29
Dalia Grybauskaitė w Solecznikach przemawiała po polsku

Wobec zagrożenia ze strony Rosji Litwa i Polska powinny demonstrować jedność, inne problemy nie istnieją — wynikało tak z przemówienia Litwy Dali Grybauskaite, uczestniczącej w dożynkach w rejonie solecznickim (zamieszkanym w 80 proc. przez Polaków).

„Już nie ma problemów innych, jak być razem w zbroju, razem w pracy i razem w drużbie” — oświadczyła prezydent, zwracając się do zebranych w języku polskim. Wskazała, że wszelkie istniejące problemy zostały przyćmione przez ostatnie działania Rosji.

Grybauskaite powiedziała też do zgromadzonych: „Wszyscy jesteście Litwinami, dlatego że żyjecie w Litwie, pracujecie, rodzina jest z Litwy i jesteśmy jedną gospodarką”.

W solecznickich dożynkach uczestniczyło około stu gości z Polski: przedstawiciele zaprzyjaźnionych gmin i miast, prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” Janusz Skolimowski, a także Tomasz Borecki, doradca społeczny prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Niedzielna wizyta Dali Grybauskaite w Solecznikach była trzecią w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na Wileńszczyźnie. W lipcu prezydent odwiedziła miejscowość Dziewieniszki w rejonie solecznickim, a 1 września była na inauguracji roku szkolnego w miejscowości Ławaryszki w rejonie wileńskim.

Grybauskaite zaznacza, że swymi wizytami chce zwrócić uwagę na „Litwę Południowo-Wschodnią”, czyli Wileńszczyznę, która w odróżnieniu od innych regionów kraju jest wielonarodowościowa. Prezydent chce, by rząd zwrócił większą uwagę na rozwój gospodarczy Wileńszczyzny. Nie wyklucza możliwości powołania specjalnego programu rozwoju tego regionu.

Mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz sceptycznie ocenia pomysł tworzenia specjalnego programu. W rozmowie z PAP przypomniał, że w 1996 roku został przyjęty Program Rozwoju Litwy Wschodniej. „Realizacja tego programu ograniczyła się do wybudowania na Wileńszczyźnie ponad 20 litewskich szkół. Niektóre z nich dzisiaj są zamknięte, bo brak dzieci, a w innych większość uczniów stanowią Polacy” — tłumaczył Palewicz.

Mer zaznaczył, że rejon solecznicki nie chce być traktowany przez rząd w sposób szczególny. „Chcemy jedynie równego rozdziału inwestycji między regionami. Chcemy widzieć konkrety, a nie jedynie obietnice rządu” — podkreślił.

Litewski politolog Lauras Bielinis zaznacza, że Litwa w ciągu ostatnich dwóch dekad zaniedbała ten region pod względem politycznym, gospodarczym i kulturalnym. “Wszystko puszczono samopas i dzisiaj mamy tego skutki” – powiedział PAP analityk.

Bielinis  chwali aktywność Dali Grybauskaitė na Wileńszczyźnie. Wskazał, że „w ogólnym kontekście geopolitycznym Wileńszczyzna ze swoimi problemami narodowościowymi, gospodarczymi jest słabym punktem, bardziej narażonym na ewentualne rosyjskie prowokacje”. Dlatego według politologa region ten „wymaga dzisiaj szczególnej uwagi gospodarczej i politycznej”. „Jeżeli nie zainwestujemy w ten region, zainwestuje tu ktoś inny i na pewno nie będzie to Polska” — podkreślił Bielinis.

Polacy na Litwie są najliczniejszą mniejszością narodową. Według ostatniego spisu ludności z roku 2011 jest nas 6,6 proc. Polacy mieszkają na Wileńszczyźnie, gdzie stanowią około 60 proc. mieszkańców, głównie w rejonie wileńskim i solecznickim.

PAP, inf. wł.

