31
Samo „przepraszam” porozumienia nie zastąpi

Według polskiego historyka, przepraszać Litwinów wypadałoby prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, tyle że litewska prezydent Dalia Grybauskaitė ostatnio stwierdziła, że z Polską w ogóle nie trzeba rozmawiać Fot. Marian Paluszkiewicz

Według polskiego historyka, przepraszać Litwinów wypadałoby prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, tyle że litewska prezydent Dalia Grybauskaitė ostatnio stwierdziła, że z Polską w ogóle nie trzeba rozmawiać Fot. Marian Paluszkiewicz

W litewskich mediach przebrzmiała właśnie dyskusja o potrzebie polskich przeprosin Litwinów za „okupację Wilna”. Powodem do tej dyskusji posłużono się wypowiedzią polskiego historyka, prezesa Ośrodka KARTA i redaktora naczelnego  „Karty”, Zbigniewa Gluzy.

W wywiadzie sprzed roku dla tygodnika „Newsweek Historia” odnosząc się do pytania, czy ze strony Polski powinno paść słowo „przepraszam” między innymi, powiedział: „Zanim padnie to słowo, Polacy powinni poznać historię zajęcia Wilna, wysłuchując strony litewskiej. (…) Aby »przepraszam« miało sens, trzeba rozumieć powód przeprosin, a po naszej stronie takiego zrozumienia jeszcze nie ma”.
Historyk wyraził też opinię, że mający litewskie korzenie prezydent Bronisław Komorowski byłby właściwym politykiem, który mógłby Litwinów przeprosić. I choć wypowiedź ta padła w kontekście szerszej rozmowy na temat wspólnej historii i wspólnego zrozumienia tej historii, na Litwie odebrano ją entuzjastycznie tylko w kontekście — „Polska musi przeprosić”.

W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” polski historyk ubolewał, że jego wypowiedź na Litwie została odebrana w bardzo wąskim kontekście przeprosin.
„Jakiekolwiek przeprosiny muszą być raczej końcem procesu porozumiewania się, bo samo słowo »przepraszam« nic nie znaczy bez porozumienia. Naszą intencją było więc zapoczątkowanie tego procesu. Uważaliśmy, że dwie rocznice, przypadające w marcu ubiegłego roku — 90-lecie uznania przez mocarstwa zachodnie granicy polsko-litewskiej, co oznaczało przyznanie Wilna Rzeczpospolitej oraz 75-lecie polskiego ultimatum wobec Litwy, były właściwą okazją do zapoczątkowania dialogu na temat wydarzeń 20-lecia międzywojennego. By jak najpełniej poznać wspólną historię, ocenić ją, ale też wyciągnąć wnioski do budowy współczesnych relacji między Polską i Litwą.

Zbigniew Gluza

Zbigniew Gluza Fot. archiwum

W intencjach była poważna rozmowa, a nie »przepraszam« jako gest. Brak porozumienia w polsko-litewskich relacjach jest problemem na tyle głębokim, że same gesty nie wystarczą. Jak się porozumiewać? Publikując w »Karcie« 74 (w lutym 2013) montaż »Litwa zapalna«, zestawiający litewskie świadectwa z okresu 1920-38, odpowiadaliśmy na to pytanie. Przede wszystkim – wysłuchanie drugiej strony” — powiedział nam Zbigniew Gluza.
Jego ośrodek oraz czasopismo od lat pracuje nad tym porozumieniem, przybliżając Polakom litewski punkt widzenia na wspólną historię.
W ubiegłym i na początku tego roku, we współpracy z Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy w Wilnie, w „Karcie” opublikowany został wybór tekstów z dziennika Michała Römera z przełomu 1939/40 roku. Miało to być przedstawienie racji litewskiej strony, ale też przyczynkiem do wspólnej dyskusji. I faktycznie w kwietniu br. polski ośrodek i litewskie centrum zorganizowało taką dyskusję, która – jak później ją nasz rozmówca ocenił – była raczej przedstawieniem litewskich pretensji. Toteż dialog, który miał prowadzić do porozumienia, skończył się — nawet nie zacząwszy się. A bez porozumienia, również w sprawie Ponar, jak mówi historyk, przeprosiny za tzw. „okupację” nie mają sensu.

