1
Pod Sejmem pikieta służb komunalnych

05_grud_pikieta_1

Na czwartkową pikietę pod Sejmem przybyło około 150 osób Fot. Marian Paluszkiewicz

Związki zawodowe wileńskich pracowników służb komunalnych wczoraj, 4 grudnia, zorganizowały pikietę przed Sejmem. Pikietujący domagają się przede wszystkim wypłaty wynagrodzenia w czas, podwyżki oraz godnych warunków pracy.

— Sytuacja pracowników służb komunalnych jest po prostu tragiczna. Ludzie pracują bardzo ciężko i żyją w ciągłym strachu, gdyż nie wiedzą, czy pracodawcy będą w stanie wypłacić im wynagrodzenia w następnym miesiącu. Pracownicy obawiają się o swoją przyszłość — powiedziała „Kurierowi” Renata Telinskytė, przewodnicząca związku zawodowego pracowników służb komunalnych.
Samorząd firmom sprzątającym zwrócił 27 mln litów, ale jeszcze jest dłużny ponad 40 mln litów.
— Pisaliśmy pisma do Sejmu i rządu z prośbą, żeby zostało zwiększone finansowanie samorządu. Otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź, ale w tym kierunku jeszcze nic nie zostało zrobione. Dlatego dzisiaj tu jesteśmy — mówi Renata Telinskytė.

Dozorcom trudno jest nie tylko fizycznie, ale też psychicznie Fot. Marian Paluszkiewicz

Dozorcom trudno jest nie tylko fizycznie, ale też psychicznie Fot. Marian Paluszkiewicz

Na pikietę przybyło około 150 osób, które skarżyły się przede wszystkim na bardzo niskie płace i przeciążenie pracą. Pikietujący trzymali w rękach transparenty z napisami: „Sejmie, i wilnianie chcą jeść”, „Wileńskie pieniądze dla Wilna” „Bez zupy nie będzie porządku”, „Na świąteczny stół wyłącznie świństwa Sejmu”.
— Obecna władza nie liczy się z ludźmi. Kto nie pracował jako dozorca, nie wyobraża co to za trud. Ja wstaję o 4 rano, żeby być o godzinie 6 w pracy. Zimą, gdy pada śnieg, na miejscu musimy być jeszcze wcześniej. Pracujemy po kilka osób. Mamy ogromne tereny do sprzątania — mówiła oburzona Oksana Anukevičienė.
Jak zaznaczyła, to jest bardzo ciężka praca fizyczna. Zimą, gdy jeszcze wszyscy śpią, dozorcy muszą odśnieżyć chodniki i posypać je piaskiem. To wszystko robią ręcznie. Trudno jest policzyć, ile kilogramów przedźwigają w rękach w ciągu dnia. Jesienią też nie jest łatwo, gdyż trzeba posprzątać liście i ogromne worki załadować do ciężarówki.
— Ten protest to rozpaczliwe wołanie o pomoc — mówili pikietujący. Dozorcy domagają się, żeby przydziały do sprzątania zostały zmniejszone, wynagrodzenie byłoby większe i zawsze płacone w czas, a także potrzebują nowoczesnej techniki, która pomogłaby w pracy.
— Jesteśmy tu po to, żeby powiedzieć, że my też jesteśmy ludźmi. Nam też jest ciężko pracować w dodatku za marne minimalne wynagrodzenie, które nie zawsze w czas jest płacone. Pracujemy po 7 godzin 6 dni w tygodniu — mówi Tereza Jegorova.
Jak przekonywali uczestnicy akcji protestacyjnej, ich praca jest bardzo ciężka, a wysokość zarobków nie pozwala na godne utrzymanie rodziny.

— Domagamy się szacunku w miejscu pracy i godnego życia dla siebie i swoich bliskich. Nie wiem, jak długo tu jeszcze wytrzymam. Nie mam sił. W tej pracy straciłam zdrowie, nie mam za co kupić leków. Mało tego, że płacą centy i nie w czas, to na każdym kroku jesteśmy poniżani — mówi Ona z Wilna.
Jak mówi, trudno jest nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Zimą, gdy pada śnieg, do godziny 8 muszą być wyczyszczone chodniki i posypane piaskiem.
— Od godziny 5 rana pracujemy z szuflą. Pracodawca sprawdza, czy jesteśmy na miejscu i czy pracujemy, a mieszkańcy bloków narzekają, że przeszkadzamy im spać. Praca dozorcy to najgorsza praca w świecie — podsumowała starsza kobieta.

Jedna odpowiedź do Pod Sejmem pikieta służb komunalnych

  1. KW mówi:

    Zobacz więcej zdjęć:http://j.mp/1vQpY8L

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.