28
Czy Polacy staną się częścią „Rosyjskiego Świata”?

Według danych spisu ludności mniejszość rosyjska w Estonii, na Litwie i na Łotwie liczy nieco ponad 1 mln osób a „ponad 1,3 mln” liczą wszystkie mniejszości narodowe razem wzięte Fot. Marian Paluszkiewicz

Według danych spisu ludności mniejszość rosyjska w Estonii, na Litwie i na Łotwie liczy nieco ponad 1 mln osób a „ponad 1,3 mln” liczą wszystkie mniejszości narodowe razem wzięte Fot. Marian Paluszkiewicz

Dopóki na Litwie wiele mówi się i niewiele się robi ws. powstrzymania rosyjskiej propagandy i spodziewanej agresji, władze na Kremlu niewiele mówiąc, skutecznie działają w celu zwiększenia swoich wpływów w regionie nadbałtyckim.

Zdaniem litewskich polityków i ekspertów, ale również w opinii zachodniej, jeśli Zachód nie będzie skutecznie przeciwdziałał, to rosyjska agresja wobec krajów bałtyckich jest tylko kwestią czasu.

— Niestety, to zagrożenie jest sprawą realną – odpowiada publicysta i ekspert, były doradca ministra kultury ds. mniejszości narodowych, Imantas Melianas, zapytany przez „Kurier”, czy obawy wobec Rosji nie są przesadzone.

– Wynika to z teorii tzw. Euroazji, która stała się podstawową doktryną putinowskiej Rosji.

W ocenie naszego rozmówcy, wcześniej, gdy władza Putina opierała się na wpływach tzw. spółdzielni „Ozero” (założona w 1996 r. przez niego spółdzielnia mieszkaniowa, której udziałowcy później objęli najwyższe urzędy państwowe i stanowiska w spółkach państwowych) Litwa oraz kraje byłego bloku sowieckiego mogły czuć się w miarę bezpiecznie. Mogły, gdyż dalecy od uczciwości ludzie spółdzielni kierowali się głównie instynktem samozachowawczym.

Później jednak przywódca Rosji, który po powrocie na urząd prezydenta zaczął mówić o „nowym przełomie”, swoje rządy podporządkował teorii Euroazji formowanej przez tzw. Izborski Klub.

— Organizacja, łącząca takie skrajne postacie, jak redaktor gazety „Zawtra” Aleksander Prochanow, filozof i politolog Aleksander Dugin, polityk — obecny wicepremier Rosji — Dmitrij Rogozin oraz wielu innych, w swojej filozofii jest oderwana od rzeczywistości. Dlatego działania rosyjskich władz kierujących się ich doktryną są irracjonalne i nie możemy ich przewidzieć – wyjaśnia nasz rozmówca.

Jako ilustrację warto tu przypomnieć słowa Aleksandra Prochanowa, prezesa Izborskiego Klubu, który w 2012 roku przedstawił jego cel: „Izborski Klub połączył ponad dwadzieścia narodowo-patriotycznie myślących antyliberalnych intelektualistów do opracowania ideologii i strategii przełomu, o którym mówił Putin, a który jest potrzebny dla zniesienia potwornego zacofania Rosji we wszystkich dziedzinach. Również w dziedzinie utworzenia nowego przemysłu zbrojeniowego oraz nowej rosyjskiej broni, gdyż jesteśmy u progu wielkiej wojny”.

Według innego ideologa nowej rosyjskiej doktryny, celem tej wojny ma być wyniesienie Rosji na hegemona świata.

„Rosja będzie albo rosyjską, czyli euroazjatycką, czyli centrum wielkiego rosyjskiego świata, albo zniknie w ogóle. Ale niech lepiej wtedy zniknie, bo w świecie bez Rosji po prostu nie ma sensu żyć” — napisał niedawno Aleksander Dugin.

— Oni postrzegają świat na poziomie mapy pomalowanej na dwa kolory, gdzie jest „dobro”, czyli Rosja oraz „zło”, czyli NATO, Unia Europejska i reszta świata — ocenia Imantas Melianas.

Jego zdaniem, władze na Kremlu dążą dziś do odbudowy imperium w postaci sojuszu Euroazji, który w perspektywie ma zostać nowym państwem zdominowanym przez Rosję.

— Temu celowi podporządkowane są wszystkie działania, poczynając od tworzenia Unii Celnej, sojuszu Euroazji czy wspólnej organizacji bezpieczeństwa — OGKB – wyjaśnia nasz rozmówca.