— Ale czy jest za co przepraszać? — zastanawia się były wiceminister kultury, sekretarz Związku Polaków na Litwie, Edward Trusewicz. – Sprawa zajęcia Wilna przez oddziały Lucjana Żeligowskiego jest wciąż tematem sporów historyków. I nawet litewscy historycy nie mają wspólnej oceny tamtych wydarzeń – wyjaśnia nasz rozmówca. Dodaje też, że sprawę przeszłości należy zostawić historykom.

Edward Trusewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Edward Trusewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

— Politycy zaś powinni budować przyszłość – zaznacza Trusewicz.
Biorąc pod uwagę, że przeprosiny dotyczą dwóch stron – przepraszającego i przyjmującego przeprosiny – nasz rozmówca zauważa, że strona litewska, jako ta druga nawet nie jest gotowa do dialogu w kwestii wspólnej historii.
Jako były wiceminister kultury Trusewicz stał na czele grupy roboczej pracującej nad nowym projektem Ustawy o Mniejszościach Narodowych, więc dobrze zna nastawienie litewskich polityków względem kwestii polskiej mniejszości. Jak mówi nam, żadne przeprosiny raczej nie zmienią tego nastawienia.

— Gdy w całej Europie mniejszości narodowe są odbierane jako bogactwo narodowe i kulturowe państwa, u nas wciąż panuje przekonanie, że polska mniejszość to problem, który należy rozwiązać – zauważa Trusewicz. Obawia się też, że w tym kontekście, polskie „przepraszam” zamiast elementarnego przebaczenia, nie mówiąc już o słynnym przykładzie polskich biskupów „przebaczamy i prosimy o wybaczenie”, zmotywuje radykalnych litewskich polityków do „likwidacji skutków polskiej okupacji”, o czym już dziś mówi się w wielu rezolucjach i odezwach radykalnych ugrupowań. Właśnie przedstawiciele tych ugrupowań i historycy z nimi powiązani z entuzjazmem odebrali wyrwaną z kontekstu wypowiedź polskiego historyka, nazywając ją „jednym z nielicznych głosów rozsądku z Warszawy”.

31 odpowiedzi to Samo „przepraszam” porozumienia nie zastąpi

  1. tagore mówi:

    Pan Gluza zachowuje się tak jakby kontakt z litewskimi politykami ,a nim nastąpił wczoraj.
    Jakoś nie chce mi się wierzyć w jego dobre intencje ,chociaż nie można wykluczyć tego ,że jest pożytecznym idiotą.

  2. Ali mówi:

    Nie ma za co Litwinów przepraszać i sprawa ta powinna pozostawać poza wszelką dyskusją. Wilno przed rokiem 1795 było stolica Wielkiego Księstwa Litewskiego ( nota bene z polskim językiem urzędowym), które już się po tej dacie nigdy nie odrodziło. Powstała w roku 1918 Republika Litewska nie była sukcesorem WKL. RL zajmowała jedynie mniejszą część ziem dawnego WKL, o nieustalonych wówczas granicach państwowych. W jej skład nie wchodziły ziemie z większością słowiańską, tj. ziemie białoruskie i Wileńszczyzna. To, że w konstytucji RL było zapisane, iż Wilno jest stolicą tej republiki o niczym jeszcze nie przesądzało. To nie było miasto litewskie w sensie etnicznym. Na dodatek nie było otoczone etnicznymi ziemiami litewskimi. Gdyby RL została utworzona na całym lub prawie całym obszarze dawnego WKL, wówczas rzeczywiście nie byłoby innej możliwości jak ustanowienie stolicy takiego państwa w Wilnie, gdyż w takim wypadku mielibyśmy do czynienia z restauracją istniejącego kiedyś państwa. Republika Litewska obejmująca wyłącznie etniczne ziemie litewskie była państwem całkowicie nowym. Praktycznie rzecz biorąc w tym kształcie terytorialnym i w tej formule kulturowej nie istniała nigdy wcześniej. Dlatego do Wilna zgłaszali pretensje nie tylko Litwini i Polacy, ale także Białorusini. Tyle tylko, że w roku 1918 nie było szans na powstanie niepodległej Białorusi.
    I to by było na tyle. Skąd jednak o tym wszystkim miałby wiedzieć Pan Gluza, który nie jest z wykształcenia historykiem ?

