4
Po reformie oświatowej: gorzej, zamiast lepiej

Głównym problemem jest brak nowych podręczników dla szkół mniejszości narodowych, skierowanych na wyrównanie wiedzy uczniów oraz przemyślanych programów nauczania   Fot. Marian Paluszkiewicz

Głównym problemem jest brak nowych podręczników dla szkół mniejszości narodowych, skierowanych na wyrównanie wiedzy uczniów oraz przemyślanych programów nauczania Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozpoczął się trzeci już rok szkolny w okresie po nowelizacji Ustawy o Oświacie z marca 2011 r. Zakłada się, że wprowadzanie wszelkich zmian ustawowych ma służyć polepszeniu sytuacji, tymczasem skutek litewskiej reformy oświatowej jest dokładnie odwrotny.

Po zmianach wprowadzonych w 2011 roku cierpią wszyscy: nauczyciele i uczniowie od szkoły początkowej zaczynając i na maturzystach kończąc. Pochopnie narzucając ujednolicony egzamin z języka litewskiego urzędnicy jednak w podobnie ekspresowym tempie nie zadbali o to, by zapewnić niezbędne programy nauczania, podręczniki, słowniki, materiały dydaktyczne i metodyczne — czyli to coś, bez czego nie jest możliwy proces nauczania. Skutek tych braków i zaniedbań? Szok i niechęć do nauki obcego i trudnego przecież języka i, co gorsza, zauważalnie słabsze wyniki egzaminu maturalnego z języka litewskiego wśród uczniów szkół polskich w ciągu ostatnich dwóch lat po nowelizacji.

1 296 maturzystów ze szkół mniejszości narodowych składało w tym roku maturę z języka litewskiego jako ojczystego. 1 296 konkretnych losów ważyło się w chwili składania tego obowiązkowego egzaminu — być czy nie być na studiach, a raczej być czy nie być na miejscach finansowanych przez państwo. Potknięcia i niedociągnięcia w pracy pisemnej drogo — i to dosłownie — kosztowały, gdyż uzbierana niedostateczna liczba punktów za wypracowanie oznaczała, że przyszły student albo trafia na płatne miejsca studiów, albo w nierównej konkurencji wylatuje za burtę. (Nawiasem mówiąc, studiowanie na Litwie jest drogie. „Najtańsze” studia na Uniwersytecie Wileńskim na kierunkach filozofii bądź historii kosztują tego roku 3 892 Lt, za studia na odontologii trzeba wyłożyć już 12 080 Lt rocznie).

Czesław Dawidowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Czesław Dawidowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

— Wynik egzaminu z litewskiego zarówno w tym roku, jak i w ubiegłym, był znacznie niższy niż w poprzednich latach — mówił „Kurierowi” Czesław Dawidowicz, dyrektor jednej z najlepszych szkół polskich na Litwie — Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. — Ta zmiana, która była wprowadzona jakoby dla naszego dobra, tak naprawdę pogorszyła start naszej młodzieży. Jeżeli kiedyś wyniki z egzaminu z języka litewskiego w szkołach polskich były porównywalne z wynikami w szkołach litewskich, to dzisiaj takie porównanie wypada na naszą niekorzyść. Ewidentnie wynik egzaminu z litewskiego był słabszy.

Wynik z egzaminu z języka litewskiego był słabszy nie tylko pod względem zdobytych „setek” (maksymalnych ocen) na maturze, ale ogólnie uczniowie, choć składają ten egzamin, zdobywają mniejszą liczbę punktów, często decydujących o dostaniu się na studia. Czyli egzamin został złożony, ale słabiej.
Dla przykładu, jak podaje Narodowe Centrum Egzaminacyjne (NCE), w samorządzie rejonu solecznickiego państwowy język litewski składało 166 uczniów. Tylko 6 uczniów zmieściło się w najlepiej punktowanym przedziale od 86-100 pkt, co stanowi zaledwie 3,61 proc. Prawie połowa uczniów znalazła się w najniższym przedziale: od 16-35 pkt uzbierało 84 uczniów (50,60 proc.), w przedziale 36-85 pkt — 52 uczniów (31,33 proc.).