Dążąc do tego celu, Rosja podporządkowuje sobie państwa regionu, co np. zrobiła z Armenią, Białorusią czy Kazachstanem albo stosuje przemoc wobec nieposłusznych sąsiadów, takich jak Gruzja, teraz Ukraina, a w perspektywie również i kraje bałtyckie.

akt4 Mielanas 03

Imantas Melianas Fot. Marian Paluszkiewicz

— Wszędzie do tych celów Rosja wykorzystuje mniejszości narodowe — i niekoniecznie tylko rosyjską. Przecież nieprzypadkowo po zajęciu Krymu w Mołdawii zaktywizowały się separatystyczne dążenia Gagauzów i Bułgarów, a w Uzbekistanie i na pograniczu z Kazachstanem znowu odżyła idea separatyzmu Karakałpakii – zauważa nasz rozmówca.

Jego zdaniem, w krajach bałtyckich naturalnym podmiotem do jątrzenia sytuacji jest mniejszość rosyjska. Nie wyklucza jednak, że do osiągnięcia swoich celów na Litwie Kreml posłuży się mniejszością polską czy też ideą autonomii Żmudzi.

— Wszyscy nie jesteśmy bezpieczni, póki w Narwie w Estonii, w Łatgalii na Łotwie czy też w Kłajpedzie i Wisagini są podsycane separatystyczne nastroje. Nie możemy wykluczać, że zostanie też wykorzystany litewski spór z mniejszością polską czy też separatyzm Żmudzi — ocenia Melianas.

Jego zdaniem, jedynym skutecznym przeciwdziałaniem wobec rosyjskich planów jest zachowanie pełnej jedności i zrozumienia wspólnego niebezpieczeństwa zarówno na poziomie Unii, jak też wewnątrz kraju.

Właśnie na rozbicie tej jedności są kierowane działania kremlowskich strategów, którzy próbują odseparować w krajach bałtyckich mniejszości narodowe od ogólnego kontekstu. Przekształcić ich w część wyimaginowanego przez Dugina „Rosyjskiego Świata”. I chodzi nie tylko o mniejszość rosyjską, ale, jak wydaje się, o wszystkie mniejszości narodowe, w tym też polską. Wynika to z kontekstu oceny Anatolija Makarowa, dyrektora departamentu rosyjskiego MSZ-u ds. rosyjskiej diaspory za granicą, wobec której Kreml ma pewne konkretne oczekiwania.

— Oczekujemy, że nasza wielomilionowa diaspora stanie się pewnym partnerem Rosji, od której mamy prawo oczekiwać pełnego wsparcia moralnego i zrozumienia dla naszych wewnętrzno-politycznych poczynań (…) – powiedział Makarow w wywiadzie dla rubaltic.ru. Zapewnił też, że Rosja „zrobi wszystko”, aby obronić prawa i interesy swoich rodaków, niezależnie od tego, gdzie się oni znajdują. Rosyjski urzędnik ocenił, że w krajach bałtyckich mieszka ponad 1,3 mln Rosjan, chociaż — według danych spisu ludności — mniejszość rosyjska w Estonii, na Litwie i na Łotwie liczy nieco ponad 1 mln osób, a „ponad 1,3 mln” liczą wszystkie mniejszości narodowe razem wzięte. Dokładnie 1,66 mln osób na 6,3 mln mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii, czyli 26,4 proc. populacji państw nadbałtyckich.

Do nich ma być skierowany uruchomiony właśnie rosyjski portal balticnews.lt, który ma przybliżyć „Rosyjski Świat” rosyjskojęzycznym mniejszościom w krajach bałtyckich. W tym też częściowo polskiej mniejszości na Litwie oraz na Łotwie, gdyż jak wynika z danych statystycznych, nieco ponad 20 proc. litewskich Polaków oraz zdecydowana większość Polaków na Łotwie na co dzień posługuje się lub uważa za język ojczysty właśnie język rosyjski.

 

 

28 odpowiedzi to Czy Polacy staną się częścią „Rosyjskiego Świata”?