  3. Wereszko mówi:

    Cały artykuł to klasyczny bełkot dzielący włos na czworo. A sprawa jest banalnie prosta: W latach po I wojnie kształtowały się nowe granice państw, Żeligowski zajął Wileńszczyznę zamieszkałą przez ludność POLSKĄ, nie zajął ziemi zamieszkałej przez Lietuvisów. Po tym zajęciu granica pol.-lit. została UZNANA przez mocarstwa zachodnie. Koniec,kropka i nie ma o czym dyskutować.

  4. Adam81w mówi:

    Nie życzę sobie przeprosin bo nie ma za co. Raczej to szowiniści lietuwiscy powinni nas przeprosić za wytepienie polskości na Kowieńszczyźnie.

  5. Lubomir mówi:

    Może należałoby ustalić harmonogram przeprosin?. Żeby tylko karki polskich przepraszających nie nagięły się trwale do ziemi. Pewnie trzeba byłoby zacząć od przeprosin Niemców, za zdobycie przez Bolesława Krzywoustego dla Polski – Pomorza Przedniego i wyspy Rugii. No i oczywiścia za zrobienie z Niemców przysłowiowej kapusty. Za zakup Grodów Spiskich przez króła Władysława Jagiełłę, też należałoby przeprosić pewnie któregoś z naszych sąsiadów. Podobnie za próby odzyskania Zaolzia itd. Żeby tylko starczyło energii, na troskę o bieżące sprawy Rzeczypospolitej Polskiej. O kulturę, edukację, gospodarkę, narodowe zdowie i narodową obronność.

  6. Tekla mówi:

    Tym razem Wereszko ma rację. To, że przed wieloma wiekami jakieś ziemie należały do jakiegoś państwa, nie musi oznaczać, że musi tak być i teraz. Kiedyś Slowianie sięgali aż po Łabę, Kijów też należał do WKL. Warto zajrzeć do Roczników Statystycznych i sprawdzić ile mieszkało na Wileńszczyźnie Litwinów. A jeszcze lepiej pójść na cmentarze choćby w Trokach, Niemenczynie, Mejszagole, Swięcianach, Sużanach, Solecznikach, Jaszunach itd, a na koniec na Rossę. Tam się znajdują wymowne dowody. A dziś nikt przecież nie chce zmieniać granic, bo one istnieją tylko w głowach, i co najważniejsze, to nie we wszystkick. Dyskusja o przeprosinach jest nie na miejscu.

  7. czarek mówi:

    O co tak naprawde chodzi ; o przeprosiny i zgode lub o upokorzenie . Poniewaz wymoc na kims przeprosiny bez uznania sie za winnego to nic innego niz upokorzenie.
    Szans na zgode i porozumienie w spornych sprawach miedzy Litwa i Polska ja nie widze poniewaz zadna ze stron nie jest gotowa na ustepstwa. Dlatego tez jedynym wyjsciem jest powolanie miedzynarodowej komisji rozejmowo- ugodowej z werdyktem ktorej zgodzily by sie strony sporne. Niech znawcy prawa miedzynarodowego ,historycy, experci zadecyduja skoro my nie jestesmy w stanie dojsc do porozumienia. Niech zadecyduja kto jest winny i powinien przeprosic za :
    “okupacje Wilenszczyzny ”
    ” zbrodnie ponarskie ”
    ” wybryki partyzantek w okresie II w. s. ”
    ” wszystkie inne spory ”
    Ja jestem Polakiem i uwazam ze to Litwini maja wiecej powodow do przeprosin ale slowo “przepraszam ” istnieje w mojm slowniku .

  8. Wereszko mówi:

    Z artykułu: “W litewskich mediach przebrzmiała właśnie dyskusja o potrzebie polskich przeprosin Litwinów za „okupację Wilna”.
    Wilno jest okupowane do DZISIAJ przez Lietuvisów.
    Również Kowieńszczyzna ( większość tamtejszych Polaków została siłą zlituanizowana) jest dzisiaj pod okupacją RL.
    Lietuva powinna przeprosić Polskę za okupację Wileńszczyzny i Kowieńszczyzny.

