0
Podstawowe filary Adwentu

ros4

Ks. Czesław Pawlukiewicz kustosz sanktuarium Jezusa Frasobliwego w Rosi diecezji grodzieńskiej Fot. archiwum


Rozmowa z ks. Czesławem Pawlukiewiczem, kustoszem sanktuarium Jezusa Frasobliwego w Rosi diecezji grodzieńskiej

Stoimy u progu Adwentu, czyli postu. Każdy post opiera się na trzech podstawowych filarach. Jakie to filary?

W okresie postu powinniśmy się skupić na samym poście, który dobrze byłoby, gdyby był związany z pokutą i oparty na jałmużnie oraz modlitwie. Są to podstawowe rzeczy nie tylko na okres Adwentu i Wielkiego Postu. Tym faktycznie powinien żyć codziennie każdy chrześcijanin. To powinno być mottem naszej każdej chwili.

Czy post oznacza, że człowiek powinien ograniczyć się do niejedzenia mięsa w określonych dniach czy chodzi tu o coś jeszcze?

Często ludzie pojęcie postu sprowadzają właśnie do powstrzymania się od pokarmów mięsnych. Tymczasem tak nie jest. Post oznacza, że człowiek powinien wyrzec się czegoś, co mu jest bardzo przyjemne. Może to być kieliszek wina, zapalony papieros, kawałek ciasta lub cukierek. Może być też inna forma postu np. nie powiedzieć komuś o jego błędach, czy o trudnym charakterze koleżanki, nie zareagować ze złością na kogoś, kto mnie potrącił, powstrzymać się od złośliwej uwagi (nawet jeśli mam rację) itp. Post każdego człowieka generalnie jest i powinien być inny, bardzo osobisty, każdy bowiem post jest w pewnym sensie trochę „uszczypnięciem własnego ja, czyli własnego ego”. Niekiedy nie jemy mięsa, ale chętnie spędzamy czas przy kieliszku wina, bądź innego alkoholu. Opowiadamy sprośne kawały, oglądamy nie najlepszej jakości filmy itp. Szkoda, że nie każdy zastanawia się nad tym, że post nie sprowadza się tylko do niezjedzenia tego lub tamtego, a ma szerszą definicję.

Porozmawiajmy teraz o jałmużnie. Nie każdy może dać biednemu jakiś pieniądz bądź coś innego ofiarować. Jakie mogą być jeszcze inne formy jałmużny?

Jałmużna nie sprowadza się jedynie do wsparcia materialnego i to w większym rozmiarze. Z ewangelii pamiętamy chyba, jak Chrystus powiedział, że najwięcej ofiarowała kobieta, która wrzuciła do skarbonki jedynie grosik. Inni wrzucili o wiele więcej, ale oni dali to, co mieli w nadmiarze, a ta wdowa oddała ostatni grosz. A więc w jałmużnie nie chodzi o jej wielkość, a o ruch serca. Poza tym jałmużna to nie tylko dany komuś pieniądz czy rzecz. Jałmużna może mieć bardzo wiele postaci. Może to być jakiś dobry uczynek, pomoc bliźniemu, dobre słowo, porada, modlitwa. Moją np. w pewnym sensie jałmużną jest czas, kiedy z panią rozmawiam. Czas uleciał, ja go nie wrócę, bo ofiarowałem go na naszą rozmowę. Tu po prostu każdy bardzo osobiście powinien sobie określić, w jakiej formie powinna być jego jałmużna. Bardzo jednak ważne jest, by nie był to przysłowiowy „ochłap”. Każda ofiara powinna być nie z tego, czego mam w nadmiarze, ale w pewnym sensie coś trochę oderwanego z serca i podarowanego z całego serca, z dobrą intencją i z miłością.  Wszystko cokolwiek w życiu robimy, powinno zawsze i w każdej chwili pochodzić z czystego i dobrego serca. W przeciwnym przypadku nawet najlepszy i największy uczynek w oczach Boga jest niczym, jest tylko pustym dźwiękiem.

Kolejnym warunkiem spędzenia postu jest modlitwa. Czy to znaczy, że musimy częściej się modlić, więcej się modlić czy po prostu lepiej?

Owszem, powinniśmy z pewnością więcej się modlić. Właściwie cały dzień powinien być wypełniony modlitwą.  Nasza praca, nauka, wypoczynek i nawet zabawa może i powinna być modlitwą, jeśli wszystko to, co robimy, łączymy z Bogiem.
Nie może też być pojęcia lepiej się modlić. Musimy zawsze dobrze i z całego serca się modlić. Modlitwa jest rozmową z naszym Ojcem niebieskim. A przecież jeśli rozmawiamy z ojcem ziemskim, to też rozmawiamy szczerze. Dlatego nie może być lepszej lub gorszej modlitwy. Tak, czasem nam się może lepiej lub gorzej udawać, czasem nie modlimy się, a tylko mechanicznie odmawiamy jakąś modlitwę, ale zawsze musimy mieć chęć i dążenie, by modlić się jak najlepiej. Może nie zawsze nam to się uda, ale u Boga liczy się także nasza intencja i nasza chęć.

Z tymi trzema podstawowymi filarami postu łączy się także pokuta. Jak ją powinniśmy rozumieć i wykonywać. Czy tu również jest coś, czego nie rozumiemy do końca?

Jak najbardziej. Często pokutę rozumiemy jako taką bądź inną modlitwę, którą nam kapłan zalecił po spowiedzi. Ale to nie tak. Każda dobra spowiedź wymaga zadośćuczynienia, czyli naprawienia tego złego co zrobiliśmy.  Niestety, nie zawsze to bywa możliwe. Wówczas powinniśmy szukać innych rozwiązań. Może wesprzeć potrzebującego, może pomóc komuś w czymś, pomodlić się za osobę, którą skrzywdziliśmy. Chwalebną rzeczą jest, jeśli po spowiedzi dostosujemy się do pokuty zadanej przez kapłana i dodatkowo sami sobie jakąś „pokutę” zadamy. Może to być np. modlitwa za ciężko chorych, za lekarzy, za bezdomnych, za podlegającym jakimś nałogom itp. Mogą też być inne formy dodatkowej pokuty. Wszystko zależy od tego, co nam mówi nasze serce i sumienie.

A więc w okresie Adwentu powinniśmy uregulować nasze stosunki zarówno z Bogiem, jak też ludźmi?

Jak najbardziej. Trzeba po prostu zrobić solidny rachunek sumienia i pewne rzeczy zweryfikować w swoim życiu. Chwalebne i zalecane jest przez Kościół także uczestnictwo w rekolekcjach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.