  1. Introligator mówi:

    Ponieważ historia lubi się powtarzać, rosyjska agresja na tę część Europy jest kwestią czasu – oczywiście mając na myśli agresję fizyczną-militarną, bo ekonomiczna/gospodarcza i propagandowa faktycznie już teraz ma miejsce i jest bardzo intensywna, wykorzystując „spadek po Sowietach”, czyli silną obecność rosyjskiej kultury (w tym kultury masowej) i języka w państwach-dawnych republikach radzieckich. Patrząc na Rosję historycznie – wstecz, to od ponad 500 lat mamy stale ten sam problem z tym krajem, który jest sąsiadem agresywnym i którego polityka (i w zasadzie zbiorowa mentalność) nie zmieniła się od czasów średniowiecznych – opiera się na podbojach terytoriów sąsiednich państw (jest to przez Rosję rozumiane jako „rozwój”, czyli nie jest ważne, że w kraju bida i bałagan, ważne, że nowe terytorium przyłączone, aby tę sama bidę i bałagan tam „wyeksportować”) przy prawie pełnej akceptacji tamtejszego społeczeństwa. Historia rosyjskiego sąsiedztwa to historia nieustannych wojen, konfliktów i generalnie chaosu i destrukcji, którymi to państwo posługuje się w sposób perfekcyjny nie zwracając zbytniej uwagi na całe armie bezimiennych niewinnych ofiar, bo niezmierzony rezerwuar ludzki Rosji nigdy się nie wyczerpie i w tej kwestii kraj ten stosuje matematyczny znak nieskończoności. Rosja, będąc w istocie jakimś tworem azjatycko-pierwotnym o quasi bizantyjskiej strukturze władzy i mentalności obywatelskiej na poziomie chłopa-niewolnika, próbuje przez wieki wchłonąć środkowo-wschodnią Europę, którą uważa za swoją strefę wpływów i swoisty „pokój przechodni” w drodze do Europy Zachodniej, a my, w tej części Europy, przez wieki staramy się ten „pokój przechodni” jakoś porządkować po „wizytach” i obecności naszego wschodniego sąsiada. Problem Rosji, jako „nieżyczliwego” sąsiada, jest zatem problemem stałym-niezmiennym, już dawno zdefiniowanym, niezmienne są także mechanizmy jej destrukcyjnego działania, dlaczego zatem państwa, które są pierwsze na „celowniku”, zawsze popełniają ten sam błąd? Błąd nacjonalizmu, który wpycha krzywdzonych w ręce machiny, która i tak w końcu przemieli wszystkich? Mówi się, że historia jest nauczycielką życia, ale obserwując politykę krajów takich jak Ukraina, czy Litwa, jakoś nie chce się w tę maksymę uwierzyć. Albo po prostu niektórzy nie są w stanie nigdy niczego się nauczyć.

  2. Jur mówi:

    Z tymi niedobrymi Polakami prorosyjskimi chętnie posługującymi się językiem rosyjskim to niezupełnie tak. Litewska Republika Radziecka dawała wszystkim minimum socjalne i pracę -dawało to poczucie bezpieczeństwa. Litwini byli od samego początku i wrogo nastawiani wobec Polaków . Stale odmawiają im należnych praw i w ogóle mają wpojone, że nie było Unii Polsko Litewskiej i w ogóle ich nie było Polaków na Litwie.W tej sytuacji Rosjanie mieli lepszą [ może wynikającą z taktyki] propozycję dla Polaków – prawo do języka no i autonomię- stąd mieli zwolenników a Polacy mieli z jednej strony brak propozycji Litwinów ia z drugiej obiecanie lepszych praw przez Rosjan.
    Odzyskanie niepodległości przez Litwę potwierdziło najgorsze scenariusze : ograniczanie praw Polaków,silne wynarodowianie, propagandowo fałszywa antypolska historia [z Piłsudskim zamiast wskrzesicielem Litwy to jej okupantem], nie respektowanie prawa własności Polaków, ukrywaniem zbrodni na Polakach w Ponarach w kolaboracji z Wermachtem i Gestapo ,zwalczanie polskiej armii podziemnej przez wojsko na służbie Niemców z gen Plechanowicziusem a po odzyskaniu niepodległości lekceważenie umów z Polską i Unią Europejską w zakresie polskiej mniejszości.
    Przy takim stanowisku Litwy nie można się dziwić że są prorosyjskie nastroje, bo nie wiadomo co byłoby gorsze.nowa republika putinowska,czy represyjne i pseudo demokratyczne państwo nacjonalistów litewskich.

  3. LT-PL mówi:

    Prawdziwą katastrofą polityczną współczesnej Lietuvy jest to,że mimo, że Polacy na Wileńszczyźnie doznali ogromnych krzywd z rąk sowietskiego systemu, to współczesną politykę lietuvskich władz wobec autochtonów- Polaków uznają za gorszą od sowietskiej. To taki dylemat miejscowego Polaka: co jest gorsze dżuma czy cholera?

  4. pruss mówi:

    wyglada na to,ze nam z Rosjanani jest bardziej po drodze

  5. Dolowski mówi:

    W calosci zgadzam się z poprzednim komentarzem,trudno jednak oczekiwac od wladz i politykow Litwy zrozumienia sytuacji oraz przyciągnięcia do siebie mniejszosci nic nie robiąc.Powinna byc kardynaknie zmieniona polityka w tym kierunku i dlatego w pierwszej kolejnosci wladze powinne się zając oswieceniem samych Litwinow,wybicia z glowy nienawisci do innych narodowosci.Sami wybrancy narodu,mam na mysli poslow do Sejmu,w zasadzie rozumieją potrzebę przyjęcia ustaw dla mniejszosci,ale nie glosują za nie tylko dlatego moim zdaniem,že za to będą ukarani i następnym razem nie będą wybrani i wiadomo większosc poslow nie chce ryzykowac,stanowisko jak widac jest wažniejsze.