  9. TEMU MALEMU KRAIKOWI JAKIM JEST ZMUDZ WYDAJE SIE W USTACH TEGO PISMAK ,ZE PRZEPROSINY IM SIE NALEZA ,ZA CO PYTAM ? A GDZIE PRZEPROSINY ZA SZAULISOW -KONFIDENTOW I MORDERCOW ZOLNIERZY AK PO WEJSCIU ARMI CZERWONEJ ,A CZY ZYDOW PRZEPROSILI ZA PONARY ? ZUMDZINI TROCHE REFLEKSII NAD SOBA

  10. NETWALKER mówi:

    Gluza Zbigniew – polonofob, od 1982 roku jest założycielem i redaktorem „Karty, redakcja, żydolewacki „Ośrodek KARTA. Sponsorami są m.in. żydokomunistyczna „Agora michnikowców, żydomasońskie fundacje: fundacja Bankowa im. Leopolda Kronenberga, Akademia Rozwoju Filantropii, Rockefeller Brothers Fund, Fundacja im. Stefana Batorego. Zakładał także Archiwum Wschodnie w 1987 roku. Zdobył nagrodę „Rzeczpospolitej im. Jerzego Giedroycia za swoja działalność w imię polskiej racji stanu. „Tygodnik Powszechny odznaczył go medalem św. Jerzego.
    http://www.polskapartianarodowa.org/lista-z/G.htm

  11. Połaniec mówi:

    Żeligowski podejmując batalię o Wilno powiedział: Nu ot wojna się kończy a Wilno nie nasze. A my kresowcy i wilniuki[…] a w Wilnie Matka Boska Ostrobramska, ni i Wilno to rodzone miasto Naczelnego Wodza. Ot tak, my pójdziemy i weźmiemy to nasze miasto. Tylko tak bez szumu, bez gwałtów, po dobremu z narodem, bo oni to swojaki, tacy sami jak my” .
    Po latach Żeligowski powie: „Bunt Generała Żeligowskiego”. Nie wiem kto był autorem tego słowa. Było ono niepotrzebne i szkodliwe. Ażeby zająć Wilno nie potrzebowałem żadnej teatralnej farsy, żadnego buntu. I ja i cała Litewsko -Białoruska Dywizja byliśmy obywatelami Wileńszczyzny. Po bitwie pod Warszawą, gdzie broniliśmy nie tylko Polski, ale i cywilizacji całej Europy mieliśmy prawo wracać do domu. Nie było naszą winą, że w tym domu za pomocą naszych wrogów rozlokował się przybysz. Musieliśmy go po prostu wypędzić. Do tego nie trzeba było się buntować. Nie było w Polsce rządu który mógłby nam tego zabronić”. […] „Nie byłem więc wypadkowym przybyszem na Litwie, a ród mój ma długą tradycję i służył w obronie kraju. Marzeniem mojego życia było mieszkać wśród rodaków na ziemi wileńskiej. Nie wyróżniałem wśród nich ani Polaków, ani Rusinów, ani Żmudzinów. Będąc Litwinem nigdy nie przestałem być Polakiem.„
    Jednym słowem ostrożnie z przeprosinami bo kto kogo i za co to jeszcze……
    idąc dalej powinniśmy przeprosić za Jadwigę Andegawenkę co uwiodła Jagiełłę, za Grunwald gdzie Witold wykonał maner taktyczny a nie uciekł z pola walki, za to, że Armia Krajowa powstrzymała Plechavcisiusów, którzy na Wileńszczyźnie czuli i zachowywali się jak w podbitym kraju grabiąc i mordując chociażby mieszkańców Pawłowa no i oczywiście przeprosić za Ponary bo tam to Polacy rozstrzeliwali Żydów i Polaków dostając w zamian asygnaty na węgiel. A w ogóle to po co Polacy okupowali polską ziemię zamieszkałą przez Polaków?