— Ministerstwo Oświaty obiecywało, że co roku będą przeprowadzane badania stanu wiedzy uczniów i na tej podstawie będą dostosowywane odpowiednie kryteria oceniania — mówił Czesław Dawidowicz. — Nikt tego nie robi. Kryteria ocen z języka litewskiego trzeba dostosowywać do umiejętności uczniów. Ocenianie jest nieobiektywne. Zwłaszcza że w ciągu 3 lat uczniowie mieli przerobić to, na co potrzeba 10 lat.

Znacznie mniej uczniów decyduje się składać język litewski na egzaminie państwowym.
— Podejrzewam, że młodzież ma obawy przed złymi wynikami i decyduje się składać ten obowiązkowy egzamin na poziomie szkolnym. Dzisiejszy system zmniejsza szanse dostania się na prestiżowe kierunki studiów — mówił dyrektor Czesław Dawidowicz.
Ogólnie na Litwie egzamin zdało 88,09 proc. maturzystów, w tym 88,4 proc. — to maturzyści ze szkół z litewskim językiem nauczania, zaś 83,7 proc. — abiturienci ze szkół mniejszości narodowych.

Zdaniem Adama Błaszkiewicza, dyrektora przodującego w rankingach Gimnazjum im. Jana Pawła II, sam egzamin z litewskiego jest źle przygotowany.
— Nie może być procentowej różnicy złożonych egzaminów w szkole mniejszościowej i w szkole litewskiej — twierdzi dyrektor Adam Błaszkiewicz. — Mimo że się twierdzi, że nasze dzieci są przygotowane do tego, by składały jednakowy egzamin, to procentowej różnicy nie może być. Może nie złożyć 30 proc. — ale i w litewskiej, i w polskiej szkole.

Wtedy to jest system przygotowany do egzaminu. Jeżeli szkoły mniejszościowe pomimo ulg składają egzamin gorzej, to znaczy, że system oświaty nie jest przygotowany. To nie jest wina ucznia, lecz wina systemu — szkoły, programu, ministerstwa, centrum egzaminacyjnego, ale nie ucznia. Muszą być przygotowane metodyki, podręczniki, które nauczą i pozwolą składać jednakowy egzamin — mówił dyrektor Błaszkiewicz.

Problem z językiem litewskim dotyczy nie tylko maturzystów. Nauczyciele lituaniści zgodnie stwierdzają, że nauczanie przedmiotu już w klasach początkowych przypomina bieg z przeszkodami. Nie dość, że w klasie pierwszej różnica w programach jest przeogromna — uczniowie szkół polskich zaczynają dopiero uczyć się podstawowych pojęć, gdy w tym czasie ich koledzy z litewskiej szkoły poznają już abecadło. Nauczyciele muszą się nagimnastykować, żeby wyrównać tę wiedzę. Głównym problemem jest absolutny brak nowych podręczników dla szkół mniejszości narodowych, skierowanych na wyrównanie wiedzy uczniów oraz przemyślanych programów nauczania. Reforma odgórnie została wprowadzona, ale nikt nie powiedział, jak ma ona przebiegać.

— W teorii podręczniki są (dla szkół litewskich), można wybierać z kilku różnych pozycji, ale praktycznie ich nie ma, gdyż zupełnie nie nadają się do użytku w klasach polskich. Osobiście dobieram sama tematy, ćwiczenia i kompletuję swój własny „podręcznik” — mówi Łucja Mickiewicz-Ozarowska, lituanistka z Gimnazjum im. Michała Balińskiego w Jaszunach. Jak mówi, ukazała się niedawno nowa pozycja „Kalba mane augina” dla klas początkowych właśnie dla dzieci dopiero poznających nowy język. Ale jest to zaledwie kropla w morzu potrzeb: 1 książka jest przewidziana na 2 lata nauki, może ona służyć zaledwie jako uzupełnienie, pomoc dydaktyczna, a nie podręcznik.

— Czytam programy ministerialne i cóż widzę? Trzeba nauczyć słuchać, trzeba nauczyć mówić, trzeba nauczyć pisać. Nigdzie nie jest powiedziane, jak to zrobić — mówi lituanistka.