29 odpowiedzi to Dalia Grybauskaitė w Solecznikach przemawiała po polsku

  1. Kmicic mówi:

    Po polsku , i co z tego ? Liczą się jej radykalne działania antypolskie. Należało ją wygwizdać.

  2. Kris mówi:

    W końcu ta antypolka przemówiła ludzkim głosem, ale w żadne jej słowo nie należy wierzyć bo to stara ruska agentka i prowokatorka. Łapy precz o Wileńszczyzny !

  3. wielki brat mówi:

    Do Kmicic,
    Wygwizdać to my zawsze możemy i w Wilnie i w Warszawie. Ale jeżeli robi się jakiś krok na zbliżenie, musimy go wykorzystać i dać szansę poprawić sytuację. Nie możemy rezygnować ze swoich praw, które nam się należą, musimy rozmawiać twardo i stanowczo, ale nie wolno szantażować Rosją. Wiadomo że imperializm rosyjski jest realnym zagrożeniem dla Litwy i Polski, ale jeżeli Litwinie chcą porozumieć się z nami tylko na tej platformie to porozumienie na krótką metą. Porozumienie do pierszej okazji żeby z tego wycofać się, oskarżając nas że zmusili ich do ustępstw. Raz to już było. Obiecali kulturalną autonomią, a z okazji puczu Janajewa rozpędzili demokratycznie wybrane samorządy (Solecznicki też). Skutki tamtych porozumień odczuwamy do dziś. Z tamtej lekcji musimy wyciągnąć wnioski. 1.Nikt nam gotowych rozwiązań nie zaproponuje. Musimy je przedstawić sami, wiedzieć konkretnie czego chcemy. 2.Musimy mieć poważny plan strategiczny. Poważny, konkretny plan rozwojowy. A nie taki jak mamy w szkolnictwie – “zachować stan posiadania”. Już doposiadali się. 3. Wszystko my musimy wywalczyć sami, wykorzystując przy tym każdą możliwość i okazją, także i tą wizytę prezydent w Solecznikach.

  4. marek mówi:

    wielki brat
    Gesty Grybauskaitė są obliczone wyłącznie na przekonanie opinii publicznej w Polsce, że na Wileńszczyźnie nie dzieje się źle, a Prezydent jest tak propolska, że nawet rozmawia z tamtejszymi Polakami w ich ojczystym języku.
    Zgadzam się z tym, że Polacy na Wileńszczyźnie muszą postępować rozsądnie i w ramach posiadanych skromnych możliwości. Stąd staram się nigdy nie komentować działań, jakie oni podejmują w ramach istniejących tam układów.
    Co nie znaczy, że my tu w Polsce mamy godzić się na grę, którą od ponad dwudziestu lat grają lietuvisy. Takie gesty są z naszego punktu widzenia nic nie znaczące. za nimi nie idą żadne konkrety, więcej- równolegle dokonywane są działania, które są obliczone na depolonizację Wileńszczyzny.
    Prawdą jest, ze RL nie musi być straszona Rosją, ale krótka analiza mapy pokazuje, że najkrótsza droga do Kaliningradu prowadzi przez Wilno. Krótka analiza składu etnicznego państw bałtyckich pokazuje, że jest tam, zwłaszcza na Łotwie i w Estonii, dość liczna mniejszość rosyjska, która na fali entuzjazmu po włączeniu Krymu, będzie podatna na akcje Putina. Tym bardziej, że państwa bałtyckie wiele zrobiły, aby ta ludność nie czuła się ich równoprawnymi obywatelami. Nie zakładam włączenia tych państw w orbitę rosyjską (ich likwidacja w ogóle nie wchodzi w grę), ale biorę pod uwagą i taką sytuację, w której Rosja te państwa politycznie i gospodarczo zdestabilizuje. Ale ten problem to jest w pierwszym rzędzie problemem tych państw, a nie Polski.
    Dlatego też tylko z tego powodu, że Rosja stanowi jakieś tam zagrożenie dla RL, nie powinniśmy się powstrzymywać ze zgłaszaniem naszych postulatów i działaniami zmierzającymi do wsparcia polskiej mniejszości. Lietuvisy musza wybrać albo strategiczne partnerstwo z Polską, ale z jednoczesnym pełnym zagwarantowaniem praw polskiej mniejszości, albo polityka izolacjonizmu i liczenie na pomoc Francji, czy Niemiec w przypadku eskalacji konfliktu z Rosją.