  12. Koroniarz mówi:

    Właściciel mieszkania powinien przeprosić złodzieja za to, że go z niego wypędził!
    Twierdzenie o polskiej okupacji Wilna to modelowy przykład lietuvskiej mitomanii. Zrodziła się ona w chorych głowach carskich sługusów i taką pozostaje po dziś dzień. Lecz tak jak dodanie ‘s’ na koniec uwypukla jedynie polskość nazwiska “Jabłoński”, tak brednie Lietuvisów potwierdzają tylko wiekową
    polskość Wileńszczyzny, zapisaną na jej cmentarzach. Zamiast z nimi dyskutować – wybrać się na Rossę lub na dowolny podwileński cmentarz, a później wszem i wobec zaświadczać o PRAWDZIE.

  13. rafał w. mówi:

    Kolejny raz mamy do czynienia z niekompetentnym, nieodpowiedzialnym i ewidentnie szkodliwym nadgorliwcem. Gluza może mieć swoje zapatrywania zarówno na historię jak i na współczesność relacji polsko-litewskich, ale niech głupie wypowiedzi czyni się w swoim imieniu, bo na pewno nie jest głosem ani Polski, ani tym bardziej Wilniuków.
    Lietuviscy nacjonaliści usłyszeli tylko to, co sami, jako zagorzali polakożercy, chcieli usłyszeć. Dlatego teraz ubolewania Gluzy, że został źle zrozumiany, są pozbawione sensu.
    Zresztą samo tytułowanie Gluzy historykiem to spora nadinterpretacja, bo on jest przede wszystkim wydawcą i redaktorem “Karty”. Poza tym szkoda, że co jakiś czas odzywają się tacy frajerscy “przyjaciele” jak Gluza, bo później trzeba długo naprawiać wyrządzone przez nich szkody.

  14. Jur mówi:

    Lepiej nie zwracać uwagi na pseudo historyków takich jak cytowany tu Zbigniew Gluza obrażających Polaków którzy musieli opuścić przymusowo Wilno i Wileńszczyznę w ramach stalinowskich przesiedleń na ziemie poniemieckie.Norman Davies jest wysokiej rangi historykiem i uważa że Wilno było prawdziwie polskim miastem do 1945r. [ Wilno was very Polish town] .Jego warto tu cytować i
    zamiast Ladsbergisa, Garszwy i Gluzy.

  15. Powiłas mówi:

    Jeśli ktoś ma przepraszać to za okupację Wilna w 1939-1944 i kolaborację z Niemcami hitlerowskimi Plechanovicziusa, Saugumę, Szaulisów ,Ponary i Łukiszki. Ale o tym cicho sza…

  16. Powiłas mówi:

    Skoro prowokuje się i wznawia temat przynależności Wilna do Polaków to niestety trzeba wyjaśniać.
    Grabież Wilna to udział w rozbiorze Polski w 1939r i wspieranie Niemców Hitlerowskich u boku Weremachtu i Gestapo przez Saugumę , Szaulisów i służbę więzienną na Łukiszkach i egzekucje w Ponarach.
    Grabież to aktualnie brak zwrotu domów i ziemi prawowitym właścicielom Polakom na Litwie i poza Litwą.

  17. jas mówi:

    rafał w. napisał(a):
    25 października 2014 o godz. 00:08

    W mijającym roku, spośród wielu szacownych i zasłużonych osób, jako kandydata na Polaka Roku widziałbym przede wszystkim panią Renatę Cytacką – za odwagę i pryncypialność.
    Zgadzam się też z przedmówcami, że godni wyróżnienia są również pan Bolesław Daszkiewicz – wiadomo za co…, a także Rajmund Klonowski, jako przedstawiciel ludzi młodych i aktywnych.

    Odnośnie redaktora Klonowskiego – otóż brał on udział w spotkaniu dziwnego tworu zwanego PKD, a gościem specjalnym był wicekanclerz rządu R. Motuzas.
    Powiedział on:

    – „Czego właściwie polska mniejszość narodowa chce?
    – Nigdzie nie ma tylu polskich szkół, jak na Litwie.
    – W Szwecji polityka państwowa zmierza do jak najszybszego zniwelowania różnić pomiędzy mniejszością a większością, wtopienia mniejszości w większość.”

