6
Nowe życie Czarnego Anioła

 Czarny Anioł ożył i przez kolejne lata znów będzie prawdziwą ozdobą tej starej wileńskiej nekropoli... Fot. Marian Paluszkiewicz

Czarny Anioł ożył i przez kolejne lata znów będzie prawdziwą ozdobą tej starej wileńskiej nekropoli… Fot. Marian Paluszkiewicz

„To cud zaiste, że w ciągu tak krótkiego czasu  Czarny Anioł — jeden z najpiękniejszych i najcenniejszych pomników na Rossie, któremu groziło nawet osunięcie się ze skarpy — ożył i stał się świetną wizytówką umiejętności konserwatorów, którzy dokonali tego cudu” – powiedział wczoraj na Rossie Jarosław Czubiński, ambasador RP na Litwie. Okazją było ukończenie prac restauratorskich właśnie na tym obiekcie będącym dziełem słynnego warszawskiego rzeźbiarza Leopolda Wasilkowskiego.

Zgromadziła ona wielu ludzi, którzy byli bezpośrednio związani z odnową tego pomnika oraz turystów, wilnian, dla których ten symbol Rossy — figura smukłego anioła z wielkimi skrzydłami i spętanymi łańcuchem rękoma na grobie Izy Salmonowiczówny jest tak ważna.
Prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicja Klimaszewska nie mogła ukryć radości, że tak długo zabiegane starania (osiem miesięcy) przyniosły wreszcie tak piękny rezultat. Najtrudniejsze było uzyskanie pozwolenia na to, by pracami zajęli się specjaliści z Polski, którzy między innymi niepierwszy raz przychodzą z pomocą Rossie.
„Dzisiaj nawet sama przyroda się cieszy, że prace restauratorskie dobiegły końca. Cieszy się duszyczka tak młodo zmarłej, w wieku 24 lat Izy  Salmonowiczównej. Przy okazji restauracji odnaleźliśmy też jej metrykę śmierci z kościoła św. Janów, a mianowicie, że Iza (pełne imię Izolda), córka Zygmunta, który między innymi jest pochowany obok córki, zmarła na gruźlicę, a nie jak to dotąd tłumaczyli niektórzy przewodnicy z powodu nieszczęśliwej miłości.

Wracając do odnowy, to oczywiście najważniejsze było uzyskanie pieniędzy. Dlatego na ręce pana ambasadora Jarosława Czubińskiego oraz radcy-ministra, konsula generalnego RP w Wilnie Stanisława Cygnarowskiego i wszystkich konserwatorów polskich, którzy tu pracowali, składam podziękowania dla całego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, które to nas wsparło finansowo  — restauracja 110 lat liczącego pomnika kosztowała 130 tysięcy złotych” —  powiedziała Alicja Klimaszewska.

Prezes Alicja Klimaszewska przypomniała okres, kiedy to przed rozpoczęciem prac do Wilna przybyła grupa specjalistów z Warszawy, aby kolejny raz przyjrzeć się, w jakim stanie jest ten pomnik i podjąć decyzję o restauracji oraz konserwacji najpiękniejszego i najcenniejszego pomnika na wileńskiej Rossie.

W składzie tej delegacji byli: Janusz Mróz, konserwator metalu, Zenon Sadecki, konserwator rzeźby kamiennej, dr hab. Janusz Smaza, ekspert Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, konserwator rzeźby kamiennej i elementów architektury, Piotr Zambrzycki, ekspert w dziedzinie konserwacji rzeźby, reprezentujący Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą w Wilnie, główny konserwator Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie.

A potem rozpoczęły się prace, które w fantastycznym wprost tempie zostały zakończone. Przypomnijmy, że ostatnie prace renowacyjne pomnika Izy Salmonowiczównej przeprowadzone były w 1995 roku.
A kilka lat przedtem (w roku 1992) nagrobek Izy Salmonowiczównej był wpisany do rejestru państwowego c

 Ambasador Jarosław Czubiński oraz radca-minister, konsul generalny RP w Wilnie  Stanisław Cygnarowski razem z Alicją Klimaszewską, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Fot. Marian Paluszkiewicz

Ambasador Jarosław Czubiński oraz radca-minister, konsul generalny RP w Wilnie Stanisław Cygnarowski razem z Alicją Klimaszewską, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Fot. Marian Paluszkiewicz

hronionych zabytków Litwy.