  6. gość mówi:

    Słuszne są słowa Imantasa Melianasa, że ” Wszędzie do swoich celów Rosja wykorzystuje mniejszości narodowe – i niekoniecznie tylko rosyjską”.
    Uważam, że w Litwie Rosja od lat wykorzystuje po mistrzowsku mniejszość polską i rosyjską, podburzając je przeciwko Litwinom.

    Szczególnie destrukcyjną rolę pełnią politycy AWPL, którzy w czasie ostatnich wyborów prezydenckich przekroczyli granice przyzwoitości w przymilaniu sie do elektoratu rosyjskiego, a w czasie gdy reżim Putina odbierał Ukrainie Krym krytykowali nie Putina, ale legalny ukraiński rząd , paradując przy tym – podobnie jak rosyjscy terroryści we wschodniej Ukrainie – z wstęgą św. Jerzego w klapie marynarki.

    I to się dzieje w roku 2014, w którym obchodzona jest pięćsetna rocznica bitwy pod Orszą, w której wojska polsko-litewskie dały łupnia wojskom moskiewskim.

    Do wszystkich krytyków Litwinów na forum zwracam się z prośbą, żeby spojrzeli prawdzie w oczy, a nie propagandzie lanzowanej przez cwanych polityków dążących do zdobycia władzy i dużych pieniędzy (najlepiej tych z Unii Europejskiej) .

    Litwini to bardzo cierpliwy naród, który wiele spraw pomija milczeniem.
    Warto więc wiedzieć, że 6 Polaków w litewskim Sejmie w roku 1990 nie głosowało za niepodległością Litwy, że litewscy Polacy chcieli po odzyskaniu przez Litwę niepodległości utworzyć autonomiczny rejon polski (inaczej mówiąc, Rosjanie przy pomocy Polaków chcieli wykroić sowiecką Republike Wschodniolitewską) albo że polscy kondotierzy sowieckiego imperium byli dowódcami sowieckich oddziałów specjalnych OMON odpowiedzialnych za masakrę ludności w Wilnie pod wieżą TV i na przejściu granicznym w Miednikach.

    Tak więc przyjazne stosunki i wzajemne zaufanie należy dzisiaj w Litwie budować z Litwinami, a nie z Rosjanami, z których 87% popiera bandytę Putina i jego wyczyny.

  7. Anonymous mówi:

    @ Dolowski
    3 października 2014 o godz. 21:28
    “Szczególnie destrukcyjną rolę pełnią politycy AWPL, którzy (…) krytykowali nie Putina, ale legalny ukraiński rząd”

    Legalny ukraiński rząd to był Janukowycz,demokratycznie wybrany,obalony przez motłoch. na Majdanie.Przez kilka miesięcy Janukowycz tolerował rewoltę w centrum Kijowa. Wyobraźmy sobie podobną sytuację w Nowym Jorku lub Paryżu.Tam taki protest byłby rozpirzony w try-miga!

  8. Wereszko mówi:

    @ Dolowski
    3 października 2014 o godz. 21:28
    “Szczególnie destrukcyjną rolę pełnią politycy AWPL, którzy (…) krytykowali nie Putina, ale legalny ukraiński rząd”

    Legalny ukraiński rząd to był Janukowycz,demokratycznie wybrany,obalony przez motłoch. na Majdanie.Przez kilka miesięcy Janukowycz tolerował rewoltę w centrum Kijowa. Wyobraźmy sobie podobną sytuację w Nowym Jorku lub Paryżu.Tam taki protest byłby rozpirzony w try-miga!

  9. Powiłas mówi:

    Należy też mieć świadomość że na Litwie mogą działać prowokatorzy, starający się wywołać w społeczeństwie nastrój nostalgii za ZSRR.

  10. zozen mówi:

    ‘Polacy’ Wilenszczyzny już dawno zostali częścią “ruskogo mira”. Polska dla nich to tak samo odległy i nieciekawy kraj jak jakieś Zimbabwe.

  11. gość mówi:

    Podmiana pojęć (w tym montaż obrazów ze słowami) i kłamstwa na temat Ukrainy to ulubione metody rosyjskiej agentury i kremlowskich mediów wykorzystujących metody psycholingwistyki.
    Stąd nie dziwią mnie niektóre wpisy na tym forum.