Jak mówią lituaniści, brakuje podręczników, które stopniowo zapoznają z nowym językiem, systematyzują wiedzę, wzbogacają słownictwo, w logiczny sposób zapoznają z systemem gramatycznym.
— Brakuje też nagrań dźwiękowych, zapoznających uczniów z brzmieniem wyrazów — mówi lituanistka. — Razem z koleżanką robiłyśmy samodzielnie ścieżki dźwiękowe, nakładałyśmy na nie obrazki — tak powstawały filmiki, np. powoli i dobitnie nagrywałyśmy „Čiaa yraa gaidyys”, w tle zaś leciał obrazek koguta. Wzorowałam te nagrania na pomocach dydaktycznych z języka angielskiego, dzięki którym dzieci z łatwością opanowują obcy język. Bardzo brakuje takich nagrań do nauki litewskiego.
Lituanistki narzekają na trudne i nieciekawe teksty w podręcznikach, często napisane archaicznym językiem. Zeszyty ćwiczeń zdaniem lituanistów w ogóle są beznadziejne.

Ministerstwo Oświaty i Nauki obiecuje, że do końca br. zostanie przygotowana pomoc metodyczna dla nauczycieli szkół mniejszości narodowych, pracujących w 1-2 kl. „W pomocy metodycznej znajdą się ćwiczenia w formie zabawy, które obejmą kształcenie umiejętności słuchania, mówienia, czytania i pisania. Będą też dołączone odnośniki do internetowych nagrań dźwiękowych i wizualnych” — udzieliła odpowiedzi „Kurierowi” wiceminister oświaty i nauki Genoveita Krasauskienė. Ta pomoc dydaktyczna ma trafić do szkół na początku 2015 r. Są też planowane szkolenia kwalifikacyjne dla nauczycieli.

Adam Błaszkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Adam Błaszkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Wydanie nowego podręcznika dla klas 1-2 planowane jest dopiero przed końcem 2016 r.
— Przez całą pierwszą klasę odrabiałam razem z córką prace domowe z litewskiego, uczyłyśmy się razem słówek, tłumaczyłyśmy teksty — mówi mama obecnej drugoklasistki. — W połowie roku uświadomiłam sobie, że córka zupełnie nie prosi o pomoc przy angielskim. Okazało się, że ma z niego same dziesiątki i radzi sobie sama, co ciekawe, zakres słownictwa miała nawet większy niż z litewskiego, choć to właśnie litewskiego uczyła się najwięcej. Coś jest nie tak z programem nauczania, skoro dziecko radzi sobie pięknie z językiem obcym, a zupełnie nie daje rady z językiem państwowym.

Według danych z Ministerstwa Oświaty, obecnie uczniowie klas 1-10 uczą się według dwóch programów: jest program do nauki języka litewskiego jako państwowego w szkołach mniejszości narodowych i program do nauki języka litewskiego jako ojczystego w szkołach z litewskim językiem nauczania. W klasach 11-12 program nauczania został ujednolicony, w szkołach mniejszości narodowych na naukę języka litewskiego przeznacza się o 1,5 godz. tygodniowo więcej. Program nauczania litewskiego w szkole podstawowej został zbliżony, a od 2011 r. w klasach 5-10 we wszystkich szkołach na naukę litewskiego przeznacza się jednakową liczbę godzin. Program nauczania początkowego (w kl. 1-4) w szkołach mniejszości narodowych zawiera 4 godz. tygodniowo więcej niż poprzednio.

„Mając na względzie oczekiwania społeczeństwa i interes państwa, żeby abiturienci byli piśmienni, normy oceniania egzaminu maturalnego z języka litewskiego z każdym rokiem będą bardziej rygorystyczne” — podaje NCE na swej stronie internetowej.
„Uczniowie, kończący szkoły na Litwie, muszą dobrze znać język litewski, tzn. muszą być piśmienni (raštingi), dlatego wymagania są zaostrzane, bez względu na to, w jakim języku nauczania pobierają naukę” — brzmi odpowiedź wiceminister Krasauskienė na pytanie „Kuriera”, dlaczego ocenianie egzaminu jest z każdym rokiem coraz bardziej rygorystyczne, a w 2020 r. — ujednolicone.

