Więcej

    Szykują kaganiec na kremlowską propagandę

    Czytaj również...

    08_pazd_front_1
    Zdaniem autorów nowelizacji, ma to służyć ograniczeniu „wrogiej propagandy” oraz ujawnieniu „prawdziwych” właścicieli mediów Fot. Marian Paluszkiewicz

    We wtorek, 7 października, Sejm w czasie obrad prawie połowę czasu poświęcił na omawianie projektów nowelizacji Ustawy o Informacji Publicznej.

    Mają one ograniczyć dostęp do rosyjskich audycji radiowych i programów telewizyjnych oraz zmusić właścicieli mediów nie tylko do ujawniania strony finansowej i swoich udziałów, ale też relacji biznesowych z innymi podmiotami gospodarczymi w kraju i za granicą.

    Zdaniem autorów nowelizacji, ma to służyć ograniczeniu „wrogiej propagandy” oraz ujawnieniu „prawdziwych” właścicieli mediów.
    Zdaniem właścicieli mediów, proponowane zmiany, choć są słuszne, jednak pozostaje wiele wątpliwości ws. ich przestrzegania przez wszystkich edytorów i nadawców.
    — Zgadzamy się, z tym że te poprawki są potrzebne i są aktualne. Jednak mamy obawy, czy państwowe instytucje potrafią skutecznie egzekwować nowe prawo od wszystkich. Państwowa Komisja ds. Radiofonii i Telewizji twierdzi, że poprawki do ustawy pozwolą im na skuteczną egzekucję prawa, chociaż my mamy wiele wątpliwości – powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Vaiva Žukienė, prezes Litewskiego Zrzeszenia Telewizji Kablowych.

    Nadawcy tv kablowych obawiają się, że ich konkurenci satelitarni i internetowi nie będą podlegali nowej reglamentacji, toteż telewizje kablowe stracą wobec nich swoją konkurencyjność. Jak zauważa prezes nadawców tv kablowych, że dziś nikt i nic nie reglamentuje odbiór telewizji przez zestaw satelitarny czy też internet. Nadawcy telewizji kablowych mają więc wątpliwości, czy ich konkurencja będzie podlegała reglamentacji też po zmianie ustawy.

    — Inna kwestia — to jak szybko poprawki wejdą w życie, bo potrzebujemy czasu na poprawianie umów z naszymi klientami i przygotowanie nowych ofert — mówi Žukienė.
    Autorem nowelizacji, która wprowadza największe zmiany, jest prezydent Dalia Grybauskaitė. Chce ona, żeby 90 proc. produkcji radiowej i telewizyjnej retransmitowanej na Litwie było w oficjalnych językach Unii Europejskiej, z wyjątkiem specjalnych zestawów tematycznych. I chociaż nie mówi się tu, że nowelizacja ta skierowana jest przeciwko propagandzie rosyjskich telewizji i rozgłośni radiowych, to w uzasadnieniu prezydent zaznacza, że zmiany są potrzebne ze względu na „nasilające się ataki informacyjne i wrogą propagandę”. Rosyjska produkcja obecnie stanowi około 30 procent wszystkich retransmitowanych na Litwie programów.

    Prezydencki projekt przewiduje też restrykcje finansowe i gospodarcze dla nadawców za propagowanie i podżeganie do wojny, nawoływania do zamachów na suwerenność i niepodległość Litwy. Zgodnie z nową reglamentacją Państwowa Komisja ds. Radiofonii i Telewizji będzie mogła odebrać lub wstrzymać licencję na retransmisję oraz ukarać nadawcę grzywną za naruszenie reglamentacji.

    Nadawcy tv kablowych obawiają się, że ich konkurenci satelitarni i internetowi nie będą podlegali nowej reglamentacji Fot. Marian Paluszkiewicz
    Nadawcy tv kablowych obawiają się, że ich konkurenci satelitarni i internetowi nie będą podlegali nowej reglamentacji Fot. Marian Paluszkiewicz

    Wcześniejsze kuriozum sytuacji polegało na tym, że z powodu braku odpowiedniej reglamentacji prawnej jednym nadawcom wstrzymywano licencję, gdy inni nadal działali, bo jako podmioty zagraniczne nie podlegali litewskiej reglamentacji. Autorzy poprawek twierdzą, że po ich uchwaleniu taka sytuacja już się nie powtórzy. Žukienė mówi jednak, że nadawcy telewizji kablowej mają wątpliwości co do tych zapewnień.
    Ich obawy polegają na tym, że gdy oni zmniejszą u siebie podaż popularnych na Litwie rosyjskich programów, to klienci sięgną po telewizje satelitarną czy też przejdą na pakiety internetowe.

    Jak wyjaśniliśmy, już teraz te kanały tworzą poważną konkurencję dla kablowych albo dominują tam, gdzie tych po prostu nie ma. Już dziś w internecie można zamówić pakiet ponad 100 rosyjskich i rosyjskojęzycznych kanałów za jedyne 9,99 euro miesięcznie.
    W kontekście proponowanych prezydenckich poprawek, na Litwie rozgorzała się dyskusja na temat, jakie będą alternatywne kanały, które zamienią rosyjskie. Padły publiczne propozycje o zwiększeniu polskich programów, jednak tu nadawcy kablowi mają wiele wątpliwości.
    — Przykro mi to mówić czytelnikom waszej gazety, ale polskie kanały nie cieszą się wśród Polaków dużą popularnością. Nasi operatorzy już dziś mają w pakietach takie kanały jak TVP Kultura, TVP Historia oraz kilka innych, jednak zamawiają je głównie Litwini — mówi Žukienė. Wyjaśnia też, że istnieje problem prawny z retransmisją polskich programów na Litwie z powodu ograniczeń licencyjnych.
    — Problem z retransmisją polskich programów na Litwie leży głównie po stronie prawnych możliwości polskich telewizji — powiedziała prezes litewskich nadawców tv kablowych.

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...