    Historia pokazuje, że Polska bez RL sobie poradzi, a w drugą stronę, to chyba nie działa.

    PS. Gwizdy oczywiście nic nie dadzą. Potrzebny jest program wsparcia polskiej mniejszości i to nie tylko politycznego, ale zwłaszcza na niwie społecznej i gospodarczej. Program, który pozwoli na rozwój Wileńszczyzny i zachowanie jej polskiego charakteru, nawet pomimo antypolskich działań lietuvisów.

  5. Połaniec mówi:

    „Wszyscy jesteście Litwinami, dlatego że żyjecie w Litwie, pracujecie, rodzina jest z Litwy i jesteśmy jedną gospodarką”. To nie pozostawia żadnych złudzeń i nie daje żadnych marzeń!
    Jest ich, Lenkasów, w Republice Litewskiej (twór który wyłonił się z Litewskiej SSR w 1991r.) statystycznie rzecz ujmując, 6%, z tego na Wileńszczyźnie stanowią większość a w samym Wilnie ich wykorzenianie zaczęło się za czasów piątego Sowieta a kończy za czasów drugich platformersów. Traktujemy tych Naszych rodaków tam nad Wilią w przeróżny sposób ale nie da się ukryć, że coraz bardziej po macoszemu i coraz bardziej egzotycznie. Bo Polak na Wileńszczyźnie to jest problem dziki! My Polacy, my lubim pomniki! Najlepiej gdyby w dniu jubileuszu wejścia do Unii już się zasymilowali i ulotnili. Sęk w tym, że nie chcą bo mają swoje ambicje i potrzeby. Dziś poza ośmioma- siedmioma deputowanymi do Sejmasa rządzą w rejonach wileńskim i solecznickim. Jeszcze w kilku mają swoich przedstawicieli. No i u granic Republiki Litewskiej majestat Rzeczypospolitej. Niby majestat ale jakiś taki ułomny i bez wyrazu – nijaki trzeba powiedzieć. Po dwudziestu latach funkcjonowania tzw. Traktatu o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy pacjent, któremu ten traktat zaaplikowano czuje się coraz gorzej a tu jeszcze to kolejne święto z Unią. Zbieg terminów niemal przypadkowy. No trudno świętować będąc chorym, ale podobno takie rzeczy się zdarzają. A pacjent nigdy nie był zdrowy, ale po kilku latach wyczuł, że jest kulą u nogi zarówno Republiki Litewskiej ja i Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Najlepiej gdyby go nie było. Władcy Rzeczypospolitej jakiś niechętnie przyjmują do wiadomości, że pacjent jeszcze żyje. Nawet jakiś czas temu Jeden z Władców czynił pewne śluby w pobliżu Panienki Ostrobramskiej, ale jakoś patrzył chyba krzywo i chytrze. Bo śluby nie spełniają się. Ten, który kilkaset lat temu czynił śluby lwowskie – i się nie spełniły – wolał abdykować.
    Co jakiś czas Wilno i Soleczniki przeżywają najazdy oficjalnych pielgrzymów, ale chyba jakoś niezbyt żarliwie się modlących i mających nieczyste intencje, bo nijak pacjent nie chce ozdrowieć. Spotykają się też z fagasami Republiki Litewskiej – ci z kolei niepomni swych poglądów politycznych mają wspólną filozofię: Polaków na Wileńszczyźnie uże niet. To tylko Lietuwini którzy dali się spolonizować! A już w trzynastym wieku sami Lietuwińscy wodzowie szli zagonami pod Sandomierz zagarniając brańców.. 
