X
    Categories: W kraju

W Mińsku rozmowy o pokoju na tle wojny w Ukrainie

W Mińsku doszło do spotkania prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki z prezydentem Rosji Władimirem Putinem Fot. EPA-ELTA

Po ukazaniu się w mediach filmów z przesłuchania rosyjskich żołnierzy zatrzymanych na Ukrainie Moskwa w końcu przyznała obecność swoich wojsk we Wschodniej Ukrainie, gdzie siły ukraińskie walczą z prorosyjskimi separatystami.

Mimo zeznań zatrzymanych żołnierzy rosyjskich o wysłaniu ich na wsparcie separatystów władze w Moskwie zaprzeczają, że udzielają pomoc separatystom Donbasu. Tamtejszy resort obrony oświadczył, że żołnierze byli na ćwiczeniach w pobliżu granicy z Ukrainą i zabłądzili w głąb sąsiedniego kraju. Zatrzymanie rosyjskich żołnierzy na Ukrainie stało się mocnym argumentem prezydenta tego kraju Petro Poroszenki w rozmowie z Rosją.

We wtorek, 26 sierpnia, tuż za litewską granicą — w Mińsku białoruskim — spotkał się on z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Spotkanie odbyło się w ramach szczytu Ukraina-Unia Europejska-Unia Celna (Białoruś, Rosja, Kazachstan), którego inicjatorem był szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.

Choć oficjalnym tematem spotkań były relacje Ukrainy z krajami Unii Celnej po podpisaniu przez Kijów umowy stowarzyszeniowej z UE oraz zapewnienie dostaw rosyjskiego gazu krajom unijnym przez terytorium Ukrainy, to jednak konflikt na wschodzie Ukrainy stał się jednym z głównych tematów szczytu w stolicy Białorusi. Jej prezydent, Aliaksandr Łukaszenka zaapelował do zebranych prezydentów Ukrainy, Rosji, Kazachstanu oraz szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton o odrzucenie „politycznych ambicji” i wspólny wysiłek w zaprzestaniu „przelewu krwi” na Ukrainie.
Ukraiński prezydent podkreślił, że na szczycie w Mińsku waży się los Europy i świata oraz zapewnił, że zrobi wszystko, żeby znaleźć polityczne rozwiązanie konfliktu na Donbasie i powstrzymaniu tam przelewu krwi. Według Poroszenki, jedynym instrumentem do zapewnienia stabilizacji we wschodniej części jego kraju jest powstrzymanie rosyjskiej pomocy donieckim i ługańskim separatystom.

„Wstrzymanie dostaw broni dla separatystów, swoboda dostępu dla obserwatorów OBWE i uwolnienie jeńców — to są kroki, które otworzą drogę do pokoju na wschodzie Ukrainy” — powiedział jej prezydent.
Prezydent Putin choć zgodził się w Mińsku, że dalsza eskalacja sytuacji i użycie siły nie prowadzą do normalizacji sytuacji we wschodniej Ukrainie, jednak jego słowa zabrzmiały w dysonans z działaniami Rosji. Gdy bowiem w Mińsku trwały spotkania, ukraińska armia musiała stawiać czoło zbrojnemu wtargnięciu z rosyjskiego terytorium w kierunku Mariuopola leżącego na południe od objętych konfliktem terenów. We wtorek, w dzień szczytu w Mińsku, pierwszy raz od początku walk rosyjskie śmigłowce bezpośrednio zaatakowały posterunek Straży Granicznej Ukrainy w Donbasie. Zginęło czterech Ukraińców, a trzech funkcjonariuszy zostało rannych. Poinformował o tym rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrij Łysenko. Poinformował on też, że próbę wtargnięcia przez granicę odparto i że funkcjonariusze Straży Granicznej zostali ostrzelani przez dwa bojowe rosyjskie śmigłowce Mi-24.