    Motuzas potwierdził wszystko to, co już bardzo dobrze wiemy o nastawieniu większości litewskich polityków, bo przerabiamy to na co dzień od ćwierć wieku. Ich celem jest asymilacja rozumiana jako wynarodowienie Polaków i lituanizacja. I absolutnie nie zmienia tego przesłania nawet rytualne zapewnienie, że;
    – „Mniejszości narodowe — to nasza spuścizna, nasze bogactwo, musimy zrobić wszystko, żeby zachować ich tożsamość.”

    Chcę podkreślić, że zestawienie sytuacji Litwy i Szwecji jest co najmniej wielce niestosowne. W przypadku Szwecji mowa jest o EMIGRANTACH z Afryki, natomiast Polacy na Litwie to ludność AUTOCHTONICZNA, zamieszkująca ziemie swych ojców od setek lat. Pan Motuzas zwyczajnie kręci i jest zupełnie niewiarygodny, a sięgając pamięcią głębiej wstecz można sobie przypomnieć jego skrajnie antypolskie wypowiedzi i działania jako wpływowego polityka lewicy.

    Ostatnia uwaga dotyczy frekwencji. O ile na pierwszym spotkaniu zebrało się niewiele osób, to teraz już doprawdy po salce hulał wiatr. Sytuację próbowała ratować brać dziennikarska z red. Rotkiewiczem z delfi, a nade wszystko nadspodziewanie liczna delegacja radia i portalu ZW z samymi Radczenką i Widtmann na czele. Rzec można, że tylko zwyczajnych ludzi zwyczajnie brak… Stąd wnioskuję, że idea PKD, pomimo usilnych starań jej animatorów, nie zdążyła się jeszcze na dobre rozwinąć, a już dogorywa. Co mnie zresztą ani nie dziwi, ani tym bardziej nie smuci.

  18. jas mówi:

    Zacytowałem wpis rafała, bo moim zdaniem bardziej pasuje do tego artykułu. Dobrze oddaje nastawienie lietuvisóv do naszych spraw.
    Przy okazji poruszył temat nowego, nieudanego pomysłu na rzekomą dyskusję polsko-polską i litewsko-polską. Jak widać nic z tego nie wynika, bo wyniknąć nie ma prawa. Wystarczy prześledzić “kłamstwo założycielskie” tego pomysłu i sylwetki “ojców założycieli” PKD.
    Oczywiście firmujący to swoim nazwiskiem niejaki Antonowicz to młodziak wystawiony jako zwykły figurant, mała płotka bez znaczenia. Ciekawsze są nazwiska w tle.
    Otóż jest towarzystwo z radia i portalu ZW. Bracia Radczenko dali się poznać jako twórcy obrzydliwie gadzinowej, polskojęzycznej wersji delfi, która powstała w celu opluwania polskości i szerzenia czysto lietuviskiej propagandy. Na szczęście ten portal dosłownie zdycha. Ale jego jedyny redaktor Rotkiewicz oczywiście też był obecny na spotkaniu PKD. Jest też redaktor Widtmann, czyli prowadząca w ZW rozmowy polityczne, a raczej, jak mówią niektórzy, sabaty. Ona specjalnie nie ukrywa niechęci, a niekiedy wręcz wrogości, wobec rozmówców, którzy są związani z AWPL i ZPL, a nawet wprost łamała ciszę wyborczą podczas tegorocznych majowych wyborów, agitując przeciwko kandydatom AWPL. Łatwiej zrozumieć jej nastawienie, gdy się wspomni, że jej mąż robi karierę u lietuvisóv, obecnie na placówce w ambasadzie w Warszawie.
    Nie wiem, czy był Pukszto, bo on także gorliwie odpłaca się lietuvisom za stanowisko na uczelni, które mu łaskawie dali. Do kompletu brakuje już chyba tylko Samsela, ale i on, znany także z tego portalu, choć ostatnio kolaborujący z delfi i ZW, mentalnie pasuje do wyżej wymienionych, i jeśli dotąd nie był, to pewnie też się pojawi.
    Przejrzałem zdjęcia z tego spotkania i tak jak rafał widziałem pustki, małą garstkę osób. A Radczenko na portalu ZW wciskał kit, że było około 30 osób, choć faktycznie to ledwie kilkanaście osób, z których większość to “pracujący” dziennikarze. Jeśli Radczenko, tak jak rachuje, podobnie zna się na publicystyce, to współczuję jego czytelnikom.
    Co ciekawe, jedyne relacje ze spotkań PKD zamieściły dwa polskojęzyczne portale, czyli ewidentnie antypolski szmatławiec delfi, oraz coraz bardziej upodobniający się do niego portal ZW. To także jest wymowne i wiele mówi o celach tego przedsięwzięcia.

