (pamięci też jego rodziców — Eustachego i Emilii). O ulicy Tadeusza Wróblewskiego pisaliśmy w poprzedniej wędrówce.

Jeszcze jedno miejsce, z którym łączy się nazwisko Zygmunta Sierakowskiego. To dawny hotel Niszkowskiego, znajdujący się na rogu ul. Bakszty (Bokšto) i Łotoczka (Latako). Jeszcze w pierwszych latach naszego stulecia znajdowała się na jego murze litewsko-rosyjska tablica. Informowała, że w budynku tym, dawnym hotelu, w marcu 1863 roku odbyła się pod przewodnictwem Zygmunta Sierakowskiego tajna wojenna narada przywódców powstania na Litwie.
Motywy i okoliczności zniknięcia tablicy nie są znane.

Teraz nieco wiadomości z życiorysu bohatera. Tomas Venclova w książce „Opisać Wilno” zaznacza: „Konspiracja weszła Sierakowskiemu w ciało i krew. Jego ojciec poległ we wcześniejszym powstaniu 1830 roku, toteż matka przebierała go w dzieciństwie za dziewczynkę, aby nie odebrano jej syna buntownika”.
Zygmunt Sierakowski urodził się 19 maja 1827 roku na Wołyniu. Jego dziadek ze strony matki walczył w Powstaniu Kościuszkowskim. Opiekę nad Zygmuntem sprawowali też bracia matki — bohaterowie, podobnie jak ojciec chłopca — Powstania Listopadowego. Rósł więc młody Sierakowski w atmosferze walki i poświęcenia. Napisał potem w jednym z listów: „Ja nie wstydzę się żadnej pracy, ja wiem, że można drwa rąbać i wodę nosić, i być zawsze i wszędzie prawdziwym, wyższym człowiekiem, poetą i filozofem (…)”.

Panorama Śródmieścia z ulicy Sierakowskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Naukę zaczął w gimnazjum rosyjskim (innych pod zaborem nie było) w Żytomierzu. W roku 1845 wstąpił na Uniwersytet w Petersburgu. Wśród studentów „…nie było ani jednego, który by dorównywał mu bystrością…”. Zjednoczył wokół siebie młodych Polaków. W 1848 roku Europę ogarnia Wiosna Ludów. Sierakowski próbuje przekroczyć granicę Galicji, by wstąpić do wojska. Zostaje schwytany i zesłany do Korpusu Wojskowego w Kraju Orenburskim. Po śmierci cara Nikołaja I i klęsce Rosji w wojnie krymskiej, pozwolono Sierakowskiemu wrócić do Petersburga, gdzie w 1857 r. świetnie zdał egzaminy do Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego. Jako utalentowany specjalista dużo podróżował po Europie. Po powrocie z zagranicznych wojaży Sierakowski przeżył własny wielki sukces: dzięki jego projektowi i działaniu car wreszcie zniósł w wojsku karę cielesną.

W niedawno wydanej książce pt. „Wielcy Polacy z Wileńszczyzny i Kresów Północno-Wschodnich” Barbara Wachowicz, polska pisarka, wielka miłośniczka dawnych Kresów Rzeczypospolitej, przytacza list Zygmunta Sierakowskiego pisany w lipcu 1862 roku do matki i siostry: „Wasz Zygmunt i jego bohdanka Apolonia kochają się wzajemnie i dali już sobie słowo połączyć się węzłem wieczystym. Ona gotowa jest w tej chwili wszystko poświęcić dla Ojczyzny, ona pomoże mi spełnić należycie największy obowiązek! Bardzo jestem szczęśliwy — nie tym szczęściem idyllicznym, co to marzy o kwiatach, ale szczęściem człowieka, który ma obok siebie opiekuńczego ducha”.

30 lipca 1862 w Kiejdanach (Kedainiai), w gotyckim kościele św. Jerzego odbył się ślub Zygmunta Sierakowskiego z Apolonią Dalewską, którą pieszczotliwie nazywano „Polką”. Było hucznie, brawurowo i mazurowo. To ostatni radosny akord w życiu bohatera.

Wybucha Powstanie Styczniowe. Sierakowski dobrowolnie rezygnuje z wielkiej kariery i przyłącza się do powstania. Zostaje jego wodzem na Żmudzi. Pisze list do rosyjskiego ministra wojny: „ Nie mogę być głuchym na głos Ojczyzny. Wobec walczących braci moich nie mogę pozostać w armii rosyjskiej i muszę walczyć wraz z nimi”.  Niedługo czekał na oddział, bo ten uformował się wraz z jego pojawieniem. Przyjmuje pseudonim od swojego herbu — Dołęga. Żartujac, że tylu jest niedołęgów, że przyda się chociaż jeden „Dołęga”. Uczestnik powstania pisze : „Radowała się Żmudź, wszystko pędziło ku Dołędze.  Dołęga odbywa tryumfalną wędrówkę. Witany wszędzie entuzjastycznie.  Odnosi piękne zwycięstwa w walkach. Tryumfalny pochód przez ziemie litewsko-żmudzkie zakończył się nagle tragicznym akordem. 8 maja 1863 roku w bitwie pod Birżami Zygmunt Sierakowski zostaje bardzo ciężko ranny, wzięty do niewoli i przywieziony do Wilna.

Kaźń Sierakowskiego opisywała prasa całej Europy. Miejsce jego pochówku nie jest dokładnie znane.
Jakub Gieysztor, prezes Wydziału Zarządzającego Prowincjami Litwy podczas Powstania Styczniowego, w swoich „Pamiętnikach” napisał o Zygmuncie Sierakowskim „…promienna, zapałem, poezją tryskająca postać…”

Justyna Giedrojć :

View Comments (5)

  • Jeśli ten "promienny" Sierakowski spotykał się (a więc pozostawał pod wpływem) z Giuseppe Garibaldim i Aleksandrem Hercenem,to już wiadomo co to za ziółko!

  • Do Wereszki u ciebie każda okazja dobra aby obrzucić znakomitych Polaków błotem.Jak jesteś taki mądry to zaryzykuj coś brzydkiego napisać o Litwinach - tu już ci brak odwagi łajdaku....

  • @ Powiłas, Sierpień 23, 2014 at 23:59
    Wybacz,ale o Litwinach mam zdanie jak najlepsze,więc nic brzydkiego o nich napisać nie mogę.Za to o Lietuvisach,zwłaszcza dzisiejszych - jak najgorsze,i nie raz je wyrażałem.