żołnierze byli na ćwiczeniach w pobliżu granicy z Ukrainą i zabłądzili w głąb sąsiedniego kraju

Otwarte zaangażowanie się rosyjskich sił w konflikt na Ukrainie obserwatorzy zagraniczni ocenili, jako otwarcie przez Rosję „południowego frontu”. Działania te miały pokazać uczestnikom mińskiego szczytu, że Kreml i jego włodarz nie zamierzają liczyć się z opinią światową ws. rozwiązania ukraińskiego konfliktu.
Tymczasem Putin niebawem będzie musiał liczyć się z opinią swojego społeczeństwa, do którego zaczyna docierać, że rządowa propaganda ich oszukiwała od początku wydarzeń na Ukrainie, a władze posyłają młodych Rosjan na wierną śmierć. Co więcej, odżegnują się od swoich żołnierzy zabitych w walkach po stronie separatystów, a tych, co żywymi trafili do ukraińskiej niewoli, oskarżają o zdradę.
Rosyjskie media poszły za sprawą nagłośnionego zatrzymania na Ukrainie rosyjskich żołnierzy i wyjaśniły, że na Ukrainie znaleźli się nie tylko zatrzymani żołnierze z 98. dywizji desantowo-szturmowej z Kostromy, ale prawdopodobnie też żołnierze z 76. dywizji desantowo-szturmowej stacjonującej w Pskowie oraz jednostki z Dagestanu. Rosyjskie media dotarły do grobów pochowanych niedawno rosyjskich żołnierzy z pskowskiej dywizji, którzy zostali zabici w walkach na Ukrainie.

Rosyjskie stowarzyszenie „Matki żołnierzy” apeluje z kolei do władz o wyjaśnienie śmierci kilku żołnierzy z Dagestanu, na południu Rosyjskiej Federacji. Rodziny zabitych żołnierzy otrzymały oficjalną informację, że „zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach” oraz po „zakończeniu służby w wojsku”.
Stowarzyszenie apeluje do wszystkich bliskich żołnierzy, żeby sprawdzili, gdzie znajdują się ich krewni, bo zamiast „na ćwiczeniach” — jak podaje się oficjalnie, mogą oni być na Ukrainie.
Rosyjscy dziennikarze wyjaśnili, że prawdopodobnie cała pskowska dywizja została wysłana na Ukrainę, choć oficjalnie podaje się, że jest ona na ćwiczeniach gdzieś w okolicach Rostowa nad Donem (Rosja). Dziennikarze nie wykluczają, że wielu żołnierzy już zginęło, bo od kilku dni ich bliscy nie mają z nimi kontaktu. Dziennikarze sprawdzili też, że wielu żołnierzy z Pskowa od kilku dni nie odnawia swoich stron na portalach społecznościowych, choć wcześniej robili to aktywnie i regularnie. Zamieszczali na nich swoje zdjęcia, między innymi, wojskowych orderów za udział w zajęciu Krymu przez Rosję. Na razie media dotarły do trzech grobów żołnierzy pod Pskowem oraz w kilku dagestańskich wioskach, jednak prawdziwa liczba zabitych może okazać się wielokroć większa. Zwłaszcza, że na uwolnionych od separatystów terenach ukraińscy żołnierze znajdują masowe groby oraz nieznane mogiły z krótką wzmianką „Żołnierz nr…”.

Tymczasem prezydent Putin w Mińsku liczył straty finansowe, jakie Rosja może ponieść w wyniku zbliżenia Ukrainy z UE. Włodarz Kremla cynicznie powiedział, że Rosja „zawsze szanowała i szanuje wybory innych krajów”, ale zaznaczył, że nie pozwoli, żeby ten wybór był sprzeczny z interesem jego kraju.
Prezydent Ukrainy z kolei zaproponował Putinowi jak najszybsze rozpoczęcie negocjacji ws. zażegnania kryzysu na Donbasie. Wyraził przekonanie, że w tych negocjacjach znajdą rozwiązanie, żeby Rosja „zachowała swoją twarz”.