  19. LT-PL mówi:

    Nawoływanie Bronisława Komorowskiego-Prezydenta RP do przeprosin za “okupację” Wilna jest bardzo delikatnie mówiąc nie na miejscu, no bo kogo On miałby przepraszać w swoim imieniu i również moim?
    Za co ma przepraszać Człowiek, którego rodzinę pozbawiono majątku, wygnano z Ojcowizny a 18-letniego stryja zabili lietuviscy oprawcy. Kogo ma przepraszać Prezydent RP? . Dalię Grybauskaitė? , której ojciec służył w znienawidzonych przez Polaków formacjach NKWD, czy może lietuviskiego partyzanta Adamkusa, który uciekał na Zachód w 1944 roku w hitlerowskim pociągu ewakuacyjnym a może Landsbergisa, wysokiego funkcjonariusza Ministerstwa Spraw Zagranicznych |ZSRR, którego obsesyjną, schizofreniczną powinnością i obowiązkiem jest gwałcenie umysłów polskich dzieci na Litwie.

  20. LT-PL mówi:

    Idąc paranoicznym tokiem myślenia p. Gluzy to przesiedleńcy z Mazowsza , wygnańcy z Litwy czy Podola, obecni mieszkańcy Dolnego Śląska powinni żądać przeprosin od kanclerz Niemiec za zniemczenie w ubiegłych wiekach Wrocławia, Szczecina, Budziszyna, ba nawet Krakowianie, Warszawiacy i Poznaniacy mogą się dołączyć do tych żądań, bo przecież 80% mieszczan w tych miastach w XV wieku to byli Niemcy.

  21. józef III mówi:

    Gluza to poprawnopolityczny kretyn, użyteczny idiota i jednocześnie człowiek świadomie działający w złej wierze ; gdyby w RP był normalnie reagujący rząd p. Gluza powinien utracić wszelkie dotacje państwowe do swojego Ośrodka albo zostać niezwłocznie zdymisjonowany

  22. Wereszko mówi:

    Z artykułu: “Historyk wyraził też opinię, że mający litewskie korzenie prezydent Bronisław Komorowski…”
    Komorowski ma (ewentualnie) korzenie litewskie, owszem, ale nie LIETUVSKIE. Podobnie jak wielu, np. Piłsudski, Wańkowicz, Kościuszko, E. Plater, Ogiński itp. Stawianie znaku “=” między Litwinami a Lietuvisami to lietuvska propaganda!

  23. Obywatel mówi:

    Zgadzam się z opinią ,że autorom szkodliwych publikacji należy odbierać państwowe dotacje.

  24. Jur mówi:

    Prezes Ośrodka KARTA i redaktor naczelny „Karty”, Zbigniew Gluzy – wykazał się gruntownym brakiem znajomości historii. Nie zadał sobie trudu sprawdzenia faktów historycznych i stał się advocatus diaboli.
    Trzeba powtarzać wpisy takie jak powyżej może coś Panu ZG Skoro prowokuje się i wznawia temat przynależności Wilna do Polaków to niestety trzeba wyjaśniać.
    Grabież Wilna to udział w bolszewickim rozbiorze Polski w 1939r . Wspieranie Niemców Hitlerowskich u boku Weremachtu i Gestapo przez Saugumę , Szaulisów i służbę więzienną na Łukiszkach i egzekucje w Ponarach. Aktualnie grabież to brak zwrotu domów i ziemi prawowitym właścicielom Polakom mieszkającym na Litwie i mieszkającym poza Litwą – prawnym spadkobiercom pozostawionych nieruchomości.