    W demokratycznych krajach zachodnich nie jest możliwe pojawienie się u władzy kryminalistów w rodzaju Janukowycza czy Putina, przy czym reżim Janukowycza to dziecinna zabawka w porównaniu z reżimem Putina.
    Moskiewski agent typu Janukowycza nigdy nie mógłby zostać prezydentem USA, bo w USA odbywają się wybory bez fałszerstw, działają sprawiedliwe sądy , są wolne media i brak jest obcej agentury usadowionej na najwyższych szczeblach władzy.

    Przez ostatnie 23 lata wolnej Ukrainy, rosyjski agresor uzurpujący sobie prawa do Rusi-Ukrainy, robił wszystko, aby Ukrainę rozbroić, okraść i od siebie uzależnić. Kasa państwa była pusta, gospodarka rozłożona, armii nie było, podobnie jak programów i instytucji socjalnych. Przy tym, dwóch ostatnich szefów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz dwóch ostatnich ministrów obrony w rządzie Janukowycza miało rosyjskie paszporty.
    To skandal, jakiego świat chyba nigdy nie widział!

    Słuszny gniew ludu na Majdanie zmiótł rząd kremlowskich agentów i naród zadecydował o powrocie Ukrainy do Europy.
    Niestety, nie mogą pogodzić się z tym przstępcy z Kremla (i ich agentura ).
    Dlatego Rosja rozpoczęła podłą i obłudną wojnę przeciwko suwerennemu państwu – wprowadziła swoich żołnierzy do Ukrainy, odebrała Ukrainie Krym i część Donbasu, zestrzeliła samolot pasażerski (miał być w celu prowokacji zestrzelony samolot rosyjski, ale popełniono błąd!) , pojawiły się rosyjskie obozy koncentracyjne we wschodniej Ukrainie, w których morduje się i torturuje ukraińskich bohaterów, porwała z terytorium Ukrainy bohaterską dziewczynę Nadię Sawczenko.

    I nie łudźmy się.
    Putin nie zatrzyma się na Ukrainie, a częścią Rosyjskiego Świata może stać się każdy kraj sąsiadujący z Imperium Zła i Kłamstwa.

  12. Bronislaw mówi:

    czy Polacy staną się częscią Rosyjskiego Swiatu tu wypowiadają się i sam artykul podejžany,Jur ma racja,ja urodzony przed wojną i slabo wyksztalcony,tu piszą wyksztalcone ale nie widzą polakow i polskosci na Wilenszczyznie jej gasniencie i przyczyczyny a widzą wroga Rosyja jak na zamowienie litewskiej propogandy,przy sowietach chodziliscie po Uniwirsytecie Wilenskim bylo po polsku a gdzie teraz,w szkolach polskich bylo wszystko po polsku,litewskich po litewsku,ruskich po rosyjsku,a teraz tik lietuvos,niszczy się polskosc i winię moskal,od kultury i zaczyna się niszczenie,tak samo jak i Ukraina zaczela się odnawiac po swojemu niszcząc rosyjskosc i wojna,nasze przodkowie na Wilenszczyznie žyli tu i przy Care Rosyjskim i nie stali się jej częscią,a že ja uwažam rosyjski język bo go znam a tym co przychodzą dowiadywac się jakie języki znam na zlosc mowię že rodzony,bo chcą odebrac moj,AWPL nas podtrzymuje duchem a Polska wladza ma strategicznego partnera,stosunki panstwowe jasne muszą byc,niekture ukonczyli uniwirsytety i myslą ohhoo jakie są mądre,glębej wnikac w ludzkie žycie,kiedys nie wstydzilem się rozmawiac po polsku w tralejbusie a teraz wstydzę się wnikajcie dla czego.ježeli nie skasują dziękuję.

  13. józef III mówi:

    … rzecz w tym, ze Litwini sprzymierzą się z każdym kto będzie antypolski : w XIX / XX wieku litewskiemu odrodzeniu sprzyjała adm. rosyjska (por. Konrad Górski “Divide et impera”, Białystok 1995) ; I wojna to orientacja na Niemcy ; wojna 1919/20 to ścisła współpraca z bolszewikami ; okres miedzywojenny – wiadomo ; pierwsza okupacja sowiecka – podarunek wileński i cała armia lit. staje się częścią RKKA ; okupacja niemiecka – pełna kolaboracja z hitlerowcami i jednocześnie lit. oddziały w sowieckiej partyzantce ; po II wojnie skrajne próby spauperyzowania Wileńszczyzny (Polacy byli najniższą grupą społeczną) – ochrony przez Litwinami komuno/nacjonalistami mogli szukać jedynie u sowieckich Rosjan, którzy wymusili stosowanie niektórych artybutów narodowych np. trójjęzyczne nazwy miejscowości i ulic (w Ejszyszkach jeszcze wiszą ostatnie – mam jedną taką) ; w okresie pieriestrojki, Sajudis mamił Polaków daleko idącym narodowym samorządem a na projektowana autonomię wysłał skoty podarowane dopiero co przez Onyszkiewicza ; sprawy nazwisk, nazw, reprywatyzacji – wiadomo ; polityka obecna widoczna. Co teraz wykorzystają : bedą wznawiali kit o zsowietyzowanych i zrusyfikowanych Polakach, od których Macierz ma się odciąć jak to zrobiła na życzenie Litwinów i polskich durniów w czasach rządów Mazowieckiego. A zatem : od 100 lat : nihil novi ! “Żadnych złudzeń Panowie …”.