    Wielka estyma dla prześladowców tymczasem narasta. Jakiś czas temu próbując nie mieszać uczuć z biznesem kupiliśmy jakieś Możejki. Co by bracia Litwini byli bezpieczni! No i co ? Ten interes to nie interes, bo konsument niewdzięczny. Żeby dopiec Lenkasom z Płocka jacyś zbuntowani Żmudzini rozebrali państwowe tory a nie chcą odsprzedać kawałki nabrzeża w haenzetyckiej – pardon litewskiej Kłajpedzie. Mało tego ostatnio – niepomni, że Możejki to złota kura dla ichniejszego budżetu – marnego skądinąd – walnęli karę za to, że aż miło…..
    Na domiar tego my będąc w swej wdzięczności zapamiętali – posyłamy swoje F-16 co by pilnowały aby pewien dżentelmen z kołchozu, w ramach rewanżu za szwedzkie misie, nie podesłał tu w okolice Wilna, jakiegoś wrażego desantu specgrupy pod nazwą Wańka – Wstańka. Tak oto za pieniądze polskiego, ogłupiałego do szczętu, podatnika przychodzimy z bratnią pomocą prześladowcom naszych rodaków. Nie są to rzeczy nowe – wszak już pierwsi Piastowie występowali przeciwko Pomorcom i Wieletom dopozwując do pomocy Niemców.
    Zasiadamy w tym samym Aeropagu, podobno mamy euro- (chyba bardziej azjatyckie) standardy, w przeszłości byliśmy ambasadorami lietuwnińskiej sprawy w NATO i Unii no i co? Ano nic!
    Pryszczem w tej sprawie jest fakt nałożenia kary na dyrektora Daszkiewicza, potem kolejno Rybka za to, że nie ściągnęli ł na czas tabliczek z polskimi napisami. Tabliczek z prywatnych lenkaskich domów. Kary domagał się namiestnik rządu Republiki Litewskiej na Wileński Kraj. W innym, ukrainnym kraju bracia przyciśnięci powiewem zarazy morowej anulowali w te pędy karę dla żelaznej Julii obwinianej o grube sprawy. Tymczasem za tabliczki z polskim nazwami nasz przezacny Bolesław ma zostać wyrzucony z własnego mieszkania? Ktoś tu postradał rozum, ale ktoś na coś takiego przyzwala. Po co angażować autorytet Najjaśniejszej Rzeczypospolitej skoro chodzi tu o jakiegoś tam Bolesława pardon Boleslava Daškevičiusa- z jakichś Bohuszy Wielkich -pardon z Didieji Baušiai. Najważniejsza jest poprawność polityczna: nam się czisło czyli liczba musi zgadzać! Jest dwadzieścia, – pardon dziesięć! Grzech zaniechania równa się popełnieniu czynu?
    Już przecież poeta – por. Orlik, ten, który najpierw dał się włożyć w obliczy nawały bolszewickiej, w 1920 roku, pijany, na taczkę z karabinem maszynowym i gonić po zboczu wzgórza bolszewika, – (Będę ich kosić!) dwadzieścia lat później wzywał:
    .. i pod drzwiami staną, i nocą
    kolbami w drzwi załomocą –
    ty, ze snu podnosząc skroń,
    stań u drzwi.
    Bagnet na broń!
    I dziś nikt nie powie on nim, że zbyt mocno zerkał w stronę lewicy. Stanął tam gdzie powinien! Tymczasem nie ma u nas, w Lenkiji, ani takich poetów ani nawet posłów. Nie będziemy umierać za Krym, nie będziemy umierać za polskie Ejszyszki – za to umrzemy za ……jakiś czas!

