5
Historia obrazu, czyli obraz historii

Obraz Jana Matejki „Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim” był wzorowany na wcześniejszym zaginionym płótnie Tomasza Dolabelli „Przyjęcie Szujskich w Sali Senatu w 1611 roku”
image-68495

Obraz Jana Matejki „Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim” był wzorowany na wcześniejszym zaginionym płótnie Tomasza Dolabelli „Przyjęcie Szujskich w Sali Senatu w 1611 roku”

4 listopada w Rosji będzie obchodzony Dzień Jedności Narodowej. Ustanowiony w 2004 roku przez rosyjski parlament — Dumę, ma upamiętniać „zwycięstwo nad polsko-litewskiminajeźdźcami.

Autorzy (między innymi skandaliczny polityk Władimir Żirinowski) obchodów wydarzeń sprzed 400 lat napisali w uzasadnieniu, że „4 listopada 1612 roku oddziały pospolitego ruszenia pod dowództwem Koźmy Minina i Dymitra Pożarskiego szturmem zajęli Kitaj-gorod (nieistniejący już pierwszy pierścień fortyfikacji obronnej Kremla – przyp. red.) i demonstrując wzór heroizmu i jedności całego narodu niezależnie od pochodzenia, wiary i statutu społecznego wyzwolili Moskwę spod polskich najeźdźców”.

Dzień Jedności Narodowej jest więc w Rosji obchodzony uroczyście również przez tamtejszych nacjonalistów i neonazistów organizujących 4 listopada pochody z pochodniami „Rosyjski Marsz”. I choć wszyscy świętują, według ubiegłorocznego sondażu, zaledwie 80 proc. Rosjan wie, że Dzień Jedności Narodowej upamiętnia wyzwolenie spod jarzma polsko-litewskich „interwentów”. Natomiast raczej nikt (poza wąskim gronem historyków) nie wie albo nie zdaje sobie sprawy z okoliczności, w jakich Kreml został zajęty przez wojska polsko-litewskie.

Niestety, o tych okolicznościach nie wiedzą, nie pamiętają albo nie chcą pamiętać również w Polsce i na Litwie. Tymczasem dziś, 29 października, mija kolejna — 413. rocznica hołdu carów ruskich złożonego polskiemu królowi Zygmuntowi III Wazie. O tym pamiętają tylko nieliczne środowiska. Uwagą państwową pominięta została nawet obchodzona w 2011 roku 400. rocznica Hołdu Ruskiego. Wydarzenie to upamiętnił słynny Jan Matejko. Lecz jego obraz „Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim” (potocznie nazywany „Hołdem Ruskim”) zamiast obwożony po światowych galeriach jak „Bitwa pod Grunwaldem” — jest na stałe zakotwiczony w zakamarkach muzeum artysty w Krakowie.
Obraz przedstawia króla Zygmunta III Wazę siedzącego na tronie w otoczeniu senatu i dworu, podczas uroczystej sesji sejmowej w 1611, który przyjmuje hołd jeńców moskiewskich – cara Wasyla IV Szujskiego i jego braci – wziętych do niewoli pod Kłuszynem przez hetmana Stefana Żółkiewskiego.

Znany polski politolog, sowietolog, publicysta, wykładowca, prof. Józef Szaniawski, z okazji rocznicy wydarzenia pisał na łamach tygodnika katolickiego „Niedziela”:
„Dokładnie 400 lat temu — 29 października 1611 r. na Zamku Królewskim w Warszawie miał miejsce Hołd Ruski — największy triumf w całych dziejach Polski. Ze względu na okoliczności tego epokowego wydarzenia Hołd Ruski został wymazany całkowicie z naszej historii jeszcze przez cenzurę carską w XIX wieku, a komunistyczna cenzura PRL podtrzymała tamten rosyjski zapis.

Hołd Ruski i data 29 października 1611 r. nie istnieją nie tylko w podręcznikach, encyklopediach, książkach, ale zostały wymazane celowo ze świadomości i pamięci narodowej Polaków. To najdłużej istniejąca biała plama dziejów Polski, nadal skutecznie utrzymywana przez agenturę rosyjską w Polsce, historyków złej woli oraz przez polityczną poprawność!”. Autor tych słów uważał triumf polskiego oręża nad rosyjskim za „zmarnowane zwycięstwo”.