  14. pruss mówi:

    Zozen bzdury pisze wiec nie warto komentowac.Biedny Dolowski dostal za to czego nie napisal a wracajac do sprawy to Lietuva sobie sama winna i niedoceniajac sile mniejszosci polskiej moze stracic wlasne panstwo.

  15. Cenzor Carski Walter mówi:

    Niestety, władza litewska prędzej zarzuci litewskim Polakom współpracę z kremlem niż palcem kiwnie by ta współpraca nie wyglądała dla nich atrakcyjną, nie wspominając o “stosunkach” władzy Łotewskiej ze swą mniejszością. Czasami odnoszę wrażenie, że namyślnie próbują wrzucić ich w ten tzw “ruskij mir”.

    do zozen: Dlaczego człowiek, mieszkający z drugiego pokolenia w Stanach Zjednoczonych może się liczyć Polakiem, a z “ruskiego mira”(tym bardziej ludzi słowiańskich) tylko w cudzysłowiu? Proszę wziąć też pod uwagę, że obraźliwe wypowiedzi zgłoszę do EFPR, dlatego jeśli jest to ci niemożliwe lepiej nie odpisuj wcale.

  16. Dresiarz mówi:

    Melianasowi coś się w głowie popierdaczyło, to nie Polacy na Litwie są części “Russkowo Mira” ale nacjonalistyczno- komunistyczna grupa trzymająca władzę i kasę, ci ludzie jeszcze nie tak dawno z dumą okazywali swoje konsomolskie , czy partyjne legitymacje, pisali prace doktorskie o wyższości planowej , państwowej gospodarki w rolnictwie. A dzisiaj?, no cóż wybudowali się na ukradzionej ziemi i żądają szacunku i ochrony,ale nikt nie chce ich chronić a tym bardziej okazywać szacunek.

  17. obserwator mówi:

    Odwiedzający nasze forum “gość” wypisuje okropne bzdury i kłamstwa. Po stosowanej przez niego urzędniczo-nomenklaturowej składni można wnioskować, że pojawił się tu nieprzypadkowo, żeby szerzyć “jedynie słuszną” propagandę. Zapewne podobne polit-agitki tworzy od dziesięcioleci i był aktywny jeszcze w poprzednim ustroju, choć wtedy służył innym mocodawcom. Zwraca też uwagę, że jego nieukrywana nienawiść wobec AWPL jest dokładnie taka sama, jak litewskich nacjonalistów polakożerców, podobna do haniebnych wynurzeń Landsbergisa, Garsvy czy Grybauskaite w ich najgorszym wydaniu. A już obwinianie Polaków odpowiedzialnością za masakrę ludności w Wilnie pod wieżą TV i na przejściu granicznym w Miednikach to szczytowe “osiągnięcie” debilnej litewskiej czarnej propagandy.
    “Litwini to bardzo cierpliwy naród…” – większej bzdury dawno nie czytałem.
    Podobnie jak tego: “Słuszny gniew ludu …” – czyż może być bardziej charakterystyczny przykład bełkotliwej nowomowy?!

  18. marek mówi:

    Imantas Melianas, jak wynika z jego wypowiedzi jest typowym przykładem lietuviskiego myślenia o mniejszościach narodowych. Mniejszości są w nim postrzegane jako źródło zagrożenia. “Jego zdaniem, jedynym skutecznym przeciwdziałaniem wobec rosyjskich planów jest zachowanie pełnej jedności i zrozumienia wspólnego niebezpieczeństwa zarówno na poziomie Unii, jak też wewnątrz kraju…” W ramach tej “jedności” ściągane są ostatnie tablice w języku polskim na budynkach publicznych i planuje się siłowe ściągnięcie takich tablic z posesji prywatnych.
    Mnie akurat nie dziwi, że lietuviskich tępaków przerasta prosta konstatacja, że zachowania władz dyskryminujące Polaków, stawiają ich na marginesie państwa i niszczą próby ułożenia sobie z tym państwem stosunków. Bardziej mnie dziwi głupota polskich polityków, choć może też nie powinna, która powoduje, że nie są w stanie sobie wyobrazić, że nasze przyzwolenie na dyskryminację Polaków na Wileńszczyźnie, brak adekwatnej reakcji i stałego wsparcia, powoduje, że ZMUSZENI BĘDĄ do przyjęcia oferty rosyjskiej, jeśli oczywiście taka się pojawi.
    I byłbym ostatnim, aby ich za to potępiać. Mając bowiem wybór pomiędzy przymusową asymilacją przy pozorowaniu pomocy ze strony Polski i skuteczną pomocą ze strony Rosji, ta druga opcja jest usprawiedliwiona.
    Poruszony został przykład Gagauzów. Żałuję, że losy Wileńszczyzny nie potoczyły się, tak jak losy Gagauzji. Tam naród bez tradycji państwowej, nieliczny i zrusyfikowany, potrafił osiągnąć znacznie więcej niż stanowiący część 40 milionowego narodu Polacy z Wileńszczyzny.
    Wreszcie temat innych państw bałtyckich. Ja mogę zrozumieć antyrosyjskie resentymenty Łotyszy, czy Estończyków. Mogę zrozumieć ich strach przed Rosją. Ale te państwa miały ponad 20 lat, aby włączyć mniejszość rosyjską w swoje struktury. Państwowa dyskryminacja mniejszości, podobnie jak u Polaków na Wileńszczyźnie tylko wzmacniała ich niechęć do państw w którym przyszło im żyć.
    Nie wiem jak potoczą się dalsze losy państw bałtyckich, mało mnie to zresztą obchodzi. Zależy mi na losach polskiej mniejszości na polskiej Wileńszczyźnie. Nie chciałbym, aby stała się ona zakładnikiem geopolitycznych sporów, nie jestem entuzjastą usytuowaniem jej w ramach “russkowo mira”, ale jeśli miałoby to w efekcie umożliwić jej przetrwanie, to uszanuję ten wybór.
    I płacze Melianasów, czy innych “gości” tego nie zmienią.

  19. Koroniarz mówi:

    Józef III ma rację, pisząc: ” rzecz w tym, ze Litwini sprzymierzą się z każdym, kto będzie antypolski”. Nie powinien tylko używać określenia “Litwini”. Słowo to określa np. Mickiewicza, Kościuszkę, Moniuszkę, Piłsudskiego i wielu innych wielkich Polaków. Potomstwo Basanowicza to Lietuvisi.

  20. zeszyt mówi:

    to jest oczywiste że wilno chce bardziej być częścią ruskiego świata niz litewskiego, gdyż obydwa te narody są słowianami i mentalnie do ruskich jesteśmy bardziej podobni niż do litwinów, w ogóle czeba łączyć słowianskie narody, bo w dzisiejszym świecie słowianie są niczym, a przecież jesteśmy w stanie rządzić światem, i to niemcy z amerykanami będą jechać zmywać łazienki, a nie my.

  21. to gość mówi:

    spadaj lepiej na serwis niezalezna.pl i tam śpiewaj swoje żydowskie głupoty.

  22. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    czytając wypociny “gościa” widzę, że jemu już nic nie pomoże, ale nadzieja umiera ostatnia, więc “gościu” miłej lektury:

    “na Litwie są dwie największe mniejszości narodowe- Polacy i Rosjanie. Wobec dyskryminującej polityki państwa litewskiego, naturalna jest ich współpraca, startowanie ze wspólnych list itd (np. gdyby obniżono lub zniesiono próg wyborczy, na 100% i Rosjanie i Polacy, działali by oddzielnie). Na spotkaniu w Senacie RP szef MSZ R. Sikorski stwierdził:

    “Kwestia kandydata na prezydenta, szefa AWPL, nowo wybranego, na nową kadencję europosła, człowieka, który ma niewątpliwie zasługi dla diaspory, dla Polaków na Litwie, to chyba nie rozmowa na posiedzenie plenarne. No, ale ja apeluję od lat do strony litewskiej, aby wyciągnęła wniosek z tej sytuacji. Bo doprowadzić do tego, że lider polskiej mniejszości czuje się zmuszony do współpracy z mniejszością rosyjską, to jest coś, co władzom litewskim udało się unikalnie na świecie. Nigdzie na świecie Polacy nie są tak zjednoczeni. I tak blisko nie współpracują z mniejszością rosyjską jak na Litwie. Litwa musi ocenić czy to jest naprawdę w litewskim interesie. Takie są skutki nie realizowania rozsądnych, umiarkowanych postulatów polskiej mniejszości.”

    senator PO Łukasz Abgarowicz:

    “Chcę powiedzieć, że to, co robi pan Tomaszewski na Litwie, jest wspaniałe, wszyscy to popieramy i na tyle, na ile minister spraw zagranicznych mógł to potwierdzić z tej mównicy, to potwierdził. To jest wspaniały człowiek, z którym zresztą się przyjaźnię, i on dostaje wsparcie. I to, że się związał z innymi mniejszościami na Litwie, w tym z rosyjską – nie związał się z Putinem, związał się z innymi mniejszościami – to było jedno z najlepszych posunięć, przez to buduje sukces.”