  6. czarek mówi:

    Wydaje mi sie ze Pani Prezydent uczy sie i to w trybie przyspieszonym rzeczywistosci kraju ktorego jest szefowa. .Nie tak dawno w polskiej szkole powiedziala ze ” Litwa jest krajem wielonarodowosciowym ” , teraz zas zauwazyla ze ” wszyscy jestesmy Litwinami bo mieszkamy na Litwie “. A wiec sumujac te dwa cytowane zdania wszystkie sporne problemy powinny byc rozwiazane szybko ? Bo tylko wtedy te zdania beda mialy sens i ludzie beda Pani Prezydent wierzyc.
    W kazdym badz razie nalezy oddzielic problemy natury politycznej od economicznej. Co oznacza kazdy zastrzyk finansowy dla regionu powinien byc mile widziany.

  7. Ryś mówi:

    Z nowu lis przyszedł do kurnika lecz z tego powodu że odczuwa strach przed myśliwym,który jego tropi.

  8. arnold mówi:

    Wszyscy jesteście Litwinami, dlatego że żyjecie w Litwie,

  9. arno mówi:

    Wszyscy jesteście Litwinami, dlatego że żyjecie w Litwie…
    Jesteśmy obywatelami Litwy, ale nie Litwinami. Obywatelstwo i narodowość nie – to samo.
    Zabrakło jak zwykle kompetencji co do pewnych kwestii.

  10. andrzej mówi:

    Fakt wygłoszenia mowy przez panią Prezydent w języku polskim w Solecznikach odbieram jako pozytywny gest będący początkiem nowej jakości w stosunku Litwinów do mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie. Mam nadzieję, że pójdą za tym następne kroki związane choćby faktami opisanymi w wypowiedziach przez moich szanownych poprzedników “Połańca” i innych.

  11. Kaziuk- Wilniuk mówi:

    arnold napisał(a):
    15 września 2014 o godz. 11:33 – coś nie tak??? a jak bedziesz żył w USA to kim bedziesz? JA jestem LITWINEM pochodzenia Polskiego nie mylić z LITFIAKIEM lub litovcem

  12. pruss mówi:

    Widze,ze na prawde sie Lietuva przestraszyla a jest czego.Z Rosjanami a szczegolnie z Zyrinowskim szybciej sie dogadamy

  13. Ryszard mówi:

    Nabieranie się na polskie słówka to naiwność, mam nadzieję, że to już na litewskich Polaków nie działa. Istotne jest to co pani prezydent robi i to czego nie robi. Reszta to puste słowa obliczone (po raz który już) na łatwowierność Polaków. Słowa wypowiedziane w warunkach zagrożenia (pod przymusem i z wyrachowaniem) nie są wiarygodne ani szczere. Dlatego Polska i Litewscy Polacy powinni żądać respektowania powszechnie uznawanych standardów w stosunkach z mniejszościami, przestrzegania zawartego z Polską układu i naprawienia wyrządzonych już krzywd. Bez tego nie może być poparcia władz litewskich ani przez Polskę, ani przez litewskich Polaków. Litwini uważają Polskę za wroga a Polaków za V-tą kolumnę zagrażającą ich państwowości. Nie chcą zrozumieć, że tylko razem z Polską są w stanie się obronić. Trudno – do tanga trzeba dwojga, niech ich Francuzi i Hiszpanie bronią. Jak trzeba być zaślepionym żeby na coś takiego liczyć.

  14. Ja mówi:

    Trzeba docenić te ładne propolskie gesty pani prezydent i wyrazić oczekiwanie, że za gestami pójdą konkretne działania świadczące o zmianie stosunku władz do wileńskich Polaków. Czyli nie gwizdać i nie pajacować, jak proponują niektórzy mniej mądrzy forumowicze ( tak się składa, że mieszkający w Polsce, a nie na Litwie ), ale też nie zadowalać się pięknymi słówkami i przyjaznymi gestami. Jeśli pani prezydent tak bardzo ceni wileńskich Polaków i tak bardzo chce wspomóc rozwój Wileńszczyzny, to niech podejmie natychmiast działania na rzecz rozwiązania przynajmniej jednego z ich licznych problemów ( zwrot ziemi, ataki na polskie szkolnictwo, pisownia nazwisk, grzywny za dwujęzyczne tablice z nazwami ulic i miejscowości ). Jeśli tego nie zrobi, to znaczy, że jej gesty były puste i nic nie warte ( i wtedy będzie można je wygwizdać ).