  25. Jur mówi:

    Jerzy Haszczyński napisał w dzienniku Rzeczpospolita artykuł na temat wypowiedzi Z.Gluzy:
    http://www.rp.pl/artykul/61991,1152105-Oklady-na-litewskie-traumy—komentarz-Jerzego-Haszczynskiego.html.
    Oto fragment: “Zbigniew Gluza, szef zajmującego się trudną przeszłością naszego regionu Ośrodka Karta, powiedział w „Newsweeku Historii”, że zajęcie Wilna przez Polskę w 1920 roku było błędem i trzeba za tę okupację Litwinów przeprosić.Ściślej ma to uczynić prezydent Bronisław Komorowski, by uleczyć litewską traumę.
    Nie bronię nikomu formułowania karkołomnych tez, wczuwania się w skomplikowane problemy psychologiczne narodów i grup społecznych. Ale namawianie prezydenta, by wyparł się tego, że Wilno należało w dwudziestoleciu międzywojennym do Polski na takich samych zasadach jak Warszawa, Kraków, Lwów czy Gdynia, to już działalność szkodliwa.”
    Całość artykułu w dzienniku “Rzeczpospolita”

  26. jarema mówi:

    Debil

  27. Jurgis mówi:

    Niestety przy takich pożałowania godnych wypowiedziach Z.Gluzy należy cytować [o dziwo] Władimira Putina . “Po II wojnie światowej Ukrainie podarowano część terytorium. Część odcięto od Polski, część od Węgier. Jakim miastem był Lwów, jeśli nie polskim? W zamian Polsce dodano ziemie, wypędziwszy Niemców z kilku wschodnich regionów. Można ich o to zapytać, są tam organizacje zrzeszające wypędzonych. Nie chcę oceniać, czy postąpiono dobrze, czy źle. Ale tak postąpiono “– powiedział rosyjski prezydent W.Putin.

  28. LT-PL mówi:

    Pozwolę sobie przytoczyć interesujący komentarz z WP pod artykułem na temat Litwy
    Jurek 2014-10-27 (19:42)

    Kiedy wreszcie rząd Polski zrozumie,że lietuvisy są kremlowskimi psami łańcuchowym i to nie z nimi należy rozmawiać na temat europejskich praw Polaków na Litwie ale z ich panem.

  29. Jur mówi:

    Warto byłoby też wyjaśniać i prostować propagandowe bzdury na temat samego miasta Wilna.
    To czym teraz chwali się Wilno to dorobek kulturowy Polaków.Te domy,kamienice,dworki,dwory ,pałace i pałacyki zbudowali Polacy,którym poprzekręcano nazwiska na litewsko brzmiące i przywłaszczono sobie ich autorstwo.Towarzyszą temu powyrywane tablice pamiątkowe i zabytkowe napisy w języku polskim.Te co ocalały jak epitafium Chreptowskich na ścianie kościoła św.Jana od strony ul.Zamkowej niszczeje.To co mówi się w przewodnikach turystycznych i programie historii jest spreparowaną ,szytą grubymi nićmi sfałszowaną wersją dorobku odebranego Polakom i przypisaną Litwinom.

  30. Powiłas mówi:

    Skoro podnoszone są przeprosiny to warto zastanowić się właściwie kto , kogo i za co ma tu przepraszać.Przeprosiny ,jeśli już , to powinny paść ze strony litewskiej.Za skorzystanie z okazji i wejście do Wilna w 1939r po zadaniu Polsce noża w plecy przez Stalina i za jego przyzwoleniem wejścia Litwinów do Wilna. Za kolaborację z Niemcami hitlerowskimi w latach 1941-44 i za Ponary. Za przywłaszczenie własności gruntów i domów w Wilnie i na Wileńszczyźnie mających polskich właścicieli hipotecznych. No i przeproszenie samego Prezydenta Polski Komorowskiego za dopuszczenie do ruiny jego rodzinnej posiadłości w Kowaliszkach [ prawdopodobnie celowo] tak że nie nadaje się do uratowania.

  31. Wereszko mówi:

    Uważam,że Polska powinna przeprosić Lietuvę za “okupację” Wilna w okresie międzywojennym, pod warunkiem,że Lietuva przeprosi Polskę za okupację Wilna od 1939 do dzisiaj.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.