„Takich wielkich zwycięstw jak Kłuszyn i triumfów jak Hołd Ruski mieliśmy w naszej historii zaledwie kilka — można je policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Zdecydowanie więcej mieliśmy wielkich klęsk narodowych. Wszystkie przegrane powstania, tragiczny wrzesień 1939, klęska Polski w II wojnie światowej w 1945 r., Katyń, Oświęcim, deportacje na Syberię. Tak — rocznice tych tragicznych wydarzeń są na ogół czczone uroczyście, odsłaniane są tablice, pomniki, składane kwiaty, politycy przypominają okoliczności historyczne. A zwycięstw często jakbyśmy się wstydzili (…)” — pisał prof. Szaniawski. Ubolewał, że Hołd Ruski z 1611 r. był zmarnowaną szansą Polski, że nie potrafiła ona wykorzystać wielkiego zwycięstwa pod Kłuszynem.

Rosja natomiast wykorzystywała i wykorzystuje każdą szansę, żeby pamięć o chlubnym zwycięstwie Rzeczpospolitej z 1611 roku zaginęła na zawsze w polskiej świadomości zbiorowej.

Taki los spotkał obraz Tomasza Dolabelli „Przyjęcie Szujskich w Sali Senatu w 1611 roku”, na którym prawdopodobnie wzorował się Jan Matejko. Obraz Dolabelli razem z drugim płótnem artysty, a przedstawiającym zdobycie Smoleńska, zdobił sale Zamku Królewskiego.

Kolejni carowie żądali usunięcia płócien upokarzających Rosję. Obrazy zostały prawdopodobnie zrabowane przez wojska rosyjskie w 1707. Ślad po nich zaginął.
Niewiele też zostało po Kaplicy Moskiewskiej (Grobowiec Carów Szujskich), która została wzniesiona w Warszawie jako mauzoleum dla zmarłego cara Wasyla IV Szujskiego, jego brata Dymitra i ich żon, którzy złożyli hołd. Po ceremonii na Zamku Królewskim car Wasyl IV i pozostali jeńcy zostali przewiezieni do zamku w Gostyninie. Jednak niebawem, w roku 1612, wszyscy zostali w tajemniczych okolicznościach zamordowani. Prawdopodobnie przez kremlowskich wysłanników, ponieważ dopóki Wasyl IV żył, rządzący w Moskwie bojarzy nie mogli wybrać nowego cara.

Przebudowywana kaplica choć w końcu została rozebrana, a na jej miejscu powstał Pałac Staszica na Krakowskim Przedmieściu, to i ten w czasach zaboru został przebudowany w stylu bizantyjsko-ruskim na cerkiew św. Tatiany Rzymianki. Pretekstem przebudowy było rzekome istnienie w tym miejscu grobowca cara Wasyla Szujskiego. Wcześniej, około 1764-1768 r., z polecenia rosyjskiego posła w Warszawie zdobyto i zniszczono tablicę z grobowca z czasów króla Zygmunta III Wazy. Jej treść, mówiąca między innymi, o tym, że „Król Polski i Szwecji zwyciężywszy wojska moskiewskie pod Kłuszynem, przyjął kapitulację stołecznej Moskwy, przywracając Smoleńsk Rzeczypospolitej” — bezpowrotnie została utracona dla potomnych.
Do dziś pozostaje natomiast inna tablica świadcząca o glorii zwycięstwa sprzed ponad 400 lat.
„(…) w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk (…)” — możemy, między innymi, przeczytać na jednej z tablic zdobiących cokół KolumnyZygmunta III Wazy w Warszawie.

 

5 odpowiedzi to Historia obrazu, czyli obraz historii

  1. Bronislaw mówi:

    a jak musialo byc swiętkowac bitwę pod Orszą u nas možno a u nich co nie možno pala byla i będzie stale miala dwa koncy,jasne že zle že kažgy pokazuje swoje zęby jeden drugiemu,tylko pytanie poco z historyji wyciągac na pokaz komus i ponižac kogos,ludzie czytające historyja mają pojencie že tak bylo a polityki wykožystują dla polityki w swoich celach,co niemają roboty potrzebnej dla panstwa i ludzi,niszczyli się na wzajem nie jedno pokolenie i będą się niszczyc dlaczego czy ktos jest taki mądry odpowiedziec,z tego wszystkiego ježeli przjąc wszystko powažnie do serdca to wychodzi že stale trzeba trzymac kamien za pazuchą bo jestesmy wrogami z historyji i možemy byc znowu.