Nauczyciele lituaniści zgodnie stwierdzają, że nauczanie przedmiotu już w klasach początkowych przypomina bieg z przeszkodami Fot. Marian Paluszkiewicz

Nauczyciele lituaniści zgodnie stwierdzają, że nauczanie przedmiotu już w klasach początkowych przypomina bieg z przeszkodami Fot. Marian Paluszkiewicz

W której klasie uczniowie szkół polskich i litewskich osiągają jednakowy, porównywalny poziom znajomości języka litewskiego?
— Sądzę, że nawet dwunastu lat nauki w szkole jest za mało, by wyuczony język stał się ojczystym. Myślę, że to w ogóle nie jest możliwe. Wyuczony język nigdy nie stanie się ojczystym. Dlatego sądzę, że trzeba zróżnicować system oceniania egzaminu z języka litewskiego na maturze i maturzystów szkół mniejszości narodowych oceniać ulgowo — twierdzi z przekonaniem lituanistka Łucja Mickiewicz-Ozarowska.

Państwo dotychczas nie zadbało o sprawny przebieg reformy. Cały ciężar nauczania języka państwowego spadł na barki nauczycieli, którzy w trzecim roku po „reformie” ciągle jeszcze nie posiadają ani dopracowanych programów nauczania, ani odpowiednich podręczników, ani pomocy metodycznych i dydaktycznych. To tylko od dobrej woli, inwencji i ogromu pracy lituanistów zależą dobre wyniki uczniów.

— Odnoszę wrażenie, że to celowe działanie państwa litewskiego. Nasi uczniowie chcą się uczyć litewskiego, często kosztem własnego zdrowia i zaniedbując inne ważne przedmioty. Ale skoro państwo nie stwarza odpowiednich warunków do nauki przedmiotu, widocznie zależy mu na tym, żeby utrudnić naukę języka państwowego — mówił oburzony ojciec drugoklasisty.
***
Egzamin z języka litewskiego i literatury dla maturzystów ze szkół z litewskim językiem nauczania, jak też abiturientów ze szkół mniejszości narodowych został ujednolicony poprzez wprowadzenie w 2011 roku poprawek do Ustawy o Oświacie. Przeciwko nowelizacji prawa wielokrotnie protestowała polska społeczność na Litwie. Państwo zignorowało wiece, strajki i 60 tys. podpisów przeciwko „reformie”.

Print

4 odpowiedzi to Po reformie oświatowej: gorzej, zamiast lepiej

  1. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Polecam tekst autorstwa Renaty Cytackiej dotyczący Ustawy o oświacie i problemach wynikających z jej wprowadzenia:

    “Nasze stanowisko od 2011 roku nie uległo zmianie. Nadal domagamy się wycofania Ustawy o oświacie z dn. 17 marca 2011 roku, która rażąco zagraża poziomowi edukacji mniejszości narodowych na Litwie. Domagamy się rezygnacji z ujednolicenia wymogów egzaminu maturalnego z języka litewskiego nauczanego według różnych programów – jako ojczystego w szkołach z litewskim językiem nauczania i jako państwowego, dla wielu obcego, w szkołach z polskim językiem nauczania.
    Mimo różnic programowych w nauczaniu języka państwowego, które zresztą potwierdza samo Ministerstwo Oświaty i Nauki w swoim piśmie, iż obecnie istnieje odrębny program nauczania języka państwowego dla szkół mniejszości narodowych od 1 do 10 klasy, a w 11 i 12 nasza młodzież ma nadrobić 800 godzin lekcyjnych oraz opanować zalecenia programowe z języka i literatury litewskiej, na takich samych zasadach jak ich rówieśnicy ze szkół litewskich. To jest absurd! Jak można nadrobić tak ogromną różnicę w dwa lata? Nasze dzieci i tak są zmuszone do nadrobienia zaległości językowych od momentu, kiedy dziecko zaczyna mówić, do momentu pójścia do pierwszej klasy.

    Język litewski jest dla Polaków na Litwie językiem państwowym, obcym, nie ojczystym. Psychologowie wypowiedzieli się na temat języka ojczystego, który może być tylko jeden. Poza tym, poczynając od pierwszej klasy, Ministerstwo Oświaty i Nauki nie robi nic, by usprawnić proces nauczania. Na rynku jest 5 pozycji dla szkoły początkowej, ale są to podręczniki dla uczniów ze szkół litewskich, a nie dla mniejszości narodowych. Zdaniem lituanistów szkół polskich, jedynym wartym uwagi podręcznikiem jest ,,Kalba mane augina”, przeznaczona dla klas 1-2, ale nie jest on powszechnie dostępny. Jednakże zawartość podręcznika merytorycznie wystarcza na pół roku szkolnego. Lituaniści zaznaczają, że katastroficznie brakuje dobrej jakości nagrań dźwiękowych. Szczególnie jest to ważne dla dzieci ze środowisk, gdzie zwarcie mieszkają mniejszości narodowe i na co dzień nie słyszą poprawnego języka litewskiego.

