7
Dyskusja: czy Wilna (nie)należy bronić?

SONY DSC

Nowe oddziały utworzone na bazie obecnych sił zbrojnych Fot. Marian Paluszkiewicz

Skandalem zakończyła się zaoczna dyskusja dwóch ekspertów wojskowych o potrzebie obrony Wilna w razie ewentualnej agresji zewnętrznej.

Władimir Orłow z Kowna, który uważa, że Wilno jest miastem o mniejszym znaczeniu strategicznym niż Kowno czy Olita, dlatego jego obrona w razie ewentualnej agresji nie ma większego sensu, w odpowiedzi od Aleksandrasa Matonisa usłyszał nie tylko kontrargument eksperta, ale też insynuacje, że oponent może być na usługach kremlowskiej propagandy. Co więcej, Matonis porównał Orłowa udzielającego się w klubie rekonstrukcji historycznej do jednego z przywódców prorosyjskich separatystów Igora Strełkowa (Girkina).

„Niezaprzeczalnym jest to, że w Rosji jej służby specjalne trzymają rękę na tych klubach rekonstrukcji historycznej. Obecnie bardzo znana osoba Igor Girkin (pseudonim Strełkow), były lider donieckich separatystów, który teraz uciekł z pola walki, na Ukrainie swoje wpływy zdobywał i umacniał również, rekonstruując historię carskiej Rosji. Nie rzucając tu nikomu oskarżeń czy podejrzeń, wydaje się, że każdy powinien jednak wiedzieć, że każdy, kto aktywniej współpracując z Rosją, jest związany z odtwarzaniem kultury pewnego okresu historii, chcąc nie chcąc trafia pod działania rosyjskiej tzw. miękkiej siły” – Matonis powiedział w niedzielnym wywiadzie dla programu Nemiry Pumprickaitė „Savaitė” w telewizji LTV.

Ekspert doszedł do „logicznego wniosku”, że nawoływanie do niebronienia Wilna jest zachowaniem wrogim wobec państwa. Podążając za „logiką” swego rozmówcy, Nemira Pumprickaitė zbudowała swój logiczny ciąg, że odtwarzanie historycznych wydarzeń z okresu I wojny światowej i paradowanie w mundurach carskiej Rosji w obecnym kontekście geopolitycznym jest co najmniej nie na miejscu.

— O ile wiem, prowadząca i gość programu „Savaitė” są zawodowymi dziennikarzami, dlatego dziwi mnie, że podejmując się publicznego omawiania strony trzeciej, to nawet nie zapytali o stanowisko tej strony – powiedział „Kurierowi” Władimir Orłow, który jest członkiem klubu rekonstrukcji historycznej „Załoga kowieńskiej twierdzy” oraz dyrektorem spółki pożytku publicznego „Karo paveldo centras”, która zarządza m. in. muzeum VII Fortu Kowieńskiej Twierdzy.

Nasz rozmówca oburzony jest, że dziennikarze próbują upolityczniać zarówno działalność klubów rekonstrukcji historycznej, jak też teoretyczną dyskusję o obronności.
— Zapytany przez dziennikarza, wypowiedziałem swoje zdanie na temat strategii obronnej w przypadku wojny. Pan Matonis wypowiedział swoje i na tym można byłoby dyskusję zakończyć. Oburzającym jednak jest próba upolitycznienia tej dyskusji i wykorzystania jej do siania jakiejś paniki, szukania wrogów – mówi nasz rozmówca.

Zwraca też uwagę na niewłaściwe, jego zdaniem, porównanie działalności klubów rekonstrukcji historycznych na Litwie z podobnymi organizacjami w Rosji.
— Jeśli w Rosji te kluby znajdują się faktycznie pod wpływem władz i są wykorzystywane w tzw. celu szerzenia patriotyzmu, to u nas członkowie tych klubów są przede wszystkim aktorami, którzy na potrzebę odtwarzanej roli wkładają odpowiedni mundur. To sztuka, w tym nie ma żadnej polityki – zaznacza Orłow.

Przyznaje, że z braku czasu już od trzech lat nie udziela się w klubie „Załogi kowieńskiej twierdzy”, a jego mundur szeregowego z okresu carskiej Rosji, której wojska stacjonowały w okresie I wojny światowej w Kowieńskiej Twierdzy wisi w gablocie muzealnej muzeum VII Fortu. Absurdalnym nazywa też insynuacje, że każdy, kto założy historyczny mundur wojskowy, jest narażony na wpływy rosyjskich służb specjalnych, czy też staje się podatnym materiałem na „zielonego ludzika”.

Jak podkreślił, osoby, które fascynują się odtwarzaniem historii, na ogół dobrze znają tę historię i potrafią wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski.
— Dlatego porównywanie ich do Strełkowa, który z politycznych pobudek zaczął strzelać do ludzi, jest co najmniej nie na miejscu w dyskusji o potrzebie obrony Wilna w razie wojny – zauważa Orłow.

W tej dyskusji nasz rozmówca uważa, że Wilno jest strategicznym miastem, leżącym w strategicznie bardzo złym miejscu w kontekście geopolitycznym. W jego natomiast przekonaniu, obrona Wilna wiązałaby się z ogromnym zagrożeniem dla ludności cywilnej. Ale jak mówi, o praktycznym aspekcie strategii obronnej najwięcej mają do powiedzenia wojskowi.
— Na szczęście, oni o tym nie mówią i mam nadzieję, że jak najmniej osób wie o wojskowych planach obrony stolicy, jak też całego kraju w przypadku ewentualnego zagrożenia – mówi Władimir Orłow.