  15. Ja mówi:

    Swoją drogą Litwa nie musiałaby się obawiać potencjalnych problemów na Wileńszczyźnie, gdyby traktowała jej mieszkańców jak równoprawnych obywateli przez cały czas, a nie tylko wtedy, gdy chwilowo potrzebuje ich poparcia.

  16. Lubomir mówi:

    Pani Prezydent nieco przypomina prezydenta Księstwa Asturii, który nagle zaczyna mówić w języku kastylijskim, a nie w swoim – asturyjskim. Jednak chwała Pani Prezydent za takie przyjazne gesty pod adresem polskojęzycznych obywateli Litwy.

  17. Wereszko mówi:

    @ Lubomir napisał(a):
    15 września 2014 o godz. 18:50
    “Jednak chwała Pani Prezydent za takie przyjazne gesty pod adresem polskojęzycznych obywateli Litwy.”
    Ech,naiwny,naiwny,jak dziecko we mgle!
    Słowacki:
    “Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą;
    Pawiem narodów byłaś i papugą;
    A teraz jesteś służebnicą cudzą.”

  18. Kmicic mówi:

    Czytam tu tych kochanych i mądrych Wilniuków i podziwiam ich niezmordowaną naiwność.Jedyne co należy teraz zrobić, to natychmiast wykorzystać koniunkturę i na fali obaw przed Rosją natychmiast zażądać od lt władz PEŁNI PRAW (nie symboli) jednocześnie jednoznacznie odcinając się od Putina. Tylko czy polska społeczność jest do takiego działania przygotowana ?

  19. Lubomir mówi:

    Z całym szacunkiem do urzędu prezydenckiego, litewscy włodarze mają ciągle w sobie coś z Juliana Marchlewskiego. Tyle, że noszą się nie z polska, ale z litewska. Nie występują jako Julian Marchlewski, ale jako egzotyczny Julianus Marchlevskis. Może czas na realną desowietyzację, zarówno nad Wilią, jak i nad Niemnem?. Może czas zrzucić z siebie to co ‘zaszczepił ‘ Stalin, Chruszczow i Breżniew?. Przecież od tego próbują uwolnić się nawet w Rosji.

  20. Kmicic mówi:

    do Wielki Brat: To wykorzystujcie ten “gest” antypolki by poprawić sytuację. Byle szybko i konkretnie(!) Bo tego nie widać. Teraz, kiedy trochę jej zależy ze względu na zagrożenie ze strony Rosji. Ja widzę w tak pokornym przymowaniu “gościa-wroga” raczej naiwność(powielanie irracjonalnych złudzeń) i nawyk postsowieckiego poddaństwa w stosunku do każdej władzy, nawet wrogiej.
    ps. Słusznie pisze Rajmund, że nawiększym gestem , który mogłaby zrobić, to przestać się w ogóle interesować Polakami.Fałszywy przyjaciel jest gorszy niż wróg. To wredna baba, nie wierzcie jej.

  21. Powiłas mówi:

    Przemawia na Dożynkach ? Przecież dożynki to nie noc wigilijna …………….

