1
„Piątka” — to współczesność i tradycyjne wartości

11a, Barbara Subocz

Niektórzy uczniowie z dzisiejszej 11. klasy Szkoły Średniej im. J. Lelewela w Wilnie należą już do 3. pokolenia absolwentów tej najstarszej placówki Fot. Marian Paluszkiewicz

W 2014 roku najstarsza szkoła polska w Wilnie, słynna „Piątka”, a współcześnie Szkoła Średnia im. Joachima Lelewela w Wilnie, obchodzi swój jubileusz 70-lecia. Edyta Zubel jest dyrektorką tu już ósmy rok.

Sama jest absolwentką Niemenczyńskiej Szkoły Średniej, następnie ukończyła Wileński Uniwersytet Pedagogiczny na kierunku matematyki. Jak mówi, dopiero teraz oswaja się ze swoją rolą dyrektora tak wielkiej i tak słynnej placówki. Przyszła tu ze szkoły w rejonie wileńskim, gdzie sprawowała rolę wicedyrektora. Ogólnie żyje szkolnym życiem już 23. rok i cieszy się z dokonanego przed laty wyboru, gdyż, jak mówi, jest to praca, w której można wiele dać z siebie – nie tylko podstawowe wiadomości z matematyki, która jest „pięknem i harmonią”, ale też przekazując podstawowe zasady człowieczeństwa, wartości, których potrzebę tak bardzo dziś uczniowie odczuwają.

Rozmowie towarzyszą róże ze szkolnego podwórka, ścięte tuż przed przymrozkami, które symbolicznie swój rytm również podporządkowują szkolnemu życiu: kwitną w szkolnym ogródku 2 razy do roku — z okazji rozpoczęcia roku szkolnego oraz zamykając szkolny bieg — w okresie matury.

Nie żałuje Pani, że związała pracę zawodową za szkołą?

Gdybym miała dzisiaj znów dokonać wyboru, bez zastanowienia powtórzyłabym to samo. Lubię dzieci, jest mi z nimi niezmiennie ciekawie, mam wrażenie, że zostaję wewnątrz taka sama młoda, mimo że od zewnątrz się zmieniam. Mam nadzieję, że dzieciaki też tak to odczuwają.

Czy młodzież mocno się zmieniła od tego czasu, kiedy Pani sama skończyła szkołę?

No cóż, nie można dzieci postrzegać bez ogólnego kontekstu – zmienia się cały świat. W moich szkolnych czasach nie było jeszcze komputera, tylko ogromne maszyny obliczeniowe w postaci szaf. Dziś już 3-letnie dziecko doskonale radzi sobie i z komputerem, i z ipodem, i z telefonem komórkowym. Świat się szybko zmienia, my wraz z nim, dzieci też się zmieniają. Stosunki międzypokoleniowe również się zmieniają – jest więcej informacji, życie nabrało tempa, ale w tym pośpiechu, w tym morzu informacji można utracić coś bardzo ważnego. Człowiek musi w każdych czasach potrafić odróżnić dobro od zła, prawdę od fałszu.

Na czym polega fenomen „Piątej” szkoły?

Myślę, że na tym, że każdy, kto tu pracował – czy to nauczyciel, czy pani woźna – każdy zostawiał cząstkę siebie, podchodził do swej pracy z duszą, z sercem.

Myślę, że na tym trzyma się ta nasza „Piątka”, że wszyscy nasi nauczyciele, którzy pracowali tu, od samego początku krzewili w młodzieży nie tylko wiedzę, nie tylko rozwijali umiejętności, ale też uczyli być prawdziwymi ludźmi, zachować wartości, które wyznawali nasi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie. Owszem, musimy dotrzymać kroku dzisiejszym zmianom, bo nie można zatrzymywać się w przeszłości, gdyż wypadniemy z obiegu – musimy być kreatywni. Myślę, że współczesność z zachowaniem niezmiennych wartości — to dobre określenie.

Krystyna Adamowicz, autorka książki „Zawsze wierni „Piątce”, była absolwentka tej szkoły, a dziś znana dziennikarka przedstawia pełne grozy realia czasu początku istnienia szkoły, gdy za wartę harcerzy przy grobie Matki i Serca Syna na Rossie groził areszt lub zsyłka, gdy w szkole nauczyciele ukrywali uczniów, których szukali kagebiści, kiedy sądzono uczniów za tajne patriotyczne spotkania. Czy uczucia patriotyczne nie są dziś dla młodzieży pusto brzmiącym słowem?