  2. Maur mówi:

    „Hołd Ruski” zaistniał w polskiej świadomości całkiem niedawno. Nie mniej istnieje i pomału staje się znanym coraz bardziej. Nie wiem od ilu lat znam ten fakt. Wczesniej trafiałem tylko na jakieś niepewne pogłoski. Od kilku lat jest to już wiedza ugruntowana.

    P.S, Hetman Żólkiewski miał na imię Stanisław. Ten hetman.

  3. gruk17 mówi:

    co powiem to tak cala historia polski jest sfalszowana przez niemcow irosjan a jeszcze wczesniej jak niebyla katolicka przez watykanteraz zeby to odwrocic to trzeba by oglosic swiatu i odnowa ukladac historie,w kronikach frankonskich i brytyjskich dawniejszych jest zapisane imperium lechitow,po lacinie,nawet sumerowie nas znali rzymianie bo niemogli nas pokonac ,duzo by gadac ,szukajcie a znajdziecie na youtube ,,POLSKA Z PRZED 4 TYS,LAT,

  4. Piotr mówi:

    Jestem historykiem sztuki i zajmuje się życiem i twórczością Jana Matejki od ponad 30 lat, współpracowałem z różnymi muzeami w Polsce i nie wiem, kto takie bzdury wymyśla i robi ludziom wodę z mózgu, ale wygląda na to, że wiedza autora artykułu na temat Matejki i jego obrazów jest mierna albo żadna. Autor wypisuje chorobliwe bzdury powtarzając to, co opowiadał ŚP. Pan Profesor Szaniawski a wy na bazie tych jego teorii spiskowych powtarzacie te niedorzeczności, bo on sam nie sprawdził jak jest naprawdę tylko ułożył sobie historyjkę podpierając ją spiskiem opowiadając, że ktoś obraz ukrywa celowo a głupi lud uwierzył w opowiadane banialuki.
    Przejdę do faktów: Otóż obraz Carowie Szujskie na Sejmie Warszawskim został namalowany przez Matejkę w 1892 roku na rok przed śmiercią artysty. Obraz jest namalowany na desce mahoniowej i ma wymiary 42 x 63 cm, od początku był potraktowany przez Matejkę, jako szkic olejny do niewykonanego nigdy obrazu w większych rozmiarach na płótnie, także nie może być przed społeczeństwem schowanym, bo go fizycznie niema jest tylko ten szkic olejny, którego prezentujecie zdjęcie a na co dzień jest w stałej ekspozycji w domu Jana Matejki w Krakowie przy ulicy Floriańskiej 41. (Można jechać i zobaczyć). Trzeba dodać, że jest jeszcze jeden obraz o tym samym tytule wykonany przez 15 letniego Matejkę w 1853 roku na płótnie o wymiarach 75, 5 x 108 cm, obraz jest w stałej ekspozycji w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, którego też można bez problemu obejrzeć. Tu link do tego obrazu: http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Matejko/Images/Carowie_Szujscy.jpg

    Jak widać z tego, co przedstawiłem nie ma trzeciego obrazu są tylko dwa, o których napisałem powyżej i żaden z w/w obrazów nie jest przed nikim schowany?

    Konkludując, zanim zaczniecie wypisywać bzdury i snuć teorie spiskowe to sprawdzicie dokładnie jak jest naprawdę gdyż teorie spiskowe zwalniają od myślenia.

  5. Piotr mówi:

    Dodam jeszcze do komentarza, powyżej, że to, co piszecie na temat tego dużego płótna Matejki rzekomo schowanego przed społeczeństwem, oczywiście są to bzdury. Gdyby faktycznie taki duży obraz powstał to przyjaciel i sekretarz Matejki Marian Gorzkowski w monografii o Matejce, którą spisał od najmłodszych lat artysty do końca życia na pewno by odnotował taki fakt tak jak pisze o innych dużych kompozycjach Matejki, a sam obraz pojawiłby się na światowej wystawie we Francji i był by opisany w katalogach i gazetach oraz oceniany przez krytykę, a do tego objechałby wszystkie europejskie stolice jak to czyniły inne obrazy. Sam Matejko w listach do żony czy przyjaciół wspominałby, że pracuje nad takim obrazem a i jego siostrzenica Stanisława Serafińska w swoich obszernych wspomnieniach o wujku nie pisze o takim obrazie wymienia tylko te dwa, o których pisałem w powyższym komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.