 

Stanisław Tarasiewicz :

View Comments (14)

  • Lektura dla Pawła:
    "W listopadzie 2009 r., przed ostatnimi wyborami prezydenckimi na Ukrainie, Arsenij Jaceniuk uczestniczył w debacie telewizyjnej z Nestorem Szufryczem, byłym ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych w rządzie premiera Wiktora Janukowycza, który na wizji wyciągnął list napisany przez ukraińskich chasydów. Ortodoksyjni Żydzi ubolewają w nim, że Jaceniuk wstydzi się swoich korzeni. Pod koniec października tego samego roku w ukraińskiej telewizji wystąpił niejaki Jurij Dubiński, który przedstawił się jako lider mniejszości żydowskiej w Charkowie, i ogłosił, że w imieniu wszystkich Żydów na świecie popiera kandydaturę Jaceniuka, ponieważ jeden z przodków jego matki był współautorem… Talmudu."
    Więcej: http://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/03/09/kim-naprawde-jest-arsenij-jaceniuk-i-kto-za-nim-stoi/

  • Wyjątkowo obrzydliwe, a wręcz podłe jest stanowisko każdego człowieka, który głosi swoje antysemickie poglądy na forum portalu działającego w Litwie.
    Tragedia Litwaków- w dużej części obywateli polskich - była ogromna i wszyscy normalni ludzie żyjący dzisiaj w Litwie to rozumieją. Wynika to stąd, że Litwa od wieków była( i jest dalej) krajem wielonarodowościowym i wieloreligijnym, w którym - dla przykładu - wybierając swojego życiowego partnera czy kolegę w szkole nikt nie zwraca uwagi na jego narodowość, ani tym bardziej na przeszłość jego rodziców. Dla całego demokratycznego świata sprawa narodowości jest sprawą prywatną i szarganie jej jest haniebne.

    Niestety, znalazła się na forum czarna owca, która tego nie rozumie i która jednocześnie powołuje się na różne wynurzenia zamieszczane na blogu przez jakiegoś skrajnego nacjonalistę i patologicznego antysemitę z Polski.
    Antysemickie stanowisko wyznawców katolicyzmu (100% polskich narodowców) świadczy o schizofrenii.
    Bo jak można być antysemitą, kiedy czci się boga, który był Żydem (jego matka Maria była Żydówką) i kiedy wyznaje religię wynalezioną przez Żydów?

    Jeżeli chodzi o ukraińskich polityków, to najważniejszy jest stosunek samych Ukraińców do nich. Naród ukraiński , podziwiany i wspierany dzisiaj przez cały demokratyczny świat, nie grzebie w życiorysach swoich polityków. Ocenia ich czyny. I to świadczy o wielkości narodu, którego przodkowie tworzyli zalążki organizmu państwowego (Ruś Kijowska) w czasach, w których na miejscu dzisiejszej Moskwy rósł gęsty las.

    Według sondażu socjologicznej grupy «Рейтинг» z 23 lipca 2014 ponad 59% respondentów całkowicie lub częściowo ufa prezydentowi P. Poroszence. Na drugim miejscu, z zaufaniem na poziomie 48%, znajduje się premier A. Jaceniuk.

    Bardzo popularne w Ukrainie są dwie osoby, przeciwko którym reżim Putina prowadzi śledztwo. Są to Igor Kołomojski (gubernator obwodu dniepropietrowskiego) oraz Arsen Awakow (szef MSW). Ten pierwszy zasłynął z tego, że zdławił w zarodku zapędy rosyjskich terrorystów w swoim obwodzie, oferując za głowę każdego z nich po 10 000 dolarów. Ten drugi, skutecznie kieruje walką z rosyjskimi terrorystami na Donbasie.

  • DO Paweł:

    Przyjaciołom Moskalom wszystko bywa "do, nawet lektura. Bo tak.