Uważam, że wartości te nie odeszły w przeszłość, towarzyszą też obecnie. Patriotyzm w pracy nauczyciela jest wpisany niejako w codzienność. Jesteśmy Polakami, pamiętamy o swych przodkach i ich zasługach. Co roku mówimy o tym przy okazji sprzątania cmentarza na Rossie czy cmentarza żołnierzy na Antokolu. Przed paroma dniami właśnie cała szkoła – od klasy 5. do 12. włącznie – wszyscy razem z grabiami i workami szliśmy na Cmentarz Antokolski i sprzątaliśmy groby. Starsze klasy pojadą jeszcze na Rossę. Poprzez takie działania między innymi każdy uczeń zapoznaje się z historią, uczy się szanować przeszłość. W szkole obchodzimy zarówno Święto 16 Lutego, jak też 11 Listopada. Niedawno nasi uczniowie wzięli na przykład udział w konkursie wiedzy o Powstaniu Warszawskim.

Szkołę tworzyły niesamowite osobowości, a w latach 1945-2014 szkołę ukończyło 5 144 absolwentów, wśród nich wiele wybitnych postaci…

Mamy w szkole izbę pamięci, w której przechowujemy całą kronikę historii szkoły, uczniowie z nauczycielką historii zawsze mają tam lekcję. Chcę przeprosić wszystkich, kogo nie wymienię, bo nie sposób wymienić wszystkich, ale myślę, że taką bardzo zasłużoną osobowością dla naszej szkoły był Zbigniew Rymarczyk, który był absolwentem tej szkoły, następnie nauczycielem, później wicedyrektorem. Myślę, że na tym też polega fenomen „Piątki”, że ta nić od 1944 roku ciągnie się nieprzerwanie – nauczyciele przekazywali swoje doświadczenie swoim uczniom, tamci zaś wracali znowu do swojej szkoły, by przekazać je następnym pokoleniom. Zbigniew Rymarczyk wychował wiele pokoleń nauczycieli, którzy wrócili do szkoły. Dzisiaj też w szkole uczy 5 absolwentów „Piątki”.

Dyrektor słynnej „Piątki“ Edyta Zubel (od lewej) oraz koordynator edukacji alternatywnej Regina Sawlewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Dyrektor słynnej „Piątki“ Edyta Zubel (od lewej) oraz koordynator edukacji alternatywnej Regina Sawlewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Do tych najbardziej znanych absolwentów należy oczywiście Krystyna Adamowicz, wielka osobowość, znana zarówno na Wileńszczyźnie, jak też w Polsce. Także w „Czerwonym Sztandarze”, a później w „Kurierze Wileńskim” pracowało wielu naszych absolwentów: Stanisław Jakutis, redaktor naczelny, Mieczysław Radziwiłłowicz, Barbara Znajdziłowska, Jadwiga Ambrozewicz-Kudirko, Łucja Brzozowska, Halina Jotkiałło, Władysław Podmostko, Andrzej Malkianis, Stanisław Aleksandrowicz, Krystyna Marczyk, Barbara Sosno z „Wilnoteki”, Renata Dunajewska z radia litewskiego. Naszą szkołę skończyła Hanna Strużanowska-Balsienė, znana lekarka, Janina Gieczewska, aktywny członek naszej społeczności, która organizuje zjazdy Sybiraków w Białymstoku.

Mamy też absolwentów księży – to ks. Marek Gładki i ks. Tadeusz Jasiński. Jeden z uczniów naszej ostatniej promocji również wstąpił do seminarium.

Wychowanek naszej szkoły Robert Bluj jest dziś artystą malarzem, Barbara Orszewska pracuje w Instytucie Polskim, Krystyna Dzierżyńska, wiceprezes „Macierzy Szkolnej” również jest absolwentką naszej szkoły. Alina Grynia jest dziś prodziekanem Filii Uniwersytetu Białostockiego. Tu się uczyła słynna poetka Alicja Rybałko.

We wspomnieniach Zbigniewa Rymarczyka, jednego z wicedyrektorów szkoły, o początkach likwidacji polskiej szkoły średniej w 1948 roku (powołuję się na książkę Krystyny Adamowicz „Zawsze wierni »Piątce«”) przeczytałam:

Początek: otwarcie u nas trzech klas rosyjskich, w 1950 r. zdawanie matury z języka rosyjskiego na równi z uczniami szkół rosyjskich, wykładanie niektórych przedmiotów w języku rosyjskim z podręczników rosyjskich…”.

Analogie do dzisiejszych czasów nasuwają się same przez się. „Piątka” nie dała się rusyfikacji, czy się ostoi przed lituanizacją?