  22. Jur mówi:

    Żenująca , reżyserowana jak za czasów komuny uroczystość w Solecznikach z udziałem Pani Prezydent
    Grybauskaite.
    Konwencja bez języka polskiego [ z małymi wstawkami po polsku] w miejscowości zamieszkałej przez
    Polaków. W dawnym stylu tak jak odwiedziny tow Chruszczowa w kołchozie.
    Wtenczas pozdrawiając kołchoźników :”jak się macie kołchoźnicy” zażartował Chruszczow
    a kołchoźnicy zażartowali ……”dobrze się mamy tow Chruszczow”. Analogia……

  23. Jur mówi:

    Ja zupełnie inaczej odczytuję intencje obecności Pani Prezydent w rejonach zamieszkałych przez Polaków.Ona ma obawy co do kontroli tych rejonów zamieszkałych przez litewskich polaków.Jest tam aby dopilnować i ugruntować swoją własną politykę narodowościową bo ma obawy że tłumienie polskości nie przynosi w pełni oczekiwanych rezultatów.Teraz zaczyna obawiać się Putina ,oraz zachowania Polaków w obliczu możliwości scenariusza takiego jak na Ukrainie.Nie chce jednak ani o krok zmienić swojej wrogości wobec mniejszości, bezwzględnie i konsekwentnie wykorzenia polskość.Teraz zaczyna widzieć potrzebę militarnego wsparcia przez Polskę i szczególnie spodziewa się bezinteresownego i darmowego wsparcia militarnego.Tak dobrze to chyba nie ma – coś za coś.Polska powinna wykorzystać te okoliczności aby zaległe i nieuregulowane od lat sprawy zaczęto rozwiązywać zamiast zwodzić i obiecywać.

  24. Marian4 mówi:

    Artur Górski, poseł PiS, wiceprzewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej na łamach “Naszego Dziennika” skomentował:

    “Litewscy politycy boją się problemu oryginalnej pisowni nazwisk Polaków z Litwy w dokumentach i dwujęzycznych nazw topograficznych na terenach zamieszkałych przez zwartą mniejszość polską, choć takie rozwiązania przewiduje traktat polsko-litewski i prawo międzynarodowe. Ponieważ wielu Litwinom wmówiono, że Polacy mieszkający na Wileńszczyźnie starają się upowszechniać polskość kosztem litewskości, litewscy politycy nie chcą ruszać tych kwestii, żaden nie ma zamiaru wyjmować tych polskich gorących kamieni własnymi rękami. Mają świadomość, że to dyskryminacja Polaków, ale nikt się do tego nie przyzna, bo ważniejsze są opinie Litwinów, którzy głosują na litewskich polityków, w przeciwieństwie do wyborców polskiego pochodzenia, którzy głosują na Akcję Wyborczą Polaków na Litwie. Nie chcą stworzyć wrażenia, że w kwestii pisowni nazwisk i nazw ulic Polacy odnieśli sukces.

    Formalnym pretekstem do odmowy załatwienia tej sprawy są zapisy ustawy o języku urzędowym Republiki Litewskiej, która kładzie duży nacisk na ochronę języka litewskiego. Jak mówiła niedawno prezydent Litwy Dalia Grybauskaité na spotkaniu z ambasadorami Litwy o pisowni imion i nazwisk oraz dwujęzycznym nazewnictwie ulic: „Litwa jest małym państwem, dlatego musi chronić swój język i kulturę”. Szkoda tylko, że czyni to kosztem polskiej mniejszości, której przedstawiciele są lojalnymi obywatelami Litwy.”

  25. Lubomir mówi:

    Da Bóg, że w przyszłości prawdziwy Litwin, ale i zarazem Polak, zacznie piastować najwyższy urząd na Litwie. Demokracja skraca ponadkadencyjne ‘królowanie’ samowybieralnych i ustawianych satrapów. Demokracja dyscyplinuje czasowo i wytycza granice wolności władzy. Jest przeciwieństwem zarówno absolutyzmu, jak i liberalizmu. Jest przecież wybieraniem złotego środka, a nie ekstremizmów.