Lata jednak zrobiły swoje. Pomoc restauratorów była konieczna z racji na  pęknięcie bocznej płyty okalającej część górną cokołu wykonanego z labradorytu  oraz bardzo zły stan ceglanego fundamentu i inne rodzaje zniszczeń. Opracowaniem metodyki prac konserwatorsko-restauratorskich zajęła się znana specjalistka w tej dziedzinie Elvyra Veronika Telksnienė.

I oto po fantastycznym wprost tempie — prace zostały zakończone. Przy tej okazji było wiele serdecznych słów dla obu stron – polskiej, a konkretnie wyżej wymienionego ministerstwa, które widzi potrzebę takiej współpracy oraz dla Ministerstwa Kultury Litwy — które robi wiele, by groby, nagrobki na tej tak starej nekropolii „żyły”, bo są przecież pomnikami wspólnej przeszłości.

Najwięcej ciepłych słów padło oczywiście pod adresem niestrudzonej prezeski Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicji Klimaszewskiej, która dziękując za dokonania, już marzy, by zadbać o odpowiednie ogrodzenie tego miejsca, a na najbliższe tygodnie planuje kolejną, tradycyjną już akcję sprzątania Rossy oraz zbiórkę zniczy, by „podarować” światełko dla każdego najbardziej zapomnianego grobu.

Akcja sprzątania i zbiórka zniczy rozpoczyna się 15 października br. A przynosić te światełka można do Domu Kultury Polskiej, jak też do księgarni Elephas na Antokolu.
… Nad postumentem lekko unosząca się wiotka postać anioła zrywa łańcuchy łączące go z ziemią i gestem odżegnuje się od niej. Tylko fałda szaty podtrzymuje ją na cokole. Twarz anioła piękna, uduchowiona.
Czarny Anioł, kruszący pęta ziemskie dzięki talentowi polskich specjalistów  ożył i przez kolejne lata znów będzie prawdziwą ozdobą tej starej wileńskiej nekropoli…

6 odpowiedzi to Nowe życie Czarnego Anioła

  1. Jur mówi:

    To dobrze…………………………………………………………………………………………………………………………………
    Panie Ambasadorze J.Czubiński chcielibyśmy zobaczyć Pana na Ponarach przy pomniku zadośćuczynienia pamięci Pomordowanych Polaków narodowości żydowskiej i polskiej przed odpowiednim pomnikiem z wymienieniem sprawców zbrodni.Nie można tego miejsca sprowadzić do Holokaustu i milczenia o sprawcach – to wielka krzywda Polaków.

  2. Wereszko mówi:

    @ Jur
    10 października 2014 o godz. 17:04
    “Wymienieniem sprawców”? Przecież na pomniku jest napisane: “Hitlerowcy i ich MIEJSCOWI pomocnicy”, więc o co tobie chodzi? “Hitlerowcy” – wiadomo, a “miejscowi pomocnicy” – też wiadomo, Polacy.

  3. schlange mówi:

    @ wereszko
    kto był tym ,,miejscowym pomocnikiem”?!

  4. marta mówi:

    Kolejne przekłamanie w artykule. Iza Salmownowiczówna zmarła nie na grużlicę – jak twierdzi Autorka artykułu – a na wadę serca. Podczas uroczystości mówiła o tym Alicja Klimaszewska, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą. Mówiła jednak o WADZIE SERCA. I cieszyła się, że nareszcie nie będą powielane kłamstwa na temat śmierci młodej dziewczyny… :)))))))

  5. Jurek z Katowic mówi:

    Do Wereszko. Nie kłam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.