0
Co dalej, szkoło przyszłości?

Zapotrzebowanie na wykwalifikowaną pracę będzie tylko rosło Fot. Marian Paluszkiewicz

Zapotrzebowanie na wykwalifikowaną pracę będzie tylko rosło Fot. Marian Paluszkiewicz

Na początku XXI wieku, wieku szybkiego rozwoju rozmaitych wynalazków technicznych i technologii informacyjnych, padają uzasadnione pytania o szkołę przyszłości. Życie stawia przed nauczycielem i uczniem coraz ambitniejsze wyzwania, a zmieniający się szybko rynek pracy stawia nowe wymagania.

Tymczasem problemy w systemie oświaty się mnożą. To uczniowie, którym nie zależy na zdobyciu świadectwa dojrzałości, to starzejąca się kadra pedagogiczna, brak studentów na kierunkach pedagogicznych, zmniejszająca się liczba uczniów (ten niż demograficzny i emigracja!), nauczyciele lądujący na bruku na skutek „optymizacji sieci szkół”, pogarszające się wyniki uczniów, ogólny upadek prestiżu pracy nauczyciela, brak kompetencji zawodowych u studentów kończących studia — każdy czytelnik pewnie dopisze sobie kolejne problemy. System oświaty utkwił w kropce.

— Dzisiaj potrzebny jest inny nauczyciel — nie ten, który opowiada i przekazuje jakieś informacje, lecz ten, który uczy dziecko przyjąć informację, przefiltrować ją; uczy uczyć się, dyskutować, myśleć krytycznie, który jest za pan brat z technologiami informacyjnymi, nowinkami technicznymi, komunikacją — mówiła „Kurierowi” Regina Markiewicz, kierownik wydziału oświaty w Samorządzie rejonu solecznickiego. — Potrzebne jest nowe pokolenie nauczycieli. Tylko skąd je brać, skoro uczniowie omijają studia pedagogiczne szerokim łukiem.

Bogusław Grużewski Fot. Marian Paluszkiewicz

Bogusław Grużewski Fot. Marian Paluszkiewicz

Według informacji udzielonych przez prodziekan fakultetu nauk przyrodniczych Romualdę Lazauskaitė, Litewski Uniwersytet Edukologii nie szykuje w tym roku akademickim studentów pierwszego roku fizyki, chemii, matematyki, informatyki. Nie było chętnych na te studia.

Tymczasem w systemie oświaty na Litwie niewiele się zmieniło — styl pracy w niektórych szkołach przypomina ubiegły wiek. Mechaniczne zakuwanie dat, formułek, wydarzeń, reguł ma służyć przygotowaniu do życia, zaś przeładowane programy nauczania i udziwnione zadania egzaminacyjne wręcz utrudniają złożenie matury.

Również w międzynarodowych badaniach osiągnięć uczniów PISA (Programme for International Student Assessement), w porównaniu ze swymi rówieśnikami z 65 krajów świata 15-latkowie z Litwy wypadają poniżej średniej zarówno pod względem umiejętności matematycznych, czytelniczych, jak też nauk przyrodniczych. Jak wynika z badań, najbliżsi sąsiedzi — Polska, Łotwa, Estonia — znacznie wyprzedziły Litwę pod względem jakości nauczania.

Doświadczenie Estonii w tym zakresie przedstawił w ubiegłym tygodniu były rektor Uniwersytetu w Tartu, minister oświaty i ochrony kraju Jaak Aaviksoo, o czym poinformował portal 15min. Na konferencji w Sejmie pt. „Litewski system oświaty: czy uzasadnione są oczekiwania społeczeństwa i biznesu?” mówił o potrzebie zmiany systemu oświaty. Swe wywody zilustrował przykładem, jak to poprosił swych kolegów odpowiedzieć na pytanie, ile szkolnych wiadomości z matematyki pamiętają oni po upływie 20 lat. Jak się okazało — około 10 proc. „Oznacza to, że nie należy przeciążać szkół nowymi programami, gdyż pod taką presją nie będą one mogły uczyć” — rozważał profesor. Zwrócił też uwagę na to, że bardziej efektywna musiałaby być praca szkół zawodowych i wyższych. W estońskiej szkole zawodowej nauka przyszłego kasjera centrum handlowego trwa od 1,5 do 3 lat. Tymczasem te same wiadomości centrum handlowe przekazuje dla nowicjusza w ciągu około 2 tygodni. „W minimalnym okresie czasu musimy przekazać kompetencje potrzebne na rynku pracy.