Myślę, że podobnie jak każda polska szkoła na Wileńszczyźnie, musimy się ostać. Znamy swoją przeszłość, dbamy o pielęgnowanie swych tradycji. Gdybyśmy nie mieli korzeni, bylibyśmy skazani. Poza tym — każde dziecko, które pobiera naukę w języku polskim, jest bogatsze wiele razy, gdyż opanuje znajomość języka ojczystego, nauczy się też języka państwowego. Bez problemu w podwórku opanuje język rosyjski. Nasze dzieci są wielojęzyczne, a przez to konkurencyjne na późniejszym rynku pracy. Poza tym, żeby się rozwijać, dzieci potrzebują komfortu psychicznego, praktyka wykazuje, że polskie dzieci oddawane do litewskiej szkoły po jakimś czasie wracały do nas.

Jakie trudności przeżywa dziś szkoła?

Podobnie jak wszystkie szkoły, odczuwamy skutki emigracji zarobkowej, niżu demograficznego – liczba uczniów w szkole zmalała do 457. Co prawda, w tym roku mamy już 467 uczniów, mamy też tendencję rosnącą w pionie rosyjskim szkoły.

Uczniowie klas początkowych na wystawie jesiennych darów mogli podziwiać swe dzieła Fot. Marian Paluszkiewicz

Uczniowie klas początkowych na wystawie jesiennych darów mogli podziwiać swe dzieła Fot. Marian Paluszkiewicz

Boleśnie odczuwamy wprowadzenie ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego. To okropna, żmudna praca i nauczycieli, i uczniów. Tak być nie może. Robiłam analizę wyników egzaminów państwowych w naszej szkole. Średnia egzaminu z języka litewskiego, którego uczniowie się uczą od klasy 2. do 12. — wynosi 36,5 punktów, natomiast angielskiego – 52, 2 punkty ze 100 możliwych. Natomiast wyniki z języka rosyjskiego, którego uczniowie się uczą tylko 2 lata w 11. i 12. klasie – aż 69 punktów. Litewski w porównaniu wypada najgorzej, uważam, że wymagania i ocenianie egzaminu jest nierówno rozłożone. Nie jest tajemnicą, że sami specjaliści z Narodowego Centrum Egzaminacyjnego są zaskoczeni, że wyniki z litewskiego były tak słabe także w litewskich szkołach.

Jak postrzega Pani perspektywę szkoły?

Jest dobrze, mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Już drugi rok z rzędu czynimy starania, by zdobyć status szkoły specjalizowanej ze wzmocnionym nauczaniem przedmiotów ścisłych – matematyki, fizyki, informatyki, chemii. Mamy już zgodę samorządu miejskiego, czekamy na decyzję ministerstwa.

W tegorocznym rankingu „Macierzy Szkolnej” mieliśmy najlepsze wyniki składania egzaminu maturalnego z matematyki, jeden uczeń z klasy nauczycielki metodyk Haliny Zimińskiej zdobył setkę. Jeżeli zważyć, że pierwsi dyrektorzy „Piątki” również byli matematykami, to ta ciągłość została zachowana.

Co cieszy dziś w szkole?

Wszystko nas cieszy. Życie ciągle idzie do przodu, ciągle coś się dzieje, szykujemy rozmaite imprezy, wycieczki, młodzież dobrze wypada w konkursach i olimpiadach. Osobiście bardzo się cieszę ze swej kadry pedagogicznej, która dzięki swej empatii osiąga porozumienie z uczniami, cieszę się z uczniów, którzy osiągają dobre wyniki i są zwyczajnie dobrymi ludźmi. Cieszę się także z byłych uczniów, którzy wracają do szkoły na spotkania absolwentów, a na widok nauczyciela nie przechodzą na drugą stronę ulicy, tylko wołają z uśmiechem: „Jak tam szkoła?”. To jest największa nagroda.

Cieszę się, że starsza generacja podtrzymuje tradycję spotkań w czwartą niedzielę czerwca przy szkole na Piaskach i ci seniorzy z posrebrzonymi głowami przychodzą tu do nas, by snuć wspomnienia i cieszyć się swą obecnością. Młodzież widzi, że oni tu wracają, i to o czymś świadczy. Poza tym są takie rodziny, które się uczą u nas z pokolenia na pokolenie i wiele jest takich dzieci, które przychodzą do nas już jako przedstawiciele trzeciej generacji. To bardzo cieszy.

Print




Jedna odpowiedź do „Piątka” — to współczesność i tradycyjne wartości

  1. Anonymous mówi:

    Same bzdury

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.