  23. tagore mówi:

    Cóż przeszkadza litewskiemu rządowi w przebiegłym pokrzyżowaniu planów Rosji,
    Dalekowzroczni litewscy politycy podstępnie oddadzą Polakom ziemię i wdrożą symetryczne do
    obowiązujących w Polsce uprawnienia mniejszości ,to będzie prawdziwy cios w plecy rosyjskiego imperium!

    tagore

  24. do zeszyt mówi:

    Panie zeszycie, nie gadaj za wszystkich. To że jesteś mentalnie podobny do ruskich wcale nie oznacza, że twój sąsiad Polak też. Potwierdzasz swoim komentarzem fakt, że tutejsi Polacy w znacznej mierze już są zruszczeni, ale nie uogólniaj. Nie musimy też od razu być częścią świata litewskiego. Osobiście dla mnie mentalnie bliżej jest do Polski oraz kultury zachodniosłowiańskiej niż do azjatyckiej Rosji.

  25. Wiln. mówi:

    Polacy to Polacy!

  26. marek mówi:

    Tak jeszcze a propos, bo prezydent Grybauskaite postanowiła zwalczać wpływy rosyjskie poprzez ograniczanie dostępu do telewizji rosyjskiej. Już widzę jaki to bardzo pozytywny dla władz litewskich odniesie skutek. 🙂
    No a przecież wystarczyłoby zainwestować wraz z Polską w dobrą i ciekawą telewizję lokalną “Wileńszczyzna”, która mogłaby nadawać nie tylko w języku polskim, ale i rosyjskim, a może i białoruskim. Telewizję, która budowałaby tożsamość lokalną i mogłaby skutecznie ograniczyć wpływ telewizji rosyjskiej.

    No ale przecież lietuvisy się na takie coś nie zgodzą. Bo to byłoby wyrazem kolejnej “polskiej okupacji Wileńszczyzny”. Čia Lietuva…

  27. Bronislaw mówi:

    przeczytalem ružne wypowiedzi i swoje wpadlo mnie pytanie na artykul {czy Polacy staną się częscią Rosyjskiego Swiata,dlaczego nie stalo się to w czasy sowieckie jak wplyw byl 100procent,uwažam zaczęto nas rozdzierac tak tak ,pomyslicie,zabraniac i wstydzic že nie umiemy po polsku,nie podoba się wynocha,maje wnuczki w polskiej szkole,przynosili wiadomosci o Dudajewie,potem Sakaszwili,teraz Putina,specialnie spytalem jaka nauczycielka z litewskiego,zrobilem wniosek že politykierstwo w spolecznosc litewską wciska się ze szkoly,a to jest podobne jak za sowietow pionery,komsomolcy-komunisci,ja osobiscie liczę ježeli czlowiek wychowany uwažac kulturę nap.choc rosyjską to będzie uwažal i inną.a jak mowi się nie žaisk su io is šniaka rusiškai to i liankiškai nie będzie uwažac.prostego czlawiekopojęcia niema,idiologia jest.czy dzieciom to trze,dyskusyja R znad W dzis podobna byla,to wszystko niekture ciekawe,ale naukowe,a žycie jest žycie ja uwažam nie naukowa musi byc w demokracyji,ustawy tež dla žycia,a nie dla kary za przewinięcie,nie trzeba przerabiac nas to na litwinow to na ruskich,muj dziadek byl Pilsudczyk a za cara w ruskim wojsku,chcemy i liczymy siebie Polakami czy to tutejszymi czy nie to nasza sprawa,grunt že Polak,w Polsce za Buga,czasami rusak,a tu pszek, ja osobiscie i nie gniewal się bo wiedzial že przezwiska byli i są i będą,czesc pierunie.powažanie,powažanie i w tym wychowanie.

  28. Preuße mówi:

    A gdzie objektywizm? Moim mniemaniu to wasz narod nigdy nie byl ostoja moadrosci i nie jest ja nawet teraz! Bo ktory narod juz na swiecie pozwolil by go 4 razy rozebrano?

    Pozdrawiam
    zza Odry

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.