    Ustawa o oświacie działa już 3 lata. Jednak są to lata stracone, a, co gorsza, jest to najważniejszy okres w edukacji uczniów, ponieważ w szkole początkowej należy zadbać o dobrą podstawę, aby dalej można było rozwijać wiedzę z danego przedmiotu. Niejednokrotnie na zebraniach Forum słyszałam opinię z poszczególnych szkół rejonu, że w trzeciej klasie dzieci bojkotują lekcje języka litewskiego. Po zasięgnięciu opinii pedagogów i konsultacji u psychologa zostało przedstawione stanowisko, że 1 i 2 klasa – to okres, gdy dziecko próbuje uczyć się, jednak po dwóch latach, gdy nie widzi postępów, zaczyna się buntować. Dziecko, które nie może otwarcie powiedzieć, że nie rozumie pewnych zagadnień i chciałoby widzieć postępy, a ich po prostu nie ma i być nie może, ponieważ uczą się z podręczników i programem nieprzystosowanym dla nich. Przytoczę anegdotkę opowiedzianą przez jedną z lituanistek. Otóż, po powrocie ze szkoły do domu mąż zapytał: ,,to co tym razem narysowaliście po litewsku”? Tak to można określić nauczanie początkowe w języku państwowym.

    Nauczycielom brakuje szczegółowego programu nauczania języka państwowego. Obecnie istnieje nie program, a raczej zalecenia nauczania języka państwowego, które brzmią mniej więcej tak, że należy nauczyć dzieci czytać i pisać, a należałoby najpierw nauczyć ich rozumienia tego, co piszą i czytają. Mamy kolejny dowód na to, że ten program nauczania ,,jest napisany dla dzieci, które płynnie posługują się językiem litewskim”, czyli nie dla naszych dzieci. Na nasze zapytanie ministerstwo odpowiedziało, że rzekomo szczegółowy program nauczania zostanie przyszykowany na początku 2015 roku. Czyli przez cztery lata dzieci pobierają naukę bez żadnego programu dzięki dobrej woli szkoły, a przede wszystkim lituanistów, którzy muszą dwoić się i troić, aby iść zgodnie z programem nauczania, którego de facto nie ma, nie posiadając pomocy dydaktycznej i jeszcze należy dorzucić to, że większość uczniów, którzy przychodzą do pierwszej klasy, w ogóle nie ma żadnych podstaw języka państwowego, bądź ma minimalne. Brakuje również pomocy metodologicznej, w jaki sposób pracować, gdy w klasie poziom wiedzy jest zróżnicowany. Lituaniści opracowują własne, autorskie, programy nauczania i próbują własnym wysiłkiem i zaangażowaniem nauczać nasze dzieci. Jednakże pytanie, skoro to państwo wymyśliło ujednolicenia i reformy, to i państwa obowiązkiem jest przyszykowanie aktów pozaustawowych i programów edukacyjnych. Podręczniki i pomoce naukowe muszą być gotowe w dniu wejścia ustawy, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości.

    Na temat kursów dla pedagogów nasi lituaniści w ogóle nie chcieli się wypowiadać. Stwierdzili, że to tylko strata czasu i spotkania nie na temat. Nikt nie wyjaśnia, jak mają pracować w zaistniałej sytuacji. Na kursy doskonalenia nie przychodzą eksperci, tylko wykładowcy powtarzający to samo, co było na studiach.

    Brakuje opracowania edukacyjno-psychologicznego języka państwowego dla szkół mniejszości narodowych, takich jak podręczniki i programy edukacyjne z języka angielskiego. Należy dostosować wiedzę i możliwość przyswajania do rozwoju dziecka. Osobiście zauważyłam różnice nauczania litewskiego i angielskiego u swoich córek. Kiedy uczą się angielskiego, bez pomocy. Natomiast z litewskim nie radzą sobie. Trudno, by tak było. Podam kilka przykładów: jaki ma sens dla dziecka w pierwszej klasie znać różnice między ,,žvejys” a ,,meškeriotojas”; nie każdy dorosły od razu powie znaczenia słówka ,,edžios”, bądź ostatnio dziecko musiało wkuwać ,,speigas” zamiast dużo częściej słyszanego ,,šaltis”. Owszem, musimy dbać o zasób słów, jednak należy robić to w sposób logiczny od tych najbardziej przydatnych. Zatem, nasuwa się pytanie: czy naszym władzom rzeczywiście zależy, by nasza młodzież dobrze opanowała język państwowy?

    Mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Ministerstwo, odpowiadając na nasze pisma, podaje ciągle informację, że wszystko jest w trakcie opracowywania. A zatem, mam pytanie, kiedy, w której klasie uczeń ze szkoły mniejszości narodowej osiągnie ten sam poziom wiedzy z języka państwowego co uczeń ze szkoły litewskiej?

    Następnie uczniowie uczą się na podstawie zróżnicowanych programów dla klasy 10, aby w 11 przeskoczyć na ujednolicony program nauczania i w dwa lata nadrobić zaległych 800 godzin różnic programowych.

    Skutkiem ustawy jest spowodowanie słabszej znajomości języka państwowego u dzieci pochodzących z rodzin mniejszości narodowej. Dowodzi to również ujednolicony egzamin, który jest papierkiem lakmusowym żmudnej pracy uczniów oraz wysiłku pedagogów. Ogółem egzamin zdało 88,09 proc. abiturientów, ze szkół litewskich zdało 88,4 proc, ze szkół mniejszości narodowych 83,7 proc. maturzystów. Jedynym udogodnieniem dla uczniów szkół mniejszości narodowych w tym roku była możliwość popełnienia nieco większej liczby błędów w wypracowaniu. Uczniowie złożyli egzamin z języka litewskiego znacznie gorzej niż dwa lata temu. Kto przeprowadził badania nad stanem wycieńczenia oraz stanem psychicznym młodzieży, która była zmuszona do nadrabiania wiedzy z języka państwowego?

    Ministerstwo Oświaty i Nauki Litwy od lat czyni zakusy na status języka polskiego w szkołach polskich na Wileńszczyźnie. W ten sposób bez żadnego logicznego uzasadnienia została zlikwidowana obowiązkowa matura z języka polskiego, ciągle są czynione starania zastąpienia języka polskiego językiem litewskim w nauczaniu poszczególnych przedmiotów, na co my, rodzice, kategorycznie się nie zgadzamy. Skoro uczeń pobiera naukę z konkretnego przedmiotu, to stwórzmy mu warunki, by mógł on sprawdzić tą wiedzę na maturze, aby egzamin był włączony do puli obowiązkowych egzaminów i był uwzględniany przy wstępowaniu na wyższe studia.

    Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego nadal pracuje i będzie pracowało na rzecz normalizowania sytuacji w oświacie. Tu chodzi o dobro naszych dzieci. Nie chcemy, by dzieci stały się zakładnikami rozgrywek politycznych. Konstytucja i poszczególne ustawy gwarantują prawo do nauki i zakaz dyskryminacji. Tego będziemy bronili ze wszelkich sił. Nie wystraszą nas hasła, że skarżymy się poza granicami kraju i oczerniamy wizerunek państwa. Jeszcze przed przyjęciem ustawy wystosowaliśmy do przedstawicieli najwyższych władz prośbę z 60 tys. podpisów o jej nieprzyjmowanie – nic to jednak nie dało. Prośba została zignorowana. Po przyjęciu ustawy swe niezadowolenie i żądanie odwołania ustawy niejednokrotnie wyrażaliśmy na licznych wiecach i manifestacjach. Nie pomógł strajk ostrzegawczy, będziemy dalej podejmowali wszelkie próby. Nawiązaliśmy kontakt ze Stowarzyszeniem ,,Rodzice w Edukacji”. Rozważamy możliwość dołączenia do Europejskiego Stowarzyszenia Rodziców, by pokazać, jakie praktyki i eksperymenty przeprowadza na naszych dzieciach demokratyczne państwo, członek UE i NATO.”

    Prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego
    Renata Cytacka

  2. Kmicic mówi:

    Strajk jest pierwszym krokiem do wzbudzenia zainteresowania tym skandalem. Kto zdecydowanie nie protestuje, ten się godzi świadomie na krzywdę dzieci.