Człowiek musi uczyć się, pójść do pracy, znów wrócić do systemu oświaty. Nie wolno trzymać ludzi na uniwersytecie do 30 lat, faszerować ich wiedzą akademicką, a na rynek pracy wypuścić bez żadnego praktycznego doświadczenia. Idąc za przykładem Finów chcemy wprowadzić system, w którym uczeń szkoły średniej zdobywa przynajmniej jedną praktyczną umiejętność, na przykład prowadzenia ciężarówki” — opowiadał Aaviksoo.

Czteroletni okres studiów licencjackich nazwał zbyt wielkim przepychem. „Nie możemy na to pozwolić. Musimy zmusić uniwersytety do skracania programów, żeby młody człowiek zdobył kwalifikacje w ciągu 3 lat” — mówił profesor. Zaznaczył, że dyplom uczelni wyższej nie zapewnia dobrej przyszłości. „60-70 proc. młodych wierzy, że ich szczęście zależy od dyplomu. Spójrzmy na rynek pracy: nie posiadamy tylu wykwalifikowanych miejsc pracy. Nie będzie ich też po 20 latach”.

Według unijnych nakreślonych do 2020 r. planów przewiduje się, że przynajmniej 40 proc. mieszkańców Unii Europejskiej w wieku 30-34 lat musiałoby mieć wykształcenie wyższe. Jak twierdzi minister oświaty Dainius Pavalkis, na Litwie już teraz mamy 45,5 proc. wykształconych ludzi. Tym niemniej mamy też wysoki wskaźnik bezrobocia. Minister przyznaje, że należy się skupić na „polepszaniu jakości studiów i dostosowania treści nauczania do potrzeb rynku”.
Jak mówił „Kurierowi” Bogusław Grużewski, dyrektor Instytutu Pracy i Badań Społecznych, po kryzysie 2009 roku około 20 proc. bezrobotnych zarejestrowanych na Giełdzie Pracy stanowiła młodzież. Obecnie procent bezrobocia wśród młodzieży znacznie się zmniejszył. Ale też zwiększyła się liczba emigrantów.

— Niepokojącym zjawiskiem jest to, że połowa młodzieży rejestrującej się na Giełdzie Pracy nie ma przygotowania zawodowego — mówił Bogusław Grużewski. — Myślę, że jest to nowe wyzwanie dla szkolnictwa średniego, ponieważ trzeba już w szkole formować motywację młodzieży do pracy. Znacznie więcej zajęć, środków finansowych powinno być przeznaczanych na konsultacje zawodowe, formowanie zdolności zarządzania swoją karierą. To nie może być działanie fragmentaryczne, jakaś godzina na lekcji wychowawczej czy przypadkowe spotkanie z przedsiębiorcą lub absolwentem szkoły, lecz bardzo usystematyzowane, konkretne zajęcia, tak, by każde dziecko miało wizję swojej perspektywy zawodowej.

Według Bogusława Grużewskiego, 50 proc. młodzieży do lat 25 nie ma żadnego przygotowania zawodowego. Jakie są zatem jej perspektywy na rynku pracy?
— Zanim są młodzi, pewnie znajdą jakąś pracę za 1-1,5 tys. litów, mogą coś sprzedawać, kupować, ale co dalej? — pytał kierownik Instytutu Pracy i Badań Społecznych. — Zapotrzebowanie na wykwalifikowaną pracę będzie rosło. Nie można pozwolić, żeby ktoś wyszedł z systemu oświaty bez zawodu. Musi to być zobowiązanie polityczne: żadnego młodego człowieka bez zawodu na rynku pracy.
Bogusław Grużewski stwierdził, że dzisiaj na Litwie bezrobocie wśród młodzieży jest wręcz… programowane:

— Gdy badaliśmy młode osoby, które przez dłuższy czas pozostawały zarejestrowane na Giełdzie Pracy, to zauważyliśmy, że większość stanowi ta grupa młodzieży, która miała gorsze wyniki w szkole podstawowej, słabszą motywację do nauki, odpowiednio mniejszą motywację do szkolenia zawodowego albo studiów i w wieku lat 20 i trochę więcej pozostawali albo z dyplomem szkoły średniej, albo nawet bez dyplomu i bez zawodu.
Jak tłumaczył, jeżeli uczeń ma gorsze osiągnięcia w szkole, jest to widoczne już w klasie 7-8. W tym momencie muszą bardzo aktywnie włączyć się instrumenty instytucjonalnej polityki społecznej:

— Jest bardzo ważne, by wzmocnić motywację ucznia do pracy, do zdobycia zawodu, ułożenia kariery zawodowej. Nie można wypuścić ucznia z „wolnym dyplomem”, bez przygotowania zawodowego — mówił Bogusław Grużewski.