Tymczasem wczoraj, 13 października, wojskowi wydaje się, zechcieli uchylić rąbka swojej tajemnicy obronnej, bo wnieśli do Sejmu projekt Ustawy o Utworzeniu Specjalnych Oddziałów Szybkiego Reagowania na zagrożenia w okresie pokoju.
Jak zaznacza się w oświadczeniu Ministerstwa Ochrony Kraju, nowa regulacja umożliwi wojskowym skutecznie reagować na zagrożenie tzw. niewypowiedzianej wojny, jaką Rosja prowadziła przeciwko Ukrainie na Krymie. Ustawa przewiduje, uformowanie oddziałów szybkiego reagowania do zwalczania tzw. „zielonych ludzików”. Oddziały te, utworzone na bazie obecnych sił zbrojnych, w razie zagrożenia będą mogły podjąć działania wojenne na określonym terytorium kraju na mocy dekretu prezydenckiego.
Siły szybkiego reagowania mają liczyć około 2,5 tys. Żołnierzy.

7 odpowiedzi to Dyskusja: czy Wilna (nie)należy bronić?

  1. LT-PL mówi:

    Tworzenie regulacji prawnych , która umożliwi uganianie się regularnej armii za tak zwanymi ” zielonymi ludzikami” jest antyeuropejskie i antydemokratyczne. W normalny, europejskim kraju do zwalczania wewnętrznych zagrożeń służą oddziały policji podporządkowane ministrowi spraw wewnętrznych, regularne wojsko można użyć tylko w przypadku ogłoszenia stanu wojennego. Oddelegowanie 1/3 regularnej armii do szukania “zielonych ludzików” pachnie już histerią elit władzy.

  2. Bronislaw mówi:

    ježeli są wojskowe cudzego panstwa to co to jest,jakas logika szukanie i gonienie się za czarnym kotem w ciemnosci jak go tam niema,jeden nastraszyl caly sejm Litewski,w 1990latach to byla Lansbergaisa straszylka Rosyjia,potem Polacy Wilenszczyzny,teraz znowu Rosyjia,dyskusyja czy Wilno naležy bronic w razie wojny,a kto možy przedwidziec czy będziemy wstanie to zdąžyc pomyslic,straszylka o 2procenty idzie a nie w obronie,jak rakiety lecą tysięcy kilometrow,Wilno jasne že narazie niema jakis tam postawionych rakiet przeciw Rosyji,biznies spadal w uzbrojeniu jak szybko aligachi to zrobili, Ebola zbliža się možy stac že i rakiety nie trzeba będzie,gdzie te politykiery uciekac będą.

  3. LT-PL mówi:

    Przewodniczącemu sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Artūrasowi Paulauskasowi, który niedawno odnalazł ulotkę w Szawlach kwestionującą wstąpienie Lietuvy do EU i z tego powodu chce powołania lietuviskiej szpicy szybkiego reagowania w składzie 2500 żołnierzy donoszę ,że w dniu dzisiejszy we wczesnych godzinach rannych dało się zauważyć na drodze do Solecznik dwóch uczniów, prawdopodobnie pierwszej klasy polskiej szkoły, którzy mieli na głowach zielone czapeczki.Uważam ,ze informacja jest niesłychanie istotna dla bezpieczeństwa Lietuvy i dlatego powinny być przerzucone do Solecznik przynajmniej 3 bataliony Żelaznych Wilków, którzy na miejscu określą skalę niebezpieczeństwa i powyrzucają z tornistrów wszystkich polskich uczniów zielone kredki.

  4. LT-PL mówi:

    A teraz na poważnie zastanówmy się nad reakcją polskiego społeczeństwa, polskich polityków na próbę stworzenia szpicy szybkiego reagowania przez Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego składającej się z 40.000 polskich żołnierzy, których można byłoby użyć do walk z wrogiem wewnętrznym.
    Jestem przekonany,że wszyscy od prawicy do lewicy krzyczeliby, że jest to zamach stanu.
    Taka reakcja byłaby w każdym normalnym kraju .

  5. LT-PL mówi:

    Trzeba zdawać sobie sprawę,że “bawienie się” wojskiem , szczególnie w kraju o nieutrwalonej demokracji jest bardzo niebezpieczne, bo zawsze znajdzie się “gorąca” głowa, która może uznać, że uzasadniony protest społeczny jest zagrożeniem dla kraju i wyśle regularne wojska do tłumienia wystąpienia.
    Takich polityków jak Artūras Paulauskas powinno się eliminować z życia politycznego.

  6. Cenzor Carski Walter mówi:

    Zgadzam się. Tak naogół, wszystkie ustawy należy się pierw przejrzeć przez pryzmat nadużycia, bo jeśli jest możliwość nadużycia to nadużywane będą. Forma wojny się nieco zmieniła, ale ustawodawsto istniało tysiące lat.

  7. Bronislaw mówi:

    a poco bylo pod Kownem w lesie,byli wypowiadanie že zagroženie dla panstwa są mniejszosci narodowe,skonczyly się protesty nasze,jak wypuszczą brytoglowych a teraz uzbrojonych,polityki Litewskie dostali bzdzika jak ja widzę z ich wypowiadania się na ružnych forumach i cos kryje się za tym,albo nie kolegują z glową,tak wygląda jeszcze jakby praca wypelnia się,uwažnie wsluchawszy się i ton mowienienie.poco takie dyskusji potrzebne dla wylewanie wody do dziurawego dzbanu, napiencie w spoleczenstwie znaczy cos zle z wladzą.a može dla tego žeby tych szaulistow reabilitowac za czasy co oni robili w wojnie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.