  26. Popłoch wśród oponentów AWPL mówi:

    Litewskie media spekulują na temat kandydata AWPL w uzupełniających wyborach sejmowych w żyrmuńskim okręgu jednomandatowym w Wilnie, zaplanowanych na 1 marca przyszłego roku (razem z wyborami samorządowymi). Według nich wystartuje była wiceminister energetyki Renata Cytacka, która kandydowała w tym okręgu w 2012 roku. Tymczasem władze AWPL jak dotąd nie rozpatrywały tematów personalnych odnośnie przyszłorocznych wyborów. Skąd zatem takie nowiny i szum medialny?

    Poniekąd można zrozumieć niepokój i nerwowość oponentów AWPL. Renata Cytacka w 2012 roku uzyskała bardzo dobry wynik, zdobywając w okręgu żyrmuńskim 2220 głosów. Zaś w ostatnim czasie dała się poznać jako kompetentna i uczciwa wiceminister energetyki, która odważnie stawiła czoła nachalnej kampanii mediów i polityków, którzy próbowali ją oczernić i zdyskredytować. Tym samym w oczach przeciętnego obywatela, odpornego na manipulacje i propagandę medialną, Cytacka stała się synonimem pryncypialnego i rzetelnego polityka, odpornego na presję i godnego zaufania.

    Strach oponentów przed rosnącą pozycją AWPL jest tym większy, że mają w pamięci niedawne wybory prezydenckie. Kandydat AWPL, przewodniczący partii Waldemar Tomaszewski, uzyskał w Wilnie znakomity wynik 17,5 procent poparcia. Lepszy miała tylko prezydent Grybauskaite, natomiast pozostali konkurenci, w tym urzędujący mer oraz kandydaci socjaldemokratów czy Partii Pracy, pozostali daleko w tyle, zdobywając 7 – 10 procent.

    Te wszystkie okoliczności najwyraźniej wywołały popłoch w szeregach niektórych środowisk medialnych i politycznych, które są niechętne Polakom oraz naszym sukcesom w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Obawiają się, że AWPL jeszcze bardziej wzmocni swoją pozycję w samorządach, a być może także – po ewentualnym sukcesie Renaty Cytackiej – w sejmie RL. Taki scenariusz jest dla nich trudny do zaakceptowania, dlatego możemy się spodziewać z ich strony kolejnych prowokacji, manipulacji i kłamstw medialnych, uderzających w polską społeczność. Z całą pewnością im bliżej terminu wyborów, tym atmosfera będzie bardziej gorąca.

    Jakiekolwiek będą decyzje personalne władz AWPL w sprawie kandydatów w przyszłorocznych wyborach samorządowych i uzupełniających do sejmu, możemy mieć pewność, że będą to osoby godne zaufania, kompetentne i sprawdzone w działalności publicznej oraz gwarantujące, że będą konsekwentnie i odpowiedzialnie reprezentować nasze interesy.

  27. Maur mówi:

    Podpisuję się pod kometarzem Poałańca a samego autora serdecznie pozdrawiam.

  28. Stanislaw mówi:

    “KURIER WILENSKI”

    Przed kilku dniami w programie litewskiej telewizji TV3 ,w ktorej byla tematyka znieczulenia bolu, i ze po znieczuleniu bolu narkozą, u czlowieka mogą pojawic się dodatkowe mozliwosci fizjologiczne organizmu.

    Jeden znany humorysta litewski oswiadczyl w tym programie, jakoby zartem, ze mieszkancom rejonu Solecznickiego warto bym bylo zrobic injekcje narkozą, aby po tym rozmawiac mogli po-litewsku.

    Moze Polacy do takiego wyrazenia i nie zwrocili uwagi.

    Taki oto jest “humor” nacjonalistyczny .

    Z Powazaniem

    Stanislaw

    Wilno

  29. Czytelnik mówi:

    Maur says:
    21 September 2014 at 12:16

    Podpisuję się pod kometarzem Poałańca a samego autora serdecznie pozdrawiam.

    Czy to ten sam filobanderowski Maur co na salonie24, banderowców wspiera jak tylko może ?

Leave a Reply

Your email address will not be published.