  • @ gość, Sierpień 27, 2014 at 15:42
    "Ihor Wałerijowycz Kołomojski (ukr. Ігор Валерійович Коломойський, ur. 13 lutego 1964 w Dniepropetrowsku) – ukraiński biznesmen, magnat mediowy, właściciel klubu piłkarskiego Dnipro Dniepropetrowsk, działacz społeczności żydowskiej na Ukrainie, od 2008 prezes Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej w kraju. Gubernator obwodu dniepropietrowskiego Ukrainy (od 2 marca 2014)"
    Więcej na "blogu jakiegoś skrajnego nacjonalisty i patologicznego antysemity z Polski:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ihor_Ko%C5%82omojski

    Czy,twoim zdaniem,bycie Żydem to coś złego?

  • PRZED CHWILĄ TELEWIZJA TVN24 PODAŁA, ŻE W POLSCE SPRZEDAWANE SĄ CERTYFIKATY (PAPIERY WARTOŚCIOWE) NA DOZBROJENIE ARMII UKRAIŃSKIEJ.

    Z pierwszych doniesień wynika, że jest to forma obligacji / pożyczki wojennej. Ich sprzedaż prowadzi między innymi Kościół Greko-katolicki.

  • @ Paweł, Sierpień 28, 2014 at 17:29
    "Ich sprzedaż prowadzi między innymi Kościół Greko-katolicki."
    Ten sam kościół grecko-katolicki,który święcił widły,kosy,noże itp. banderowcom idącym rezać Polaków na Wołyniu? Ten sam,który do dzisiaj nie przyznaje się do swojej haniebnej wtedy postawy?

  • Do "Cenzora", "Gościa" i do wszystkich, którzy rozumieją, co się dzieje i nie chcą pozostawać biernymi wobec zagrożenia:

    Jeżeli pies szczeka, to nie znaczy, że my musimy odpowiadać szczekaniem. Jeżeli skunks smrodzi, to nie znaczy, że my musimy odpowiadać tym samym.

    Należy podawać ważne informacje, gromadzić dokumenty, zamieszczać linki, również dyskutować,

    ale nie wdawać się z "Wereszkami" w pojedynek na poziomie szczekającego "burka". Szkoda na to miejsca, czasu i energii.

  • @ Paweł, Sierpień 28, 2014 at 19:26
    O stosunku cerkwi greckokatolickiej do rzezi na Wołyniu i w Małopolsce przeczytaj np."Sutanna umoczana we krwi" Stanisław Woczeja, np. tutaj:
    http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page43.php
    Fragment:
    "...istotną siła napędową eskalacji ludobójstwa ludności polskiej stanowiło wielu księży unickich cerkwi greckokatolickiej – którzy udzielali błogosławieństwa członkom bojówek OUN –UPA udającym się na rzeź, odprawiali nabożeństwa dziękczynne po zbrodni, święcili narzędzia mordu, oddawali dla użytku dla bojówek z OUN – UPA pomieszczenia na plebaniach przycerkiewnych. Szantażowali wiernych, że nie dostaną rozgrzeszenia jeśli nie będą „rizaty Lachiw”.

    Rosyjska cerkiew prawosławna potępiła zbrodnie komunistyczne i czci ich ofiary,cerkiew g-k ukraińska zbrodni UPA-OUN nie potępiła do dzisiaj,wprost przeciwnie.Dlatego obawiam się,że podobne zbrodnie mogą się powtórzyć.

  • bardzo mi ciekawi co w Polsce myslą proste ludzie pracy a wojnie narazie informomacyjnej,czy naprawdę strefy wplywu mogą doprowadzic do krwi ludzkiej w naszym regionie,Rosyja blisko možy się bac a USA daleko znaczy bac się niema czego jej,kto guzik možy nacisnąc,podobnie bylo w 1962r tylko kolo Kuby,Paraszenko biznies a politykowac chyba slabo ježeli powtaža kto co mowi a mowią i bredzią tam dužo.

1 2