1
Zanim słowa czynem się staną

W jednej ze słuchanych dyskusji, pewna starsza pani powiedziała: „Czy myślicie, że będzie wojna?”. Nie pytała. Szukała raczej potwierdzenia swoim przekonaniom. Uczestnicy dyskusji najpierw pomyśleli, że to żart, lecz przerażenie bijące z głębi jej oczu niebawem wszystkich skłoniło do głębokiej refleksji.
Przerażające w tej sytuacji jest też to, że jeszcze pół roku temu nikt poważnie nie odreagowałby na takie pytanie. Ale dziś? Gdy codziennie otwierając gazetę, włączając TV lub radio najczęściej słyszymy słowa o wojnie. Tej nie z przeszłości, czy z filmu akcji, lecz rzeczywistej, toczącej się teraz tylko obok nas. Na razie? Bo „słowa czynem się stają”. Są jakie słyszymy. Słyszymy też w bezliku powielane przez media słowa prezydent Dali Grybauskaitė, która powtarza tę samą mantrę, że już teraz jesteśmy gotowi do wojny i nikogo nie boimy się. „Niech no tylko przyjdą!”. Obok ilustracja pani prezydent przy karabinie maszynowym, czy też w czołgu. Mniej ważne, że karabin ten jest na jednym z dwóch przestarzałych naszych kutrów wojskowych, a czołg zagraniczny w ogóle obcy — z ćwiczeń wojskowych partnerów z NATO. Swoich nie mamy. Wierzymy natomiast, że właśnie NATO nas obroni. Według planów Aliansu to Polski jest przednim zadaniem. Tyle, że czy jesteśmy pewni, że ktoś z Polski będzie chciał umierać za Wilno?

Jedna odpowiedź do Zanim słowa czynem się staną

  1. stary mówi:

    Piszę z Polski. Wg Instytutu Gallupa 43% Polaków chce bronić Ojczyzny. Ale tylko 18% Niemców chce bronić Heimatu. Nastroje wobec Polonii na kresach wschodnich są pozytywne, w odróżnieniu od postawy rządzących Litwą. Na forach internetowych stale podkreśla się, że Polacy mają bronić Litwy a w ramach NATO, a Litwini prześladują Polaków na Litwie. I tu trzeba byłoby rozróżnić pomoc NATO dla napadniętego kraju członkowskiego ( art. 5. Paktu mówi o udzieleniu adekwatnej odpowiedzi, zatem nie musi być to odpowiedź zbrojna, tylko wdzianie surduta, nakrycie czerepu cylindrem i złożenie oświadczenia dyplomatycznego). Jeżeli pomoc militarna NATO byłaby podjęta, to jednostki liniowe Wojska Polskiego rozkaz wykonają. Ale niech pani prezydent Grzybowska nie sądzi, że na pomoc ruszą ochotnicy. Ochotnicy mogą pomóc w ewakuacji lub akcjach charytatywnych na rzecz Polaków na Litwie i też prawdopodobnie nie masowo. Litwini stracili wiele w oczach Polaków, ich zachowania powodują, że nie zapomina się ich udziału po stronie SS (szaulisi). Podobny stosunek Polacy mają do Ukraińców, którzy nie odcięli się od UPA, UON, Bandery, Szuchewicza i innych bandytów. Trawestując Churchilla, można powiedzieć, że będziemy walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca.
    Czy broszura dotycząca zachowania podczas katastrof została wydana tez w języku polskim? Rosyjskim? Czy tylko po litewsku?
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.