Regina Markiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Regina Markiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Zapytany o przyszłościową wizję oświaty Ričardas Ališauskas, kierownik biura programów strategicznych Ministerstwa Oświaty i Nauki stwierdził, że w końcu 2013 r. został zatwierdzony plan państwowej strategii oświatowej na 10 lat. Jest to podstawowy dokument, który posiada kilka kierunków, priorytetów strategii.

— Pierwszy jest związany z nauczycielami, ich przygotowaniem, skierowanym na zaktywizowanie pedagogów, ich bardziej twórczą pracę, doskonalenie kwalifikacji — mówił Ričardas Ališauskas. — W miarę możliwości będzie się dobierało jak najlepszych przyszłych nauczycieli, którzy by z lepszymi stopniami przyszli na studia pedagogiczne.

Jak mówił kierownik biura programów strategicznych MON, inny kierunek strategii oświatowej jest skierowany na zarządzanie jakością, sprawy organizacyjne. To ocenianie osiągnięć uczniów, ocena pracy nauczyciela, sprawa atestowania nauczycieli, oceny egzaminacyjne itp. Także wsparcie finansowe dla szkolnych projektów, które służyłyby polepszeniu osiągnięć uczniów, z wykorzystaniem funduszy strukturalnych UE. Jeżeli szkoła decyduje się nawiązać kontakty z inną placówką lub zmniejszyć wypadanie ucznia ze szkolnego systemu oświaty (nieuczęszczanie na lekcje) — będą finansowane różne projekty.

— Trzeci kierunek rozpatruje zagadnienie wciągnięcia do systemu oświaty — przewiduje się prewencja przemocy szkolnej, inne programy prewencyjne, uwzględnia się szkoły mniejszości narodowych, uczniów o specjalnych potrzebach — mówił Ričardas Ališauskas. — Potrzebne będą zmiany treści wychowania, doskonalenie ogólnych kompetencji, wychowania, więcej integracji oświaty formalnej i nieformalnej. Związane to jest też z szykowaniem do dorosłego życia, zawodowego kształcenia, powiązania z rynkiem pracy, by stworzyć jak najlepsze warunki dla zatrudnienia, możliwość dla doskonalenia kwalifikacji — nie tylko w kontekście rynku pracy, ale też w planie społecznym, kulturowym, obywatelskim.

Jak mówił Ališauskas, w większej ilości planowane jest wyposażenie laboratoriów oraz innych przestrzeni nauczania. Przewiduje się nowy program działań w nauczaniu matematyki, nauk przyrodniczych, są przewidziane zmiany w treści planów nauczania.
Następne badania PISA odbędą się w 2015 roku, wyniki zostaną ogłoszone w 2016.
— Wielkiego przełomu jeszcze nie spodziewamy się, strategia dopiero wciela się w życie — stwierdził.
Zapytany o konkretne działania, odpowiedział:
— Jednym z problemów jest starzenie się nauczycieli, za jakieś 10 lat ten problem będzie mocno odczuwalny, dlatego zastanawiamy się, jak z pomocą funduszy strukturalnych przyciągnąć więcej środków, by zachęcić młodych nauczycieli do studiów pedagogicznych. Istnieje teraz program „Renkuosi mokyti” („Wybieram nauczanie”) zachęcający młodych, by zobowiązali się do pracy na wsi, gdzie szczególnie brakuje dobrych nauczycieli. Myślimy o możliwości odbywania praktyk w szkole, która osiągnęła lepsze wyniki, o wymianie nauczycieli – przykładowo nauczyciel z mocnej szkoły będzie miał możliwość dzielenia się doświadczeniem w słabszej przez jakiś czas.

— Estończycy pod względem tempa rozwoju oświaty są na piątym miejscu w świecie — mówił Jarosław Narkiewicz, wicemarszałek Sejmu RL, członek sejmowego komitetu oświaty. — Jest faktem, że nasz system szkolnictwa wyższego jest ilościowo nadmierny i nie może sprostać zapotrzebowaniom — większa jest podaż studentów, aniżeli popyt na ich wyuczone zawody. Uczelnie produkują dyplomy, które nie mają wzięcia na rynku pracy.

Jak mówił Jarosław Narkiewicz, studia powinny trwać maksymalnie 3 lata i muszą być skierowane na przygotowanie zawodowe, praktyczne. Poszukuje się modelu, jak urzeczywistnić możliwie najbardziej wczesne przygotowanie młodzieży do potrzeb zawodowych. Programy nauczania są przeładowane informacjami, które nie są przydatne.
— Obecnie trwają dyskusje, jak ten cały system od ogólnokształcącego rozpoczynając, poprzez kolegialne i na uniwersyteckich studiach kończąc, dostosować do potrzeb rynkowych. Podstawowym celem przecież jest, by każda osoba odnalazła się na rynku pracy — mówił wicemarszałek Sejmu.

Print

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.