  3. lt-pl mówi:

    Rozumiemy i popieramy strajkujących pracowników oświaty.
    Ostatnio w naszym kraju nasila się tendencja napięć społecznych. Jedną z głównych przyczyn tego zjawiska jest polityka Rządu polegająca na ograniczaniu wydatków, co nie tylko nie pobudza rozwoju gospodarczego, jak też obniża poziom życia obywateli.

    Mimo że już od kilku lat z rzędu odnotowujemy w kraju wzrost gospodarczy, który osiągnął poziom sprzed kryzysu, tym niemniej w wielu przypadkach dochody ludności nie osiągnęły poziomu przedkryzysowego -podobnie jak również finansowanie wielu ważnych branż budżetowych. Tego przykładem jest system oświaty, którego problemy nie są rozstrzygane, należytej uwagi nie doczekały się też sprawy socjalne pracowników systemu oświaty.

    Jutro związek zawodowy pracowników systemu oświaty zapowiada strajk żądając między innymi:
    1. Przywrócenia przedkryzysowej (obowiązującej do 2009 roku) wysokości koszyczka ucznia (3774 Lt, obecnie – 3348 Lt);
    2. Ujednolicenia wynagrodzeń wychowawców przedszkolnych i nauczycieli szkół ogólnokształcących;
    3. Przywrócenia przedkryzysowej (obowiązującej do 2009 roku) wysokości kwoty bazowej (128 Lt, obecnie – 122 Lt);
    4. Zmniejszenia przedszkolnych grup dzieci 1,5-letnich do 10, 3-7-letnich – do 15 dzieci, zmniejszenia maksymalnej liczby uczniów w klasach początkowych do 20-22, w klasach 5-8 – do 24-26, w klasach 9-12 – do 22-24 uczniów,
    5. Do 1 września 2015 roku stworzenia nauczycielom warunków do przejścia na emeryturę w wieku 55 lat.

    AWPL popiera słuszne żądania związków zawodowych nauczycieli, jak też wszystkich pracowników systemu oświaty – przedszkolnej, szkolnej. Ubolewamy, że Rząd nie tylko nie rozstrzyga tych bardzo ważnych problemów, ale też należycie nie prowadzi dialogu z pracownikami systemu oświaty, jak też innych branż.

    Mimo że podjęcie tak drastycznej formy obrony swoich praw jak strajk należy do kompetencji związków zawodowych, tym niemniej jak najbardziej ich rozumiemy i popieramy. Do Rządu apelujemy o podjęcie rozmów i pilne rozstrzygnięcie problemów w systemie oświaty.

    Biuro Prasowe AWPL, 12.11.2014

  4. Jur mówi:

    Smutne refleksje w Warszawie.Oto jak red dziennika Rzeczpospolita J.Haszczyński ocenił zmagania polskiej mniejszości na Litwie o należne prawa i nieskuteczne zabiegi Warszawy w tej sprawie pt “Litwo! Rozczarowanie moje! ” Zastanawia się on jak wytłumaczyć lub zmusić do respektowania norm obowiązujących członków UE i NATO do których należy Litwa. Konstatacja jest smutna bo jakkolwiek umowy zostały podpisane to z przywilei się korzysta ale zobowiązań się nie respektuje. To trochę takie putinowskie rozumienie międzynarodowych norm i demokracji. Oto fragment:.
    „W Warszawie pomysły na poprawę stosunków 
polsko-litewskich się wyczerpały. Pozostaje bezradne oczekiwanie na przemianę w wileńskich elitach. Nie da się ukryć – litewskie elity polityczne są w znacznej części antypolskie. Niezależnie od tego, co mówią, obiecują, wpisują do programów, gdy przychodzi do głosowania w ważnych dla Polski i Polaków sprawach, zwycięża ponadpartyjna opcja nacjonalistów. Niestety, upływ czasu, wymieranie pokolenia pamiętającego trudne przedwojenne i wojenne relacje nic w tej sprawie nie zmieniły. Nie wpłynęła na to przynależność Litwy, wraz z Polską, do Unii Europejskiej i NATO. Nic nie wskazuje też na to, by otrzeźwiający skutek miało dzielone przez oba kraje zagrożenie ze strony Rosji. Prawie wszystko rozbija się o prawa mniejszości polskiej.”

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.